Goniec

Register Login

Duchowość i Sztuka

Oceń ten artykuł
(1 Głos)

Gdy wchodzimy do kościoła św. Eugeniusza de Mazenoda w Brampton i odnajdujemy swoje miejsca, pierwszą rzeczą, która rzuca mi się w oczy, jest laptop stojący na ołtarzu. Przyznam, że to trochę dziwny widok, chyba jednak spodziewałam się, że stanowisko dla dyrygenta zostanie urządzone inaczej, w innym miejscu.


W ramach wydarzenia "Irresistibly Rubik – For the Year of Faith" zorganizowanego przez Katolickie Studio Młodych 10 lutego odbyły się dwa koncerty w kościele w Brampton, które zgromadziły przeszło 2500 słuchaczy. Były to ostatnie koncerty Piotra Rubika podczas jego trasy w Ameryce Północnej.
Koncert rozpoczął się przywitaniem publiczności przez o. Adama Filasa OMI, gospodarza miejsca. Następnie pojawił się (nie mogę powiedzieć, że na scenie, ale... przed ołtarzem) dyrygent i kompozytor we własnej osobie. Popłynęły pierwsze takty utworu "Co ma przeminąć to przeminie" z oratorium "Świętokrzyska Golgota". Piotr Rubik wystąpił z 6 utalentowanymi solistami: Zofią Nowakowską, Martą Moszczyńską, Ewą Prus, Michałem Gaszem, Michałem Bogdanowiczem i Grzegorzem Wilkiem. Każdy z utworów, które pochodziły z oratoriów "Świętokrzyska Golgota", "Tu es Petrus", "Psałterz wrześniowy", "Santo Subito" i "Habitat" oraz ostatniej płyty "Opisanie świata" poprzedziła narracja aktora Jakuba Wieczorka. Parę słów wprowadzenia przed każdą z pieśni mówił też sam Rubik.


Na początku wysłuchaliśmy dwóch utworów z płyty "Tu es Petrus": "Zdumienie", które zaśpiewał Michał Gasz – wyłowiony przez Piotra Rubika z programu "Szansa na sukces", oraz "Miłość to wierność wyborowi". Następnie Michał Gasz, Grzegorz Wilk i Michał Bogdanowicz ze swadą wykonali "Psalm braci Aniołów" – utwór opowiadający o podróży na ślub anioła, który tradycyjnie wykonywany jest dla solistów z zespołu zmieniających swój stan cywilny. Dalej w programie znalazła się kompozycja "Nie wstydź się mówić, że kochasz", do której słowa napisał Jacek Cygan. W swoim komentarzu Piotr Rubik zawarł myśl, że chyba najgorszym nieszczęściem, jakie może się przydarzyć człowiekowi, jest rozminąć się ze swoją miłością. A do tego – nie przyznać się do miłości. Podczas kolejnego utworu – "Most dwojga serc" – mieliśmy okazję usłyszeć Rubika śpiewającego w duecie z Martą Moszczyńską. Kompozytor przyznał, że rzadko śpiewa i ta piosenka należy do nielicznych, w których można usłyszeć jego głos.
Z kolejną piosenką wiązała się ciekawa historia – otóż Piotr Rubik i Zbigniew Książek napisali ją wiele lat temu dla pewnej gwiazdy, której jednak utwór nie przypadł do gustu. A po jakimś czasie, gdy piosenka stała się już znana, córka tejże gwiazdy dziwiła się, że ta nie chciała jej śpiewać. Po takiej zapowiedzi usłyszeliśmy doskonale znaną kompozycję "Niech mówią, że to nie jest miłość".


Inne dwa utwory, które włączono do programu – "Ave Maria Jasnogórska" i "Miłość cierpliwa jest, lecz i niecierpliwa" – powstały w podobnych okolicznościach. Oba były dla Piotra Rubika dużym wyzwaniem, w końcu pochylało się nad nimi już wielu twórców. Do obu słowa napisał Jacek Cygan. I to właśnie inspirujące słowa były tym, dzięki czemu temat muzyczny jakby sam się ułożył w głowie kompozytora.
Kilka piosenek było poświęconych papieżowi Janowi Pawłowi II: "Papież pielgrzym", "Porte di Roma" i "Tatry strome jak krzyż". W słowa drugiej z nich, mówiącej o otwieraniu drzwi czterech bazylik rzymskich w roku milenijnym, Jacek Cygan wplótł fragmenty obrazujące uczucia papieża, być może jego rozterki związane z tym, że już nie mógł robić tego co wcześniej, gdy nie był papieżem – jeździć na nartach czy pływać kajakiem.
W przedostatnim utworze, "Psalm kochania", Piotr Rubik poprosił o pomoc publiczność. Zgromadzeni na sali mieli zaśpiewać wers refrenu: "Kochaj mnie, kochaj mnie kochana(y)". Naprędce wykonano kilka prób, dzięki którym tak zaimprowizowany chór poradził sobie całkiem nieźle. Ostatnim utworem był "Psalm dla ciebie". Piosenka zrodziła się w głowie Rubika w pociągu relacji Wrocław–Warszawa, którym to muzyk podróżował w towarzystwie obecnej żony Agaty. Wtedy to Zbigniew Książek przysłał mu słowa. W ciągu 15 minut kompozycja była gotowa.
Na koniec, przed bisem, Piotr Rubik podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że koncert mógł się odbyć. W pierwszej kolejności wymienił o. Pawła Ratajczaka, a także o. Adama Filasa i całą wspólnotę św. Eugeniusza. Podziękowania skierował też do wolontariuszy i harcerzy, a na końcu – solistek, solistów, Orkiestry Filharmonii Świętokrzyskiej i chórów: Wrocławskiego Chóru Akademickiego i Zjednoczonego Chóru Polonii Kanadyjskiej pod dyrekcją Krzysztofa Jędrysika. Podziękował też organizatorom trasy i dodał, że następnego dnia wszyscy wracają do Polski. Podczas koncertu dało się odczuć, że część orkiestry już wróciła – w niektórych utworach słyszeliśmy bowiem instrumenty, których próżno było wypatrywać.


