Goniec

Register Login

Goniec Poleca

wtorek, 02 styczeń 2018 11:43

Brytyjskie władze chcą więcej wiedzieć

Napisał

Londyn Wielka Brytania może nałożyć nowe podatki na firmy internetowe, takie jak Google i Facebook jeśli nie będą czyniły więcej dla zwalczania ekstremizmu w sieci i nie zdejmowały szybko materiałów radykalizujących ludzi lub też wspomagających ich w przygotowaniu ataków - zapowiedział brytyjski minister spraw wewnętrznych Ben Wallace oskarżył firmy internetowe o zarabianie pieniędzy na sprzedaży danych użytkowników, ale jednocześnie odmawiających tych danych rządowi, który jest zmuszony wydawać olbrzymie sumy na programy deradykalizację monitorowanie i inne działania antyterrorystyczne.
- Jeśli nadal będą stronić od współpracy powinniśmy rozważyć takie rzeczy, jak podatek który by ich nakłonił do tego i zrekompensował nam brak współpracy z ich strony - powiedział Wallace w wywiadzie dla Sunday Times Cytowane słowa nie pozwalają poznać szczegółów nowych planów podatkowych. Zdaniem gazety podatek taki może przypominać nałożone na prywatyzowane przedsiębiorstwa użyteczności publicznej przez rząd Tony'ego Blaira w 1997 roku. Wallace oskarżył giganty sieci internetowej o przedkładanie zysków nad bezpieczeństwo publiczne; musimy przestać udawać że ponieważ mamy do czynienia z ludźmi w t-shirtach nie są skłonni do ordynarnego powiększania zysków; bez żadnych zasad sprzedadzą nasze dane firmom soft-porn albo finansowym ale nie udostępnią ich demokratycznie wybranym urzędowi - narzekał

Dyrektor Facebooka Simon Miller odrzuca tę krytykę. Pan Wallace myli się kiedy mówi, że przedkładamy zysk nad bezpieczeństwo zwłaszcza gdy chodzi o walkę przeciwko terroryzmowi - stwierdził w przesłanym e-mailem oświadczeniu - zainwestowaliśmy miliony w ludzi i technologię, aby identyfikować i usuwać treści terrorystyczne.

YouTube, którego właścicielem jest Google, również stwierdza że każdego dnia czyni coraz więcej dla zwalczania ekstremizmu; W ciągu 2017 roku osiągnęliśmy znaczący postęp, zwłaszcza dzięki inwestowaniu w technologię maszynowego uczenia się, rekrutację nowych pracowników monitoringu, a także budowanie partnerstwa z ekspertami oraz współpracy z innymi firmami - stwierdza rzeczniczka YouTube.
- Jesteśmy dzisiaj bardziej narażeni niż w jakimkolwiek okresie minionych 100 lat - mówił tymczasen Wallace wskazując że materiały ekstremistyczne na tablicach mediów społecznościowych, jak również aplikacje enkryptujące, jak whatsup ułatwiają zadanie napastnikom. - Ponieważ zawarte w sieci treści nie są usuwane tak szybko jak mogłyby być musimy deradykalizować ludzi którzy zostają przez nie zradykalizowani to zaś kosztuje miliony. Firmy internetowe nie powinny móc się z tego wywijać i powinniśmy popatrzeć na wszystkie opcje w tym podatkowe.

Facebook zapewnia że usuwa 83% ładowanych do sieci treści terrorystycznych w ciągu godziny, a ma plany podwojenia liczby pracowników zatrudnionych w zespołach do spraw bezpieczeństwa do 20 000 osób 2018 roku. YouTube twierdzi że postępy w uczeniu maszynowym oznaczają iż 83% ekstremistycznych treści jest usuwanych bez potrzeby wskazywania na nie przez użytkowników.

Poniższy tekst to tłumaczenie artykułu Marie Danielle Smith pt. Ukrainian-Canadian Community urged to confront WWII past amid controversy over monuments, jaki ukazał się 23 grudnia 2017 roku w kanadyjskim dzienniku "National Post"


Społeczność Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego wezwana do konfrontacji ze swą przeszłością czasów II wojny światowej w związku z kontrowersjami wokół pomników.


Rosyjskie tweety o pomnikach stawianych kolaborantom nazistowskim odnowiły debatę o tym jak Kanadyjczycy pochodzenia ukraińskiego powinni wspominać swoich przodków - pisze Marie-Danielle Smith.


Rosyjska Ambasada od października zamieszcza na Twitterze komentarze na temat kanadyjskich pomników postawionych jednemu z ukraińskich przywódców oraz żołnierzom SS-Galizien; dywizji utworzonej w 1943 r. z Ukraińców przeciwstawiających się Sowietom. Rosyjskie tweety o pomnikach dla "nazistowskich kolaborantów", jak określają ich Rosjanie, czy też "bojowników o wolność", jak woli o nich myśleć wielu członków ukraińskiej społeczności w Kanadzie, odnowiły wieloletnią debatę o tym jak <rodowisko Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego powinno upamiętniać swych przodków.

Rosyjska ambasada w Kanadzie prowadzi kampanię on-line, jednocześnie Rosja podsyca konflikt we wschodniej Ukrainie, a kanadyjski rząd nie przestaje potępiać rosyjskiej aneksji Krymu z 2014 roku. Premier federalny Justin Trudeau wielokrotnie wyrażał też zdecydowane poparcie dla Ukrainy.

