Goniec

Switch to desktop Register Login

Andrzej Kumor

Andrzej Kumor

Widziane od końca.

URL strony: http://www.goniec.net/

Na szybko: Jego cyrk, jego małpy

niedziela, 21 styczeń 2018 09:42 Opublikowano w Andrzej Kumor

Za każdym razem kiedy organizacja Jerzego Owsiaka organizuje doroczną zbiórkę publiczną odżywa temat, czy warto dać?
Jest oczywiste, że jałmużna jest naszym ludzkim obowiązkiem; jest czymś co jest potrzebne przede wszystkim nam samym, abyśmy nie zapomnieli własnego człowieczeństwa.
Organizacja (organizacje?) państwa Owsiaków ma jednak kilka istotnych felerów.

Przede wszystkim - zgrzyt najbardziej istotny - jak to wykazały wytaczane Jerzemu Owsiakowi procesy sądowe, nie jest do końca transparentna i nie pokazuje dokładnie jak żongluje środkami między swoimi zależnymi spółkami Złotym Melonem czy - jakąś tam mrówką (Nazwy te pokazują, że p. Owsiak ma kolorową wyobraźnię).

Po drugie, większość organizacji charytatywnych unika jak ognia politycznego i ideologicznego zaangażowania. A jeśli są zaangażowane to mają to wypisane na czole, aby nikt nic im nie zarzucił. Tymczasem z funduszy zbieranych na potrzebujących finansuje się "ideologicznie aktywny" "Przystanek Woodstock", (ponoć nie z funduszy tylko z odsetek, no ale jest to tłumaczenie dla małych dzieci na dobranoc).

Po trzecie zaś, WOŚP wspiera państwową służbę zdrowia w dość dziwnych okolicznościach - nie daje, a użycza, wymusza przeznaczanie przez te instytucje środków na Wośpowe cele urządzenia etc. Słowem dziwne rzeczy.

Organizacja Jurka Owsiaka skleja pękniętą narodową solidarność uliczną jaja-zabawą; jeśli komuś to odpowiada, jego sprawa, jego pieniądze. Wolność polega na swobodnym dysponowaniu własnymi środkami. Tylko bez przymusu moralnego proszę, bez piętnowania nie dających na tę jaja-cepeliadę. Bo akurat jest - moim skromnym zdaniem - wiele innych lepszych możliwości pomocy.

Biznes charytatywny to wielkie korporacyjne przedsięwzięcie. Widać to wyraźnie z naszej tutejszej perspektywy - proszę poczytać o United Way - jest to biznes utrzymujący wielu ludzi, pozwalający na pozyskiwanie olbrzymich dochodów wynajmowanym specjalistom od marketingu charytatywnego. To co się dzieje w fundacjach-korporacjach nie jest też przykładem najlepszego zarządzania pieniędzmi - jeśli 12 centów z dolara idzie na deklarowany cel to wszystko.

Dlatego jałmużna jałmużnie nie równa. Pamiętajmy o biedniejszych i słabszych, pomagajmy im, ale nie róbmy tego na odwal się. I jeśli dajemy komuś nasze ciężko zarobione pieniądze, to sprawdzajmy do kogo, na co i w jaki sposób je wydaje. Tyle i aż tyle.

