Goniec

Register Login

Goniec Poleca

poniedziałek, 09 kwiecień 2018 22:11

Kanada zaprosiła Ukrainę na spotkanie G-7

Napisał

Dzięki zaproszeniu od szefowej MSZ Kanady Ukraina weźmie udział w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych grupy G7 - podaje nasz zaprzyjaźniony portal kresy.pl.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy został zaproszony na posiedzenie ministrów spraw zagranicznych grupy G7, które odbędzie się w tym miesiącu w Kanadzie. Jeszcze nigdy przedstawiciel Ukrainy nie brał udziału w planowym spotkaniu tego gremium. – podał w poniedziałek portal Europejska Prawda powołując się na własne źródła.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin otrzymał zaproszenie na spotkanie ministrów G7 od szefowej MSZ Kanady Christii Frieland. Fakt otrzymania zaproszenia potwierdził ambasador Ukrainy w Kanadzie Andrij Szewczenko.

Według dyplomaty ukraiński minister będzie gościem na tzw. outreach session (którą Europejska Prawda nazywa sesją zapoznawczą) w Toronto 22 kwietnia br. Głównym tematem spotkania mają być kwestie bezpieczeństwa i pokoju na świecie.

Przyszedł czas poważnych, strategicznych decyzji odnośnie Ukrainy, Rosji i tego, jak przywrócić na świecie pokój i ład międzynarodowy. Jesteśmy zadowoleni, że Ukraina może dołączyć do tej ważnej i krytycznie koniecznej rozmowy, i liczymy na wniesienie cennego wkładu w przyszłe wspólne decyzje. – powiedział ambasador ukraińskiemu portalowi. Szewczenko podkreślił, że Ukraina jest wdzięczna Kanadzie jako krajowi przewodniczącemu obecnie G7 za tę inicjatywę. – W tym zaproszeniu widzimy wspólną wolę wszystkich naszych przyjaciół w krajach „wielkiej siódemki” – dodał dyplomata.Ukraina ma nadzieję, że kwestie omawiane w tym miesiącu w Toronto będą także poruszane podczas zbliżającego się szczytu przywódców G7, które odbędzie się w czerwcu. W skład grupy G7 wchodzą USA, Francja, Japonia, Kanada, Niemcy, Wielka Brytania i Włochy. W 2014 roku członkostwo Rosji w tym ekskluzywnym gronie (wówczas jako G8) zostało zawieszone w związku z aneksją Krymu.

poniedziałek, 09 kwiecień 2018 09:23

Izrael dokonał nalotu na Syrię

Napisał

Syria i Rosja oskarżyły Izrael o dokonanie ataku rakietowego na  bazę T-4 w  Hims. – podała agencja AFP. Wcześniej syryjskie media wskazywały na lotnictwo USA. SANA podała, że rakiety, zostały wystrzelone z izraelskich myśliwców F-15 z przestrzeni powietrznej Libanu. Syryjska obrona przeciwlotnicza miała zestrzelić 5 rakiet, a 3 dotarły do celu. Byli zabici i ranni. Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka poinformowało, że w bazie zginęło co najmniej 14 osób, w tym oficerowie syryjskiej armii oraz członkowie oddziałów irańskich. Izrael odmówił skomentowania tych doniesień.

niedziela, 08 kwiecień 2018 18:28

Wielkie zwycięstwo Orbana - ma "superwiększość"

Napisał

Po policzeniu 85 proc. głosów okazuje się, że w niedzielę Fidesz zdobył 133 mandaty w 199 osobowym parlamencie. Opozycja poniosła druzgocącą klęskę.
Viktor Orbán będzie nie tylko samodzielnie rządził Węgrami przez kolejne cztery lata, ale również będzie mógł zmienić konstytucję.

Frekwencja, była bardzo wysoka, jedna z najwyższych w historii demokratycznych Węgier. Media pokazywały głównie osoby młode ustawiające się w kolejkach do lokali wyborczych. Zwykle głosowały one na partie opozycyjne. Do parlamentu wszedł także prawicowy Jobbik, który zdobył 26 mandatów, i socjaliści (20 mandatów).  

W wystąpieniu po zakończeniu niedzielnych wyborów parlamentarnych premier Węgier Viktor Orban podziękował polskim liderom za poparcie. „Chciałbym podziękować naszym polskim przyjaciołom, prezesowi Kaczyńskiemu i premierowi Morawieckiemu, że przyjechali i nas poparli” – oświadczył Orban. „Za nami wielka batalia, odnieśliśmy decydujące zwycięstwo, dostaliśmy szansę, stworzyliśmy sobie szansę, by obronić, by móc obronić Węgry” – dodał.

sobota, 07 kwiecień 2018 11:47

Znów samochód w rękach terrorysty

Napisał

Kilka osób zginęło w mieście Muenster  w zachodnich Niemczech rozjechanych przez furgon, który wjechał w przychodniów. Kierowca furgonetki popełnił samobójstwo. Ponad 30 osób jest rannych. Do zdarzenia doszło w pobliżu pomnika Kiepenkerl na starym mieście. Policja prosi mieszkańców aby unikali tego rejonu.

piątek, 06 kwiecień 2018 13:06

Aleksander Dugin i eurazjanizm

Napisane przez

Jedną z najważniejszych ideologii mających wpływ na kształtowanie się współczesnej strategii polityki zagranicznej, polityki bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej jest bez wątpienia eurazjanizm.

         Ideologia, która narodziła się w latach 20. ubiegłego wieku i która świętuje swój tryumf, świętuje swój renesans po upadku Związku Sowieckiego od końca 1991 roku. Współcześnie najbardziej wpływowym i najbardziej rozpoznawalnym, u też najbardziej płodnym przedstawicielem tej ideologii jest rosyjski profesor Aleksander Dugin, urodzony w 1962 roku, wykładowca Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego. Filozof, socjolog, geopolityk, politolog, ale także okultysta, ezoteryk, rosyjski staroobrzędowiec.

