Goniec

Register Login

Goniec Poleca

dz 04-2011 52-200Marcin Dybowski poleca:

Dakowski Mirosław, Wiąckowski Stanisław: O energetyce dla użytkowników i sceptyków

Książka dokumentuje bezsens “wojen o energie” i ukazuje ich niektóre kulisy.  Książka “O energetyce dla użytkowników oraz sceptyków” szkicuje sytuację w dziedzinie źródeł energii kopalnianych (ropa, gaz, węgiel, energia jądrowa i spowodowane przez nią niebezpieczeństwa) w skali co najmniej dziesięcioleci. Dokumentuje istnienie zawyżonych cen, często dziesiątki czy setki razy wyższych od kosztów.

        Książka “O energetyce dla użytkowników oraz sceptyków” szkicuje sytuację w dziedzinie źródeł energii kopalnianych (ropa, gaz, węgiel, energia jądrowa i spowodowane przez nią niebezpieczeństwa) w skali co najmniej dziesięcioleci. Dokumentuje istnienie zawyżonych cen, często dziesiątki czy setki razy wyższych od kosztów.

        Pokazuje ogromny potencjał, jaki tkwi w poszanowaniu energii oraz w źródłach energii odnawialnej. Autorzy wskazują na związek miedzy wykorzystaniem różnych nośników energii a stanem środowiska,a także na ogromne możliwości “nowych”, dotąd prawie niewykorzystanych zasobów kopalnych (hydraty, łupki bitumiczne i piaski smoliste). Będą one przejściem do energetyki słonecznej i jej doskonałego nośnika   wodoru. Obaj naukowcy podkreślają, że to Słońce powinno stanowić podstawę energetyki XXI wieku.

        Autorzy omawiają strategię transportu gazu (rurociągi i metan płynny   LNG). Dają czytelnikowi wiedzę opartą na swoich doświadczeniach z dziedziny energii odnawialnej (szczególnie biomasy) w Polsce w ostatnim dziesięcioleciu.

        Ponieważ tematyka książki jest nie tylko nabrzmiała miliardami dolarów i związanymi z nimi emocjami, lecz również rozwija się szybko i na wielu polach trudnych do ogarnięcia przez dwie osoby, w II wydaniu autorzy przewidują uzupełnienia czy rozszerzenia lub sprostowania do pełnych oburzenia głosów adwersarzy.

***

Feliks Koneczny: From Ruthenia to Russia. The history from a pre-soviet perspective

Introduction

In the spring of 1917 the Warsaw Publishing Company published the first volume of my History of Russia which in 527 pages of the 8th print size covered the time period only up to the year 1449. Before I shall be able to complete this work in the same sort of detail, the need appeared, a very urgent one, to give to our general public a concise overview of the subject - and so this is the genesis of the present book.

From start to finish this book contains only the results of my own investigations and many years of studies which were conducted and interrupted due to various circumstances of life. This is an abridged version in respect to the former more exten-sive study, providing here only its backbone. It is an abbrevia-tion of the first volume and a conspectus of further ones pub-lished in advance because of the practical needs of the public. For this reason in this volume I have kept to the rule that a presentation of the earlier times is given as briefly as possible and the work expands increasingly as more recent times are dealt with.

        This shortened version is completely void of the so called scientific apparatus; this is left for the more detailed editions in which I shall try to maintain the same method as was used in vol. 1. Whoever is interested in details, deductions, proofs, who likes to ask the question: why? and requires justified answers for it will have to look into the main study and consider the present volume as an introductory reading.

Pozdrawiam

Marcin Dybowski

509458438

Amy MacPherson, zastanawia się na łamach Huffington Post dlaczego loże masońskie zbierają dane DNA naszych dzieci w ramach programu MasoniChip. Wielu rodziców jest przekonanych, że program ten jest wspierany przez władze prowincji czy państwa; masoni organizują spotkania partnerskie z agencjami bezpieczeństwa i policją a nawet starają się reklamować swoje usługi w Ameryce Północnej poprzez kuratoria szkolne. W Massachusetts ten masoński program był promowany przez CBS News ze stopni tamtejszej legislatury, co ciekawe pokazano w nim psa policyjnego - tu zbieg okoliczności - o imieniu Mason. W relacji zabrakło jednak wzmianki, że jest to inicjatywa prywatna i rząd ma z tym niewiele wspólnego.


