Goniec

Register Login

Goniec Poleca

Włoski minister oświaty podkreśla wagę przywiązania do wystawiania szopek i innych symboli chrześcijańskich w szkołach, po tym jak prasa doniosła o blokowaniu tego rodzaju prezentacji "z uwagi na szacunek dla innych kultur"

- Dla mnie krucyfiks jest symbolem naszej historii, naszej kultury, naszych tradycji - stwierdził Marco Bussetti, minister oświaty podczas spotkania ze 180 nauczycielami i pracownikami oświaty, podczas dorocznego kongresu Federacji Szkół Katolickich w Rzymie. Bussetti powiedział, że nie może sobie wyobrazić, dlaczego pracownicy oświaty mieliby mieć zastrzeżenia do symboliki chrześcijańskiej w klasach. Jakiś czas temu w Terni miała miejsce kontrowersja związana ze odwołaniem przez tamtejszą szkołę tradycyjnego przedstawienia jasełek na znak szacunku dla uczniów wywodzących się z innych kultur". Minister spraw wewnętrznych Matteo Salvini określił tę decyzję jako idiotyzm.

        Rafał Sokołowski jest naszym lokalnym torontońskim zjawiskiem. Dla tutejszej Polonii powinien on być szczególnie cenny ponieważ pozwala nam doświadczyć tutejszych codziennych realiów widzianych okiem Polaka, który to punkt widzenia jest w Kanadzie zastanawiająco rzadki biorąc pod uwagę liczebność naszych rodaków w tym kraju.

        Absolwent National Theatre School of Canada, z tytułem Master of Fine Arts z lokalnego York University w Toronto, Sokołowski do tej pory koncentrował się na krótkometrażowych dokumentach. Jego “Three Mothers” (2009) oraz “Seventh Day” (2013) odebrane zostały bardzo przychylnie przez publiczność i krytykę. Po ich nakręceniu Sokołowski wydawał się poświęcać więcej czasu nauczaniem studentów (prowadzi zajęcia m.in w swojej alma mater, National Theatre School of Canada, w York University, w Ryerson University oraz w Ohio University) niż robieniem filmów. Z zaciekawieniem więc dostrzegłem jego fabularny debiut w pełnym metrażu pod tytułem “22 Chaser”.

        Film opowiada historię młodego małżeństwa (Ben i Avery z synem Zachem), które podjęło ambitną decyzję przeprowadzki z małomiasteczkowego środowiska kanadyjskich prerii do Toronto. Idealistyczne marzenia, którymi wypełnili sobie głowy, zderzają się tutaj ze stromą ścianą finansowych i czasowych wymagań jakie stawiają przed nimi dzisiejsze realia życiowe w Toronto. Praca od rana do późnego wieczora, zarobki nie wystarczające nawet na pokrycie podstawowych potrzeb, poniżenie koniecznością korzystania z food banku, problemy aklimatyzacji środowiskowej ich syna, oto elementy codzienności, z którymi wielu imigrantów z Polski potrafiłoby się natychmiast utożsamić.    

        Ben, grany przez Briana J. Smith’a, znalazł pracę w firmie holowniczej “JackRabbit”. Już w początkowych scenach filmu dowiadujemy się o podziale kierowców autolawet (tow-trucks) pomiędzy “by-laws” i “chasers” - pierwsi z nich zajmują się usuwaniem źle zaparkowanych samochodów, ci drudzy reprezentują swoistą elitę tego biznesu. Chasers ścigają się na miejsca wypadków gdzie ich usługi są wynagradzane nie tylko według stawki kilometrowej, ale głównie poprzez komisje (kick-backs) wypłacane im przez mechaników zakładów naprawczych, które w zależności od rozmiarów zniszczenia i marki samochodu sięgają od 5% do 15% kosztów naprawy.