        Korzenie ruchu eurazjańskiego sięgają, jak już wspomniałem, lat 20. Za taką symboliczną datę początków tego ruchu można uznać pojawienie się książki Mikołaja Trubieckoja pt. „Europa i ludzkość w 1920 roku”. Do prekursorów, do przedstawicieli pierwszego ruchu eurazjańskiego możemy zaliczyć chociażby Piotra Sawickiego, Piotra Suwczyńskiego, Gieorgija Wiernadskiego, Gieorgija Fłorowskiego czy Lwa Karsawina. Ale nie tylko. Istotne podwaliny pod ruch eurazjański, pod tę ideologię stworzyli także tacy klasycy rosyjskiej historiografii, jak Nikołaj Karamzin czy Wasilij Kluczewski, którzy uważali, iż jarzmo tatarskie, to panowanie mongolskie na Rusi, które miało miejsce w średniowieczu przez blisko ćwierć tysiąca lat, miało bardzo pozytywne znaczenie, było bardzo pozytywne i korzystne dla późniejszej państwowości rosyjskiej, miało pozytywny wpływ na dzieje narodu rosyjskiego. 

        Te podstawy rosyjskiej historiografii, ale także takie czynniki będące pochwałą dla tej azjatyckiej spuścizny Rosji, te które znajdziemy chociażby w książkach Fiodora Dostojewskiego, w sposób istotny wpłynęły na kształtowanie się właśnie tejże ideologii. Ideologii, która – podkreślmy – uważa Rosję za osobną część świata, za szóstą część świata, za osobną cywilizację. Inny z ideologów i bardzo ważna postać w rozwoju eurazjanizmu, Lew Gumilow, uważał, iż Rosja jest fundamentem kontynentu eurazjatyckiego, osobnej części świata, a eurazjatyści są przedstawicielami superetnosu, etnosu eurazjańskiego, który wchłania w siebie poszczególne mniejsze etnosy, takie jak romański, germański czy słowiański. Generalnie, jeśli chodzi o samo nastawienie ideologii eurazjańskiej wobec Zachodu, jest ono wrogie. Jest ono wrogie światu romańskiemu, jest ono wrogie środowiskom liberalnym i, jak to eurazjaniści uważają, zgniłemu Zachodowi. 

        Tutaj mała dygresja. Ja używam określenia eurazjanizm, eurazjaniści, eurazjatyści, choć w języku polskim istnieje kilka tego typu określeń, istnieje pojęcie eurazjatyzm, istnieje euroazjatyzm itd., nie będę tutaj wnikał w sprawy terminologiczne. Używam tego określenia, które jest, moim zdaniem, najbliższe fonetycznie pod względem oryginału, czyli rosyjskiego jewrazijstwa, i tego określenia, które było używane w pierwszych tłumaczeniach w okresie międzywojennym pism Piotra Sawickiego, a także było używane przez oficjalne czynniki rządowe II Rzeczypospolitej. Notabene polecam Państwu sięgnięcie do skanów upublicznionych przez Archiwum Akt Nowych, do skanów raportów polskiego wywiadu, przedwojennej Dwójki, na temat właśnie rodzącego się ruchu eurazjańskiego. 

        Współcześnie, jak już wspomniałem, najwybitniejszym przedstawicielem, ale również najbardziej kontrowersyjnym, ideologii eurazjańskiej jest Aleksandr Dugin. Nie jest on jedynym wpływowym przedstawicielem eurazjanizmu, podobnie jak eurazjanizm ma nie tylko swoje oblicze czysto rosyjskie, stąd to podkreślenie w tytule rosyjski eurazjanizm jest dość istotne, ponieważ samą ideologię eurazjańską przejęły także środowiska islamskie, niekoniecznie przychylnie nastawione wobec rosyjskiego ośrodka siły, ale o tym za chwilę.

        Jeśli chodzi o wczesne prace, wczesną twórczość Dugina, należy podkreślić, że na jego kontrowersyjny wizerunek, na te wielkie kontrowersje, jakie są wobec samego Dugina, wpłynęła jego fascynacja ruchami ezoterycznymi, czy też okultystycznymi. Aleksandr Dugin był zafascynowany w okresie swojej młodości środowiskami ezoterycznymi i okultustycznymi III Rzeszy. Wpłynęło to zresztą później na jego drogę życiową, na jego przynależność chociażby do takiej organizacji ekstremistycznej jak Czarny Zakon SS Giennadija Gołowina czy fascynacje tajną organizacją SS Ahnenerbe, fascynacje filozofią i światopoglądem Aleistera Crowleya, przynależnością do takich organizacji okultystycznych, jak Ordo Templi Orientis, czy fascynacja wysoką magią czy odrodzeniem magicznym, jakie nastąpiło w środowiskach okultystycznych w Europie na przełomie XIX i XX wieku. 

        Tutaj warto wspomnieć na marginesie, że ten eurazjański ruch skupiony wokół Aleksandra Dugina, na przykład Międzynarodowy Ruch Eurazjański, czy też Międzynarodowy Ruch Eurazjatycki, za swój symbol przyjął stylizowaną gwiazdę chaosu, czyli symbol odrodzenia magicznego, tego, które wiążemy z takimi postaciami, jak już wspomniany Aleister Crowley czy Nicolas Levi. 