Wiele osób oskarża Rosję o celowe sianie niezgody i atakowanie ponad 1,3-milionowej społeczności Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego - przytaczając sprawę pomników, których celem nigdy przecież nie było gloryfikowanie nazizmu - aby odwrócić uwagę od oskarżeń  o wspieranie antyukraińskich sił we wschodniej Ukrainie.

-Nasza społeczność jest atakowana z powodu naszego własnego oraz kanadyjskiego wsparcia dla Ukrainy w obecnej wojnie jaką prowadzi z nią Rosja - tłumaczy Ihor Michalchyshyn, dyrektor Kanadyjskiego Kongresu Ukraińskiego - rząd Rosji stara się tutaj wywołać kontrowersje i odwrócić uwagę od sytuacji, która ma miejsce w Europie.

Są jednak Kanadyjczycy pochodzenia ukraińskiego, zdaniem których zbadanie skomplikowanej historii ukraińskiego ruchu niepodległościowego oraz jego meandrów w trakcie II wojny światowej powinno było nastąpić już dawno temu. - I nawet jeśli teraz skłaniają do tego Rosjanie z powodu własnych interesów, w ramach prób zdyskredytowania Ukrainy, to i tak byłoby to coś ożywczego i samouzdrawiającego - pisze profesor David Marples z University of Alberta w wydanej w 2007 roku książce na temat bohaterów i czarnych charakterów ukraińskiej historii - jeśli Ukraińcy mają jako takie pojęcie o swej najnowszej przeszłości muszą spojrzeć na wszystkie aspekty tamtych zdarzeń i uznać fakt, iż bohaterowie mogli być kryminalistami.

Jeden z pomników, o których mowa stoi na cmentarzu St. Volodymyr w Oakville i upamiętnia bitwę pod Brodami, gdzie SS Galizien walczyła przeciwko Armii Czerwonej, i w której straciła trzy czwarte stanu osobowego.
Dywizja SS Galizien (Hałyczyna) została sformowana w 1943. roku, po tym jak uporano się już z większością żydowskich ofiar holocaustu na Ukrainie. Dywizje SS stanowiły zbrojne ramię nazistowskiej tajnej policji i walczyły również na frontach, ale nie miały nic wspólnego z obsługą obozów koncentracyjnych.
Oleg Bezpitko, dyrektor cmentarza w Oakville w rozmowie "National Post" powiedział, że pomnik poświęcony jest wszystkim zabitym w tej bitwie i że został wybudowany prawdopodobnie w latach 80., zanim on sam   imigrował do Kanady. - Walka po niemieckiej stronie nie musiała oznaczać, że było się nazistą - dodaje - trzeba pamiętać, że ci ludzie walczyli z komunizmem.
Bezpitko potwierdził że na cmentarzu są pochowani także żołnierze SS Galicja, którzy wyemigrowali po wojnie do Kanady. Ich obecność w kraju była tematem głośnej debaty publicznej, która doprowadziła do powołania komisji ds. przestępców wojennych w Kanadzie, tak zwanej komisji Deschênes, od nazwiska sędziego, który stanął na jej czele.
W 1986. roku komisja ta uznała, że członkowie SS Galicja, których tutaj wpuszczono nie mogą być oskarżeni jako grupa i nie powinni być zbiorowo traktowani. Z punktu widzenia prawa zakończyło to całą kwestię, a mimo to - jak wyjaśnia Dominique Arel, który stoi na czele katedry studiów ukraińskich na Uniwersytecie Ottawskim - poszczególni żołnierze tej dywizji prawdopodobnie jeszcze przed wstąpieniem do niej służyli w innych niemieckich jednostkach policyjnych i być może brali udział w zbrodniach, które nie były przedmiotem badania komisji.

Inny kontrowersyjny pomnik to popiersie Romana Szuchewycza na terenie ukraińskiego ośrodka młodzieżowego w Edmonton. Rzecznik centrum Paras Podilsky odrzuca twierdzenia, że Szuchewycz miał cokolwiek wspólnego z zbrodniami wojennymi. - Nigdy nic takiego do mnie nie dotarło, a o Romanie Szuchewyczu słyszałam od dziecka; nigdy nie słyszałem by miał on cokolwiek wspólnego ze zbrodniami wojennymi, czy też miał cokolwiek co musiałby ukrywać. Gdyby tak było, byłoby to znane.

O Szuchewyczu wiemy skądinąd, że w 1939 roku, kiedy Sowieci przejęli kontrolę nad zachodnią Ukrainą na mocy tajnego paktu z Niemcami, powstańcy skrajnie prawicowej organizacji ukraińskich nacjonalistów zwrócili się o pomoc do Berlina w walce o wyzwolenie spod Sowietów. W 1941 roku, gdy Niemcy najechały na Związek Sowiecki (tajny pakt się rozpadł) Szuchewycz dowodził jedną z dwóch ukraińskich dywizji u boku niemieckiej armii o nazwie Naghtigall.

