Goniec

Register Login

Andrzej Kumor

Andrzej Kumor

Widziane od końca.

URL strony: http://www.goniec.net/

Kwiaty w ChRL nie są czerwieńsze

piątek, 20 kwiecień 2018 08:02 Opublikowano w Andrzej Kumor

Opisując coraz bardziej wyraźne starcie chińskiej Azji z żydowsko-amerykańskim Zachodem – czyli starcie dwóch koncepcji globalizacji i dwóch porządków elit naszej planety – można stracić szersze pole widzenia. 

        Katastrofalne ruchy ustępującego Imperium Amerykańskiego, gwałcenie zasad prawa międzynarodowego, niekonsekwencja wynikająca z zabiegów Izraela, wszystko to może skłaniać do sympatii dla drugiej strony; dla chińskiego projektu. Jego rozmach i siła wywołują podziw. Wydawałoby się, że Chiny to lepsza przyszłość, to lepsza oferta dla świata.

        Chińczycy mają przewagę we wszystkich, praktycznie rzecz biorąc, polach konfliktu –  prócz może jeszcze militarnego. Jeśli jednak dokonamy oceny chińskiej oferty przez pryzmat naszych wartości, naszej kultury, to może nam się zjeżyć włos na głowie. 

        Po pierwsze, dlatego, że o ile na Zachodzie narzekamy na postępującą kontrolę państwa, na postępujące ubezwłasnowolnienie i ograniczanie wolności, na coraz bardziej bezzębną i fasadową demokrację, o tyle w Chinach mamy do czynienia z absolutną kontrolą obywateli przez państwo. To w Chinach państwo zmusza kobiety do aborcji, jeśli mają „ponadplanowe” dziecko, to w Chinach istnieje wiele drakońskich przepisów ograniczających prawa „jednostek aspołecznych”. Ostatnio pisaliśmy na naszych łamach o stosowaniu zautomatyzowanej skali oceny obywatela i jego stosunku do władzy ludowej oraz wynikającym z niej ograniczaniu możliwości podróży dla „sfrustrowanych antypaństwowców”. To w Chinach zakazuje się sprzedaży  Biblii  ze źródeł pozapaństwowych. To Chiny są bliżej totalitarnego ideału niż Zachód. 

        Co smuci, to fakt, że Zachód nie ma sensownej linii obrony i na oczach rozlewającego się po całym świecie chińskiego panowania dokonuje  kulturowego sepuku – popełnia samobójstwo. To nie wartości naszej chrześcijańskiej zachodniej cywilizacji przegrywają w zetknięciu z wartościami komunistycznego Państwa Środka, lecz kolejne pokolenia elit Zachodu roznegliżowały się cywilizacyjnie na oczach coraz bardziej pewnych siebie i dumnych Chińczyków. Siła militarna jest wydmuszką, jeśli nie towarzyszy jej siła ideałów, zaangażowanie ludzi i wiara w sens tego, co się robi, gdy nie ma ducha. Ludzie Zachodu są pozbawieni wiary, a ich wiedza o świecie i ideały całkowicie zmatriksowane. Kolejne pokolenia Zachodu są coraz gorzej wykształcone, nie mają odpowiednich wartości, nie ma w nich woli walki. 

        Tymczasem proponowany projekt chińskiego świata jest jedynowładztwem totalnym. 

        Zmiana hegemona na Chiny to zmiana sposobu ucywilizowania. Oczywiście byłoby najlepiej, gdybyśmy byli w stanie zasymilować Chińczyków. Takiej możliwości już jednak nie ma. Pozbawiła jej nas głupota zadufanych, pustych i oślepionych pychą kierowników Zachodu. Być może tak musi być, bo pycha kroczy przed upadkiem. Cywilizacja zachodnioeuropejska, wyzbywając się chrześcijaństwa i swojego kulturowego prozelityzmu, przestała być atrakcyjną propozycją asymilacyjną. 