        Aleksandr Dugin wywodził się z rodziny inteligenckiej. Jego ojciec był wysoko postawionym oficerem w randze generała. Jest oczywiście wiele kontrowersji, czy był generałem GRU, czy generałem służb ochrony pogranicza, czy służby celnej. Nie będę tu wnikał szczegółowo, jest na ten temat spora literatura. Jego matka Galina była lekarką. Co ciekawe, była z pochodzenia Ukrainką, jej nazwisko panieńskie to Anufrienko. Aleksander Dugin początkowo studiował w Moskiewskim Instytucie Lotniczym, skąd w do dzisiaj niewyjaśnionych okolicznościach został relegowany. Związał się później, jak już wspomniałem, z organizacjami ekstremistycznymi, związanymi z faszyzmem. Był zresztą zafascynowany dosyć mocno tymi ruchami. W latach 90-92 miał dostęp – prawdopodobnie dzięki protekcji ojca – do archiwów KGB, pracował w archiwach KGB, skąd między innymi wyniósł szeroką wiedzę, jeśli chodzi o takie organizacje, jak już wspomniana Ahnenerbe, czyli okultystyczny zakon SS.

        Od 93 roku datuje się jego współpraca z Eduardem Limonowem, budowa najpierw frontu, a później partii narodowo-bolszewickiej. Ten czas do końca lat 90. to próba stworzenia takiego swoistego sojuszu ekstremów, czyli syntezy, sojuszu czerwono-brunatnego, połączenia czerwonych Rosjan, brunatnych i białych, tych w tradycji odwołujących się zarówno do nacjonalizmu, monarchizmu, ale także do komunizmu i faszyzmu. We wspomnieniach Eduard Limonow ciekawie nazywa Dugina z tamtego czasu, z początku lat 90., Cyrylem i Metodym rosyjskiego faszyzmu. Jednak zainteresowania Aleksandra Dugina ewoluowały, co widać zresztą po jego publicystyce w takich pismach, jak „Dień”, „Zawtra” czy „Hiperborejczyk”, gdzie wychodził właśnie od koncepcji okultystycznych, stopniowo szły w kierunku zgłębiania zagadnień geopolitycznych. I bardzo istotne znaczenie miały tutaj kontakty Dugina, które wiązały się z poplecznictwem i wstawiennictwem jego ojca. Dugin szybko znalazł się w zainteresowaniu rosyjskich służb specjalnych, które już od lat 50. tak naprawdę w sposób dosyć istotny zgłębiały zagadnienia geopolityczne. Warto wiedzieć o tym, że zarówno KGB, jak i GRU od czasu śmierci Józefa Stalina bardzo intensywnie prowadziły działalność wywiadowczą pod względem środowisk zajmujących się geopolityką na Zachodzie i badały także spuściznę samej rosyjskiej geopolityki.

        Aleksandr Dugin w roku 1997 wydał swoją, właściwie można powiedzieć do dziś najważniejszą pracę, książkę, która stała się podręcznikiem w akademiach wojskowych, akademiach dyplomatycznych, a która powstawała w konsultacjach przy bardzo istotnym wpływie konsultantów z Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Jednym z konsultantów był generał Kokotow, ale także warto wspomnieć, że sama książka ukazała się pod swego rodzaju nieoficjalnym patronatem ministerstwa obrony Federacji Rosyjskiej, wówczas kiedy ministrem obrony był generał Rodionow, który także był jednym z konsultantów książki Dugina pt. „Podstawy geopolityki, geopolityczna przyszłość Rosji”. To był rok 1997, książka później miała jeszcze szereg przedruków, szereg nowych wydań i także szereg uaktualnień. Generalnie tym, co wprowadził Aleksandr Dugin do geopolityki, była właśnie ideologia eurazjańska, a tym co wprowadził Aleksandr Dugin do ideologii eurazjańskiej, była geopolityka.

        Dotychczas, mimo iż prace nawet Piotra Sawickiego, nawet jego wybitne dzieło z 1892 roku, które oparte było na rozumowaniu geopolitycznym, na analizowaniu podstaw geograficznych polityki rosyjskiej i sama koncepcja tzw. średniej Azji, tego fundamentu, który później Heltrow Mackinder określił mianem Hartlandu, obejmujące około 24 mln km kw., mimo iż te koncepcje były w pierwszych pracach eurazjanistów, nie były one w sposób tak istotny podnoszone w kontekście geopolitycznym; geopolityka nie odgrywała tak dużej roli w pierwszych pracach geopolityków, takich jak Piotr Sawicki czy Gieorgij Wiernadski. Tam było zdecydowanie więcej filozofii, geografii, historii, także w pracach Lwa Gumilowa, natomiast u Aleksandra Dugina ten czynnik geopolityczny stał się czynnikiem dominującym, stał się tą dominantą i kręgosłupem samej narracji eurazjańskiej.

        Przekaz Aleksandra Dugina zawarty w „Podstawach geopolityki” można streścić w kilku punktach.

        Po pierwsze, istnieją tak naprawdę tylko dwie wielkie metacywilizacje, cywilizacja lądu i cywilizacja morza. Dominacja państw morskich, dominacja mocarstw morskich to talasokracja, dominacja mocarstw lądowych to tellurokracja. Z cywilizacją morza Dugin wiąże takie wartości, jak indywidualizm, konsumpcjonizm, kapitalizm, modernizm, czy wreszcie anarchię. Wartości, na jakich oparta jest tellurokracja i cywilizacja państw lądu, to tradycja, to hierarchia, to dyscyplina, to silna władza centralna, to kolektywizm przeciwstawiany talasokratycznemu indywidualizmowi. Talasokracja w ujęciu Aleksandra Dugina to nic innego jak atlantyzm, dominacja cywilizacji anglosfery. Tutaj jeśli chodzi o tę dychotomię, o przeciwstawienie cywilizacji lądu i morza, Dugin pokazuje te antynomie już od czasów starożytnych, od antagonizmu między Spartą a Atenami, między Rzymem a Kartaginą, między Wielką Brytanią a Niemcami, czy wreszcie między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckim. Jest to główna oś rozważań geopolityczno-filozoficznych Aleksandra Dugina, na której budowana jest pozostała narracja. 

