Goniec

Register Login

Andrzej Kumor

Andrzej Kumor

Widziane od końca.

URL strony: http://www.goniec.net/

Numer 28/2018 (13-19 lipca 2018)

piątek, 13 lipiec 2018 13:45 Opublikowano w Okładki

Czytaj pierwszy!

Goniec na tablet w formacie pdf

przesyłany przez e-mail w każdy piątek rano

tylko 50 CAD rocznie plus 13% HST 
razem $56.50

Płatność przez paypal, 
Visa, MasterCard lub czek

Kontakt  r e d a k c j a @ g o n i e c . n e t  

(bez przerw między literami)

lub telefon: 905-629-9738

W czwartek, 12 lipca, odbyła się kolejna rozprawa w procesie Mary Wagner, oskarżonej o zakłócanie pracy jednej z torontońskich przychodni aborcyjnych. Mary Wagner została skazana na 7,5 miesiąca więzienia. Mimo że sprawa ta ma niebagatelne znaczenie dla kanadyjskiego systemu prawnego, nie wzbudza zainteresowania mediów głównego nurtu, a sama Mary Wagner bardziej znana jest w Polsce niż w Kanadzie, między innymi za sprawą filmu Grzegorza Brauna „Nie o Mary Wagner”.

        Mary Wagner od kilkunastu lat stara się ratować dzieci nienarodzone, wchodząc do klinik aborcyjnych i rozdając kwiaty oraz ulotki sugerujące matkom inne możliwości.

        Kanada jest jednym z niewielu państw świata, gdzie z powodu uznania za niekonstytucyjną ustawy aborcyjnej w 1989 roku nie ma żadnych przepisów regulujących tę działalność i zabicie nienarodzonego dziecka nie jest czynem kryminalnym, aż do momentu, kiedy się ono żywe urodzi. Teoretycznie można przeprowadzić „aborcję” nawet w 9. miesiącu ciąży.

        Był to już 14. proces Mary Wagner z praktycznie takich samych zarzutów. Oskarżona została aresztowana 8 grudnia ubiegłego roku, gdy wraz z siostrą zakonną Immolacją w budynku medycznym przy 960 Lawrence Ave. West w Toronto na piątej kondygnacji usiłowała odwodzić od aborcji oczekujące w poczekalni kobiety w tamtejszej przychodni Women’s Care Clinic.

        Mary Wagner pozostawała od kwietnia br. na wolności, po tym jak sędzia Kozloff zgodził się, by wyszła, podpisując jedynie zobowiązanie stawienia się na następnej rozprawie.

        W czwartek siedziała obok swojego obrońcy Petera Boushy, katolika broniącego w sprawach sumienia.

        Podczas wcześniejszych dwóch rozpraw przesłuchano świadków, w tym policjantów, którzy dokonali aresztowania, a także właściciela wspomnianej kliniki aborcyjnej. Mecenas Boushy starał się wówczas wykazać, że przychodnia ta nie była legalna, ponieważ pobierała opłaty, a ustawa tego zabrania. W czwartek oskarżyciel Kasia Batorska rozpoczęła swe przemówienie od przypomnienia faktów, przedstawiła dwa poprzednie orzeczenia sądów w sprawie Mary Wagner i uznała, że wina oskarżonej nie pozostawia żadnych wątpliwości; naruszyła warunki zwolnienia z poprzednich wyroków, a także przeszkodziła „w pracy” przychodni aborcyjnej, wywołując podenerwowanie pacjentów i zmuszając zakład do spowolnienia operacji i przebukowania niektórych pacjentów.

        Wywodów Batorskiej słuchało kilkadziesiąt osób obecnych na sali, w tym tacy weterani ruchu antyaborcyjnego w Ontario, jak Linda Gibbons, Mary Bournie czy ksiądz Tony van Hee. Z grupą młodych ludzi przybyła też Rosemary Connell z organizacji Show the Truth Tour Canada, byli też członkowie grupy pro-life z parafii Maksymiliana Kolbego w Toronto oraz obrońcy życia ze Stanów Zjednoczonych.