Tak więc zwolennicy teorii spiskowych nie muszą już więcej teoretyzować gdyż mają tu do czynienia ze zdarzeniami niczym wprost z powieści sensacyjnych o tym jak to masoneria przenika na korytarze władzy.
Masoni sami o sobie mówią, że są "ezoterycznym starożytnym bractwem, którego członkowie inicjowani są w celu oświecenia poprzez nauki dla innych mniej znane". Nie są organizacją religijną, ale wyższy status można   uzyskać przez zaproszenie do różnych rytów, także legendarnych templariuszy, których pełna nazwa brzmi United Religious, Military and Masonic Orders of the Temple and of St. John of Jerusalem, Palestine, Rhodes and Malta niektórzy utrzymują, że posiadający swoje korzenie w historycznym chrześcijańskim zakonie, który swego czasu o mały włos nie zbankrutował Watykanu. (...)
Na portalu internetowym Wielkiej Loży Kanady możemy przeczytać że "Wolnomularstwo jest stowarzyszeniem braterskim mężczyzn podzielających dobre i wysokie ideały, które jednak nie jest stowarzyszeniem publicznym. Bardziej stosowanie określa je nazwa "prywatne" niż "sekretne", choć "tak jak w wielu innych organizacjach pewne informacje są zarezerwowane jedynie dla członków".

A więc dlaczego taka zamknięta grupa zbiera DNA naszych dzieci przy wsparciu policji i państwa w Kanadzie i USA?

Znani są jako MasoniCh.I.P.
. Wielu rodziców jest przekonanych, że program ten jest wspierany przez władze prowincji czy państwa; masoni organizują spotkania partnerskie z agencjami bezpieczeństwa i policją a nawet starają się reklamować swoje usługi w Ameryce Północnej poprzez kuratoria szkolne. W Massachusetts ten masoński program był promowany przez CBS News ze stopni tamtejszej legislatury, co ciekawe pokazano w nim psa policyjnego - tu zbieg okoliczności - o imieniu Mason. W relacji zabrakło jednak wzmianki, że jest to inicjatywa prywatna i rząd ma z tym niewiele wspólnego.

Można więc zapytać co to jest? MasoniCh.I.P. zaczął występować jako projekt identyfikacji dzieci na wypadek gdyby zostały one uprowadzone. Rodzice znają zestawy domowe, w których powinni zanotować wszystkie znaczące informacje o dziecku, na wypadek jednego z największych nieszczęść jakie może dotknąć rodzinę - zaginięcia, czy też uprowadzenia. Zazwyczaj jest to wzrost, waga, kolor włosów i oczu, a czasem odciski palców i bieżąca fotografia. Jednak członkowie lóż posunęli tę inicjatywę o krok dalej i w związku z postępami technologicznymi zaczęli oferować pobieranie cyfrowych odcisków palców, cyfrowego zdjęcia, cyfrowego wideo, a także odcisku zębów oraz wymazu z ust w celu ustalenia DNA. Dane te są następnie wprowadzane i przetwarzane przez ich własne oprogramowanie, które ma być kompatybilne z wymogami pracy policyjnej. Stosunek programu do władz państwowych jest bardzo ściśle określony. Masoni w oświadczeniu związanym z tym projektem piszą, że to oni są właścicielami całego projektu, tak jak jest on oferowany przez różne Masonic Grand Lodge Jurisdictions. To oni koordynują i organizują związane z nim wydarzenia, dostarczają sprzęt, materiały oraz organizują wolontariuszy koniecznych do przeprowadzania tych wydarzeń. Wszystkie inne grupy oraz osoby indywidualne mogą z nimi współpracować, ale nie są one "sponsorami", a jedynie organizacjami wspierającymi.
Twierdzą również że ich usługi są lepsze niż to co rodzic może uzyskać w domu samemu nagrywając dane swoich dzieci i prosząc znanych sobie pracowników służby zdrowia o pobranie próbek DNA.