        Ben pracuje na lawecie jako kierowca “by-law”, ale szybko się orientuje, że z takiej pracy trudno utrzymać rodzinę. Lawinowy rozwój wydarzeń zmusza Bena do szukania wejścia na wysoce konkurencyjny rynek chaserów. Scenariusz Sokołowskiego zamienia  życie Bena w prawdziwy koszmar jakby według zasady Murphy’ego (“everything that can go wrong will go wrong at the worst possible time”). Mamy tu właściciela firmy oszukującego swoich pracowników, mamy policjanta, który jest fasadą dla gangu zajmującego się lichwiarskimi pożyczkami (loan sharking), mamy fałszywego przyjaciela, który pod płaszczykiem wyciągania pomocnej ręki usiłuje uwieść mu żonę, są też inni chaserzy gotowi bronić dostępu do swojego lukratywnego rynku pracy wszelkimi środkami. W tym brutalnym świecie “dog-eat-dog” nie ma jednoznacznie pozytywnych postaci. Ludzie walczą o pieniądz, pozbawieni skrupułów, egoistyczni czasem aż do narcyzmu.

        Chwilami film nabiera cech niemal kultowych. Chaser Wayne, jeden z mniej jednolicie czarnych charakterów grany znakomicie przez innego torontońskiego aktora, Raoula Trujillo, wypowiada te słowa, które mają służyć Benowi za jego nowy moralny kompas: “You know what’s civilised? Men cheating, raping and killing everything in their way. Civilisation is a fricken highway of bones. You want a place on that road? Pay the goddamn toll.” (Jest to jedna z tych linijek, o których aktorzy marzą, bo wchodzą one w legendę kinematografii.)

        W tym środowisku pieniądz wydaje się jedynym motywatorem działania, jedynym źródłem wartości, kluczem otwierającym nowe drzwi i perspektywy. Pieniądz wszystko tłumaczy i uświęca wszelkie środki. W ustach bohaterów pojawia się jak mantra ich motto powtarzane przy każdej okazji: “Money is on the road”. Z biegiem filmu coraz częściej brzmi to jak ich pacierz.

        Jest coś w filmie Sokołowskiego co przypomina atmosferę filmów Quentina Tarantino. O ile jednak Tarantino zwykle śledzi swoją kamerą ruchy psychopatycznych morderców, o tyle obiektyw Sokołowskiego koncentruje się jakby na ich ofiarach.

        Oczywiście film nie jest  jednolicie czarny. Na tle porażek Bena, który jest zupełnie bezradny wobec wielkomiejskiego środowiska małych kanciarzy, zarysowuje się całkiem wyraźnie optymistyczne przesłanie Sokołowskiego. W tym niemal apokaliptycznym krajobrazie pozbawionym moralnych wartości, gdzie nikomu nie można ufać i na nikogo nie można liczyć, gdzie brutalny wyzysk ukrywa się podstępnie nawet za mundurem przedstawicieli organów prawa, jedynym punktem oporu, jedynym schronieniem i ostatnim ratunkiem pozostaje rodzina. Ta afirmacja rodziny przez Sokołowskiego jest tym bardziej cenna ponieważ w dzisiejszych środkach masowego przekazu jest ona zjawiskiem niezwykle rzadkim. W tym filmie widzimy, że to rodzina jest punktem wyjściowym do budowy lepszej przyszłości. To w niej powstają plany pozwalające na realizację naszych marzeń. Ona jest miejscem gdzie nasze wartości moralne, nasz humanizm może przetrwać najgorsze próby. Rodzina jest tym miejscem, w którym mężczyzna dorasta w pełni do swojej społecznej roli.

        Ben potrzebuje odpowiedzialności jaką czuje za swoją rodzinę. To ona daje mu determinację i siłę przetrwania. Bez rodziny walka z niesprawiedliwością, która go otacza nie miałaby dla niego sensu. Łatwiej byłoby rzucić wszystko i odejść. Ale wizja utraty rodziny pozwala Benowi lepiej zrozumieć jej wartość, a przez to również swoją własną. 

        Rafał Sokołowski z łatwością i gracją przeskoczył z dokumentalisty na reżysera pełnometrażowych filmów fabularnych. Jest bardzo budujące, że mimo robienia swojego magisterium w tej ideologicznej twierdzy politycznej poprawności jaką jest York University, Sokołowski pozostał moralnie nieskażony. W świecie w którym się poruszają jego bohaterowie, koncepty “bezpiecznych miejsc”, “białych przywilejów czy “hierarchicznych patriarchatów”, tak modnych w tej chwili na wydziałach nauk społecznych większości północnoamerykańskich uczelni, nie mogłyby być niczym innym niż bezsensownym bełkotem wyklutym w mózgach okaleczonych piętnem kompleksu martyrologii.