        Kiedyś Stanisław Michalkiewicz wspominał, jak to w latach siedemdziesiątych arabscy imigranci we Francji usiłowali być jak najszybciej Francuzami, jak najszybciej zachowywać się i wyglądać jak Francuzi. Dzisiaj żadnemu Arabowi nie przyjdzie do głowy taka fanaberia; nikt nie chce się asymilować do idiotów, nieodpowiedzialnych dużych dzieci, które postawiły ołtarzyk hedonizmowi i konsumpcji. Kiedyś skutecznym projektem globalizacyjnym Zachodu było chrześcijaństwo, dzisiaj straciliśmy wiarę i nie mamy do czego nawracać. Pozostaje nam więc patrzeć, jak bledniemy, tracąc krew z podciętych żył... 

        Może taki właśnie jest cykl życia, cykl życia imperiów. I nic się z tym nie da zrobić.

***

        No i co kto wygrał po ostrzale Syrii? Jaki cel osiągnęli Amerykanie i ich sojusznicy? I to do tego jacyś tacy bardzo podzieleni sojusznicy, bo bez Berlina, Włoch i innych krajów zachodnich. Co miały osiągnąć bombardowania? Bo chyba nikt normalny nie wierzy, że właśnie w kolejnym roku wojny zniszczono oto laboratoria, czy też zapasy broni chemicznej Asada. Nawiasem mówiąc, czyż bombardowanie składów broni chemicznej nie powoduje zagrożenia katastrofą ekologiczną tysięcy ludzi? 

        Wyszło na to, że Stany Zjednoczone usiłują zachować twarz, strzelając jak zawsze tomahawkami; że nie mają jak zaangażować się w Syrii, bez rozpoczęcia globalnego przetasowania. Z drugiej strony, buńczuczne oświadczenia Rosji okazały się dużo na wyrost. Rosja nie zaangażowała nawet swojego systemu obrony przeciwlotniczej, który ma tam służyć obronie baz. A więc tomahawki zostały „wzięte na klatę” i tak na dobrą sprawę trudno dowiedzieć się, jakie szkody poczyniły.

        Tymczasem Stany Zjednoczone grożą obłożeniem Kremla kolejnymi sankcjami, oznacza to jedynie przyspieszone wpychanie Moskwy w eurazjatycki układ z Chinami. Nawiasem mówiąc, czy ktoś przedstawił może analizę wpływu dotychczasowych sankcji na gospodarkę rosyjską? Zdaje się, że rozwija się ona bardzo dobrze, obracając ku chińskim towarzyszom. A Putin dogaduje się z natowską Turcją „w sprawie pokoju w Syrii” bez Amerykanów i Izraela. Wszystkie te podrygi amerykańskiej polityki zagranicznej, niekonsekwencje Trumpa, który wymienia doradców jak rękawiczki, zapowiada wycofanie sił amerykańskich z Syrii (ku oburzeniu izraelskiego „sojusznika”) tylko po to, by następnie odpalić sto tomahawków, świadczą o tym, że żyjemy w naprawdę niebezpiecznych czasach, a nasz amerykański wieloryb pływa w coraz płytszej wodzie, coraz bliżej plaży. 

Andrzej Kumor

Listy z nr. 16/2018

piątek, 20 kwiecień 2018 07:41 Opublikowano w Poczta Gońca

Dziwna umowa

        Wracam uporczywie do umowy między Kanadą a Polską w sprawie unikania podwójnego opodatkowania. Pragnę powiadomić emerytów i tych, co będą emerytami, aby zajrzeli do Departamentu Finansów Kanady (CRA Tax Treats), gdzie jest dostępna całkowita treść Konwencji między Kanadą a Rzeczpospolitą Polską w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania oszustwom podatkowym w odniesieniu do podatków od dochodów.        

        Warto poczytać  i zapoznać się z artykułem 28. tej konwencji. W tym artykule istnieje furtka do przeprowadzenia zmian na drodze dyplomatycznej, czyli warto zainteresować tą ważną sprawą KPK i prezesa KPK oraz Radę Polonii Świata, aby tę sprawę poruszyć w imieniu polskich emerytów, tych obecnych i tych przyszłych.

        Otwieram również dyskusję na powyższe tematy, może ktoś ma inne wiadomości lub pomysły, w jaki sposób możemy zmienić tę konwencję w części dotyczącej emerytur. Grupa ludzi (emerytów) pracuje nad zorganizowaniem spotkania, są propozycje również, aby napisać petycję.

        Jako ciekawostkę podam, że konwencję podpisał w imieniu Polski Zenon Kosianiak-Kamysz, a Kanady Ed Fast.