Tak więc program prowadzony jest przez wynajętych specjalistów, którzy podlegają Wolnomularzom, albo sami są członkami loży i których dane są chronione przez organizację; nie ma żadnej możliwości zagwarantować co z nimi dzieje się za zamkniętymi drzwiami, choć na internetowej stronie kanadyjskiej można przeczytać, że wszystkie informacje osobowe nie są przez program MasoniCh.I.P. przechowywane, choć przecież wiadomo, że żadna informacja raz zapisana komputerze nie jest permanentnie usunięta do czasu ponownego sformatowania całego systemu. Mówi się więc rodzicom, by mieli zaufanie do prywatnego bractwa o intrygującej przeszłości, które obiecuje spełnienie wszystkich standardów jakości i ochrony prywatności, przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek nadzoru. Ponieważ wolnomularze w 100% finansującą tę inicjatywę nie ma możliwości przedyskutowania kwestii własności pobieranych danych ani też dowiedzenia się co oni sami mówią o tych sprawach podczas spotkań. Każda loża może przyłączyć się do programu i prowadzić go oddzielnie - nie ma ogólnokrajowego poziomu zarządzania, który wyznaczałby jakieś zasady. Jedyna wspólna platforma to strona www, na której obiecuje się, że te informacje są kasowane.

Zastanówmy się zatem po co zbierać dane DNA? Czy gdy dziecko zaginie czy policja będzie zbierała DNA ze szklanek czy kamieni na jakiejś trasie? Przecież w takim przypadku to ubiór, w którym ostatni raz dziecko było widziane dostarcza więcej śladów. DNA to nie jest zapach, jaki może podchwycić pies tropiący, a jedynie coś co pozwala jednoznacznie zidentyfikować dziecko lub zwłoki w momencie kiedy zostanie znalezione. Ale nawet wówczas to DNA rodziców pobierane jest przez akredytowane laboratoria policyjne i jedynie takie jest dopuszczane do takiego procesu. Tylko tak pobrane DNA może być dołączone do bazy danych FBI w ramach DNA Identification Act of 1994.
Projekt masoński nie ma oparcia w rządowych bazach danych DNA, a więc jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych komponentów masońskiej inicjatywy, bo przecież tak jest to przedstawiane rodzicom i administracji.
W Kanadzie sytuacja wygląda jeszcze ciekawiej, bo rząd federalny nie wyraził zgody na tworzenie oficjalnej bazy danych DNA osób zaginionych wskazując tutaj na kwestie ochrony prywatności, jak również koszt i różne inne ograniczenia.
Tak więc 50 000 rodzin, które do tej pory udostępniły biometryczne markery wolnomularzom uczyniło to bez żadnego ważnego powodu. Dlatego jest co najmniej dziwne że Masonic Grand Lodge of Canada nadal utrzymuje, iż pracuje wspólnie z agencjami bezpieczeństwa Kanady, zyskując w ten sposób zaufanie rodziców. Łącznie w programie zarejestrowano już 1,5 mln dzieci. A akcja się rozwija, co jasno widać po ogłaszaniu kolejnych wydarzeń, kolejne w Ontario ma się odbyć w marcu br. Poczynając od supermarketów po biblioteki i świetlice, a nawet oddziały banków, prywatne bractwo zbiera informacje na temat naszych dzieci.

Jeśli chodzi o dobro dzieci większość z nas uczyni wszystko aby je chronić, ale być może powinniśmy bardziej trzeźwo spojrzeć na to co konkretnie czynimy podpisując kontrakt z wolnomularzami. Tymczasem program pobierania danych ma być wkrótce rozszerzony na osoby niepełnosprawne oraz emerytów. Jakie z tego mają być korzyści, skoro dane te są niemożliwe do wykorzystania przez jakiekolwiek certyfikowane rządowe rejestry i dlaczego tworzy się takie pozory mieszając w to szkoły publiczne czy policję? Dlaczego wprowadza się w błąd rodziców umożliwiając pobierania odcisków palców czy innych danych biometrycznych prywatnej organizacji? Ze względu na nasz własne bezpieczeństwo powinniśmy domagać się, aby działo się to w sposób transparentny i regulowany - kończy Amy Macpherson.    (gon)

środa, 26 grudzień 2018 23:51

O pogromach Żydów w Polsce na argumenty

Napisał

Nakładem Harvard Press ukaże się kolejna książka manipulująca prawdą o polskiej historii w stylu Jana Grossa, a więc wyrywająca z historycznego kontekstu żydowską narrację i przedstawiając ją jako tą jedyną i prawdziwą, Jest to praca polskiego badacza z Berlina Łukasza Krzyżanowskiego

Ghost Citizens. Jewish Return to a Postwar City

Bardzo często w dyskusjach nie potrafimy bronić polskiego stanowiska, ponieważ brak jest nam wiedzy. Dlatego prezentujemy krytyczną recenzję książki Krzyżanowskiego autorstwa Krzysztofa Kosińskiego z Polskiej Akademii Nauk. Zapraszamy do lektury ponieważ ukazuje ona główne ścieżki "politycznie poprawnych pominięć" obecnych również w pracach innych badaczy holokaustu piszących zgodnie z narzucaną nam oficjalną antypolską wersją historii.

