Goniec

Register Login

Fotoreportaż

Zdjęcia i fotoreportaże

poniedziałek, 11 luty 2013 16:04

Duchowość i Sztuka

Napisane przez

Gdy wchodzimy do kościoła św. Eugeniusza de Mazenoda w Brampton i odnajdujemy swoje miejsca, pierwszą rzeczą, która rzuca mi się w oczy, jest laptop stojący na ołtarzu. Przyznam, że to trochę dziwny widok, chyba jednak spodziewałam się, że stanowisko dla dyrygenta zostanie urządzone inaczej, w innym miejscu.


W ramach wydarzenia "Irresistibly Rubik – For the Year of Faith" zorganizowanego przez Katolickie Studio Młodych 10 lutego odbyły się dwa koncerty w kościele w Brampton, które zgromadziły przeszło 2500 słuchaczy. Były to ostatnie koncerty Piotra Rubika podczas jego trasy w Ameryce Północnej.
Koncert rozpoczął się przywitaniem publiczności przez o. Adama Filasa OMI, gospodarza miejsca. Następnie pojawił się (nie mogę powiedzieć, że na scenie, ale... przed ołtarzem) dyrygent i kompozytor we własnej osobie. Popłynęły pierwsze takty utworu "Co ma przeminąć to przeminie" z oratorium "Świętokrzyska Golgota". Piotr Rubik wystąpił z 6 utalentowanymi solistami: Zofią Nowakowską, Martą Moszczyńską, Ewą Prus, Michałem Gaszem, Michałem Bogdanowiczem i Grzegorzem Wilkiem. Każdy z utworów, które pochodziły z oratoriów "Świętokrzyska Golgota", "Tu es Petrus", "Psałterz wrześniowy", "Santo Subito" i "Habitat" oraz ostatniej płyty "Opisanie świata" poprzedziła narracja aktora Jakuba Wieczorka. Parę słów wprowadzenia przed każdą z pieśni mówił też sam Rubik.


Na początku wysłuchaliśmy dwóch utworów z płyty "Tu es Petrus": "Zdumienie", które zaśpiewał Michał Gasz – wyłowiony przez Piotra Rubika z programu "Szansa na sukces", oraz "Miłość to wierność wyborowi". Następnie Michał Gasz, Grzegorz Wilk i Michał Bogdanowicz ze swadą wykonali "Psalm braci Aniołów" – utwór opowiadający o podróży na ślub anioła, który tradycyjnie wykonywany jest dla solistów z zespołu zmieniających swój stan cywilny. Dalej w programie znalazła się kompozycja "Nie wstydź się mówić, że kochasz", do której słowa napisał Jacek Cygan. W swoim komentarzu Piotr Rubik zawarł myśl, że chyba najgorszym nieszczęściem, jakie może się przydarzyć człowiekowi, jest rozminąć się ze swoją miłością. A do tego – nie przyznać się do miłości. Podczas kolejnego utworu – "Most dwojga serc" – mieliśmy okazję usłyszeć Rubika śpiewającego w duecie z Martą Moszczyńską. Kompozytor przyznał, że rzadko śpiewa i ta piosenka należy do nielicznych, w których można usłyszeć jego głos.
Z kolejną piosenką wiązała się ciekawa historia – otóż Piotr Rubik i Zbigniew Książek napisali ją wiele lat temu dla pewnej gwiazdy, której jednak utwór nie przypadł do gustu. A po jakimś czasie, gdy piosenka stała się już znana, córka tejże gwiazdy dziwiła się, że ta nie chciała jej śpiewać. Po takiej zapowiedzi usłyszeliśmy doskonale znaną kompozycję "Niech mówią, że to nie jest miłość".


