Goniec

Switch to desktop Register Login

Goniec Poleca

piątek, 19 styczeń 2018 07:40

Coraz mniej mężczyzn widzi smak bycia ojcem

Napisane przez

        Chcemy mówić o rodzinie, rodzinnych relacjach, więziach, o życiu w blaskach Bożego Narodzenia. Właśnie to Boże Narodzenie jest w nas jeszcze bardzo obecne, ale ta refleksja o rodzinie wypada różnie; mamy wiele pewnie poświątecznych wspomnień, mamy pewnie wiele wspaniałych doświadczeń, bo wiele jest pięknych wspaniałych rodzin, ale też myślę, że w wielu rodzinach pojawiła się jakaś gorzka refleksja; ludzie zastanawiają się, dlaczego nas te święta tak trochę zmęczyły, dlaczego tak nie potrafimy być ze sobą. Co to jest takiego, że jest nam trudno przeżywać te rodzinne relacje. 

        Pewnie przyczyn można by szukać różnych, ale dzisiaj postanowiliśmy na tapetę wziąć mężczyzn, mężów i ojców w rodzinach. Chcemy pomówić o rolach, jakie powinni podejmować, o zadaniach, o odpowiedzialności, jaka na nich spoczywa, żeby w rodzinach działo się dobrze, żeby ludziom żyło się w rodzinach dobrze i dlatego taki, a nie inny nasz gość – dr Jacek Pulikowski. 

        Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Zadano mi temat o roli męża i ojca, by wszystkim w rodzinie żyło się lepiej. Ja ten temat rozumiem, „by wszyscy w rodzinie żyli coraz lepiej”. Obawiam się jednak, że sporo ludzi przez to „żyło się...” rozumie wygodę, przyjemność, „żyło się lepiej”, czyli lepszy samochód, lepszy dom, lepsze jedzenie, ubranie i tak dalej. 

piątek, 12 styczeń 2018 08:02

W punkt.ca

Napisał

punktca        Oprócz nas, zwykłych zjadaczy chleba, mieszkają tutaj na emigracji, również ludzie kultury, ludzie innej klasy.

        Do takich zalicza się Jarek Dąbrowski, który od czasu do czasu wydaje magazyn Punkt. ca, rzecz unikatową na naszym emigracyjnym rynku. 

        Mam właśnie przed sobą jego najnowszy numer wydrukowany na pięknym, błyszczącym papierze. Zawiera teksty starannie dobrane i wybrane i w sumie to smutno, że jednak ukazuje się raczej „od czasu” niż „do czasu”, czyli bardzo nieregularnie.

        No ale tak to już jest, bo wszystko zależy od tego, jak się uda zebrać reklamy czy pieniądze.

        Punkt.ca jest dwujęzyczny, z myślą o tym, że nasze pokolenie emigracji tak zwanej solidarnościowej powoli odchodzi, a dzieci, jeśli mówią po polsku, bo większość mówi, to po polsku czytają z trudnością. Dlatego też u nas, w „Gońcu”, też sporadycznie zamieszczamy stronę w języku angielskim z sugestią; daj przeczytać dziecku, bo też mamy świadomość, że nasza gazeta do tych dzieci raczej nie dociera. 

        Mamy w największym najnowszym punkcie wiele ciekawych tekstów, między innymi o zmarłym nie tak dawno Jurku Kołaczu, światowej sławy artyście malarzu, ilustratorze; mamy też tekst Kazimierza Brauna po angielsku o Maksymilianie Kolbem czy wreszcie przedstawienie sylwetki przedwojennej jeszcze polskiej aktorki, piękności Ireny Habrowskiej-Jellaczyc, twórczyni teatru polskiego w Toronto. 

        Kultura emigracyjna jest w Toronto i okolicach bujna i bogata, problem w tym, że nie zawsze my, zwykli zjadacze chleba, o niej wiemy, dlatego dobrze się dzieje, że jest ktoś taki jak Jarek Dąbrowski, który te nasze perełki niże na sznur swojego wydawnictwa. 

        Dlatego jeśli ktoś trafi, warto się schylić po ten sznur pereł. Warto przeczytać choć jeden tekst i warto dać poczytać dzieciom. 

        Punkt.ca jest na terenie aglomeracji torontońskiej darmowy.

        Nie samym chlebem człowiek żyje, a gdy nie ma kultury, jest jak martwy.