Recenzja Kosińskiego do ściągnięcia tutaj w formacie pdf

 

pdffile

Włoski minister oświaty podkreśla wagę przywiązania do wystawiania szopek i innych symboli chrześcijańskich w szkołach, po tym jak prasa doniosła o blokowaniu tego rodzaju prezentacji "z uwagi na szacunek dla innych kultur"

- Dla mnie krucyfiks jest symbolem naszej historii, naszej kultury, naszych tradycji - stwierdził Marco Bussetti, minister oświaty podczas spotkania ze 180 nauczycielami i pracownikami oświaty, podczas dorocznego kongresu Federacji Szkół Katolickich w Rzymie. Bussetti powiedział, że nie może sobie wyobrazić, dlaczego pracownicy oświaty mieliby mieć zastrzeżenia do symboliki chrześcijańskiej w klasach. Jakiś czas temu w Terni miała miejsce kontrowersja związana ze odwołaniem przez tamtejszą szkołę tradycyjnego przedstawienia jasełek na znak szacunku dla uczniów wywodzących się z innych kultur". Minister spraw wewnętrznych Matteo Salvini określił tę decyzję jako idiotyzm.

        Rafał Sokołowski jest naszym lokalnym torontońskim zjawiskiem. Dla tutejszej Polonii powinien on być szczególnie cenny ponieważ pozwala nam doświadczyć tutejszych codziennych realiów widzianych okiem Polaka, który to punkt widzenia jest w Kanadzie zastanawiająco rzadki biorąc pod uwagę liczebność naszych rodaków w tym kraju.

        Absolwent National Theatre School of Canada, z tytułem Master of Fine Arts z lokalnego York University w Toronto, Sokołowski do tej pory koncentrował się na krótkometrażowych dokumentach. Jego “Three Mothers” (2009) oraz “Seventh Day” (2013) odebrane zostały bardzo przychylnie przez publiczność i krytykę. Po ich nakręceniu Sokołowski wydawał się poświęcać więcej czasu nauczaniem studentów (prowadzi zajęcia m.in w swojej alma mater, National Theatre School of Canada, w York University, w Ryerson University oraz w Ohio University) niż robieniem filmów. Z zaciekawieniem więc dostrzegłem jego fabularny debiut w pełnym metrażu pod tytułem “22 Chaser”.

        Film opowiada historię młodego małżeństwa (Ben i Avery z synem Zachem), które podjęło ambitną decyzję przeprowadzki z małomiasteczkowego środowiska kanadyjskich prerii do Toronto. Idealistyczne marzenia, którymi wypełnili sobie głowy, zderzają się tutaj ze stromą ścianą finansowych i czasowych wymagań jakie stawiają przed nimi dzisiejsze realia życiowe w Toronto. Praca od rana do późnego wieczora, zarobki nie wystarczające nawet na pokrycie podstawowych potrzeb, poniżenie koniecznością korzystania z food banku, problemy aklimatyzacji środowiskowej ich syna, oto elementy codzienności, z którymi wielu imigrantów z Polski potrafiłoby się natychmiast utożsamić.    

        Ben, grany przez Briana J. Smith’a, znalazł pracę w firmie holowniczej “JackRabbit”. Już w początkowych scenach filmu dowiadujemy się o podziale kierowców autolawet (tow-trucks) pomiędzy “by-laws” i “chasers” - pierwsi z nich zajmują się usuwaniem źle zaparkowanych samochodów, ci drudzy reprezentują swoistą elitę tego biznesu. Chasers ścigają się na miejsca wypadków gdzie ich usługi są wynagradzane nie tylko według stawki kilometrowej, ale głównie poprzez komisje (kick-backs) wypłacane im przez mechaników zakładów naprawczych, które w zależności od rozmiarów zniszczenia i marki samochodu sięgają od 5% do 15% kosztów naprawy.