        Ostatecznie Batorska „krzyknęła” oskarżonej rok więzienia – po 6 miesięcy maksymalnej kary z każdego zarzutu (więcej prawo nie pozwala), odsiadywanych jedna po drugiej. Wskazała, że Mary Wagner działa w stanie głębokiej recydywy i dotychczasowe wyroki nie powstrzymały jej przed powtarzaniem „przestępstwa”. Przytoczyła też orzeczenia z dwóch poprzednich spraw, w których sądzono Mary Wagner.

        Tuż przed przerwą, jaką zarządził sędzia Kozloff, oskarżona wygłosiła wzruszające wystąpienie, w którym stwierdziła, że ratując życie dzieciom, nie tylko, że nie łamie prawa, lecz przestrzega prawa w jego sprawiedliwej postaci. Nikt bowiem nie powinien podporządkowywać się niesprawiedliwemu prawu. Wcześniej Mary Wagner kilkakrotnie czyniła odniesienia do procesów norymberskich, w których sądzono zbrodniarzy, pomimo tego, że w myśl prawa państwa, któremu służyli, byli bez zarzutu, sądzono ich bowiem w oparciu o prawo naturalne.

        Wagner przypomniała, że mimo iż kanadyjskie prawo nazywa płód dzieckiem, to jednocześnie uznaje, że staje się ono człowiekiem dopiero w momencie opuszczenia dróg rodnych.

        Według adwokata Petera Boushy’ego,  mowa Wagner wywarła wrażenie na sędzim Kozloffie. Podczas przerwy mecenas Boushy uznał, że być może sędzia był wychowany w tradycyjnej ortodoksyjnej rodzinie żydowskiej i z pewnością uważa, że aborcja jest czymś złym, ponadto jako człowiek starszej daty, był świadkiem całej transformacji przepisów prawa aborcyjnego zapoczątkowanej w 1969 roku przez rząd ówczesnego premiera Pierre’a Trudeau, który zdekryminalizował zabijanie dzieci nienarodzonych i wprowadził ustawę pozwalającą na aborcję do 3. miesiąca rozwoju płodowego, ze „względu na stan zdrowia matki”, jednocześnie nie definiując tego zdrowia, co praktycznie zezwalało na aborcją na żądanie, np. ze względu na depresję. W dzisiejszych czasach syn Pierre’a Trudeau, Justin, lansuje bardzo niepokojące rozumienie aborcji, jako „prawa kobiet”, a tym samym „prawa człowieka”, chronionego zapisami konstytucji. Oczywiście jest to kłamstwo; nie istnieje w kanadyjskim prawie coś takiego jak „prawo do aborcji” – mówił mec. Boushy, który jest członkiem stowarzyszenia katolickich prawników Kanady.

        Po kilkudziesięciu minutach sąd wznowił rozprawę. Sędzia Kozloff uznał, że Mary Wagner działa w oparciu o głębokie przekonania religijne, ale nie powinny one prowadzić do naruszania obowiązujących przepisów prawa, ponieważ w przeciwnym razie mielibyśmy do czynienia z anarchią. Jeśli ktoś chce zmienić prawo, które uważa za niesprawiedliwe, powinien działać legalnymi drogami, na przykład w polityce – mówił sędzia.

        Dodał, że w obliczu lekceważenia wyroków skazujących obowiązuje zasada nasilania wysokości orzekanych kar i dlatego skazał Mary Wagner na karę 7,5 miesiąca więzienia, zaliczając jej na poczet wyroku odsiedziane do sprawy 3 miesiące aresztu według przelicznika 1,5 – co oznacza, że Mary Wagner spędzi najbliższe 3 miesiące w zakładzie karnym.

        Oskarżona, słysząc słowa wyroku, zdjęła medalion z wizerunkiem Matki Boskiej, którego nie może nosić w więzieniu, i przekazała go siostrze zakonnej Immolacji. Po krótkim czasie została skuta do tyłu i wyprowadzona z sali rozpraw przez strażniczkę. Starając się uhonorować Mary, wszyscy obecni na sali świadkowie wyroku powstali.