        Andrzej Kumor

piątek, 12 styczeń 2018 07:41

Wiersze z puszczy Kanadyjskich Kaszub

Napisane przez

shadows

        Oglądając pierwszą część filmu Henryka Bartula o Kaszubach Kanadyjskich, zapadło mi w pamięci nazwisko mieszkającego tam pisarza, który pozytywnie wypowiadał  się o osiedlonych przed ponad stu laty naszych rodakach. Wcześniej w Toronto poznałem innego artystę, Wojciecha Strahla, rzeźbiarza ikon i kapliczek, którego nazwisko tym lepiej zapamiętałem, że na Kaszubach Kanadyjskich wiele ich umieścił, a nadto to nazwisko jest mi znane w Kościerzynie, gdzie mieszkam. Potem miałem jeszcze okazję poznać z filmu Bartula dzieje małżeństwa Tadeusza i Elżbiety Kay-Kwiecińskich, których losy rzuciły podczas ostatniej wojny z Polski „przez Syberię do Kanady”, a na Kaszubach Kanadyjskich nieraz bywali, bo mieli tam i może jeszcze mają swoje siedlisko. Natomiast niedawno otrzymałem do wglądu dwa poetyckie tomiki Elżbiety Mosielskiej, też mieszkającej na Kaszubach Kanadyjskich. Ponieważ o kaszubskim filmie Bartula i rzeźbiarskich dokonaniach Strahla już pisałem, a także o Tadku i Elżbiecie Key-Kwiecińskich nieraz w swoich tekstach wspominałem, więc trzymając się artystycznego i zarazem poetyckiego tematu, warto tym razem powiedzieć o wierszach Elżbiety Mosielskiej.

        Chociaż są to dwa tomiki poezji, to tak naprawdę jeden, ponieważ drugi to „Wybór wierszy” dokonany z pierwszego, chociaż zdarza się w nim kilka nowych, o czym za chwilę. Niemniej tytuł pierwszego tomiku: „Zbliżając się do światła” dopełnia i jednocześnie tłumaczy przydane nieobojętne tym wierszom motto z  Ewangelii według św. Jana: „Kto spełnia wymagania prawdy, / zbliża się do światła”. Ponadto zwracają uwagę dwaj autorzy tego wydanego w Toronto w 2011 roku tomiku. Jak bowiem zawsze podaje się na pierwszym miejscu nazwisko poety, a potem wskazuje, kogo jest szata graficzna, tak tutaj mamy zupełnie inaczej i trzeba rzec wprost odwrotnie, co okazuje się sensownym i celowym zamysłem. Ponieważ najpierw dowiadujemy się tutaj, że autorem „obrazów (jest – T. L.) Bogusław Mosielski”, a poetyckiego „słowa Elżbieta Mosielska”, więc podobnie jak w przypadku motta nie można być wobec tej informacji obojętnym i trzeba uznać, że ikonografia znaczy tu podobnie wiele, co wiersze, które chociaż przemawiają do nas pierwsze, bo tak rzeczywiście jest, to malarskich obrazów w nich nie braknie i zarazem ich miejsce jest jak najbardziej sensowne. Dlaczego tak, a raczej jaka przyczyna takiej kompozycji tego tomiku, a właściwie tomu wierszy, bo mamy ich ponad setkę, wyjaśniają przydane na ostatniej okładce biogramy – autorki słów i autora obrazów, których wobec takiej kompozycji nie można pominąć i wedle przyjętej kolejności chociażby zapowiedzieć.

kongres218         „Obrona Polski jest dzisiaj naszym najświętszym i najważniejszym obowiązkiem.”  

Karol Rozmarek, legendarny prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej

        Polonia amerykańska jest zaskoczona głębokością rekonstrukcji rządu polskiego. Było to wydarzenie długo zapowiadane, komentowane przez analityków politycznych, sugerujących, w jakim kierunku rekonstrukcja może zmierzać i co to może oznaczać, a mimo to dla wielu zaangażowanych polonusów była zaskoczeniem i wywołuje sprzeczne komentarze i opinie, szczególnie odwołanie ze stanowisk premier Beaty Szydło i ministra Antoniego Macierewicza. Polonii w Ameryce najbliższe, jak zawsze, są sprawy naszych rodzin tutaj i w Polsce. My tutaj, w Kalifornii, Kansas czy Wisconsin, bardzo uważnie nadsłuchujemy głosu z Ojczyzny. Nie zapomnieliśmy i nigdy nie zapomnimy, skąd nasz ród. Polonia musi się skupić na priorytetach, a najważniejsze z nich to obrona polskich interesów i polskiej suwerenności.