        Ben pracuje na lawecie jako kierowca “by-law”, ale szybko się orientuje, że z takiej pracy trudno utrzymać rodzinę. Lawinowy rozwój wydarzeń zmusza Bena do szukania wejścia na wysoce konkurencyjny rynek chaserów. Scenariusz Sokołowskiego zamienia  życie Bena w prawdziwy koszmar jakby według zasady Murphy’ego (“everything that can go wrong will go wrong at the worst possible time”). Mamy tu właściciela firmy oszukującego swoich pracowników, mamy policjanta, który jest fasadą dla gangu zajmującego się lichwiarskimi pożyczkami (loan sharking), mamy fałszywego przyjaciela, który pod płaszczykiem wyciągania pomocnej ręki usiłuje uwieść mu żonę, są też inni chaserzy gotowi bronić dostępu do swojego lukratywnego rynku pracy wszelkimi środkami. W tym brutalnym świecie “dog-eat-dog” nie ma jednoznacznie pozytywnych postaci. Ludzie walczą o pieniądz, pozbawieni skrupułów, egoistyczni czasem aż do narcyzmu.

        Chwilami film nabiera cech niemal kultowych. Chaser Wayne, jeden z mniej jednolicie czarnych charakterów grany znakomicie przez innego torontońskiego aktora, Raoula Trujillo, wypowiada te słowa, które mają służyć Benowi za jego nowy moralny kompas: “You know what’s civilised? Men cheating, raping and killing everything in their way. Civilisation is a fricken highway of bones. You want a place on that road? Pay the goddamn toll.” (Jest to jedna z tych linijek, o których aktorzy marzą, bo wchodzą one w legendę kinematografii.)

        W tym środowisku pieniądz wydaje się jedynym motywatorem działania, jedynym źródłem wartości, kluczem otwierającym nowe drzwi i perspektywy. Pieniądz wszystko tłumaczy i uświęca wszelkie środki. W ustach bohaterów pojawia się jak mantra ich motto powtarzane przy każdej okazji: “Money is on the road”. Z biegiem filmu coraz częściej brzmi to jak ich pacierz.

        Jest coś w filmie Sokołowskiego co przypomina atmosferę filmów Quentina Tarantino. O ile jednak Tarantino zwykle śledzi swoją kamerą ruchy psychopatycznych morderców, o tyle obiektyw Sokołowskiego koncentruje się jakby na ich ofiarach.

        Oczywiście film nie jest  jednolicie czarny. Na tle porażek Bena, który jest zupełnie bezradny wobec wielkomiejskiego środowiska małych kanciarzy, zarysowuje się całkiem wyraźnie optymistyczne przesłanie Sokołowskiego. W tym niemal apokaliptycznym krajobrazie pozbawionym moralnych wartości, gdzie nikomu nie można ufać i na nikogo nie można liczyć, gdzie brutalny wyzysk ukrywa się podstępnie nawet za mundurem przedstawicieli organów prawa, jedynym punktem oporu, jedynym schronieniem i ostatnim ratunkiem pozostaje rodzina. Ta afirmacja rodziny przez Sokołowskiego jest tym bardziej cenna ponieważ w dzisiejszych środkach masowego przekazu jest ona zjawiskiem niezwykle rzadkim. W tym filmie widzimy, że to rodzina jest punktem wyjściowym do budowy lepszej przyszłości. To w niej powstają plany pozwalające na realizację naszych marzeń. Ona jest miejscem gdzie nasze wartości moralne, nasz humanizm może przetrwać najgorsze próby. Rodzina jest tym miejscem, w którym mężczyzna dorasta w pełni do swojej społecznej roli.

        Ben potrzebuje odpowiedzialności jaką czuje za swoją rodzinę. To ona daje mu determinację i siłę przetrwania. Bez rodziny walka z niesprawiedliwością, która go otacza nie miałaby dla niego sensu. Łatwiej byłoby rzucić wszystko i odejść. Ale wizja utraty rodziny pozwala Benowi lepiej zrozumieć jej wartość, a przez to również swoją własną. 