(ak)

Ludzie z kupą zrobioną do głowy

piątek, 13 lipiec 2018 09:39 Opublikowano w Andrzej Kumor

Nie dajmy się sterroryzować politycznej poprawności i nie bójmy się myśleć ze względu na politycznie poprawne klisze, które nam podsuwają aparatczycy Nowego Jeruzalem. Bądźmy sobą! Zniewolenie zawsze zaczyna się w głowie. Owszem, wolność czasem ma swoją cenę. Ale warto ją płacić.

        Mówię o tym dlatego, że coraz częściej i szerzej rozpościerają się przed nami pomyje obłudy i hipokryzji, jakimi dzisiaj rzygają na nas różne cioty kolejnej rewolucji. Różni tacy posługują się straszakiem politycznej poprawności, z której uczyniono pałkę do bicia po głowie. Wielu z nas, obitych w ten sposób, milczy w strachu.

        Tymczasem żeni się nam kit. Premier federalny Trudeau po spotkaniu z premierem Ontario Dougiem Fordem zasugerował, że ten ostatni nie zna przepisów międzynarodowych dotyczących praw uchodźców. Jak wiadomo, Trudeau otworzył na nasz koszt kanadyjską granicę do napływu nielegalnych migrantów ze Stanów Zjednoczonych, korzystających dzisiaj z różnego rodzaju  zorganizowanych kanałów przerzutowych.

        Trudeau oraz jego minister imigracji urodzony w Somalii Ahmed Hussen próbują nas moralnie zaszantażować, powołując się na konwencje o uchodźcach, tymczasem międzynarodowe przepisy o uchodźcach stanowią jasno, że o azyl należy wystąpić w pierwszym kraju uznanym za bezpieczny i tylko ten kraj zobowiązany jest go udzielić. Takim krajem na mocy kanadyjskiego prawa są Stany Zjednoczone; odpowiednie przepisy zostały wprowadzone w życie za kadencji poprzedniego rządu, po to aby osoba, która pojawi się na granicy kanadyjsko-amerykańskiej, po tym jak odmówiono jej azylu w USA, nie mogła od nowa rozpoczynać całego żmudnego, kosztownego i długotrwałego procesu. Jest to proste uznanie, że łączą nas – Kanadę i USA – podobne wartości i troska o prawa ludzi. Niestety, przepis ten został tak niedoformułowany, że mowa jest w nim o „przejściach granicznych”, co (ci sami co zawsze) adwokaci imigracyjni zinterpretowali tak, że tzw. zielona granica nie jest nim objęta.

        Skutkuje to masowym napływem różnego rodzaju ludzi, którzy chcą wejść tu poza kolejką imigracyjną, na krzywy ryj, i korzystać z kanadyjskiego systemu socjalnego, opieki medycznej i innych udogodnień. No bo czemu nie?

        Na dodatek, na złość strasznemu Trumpowi, takie miasto, jak Toronto, ogłosiło się jakiś czas temu miastem-schronieniem, co oznacza, że usługi miejskie, finansowane z naszych podatków, są świadczone każdemu, kto po nie wyciągnie rękę, niezależnie od tego co tu robi i jak. Wszelkie miejskie dofinansowania, dodatki, ulgi, szczepienia, pomoc medyczną czy dofinansowanie przedszkola dla dzieci uzyskuje się bez względu na to, czy się jest stałym mieszkańcem Kanady, czy jej obywatelem i czy w ogóle płaci się tutaj podatki. Skutek jest taki, że liczbę nielegalnych imigrantów w Toronto szacuje się na 200 tys. No bo skoro jest okazja...

        Dlaczego się tak dzieje? Skąd ta nasza głupota? Proszę pytać wszystkich ober-globalistów, którzy uważają, że ludzi należy mieszać, bo wtedy stare padnie i powstanie nowe. Słowem, są to pomysły ludzi, którym agitatorzy zrobili kupę do głowy.

        Jeśli na czas nie podłożymy im nogi, wkrótce zagipsują nam usta.

 Andrzej Kumor