        “22 Chaser” ogląda się bardzo dobrze: film ma świetne zdjęcia, niezawodne aktorstwo i żywą akcję. Trudno go zaszufladkować. Mimo wielu mocnych scen, które byłyby całkiem na miejscu w “Mad Max” albo “Sin City”, nie ma w nim intencjonalnej, komiksowej przesady, ani bohaterów odpornych na wszelkie zło. Wprost przeciwnie. Ben i Avery robią wszystko, aby złapać trwały grunt pod nogami, ale wydaje on się im wymykać spod stóp z każdą kolejną sceną. Widzimy ich słabość i ułomność na każdym kroku. Nigdy nie opuszcza nas uczucie pełnej realności otaczającego ich świata. Świadomość tego, że taki świat istnieje nie gdzieś w przyszłości, ale teraz i tuż koło nas, daje widzom z Toronto dodatkowy dreszczyk emocji.

        Tempo w jakim następuje transformacja Bena z naiwnego i prostodusznego prowincjusza na kutego na cztery nogi chasera jest być może najmniej wiarygodnym elementem tej historii. Niemniej to właśnie dzięki temu film zyskuje swoje zaskakujące, ale jakże satysfakcjonujące zakończenie. Aczkolwiek nie do końca można je uznać za amerykański “happy end”. I tym lepiej dla filmu.

        Pozostaje nam teraz z niecierpliwością oczekiwać na następną produkcję Rafała Sokołowskiego. “22 Chaser” jest jego niewątpliwym sukcesem, który wyostrza mocno apetyt.

Jacek Klamrowski

piątek, 16 listopad 2018 08:54

Kropla zimnej wody

Napisane przez

  “Zimna Wojna”, Pawła Pawlikowskiego, przyjechała do nas w blasku nie tylko Złotej Palmy zdobytej przez jej reżysera w Cannes (best director), ale również Złotych Lwów otrzymanych na festiwalu w Gdyni. Trudno się dziwić, że po tak dobrym, wczesnym przyjęciu, film ten został wybrany jako pretendent do Oscara w kategorii filmów obcojęzycznych.

        Krytycy i publiczność nie skąpili superlatyw. Miałem możliwość obejrzenia “Zimnej Wojny” 5 listopada w kinie Isabel Bader Theatre w centrum Toronto przy okazji kolejnego festiwalu filmów polskich “Ekran”. Oczywiście przy takiej renomie filmu, wszystkie bilety zostały wyprzedane.

Po zaanonsowaniu tytułu filmu jako “Zimna Woda” humor publiczności stłoczonej w małej salce wyraźnie się rozluźnił. Niestety to początkowe rozbawienie ucichło z powodu upartej awarii dźwięku. Projekcja została opóźniona w sumie o niemal 40 minut, ale za to pierwsze sceny  filmu obejrzeliśmy trzykrotnie.

W przeciągu dwóch tygodni Rosja przekaże Syrii system rakietowy S-300. – powiedział w poniedziałek minister obrony Rosji Siergiej Szojgu.  Podkreślił, że system S-300 znacznie zwiększy skuteczność   syryjskiej obrony powietrznej przez co takie incydenty jak niedawne zestrzelenie rosyjskiego samolotu obserwacyjnego  Ił-20 z 15 członkami załogi na pokładzie będą mniej prawdopodobne.  Syryjczycy bronili się przed atakami z powietrza dokonywanymi przez izraelskie F-16 wykorzystujące rosyjski samolot jako osłonę dla swoich działań, ale mieli stary system obrony PPlot i dlatego trafili w rosyjski samolot, za którym chowały się żydowskie samoloty.

Jeśli możesz pomóż nam!

