Dym z niekontrolowanych pożarów wzdłuż zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych jest zwiewany na wschód, rozciągając się na tysiące kilometrów i obejmując kilka prowincji.


Dziesiątki pożarów o niespotykanym dotąd zasięgu około 18 000 kilometrów kwadratowych szaleje w Oregonie, Kalifornii i stanie Waszyngton od sierpnia, niszcząc tysiące domów i zabijając co najmniej 36 osób. Mówi się, że są wzniecane przez podpalaczy w celu zdestabilizowania sytuacji przed wyborami prezydenckimi w USA.

Pożary wypełniły również powietrze w wielu regionie dymem i sadzą barwiąc niebo w niesamowitych odcieniach pomarańczy i sepii.

Według zdjęć satelitarnych wykonanych przez amerykańską National Weather Service (NWS) dym unosił się we wtorek na wschód, sięgając aż do Toronto i Ottawy, a także na północny wschód, obejmując Calgary i Albertę.
W poniedziałek dym okrył Vancouver i Canada Post została zmuszona do wstrzymania dostaw na cały dzień, uznając warunki za „niebezpieczne”. W niedzielę związek reprezentujący nauczycieli BC wezwał prowincję do zamknięcia szkół.