POLSKIE REFORMY

        Koniec roku 2017 zdawał się przynosić ulgę. Sejm uchwalił, a Prezydent podpisał ustawy o reformach sądownictwa. Tutaj, w Stanach Zjednoczonych, przestrzegamy prawa i respektujemy fakt, że każdy musi płacić podatki, i nie wyobrażamy sobie, żeby skompromitowane osoby publiczne dalej pełniły swoje funkcje. (Gubernator stanu Illinois odsiaduje wyrok 14 lat bezwzględnego więzienia za korupcję). Cieszymy się bardzo, że takie ustawy wreszcie zostały uchwalone, i życzylibyśmy sobie, żeby jak najszybciej zaczęły być realizowane. Polska musi stać się krajem, w którym prawo jest bezwzględnie przestrzegane. Dziękujemy pani premier Szydło za ujęcie się za najbiedniejszymi w Polsce oraz ministrowi Macierewiczowi za rozpoczęcie reform w MON. Serdecznie kibicujemy też innym reformom dobrej zmiany, takim jak reforma szkolnictwa, bo pewnie wszyscy by chcieli, żebyśmy mieli obywateli myślących, twórczych i wrażliwych. Stworzenie, a właściwie powrót do sprawdzonych psychologicznie i społecznie systemów kształcenia, gdzie patriotyzm będzie znaczył umiłowanie Ojczyzny, a nie co innego. Z zadowoleniem przyjmujemy powrót do tradycyjnych wartości i roli rodziny oraz zerwanie z polityką wstydu. To, na co położył nacisk w swoim expose premier Mateusz Morawiecki – „romantyzm pomysłów, pozytywizm realizacji”, bardzo przypadło nam do serca. Miejmy nadzieję, że nowy rząd utrzyma ten kierunek i nie skręci za bardzo w lewo. Bardzo byśmy chcieli, żeby nowy rząd dostrzegł konieczność tworzenia propolskiego lobbingu poprzez ściślejszą współpracę z Polonią.

niedziela, 07 styczeń 2018 12:23

Kissinger: Spór Żydów z gojami w Białym Domu

Napisane przez

Daily Mail omawiając najnowszą książkę Michaela Wolffa przytacza rozmowę Henry Kissingera z autorem, Kissinger, były sekretarz stanu i doradca do spraw bezpieczeństwa prezydentów Nixona i Geralda Forda twierdzi, że w Białym Domu miała miejsce wojna między Żydami, a nie Żydami - mając na myśli konflikt między byłym doradcą Trumpa Stevem Bannonem a zięciem i córką prezydenta Jaredem i Iwanką.

- To otwarta wojna w Białym Domu między Żydami, a nie-Żydami - mówi Kissinger w książce Fire and Fury: Inside the Trump White House. W ten sposób określił starcie pomiędzy Bannonem z jednej strony a żydowskimi członkami rodziny Trumpa Kushnerem i Iwanką Trump z drugiej. Według Wolffa Trump ubrał swego zięcia Kushnera w rolę wielkiego protektora Izraela; rolę z którą wcześniej nie miał do czynienia. Dla Trumpa oddanie Izraela Kushnerowi było testem, testem żydowskości. Prezydent wskazywał na niego, jako na Żyda, wynagrodził go za bycie Żydem, obarczając jednocześnie brzemieniem za bycie Żydem, a także odwołując się do stereotypowego przekonania o zdolnościach negocjacyjnych Żydów - napisał w swej książce Wolff.

To nie podobało się Bannonowi, który chciał podkreślać hasło bardziej zdecydowanego podejścia nowej administracji wobec Izraela, które Trump wydawał się akceptować. Redaktor Breitbart starał się podważyć pozycję Kushnera tak aby okazał się słaby i źle przygotowany do tej roli.

Kushner tymczasem sprowadził byłego prezesa Goldman Sachs Garego Cohna, który został głównym doradcą prezydenta do spraw ekonomicznych. Faworytem Bannona na to stanowisko był konserwatywny komentator CNBC Larry Kudlow. Jednak były szef Goldman Sachs robił większe wrażenie na Trumpie niż telewizyjny celebryta. Cohn uważał, że Biały Dom powinien skoncentrować się na gospodarce i przesunąć w stronę politycznego centrum. W takiej konfiguracji Bannon byłby zmarginalizowany.