        Rafał Sokołowski z łatwością i gracją przeskoczył z dokumentalisty na reżysera pełnometrażowych filmów fabularnych. Jest bardzo budujące, że mimo robienia swojego magisterium w tej ideologicznej twierdzy politycznej poprawności jaką jest York University, Sokołowski pozostał moralnie nieskażony. W świecie w którym się poruszają jego bohaterowie, koncepty “bezpiecznych miejsc”, “białych przywilejów czy “hierarchicznych patriarchatów”, tak modnych w tej chwili na wydziałach nauk społecznych większości północnoamerykańskich uczelni, nie mogłyby być niczym innym niż bezsensownym bełkotem wyklutym w mózgach okaleczonych piętnem kompleksu martyrologii.

        “22 Chaser” ogląda się bardzo dobrze: film ma świetne zdjęcia, niezawodne aktorstwo i żywą akcję. Trudno go zaszufladkować. Mimo wielu mocnych scen, które byłyby całkiem na miejscu w “Mad Max” albo “Sin City”, nie ma w nim intencjonalnej, komiksowej przesady, ani bohaterów odpornych na wszelkie zło. Wprost przeciwnie. Ben i Avery robią wszystko, aby złapać trwały grunt pod nogami, ale wydaje on się im wymykać spod stóp z każdą kolejną sceną. Widzimy ich słabość i ułomność na każdym kroku. Nigdy nie opuszcza nas uczucie pełnej realności otaczającego ich świata. Świadomość tego, że taki świat istnieje nie gdzieś w przyszłości, ale teraz i tuż koło nas, daje widzom z Toronto dodatkowy dreszczyk emocji.

        Tempo w jakim następuje transformacja Bena z naiwnego i prostodusznego prowincjusza na kutego na cztery nogi chasera jest być może najmniej wiarygodnym elementem tej historii. Niemniej to właśnie dzięki temu film zyskuje swoje zaskakujące, ale jakże satysfakcjonujące zakończenie. Aczkolwiek nie do końca można je uznać za amerykański “happy end”. I tym lepiej dla filmu.

        Pozostaje nam teraz z niecierpliwością oczekiwać na następną produkcję Rafała Sokołowskiego. “22 Chaser” jest jego niewątpliwym sukcesem, który wyostrza mocno apetyt.

Jacek Klamrowski

piątek, 16 listopad 2018 08:54

Kropla zimnej wody

Napisane przez

  “Zimna Wojna”, Pawła Pawlikowskiego, przyjechała do nas w blasku nie tylko Złotej Palmy zdobytej przez jej reżysera w Cannes (best director), ale również Złotych Lwów otrzymanych na festiwalu w Gdyni. Trudno się dziwić, że po tak dobrym, wczesnym przyjęciu, film ten został wybrany jako pretendent do Oscara w kategorii filmów obcojęzycznych.

        Krytycy i publiczność nie skąpili superlatyw. Miałem możliwość obejrzenia “Zimnej Wojny” 5 listopada w kinie Isabel Bader Theatre w centrum Toronto przy okazji kolejnego festiwalu filmów polskich “Ekran”. Oczywiście przy takiej renomie filmu, wszystkie bilety zostały wyprzedane.

Po zaanonsowaniu tytułu filmu jako “Zimna Woda” humor publiczności stłoczonej w małej salce wyraźnie się rozluźnił. Niestety to początkowe rozbawienie ucichło z powodu upartej awarii dźwięku. Projekcja została opóźniona w sumie o niemal 40 minut, ale za to pierwsze sceny  filmu obejrzeliśmy trzykrotnie.

W przeciągu dwóch tygodni Rosja przekaże Syrii system rakietowy S-300. – powiedział w poniedziałek minister obrony Rosji Siergiej Szojgu.  Podkreślił, że system S-300 znacznie zwiększy skuteczność   syryjskiej obrony powietrznej przez co takie incydenty jak niedawne zestrzelenie rosyjskiego samolotu obserwacyjnego  Ił-20 z 15 członkami załogi na pokładzie będą mniej prawdopodobne.  Syryjczycy bronili się przed atakami z powietrza dokonywanymi przez izraelskie F-16 wykorzystujące rosyjski samolot jako osłonę dla swoich działań, ale mieli stary system obrony PPlot i dlatego trafili w rosyjski samolot, za którym chowały się żydowskie samoloty.

Jeśli możesz pomóż nam!