Wkrótce po wejściu ukraińskich batalionów do Lwowa w 1941 roku miały tam miejsce pogramy, w których śmierć poniosło kilka tysięcy Żydów. Nie ma twardych dowodów potwierdzających zaangażowanie w nie Szuchewycza. Arel twierdzi jednak że Szuchewycz brał udział w sformowaniu milicji, która odegrały wiodącą rolę w tych mordach, jak również że w 1942 roku stał na czele batalionu niemieckiej policji na Białorusi, który mordował ludność cywilną.

W tym samym 1942 roku Szuchewycz powołał do życia Ukraińską Powstańczą Armię, UPA, która była zbrojnym ramieniem ruchu nacjonalistycznego. Mimo iż poszczególni członkowie ruchu narodowego byli zaangażowani w mordowanie Żydów, jak również późniejszą czystkę etniczną wymierzoną w Polaków na Ukrainie, to jednak dzisiaj większość Ukraińców wiąże Szuchewycza i innych patriotów z szeroko pojmowaną walką o niepodległość Ukrainy, walką prowadzoną nie tylko przeciwko Sowietom, ale również przeciwko nazistom, kiedy stało się już jasne, że nie są już sojusznikami.
Roman Szuchewicz był przywódcą szanowanym również po wojnie właśnie za kontynuację walki z reżimem sowieckim - twierdzi Podilsky. - Jest uważany za bohatera, jest szanowany do dnia dzisiejszego, jako symbol walki o wolność.


Była to krwawa walka, bo aby opanować całą zachodnią Ukrainę pod koniec II wojny światowej i zaraz po niej Związek Sowiecki zabił ponad sto tys. ludzi i deportował ponad 200 tys. - mówi Arel - ponadto wciąż była żywa bolesna pamięć Hołodomoru, głodu sztucznie wywołanego przez Rosję Sowiecką w latach 30., który według oficjalnych statystyk zabił od 7 do 10 mln ludzi ludzi.
-Przywódcy jak Szuchewycz symbolizują opór i samoobronę Ukraińców - twierdzi Arel. - Tymczasem w rosyjskiej perspektywie z powodu tych ciemnych stron i kolaboracji z Niemcami całe to powstanie redukuje się do zbrodni i w ten sposób sama idea że Ukraińcy czy jakakolwiek inna grupa mogła przeciwstawiać się rosyjskiej czy sowieckiej okupacji zostaje pozbawiona legitymacji.

A co o tych pomnikach powinni zatem myśleć sami Kanadyjczycy?
-Sądzę że pytanie jakie Kanadyjczycy rzeczywiście powinni sobie zadać to czy obecność tych pomników w jakikolwiek sposób przyczynia się dzisiaj do antysemityzmu czy też innych form rasizmu lub bigoterii w Kanadzie - uważa Aidan Fishman, tymczasowy dyrektor B’nai Brith Canada’s League for Human Rights. - Odpowiedź na to pytanie wydaje się być negatywna - ponieważ intencja wznoszenia tych pomników nie polegała na wzniecaniu nienawiści czy gloryfikowaniu zbrodni na Żydach. I choć B’nai Brith nie będzie wspierać budowy nowych takich pomników - to jednak nie widzi też potrzeby usunięcia istniejących. Sądzę że te społeczność która wzniosła te pomniki, a więc społeczność Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego powinna krytycznie spojrzeć na fakty i pamiętać jak wiele tych osób było zaangażowanych w kolaborację z nazistami - dodaje Fishman - to zaś może zmienić jak ludzie ci są widziani i odbierani dzisiaj przez tę społeczność.

Z drugiej strony, Michalchyshyn zdecydowanie odrzuca jakiekolwiek insynuacje, że Ukraińcy kolaborowali z nazistowskimi Niemcami podczas II wojny światowej. - Myślę że określanie ich mianem kolaborantów nazistowskich to potwarz. Nasza społeczność czci poległych i  weteranów i jesteśmy bardzo rozczarowani że tego rodzaju doniesienia są wciąż rozpowszechniane wspierając rosyjską dezinformację - dodaje - myślę, że prawdziwa historia z jaką mamy tutaj do czynienia to ta o rosyjskiej ambasadzie, która stara się nam zaszkodzić stwarzając problem tam, gdzie go nie ma.

Oczywiście, motywy Rosjan wymagają wyjaśnienia, niektórzy oskarżają ambasadę o próbę siania niezgody w ramach szerszej strategii podważania zachodnich demokracji, a przynajmniej o próbę zdyskredytowania Ukrainy w czasie, kiedy nadal trwa konflikt w  Donbasie, gdzie choć Rosja temu zaprzecza doniesienia z frontu mówią iż wspiera oddziały antyrządowe, (antyukraińskie - red.) Kanada pomaga zaś w szkoleniu sił rządowych.