        Pozdrowienia dla wszystkich polskich emerytów i mój apel, warto się za to zabrać!!!!!

Ignacy Głowacki

***

Szanowni Państwo!

        W ostatnim czasie spotkaliśmy się z wielokrotnym użyciem zdjęcia z obozu Bergen-Belsen, które ilustruje artykuły o zbrodniach w Jedwabnem. Zdjęcie pokazuje epizod związany z wyzwoleniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Bergen-Belsen w maju 1945 roku. Ilustracja przedstawia tłum, który przypatrywał się podpaleniu baraku obozowego po wyzwoleniu obozu przez Brytyjczyków. Barak został spalony, ponieważ przebywały tam wcześniej osoby zarażone tyfusem. Potwierdzają to zdigitalizowane zbiory Imperial War Museums: https://www.iwm.org.uk/collections/item/object/205194174

         W związku z przekłamaniami na temat okoliczności wykonania zdjęcia i użyciem go w niewłaściwym kontekście interweniowaliśmy w redakcjach następujących stron internetowych: antiwarsongs.org, ilmemoriale.it, forward.com, dannyorbach.com, urgente24.com, swiato-podglad.pl, fronda.pl, demotywatory.pl oraz niezlomni.com. Redakcje poprawiły swoje materiały.

        Jeśli Państwo znajdą gdzieś to zdjęcie użyte w niewłaściwym kontekście, prosimy o samodzielną interwencję z odesłaniem do właściwego źródła. Poniżej publikujemy przykładową informację, jaką można wysłać w języku angielskim. 

Dear Sir,

The article on: (PODAĆ ADRES STRONY WWW) features a photograph which allegedly presents the killing of Jews in Jedwabne. The photograph actually captures an event related to the liberation of Bergen-Belsen, a German concentration camp, in May 1945. The photograph accompanying the article presents a group of people watching how the camp barracks are being set on fire after the camp had been liberated by the British. This has been confirmed by the digitalised collection of Imperial War Museums: https://www.iwm.org.uk/collections/item/object/205194174

Therefore, we call you to remove the photograph from the article and publish a correciton note.

Sincerely,

ZAREAGUJ! WEZWIJ REDAKCJĘ DO SPROSTOWANIA

        Prosimy o pomoc w wyegzekwowaniu zmiany zwrotu „polski obóz koncentracyjny”. Mimo kilkakrotnych naszych prób, sformułowanie nadal widnieje przy artykułach: https://www.diarionoticias.info/dolor-y-alegria/ oraz https://www.timesofisrael.com/in-dig-at-poland-rivlin-says-no-legislation-can-make-jews-forget-holocaust/  

        Artykuł z Meksyku nie jest związany z holokaustem. To tekst religijno-filozoficzny, którego jednym z bohaterów jest austriacki żyd, który przeżył Auschwitz. Drugi materiał pochodzi z Izraela i dotyczy wystąpienia Riwlina w Yad Vashem przed wizytą w Polsce. 

        Prosimy o pomoc.

        Poniżej wezwanie do sprostowania w języku polskim (prosimy go nie wklejać w treść maila), publikujemy je, żeby Państwo wiedzieli, jaka jest treść. Prosimy wkleić do maila treść w języku angielskim, która znajduje się pod koniec tej wiadomości.

Szanowna Redakcjo!

        Na stronie internetowej, za treść której są Państwo odpowiedzialni, zostało opublikowane oszczercze sformułowanie „polski obóz koncentracyjny” w odniesieniu do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego. Wyrażenie to jest bezpośrednim atakiem z wykorzystaniem mowy nienawiści przeciwko narodowi polskiemu. Użycie ww. sformułowania ma również znamiona kłamstwa oświęcimskiego, albowiem zaprzecza niemieckiemu sprawstwu Holokaustu.

        Zbrodnie, w tym masowe morderstwa popełnione podczas Holokaustu wobec Żydów na polskiej ziemi, były zaplanowane, zorganizowane i wykonane przez niemieckich okupantów. Zgodnie z międzynarodowym prawem wszelka odpowiedzialność za akty kryminalne i prześladowania spada na władze okupacyjne, w tym wypadku III Rzeszy. W związku z powyższym przyłączam się do wezwania ze strony Polskiej Ligi przeciw Zniesławieniom i wzywam do usunięcia oszczerczego sformułowania z administrowanej przez Państwa strony.