- W 2013 roku na prośbę strony izraelskiej wstrzymaliśmy dostawę do Syrii   S-300, który był przygotowany do wysłania, a syryjscy żołnierze przeszli odpowiednie przeszkolenie. Obecnie sytuacja zmieniła się. I to nie z naszej winy.Syryjska obrona powietrzna zostanie teraz wyposażona w automatyczne systemy sterowania, którymi obecnie dysponują tylko siły zbrojne Rosji. Ma to zapewnić  dobrą identyfikację celów. Co najważniejsze, będzie gwarantowało identyfikację wszystkich rosyjskich statków powietrznych przez syryjską obronę przeciwlotniczą – zapewniał Szojgu. Rosjanin w rozmowie telefonicznej z pochodzącym z Kiszyniowa szefem izraelskiego MON Avigdorem Liebermanem zarzucił Żydom, że wbrew istniejącym umowom nie poinformowali Rosji o planowanym ataku, co uniemożliwiło zaplanowanie bezpiecznej trasy lotu Iła.

Decyzję o sprzedaży S-300 do Syrii wcześniej wstrzymano po osobistej interwencji premiera Izraela Netanjahu u prezydenta Rosji, Putina.

wtorek, 25 wrzesień 2018 01:14

Unia Europejska wbrew USA i Izraelowi

Napisał

Unia Europejska poinformowała w poniedziałek o powołaniu do życia instytucji finansowej, która pozwoli krajom członkowskim obejść amerykańskie sankcje nałożone na Iran, zwłaszcza zaś umożliwli przekazywanie płatności za eksportowaną irańska ropę oraz zakupy jakie Iran czyni w krajach UE - poinformowała o tym w Nowym Jorku minister spraw zagranicznych Unii Europejskiej Federica Mogherini wraz z ministrem spraw zagranicznych Iranu Mohammad Javad Zarifem.

Jeśli możesz, pomóż nam

Obie strony wciąż dopracowują techniczne szczegóły porozumienia. Ustawienie takie pozwoli firmom z krajów Unii Europejskiej na kontynuowanie finansowych transakcji z Iranem, bez narażania się na sankcje odwetowe USA.
Unia Europejska nadal utrzymuje porozumienie o redukcji i kontroli irańskiego programu nuklearnego, jakie podpisały z Iranem mocarstwa światowe. Porozumienie, z którego prezydent Trump pod naciskiem Izraela, wycofał jednostronnie Stany Zjednoczone, jednocześnie nakładając na Iran dodatkowe sankcje, pomimo protestów Unii Europejskiej, zwłaszcza Francji, której takie koncerny jak Total, a także Peugeot i Renault musiały powstrzymać się od realizacji kontraktów z Iranem w obawie przed sankcjami USA. To samo dotyczyło niemieckich koncernów Siemens i Daimler.
Posunięcie Unii Europejskiej nastąpiło dzień przed tym jak amerykański prezydent Donald Trump i oddzielnie Irański prezydent Hassan Rouhani mieli przemawiać na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Jak się oczekuje lider Stanów Zjednoczonych poinformuje w trakcie tego przemówienia o zaostrzenie kursu wobec Iranu. Zdaniem obserwatorów posunięcie Unii Europejskiej oznacza konkretnywyłom w dotychczas jednolitej polityce państw zachodnich wobec Iranu, a tym samym kolejny krok do geopolitycznego usamodzielnienia się Niemiec, "głównego akcjonariusza" Unii Europejskiej.

piątek, 31 sierpień 2018 23:05

Czy Turcja opuści NATO?

Napisane przez

Turcja potrzebuje baterii pocisków kierowanych ziemia-powietrze S-400 rosyjskiej produkcji i nabędzie je tak szybko, jak to jest możliwe – oświadczył w piątek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan.

Stany Zjednoczone są zaniepokojone, że planowane rozmieszczenie S-400 przez ich sojusznika z NATO może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa niektórych rodzajów broni amerykańskiej i innych technologii, używanych przez Turcję, w tym myśliwca F-35.

Przemawiając na ceremonii zakończenia szkoły dla oficerów wojska, Erdogan powiedział, że Turcja potrzebuje również myśliwców F-35 i będzie nadal płacić raty, aby zakupić je od USA, ale nabędzie myśliwce gdzie indziej, jeśli Stany Zjednoczone wstrzymają dostawę F-35.