Z drugiej strony, inni przypominają, że Kanada w ramach udzielanego poparcia pragnie umacniać ukraińską demokrację, a demokracja polega również na krytycznym spojrzeniu w przeszłość. Arel przytacza kanadyjskie próby uporania się z własną historią wobec ludności rdzennej i twierdzi, że Ottawa powinna wspierać podobne wysiłki na Ukrainie, aby pomóc z trudnymi kwestiami

Niektórzy w środowisku ukraińskim, jak Ukrainian Jewish Encounter podejmują już wysiłki na rzecz konfrontacji z trudną przeszłością organizując okrągłostołowe debaty historyków żydowskich i ukraińskich w celu wypracowania jakiejś wspólnej narracji. Niestety organizacje Kanadyjczyków pochodzenia ukraińskiego nie okazują gotowości do dyskutowania o tych problemach - mówi Arel. - Generalnie mamy do czynienia z dużym oporem.
John-Paul Himka, inny naukowiec z University of Alberta a jednocześnie wuj ministra spraw zagranicznych Kanady Christii Freeland jest krytykowany przez Kongres ukraiński za publikacje, w których usiłuje wyświetlić udział Ukraińców w Holokauście. - Najwyższy czas, aby ktoś zwrócił na tę kwestię uwagę - stwierdził Himka w rozmowie telefonicznej z Ukrainy - faktem jest to, że rząd Ukrainy oraz diaspora od długiego czasu honorują sprawców holocaustu i zbrodniarzy wojennych.

Himka powiedział, że próbuje te kwestie podnosić od 2010 roku, ale został za to praktycznie ekskomunikowany przez ukraińską społeczność. - A wszystko o czym mówię, to badania; jest wystarczająco dużo trupów w szafie, aby zaczęło śmierdzieć. Zachód powinien był kłaść większy nacisk na tę konfrontację Ukrainy z przeszłością - dodaje Himka - zaniedbał tego i nie wywarł wystarczających nacisków na Ukrainę, aby dokonała uczciwego rozliczenia z wydarzeniami II wojny światowej.

piątek, 22 grudzień 2017 09:53

Będziemy umierać za Gdańsk?

Napisane przez

gdansk        Gdy Rosja napadnie na kraje bałtyckie, Gdańsk będzie kluczowy dla odpowiedzi NATO. 

        Włodzimierz Putin rozgrywa szeroko zakrojoną partię szachów, a jego kolejnym ruchem będzie inwazja państw bałtyckich. Gdy to nastąpi ,Stany Zjednoczone będą musiały bardzo szybko przerzucić swoje siły pancerne do Europy przez Polskę, aby zapobiec matowi. 

        I tutaj mamy duży problem... Proszę zauważyć, że użyłem słowa „gdy” Putin napadnie, a nie „jeśli” Putin napadnie. Jest oczywiste, że jego Wielka Strategia odbudowy rosyjskiego imperium polega na odzyskaniu państw buforowych, i grania na paranoi rosyjskiego społeczeństwa, zabezpieczania się przed najazdem. Jest równie jasne, biorąc pod uwagę ogłoszony już przez niego zamiar ubiegania się o kolejną kadencję, że może sobie pozwolić na cierpliwość. 

czwartek, 21 grudzień 2017 23:40

KONCERT ŚWIĄTECZNY - 7 stycznia 2018 r.

Napisane przez

        W niedzielę, 7 stycznia 2018 r., o godzinie 16:00 w kościele Islington United Church, przy 25 Burnhamthorpe Rd. (w pobliżu Dundas St. West) w Toronto odbędzie się uroczysty koncert świąteczny z cyklu BÓG SIĘ RODZI – CHRIST IS BORN pod batutą MACIEJA JAŚKIEWICZA, w wykonaniu chóru NOVI SINGERS TORONTO, znanej i cenionej orkiestry TORONTO SINFONIETTA, solistki KASI KONSTANTY, sopran, oraz – gościnnie – dziecięcego zespołu góralskiego MAJERANKI z Rabki Zdroju i okolic. Koncert ma zdecydowaną koncepcję.  Z jednej strony – najpiękniejsze religijne dzieła chóralne polskich kompozytorów epoki baroku i jeden współczesny utwór kanadyjski, z drugiej – polskie kolędy i pastorałki oraz te śpiewane wspólnie (sing-along), góralskie kolędy oraz angielskie utwory bożonarodzeniowe.

        Uroczysty koncert będzie z pewnością dużym wydarzeniem artystycznym, religijnym i duchowym.  Novi Singers Toronto wykonają utwory barokowe polskich kompozytorów: Mikołaja Zieleńskiego i Bartłomieja Pękiela, oraz dzieło współczesnej kanadyjskiej kompozytorki, Ruth Watson Henderson, która zdobyła międzynarodową sławę jako czołowa kanadyjska autorka muzyki chóralnej, a także ceniona pianistka i organistka.

        Koncerty pod batutą Macieja Jaśkiewicza odbywają się w różnych kościołach i salach koncertowych. Tym razem na koncert bożonarodzeniowy został wybrany historyczny kościół Islington United Church.  Jest więc okazja, aby zapoznać się z tym obiektem i jego historią.

czwartek, 21 grudzień 2017 23:36

Dobry prezent dla wnuka poniżej 70 dolarów

Napisane przez

        Świat się zmienia, zmienia się również to, co nasze dzieci chciałyby dostać. Żyjemy w świecie niesamowitego postępu technologicznego i często zostajemy w tyle, dlatego dzisiaj proponujemy kilka „nowoczesnych” gadżetów  w cenie poniżej  70 dol., które można kupić pod choinkę. A więc zaczynamy:

        1. Amazon Echo Dot (2nd Generation). Echo Dot to jeden z najtańszych inteligentnych głośników, jaki można kupić,   obsługiwany przez Alexę Amazona. Ten niewielki przedmiot oferuje możliwość odgrywania muzyki, kontrolowania inteligentnych sprzętów gospodarstwa domowego,  może także odczytywać wiadomości, ustawiać alarmy, i potrafi wiele innych rzeczy.         