        Dugin bardzo szeroko i głęboko nawiązywał do koncepcji polityczności Karla Schmitta, nawiązywał – co bardzo istotne w tej opozycji Lewiatana i Behemota, czyli tych mocarstw lądowych i morskich – do koncepcji tradycjonalizmu integralnego. W ujęciu Aleksandra Dugina bardzo mocno przewija się taki wątek porzucenia przez Zachód, przez świat zachodni prawdziwej tradycji, odwołania się właśnie do sfery sacrum. Dugin uważa, idąc za innym rosyjskim filozofem, Aleksandrem Siekackim, że współcześnie cała metafizyka Zachodu, cała filozofia nie odwołuje się do sacrum, jest – jak on to określa – metafizyką śmietnika. Prawdziwym depozytariuszem sfery sacrum, sfery tradycji w pismach Dugina jawi się właśnie Rosja i ta Rosja ma światu do zaoferowania nową ideologię. Zanim jednak Aleksandr Dugin sformułował nową ideologię, która obecnie nosi nazwę czwartej teorii politycznej, jest swego rodzaju właściwie nie tyle ideologią, ile doktryną funkcjonującą bardzo blisko eurazjanizmu, choć sam Dugin uważa, że czwarta teoria polityczna wchłonie zarówno eurazjanizm, jak i narodowy bolszewizm.

        Zanim omówię tutaj czwartą teorię polityczną i tak zwaną koncepcję radykalnego podmiotu, warto powiedzieć, iż główna myśl Aleksandra Dugina oparta jest na klasykach geopolityki, na pracach Heltrowa Mackindera, Nicholasa Spykmana, na koncepcjach zwłaszcza Karla Haushofera. Tutaj warto wspomnieć, że dzieła Karla Haushofera, te najważniejsze, liczące blisko tysiąc stron, zostały wszystkie przetłumaczone na język rosyjski.

        Aleksander Dugin w swoich postulatach formułuje najważniejsze zasady rosyjskiej polityki zagranicznej. Po pierwsze, najważniejszym czynnikiem strategicznym dla dominacji Rosji na obszarze Eurazji jest bliski, ścisły, strategiczny sojusz z Niemcami. Jest tutaj bardzo charakterystyczne i wprost nawiązanie do koncepcji bloku kontynentalnego, którą sformułował właśnie Karl Haushofer, niemiecki generał, wybitny niemiecki geopolityk, który uważał, że połączenie potencjału technologicznego Niemiec i potencjału ludnościowego i przestrzennego Rosji pozwoli na połączenie kontynentalnej masy eurazjatyckiej i połączenie Rimlandu i Hartlandu, co pozwoli na dominację takiego tworu państwowego, takiego tworu geopolitycznego nad pozostałą częścią świata. I jest to aksjomat. W pracach Dugina, w pracach środowiska skupionego wokół Aleksandra Dugina postulat ścisłego, strategicznego sojuszu z Niemcami jest absolutnym aksjomatem. 

        Natomiast – co warto podkreślić – z ruchu eurazjańskiego wydzielił się w rosyjskiej myśli politycznej taki nurt, który nazywany jest azjanizmem, czy też azjatyzmem, który co prawda zgadza się w wielu postulatach z eurazjanizmem, doceniając rolę jarzma mongolskiego, doceniając ten wpływ czynników azjatyckich, natomiast przenosi punkt ciężkości zainteresowania strategicznego Federacji Rosyjskiej na Chiny i Indie, uważając, iż sojusz z Niemcami nie jest potrzebny Rosji do przeciwstawienia się sile Zachodu. Tutaj przykładem takich postaw – nie będę tego szczegółowo omawiał w tym miniwykładzie, natomiast warto tylko wspomnieć, że wybitnymi przedstawicielami tej ideologii jest Kamaludin Gadżijew czy Aleksandr Panarin, który zresztą uważa, że nie tylko Rosja powinna zwrócić się w kierunku Chin i Azji, ale także w kierunku świata islamu, który jest naturalnym sojusznikiem dla Rosji. Ale o tym może w innym wykładzie, poświęconym stricte azjanizmowi jako jednemu z nurtów rosyjskiej myśli politycznej.

        Drugim ważnym elementem w rozważaniach Aleksandra Dugina, tym postulatem stricte politycznym po postulacie sojuszu Moskwy i Berlina, jest postulat policentryzacji świata. Aleksander Dugin uważa, iż mamy do czynienia z procesem utraty hegemonii przez Stany Zjednoczone i tworzeniem się nowych biegunów dominacji geopolitycznej na świecie. Międzynarodowy Ruch Eurazjański postulował swego czasu, to był przełom lat 90. i XXI w., a zwłaszcza pierwsze lata XXI w., kiedy Ruch Eurazjański powstał, kiedy rodził się Ruch Eurazja w 2001 roku, następnie partia Eurazja, i wreszcie Międzynarodowy Ruch Eurazjatycki i w 2005 roku Międzynarodowy Eurazjański Związek Młodzieży, wówczas właśnie ten postulat obejmował podział świata na dwanaście stref wpływów, na tych dwanaście stref zdominowanych przez lokalne mocarstwa. Jest to nic innego, jak expressis verbis postulat nowego koncertu mocarstw, stworzenia swego rodzaju „nowej Jałty”, nowych stref wpływów.