Inne dwa utwory, które włączono do programu – "Ave Maria Jasnogórska" i "Miłość cierpliwa jest, lecz i niecierpliwa" – powstały w podobnych okolicznościach. Oba były dla Piotra Rubika dużym wyzwaniem, w końcu pochylało się nad nimi już wielu twórców. Do obu słowa napisał Jacek Cygan. I to właśnie inspirujące słowa były tym, dzięki czemu temat muzyczny jakby sam się ułożył w głowie kompozytora.
Kilka piosenek było poświęconych papieżowi Janowi Pawłowi II: "Papież pielgrzym", "Porte di Roma" i "Tatry strome jak krzyż". W słowa drugiej z nich, mówiącej o otwieraniu drzwi czterech bazylik rzymskich w roku milenijnym, Jacek Cygan wplótł fragmenty obrazujące uczucia papieża, być może jego rozterki związane z tym, że już nie mógł robić tego co wcześniej, gdy nie był papieżem – jeździć na nartach czy pływać kajakiem.
W przedostatnim utworze, "Psalm kochania", Piotr Rubik poprosił o pomoc publiczność. Zgromadzeni na sali mieli zaśpiewać wers refrenu: "Kochaj mnie, kochaj mnie kochana(y)". Naprędce wykonano kilka prób, dzięki którym tak zaimprowizowany chór poradził sobie całkiem nieźle. Ostatnim utworem był "Psalm dla ciebie". Piosenka zrodziła się w głowie Rubika w pociągu relacji Wrocław–Warszawa, którym to muzyk podróżował w towarzystwie obecnej żony Agaty. Wtedy to Zbigniew Książek przysłał mu słowa. W ciągu 15 minut kompozycja była gotowa.
Na koniec, przed bisem, Piotr Rubik podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że koncert mógł się odbyć. W pierwszej kolejności wymienił o. Pawła Ratajczaka, a także o. Adama Filasa i całą wspólnotę św. Eugeniusza. Podziękowania skierował też do wolontariuszy i harcerzy, a na końcu – solistek, solistów, Orkiestry Filharmonii Świętokrzyskiej i chórów: Wrocławskiego Chóru Akademickiego i Zjednoczonego Chóru Polonii Kanadyjskiej pod dyrekcją Krzysztofa Jędrysika. Podziękował też organizatorom trasy i dodał, że następnego dnia wszyscy wracają do Polski. Podczas koncertu dało się odczuć, że część orkiestry już wróciła – w niektórych utworach słyszeliśmy bowiem instrumenty, których próżno było wypatrywać.


•••


Przy okazji koncertu nasuwa mi się jeszcze skojarzenie w listem abpa Metropolity Krakowskiego kard. Stanisława Dziwisza o muzyce kościelnej, o koncertach w świątyniach Archidiecezji Krakowskiej z 22 listopada 2011 roku (dzień, w którym Kościół wspomina św. Cecylię, patronkę muzyki kościelnej), w którym padają słowa:
W 1987 roku Kongregacja Dyscypliny Sakramentów wydała dokument "O koncertach w kościele", który miał służyć właściwemu zrozumieniu koncertów organizowanych w świątyniach katolickich. (...) Watykański dokument nic nie stracił na ważności od momentu opublikowania w 1987 roku, co więcej, nadal czaka na realizację i to także w naszej Archidiecezji. (...) Nie łudźmy się, nie dotrzemy do wiernych przez muzykę, która nie ma inspiracji religijnych, chociażby byłaby napisana przez wybitnych kompozytorów, nawet głęboko wierzących. Być może i oni sami źle z takim repertuarem czuliby się w świątyni. Świecki repertuar wykonywanej w świątyniach muzyki nie jest godny świętości miejsca. Takie próby nie są godne świątyni pobłogosławionej, dedykowanej na wyłączną własność Boga i przeznaczonej do kultu. Muzyka musi odpowiadać godności świątyni. I, co więcej, koncerty muzyki religijnej, które poprzedzone są specjalnym komentarzem, mogą być drogą ewangelizacji. One są sposobem głoszenia Dobrej Nowiny. Nie spłycajmy więc jej głoszenia. (...)


Trzeba odnowić ową świadomość piękna muzyki kościelnej – w skarbcu Kościoła jest jej bardzo wiele – takiej muzyki, która została stworzona dla Kościoła i sprawowanej w nim liturgii. Tylko taką warto propagować w naszych świątyniach. Proszę, nie idźmy w organizacji koncertów na populizm. Niech nasze świątynie rozbrzmiewają pięknym śpiewem wiernych, polifonią dawną i nową śpiewaną przez nasze chóry, bogatą literaturą organową oraz grą na innych instrumentach, która jest liturgicznie poprawna. Zawsze niech towarzyszy nam świadomość, że wykonywana na liturgii i koncertach muzyka ma płynąć z inspiracji duchem chrześcijańskim. Ma to być muzyka religijna, a nigdy świecka.