        2. Roku Express Streaming Player. Roku to firma, która się specjalizuje w przystawkach  pozwalających na streaming wysokiej rozdzielczości treści internetowych, Roku umożliwia odgrywanie ponad 10 000 filmów i kanałów telewizyjnych, w tym Netflix, YouTube, Amazon Video, NOW TV, BBC iPlayer, w ten sposób mamy zintegrowany system elektroniczny, który na dużym ekranie telewizyjnym da nam dostęp do tego, co zazwyczaj oglądamy na ekranie komputerowym. 

        3. Sphero Mini produkowany przez firmę która stworzyła BB-8 dla Star Wars. Sphero Mini to niewielki  robot, kontrolujemy go przy pomocy naszego smartfonu z Androidem albo iPhone’a, wiele różnych fajnych możliwości ruchowych.

        4. Tile Style to niewielka płytka, którą przyczepiamy do przedmiotu, który boimy się zgubić, na przykład kluczyków. Oferuje tracking przez Bluetooth  w promieniu do 200 stóp od przedmiotu. Zostaniemy do zguby doprowadzeni przez aplikację z naszego smartfona. 

        5. Gdy zastanawiamy się nad tabletem, rzadko przychodzi nam do głowy pomysł, że możemy taki kupić za 70 dol. Fire 7  to tablet Amazona,   proste urządzenie, pozwalające na przeglądanie sieci, dostęp do aplikacji i gier.  

        6. Oczywiście coś, co jest w dzisiejszym świecie nieodzowne, to patyk do robienia selfie, szanujący się posiadacz smartfona musi to mieć, aby z odległości półtora do 2 m na wyciągniętym ramieniu zrobić sobie ładne zdjęcie z kimś. Wybór jest olbrzymi. 

        7. AMIR to zestaw obiektywów do naszego smartfona. Trzy obiektywy, które na klips zapinamy na kamerkę w smartfonie. Daje nam to dodatkowe opcje fotograficzne, w tym rybie oko, a także dziesięciokrotne powiększenie.

        8. CHOETECH bezprzewodowe ładowanie. Coraz więcej telefonów komórkowych pozwala na ładowanie bezprzewodowe. CHOETECH z pewnością będzie doceniony przez wszystkich, którzy dzisiaj plączą się w kabelkach do ładowania naszych smartfonów i innych urządzeń. Ta zgrabna płytka pozwala na ładowanie iPhone’a, Samsunga i innych telefonów. Oczywiście warto najpierw sprawdzić, czy nasz telefon takie ładowanie umożliwia. 

        9. Bardzo często gdzieś tam w podróży nie mamy gdzie podłączyć smartfona lub tabletu, a bateria zaczyna pokazywać się na czerwono, dlatego warto mieć przy sobie malutką prostą rzecz – RAVPower power bank, który pozwala na załadowanie 26 800 miliamperogodzin. Taka ilość prądu daje nam możliwość sześciokrotnego załadowania do pełna przeciętnego smartfonu czy dwukrotnego przeciętnego tabletu, 3 wtyki USB pozwalają na podłączenie 3 urządzeń jednocześnie. 

        Widzimy,  że nie wydając więcej niż 100 dol. możemy komuś zrobić dużą przyjemność. Zaspokajając potrzebę, której sobie nawet nie uświadamiał. 

Wesołych Świąt. (jk)

kardviol        Pierwszego grudnia w Centrum Kultury Jana Pawła II  w Mississaudze odbył się pokaz filmów nagrodzonych na Festiwalu Losy Polaków. Wyświetlono między innymi film Aliny Czerniakowskiej „Powrót Paderewskiego”, film „Polska w chrześcijańskiej Europie” w reżyserii Jolanty Kessler, a także film mieszkającej tutaj, w Mississaudze, Violetty Kardynał „Bóg, zuchy i Polska w Kanadzie na Kaszubach”, opowiadający o życiu w obozie zuchowym Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej, mniejszościowej koedukacyjnej organizacji harcerskiej działającej od 1996 roku w Kanadzie. Festiwal Losy Polaków to przegląd profesjonalnych i amatorskich dzieł multimedialnych z zakresu filmu, telewizji, radia, Internetu, a na stronie festiwalu możemy przeczytać że celem jest promocja Polski poprzez programy o historii, kulturze, tradycji. 

        W Mississaudze filmy zaprezentował dyrektor festiwalu Ryszard Łączyński. On właśnie w krótkiej rozmowie przedstawił nam cały pomysł festiwalowy, a także projekty na przyszłość. Jednym z nich jest dofinansowanie kanału youtubowego Violetty Kardynał PoloniaTube z funduszy Senatu RP. Pan Łączyński ma nadzieję, że Senat zaakceptuje środki na ten cel, „bo dobrze byłoby, gdyby Polonia wiedziała o sobie; ta w Kanadzie o tym, co dzieje się w Australii czy Paragwaju i na odwrót”. Plany są szerokie. 