        Ważnym elementem w kształtowaniu doktryn tworzonych wokół ideologii eurazjańskiej jest pojęcie walki informacyjnej, czy też wojny informacyjnej. Analitycy, ideolodzy, doktrynerzy, ale także naukowcy skupieni bądź sympatyzujący z Ruchem Eurazjańskim, w sposób niezwykle istotny już od lat 90. podkreślają rolę nowego instrumentarium geopolitycznego, zdolnego kształtować strategiczne interesy Rosji. Tutaj warto wspomnieć o takich postaciach, jak Igor Panarin, były rzecznik Roskosmosu, rosyjskiej agencji kosmicznej, który postulował właśnie tworzenie, realizowanie polityki geoinformacyjnej, jako przedłużenia, a wręcz na niektórych kierunkach zastąpienia klasycznych działań np. wojskowych działaniami informacyjnymi i w ten sposób przedłużania wpływów rosyjskich. 

        Co bardzo ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa naszego kraju, to stosunek, jaki sam Aleksandr Dugin czy Ruch Eurazjański mają do państw położonych na pomoście bałtycko-czarnomorskim. Nie ma tutaj, oczywiście, żadnych złudzeń, zarówno ideolodzy eurazjanizmu z lat 20., jak i ci prekursorzy z końca wieku XIX, jak i współcześni na czele z Aleksandrem Duginem nie widzą Polski jako samodzielnego podmiotu w Europie. Tym celem, takim najbardziej rudymentarnym, powiedzielibyśmy programem minimum w stosunku do takich państw jak Polska, które mają ambicje odgrywania samodzielnej roli na pomoście bałtycko-czarnomorskim, jest ich neutralizacja. Kluczem do neutralizacji pomostu bałtycko-czarnomorskiego od samego początku, już od lat 90., kiedy analizujemy prace eurazjanistów, była dezintegracja, dekompozycja Ukrainy. Tym, co jest bardzo istotne i co jest często lekceważone, przynajmniej było do 2014 roku, w polskiej literaturze przedmiotu, jest czynnik demograficzny i to, jakie miejsce zajmuje w rosyjskich strategiach i w rosyjskiej geopolityce. Demografia jest jednym z bardzo ważnych instrumentów, i tutaj zwolennicy Dugina bardzo chętnie sięgają do samej myśli Józefa Stalina, który – pamiętamy, że swego czasu był komisarzem ds. narodowościowych. Te elementy zmiany struktury etnicznej poszczególnych państw pod kątem wysiedleń czy pod kątem spowodowania migracji będących skutkiem pogarszającej się stopy życia, czy też skutkiem działań wojennych, są jednym z ważnych elementów realizacji postulatów geopolitycznych. 

        Aleksandr Dugin w swoich wczesnych pracach postulował, to zresztą zostało podjęte przez rosyjską dyplomację, zaproponowanie Polsce rozbioru Ukrainy, podziału stref wpływów, co zresztą ustami Władimira Żyrinowskiego nastąpiła kilka lat temu. Oczywiście należy to potraktować jako jawną prowokację i chęć nacisku na Polskę przez czynniki nacjonalistyczne na Ukrainie. Analiza bardzo uważna zarówno tych prac Dugina, jego zwolenników, jak i analiz szeregu wypowiedzi rosyjskich strategów, tych skupionych wokół sztabu generalnego, ale także wywodzących się ze służb specjalnych, pokazuje, iż strategia Rosji wobec pomostu bałtycko-czarnomorskiego jest kilkuwątkowa.

        Po pierwsze, pierwszym wymiarem tej strategii jest dekompozycja państwa ukraińskiego. Pamiętam swoje rozmowy jeszcze sprzed pięciu – siedmiu nawet lat z analitykami rosyjskimi, z naukowcami zajmującymi się geopolityką rosyjską, którzy już wówczas twierdzili – a było to na kilka lat przed kryzysem ukraińskim – że aktywna polityka Unii Europejskiej i program tzw. Partnerstwa Wschodniego, jeśli doprowadzi do znaczących zmian politycznych na Ukrainie, czyli mówiąc wprost, doprowadzi do zwiększenia poparcia dla aspiracji europejskich Ukrainy, do chęci do wstąpienia do NATO czy do Unii Europejskiej, będzie skutkowała dezintegracją Ukrainy. Rosja doprowadzi do dezintegracji Ukrainy i do wojny domowej na Ukrainie. Jaki jest tego cel? Po pierwsze, odsunięcie wpływów zachodnich od granic Rosji, ale także – co tutaj bardzo istotne i co przewijało się zarówno w tych wypowiedziach polityków rosyjskich, jak i w pismach eurazjanistów – miał i ma to być czynnik nacisku na najsilniejsze podmioty pomostu bałtycko-czarnomorskiego, w tym przypadku przede wszystkim na Polskę. Ten czynnik ukraiński ma stać się czynnikiem nacisku na Polskę, no i w planach rosyjskich, jeżeli sobie przeanalizujemy prasę Międzynarodowego Ruchu Eurazjańskiego, to rzeczywiście jednym z takich strategicznych celów współcześnie tego dla ruchu jest stworzenie quasi-państwowości zachodnioukraińskiej. Z jednej strony z bardzo silnymi wpływami nacjonalistów ukraińskich, a z drugiej strony taka quasi-państwowość, czy wprost państwowość zachodnioukraińska byłaby pozbawiona tej bazy przemysłowej, która leży w centralnej i wschodniej części Ukrainy. Taki podmiot miałby być instrumentem nacisku na samo państwo polskie. Zresztą to, co obserwujemy współcześnie, czyli ta duża migracja z Ukrainy, także ze wschodniej części Ukrainy, do Polski jest jednym z elementów, które postulowali rosyjscy eurazjaniści właśnie, jakby uważając, że to będzie antidotum, remedium na postępowanie wpływów Partnerstwa Wschodniego. 