Jonathan Sarna, profesor historii żydowskiej na Brandeis University powiedział magazynowi Forward że Kissinger miał na myśli starcie między umiarkowanym skrzydłem żydowskim a hardkorowym skrzydłem nie-Żydów; żydowscy republikanie różnią się od paleokonserwatywnych republikanów i ta walka ma wiele wymiarów - twierdzi Sarna. Obie grupy były ze sobą poróżnione aż do chwili odejścia Bannona w sierpniu 2017 r.

Bannon uważa że Kushner, Cohn i Iwanka żyją w innej rzeczywistości i niewiele mają wspólnego z rewolucją Trumpa - napisał Wolff. Cohn i Kushner sądzili zaś że Bannon ma nie tylko  destrukcyjny wpływ, ale objawia symptomy autodestrukcji i byli przekonani że zniszczy sam siebie zanim zdoła im zaszkodzić.

piątek, 05 styczeń 2018 09:47

Jacek Kozak: "Kanadyjczycy 150"

Napisane przez

kozak118        Leży przede mną całkiem pokaźna książka zatytułowana „Kanadyjczycy 150” autorstwa Jacka Kozaka.

        Jacek Kozak znany jest na naszym podwórku od kilkudziesięciu lat, kiedyś był pracownikiem sekcji polskiej Głosu Ameryki, a także rozgłośni Radio Canada International, współpracował z „Gazetą”, „Dziennikiem”, no i też nami, czyli „Gońcem”. Ma na koncie pismo „Tygodnik Torontoński”, które przez jakiś czas wydawał.

        Ładnych kilka lat temu Jacek ukończył studia na wydziale historii Uniwersytetu Torontońskiego (z „polskiego” wykształcenia jest po anglistyce),  by następnie pracować nad historią kanadyjskiej Polonii, jest autorem książek: „Szkice z bobrem”, a także „How the Polish Created Canada”, członkiem Towarzystwa Badań Kanadyjskich i Polsko-Kanadyjskiego Instytutu Badawczego.

środa, 03 styczeń 2018 19:25

Trump: Bannon stracił zmysły

Napisał

To nie kłótnia w rodzinie, a raczej porozwodowe pranie brudów - prezydent Donald Trump ostro zareagował na zarzuty, jakie jego były doradca i czołowy strateg Steve Bannon zawarł w najnowszej książce Michaela Wolffa.
- Bannon (uważany za architekta sukcesu kampanii Trumpa) - kiedy został zwolniony stracił nie tylko stanowisko, ale także stracił rozum - stwierdził Trump w oświadczeniu wydanym po publikacji wyjątków nowej książki, w których były doradca krytykuje prezydenta oraz jego rodzinę. - Teraz musi sobie radzić sam - dodał prezydent.

W środę Guardian opublikował fragmenty z książki Wolffa w której Bannon twierdzi, że spotkanie syna prezydenta, Dona Juniora, z rosyjską prawniczką w Trump Tower w czerwcu 2016 roku miało zdradziecki i niepatriotyczny posmak. Podczas spotkania Trump junior oczekiwał uzyskania informacji, które mogły zaszkodzić Hillary Clinton. Sarah Huckabee rzecznik prasowy Białego Domu powiedziała reporterom podczas briefingu, że Trump był zniesmaczony i bliski furii z powodu uwag Bannona o jego synu, określając je jako niebywałe i całkowicie fałszywe. Bannon poproszony o komentarz przez Bloomberg News odmówił.
W książce Bannon ma również twierdzić że Trump nie spodziewał się wygranej i krytykować rodzinę prezydenta.

Były doradca został zwolniony ze stanowiska w rezultacie konfliktu z zięciem Donalda Trumpa Jaredem Kushnerem, odchodząc powiedział, że to koniec antyestablishmentowej rewolucji, jaką Trump obiecywał wyborcom.