        Festiwal jest współfinansowany przez Ministerstwo Kultury, a także PZU TVP, patronat sprawuje Telewizji Polonia, Polskie Radio, tygodnik „Niedziela”, a w komitecie honorowym festiwalu zasiadają m.in. Anna Maria Anders, Jan Cytowski, Dominik Tarczyński, Jan Żaryn, Jacek Kurski, a także znany nam tutaj Jerzy Czartoryski z Ottawy. Sala Centrum była wypełniona przez harcerzy ZHR, ich rodziny, i  smutne, że pokaz tak cennych filmów dokumentalnych o nas nie został lepiej zareklamowany.    

        – Dlaczego zrobiłaś te filmy, co w nich jest ciekawego – zapytaliśmy Violettę Kardynał.

        – W poprzednim roku zdobyłam nagrodę za Mary Majkę (kanadyjską ikonę ruchu obrony przyrody). Mnie nie pasjonują filmy z lektoratem, z takimi przebitkami na wierzchu, tylko prawdziwe filmy dokumentalne, takie że jedziesz, mieszkasz z tym człowiekiem, patrzysz, jak  myje się, wstaje, chodzisz za nim z tym mikrofonem i kamerą. Z tego powstał film o Mary Majce, bo najpierw pojechałam do Ottawy, kiedy miała wręczony Order of Canada, a potem uznałam, iż jest to tak bardzo ciekawa osoba. Chciałam po prostu zobaczyć, co robi. Codziennie z nią przebywałam, przypatrywałam się. Filmowałam, jak pracuje przy tym, jak pisze książkę, widziałam, jak chodziła do restauracji, gdzie wszyscy ją witali, kłaniali się, bo to była najbardziej znana Polka w Nowym Brunszwiku. Po prostu dlatego być może to właśnie urzekło widzów w Polsce. 

        Dlaczego ten obecny film zdobył nagrodę, to nie wiem, ale wysłałam ich kilka. Ponieważ robiłam film o powrocie do korzeni, o takiej szkole katolickiej  tutaj w Brampton, gdzie po prostu też chodziłam za jednym dzieckiem, nagrywałam wypowiedzi mam, które twierdziły, że w szkole kanadyjskiej te dzieci się psują, demoralizują, dlatego się zdecydowały do takiej szkoły posłać te dzieci. Oczywiście też nie przykrywałam tego przebitkami, tylko po prostu pojechałam za tymi dziećmi, byłam na tej lekcji. Tak powstał film. Ale ten nie został nagrodzony. Nagrodzono ten o harcerstwie. Polegało to również na tym, że pojechaliśmy z moim synem Marcinem, który zrealizował zdjęcia jako operator filmowy, i po prostu mieszkaliśmy w tej stanicy. Pokazujemy harcerzy, ale mieszkamy w stanicy zuchowej. Tam są rodzice, oni muszą być przy tych dzieciach, więc budzimy się z nimi, obserwujemy, jak mamy czeszą dziewczynki, szykują dzieci do kościoła. Są rozmowy z tymi dzieciakami.

        – Czy tego rodzaju filmów nie jest za mało, że my, Polacy krajowi i zagraniczni, powinniśmy więcej o sobie wiedzieć? 

        – Oczywiście, bardzo mało ludzi w Polsce wie, co się tutaj dzieje. Ja mam takie zdanie, że w Polsce pokazuje się sporo filmów dokumentalnych o Polonii amerykańskiej i utożsamia się Polonię kanadyjską z Polonią amerykańską. Nawet rozmawiałam o tym z obecnym szefem telewizji, panem Kurskim. Rzeczywiście jest tego za mało. Przez osiem lat, jak było PO, nie mogłam nadawać w Telewizji Polonia, ponieważ byłam niepoprawna politycznie i skończyło się na jakiejś relacji z protestów po Smoleńsku przed konsulatem, wysłałam to do Warszawy, a oni tego nie wzięli. Od tamtego czasu po prostu jeździmy z moim synem, jeżeli on znajdzie czas, i nagrywamy. Mamy nagrane osoby starsze, które już poumierały, trzymamy to jako archiwa, z nadzieją, że kiedyś uda nam się z tych pomysłów zrobić filmy. Na razie próbowaliśmy to rejestrować, żeby tych ludzi mieć, bo potem można sobie wszystko dokręcić, ale tego człowieka nie zatrzymasz, nie zatrzymasz tego momentu. Mamy spore ośmioletnie archiwum i teraz mogę się zabrać za montaż tego. 

        – Czy tym nie powinna zajmować się TV Polonia?

        – Korespondentem, TV Polonia jest pan Kujbida z Ottawy i robi taki magazyn, ale on się ogranicza do tej Ottawy, a sam wiesz, że to właśnie tutaj, w Mississaudze, jest większość Polaków, i to jest takie trochę oszustwo. Ludzie, którzy tym wszystkim zarządzają, nie mają  punktu odniesienia, jaka jest skala, jaki jest odsetek Polaków jest w Ottawie, a jaki gdzie indziej. 

        – Dziękuję za rozmowę i gratuluję nagrody.