        Klęska Euromajdanu i doprowadzenie do wojny na wschodzie Ukrainy i ta migracja, która idzie na zachód Ukrainy, w pracach rosyjskich eurazjanistów, w pracach Aleksandra Dugina, również  w jego wypowiedziach, ma stać się instrumentem nacisku na Polskę. To jest dosyć istotne, a często jest pomijane w analizach myśli Aleksandra Dugina. 

        Warto wspomnieć, że Aleksandr Dugin, mimo iż jest traktowany przez środowiska akademickie w Rosji niechętnie – ja często, rozmawiając z wybitnymi profesorami, naukowcami z Rosji, słyszałem, że nie ma się czym przejmować, że jest to człowiek o poglądach skrajnych, że on nie ma większego wpływu – natomiast prawda jest taka, że rozmawiając z rosyjskimi geopolitykami, słyszałem tak naprawdę Dugina. Czy oni mówili Duginem? Oni mówili tymi pojęciami, tymi kodami geopolitycznymi, które zaszczepił, czy też zaszczepiły pisma i prace, liczne wypowiedzi Aleksandra Dugina. Nurt eurazjański zresztą, jeżeli zaczniemy go analizować w oderwaniu od tej nadbudowy ideologicznej, a skupimy się tylko i wyłącznie na samej geopolityce i sięgniemy do takich podręczników rosyjskiej geopolityki, jak chociażby autorstwa Nikołaja Nartowa czy Elgiza Pozdniakowa, to zobaczymy, że tak naprawdę one są odarte z tego płaszczyka ideologicznego, natomiast są skupione na tych rudymentach politycznych Dugina, czyli bliskim sojuszu Rosji i Niemiec, budowie osi Paryż – Berlin – Moskwa, policentryzacji świata, neutralizacji Europy Środkowowschodniej, ekspansji w Arktyce, a także budowaniu przeciwwagi dla Stanów Zjednoczonych w oparciu o sojusz z takimi państwami, jak Turcja, Iran, Indie czy Chiny. To jest pewien fundament rozważań geopolitycznych w Rosji i bez względu na to, czy będą to mówili ideolodzy pokroju Aleksandra Dugina, czy będą to mówili geopolitycy akademiccy, tacy właśnie jak Pozdniakow, Nartow, czy także eurazjatyści, tacy jak Gadżijew, czy nawet geopolitycy skupieni wokół ruchu islamskiego w Rosji, tacy jak Gednar Dżemal, to tak naprawdę widać tu ogromny wpływ myśli Aleksandra Dugina.

dr Leszek Sykulski

 Fb, fragment wykładu spisany z taśmy

Chiny postanowiły ostro odpowiedzieć na decyzję Stanów Zjednoczonych obłożenia 1300 chińskich towarów cłem wysokości 25%. Biały Dom twierdzi że proponowane dodatkowe opodatkowanie na import z Chin to odpowiedź na chińskie praktyki lekceważenia praw własności intelektualnej.
Lista obejmuje między innymi towary medyczne telewizory i motocykle. Pekin w wydanym oświadczeniu "stanowczo potępia i sprzeciwia się nowym taryfom celnym". - Takie nierealistyczne i protekcjonistyczne działania w groźny sposób naruszają fundamentalne zasady i wartości Światowej Organizacji Handlu stwierdza chińska ambasada w Waszyngtonie w wydanym w środę oświadczeniu. Chiny uważają że "działania Stanów Zjednoczonych nie służą interesom gospodarczym tego kraju a jeszcze mniej interesom globalnej gospodarki". Jak głosi chińskie powiedzenie, jedyną uprzejmością jest tutaj wzajemność; chińska strona skieruje sprawę do arbitrażu Światowej Organizacji Handlu, a także "podejmie odpowiednie środki o różnej skali i mocy przeciwko amerykańskim towarom w zgodzie z chińskim prawem". Zdaniem ekonomistów, działania Stanów Zjednoczonych i Pekinu mogą być początkiem wojny handlowej, która znacząco zmieni rynki amerykańskie i chińskie.
Towary znajdujące się na amerykańskiej liście która została we wtorek upubliczniona odpowiadają wartością 50 mld dolarów importu rocznie.

poniedziałek, 02 kwiecień 2018 05:45

Prezydent Turcji po stronie Palestyńczyków

Napisane przez

Premier Izraela Benjamin Netanjahu nazwał prezydenta Turcji Recepa Erdogana "rzeźnikiem", po tym jak ten uznał go za terrorystę w związku z użyciem siły przez izraelskich żołnierzy w Strefie Gazy, w rezultacie czego w piątek 17 Palestyńczyków poniosło śmierć.
W niedzielę  turecki prezydent w swym przemówieniu telewizyjnym oskarżył izraelskiego premiera o bycie terrorystą. - My nie musimy się wstydzić najeżdżania, ty zaś jesteś najeźdźcą, jesteś na tych terenach jako najeźdźca, a jednocześnie jesteś terrorystą - mówił Erdogan.

Netanjahu  nie pozostał mu dłużny odpowiadając na Twitterze: - Erdogan nie jest przyzwyczajony, że ktoś mu oponuje, a powinien się do tego przyzwyczaić, bo to on okupuje północny Cypr i region kurdyjski, morduje cywilów w Afrinie. Ktoś taki nie powinien udzielać nam lekcji na temat moralności i wartości. Region Afrin w północnej Syrii to teren działania armii tureckiej przeciwko kurdyjskim milicjom.

Ankara skrytykowała Izrael za użycie broni palnej do rozproszenia demonstrantów przy granicy z Gazą. W piątek  Ibrahim Kalin, rzecznik tureckiego prezydenta stwierdził, że był to izraelski atak na bezbronną palestyńską ludność cywilną, która uczestniczyła w pokojowej demonstracji w Gazie. Również w piątek turecki minister spraw zagranicznych wyraził głębokie zaniepokojenie użyciem przez Izrael nieproporcjonalnie wielkiej siły oraz z powodu ofiar i rannych w rezultacie interwencji wojsk izraelskich.

