Goniec

Register Login

Andrzej Kumor

Andrzej Kumor

Widziane od końca.

URL strony: http://www.goniec.net/

Kolejny "sukces" Justina Trudeau

poniedziałek, 01 październik 2018 21:03 Opublikowano w Andrzej Kumor

No i NAFTA - o przepraszam - USMCA (United States Mexico Canada Agreement) - podpisana. Niektórzy mówią modnie, "software'owo" NAFTA 2.0. Nowa nazwa bardziej mi się podoba, bo poprzednia, jak wiele tego rodzaju mylnie mówiła o "wolnym handlu", a dotyczyła uzgodnień różnych ograniczeń kwot i dotacji - dlatego zresztą te umowy są tak obszerne. Traktat o wolnym handlu - każdy - zmieściłby się na jednej stronie A4.

Prosimy o wsparcie

Z tego, co na razie fragmentarycznie wiadomo będziemy mieli zniesienie ograniczeń dla amerykańskich producentów rolnych do kanadyjskiego rynku mleka i przetworów, a więc de facto dalsze rozmontowanie obecnego systemu regulowanej podaży. W zamian za to, USA uznają obecny import samochodów montowanych w Kanadzie, ale wprowadzą górne limity. 

Było oczywiste, że jakiś układ musiał zostać zawarty - amerykańskie firmy mają za dużo zainwestowane w Kanadzie, by strzelać sobie w piętę i zdawać się na łaskę dziecinnych kanadyjskich polityków. Po drugie zaś, jeśli chodzi o konkretne atuty, o siłę, to Kanada jest po prostu na amerykańskim pasku i może sobie co najwyżej pogrymasić nad talerzem. Amerykanie mają armię, potężną gospodarkę, do której kanadyjskie firmy kierują większość swojego eksportu itp. itd. Odgrażanie się, że jak co, to my odwrócimy się do USA plecami, a frontem do Europy albo chińskich sekretarzy można między bajki włożyć - Waszyngton nie dopuści do takich ruchów w swoim strategicznym "nadbrzuszu".
Pozostawało więc starać się "po dobroci" uszczknać, jak najwięcej. Niestety lewacka tromtadracja Ottawy temu nie sprzyjała. Przypomnijmy, że Freeland i Trudeau zaczynali od położenia na stół... równouprawnienia kobiet i innych podobnych "warunków". Zdaniem Trudeau, "równouprawnienie płci jest kwestią ekonomiczną i musi być zawarte w nowej NAFTA" - wrzesień 2017. Ostatecznie zaś wyszło na to, że polityczny rachunek liberałów uznał farmerów za mniej kosztownych do odstrzelenia i…
I będziemy mieli tańsze sery i mleko… made in USA. Oczywiście czeka nas w najbliższych dniach polityczny teatrzyk naszych kukiełek, w którym obecny deal sprzeda się nam jako nektar z nieba płynący i wielką zasługę p. Freeland, Trudeau i ich paczki fajnych doradców… No taki mamy "klimat".

Andrzej Kumor

Numer 39/2018 (28 września - 4 października 2018)

piątek, 28 wrzesień 2018 08:59 Opublikowano w Okładki

Czytaj pierwszy!

Goniec na tablet w formacie pdf

przesyłany przez e-mail w każdy piątek rano

tylko 50 CAD rocznie plus 13% HST 
razem $56.50

Płatność przez paypal, 
Visa, MasterCard lub czek

Kontakt  r e d a k c j a @ g o n i e c . n e t  

(bez przerw między literami)

lub telefon: 905-629-9738

Pozycjonowanie się

piątek, 28 wrzesień 2018 08:56 Opublikowano w Andrzej Kumor

Donald Trump wygłosił na forum Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych ciekawe przemówienie. Ponoć niektórzy wychodzili, inni się śmiali, (choć prezydent USA później tłumaczył, że nie śmiali się „z niego”, tylko śmiali się „z nim”, towarzysko. 

        Z przedstawionego obrazu sytuacji można wywnioskować, że mamy do czynienia z nowym pozycjonowaniem się; rysowaniem linii frontu. Trump wskazał na takie państwa, jak Indie, Izrael i Polskę jako „przyjaciół” Stanów Zjednoczonych i skrytykował tych, którzy są „niemili”, mimo, że Stany Zjednoczone „ich bronią”. Nie wiadomo dokładnie przed czym, no bo „Imperium zła” już nie ma, w każdym razie są to państwa, którym USA będą wystawiać rachunki...