Rozmawiał Andrzej Kumor

piątek, 24 listopad 2017 10:23

Sytuacja w Syrii - aktualizacja

Napisał

Prezydent Putin na konferencji w Soczi zdołał wypracować z Iranem i Turcją porozumienie w sprawie pokoju w Syrii.
Porozumienie to odsuwa jednak na dalszy plan ważnych aktorów konfliktu - Izrael, USA i Kurdów - trudno więc przypuszczać że będzie trwałe; tym bardziej, że Izrael ma bardzo duże obiekcje wobec wspieranych przez Iran oddziałów Hezbollahu na terenie Syrii
Odbyty w mijającym tygodniu szczyt 3 państw w Soczi, zdaniem Putina daje rzeczywistą szansę na zakończenie wieloletniej wojny domowej.

- Syryjski naród będzie musiał określić własną przyszłość i uzgodnić zasady własnej państwowości, oczywiste, że proces reform nie będzie łatwy i będzie wymagał kompromisu oraz ustępstw wszystkich stron, w tym również, oczywiście, rządu Syrii - uznał Putin. Prezydent Rosji przyjął syryjskiego prezydenta Baszara al-Asada w Soczi w poniedziałek, a w środę podkreślał, że Asad jest gotowy do przeprowadzenia wolnych wyborów i zmian konstytucyjnych. Rosyjski przywódca odbył również serię rozmów telefonicznych z innymi przywódcami światowymi; królem Salmanem z Arabii Saudyjskiej, premierem Izraela Benjaminem Netanjahu oraz prezydentem Donaldem Trumpem. Zaapelował też do Iranu i Turcji, aby rozpocząć  wspólne rozmowy na temat odbudowy Syrii.


- Biorąc pod uwagę gigantyczna skalę zniszczeń ważne jest, abyśmy opracowali spójny program odbudowy - stwierdził Putin. Podczas trójstronnego szczytu zaakceptowano projekt przeprowadzenia w Rosji spotkania sił syryjskich i rozpoczęcia dialogu. Spotkanie takie miałoby pomóc nakreślić ramy konstytucji nowej zintegrowanej Syrii, w tym również warunków nowych wyborów prezydenckich, w których obecny prezydent Asad mógłby wziąć udział.
Podczas szczytu pojawiły się również oznaki trudności i zagrożeń. Prezydent Turcji Erdogan nalegał aby syryjscy Kurdowie byli wyłączeni z tego spotkania ponieważ są powiązani z kurdyjskimi ugrupowaniami terrorystycznymi w Turcji. Syryjscy Kurdowie są tymczasem najważniejszą siłą, która pokonała wojska ISIS w części gdzie działały wspierane przez Stany Zjednoczone tzw. syryjskie siły demokratyczne. Erdogan wydaje się obecnie koncentrować na tym co postrzega jako kurdyjskie zagrożenie u swych granic.

Również Izrael zgłasza poważne zastrzeżenia domagając się wycofania wspieranych przez Iran oddziałów, zwłaszcza z terenów pobliżu wzgórz Golan Tymczasem przywódcy syryjskiej opozycji spotykają się w najbliższym dniach w Arabii Saudyjskiej, aby wyłonić zespół negocjacyjny oraz platformę do sponsorowanych przez Narody Zjednoczone rozmów w Genewie, które mają rozpocząć się 28 listopada. Proponowane poszerzenie grupy negocjacyjnej o nowych członków doprowadziło już do masowej rezygnacji przedstawicieli podzielonej syryjskiej opozycji, w tym byłego przewodniczącego negocjatorów Riyada Hijaba. Grupa kontestująca ma problem z zaakceptowaniem Assada z powodu prowadzonej przez niego brutalnej taktyki działań wojennych. Oskarża również Putina o podważanie procesu pokojowego sponsorowanego przez Narody Zjednoczone i Stany Zjednoczone. Inicjatywa rosyjska wydaje się wypierać wpływy USA i UE oraz Izraela w regionie, co jest powodem nowych niepokojów i zagrożeń. Stany Zjednoczone zapowiedziały już utrzymanie swych oddziałów i baz w Syrii.


(goniec.net na podstawie Guardian oraz źródła oficjalne)

        Kim był Władysław Bukowiński? Dlaczego nazywany jest Apostołem Kazachstanu? Jak bronił polskości? Czy to możliwe, że w łagrach wykładał więźniom i napisał historię Polski? Dlaczego on, zesłaniec – okazywał się jednak zwycięzcą w najtrudniejszych okolicznościach...?

        A były to okoliczności najbardziej dramatyczne, jakie można sobie wyobrazić. Bo ks. Władysław Bukowiński dokonywał przez lata w sowieckim Sojuzie – będąc katolickim księdzem i w dodatku wybitnym intelektualistą – rzeczy niezwykłych, absolutnie heroicznych, a przy tym był to heroizm, rzekłabym, codzienny, przez niego samego uznany za coś zupełnie zwyczajnego. Posłuchajmy zresztą w największym skrócie:

  Mimo że za swą działalność patriotyczną na polskich Kresach po wkroczeniu wojsk sowieckich do Polski we wrześniu 1939 roku – był przez bolszewików w Łucku na owych Kresach więziony, a nawet w 1942 roku postawiony wraz z innymi pod mur na rozstrzelanie, to cudem uratowany – po wkroczeniu Niemców na opanowane przez Sowietów Kresy znowu tak ofiarnie pomagał deportowanym, więźniom, także umierającym z głodu więzionym jeńcom (również rosyjskim i ukraińskim) na sowieckiej już Ukrainie, tak gorliwie ratował żydowskie dzieci, a także ofiary pogromów banderowskich, że odznaczony za ten heroizm został już w 1944 roku, przez polskie państwo podziemne – Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami, zweryfikowanym potem przez PRL!