Netanjahu odpowiedział ostro, stwierdzając że Turcja nie ma prawa pouczać izraelskiego wojska, jak ma rozpraszać demonstracje w Gazie i uznał żydowską armię, za "najbardziej moralną armię świata" zaś krytykę Ankary za "dowcip Primaaprilisowy".

W ubiegłym tygodniu izraelskie siły zbrojne ostrzelały ostrą amunicją, a także kulami gumowymi i użyły gazu łzawiącego przeciwko demonstrantom, którzy zebrali się na tak zwanym Marszu powrotu, żądając uznania prawa powrotu palestyńskich uchodźców na tereny zajęte przez Izrael.
Około 100 izraelskich snajperów otrzymało pozwolenie użycia ostrej amunicji, gdyby ktoś usiłował przekroczyć granicę z Gazą. Według danych Ministerstwa Zdrowia Gazy co najmniej 17 osób zostało zabitych, a ponad 1400 rannych.

Rzecznik izraelskiego premiera stwierdził że zabici to wina Hamasu; uznał że Izrael jedynie bronił się przed nawałą Palestyńczyków, usiłujących przekroczyć granicę. Mousa Abu Marzook, wiceprzewodniczący biura politycznego Hamasu, odrzucił izraelskie narrację stwierdzając że zabici nie byli nawet w pobliżu płotu granicznego i nie usiłowali go przekraczać; wszyscy zostali zastrzeleni przez snajperów z dużej odległości wewnątrz Strefy Gazy.

Rada Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych spotkała się na nadzwyczajnym posiedzeniu w związku z tymi wypadkami, oprócz Turcji, Jordania i Egipt skrytykowały działania armii Izraela. Rosja postąpiła "użycie siły przeciwko cywilom".
Warto odnotować że Izrael użył przeciwko demonstrantom dronów, z których zrzucano kanistry z gazem łzawiącym. Część demonstrujących toczyła w stronę granicy płonące opony, a także obrzucała ją kamieniami. Do starć i protestów doszło co najmniej w 6 miejscach wzdłuż 65-kilometrowego ogrodzenia granicznego.


RT/Goniec

niedziela, 01 kwiecień 2018 09:42

Papież Franciszek: Bądźmy gotowi na Boże niespodzianki

Napisane przez

O powołaniu chrześcijan do życia niespodziankami Boga mówił Papież w improwizowanej homilii podczas mszy wielkanocnej, sprawowanej na placu św. Piotra. Ojciec Święty zauważył, że wieść „Pan zmartwychwstał” jest orędziem, które w pierwszych wiekach przechodziło z ust do ust, a kobiety, które poszły, by namaścić ciało Pana znalazły się w obliczu niespodzianki.

„Chrystus zmartwychwstał, nie ma Go tu”
– Boże przepowiadanie jest zawsze niespodzianką, bo od początków historii zbawienia mamy do czynienia z niespodzianką. Bóg nie potrafi głosić wieści nie zaskakując nas. To jest to, co porusza twe serce, tam właśnie, gdzie niczego nie oczekujesz. Bóg przychodzi i ciebie wzrusza – powiedział Franciszek.
Następnie papież zwrócił uwagę na pośpiech, przypomniał, że kobiety biegły do grobu. – Niespodzianki Boga każą nam natychmiast wyruszyć w drogę. Zatem biegną, by zobaczyć. Biegnie też Piotr i Jan, pasterze w noc Bożego Narodzenia, czy Samarytanka, by powiedzieć swoim, że spotkała człowieka, który powiedział jej, co uczyniła – wskazał.

Bóg jest cierpliwy
– Również dzisiaj, gdy dzieje się coś niezwykłego ludzie biegną – zauważył Ojciec Święty. Przypomniał postać apostoła Tomasza, który nie chciał biec, domagał się dowodów. Ale Bóg jest cierpliwy dla tych, którzy nie idą natychmiast – dodał Franciszek.
Papież skierował też pytanie do uczestników eucharystii – czy mają serce otwarte na niespodzianki Boga, czy są zdolni, by ruszyć w pośpiechu, czy też odkładają to na jutro? – Co mi mówi niespodzianka. Jan i Piotr pobiegli do grobu. Ewangelia mówi nam, że zarówno Jan, jak i Piotr uwierzyli, chociaż w przypadku Piotra wiara łączyła się z wyrzutami sumienia, że zaparł się Pana. Czy dzisiaj, w tę Wielkanoc roku 2018 – gotów jestem przyjąć niespodziankę Pana i biec? – zapytał na zakończenie swej homilii.