        Z poważaniem

(prosimy o podanie własnego imienia i nazwiska)

TREŚĆ DO WKLEJENIA DO WIADOMOŚCI MAILOWEJ WYSYŁANEJ NA ADRES:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Tytuł wiadomości (proponowany):

A request to remove defamatory content

Treść wiadomości:

Dear Sir,

On the website of which you are the person in charge of https://www.diarionoticias.info/dolor-y-alegria/, the following defamatory expression has been published: “el campo de concentración polaco” (in reference to the Nazi German concentration camp Auschwitz-Birkenau). This expression is a direct attack utilizing hate speech against the Polish nation and has the attributes of the Holocaust Denial, as it disclaims the German perpetration of the Holocaust.

The atrocities, including mass murder, committed during the Holocaust against Jews on the Polish soil were planned, organized and executed by German occupiers.

In accordance with the international law, all liability for those criminal acts and persecutions falls on occupation authorities – in this case, those of the Third German Reich.

I therefore wish to endorse the request by the Polish League Against Defamation and urge you to remove the defamatory expression from the website under your administration.

Sincerely,

        Pozdrawiamy,

Zespół RDI

Będę promować Polonię…

piątek, 20 kwiecień 2018 07:32 Opublikowano w Wywiady

        Natalia Kusendova jest znaną działaczką polonijną, ubiegała się kilka lat temu o stanowisko trustee szkolnego w Mississaudze. Działała w ontaryjskiej Partii Postępowo-Konserwatywnej. Obecnie ubiega się o nominację partii na posła do legislatury Ontario w okręgu Mississauga-Centre.

Andrzej Kumor: Pani była już kandydatem na trustee szkolnego, co Panią skłoniło, żeby ponownie wdać się w politykę? 

        Natalia Kusendova: Zawsze miałam ochotę na wkroczenie w życie polityczne. W 2014 były wybory w Mississaudze, a właśnie taka pozycja kuratora oświaty, szczególnie że startowałam do katolickiego school board, dla mnie była ważna, żeby mówić o wartościach chrześcijańskich, katolickich i chronić edukację katolicką tutaj w Ontario i Mississaudze, dlatego że była mowa na temat amalgamacji tych dwóch systemów, czyli publicznego i katolickiego. Uważam, że jest ważne, żeby te dwa systemy dalej istniały, dlatego też startowałam w tamtych wyborach. Wtedy, to było cztery lata temu, byłam dosyć świeżo po moich pierwszych studiach, studiowałam biologię na UofT, i uważałam, że jakieś zmiany powinny zajść w szkolnictwie, dlatego że system high school, czyli poziomu średniej szkoły, nie przygotowuje odpowiednio uczniów do studiów uniwersyteckich, które są na o wiele wyższym poziomie. Chciałam się skupić na tzw. mentoringu, żeby troszeczkę podnieść poziom studiów średnich, ale też żeby połączyć uczniów z profesjonalistami w swoich zawodach. Więc to był jeden punkt mojej kampanii wtedy.

        Drugim punktem była żywność w szkołach, bo to, co serwują naszym studentom w kafeteriach, to jest jedzenie bardzo mało wartościowe, to jest fast food. Chciałam wkroczyć w życie publiczne, kurator to jest taka półetatowa publiczna pozycja i wtedy się czułam na siłach, żeby to robić.

        – Pani bardzo dobrze mówi po polsku. 

        – W wieku 12 lat imigrowaliśmy z mamą i bratem, jeszcze wtedy ojciec był, do Kanady. Emigrowaliśmy z Czech, z Pragi.

        – Pani mama jest Polką?

        – Mój ojciec jest Słowakiem, mama Polką. Mam bardzo silne polskie korzenie. Jak byłam dzieckiem, mieszkaliśmy w Europie, w różnych krajach, ale zawsze do babci, do Polski, na Podkarpacie, jeździliśmy na wakacje, na ferie i bardzo sobie ceniłam i cenię polskie korzenie.

        Gdziekolwiek byłam, zawsze mama wysyłała mnie do polskiej szkoły, sobotniej czy czwartkowej, gdziekolwiek by to było, i dlatego mój język polski jest na dość dobrym poziomie. Do dzisiaj piszę, działam w Polonii, używam polskiego na co dzień, jeżdżę do babci do Polski przynajmniej raz w roku, czasami dwa. 