•••


Przy okazji koncertu nasuwa mi się jeszcze skojarzenie w listem abpa Metropolity Krakowskiego kard. Stanisława Dziwisza o muzyce kościelnej, o koncertach w świątyniach Archidiecezji Krakowskiej z 22 listopada 2011 roku (dzień, w którym Kościół wspomina św. Cecylię, patronkę muzyki kościelnej), w którym padają słowa:
W 1987 roku Kongregacja Dyscypliny Sakramentów wydała dokument "O koncertach w kościele", który miał służyć właściwemu zrozumieniu koncertów organizowanych w świątyniach katolickich. (...) Watykański dokument nic nie stracił na ważności od momentu opublikowania w 1987 roku, co więcej, nadal czaka na realizację i to także w naszej Archidiecezji. (...) Nie łudźmy się, nie dotrzemy do wiernych przez muzykę, która nie ma inspiracji religijnych, chociażby byłaby napisana przez wybitnych kompozytorów, nawet głęboko wierzących. Być może i oni sami źle z takim repertuarem czuliby się w świątyni. Świecki repertuar wykonywanej w świątyniach muzyki nie jest godny świętości miejsca. Takie próby nie są godne świątyni pobłogosławionej, dedykowanej na wyłączną własność Boga i przeznaczonej do kultu. Muzyka musi odpowiadać godności świątyni. I, co więcej, koncerty muzyki religijnej, które poprzedzone są specjalnym komentarzem, mogą być drogą ewangelizacji. One są sposobem głoszenia Dobrej Nowiny. Nie spłycajmy więc jej głoszenia. (...)


Trzeba odnowić ową świadomość piękna muzyki kościelnej – w skarbcu Kościoła jest jej bardzo wiele – takiej muzyki, która została stworzona dla Kościoła i sprawowanej w nim liturgii. Tylko taką warto propagować w naszych świątyniach. Proszę, nie idźmy w organizacji koncertów na populizm. Niech nasze świątynie rozbrzmiewają pięknym śpiewem wiernych, polifonią dawną i nową śpiewaną przez nasze chóry, bogatą literaturą organową oraz grą na innych instrumentach, która jest liturgicznie poprawna. Zawsze niech towarzyszy nam świadomość, że wykonywana na liturgii i koncertach muzyka ma płynąć z inspiracji duchem chrześcijańskim. Ma to być muzyka religijna, a nigdy świecka.


•••


Zastanawiam się, na czym polega fenomen Piotr Rubika. Od kilku lat niemal cała Polska wie, kim jest Rubik, ba – pewnie nawet potrafi zanucić fragment jakiejś jego piosenki. Czyżby właśnie o to chodziło, że są to utwory, które szybko wpadają w ucho... I w odróżnieniu od muzyki klasycznej, którą być może niektórzy odbiorcy widzą lub widzieć w Rubiku chcą, po kilkakrotnym ich wysłuchaniu bez problemu powtórzymy główny temat.
Jest to w moim odczuciu muzyka sprawiająca wrażenie patetycznej, mamy orkiestrę, chór, Wielkie Słowa pojawiające się w tekstach i jednocześnie wszystko to jest takie... łatwo dostępne dla odbiorcy. Miło się słucha. W takim sensie to, co tworzy Piotr Rubik, pięknie wpasowuje się w niszę na polskiej scenie muzycznej. Rubik jest jedyny w swoim rodzaju, nie do podrobienia. Nikt chyba też nie próbuje go podrabiać. Ile w tym kunsztu muzycznego? Nie podejmę się oceny. Ale po koncercie każdy czuje się zadowolony, nasycony. Wszak właśnie otarł się o Duchowość i Sztukę.

Ostatnio zmieniany piątek, 15 luty 2013 20:45
Zaloguj się by skomentować