wtorek, 02 styczeń 2018 11:43

Brytyjskie władze chcą więcej wiedzieć

Napisał

Londyn Wielka Brytania może nałożyć nowe podatki na firmy internetowe, takie jak Google i Facebook jeśli nie będą czyniły więcej dla zwalczania ekstremizmu w sieci i nie zdejmowały szybko materiałów radykalizujących ludzi lub też wspomagających ich w przygotowaniu ataków - zapowiedział brytyjski minister spraw wewnętrznych Ben Wallace oskarżył firmy internetowe o zarabianie pieniędzy na sprzedaży danych użytkowników, ale jednocześnie odmawiających tych danych rządowi, który jest zmuszony wydawać olbrzymie sumy na programy deradykalizację monitorowanie i inne działania antyterrorystyczne.
- Jeśli nadal będą stronić od współpracy powinniśmy rozważyć takie rzeczy, jak podatek który by ich nakłonił do tego i zrekompensował nam brak współpracy z ich strony - powiedział Wallace w wywiadzie dla Sunday Times Cytowane słowa nie pozwalają poznać szczegółów nowych planów podatkowych. Zdaniem gazety podatek taki może przypominać nałożone na prywatyzowane przedsiębiorstwa użyteczności publicznej przez rząd Tony'ego Blaira w 1997 roku. Wallace oskarżył giganty sieci internetowej o przedkładanie zysków nad bezpieczeństwo publiczne; musimy przestać udawać że ponieważ mamy do czynienia z ludźmi w t-shirtach nie są skłonni do ordynarnego powiększania zysków; bez żadnych zasad sprzedadzą nasze dane firmom soft-porn albo finansowym ale nie udostępnią ich demokratycznie wybranym urzędowi - narzekał

Dyrektor Facebooka Simon Miller odrzuca tę krytykę. Pan Wallace myli się kiedy mówi, że przedkładamy zysk nad bezpieczeństwo zwłaszcza gdy chodzi o walkę przeciwko terroryzmowi - stwierdził w przesłanym e-mailem oświadczeniu - zainwestowaliśmy miliony w ludzi i technologię, aby identyfikować i usuwać treści terrorystyczne.

YouTube, którego właścicielem jest Google, również stwierdza że każdego dnia czyni coraz więcej dla zwalczania ekstremizmu; W ciągu 2017 roku osiągnęliśmy znaczący postęp, zwłaszcza dzięki inwestowaniu w technologię maszynowego uczenia się, rekrutację nowych pracowników monitoringu, a także budowanie partnerstwa z ekspertami oraz współpracy z innymi firmami - stwierdza rzeczniczka YouTube.
- Jesteśmy dzisiaj bardziej narażeni niż w jakimkolwiek okresie minionych 100 lat - mówił tymczasen Wallace wskazując że materiały ekstremistyczne na tablicach mediów społecznościowych, jak również aplikacje enkryptujące, jak whatsup ułatwiają zadanie napastnikom. - Ponieważ zawarte w sieci treści nie są usuwane tak szybko jak mogłyby być musimy deradykalizować ludzi którzy zostają przez nie zradykalizowani to zaś kosztuje miliony. Firmy internetowe nie powinny móc się z tego wywijać i powinniśmy popatrzeć na wszystkie opcje w tym podatkowe.

Facebook zapewnia że usuwa 83% ładowanych do sieci treści terrorystycznych w ciągu godziny, a ma plany podwojenia liczby pracowników zatrudnionych w zespołach do spraw bezpieczeństwa do 20 000 osób 2018 roku. YouTube twierdzi że postępy w uczeniu maszynowym oznaczają iż 83% ekstremistycznych treści jest usuwanych bez potrzeby wskazywania na nie przez użytkowników.

Poniższy tekst to tłumaczenie artykułu Marie Danielle Smith pt. Ukrainian-Canadian Community urged to confront WWII past amid controversy over monuments, jaki ukazał się 23 grudnia 2017 roku w kanadyjskim dzienniku "National Post"


Społeczność Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego wezwana do konfrontacji ze swą przeszłością czasów II wojny światowej w związku z kontrowersjami wokół pomników.


Rosyjskie tweety o pomnikach stawianych kolaborantom nazistowskim odnowiły debatę o tym jak Kanadyjczycy pochodzenia ukraińskiego powinni wspominać swoich przodków - pisze Marie-Danielle Smith.


Rosyjska Ambasada od października zamieszcza na Twitterze komentarze na temat kanadyjskich pomników postawionych jednemu z ukraińskich przywódców oraz żołnierzom SS-Galizien; dywizji utworzonej w 1943 r. z Ukraińców przeciwstawiających się Sowietom. Rosyjskie tweety o pomnikach dla "nazistowskich kolaborantów", jak określają ich Rosjanie, czy też "bojowników o wolność", jak woli o nich myśleć wielu członków ukraińskiej społeczności w Kanadzie, odnowiły wieloletnią debatę o tym jak <rodowisko Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego powinno upamiętniać swych przodków.