        Zaczęłam działalność polonijną w harcerstwie, gdzie przez wiele lat byłam zastępową, potem pełniłam wyższe funkcje, prowadziłam drużynę harcerek, obozy letnie, może siedem – osiem lat byłam szczepową obozów letnich. Harcerstwo wpoiło we mnie jeszcze patriotyczne, religijne wartości, naukę o historii Polski. Ja przecież nie chodziłam nigdy do polskiej szkoły dziennej, tylko do sobotniej. Nauka o historii Polski – wszystko wyniosłam z harcerstwa i harcerstwu zawdzięczam ten patriotyczny duch i że się nauczyłam o wszystkich zasługach Polaków na świecie.

        Później moja działalność przerodziła się w działalność studencką, jak już byłam na uniwersytecie, kiedy utworzyliśmy organizację pod nazwą Polska Inicjatywa Studentów w Kanadzie, i różną inną działalność, różne konferencje dla młodzieży polonijnej, takie już bardziej networkingowe, pod hasłem „Quo Vadis”, wiele razy, może siedem czy osiem edycji, byłam związana z ich organizacją lub sama osobiście je organizowałam. Zawsze, przez całą moją kadencję tutaj – a mieszkam już osiemnaście lat w Kanadzie – byłam bardzo ściśle związana z Polonią. Dzisiaj jestem w Zarządzie Głównym Kongresu Polonii Kanadyjskiej, gdzie udzielam się jako dyrektor i jestem odpowiedzialna właśnie za wdrażanie młodzieży do naszej działalność plus też staram się pomóc w różnych rzeczach. Jestem też w zarządzie Stowarzyszenia Polskich Weteranów Koło nr 20 na Beverley Street, gdzie staram się też pomóc w różnych sprawach. Dla mnie działalność polonijna to jest oczywiste, to jest coś, co robię i moi znajomi mnie z tego znają, i sobie to bardzo cenię. Ale oprócz działalności polonijnej zajmuję się też działalnością polityczną od ostatnich czterech lat, co, uważam, jest bardzo ważne, bo jako Polonia powinniśmy się także angażować politycznie.

kusevdova1618

        Moje wartości zawsze były bliskie Partii Konserwatywnej. Gdy byłam młodsza, studiowałam biologię, więc za bardzo nie zwracałam uwagi na politykę, ale od kiedy zaczęłam studia pielęgniarskie i zobaczyłam, jak nasz system zdrowotny kuleje, wtedy naprawdę otworzyłam oczy, że my, jako Kanadyjczycy, jesteśmy dumni z naszego systemu zdrowia, że to jest universal health care system, a jednak jak się widzi rzeczywistość, jak się w tym jest, jak się w tym pracuje, już jako studentka pielęgniarstwa – to jest mój drugi fakultet, który ukończyłam – widziałam, jakie są potrzeby zmiany w tym systemie. 

        – Ale liberałowie mówią my to zmieniamy, dajemy na to pieniądze.

        – Przez ostatnie cztery lata, kiedy się dosyć blisko interesuję polityką prowincyjną, przez pierwsze trzy lata nie było inwestycji w służbę zdrowia. Powiem więcej, bodajże od roku 2012 do 2016, przez cztery lata, w Ontario były zamrożone budżety dla szpitali. To jest fakt. Nawet jeżeli inflacja poszła w górę 2 procent, budżety szpitalne były zamrożone przez cztery lata. Co to oznaczało? Szpitale w Ontario nie mogą mieć deficytu, czyli nie mogą wydać ani dolara więcej, niż im daje rząd. Jeśli nie mają zwiększonej puli pieniędzy nawet o inflację, a jest społeczeństwo, które potrzebuje coraz więcej, starzejące się społeczeństwo...

        – I jest więcej ludzi.