         Najwyraźniej mowa o tych, którzy w nowym świecie zaczęli grać wielobiegunowo między Chinami, a Stanami Zjednoczonymi dostrzegając, że USA przestają być jedynym gwarantem światowego bezpieczeństwa, mimo że nadal czerpią „stare” korzyści np z rezerwowego statusu własnej waluty.

        Nowe ustawianie się Stanów Zjednoczonych i ich sojuszników odbywa się oczywiście w relacji do Chin. Trump ogłosił kolejne sankcje przeciwko Chinom, oskarżył Pekin o wtrącenie się w wewnętrzne sprawy USA, FBI aresztowało chińskiego szpiega w Chicago, a dwa amerykańskie bombowce przeleciały nad Morzem Południowochińskim po tym, jak Chińczycy ze swej strony odmówili prawa odwiedzenia Hongkongu przez okręt marynarki USA. Słowem, dzieje się...

        Amerykanie stosują sprawdzoną politykę okrążania. Jest więc nowa oferta kontraktowa dla Korei Południowej, nowa polityka wobec Korei Północnej, zacieśnianie współpracy z Japonią. 

        No i pozostaje Rosja...

        Rosja, która mimo wielu wyzwań,  nie zamierza sprzedać się tanio? Czy „pójdzie” z USA na Chiny? Niewykluczone! Czy „pójdzie” z Chinami na Amerykę? Również niewykluczone. A może jedno i drugie. Rosja przerabiała już te tematy w historii i wie jak grają poważni ludzie. 

        Mamy ciekawy czas, a tymczasem uwaga Ameryki skupiona jest na seksualnych ekscesach młodzieży szkolnej sprzed 36 lat - te bowiem wygrzebała pewna pani sędziemu Brettowi Kavanaughowi, kandydatowi prezydenta Trumpa na sędziego Sądu Najwyższego. 

        Szczerze mówiąc, jest to obrzydliwe. Instrumentalne wykorzystywanie tego rodzaju oskarżeń powoduje, że tracą one wiarygodność i dewaluują się.

        Pani, która się skarży twierdzi po 36 latach, że obecny kandydat na sędziego po pijanemu usiłował z niej zedrzeć ubranie podczas imprezy, kiedy obydwoje byli w szkole średniej i to dyskwalifikuje jego kandydaturę. Fakt że człowiek ten od kilkudziesięciu lat jest wysokim rangą sędzią i był wielokrotnie prześwietlany przez FBI, nie ma tutaj znaczenia, bo panią wspomnienie naszło dopiero dziś... O co się więc „rozchodzi”? A „rozchodzi się” o to, że sędzia Kavanaugh jest pro-life i jego nominacja może doprowadzić do zmian dopuszczalności i zasad przeprowadzania tzw. przerywania ciąży. - Stąd cała kampania obrzucania go błotem. Trump słusznie zauważył podczas środowej konferencji prasowej, że jak tak dalej pójdzie to żaden normalny człowiek nie będzie chciał kandydować na wysoki urząd, bo  będzie się to wiązało z totalnym opluwaniem.  Globalni bolszewicy nowego Kulturkampfu nie przebierają w środkach i tutaj walka idzie na noże, nawet jeżeli narusza wszelkie poczucie przyzwoitości i zdrowego rozsądku. I żeby było jasne to  pani/panie skarżące to nie są jakieś zahukane dziewczynki, lecz kute na 4 nogi absolwentki i wykładowczynie najlepszych uniwersytetów w USA. 

        Wracając zaś do Trumpa, to prezydent wyraził w przemówieniu  dezaprobatę dla globalizmu i zapowiedział nową erę „patriotyzmu”. Jedni mówią, że to rozmontowywanie systemu, który  Ameryka do tej pory sama budowała; wydaje się jednak, że chodzi po prostu o sprzedaż tego samego cukierka w nowym opakowaniu; idzie po prostu o interes elity, w tym wypadku żydowsko-amerykańskiej, zawiadującej naszą połówką planety...

         Andrzej Kumor