Rosyjska telewizja RT informuje, że w środę prezydent Putin wydał polecenie wszystkim rosyjskim przedsiębiorstwom i korporacjom, aby były gotowe do nagłego przestawienia działalności na tryb operacji wojennych.

Włodzimierz Putin oświadczył, że wszystkie większe firmy rosyjskie zarówno państwowe jak i prywatne muszą być gotowe do nagłego przejścia na tryb operacji wojennych - dodając że zdolności takie są kluczowe dla bezpieczeństwa narodowego.

Według służby prasowej Kremla prezydent Rosji wydał to polecenie na konferencji wysokich rangą przedstawicieli ministerstwa obrony, a także menedżerów głównych firm kompleksu obronnego. Przywódca Rosji dodał że sprawa ta była już dyskutowana w latach 2015 2016, ale nie wszystkie problemy zostały rozwiązane. Podczas środowej konferencji rozmawiano rezultaty ćwiczeń Zapad 2017 przeprowadzonych wspólnie z siłami Białorusi.

Według doniesień dziennika Times of Israel, premier Izraela Bibi Netanyahu miał w rozmowie telefonicznej z prezydentem Francji Macronem poinformować, iż jego siły zbrojne mogą zacząć atakować oddziały Iranu na terenie Syrii, by zmniejszyć wpływy tego kraju w Syrii oraz w Libanie.
Izrael postrzega irańska aktywność w Syrii jako legalny cel dla swoich sił zbrojnych i może przeprowadzić uderzenia przeciwko irańskim obiektom, gdyby wymagały tego względy bezpieczeństwa - powiedział premier Netanyahu w rozmowie z francuskim prezydentem Emanuelem Macronem.

- Od dziś Izrael postrzega działalność Iranu w Syrii jako cel militarny, nie zawahamy się działać, jeśli tego będzie wymagało nasze bezpieczeństwo - brzmi oficjalny transkrypt rozmowy telefonicznej jaką przed wizytą Izraelczyka w Unii Europejskiej przeprowadzili obaj przywódcy.
Macron miał apelować do izraelskiego premiera by powstrzymał się od nagłych działań. Rozmowa miała miejsce dzień po tym jak Macron spotkał się w Paryżu z libańskim premierem Saadem Hariri. Celem spotkania było wyciszenie regionalnych niepokojów związanych z kryzysem przywództwa w Libanie. Poinformował również że Hariri ma zamiar oficjalnie podać się do dymisji po powrocie do Libanu.

Netanjahu ze swej strony miał odpowiedzieć iż Izrael nie jest zainteresowany wewnętrznymi sprawami Libanu; to, co mnie niepokoi to umacnianie Hezbollahu przy wsparciu irańskim - miał powiedzieć Netanjahu - to co jest istotne, to aby wszystkie strony w Libanie działały na rzecz zapobieżenia uzbrojeniu Hezbollahu w wysoko zaawansowaną broń. Naszym celem musi być minimalizacja wpływów Iranu nie tylko w Libanie, ale również w Syrii - dodał. - Izrael starał się na razie nie interweniować w przebieg wypadków, ale po zwycięstwie nad państwem islamskim sytuacja się zmieniła, ponieważ siły pro-irańskie uzyskały kontrolę - stwierdził.

We wtorek Netanjahu przeprowadził rozmowę telefoniczną z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem omawiając podpisane porozumienie o zawieszeniu broni i irańską obecność w pobliżu granic Izraela - poinformowało biuro premiera Izraela. Rozmowa ta była ostatnim z serii kontaktów na wysokim szczeblu pomiędzy Izraelem a Rosją, w związku ze sporem pomiędzy państwami na tle zezwolenia Iranowi i milicjom szyickim wspieranym przez Teheran do działania na terenie Syrii w pobliżu granicy Izraela. Rozmowa ta miała miejsce dzień po tym jak moskiewski ambasador w Izraelu zapewniły, że wojskowa obecność Iranu w Syrii "jest całkowicie podporządkowana wojnie z terroryzmem". Aleksander Shein w oświadczeniu na oficjalnej stronie Facebooka ambasady stwierdza iż Rosja respektuje obawy Izraela na tle bezpieczeństwa narodowego. 17 października Netanjahu spotkał się w Jerozolimie z ministrem Siergiejem Szojgu szefem rosyjskiego resortu obrony, celem rozmowy była również obecność sił Islamskiej Republiki Iranu w Syrii. Netanyahu miał wówczas powiedzieć, że Iran musi zrozumieć iż Izrael na to nie pozwoli. Jak wynika z informacji pragnącego zachować anonimowość wysokiego rangą urzędnika rządu Izraela, na mocy podpisanego w Syrii rozejmu milicje związane i wspierany przez Iran będą mogły utrzymać pozycje w odległości 5 do 7 km od granicy Izraela.

Minister obrony Avigdor Liberman powiedział, że Izrael nie będzie tolerował obecności Iranu w Syrii zwłaszcza w pobliżu własnej granicy.