źródło: KAI

sobota, 31 marzec 2018 11:39

Strefa Gazy spłynęła krwią

Napisał

Palestyńczycy obchodzili w sobotę żałobę narodową po tym jak w piątek 773 osoby zostały postrzelone ostrą amunicją przez żołnierzy izraelskich. Co najmniej 15 osób zginęło gdy Żydzi otworzyli ogień do masowej demonstracji w Gazie. Szpitale w Gazie nie mogą sobie poradzić z olbrzymią liczbą rannych, brakuje też krwi.
Był to jeden z najbardziej krwawych dni w enklawie. Jak informował rzecznik Ministerstwa Zdrowia Autonomii Palestyńskiej Dr Ashraf al-Qidra, większość zabitych to ludzie w wieku od 17 do 35 lat. Rany obejmują zazwyczaj górną część ciała, wielu jest w stanie krytycznym.
Do krwawej interwencji żydowskich żołnierzy doszło w następstwie masowych demonstracji palestyńskich. Palestyńczycy domagają się prawa do powrotu uchodźców na tereny obecnego Izraela. Dziesiątki tysięcy ludzi w tym kobiety i dzieci zamierzało rozbić obozowisko kilkaset metrów od granicy z Izraelem, która otacza Strefę Gazy.
Miał to być pierwszy dzień pokojowego sześciotygodniowego protestu ale z jednego z głównych obozów grupy w większości młodych mężczyzn zbliżyły się do granicy w kilku miejscach rzucając kamieniami oraz tocząc płonące opony. Żołnierzy izraelscy odpowiedzieli ogniem. Ponad 1400 osób zostało rannych w większości od kul, ale również z powodu gazu łzawiącego i innych środków zastosowanych przez stronę żydowską - tak podaje strona palestyńska. Dane te nie zostały zweryfikowane niezależnie. W piątek w ciągu zaledwie 30 minut reporterzy widzieli 10 osób z ranami postrzałowymi wynoszonymi na noszach. Prezydent Palestyny Mahmud Abbas ogłosił w sobotę narodowy dzień żałoby. Planowane są kolejne demonstracje.
Izrael poinformował, że w piątek rozmieścił snajperów i odpowiedział na zamieszki palestyńskie środkami do rozpraszania tłumów jak również "ostrzeliwując głównych podżegaczy". Według informacji strony izraelskiej była to prowokacja zaplanowana przez Hamas i miała doprowadzić do "zamachów terrorystycznych pod pozorem zamieszek".
Izraelski ambasador w Narodach Zjednoczonych Danny Danon stwierdził że wspólnota międzynarodowa "nie powinna dać się oszukać" przez, jak to określił, "dobrze zorganizowane i agresywne zgromadzenie terrorystyczne".
Rada Bezpieczeństwa ONZ spotkała się na nadzwyczajnym posiedzeniu, aby omówić możliwość zapobieżenia dalszej eskalacji, sytuacja może bowiem w najbliższych dniach wyrwać się spod kontroli. Sekretarz generalny ONZ António Guterres zaapelował o niezależne i transparentne śledztwo w sprawie piątkowych wydarzeń. Ambasador Palestyny przy ONZ Riyad Mansour określił całe zdarzenie i jako "haniebną masakrę". Według strony palestyńskiej jednym z zabitych jest farmer, który zbierał pietruszkę w pobliżu granicy, a zginął od eksplozji pocisku wystrzelonego przez czołg izraelski.

The Guardian/Goniec

piątek, 30 marzec 2018 20:42

Antoni Macierewicz: To zły znak i zła decyzja

Napisane przez

Bardzo źle się stało dla niepodległości Polski, dla odbudowy niepodległej armii, to zły znak i zła decyzja – tak były szef Ministerstwa Obrony Narodowej Antoni Macierewicz ocenił weto prezydenta do tzw. ustawy degradacyjnej.

„To nie jest dobra wiadomość, to smutna wiadomość dla Polski” – powiedział w piątek w Radiu Wnet Antoni Macierewicz.

„Bardzo żałuję, że doszło do takiego momentu, kiedy prezydent RP, wybrany w wolnych wyborach przez obóz patriotyczny, formułuje takie stanowisko, które jest sprzeczne w sposób zasadniczy z podstawowymi wskazaniami ruchu niepodległościowego. Bardzo negatywnie odciśnie się to na morale armii” – stwierdził były szef MON.

Jego zdaniem, decyzja prezydenta może wzmocnić środowiska, które wywodzą się m.in. „z układu stanu wojenne”.

„To będzie traktowane jako gest w ich stronę i jest gestem w ich stronę. Wzmocni ich wpływy i doprowadzi do bardzo istotnych dylematów dla ludzi obozu patriotycznego. To następny krok w bardzo złą stronę, z jakim mamy do czynienia w ciągu ostatnich miesięcy” – ocenił Antoni Macierewicz.

Według niego, ludzie związani „z tamtym okresem w wojsku” będą uważali prezydenta za swojego obrońcę.

„Będą uważali, że taką obronę uzyskali. Tego się domagali działacze KOD-u, różni inni ludzie w ciągu ostatnich miesięcy. (…) Bardzo źle się stało dla niepodległości Polski, dla odbudowy niepodległej armii, to zły znak i zła decyzja” – zaznaczył.

Antoni Macierewicz zwrócił uwagę, że decyzja prezydent ma znaczenie nie tylko polityczne.

„W wymiarze ogólnospołecznym to znak cofnięcia przemian w Polsce do bardzo wczesnego etapu umów w Magdalence. To naprawdę jest bardzo zła decyzja dla procesu odbudowy niepodległości Polski, a zwłaszcza procesu odbudowy siły, morale, jednoznacznego stanowiska odbudowy polskiego wojska” – powiedział.

Jego zdaniem, to, co zostało uchwalone przez Sejm, bardzo odbiega od tego, co przygotowano pierwotnie w MON.

W uzasadnieniu weta prezydent podkreślił m.in., że jest dla niego mało dyskusyjne, czy należy odebrać stopnie wojskowe kierownictwu WRON. Wskazał jednak, że nie tylko ci ludzie składali się na WRON. Oświadczył również, że rozwiązanie, iż członkowie WRON nie mają możliwości złożenia żadnych wyjaśnień, żadnego środka odwoławczego i po wydaniu obwieszczenia tracą stopień wojskowy, jest czymś, z czym nie może się zgodzić.

Ponadto – jak stwierdził prezydent – tzw. ustawa degradacyjna daje możliwość odebrania stopnia wojskowego osobie nieżyjącej. Gdy jednak nie ma nikogo z rodziny ani organizacji kombatanckiej, która w takim przypadku przystąpiłaby do postępowania, nie ma osoby ani instytucji, która reprezentowałaby interesy osoby nieżyjącej. Według prezydenta „od strony moralnej to bardzo poważny mankament” tej ustawy.

PAP/RIRM/goniec