W końcu grudnia Turcja, członek NATO, poinformowała o podpisaniu umowy w sprawie nabycia w Rosji dwóch baterii S-400. Dostawy te miałyby się rozpocząć w pierwszym kwartale 2020 r. Zdaniem USA i niektórych innych państw NATO, było to przejawem lekceważenia zasad współpracy sojuszniczej. Zwracano przy tym uwagę, że S-400 nie nadają się do zintegrowania z systemami obronnymi NATO, na co Turcja odpowiadała, że Sojusz nie przedstawił jej korzystnej cenowo alternatywy dla rosyjskich rakiet.

W odpowiedzi na tę transakcję Kongres USA zablokował dostarczenie do Turcji zakontraktowanych wcześniej supernowoczesnych samolotów amerykańskich F-35. Waszyngton obawia się, że ewentualna współpraca tych samolotów z rosyjskim systemem obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-400 umożliwi wywiadowi Rosji poznanie technologicznych i wojskowych tajemnic NATO.

Prezydent Erdogan powiedział również w piątek, że lira turecka jest celem ataku, ale zapewnił, że Turcja ten atak odeprze, a zmienność kursu waluty minie. Poinformował, że jego kraj podjął niezbędne działania w odpowiedzi na zapaść liry i że zaczęły pojawiać się konkretne wyniki tych działań.

Do zapaści liry przyczyniły się sankcje nałożone przez USA w związku ze sporem Ankary i Waszyngtonu, dotyczącym oskarżonego w Turcji o terroryzm amerykańskiego pastora Andrew Craiga Brunsona. Waszyngton nałożył na Turcję podwyższone cła na stal i aluminium oraz sankcje na ministra sprawiedliwości Abdulhamita Gula i szefa MSW Suleymana Soylu. Turcja odpowiedziała, podwajając cła na niektóre towary importowane z USA, w tym samochody osobowe, alkohol i tytoń, a także na kosmetyki, ryż i węgiel.

Tymczasem Stany Zjednoczone zagroziły sankcjami Indiom w związku z zakupem przez ten kraj rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej S-400

RP, PAP

poniedziałek, 23 lipiec 2018 09:16

Stany Zjednoczone kontra Iran. Wzrost napięcia

Napisane przez

Rośnie napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Prezydent USA Donald Trump oraz Iranu Hassan Rouhani wzajemnie ostrzegli się w związku z zaostrzeniem się sytuacji.
Trump na Twitterze stwierdził że jeśli Iran zagrozi USA to "poniesie konsekwencje, których nigdy wcześniej w historii nie zaznał", Rouhan odpowiedział na to że wojna z Iranem będzie, jak to określił, "matką wszystkich wojen".
W maju tego roku Stany Zjednoczone wycofały się z porozumienia z Iranem ograniczającego program nuklearny w zamian za zniesienie sankcji gospodarczych.
Waszyngton obecnie ponownie nakłada sankcje pomimo sprzeciwów Wielkiej Brytanii, Francji, Chin, Rosji oraz Niemiec; które to państwa były sygnatariuszami porozumienia z Iranem z 2015 r. Są jednak też inne punkty zapalne; Stany Zjednoczone zarzucają Iranowi "dywersyjną działalność" na Bliskim Wschodzie, godzącą w interesy i bezpieczeństwo Izraela oraz Arabii Saudyjskiej - wspieranych przez Waszyngton. Wypowiedź prezydenta Rouhaniego nie była jednoznacznie negatywna i pozostawiała furtkę do poprawy stosunków - Ameryka powinna wiedzieć, że pokój z Iranem to "matka wszystkich porozumień pokojowych", a wojna "matka wszystkich wojen" - mówił irański prezydent cytowany przez państwową agencję tego kraju Irna.
W niedzielę amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo powiedział, że do listopada br. Stany Zjednoczone chcą doprowadzić do wstrzymania importu irańskiej ropy przez inne kraje. Zwracając się do grupy Amerykanów pochodzenia irańskiego w Kalifornii Pompeo stwierdził, że władze w Teheranie bardziej przypominają mafię niż rząd. Spotkanie, w którym uczestniczył Pompeo było pierwszym w którym przedstawiciele administracji waszyngtońskiej przemawiali do tak licznego zgromadzenia Amerykanów pochodzenia irańskiego, co postrzegane jest jako znak dla Teheranu, że możliwa jest wymiana władzy w tym kraju sponsorowana ze zagranicy.