Rosyjska ambasada w Kanadzie prowadzi kampanię on-line, jednocześnie Rosja podsyca konflikt we wschodniej Ukrainie, a kanadyjski rząd nie przestaje potępiać rosyjskiej aneksji Krymu z 2014 roku. Premier federalny Justin Trudeau wielokrotnie wyrażał też zdecydowane poparcie dla Ukrainy.

Wiele osób oskarża Rosję o celowe sianie niezgody i atakowanie ponad 1,3-milionowej społeczności Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego - przytaczając sprawę pomników, których celem nigdy przecież nie było gloryfikowanie nazizmu - aby odwrócić uwagę od oskarżeń  o wspieranie antyukraińskich sił we wschodniej Ukrainie.

-Nasza społeczność jest atakowana z powodu naszego własnego oraz kanadyjskiego wsparcia dla Ukrainy w obecnej wojnie jaką prowadzi z nią Rosja - tłumaczy Ihor Michalchyshyn, dyrektor Kanadyjskiego Kongresu Ukraińskiego - rząd Rosji stara się tutaj wywołać kontrowersje i odwrócić uwagę od sytuacji, która ma miejsce w Europie.

Są jednak Kanadyjczycy pochodzenia ukraińskiego, zdaniem których zbadanie skomplikowanej historii ukraińskiego ruchu niepodległościowego oraz jego meandrów w trakcie II wojny światowej powinno było nastąpić już dawno temu. - I nawet jeśli teraz skłaniają do tego Rosjanie z powodu własnych interesów, w ramach prób zdyskredytowania Ukrainy, to i tak byłoby to coś ożywczego i samouzdrawiającego - pisze profesor David Marples z University of Alberta w wydanej w 2007 roku książce na temat bohaterów i czarnych charakterów ukraińskiej historii - jeśli Ukraińcy mają jako takie pojęcie o swej najnowszej przeszłości muszą spojrzeć na wszystkie aspekty tamtych zdarzeń i uznać fakt, iż bohaterowie mogli być kryminalistami.

Jeden z pomników, o których mowa stoi na cmentarzu St. Volodymyr w Oakville i upamiętnia bitwę pod Brodami, gdzie SS Galizien walczyła przeciwko Armii Czerwonej, i w której straciła trzy czwarte stanu osobowego.
Dywizja SS Galizien (Hałyczyna) została sformowana w 1943. roku, po tym jak uporano się już z większością żydowskich ofiar holocaustu na Ukrainie. Dywizje SS stanowiły zbrojne ramię nazistowskiej tajnej policji i walczyły również na frontach, ale nie miały nic wspólnego z obsługą obozów koncentracyjnych.
Oleg Bezpitko, dyrektor cmentarza w Oakville w rozmowie "National Post" powiedział, że pomnik poświęcony jest wszystkim zabitym w tej bitwie i że został wybudowany prawdopodobnie w latach 80., zanim on sam   imigrował do Kanady. - Walka po niemieckiej stronie nie musiała oznaczać, że było się nazistą - dodaje - trzeba pamiętać, że ci ludzie walczyli z komunizmem.
Bezpitko potwierdził że na cmentarzu są pochowani także żołnierze SS Galicja, którzy wyemigrowali po wojnie do Kanady. Ich obecność w kraju była tematem głośnej debaty publicznej, która doprowadziła do powołania komisji ds. przestępców wojennych w Kanadzie, tak zwanej komisji Deschênes, od nazwiska sędziego, który stanął na jej czele.
W 1986. roku komisja ta uznała, że członkowie SS Galicja, których tutaj wpuszczono nie mogą być oskarżeni jako grupa i nie powinni być zbiorowo traktowani. Z punktu widzenia prawa zakończyło to całą kwestię, a mimo to - jak wyjaśnia Dominique Arel, który stoi na czele katedry studiów ukraińskich na Uniwersytecie Ottawskim - poszczególni żołnierze tej dywizji prawdopodobnie jeszcze przed wstąpieniem do niej służyli w innych niemieckich jednostkach policyjnych i być może brali udział w zbrodniach, które nie były przedmiotem badania komisji.

Inny kontrowersyjny pomnik to popiersie Romana Szuchewycza na terenie ukraińskiego ośrodka młodzieżowego w Edmonton. Rzecznik centrum Paras Podilsky odrzuca twierdzenia, że Szuchewycz miał cokolwiek wspólnego z zbrodniami wojennymi. - Nigdy nic takiego do mnie nie dotarło, a o Romanie Szuchewyczu słyszałam od dziecka; nigdy nie słyszałem by miał on cokolwiek wspólnego ze zbrodniami wojennymi, czy też miał cokolwiek co musiałby ukrywać. Gdyby tak było, byłoby to znane.