- W 2013 roku na prośbę strony izraelskiej wstrzymaliśmy dostawę do Syrii   S-300, który był przygotowany do wysłania, a syryjscy żołnierze przeszli odpowiednie przeszkolenie. Obecnie sytuacja zmieniła się. I to nie z naszej winy.Syryjska obrona powietrzna zostanie teraz wyposażona w automatyczne systemy sterowania, którymi obecnie dysponują tylko siły zbrojne Rosji. Ma to zapewnić  dobrą identyfikację celów. Co najważniejsze, będzie gwarantowało identyfikację wszystkich rosyjskich statków powietrznych przez syryjską obronę przeciwlotniczą – zapewniał Szojgu. Rosjanin w rozmowie telefonicznej z pochodzącym z Kiszyniowa szefem izraelskiego MON Avigdorem Liebermanem zarzucił Żydom, że wbrew istniejącym umowom nie poinformowali Rosji o planowanym ataku, co uniemożliwiło zaplanowanie bezpiecznej trasy lotu Iła.

Decyzję o sprzedaży S-300 do Syrii wcześniej wstrzymano po osobistej interwencji premiera Izraela Netanjahu u prezydenta Rosji, Putina.

wtorek, 25 wrzesień 2018 01:14

Unia Europejska wbrew USA i Izraelowi

Napisał

Unia Europejska poinformowała w poniedziałek o powołaniu do życia instytucji finansowej, która pozwoli krajom członkowskim obejść amerykańskie sankcje nałożone na Iran, zwłaszcza zaś umożliwli przekazywanie płatności za eksportowaną irańska ropę oraz zakupy jakie Iran czyni w krajach UE - poinformowała o tym w Nowym Jorku minister spraw zagranicznych Unii Europejskiej Federica Mogherini wraz z ministrem spraw zagranicznych Iranu Mohammad Javad Zarifem.

Jeśli możesz, pomóż nam

Obie strony wciąż dopracowują techniczne szczegóły porozumienia. Ustawienie takie pozwoli firmom z krajów Unii Europejskiej na kontynuowanie finansowych transakcji z Iranem, bez narażania się na sankcje odwetowe USA.
Unia Europejska nadal utrzymuje porozumienie o redukcji i kontroli irańskiego programu nuklearnego, jakie podpisały z Iranem mocarstwa światowe. Porozumienie, z którego prezydent Trump pod naciskiem Izraela, wycofał jednostronnie Stany Zjednoczone, jednocześnie nakładając na Iran dodatkowe sankcje, pomimo protestów Unii Europejskiej, zwłaszcza Francji, której takie koncerny jak Total, a także Peugeot i Renault musiały powstrzymać się od realizacji kontraktów z Iranem w obawie przed sankcjami USA. To samo dotyczyło niemieckich koncernów Siemens i Daimler.
Posunięcie Unii Europejskiej nastąpiło dzień przed tym jak amerykański prezydent Donald Trump i oddzielnie Irański prezydent Hassan Rouhani mieli przemawiać na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Jak się oczekuje lider Stanów Zjednoczonych poinformuje w trakcie tego przemówienia o zaostrzenie kursu wobec Iranu. Zdaniem obserwatorów posunięcie Unii Europejskiej oznacza konkretnywyłom w dotychczas jednolitej polityce państw zachodnich wobec Iranu, a tym samym kolejny krok do geopolitycznego usamodzielnienia się Niemiec, "głównego akcjonariusza" Unii Europejskiej.

piątek, 31 sierpień 2018 23:05

Czy Turcja opuści NATO?

Napisane przez

Turcja potrzebuje baterii pocisków kierowanych ziemia-powietrze S-400 rosyjskiej produkcji i nabędzie je tak szybko, jak to jest możliwe – oświadczył w piątek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan.

Stany Zjednoczone są zaniepokojone, że planowane rozmieszczenie S-400 przez ich sojusznika z NATO może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa niektórych rodzajów broni amerykańskiej i innych technologii, używanych przez Turcję, w tym myśliwca F-35.

Przemawiając na ceremonii zakończenia szkoły dla oficerów wojska, Erdogan powiedział, że Turcja potrzebuje również myśliwców F-35 i będzie nadal płacić raty, aby zakupić je od USA, ale nabędzie myśliwce gdzie indziej, jeśli Stany Zjednoczone wstrzymają dostawę F-35.