•••


Zastanawiam się, na czym polega fenomen Piotr Rubika. Od kilku lat niemal cała Polska wie, kim jest Rubik, ba – pewnie nawet potrafi zanucić fragment jakiejś jego piosenki. Czyżby właśnie o to chodziło, że są to utwory, które szybko wpadają w ucho... I w odróżnieniu od muzyki klasycznej, którą być może niektórzy odbiorcy widzą lub widzieć w Rubiku chcą, po kilkakrotnym ich wysłuchaniu bez problemu powtórzymy główny temat.
Jest to w moim odczuciu muzyka sprawiająca wrażenie patetycznej, mamy orkiestrę, chór, Wielkie Słowa pojawiające się w tekstach i jednocześnie wszystko to jest takie... łatwo dostępne dla odbiorcy. Miło się słucha. W takim sensie to, co tworzy Piotr Rubik, pięknie wpasowuje się w niszę na polskiej scenie muzycznej. Rubik jest jedyny w swoim rodzaju, nie do podrobienia. Nikt chyba też nie próbuje go podrabiać. Ile w tym kunsztu muzycznego? Nie podejmę się oceny. Ale po koncercie każdy czuje się zadowolony, nasycony. Wszak właśnie otarł się o Duchowość i Sztukę.

poniedziałek, 14 styczeń 2013 19:50

Polska jest wszędzie tam, gdzie jest polskie serce...

Napisał

 



 

Opłatek Rodziny Radia Maryja w Kanadzie


W niedzielę, 13 stycznia, w Centrum Jana Pawła II w Mississaudze miał miejsce doroczny opłatek kanadyjskiej Rodziny Radia Maryja. Poprzedziła go uroczysta Msza św. za Radio Maryja i Telewizję Trwam celebrowana przez licznych kapłanów, w tym gospodarza parafii, o. proboszcza Janusza Błażejaka. Przybyli goście z Polski, m.in. o. Janusz Sok, prowincjał warszawskiej prowincji redemptorystów, oraz o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia, i o. Jan Król z Torunia. Był też oczywiście duchowy opiekun kanadyjskiej rodziny Radia Maryja w Kanadzie, o. Jacek Cydzik.


W wypełnionej po brzegi sali zebrani połamali się opłatkiem. Następnie wysłuchali koncertu kolęd i pieśni patriotycznych pp. Lecha i Bożeny Makowieckich z zespołu Zayazd. Ojcowie Tadeusz Rydzyk i Jan Król opowiedzieli o problemach radia, Telewizji Trwam, uczelni i działalności redemptorystów, którzy budują w Toruniu świątynię wotum wdzięczności za pontyfikat bł. Jana Pawła II, a także zespół basenów geotermalnych.
Podczas kazania wygłoszonego w kościele Maksymiliana Kolbego o. Tadeusz Rydzyk powiedział m.in.: patrzę na Was i myślę o Polsce, bo wszyscy jesteśmy Polakami i wszyscy tworzymy Polskę, która od chrztu jest chrześcijańska; Kardynał Wyszyński, bez którego nie mielibyśmy papieża Polaka, bez którego nie wiadomo, czy mówilibyśmy po polsku. On mówił, po Bogu najbardziej kocham Polskę, Polskę kocham bardziej niż własne serce. Jak patrzą na Polskę, to mówię, że ona nie tylko jest tam nad Wisłą, Odrą i Bugiem czy Sanem, ale jest wszędzie tam, gdzie jest polskie serce. Polska ma dwie komory, tak jak serce ma dwie komory, ci na emigracji w różnych stronach świata to jedna komora i ci tam nad Wisłą. Dziękuję Panu Bogu, że możemy się spotkać, komunikować i jednoczyć dzięki falom eteru.


Korzystając z okazji, jak co roku "Goniec" przeprowadził wywiad z o. Tadeuszem Rydzykiem.


– Ojcze, czy w Polsce ma miejsce odrodzenie, widzimy Marsz Niepodległości, nawet w Orszaku Trzech Króli było dużo młodych ludzi z rodzinami.