O Szuchewyczu wiemy skądinąd, że w 1939 roku, kiedy Sowieci przejęli kontrolę nad zachodnią Ukrainą na mocy tajnego paktu z Niemcami, powstańcy skrajnie prawicowej organizacji ukraińskich nacjonalistów zwrócili się o pomoc do Berlina w walce o wyzwolenie spod Sowietów. W 1941 roku, gdy Niemcy najechały na Związek Sowiecki (tajny pakt się rozpadł) Szuchewycz dowodził jedną z dwóch ukraińskich dywizji u boku niemieckiej armii o nazwie Naghtigall.

Wkrótce po wejściu ukraińskich batalionów do Lwowa w 1941 roku miały tam miejsce pogramy, w których śmierć poniosło kilka tysięcy Żydów. Nie ma twardych dowodów potwierdzających zaangażowanie w nie Szuchewycza. Arel twierdzi jednak że Szuchewycz brał udział w sformowaniu milicji, która odegrały wiodącą rolę w tych mordach, jak również że w 1942 roku stał na czele batalionu niemieckiej policji na Białorusi, który mordował ludność cywilną.

W tym samym 1942 roku Szuchewycz powołał do życia Ukraińską Powstańczą Armię, UPA, która była zbrojnym ramieniem ruchu nacjonalistycznego. Mimo iż poszczególni członkowie ruchu narodowego byli zaangażowani w mordowanie Żydów, jak również późniejszą czystkę etniczną wymierzoną w Polaków na Ukrainie, to jednak dzisiaj większość Ukraińców wiąże Szuchewycza i innych patriotów z szeroko pojmowaną walką o niepodległość Ukrainy, walką prowadzoną nie tylko przeciwko Sowietom, ale również przeciwko nazistom, kiedy stało się już jasne, że nie są już sojusznikami.
Roman Szuchewicz był przywódcą szanowanym również po wojnie właśnie za kontynuację walki z reżimem sowieckim - twierdzi Podilsky. - Jest uważany za bohatera, jest szanowany do dnia dzisiejszego, jako symbol walki o wolność.


Była to krwawa walka, bo aby opanować całą zachodnią Ukrainę pod koniec II wojny światowej i zaraz po niej Związek Sowiecki zabił ponad sto tys. ludzi i deportował ponad 200 tys. - mówi Arel - ponadto wciąż była żywa bolesna pamięć Hołodomoru, głodu sztucznie wywołanego przez Rosję Sowiecką w latach 30., który według oficjalnych statystyk zabił od 7 do 10 mln ludzi ludzi.
-Przywódcy jak Szuchewycz symbolizują opór i samoobronę Ukraińców - twierdzi Arel. - Tymczasem w rosyjskiej perspektywie z powodu tych ciemnych stron i kolaboracji z Niemcami całe to powstanie redukuje się do zbrodni i w ten sposób sama idea że Ukraińcy czy jakakolwiek inna grupa mogła przeciwstawiać się rosyjskiej czy sowieckiej okupacji zostaje pozbawiona legitymacji.

A co o tych pomnikach powinni zatem myśleć sami Kanadyjczycy?
-Sądzę że pytanie jakie Kanadyjczycy rzeczywiście powinni sobie zadać to czy obecność tych pomników w jakikolwiek sposób przyczynia się dzisiaj do antysemityzmu czy też innych form rasizmu lub bigoterii w Kanadzie - uważa Aidan Fishman, tymczasowy dyrektor B’nai Brith Canada’s League for Human Rights. - Odpowiedź na to pytanie wydaje się być negatywna - ponieważ intencja wznoszenia tych pomników nie polegała na wzniecaniu nienawiści czy gloryfikowaniu zbrodni na Żydach. I choć B’nai Brith nie będzie wspierać budowy nowych takich pomników - to jednak nie widzi też potrzeby usunięcia istniejących. Sądzę że te społeczność która wzniosła te pomniki, a więc społeczność Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego powinna krytycznie spojrzeć na fakty i pamiętać jak wiele tych osób było zaangażowanych w kolaborację z nazistami - dodaje Fishman - to zaś może zmienić jak ludzie ci są widziani i odbierani dzisiaj przez tę społeczność.