sobota, 21 lipiec 2018 01:29

Trump idzie na zwarcie

Napisał

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump nie zamierza rezygnować z zaostrzania sporu handlowego z Chinami i innymi partnerami gospodarczymi USA.

Tymczasem negatywnie reaguje na to rynek, zaś niektórzy ekonomiści powątpiewają czy taktyka ta doprowadzi do zwiększenia liczby miejsc pracy w Ameryce. Za amerykańskimi taryfami idę bowiem cła odwetowe wobec towarów z USA.

W piątek w wywiadzie dla CNBC Trump ponowił swoją groźbę nałożenia ceł na praktycznie cały import towarów z Chin o wartości 500 mld dol. rocznie; prezydent nałożył już cła na towary o wartości 34mld dol. i Pekin odpowiedział obłożeniem cłem porównywalną wartość amerykańskiego eksportu.
Biały Dom podał również listę dodatkowych towarów importowanych o wartości 200 mld dol., które mogą być objęte taryfami. Dodatkowo Tramp zwrócił się do Ministerstwa Handlu o wdrożenie dochodzenia czy importowane samochody oraz części zamienne nie stanowią zagrożenie dla amerykańskiego bezpieczeństwa. Takie samo uzasadnienie posłużyło poprzednio do nałożenia ceł na import stali oraz aluminium. Jeśli odpowiedź na to pytanie będzie twierdząca, administracja może obłożyć import aut o wartości 335 mld dolarów rocznie cłem w wysokości od 20 do 25%. Oznaczać to będzie wyższe ceny samochodów dla amerykańskich konsumentów.

We wspomnianym wywiadzie Trump po raz 2. już skrytykował politykę Rezerwy Federalnej łamiąc tym samym długoletnią tradycję powstrzymywania się przez Biały Dom od jakichkolwiek nacisków na tzw. bank centralny. Jednocześnie prezydent oskarżył Chiny o manipulacje walutowe; obniżanie wartości własnej waluty w stosunku do dolara, co w oczywisty sposób pomaga chińskim eksporterom potaniając ich towary na rynkach zagranicznych. Na Twitterze prezydent napisał: Chiny oraz Unia Europejska manipulują walutami obniżając oprocentowanie, podczas gdy Stany Zjednoczone podnoszą stopy procentowe, co z każdym dniem umacnia dolara zmniejszając konkurencyjność naszej gospodarki.

W ubiegłym miesiącu po raz 2. w tym roku FED podwyższył stopę i zapowiedział 2 dalsze podwyżki do końca roku w celu zapobieżenia wysokiej inflacji oraz przegrzania gospodarki. 

Zdaniem większości analityków, cła jakie wprowadzają Stany Zjednoczone nie są krótkoterminową grą lecz mają na celu nakłonienie innych krajów do przyjęcia nowych zasad handlu bardziej sprzyjających Ameryce. - Ludzie nie zdają sobie sprawy w jakim kierunku zmierzamy - mówi Rod Hunter, prawnik który służył jako doradca ekonomiczny za prezydenta George'a Busha. W swoim wywiadzie Trump zignorował perspektywę bessy na giełdzie w rezultacie wojny celnej z Chinami. - Jeżeli tak się stanie, to trudno - stwierdził.