W końcu grudnia Turcja, członek NATO, poinformowała o podpisaniu umowy w sprawie nabycia w Rosji dwóch baterii S-400. Dostawy te miałyby się rozpocząć w pierwszym kwartale 2020 r. Zdaniem USA i niektórych innych państw NATO, było to przejawem lekceważenia zasad współpracy sojuszniczej. Zwracano przy tym uwagę, że S-400 nie nadają się do zintegrowania z systemami obronnymi NATO, na co Turcja odpowiadała, że Sojusz nie przedstawił jej korzystnej cenowo alternatywy dla rosyjskich rakiet.

W odpowiedzi na tę transakcję Kongres USA zablokował dostarczenie do Turcji zakontraktowanych wcześniej supernowoczesnych samolotów amerykańskich F-35. Waszyngton obawia się, że ewentualna współpraca tych samolotów z rosyjskim systemem obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-400 umożliwi wywiadowi Rosji poznanie technologicznych i wojskowych tajemnic NATO.

Prezydent Erdogan powiedział również w piątek, że lira turecka jest celem ataku, ale zapewnił, że Turcja ten atak odeprze, a zmienność kursu waluty minie. Poinformował, że jego kraj podjął niezbędne działania w odpowiedzi na zapaść liry i że zaczęły pojawiać się konkretne wyniki tych działań.

Do zapaści liry przyczyniły się sankcje nałożone przez USA w związku ze sporem Ankary i Waszyngtonu, dotyczącym oskarżonego w Turcji o terroryzm amerykańskiego pastora Andrew Craiga Brunsona. Waszyngton nałożył na Turcję podwyższone cła na stal i aluminium oraz sankcje na ministra sprawiedliwości Abdulhamita Gula i szefa MSW Suleymana Soylu. Turcja odpowiedziała, podwajając cła na niektóre towary importowane z USA, w tym samochody osobowe, alkohol i tytoń, a także na kosmetyki, ryż i węgiel.

Tymczasem Stany Zjednoczone zagroziły sankcjami Indiom w związku z zakupem przez ten kraj rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej S-400

RP, PAP

poniedziałek, 23 lipiec 2018 09:16

Stany Zjednoczone kontra Iran. Wzrost napięcia

Napisane przez

Rośnie napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Prezydent USA Donald Trump oraz Iranu Hassan Rouhani wzajemnie ostrzegli się w związku z zaostrzeniem się sytuacji.
Trump na Twitterze stwierdził że jeśli Iran zagrozi USA to "poniesie konsekwencje, których nigdy wcześniej w historii nie zaznał", Rouhan odpowiedział na to że wojna z Iranem będzie, jak to określił, "matką wszystkich wojen".
W maju tego roku Stany Zjednoczone wycofały się z porozumienia z Iranem ograniczającego program nuklearny w zamian za zniesienie sankcji gospodarczych.
Waszyngton obecnie ponownie nakłada sankcje pomimo sprzeciwów Wielkiej Brytanii, Francji, Chin, Rosji oraz Niemiec; które to państwa były sygnatariuszami porozumienia z Iranem z 2015 r. Są jednak też inne punkty zapalne; Stany Zjednoczone zarzucają Iranowi "dywersyjną działalność" na Bliskim Wschodzie, godzącą w interesy i bezpieczeństwo Izraela oraz Arabii Saudyjskiej - wspieranych przez Waszyngton. Wypowiedź prezydenta Rouhaniego nie była jednoznacznie negatywna i pozostawiała furtkę do poprawy stosunków - Ameryka powinna wiedzieć, że pokój z Iranem to "matka wszystkich porozumień pokojowych", a wojna "matka wszystkich wojen" - mówił irański prezydent cytowany przez państwową agencję tego kraju Irna.
W niedzielę amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo powiedział, że do listopada br. Stany Zjednoczone chcą doprowadzić do wstrzymania importu irańskiej ropy przez inne kraje. Zwracając się do grupy Amerykanów pochodzenia irańskiego w Kalifornii Pompeo stwierdził, że władze w Teheranie bardziej przypominają mafię niż rząd. Spotkanie, w którym uczestniczył Pompeo było pierwszym w którym przedstawiciele administracji waszyngtońskiej przemawiali do tak licznego zgromadzenia Amerykanów pochodzenia irańskiego, co postrzegane jest jako znak dla Teheranu, że możliwa jest wymiana władzy w tym kraju sponsorowana ze zagranicy.

Strona 1 z 36