Z drugiej strony, Michalchyshyn zdecydowanie odrzuca jakiekolwiek insynuacje, że Ukraińcy kolaborowali z nazistowskimi Niemcami podczas II wojny światowej. - Myślę że określanie ich mianem kolaborantów nazistowskich to potwarz. Nasza społeczność czci poległych i  weteranów i jesteśmy bardzo rozczarowani że tego rodzaju doniesienia są wciąż rozpowszechniane wspierając rosyjską dezinformację - dodaje - myślę, że prawdziwa historia z jaką mamy tutaj do czynienia to ta o rosyjskiej ambasadzie, która stara się nam zaszkodzić stwarzając problem tam, gdzie go nie ma.

Oczywiście, motywy Rosjan wymagają wyjaśnienia, niektórzy oskarżają ambasadę o próbę siania niezgody w ramach szerszej strategii podważania zachodnich demokracji, a przynajmniej o próbę zdyskredytowania Ukrainy w czasie, kiedy nadal trwa konflikt w  Donbasie, gdzie choć Rosja temu zaprzecza doniesienia z frontu mówią iż wspiera oddziały antyrządowe, (antyukraińskie - red.) Kanada pomaga zaś w szkoleniu sił rządowych.


Z drugiej strony, inni przypominają, że Kanada w ramach udzielanego poparcia pragnie umacniać ukraińską demokrację, a demokracja polega również na krytycznym spojrzeniu w przeszłość. Arel przytacza kanadyjskie próby uporania się z własną historią wobec ludności rdzennej i twierdzi, że Ottawa powinna wspierać podobne wysiłki na Ukrainie, aby pomóc z trudnymi kwestiami

Niektórzy w środowisku ukraińskim, jak Ukrainian Jewish Encounter podejmują już wysiłki na rzecz konfrontacji z trudną przeszłością organizując okrągłostołowe debaty historyków żydowskich i ukraińskich w celu wypracowania jakiejś wspólnej narracji. Niestety organizacje Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego nie okazują gotowości do dyskutowania o tych problemach - mówi Arel. - Generalnie mamy do czynienia z dużym oporem.
John-Paul Himka, inny naukowiec z University of Alberta a jednocześnie wuj ministra spraw zagranicznych Kanady Christii Freeland jest krytykowany przez Kongres ukraiński za publikacje, w których usiłuje wyświetlić udział Ukraińców w Holokauście. - Najwyższy czas, aby ktoś zwrócił na tę kwestię uwagę - stwierdził Himka w rozmowie telefonicznej z Ukrainy - faktem jest to, że rząd Ukrainy oraz diaspora od długiego czasu honorują sprawców holocaustu i zbrodniarzy wojennych.

Himka powiedział, że próbuje te kwestie podnosić od 2010 roku, ale został za to praktycznie ekskomunikowany przez ukraińską społeczność. - A wszystko o czym mówię, to badania; jest wystarczająco dużo trupów w szafie, aby zaczęło śmierdzieć. Zachód powinien był kłaść większy nacisk na tę konfrontację Ukrainy z przeszłością - dodaje Himka - zaniedbał tego i nie wywarł wystarczających nacisków na Ukrainę, aby dokonała uczciwego rozliczenia z wydarzeniami II wojny światowej.

piątek, 22 grudzień 2017 09:53

Będziemy umierać za Gdańsk?

Napisane przez

gdansk        Gdy Rosja napadnie na kraje bałtyckie, Gdańsk będzie kluczowy dla odpowiedzi NATO. 

        Włodzimierz Putin rozgrywa szeroko zakrojoną partię szachów, a jego kolejnym ruchem będzie inwazja państw bałtyckich. Gdy to nastąpi ,Stany Zjednoczone będą musiały bardzo szybko przerzucić swoje siły pancerne do Europy przez Polskę, aby zapobiec matowi. 

        I tutaj mamy duży problem... Proszę zauważyć, że użyłem słowa „gdy” Putin napadnie, a nie „jeśli” Putin napadnie. Jest oczywiste, że jego Wielka Strategia odbudowy rosyjskiego imperium polega na odzyskaniu państw buforowych, i grania na paranoi rosyjskiego społeczeństwa, zabezpieczania się przed najazdem. Jest równie jasne, biorąc pod uwagę ogłoszony już przez niego zamiar ubiegania się o kolejną kadencję, że może sobie pozwolić na cierpliwość. 

Strona 1 z 28