środa, 04 lipiec 2018 09:53

Nowa "śmiałość" Chin wobec Europy

Napisał

Chiny wywierają naciski na Unię Europejską, aby wspólnie wydać ostrą deklarację przeciwko nowej protekcjonistycznej polityce gospodarczej prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, politycy Unii nie są jednak do tego przekonani.
Podczas spotkań w Brukseli, Berlinie i Pekinie przygotowujących szczyt Unii Europejskiej i Chin jaki odbędzie się w dniach 16 - 17 lipca bieżącego roku, wysocy rangą dyplomaci Państwa Środka, w tym wicepremier Liu He oraz minister spraw zagranicznych Wang Yi zaproponowali sojusz pomiędzy Europą a Chinami, jednocześnie obiecując w zamian większe otwarcie chińskiego rynku na produkcję z Europy, czyli głównie z Niemiec.
Chińskie państwowe środki przekazu od jakiegoś czasu donoszą, że Unia Europejska jest po chińskiej stronie w konflikcie ze Stanami Zjednoczonymi, co stawia państwa europejskie w delikatnej sytuacji. Jak to powiedział jeden z europejskich dyplomatów, Pekin chce, aby Unia Europejska razem z nim przeciwstawiła się Waszyngtonowi i jasno opowiedziała się, po której stronie stoi. - My tego nie uczynimy i jasno im to powiedzieliśmy dodaje.
W środę oficjalna agencja chińska Xinhua stwierdziła, że "Chiny i Europa powinny iść ramię w ramię przeciwko narastającemu protekcjonizmowi". - Chiny i kraje europejskie są naturalnymi partnerami, mocno wierzą w wolny handel jako silny napęd wzrostu gospodarczego.
Rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Lu Kang powiedział, że przygotowania do szczytu "postępują bez problemów a szczegóły zostaną wkrótce ujawnione".
Pomimo krytyki i obiekcji Europy wobec nowych taryf celnych narzuconych przez administrację amerykańską na eksport europejskiej stali i aluminium, a także gróźb obłożenia cłami importu do Stanów Zjednoczonych europejskich samochodów co uderza przede wszystkim w producentów niemieckich, Bruksela podziela obawy Waszyngtonu wobec zamkniętego rynku chińskiego, a także - jak to określają dyplomaci - manipulacji handlem przez Chiny w celu dominacji rynków globalnych. - Zgadzamy się prawie ze wszystkimi skargami Stanów Zjednoczonych wysuwanymi przeciwko Chinom, ale nie zgadzamy się z tym, jak Stany Zjednoczone usiłują ten problem rozwiązać - mówi inny europejski dyplomata. - Jak twierdzą obserwatorzy, oferta Chiny wobec Europy świadczy o rozmachu i śmiałości nowej chińskiej polityki usiłującej wbić klin między państwa europejskie, a także innych sojuszników Waszyngtonu, jak Japonia czy Kanada w takich obszarach, jak wolny handel, przeciwdziałanie zmianom klimatycznym i polityka zagraniczna.

Daniel Pipes, historyk syn Richarda Pipesa, znanego sowietologa pochodzenia żydowskiego urodzonego w Cieszynie, opublikował w Washington Times tekst na temat polskiej sytuacji politycznej, w którym pokrótce charakteryzuje wizję rozwoju Polski oraz ustosunkowuje się do niechęci Warszawy do sprowadzania imigrantów wyznania muzułmańskiego.

Podkreśla, że Polska miała historycznie dobre stosunki z muzułmanami, w tym z własną mniejszością muzułmańską, a Imperium Ottomańskie odmówiło uznania rozbiorów Polski, dodaje, że obecna formacja rządząca ciepło odniosła się do czeczeńskich uchodźców na początku 2000. Dlatego obecna niechęć do imigrantów muzułmańskich jest spowodowana jedynie obawami o bezpieczeństwo kraju; wskazuje że Polska chce się uczyć na błędach swoich zachodnich sąsiadów i uniknąć powtarzania ich.

Co jednak najciekawsze Daniel Pipes uważa że ze względu na swoje bezpieczeństwo Polska może się stać celem emigracji z państw zachodnich zwłaszcza Żydów,  którzy obawiają się coraz większej przemocy wywołanej obecnością dużych społeczności muzułmańskich i choć głównie kierują się oni do Australii Kanady i Stanów Zjednoczonych to Polska biorąc pod uwagę jej bliskość oraz bezpieczeństwo i niewielki koszt życia może się stać celem tej migracji.