        – Jest więcej ludzi, a nie ma żadnego wzrostu budżetu. To powoduje, że szpitale przez te cztery lata musiały pielęgniarki zwolnić – w 2015 tysiąc pielęgniarek w Ontario straciło pracę – musiały zamknąć sale operacyjne, dlatego na przykład teraz się czeka w Ontario rok na wymianę stawu biodrowego albo stawu kolanowego, i musiały też zmniejszyć liczbę łóżek szpitalnych. To jest fakt, że przez cztery lata były zamrożone budżety. I teraz, gdy jest czas wyborów i na rok przed nimi – w zeszłym roku była niewielka inwestycja, no i w tym roku jest wielka inwestycja. Teraz, gdy jest czas na głosowanie, to liberałowie zdecydowali, żeby kupić nas za nasze własne pieniądze. Dlatego w ostatnim budżecie, w którym jest osiem miliardów dolarów deficytu, postanowili, że będzie wszystko dla wszystkich. Jeśliby to ogłosili cztery lata temu, mogłabym powiedzieć, że to jest słuszne i starają się coś zmienić...

         Dla mnie to jest fałszywe. I myślę, że ludzie w Ontario i ci, którzy będą głosować, już się nie nabiorą na takie fałszywe triki i widzą przez to, że rząd liberalny nie jest dla nas, nie jest dla ludzi, tylko fałszywie nam robi nadzieję. Jeszcze jedna bardzo ważna sprawa – jesienią zeszłego roku premier, jak również minister finansów Sousa obiecał, że budżet będzie zbilansowany na koniec ich czteroletniego panowania. I co się okazało? Teraz, jak jest czas na głosowanie, ogłosili budżet z ośmiomiliardowym deficytem. Jak my możemy, jako głosujący, ufać takiemu rządowi, który najpierw, sześć miesięcy temu, mówi: OK, zbilansujemy nasz budżet, a później się okazuje, że nie, kolejne osiem miliardów deficytu. W Ontario mamy zadłużenie już na ponad 300 miliardów. Ludzie może sobie nie zdają sprawy, jaki straszny jest to dług. Oprócz tego są oczywiście odsetki, będziemy to spłacać do końca życia. Nie tylko my, także nasze dzieci. Mamy większy dług niż Kalifornia. Uważam, że jest czas, żeby skończyć z takim szastaniem pieniędzmi przez rząd. Myślę, że ludzie w Ontario się budzą, bo prowadzę kampanię, chodzę od do domu do domu, rozmawiam z ludźmi, mówią, że głosowali kiedyś na liberałów, ale w tym roku będą głosować na konserwatystów.

        – Oprócz spraw ekonomicznych, są też sprawy społeczne. Jedną z takich zmian, które były bardzo szeroko oprotestowywane, jest zmiana w programie wychowania seksualnego.         

        – Tak, popieram stanowisko Douga Forda, który powiedział, że he will repeal and replace Kathleen Wynne’s sex-ed curriculum, czyli że program będzie wymieniony i poprawiony, i ja to w stu procentach popieram. Jako pielęgniarka i osoba, która działa w służbie zdrowia, uważam, że jest potrzebna edukacja dla dzieci, jeśli chodzi o wychowanie fizyczne plus seksualność, ale musi to być odpowiednie do wieku i rodzice muszą być włączeni do konsultacji i też w pisanie tego programu. 

        To, co dla mnie jest szokujące, to że ten program rządu Kathleen Wynne był napisany przez człowieka, który jest oskarżony o pornografię dziecięcą.

        Dla mnie jest absurdalne, że coś takiego w Ontario mogło przejść, że taki człowiek napisał program, według którego potem nasze dzieci się uczą. Dzisiaj wszystko jest w Internecie, nasze dzieci dużo się uczą z Internetu, więc uważam, że jakiś poziom edukacji seksualnej powinien być, ale to musi być, po pierwsze, konsultowane z rodzicami, też pisane razem z rodzicami i musi to być odpowiednie wiekowo. Dzieci w trzeciej klasie nie powinny się uczyć o pewnych sprawach, o których się teraz uczą. Więc ja jestem w stu procentach przeciwko temu programowi i mam nadzieję, że jak stworzymy konserwatywny parlament, przejdziemy przez wszystkie, nie tylko seksualne, programy nauczania, bo nawet w matematyce, języku angielskim, Ontario potrzebuje przygotowywać naszych uczniów do wyższego poziomu, dlatego że wyniki uczniów w Ontario, niestety, w tej chwili nie są nawet na poziomie kanadyjskim, tylko są poniżej. Więc uważam, że musimy cały program nauczania przejrzeć, odnowić i wprowadzić zmiany. Jestem za tym w wypadku sex-ed w stu procentach.