Na szybko: Afrykańskie standardy ontaryjskiej polityki

sobota, 20 styczeń 2018 23:05 Opublikowano w Andrzej Kumor


Jeżeli ktoś nadal uważa że standardy kanadyjskiej polityki są o wiele lepsze niż na przykład indyjskiej albo peruwiańskiej polecam sprawę która znalazła w swój finał w piątkowym wyroku sądu prowincji Ontario. Po wielu manewrach politycznych sąd uznał za winnego byłego szefa gabinetu premiera Ontario Daltona McGuinty'ego Davida Livingstone'a; kara zostanie wyznaczona 26 lutego. Wielu komentatorów uważa, że wyrok ten może wpłynąć na przebieg kampanii wyborczej w prowincji, wyborach jakie odbędą się w czerwcu 2018 r.
O co w tym wszystkim chodzi? Oczywiście o pieniądze! Tuż przed wyborami do legislatury rząd premiera McGuintyego, w obliczu przegranej w okręgach gdzie zlokalizował wcześniej dwie elektrownie gazowe (w Mississaudze i w Oakville) postanowił wstrzymać rozpoczęte już budowy i przenieść je daleko od miasta. Dlaczego tego nie zrobiono wcześniej, dlaczego wydano zgodę na budowę? Dobre pytania! Koszt relokacji wyniósł 1,1 mld dol. licząc konserwatywnie. Czyli ktoś nam wyciągnął z kieszeni ponad 1100 milionów i wyrzucił w błoto (dosłownie). Pieniądze te będziemy teraz spłacać w podwyższonych kosztach energii elektrycznej. Wszystko po to, by liberałowie mogli uzyskać większość legislaturze. Oczywiście to przekręt grubymi nićmi szyty. Spodziewając się najgorszego malwersanci zaczęli zacierać ślady. Zupełnie tak sam z siebie przez nikogo nieproszony szef gabinetu premiera David Livingston oraz jego zastępczyni pani Laura Miller postanowili dokładnie wyczyścić dyski komputerów w gabinecie premiera. Do tego celu wynajęto specjalistę IT, prywatnie konkubenta pani Miller, a Livingstone wystarał się o hasło administratora co znacząco ułatwiło całą procedurę. Konkubent za fatygę dostał 10 000 dol; żeby było ciekawiej, nie od rządu, a od klubu parlamentarnego Partii Liberalnej. Mimo tych wszystkich skandali Partia Liberalna nadal wygrała wybory uzyskując większość .
Czy widzieliście państwo kiedyś strzyżenie owiec? Polecam można sobie wyguglować na YouTubie. Niewiele się od nich różnimy; strzegą nas równo i nawet nikt nie beknie.
Andrzej Kumor

Tweetowanie w Ottawie to ciężka robota!

sobota, 20 styczeń 2018 20:19 Opublikowano w Wiadomości kanadyjskie

Konto na twitterze założone dla kanadyjskiego Ministerstwa Zdrowia latem ubiegłego roku kosztuje podatników ponad 100 000 dol. rocznie w wynagrodzeniu podstawowym oraz nadgodzinach pracy biurokratów, którzy je prowadzą. Konto zostało założone 18 sierpnia i do tej pory rozesłano z niego 250 tweetów - około 50 miesięcznie po angielsku i francusku. Do zadania oddelegowano "1,5 pracowników", a praca w nadgodzinach kosztowała do tej pory 6500 dol. Informacje te podała CBC. Jak wyjaśnia ministerstwo, wybrano opcję "niskokosztową" i postanowiono, że konto będzie obsługiwane w ramach istniejących środków. Oddelegowano więc "półtora pracownika". Praca ta została wykonana "w miarę możliwości w ramach istniejących godzin etatowych", jednak w kilku przypadkach potrzebna była praca poza regularnymi godzinami i dlatego w ciągu pierwszych 5 miesięcy, do 15 stycznia trzeba było zapłacić wypłacić 6,5 tys dol. za nadgodziny.
Ministerstwo nie podało, ile konkretnie wypłaciło 1,5 pracownikom ale z danych parlamentarnego Biura Budżetowego za rok 2012 wynika że przeciętne wynagrodzenie pracownika państwowej administracji wynosi 113 000 dol. rocznie. A zatem można obliczyć że na jeden tweet ministerstwa kosztował około kilkaset dolarów.
Z informacji ministerstwa wynika również że planowanie tweetu zaczyna się na 2 tygodnie przed faktem.

Zapytany czy te koszty usprawiedliwiają istnienie konta sekretarz prasowy odparł jedynie, że resort zachęca wszystkich aby śledzili konto Ministerstwa Zdrowia na twitterze gdyż w ten sposób będą lepiej poinformowani o problemach zdrowia, które ich dotyczą.