– I oni już inaczej myślą, widać, że jest to obudzenie, ale myślę, że trzeba się bardzo spieszyć, bo jest też bardzo szybkie niszczenie. Tak to widzę, ale jest jakaś nadzieja. Nie tylko 11 listopada, ale też spotykam studentów, różnych młodych ludzi, którzy mają bardzo dobre poglądy. Mimo że taki walec idzie, a jednak...


– Czy ten układ zaczyna się ich bać, czy młodzi wymykają im się spod kontroli?


– Na pewno bardzo potężne siły pracują przeciwko nam, ale wierzę, że jest Łaska Boża, prawda. Ludzie mogą mieć jakieś zawirowania w życiu, popełniać błędy, ale bez prawdy nie można żyć.


– Jest nadzieja?


– Jest nadzieja, widzę, że jest dużo myślących ludzi. Rozmawiam, pytam się, piszą, mówią, że jest zupełnie inaczej, niż mówi propaganda. Tak samo stosunek do Radia Maryja jest...
Nie spotykam się w Polsce z jakimiś afrontami, a spotykam przeróżnych ludzi, przeróżne zawody, ostatnio byłem na pogrzebie w Krakowie. Jaka życzliwa policja! Od razu mówią, a ojciec dyrektor, prosimy, witamy w Krakowie. I to nie jeden człowiek; w różnych sytuacjach jest bardzo dużo życzliwości. Ludzie czekają też na odważnych.


– Czy te marsze poparcia dla TV Trwam nie dodały ludziom sił, że mogli się policzyć, pomimo tego, że lekceważy ich władza?


– Na pewno. To był tak podniosły duch, że nawet wrogowie mówili, co to za ludzie, jaka kultura. Szliśmy Szlakiem Królewskim, a tam pełno kawiarni, stoliki na zewnątrz. Żadnej szklanki nikt nie rozbił, I ludzie też miło nas przyjmowali. Nie było nawet śmieci – co charakterystyczne -– wielki klomb i te tysiące ludzi omijały ten klomb, nie zadeptały. To świadczy o wielkiej kulturze. Były całe rodziny, od dzieci do starszych.


– Co roku pytam się Ojca, czy Polska się budzi?


– Ja tak widzę, że tak, ale trzeba pracować. Bo ten walec niszczycielski idzie i oni mają wszystkie media, mają środki administracyjne.


– No właśnie, jak to jest, 2,5 mln podpisów i dalej gierki z multipleksem?


– I nic, ale jeżeli nie żyje się w prawdzie, nie służy narodowi, to bardzo źle się kończy. Ja bym nikomu nie życzył, żeby źle kończył, tylko jakiegoś zastanowienia, że satysfakcję będą mieli; satysfakcję, gdy będzie czynił dobro, że ludzie będą wdzięczni.
Był teraz pogrzeb Jana Mikruta, z którym razem zaczynaliśmy radio. Proszę sobie wyobrazić, przyszła masa ludzi, w kościele i na zewnątrz człowiek przy człowieku, o godz. 11 w środę – bardzo niedobry termin, a masa ludzi – to też coś mówi – i wszyscy do Komunii św. Według badań bardzo podniosła się świadomość. 18 – 19 proc. katolików ma bardzo wysoką świadomość, to też dobrze świadczy. Tak, ja widzę nadzieję i widzę też odwagę. No ten Marsz (Niepodległości) to tylko gratulować tej młodzieży. Proszę sobie wyobrazić półtorej godziny, zatrzymali i podzielili pochód, a ludzie nie dali się sprowokować. To było piękne, a byli prowokatorzy. To świadczy o świadomości.


– Tam mogły dziać się straszne rzeczy.


– Tak, to do tego zmierzało.


– Gratuluję Ojcu Dyrektorowi, bo to też zasługa Ojca to budzenie się świadomości, wszystkiego dobrego, dużo sił i zdrowia.


– Polonia jest bardzo ważna. Ludzie tu mają już większe doświadczenie, doświadczyli już tego, co powoli do Polski przychodzi. Powinniście uświadamiać, mówić, nie zniechęcać się niczym.


– Dziękuję bardzo.


– Szczęść Boże.

 

fot. GONIEC