        – To zostając przy sprawach społecznych i sprawach, które są gorącym kartoflem, czyli takich, których nikt nie chce dotknąć – to jest kwestia aborcji. W dzisiejszym systemie nie ma nawet obowiązku udzielania jakichkolwiek konsultacji, to znaczy żadnego poradnictwa. Czy Pani nie sądzi, że powinno się tutaj zapewnić kobiecie więcej informacji?

        – Powinno się informować o ryzyku itd., więc na pewno powinno to odbywać się w sposób bardziej rzetelny, i wydaje mi się, że to powinno być więcej niż jedna konsultacja, to powinno być kilka konsultacji, też może konsultacja z psychologiem, żeby się upewnić, że to jest rzeczywiście decyzja świadoma i że to jest coś, co ta kobieta życzy sobie zrobić. Tak jak Pan powiedział, to jest kwestia federalna, ale my to finansujemy, my, z naszych pieniędzy, podatnika, są finansowane aborcje i po prostu uważam to za niesłuszne i tak nie powinno być. Ale tak jak Pan mówi, to jest kwestia federalna i na szczeblu prowincyjnym nie za bardzo możemy już z tym walczyć, dlatego że to już było przesądzone federalnie. Chyba że się zmieni w przyszłym roku rząd federalny i wtedy możemy zadziałać razem z naszą Partią Konserwatywną na tym szczeblu.

        – Co Polonia będzie miała, jeśli Pani będzie posłanką do legislatury Ontario?

        – W Mississaudze mamy ponad 100 tys. ludzi, którzy są Polakami drugiej generacji, którzy się czują Polakami. Uważam, że to jest trochę smutne, że nie mamy w tej chwili naszej reprezentacji czy to w radzie miejskiej, czy to na szczeblu federalnym, czy prowincyjnym. Nie ma Polaków, którzy by byli na takich stanowiskach. Myślę, że dużo jako Polonia się zasłużyliśmy, budując Kanadę, budując Ontario. Płacimy przecież podatki, pracujemy, i ważne jest, żeby nasz naród też był reprezentowany. Wszyscy oczywiście jesteśmy i czujemy się Kanadyjczykami, ale mamy te polskie korzenie i polskie wartości. Czy to są wartości katolickie, czy to są wartości na przykład tylko konserwatywne, czy tradycyjny model rodziny, który ja szanuję, promuję i też chcę wdrażać w swoje życie. Myślę, że to są wszystko ważne rzeczy. Dobry przykład to sikhowie. Sikhów jest czterysta tysięcy w Kanadzie, a mają bardzo dużo posłów we wszystkich parlamentach, nawet teraz wiele pozycji w gabinecie ministrów. A my jako Polonia, a jest nas 1,1 miliona w Kanadzie, mamy jednego posła Toma Kmiecia, który jest w Albercie. Uważam, że stać nas na więcej i dlatego też startuję i dlatego też popieram Kingę Surmę, która startuje. I jeśliby ktoś startował z ramienia innej partii, to też bym tę osobę popierała. Oczywiście może nie bezpośrednio, ale w inny sposób. Uważam, że jest ważne, żebyśmy jako Polonia angażowali się w sprawy tego kraju, bo przecież mieszkamy tutaj, płacimy podatki tutaj, więc ważne jest, żeby mieć swój głos, swoją perspektywę i wnosić zmiany takie, które my chcemy wnosić. 

        Jeśli zostanę posłem tutaj, w rejonie Mississauga-Center, gdzie mieszkam szesnaście lat, gdzie się wychowałam, tutaj należę do parafii św. Maksymiliana Kolbego – jestem po prostu w tej społeczności i będę silnym głosem, reprezentując nasze sprawy, będę promować Polonię w parlamencie i będę pracować na rzecz Polonii. Moje drzwi będą otwarte dla wszystkich, nie tylko dla Polaków, dla wszystkich, no ale przede wszystkim, wiadomo, dla Polaków. Na co mogą Państwo liczyć? Że moje drzwi zawsze będą otwarte i wszystkich poglądów wysłucham i będę promować te, które są ważne dla nas jako Polonii w Kanadzie.

        – Bardzo dziękuję i życzę powodzenia.