Goniec

Register Login

Fotoreportaż

Zdjęcia i fotoreportaże


Mississauga Prezes Kongresu Polonii Kanadyjskiej Teresa Berezowska, przewodniczący Rady Dyrektorów Credit Union Andrzej Pitek, przedstawiciel konsulatu generalnego RP w Toronto, konsul Grzegorz Jopkiewicz oraz – po raz pierwszy – aż trzech biskupów gości honorowych – bp Matthew Ustrzycki, bp John Boissonneau i bp William McGratan, wszyscy oni byli gośćmi dorocznego obiadu opłatkowego Konferencji Polskich Księży na Wschodnią Kanadę, jaki w czwartek odbył się w sali parafialnej największego kościoła polskiego w Kanadzie p.w. św. Maksymiliana Kolbego w Mississaudze.


W Kanadzie posługę duszpasterską pełni kilkuset polskich kapłanów i księży polskiego pochodzenia. Opłatek stanowi rzadką okazję, gdy wszyscy mogą się spotkać i porozmawiać.
Gospodarzem był oczywiście proboszcz parafii św. Maksymiliana Kolbego w Mississaudze o. Janusz Błażejak OMI, który jest jednocześnie Przewodniczącym Konferencji Polskich Księży na Wschodnią Kanadę. Najliczniej reprezentowani byli księża z terenu aglomeracji torontońskiej, ale byli też ci z dalszych okolic.
Praca duszpasterska z dala od Ojczyzny stawia wiele wymagań.
Księża polscy pełnią trudną do przecenienia rolę wśród Polonii, parafie są często najprężniejszymi ośrodkami życia polonijnego, skupiając liczną polonijną młodzież i dzieci.
Warto też pamiętać, że jak my potrzebujemy polskich księży, tak oni powinni w nas mieć podporę i wsparcie; powinni wiedzieć, że doceniamy ich pracę i powinni czuć nasze poparcie w obliczu zagrożeń współczesnego świata i ataków na Kościół.
O. Janusz Błażejak jest zapalonym myśliwym, dlatego jedną z serwowanych potraw było chili z mięsem łosia, którego Ojciec Proboszcz niedawno ustrzelił w Albercie...
(ak)

Marsz Niepodległości jest niewątpliwym wyrazem oczekiwania młodej Polski na nową rewolucyjną siłę polityczną. Wyrazem kontestacji wobec toczonej rozkładem III RP . Krytyką skompromitowanej władzy i jej bratniej opozycji. I nie zmienia tego nawet faktu przyłączenie się do Marszu zaangażowanych zwolenników PIS. Tym bardziej że był to udział z nieskrywaną przez liderów tego środowiska pogardą dla narodowców, i często brakiem zrozumieniem sympatyków PIS dla pryncypialnych przyczyn kontestacji PIS przez młodych narodowców.

Pewnym minusem tej narodowej kontestacji jest to że jest ona typowa dla polskiego życia politycznego. Typowo pozbawiona konkretów, operująca słusznymi sloganami, które z jednej strony doraźnie łączą, ale gdy przyjdzie do konkretów staną się zarzewiem konfliktów. Problem ten wzmaga dodatkowo brak struktury, wspólnego szyldu, jednoznacznego programu, czy chociaż dyskusji o tym jakie są konkretne cele, środki i działania które winien podjąć polski ruch narodowy.

Ogromną zasługą Marszu jest to że pokazał on ogromny potencjał nacjonalizmu, jego siłę i witalność. Pokazał młodym Polakom że nie są samotni. Że jest ich siła.

Działacze Młodzieży Wszechpolskiej, Obozu Narodowo Radykalnego, i lokalnych środowisk wzięli udział w Marszu pod własnymi sztandarami organizacyjnymi. Licznie byli reprezentowani, wolni od parcia na szkło, ubrani na sportowo, młodzi ludzie. Żywioł poza kontrolą organizatorów, niezwykle mobilny i zorganizowany.

Marsz wspierali też wolontariusze antyaborcyjnej fundacji SOS, która prócz pomocy matkom i dzieciom, jest też wydawcom Prawego pl i Mojej Rodziny.

Wśród osób znanych można było dostrzec: Ryszarda Bendera, Kornela Morawieckiego, Artura Zawisze, posłów PIS Artura Górskiego i Stanisława Pięte.

Polskich demonstrantów wspierali przyjaciele z zagranicy, przedstawiciele: francuskiej skrajnej prawicy, włoskich patriotów społecznych, węgierskich i ukraińskich nacjonalistów.

Wśród najliczniejszej młodzieży, widać było rodziny z dziećmi i zakonników.

Kilkanaście minut po wyruszeniu Marszu, wyprzedziłem czoło pochodu i ruszyłem w stronę placu Konstytucji, by znaleźć jakaś ławkę lub kosz na śmiecie z którego dało by bysie zrobić kilka zdjęć pochodu. W identycznym celu szło w tym samym kierunku kilkudziesięciu fotoreporterów. Po kilku minutach spostrzegłem że pochód się zatrzymał, a przed nim stoją dwie kolumny policjantów. Postanowiłem się cofnąć w kierunku Marszu. Nagle na wysokości ulicy Żurawiej rozpętało się piekło. Walki. Wybuchy. Setki ludzi biegły. Z tłumem wbiegłem na Wspólną. Parkingową podążyłem do Alej. Mijały mnie setki biegnących policjantów z prewencji. Z perspektywy Nowogrodzkiej dostrzegłem nad Marszałkowską łunę i kłęby dymu. Nieustannie trwała kanonada.

Na rondzie Dmowskiego zastałem zdezorientowany tłum. Przez kilkadziesiąt minut stałem z tłumem. Spowita chemicznymi oparami Marszałkowska płonęła blaskiem flar. Nieustający huk wystrzałów miesza się z patriotycznymi pieśniami. Po pewnym czasie dym flar wzbogacił się oparami gazy bojowego. Okazuje się ze gaz policyjny nawet z odległości kilkuset metrów podrażnia oczy i drogi oddechowe, powoduje ból głowy.

Wracając do domu spodziewam się medialnego armagedonu. Wydarzenia z 2012 były niewątpliwie dużo bardziej spektakularne niż wydarzenia z 2011. W mediach jednak całkowicie zaskakująca narracja. Funkcjonariusze frontu propagandy mówili o: incydentach, nie jasnej sytuacji, tonują wypowiedzi lewicowych harcowników. Widać ze rządzący zorientowali się ataki na Marsz tylko wzmagają jego popularność, że dotychczasowa narracja propagandowa przynosiła odwrotne efekty.

Po powrocie do domu, z mediów dowiedziałem się że Marsz przeszedł. Jego siła niewątpliwie przemówiła.


Jan Bodakowski

tekst na ten temat ukazał się pierwotnie na portalu Prawy.pl http://www.prawy.pl/