Goniec

Switch to desktop Register Login

Indiański horror (7)

Oceń ten artykuł
(2 głosów)


IMG 6444
21 czerwca Kanada obchodziła National Aboriginal Day. Wspominałem już o tym, pisząc, że zaczął się okres pow-wow'ów i że w wielu miejscach północnego Ontario w tym właśnie dniu odbędą się minipow-wow'y i minifestiwale. Tak w rezerwatach, jak i poza nimi.
Ja swoje 21 czerwca spędziłem w Thunder Bay na pow-wow w Marina Park, a tydzień po tym byłem na pow-wow w Whitesand, dość dobrze zarządzanym rezerwacie ulokowanym jakieś 200 kilometrów na północ od Thunder Bay.
Jednak nie o pow-wow chcę pisać, lecz o tym, jak na 21 czerwca odpowiedziały instytucje, z którymi wielu z nas się może spotykać na co dzień – w ten czy inny sposób. Pojawienie się takich czy innych komunikatów prasowych (media release) może świadczyć o dawno potrzebnych zmianach oficjalnego kursu w stosunku do rdzennych mieszkańców Kanady.
Na przykład EFTO (Elementary Teachers' Federation of Ontario), która zrzesza około 70 tysięcy nauczycieli szkół podstawowych zatrudnionych w Ontario w publicznych szkołach, wystąpiła z inicjatywą wypracowania "całościowej strategii mającej na celu wspomaganie równości i sprawiedliwości społecznej w ontaryjskich wspólnotach rdzennych mieszkańców [Aboriginals]". EFTO pisze o konieczności nawiązywania współpracy pomiędzy "Aboriginal leaders" i kanadyjskim rządem i o nieproporcjonalnym finansowaniu uczniów w szkołach utrzymywanych przez prowincję i tych, na których utrzymanie łoży rząd federalny. Różnica ta wynosi około 2000 dolarów rocznie na ucznia. Z mojego punktu widzenia to kolosalna dysproporcja, zresztą niczym nie tłumaczona.
Z racji czego moja 20-osobowa klasa w szkole w rezerwacie na północy Ontario ma dostać każdego roku o 40 tysięcy mniej niż jakakolwiek inna 20-osobowa klasa w jakiejkolwiek innej szkole w Mississaudze czy Toronto? Mając do dyspozycji te pieniądze, mógłbym kupić parę laptopów, smart board, czy chociażby kredki, by uczynić moim uczniom naukę bardziej atrakcyjną. Mając do dyspozycji te pieniądze, szkoła mogłaby zatrudnić woźnego albo wymienić szybę w mojej klasie – wybitą podczas zeszłorocznych wakacji. A tak? Sam musiałem sobie poradzić, blokując dziurę kawałkiem dykty przyklejonym do szyby duct tape, którą zresztą sam musiałem sobie kupić.
Jako nauczyciela, ucieszyło mnie wezwanie EFTO zawarte w memo: "As Canadians, we cannot allow those inequities to continue".Jeszcze bardziej ucieszyły mnie konkretne przedsięwzięcia, jakie EFTO już wcześniej zrealizowała: ufundowanie książek, program Right to Play działający w 35 rezerwatach północnego Ontario czy trasa trupy teatralnej wystawiającej Spirit Horse – sztukę teatralną dla dzieci traktującą o problemach rasizmu i stereotypów, przez jakie jest postrzegana rdzenna ludność Kanady.
Stereotypy te są w większości bardzo krzywdzące i biorą się z całkowitej niewiedzy na temat warunków życia Indian, Metysów i Inuitów. Sam spotykam się z nimi bardzo często w rozmowach ze znajomymi, którzy ciekawi są mojej pracy. Na szczęście, większość Rodaków, z jakimi rozmawiam, wykazuje się otwartym umysłem, zadaje sensowne i ciekawe pytania i zdaje się być w stanie wypracować nowe stanowisko w sprawie Indian, chociaż spotykam też ludzi (na szczęście rzadko), którzy uparcie tkwią w przekonaniu, że "Indianom to dobrze, bo nie płacą podatków".
Stereotypy, o których mowa, dostrzegł również spory kanadyjski bank (TD), który 18 czerwca opublikował specjalny raport (trzeci z kolei) na temat rdzennych mieszkańców Kanady. Widać ktoś doszedł do rozumu i planuje z myślą o przyszłości – populacja kanadyjskich Indian rośnie w bardzo szybkim tempie i za 20-30 lat ludzie ci będą stanowić cenną grupę klientów, zresztą już ją stanowią. Raport ma charakter wewnętrznego dokumentu firmy i ma raczej edukować jej pracowników niż rzesze klientów, niemniej jednak warto przytoczyć kilka z jego spostrzeżeń, śledząc jego bieg.
Stereotyp 1: Rdzenni mieszkańcy Kanady nie płacą podatków.
Odpowiedź: Niektórzy nie płacą, a niektórzy płacą.
Zgodnie z postanowieniami Canada Revenue Agency, rdzenni mieszkańcy Kanady płacą te same podatki i podlegają tym samym prawom podatkowym, co wszyscy inni. Z nielicznymi wyjątkami. Wyjątek stanowią tzw. "Indianie statusowi" (czyli mniej więcej połowa ludzi uważających się za Indian; o tym, kto jest "statusowy", a kto nie, decyduje punkt 87 Indian Act) zatrudnieni na terenie rezerwatu. Czyli gdyby przyjechali do Mississauga, czy też Toronto – już musieliby płacić podatek dochodowy.
Podobnie się ma z podatkiem od nieruchomości – zwolnione są z niego nieruchomości na terenie rezerwatu. Indianin kupujący dom w Thornhill zapłaciłby tyle samo property tax co i my. Podobnie jest z GST – by być z niego zwolnionym, Indianin musi dokonać zakupu danego dobra na terenie rezerwatu bądź mieć to tam dostarczone. Warto zauważyć, że sprawa dotyczy jedynie Indian – Metysi czy Inuici nie mają żadnych przywilejów tego rodzaju.
Stereotyp 2: Rdzenni mieszkańcy Kanady nie płacą za studia wyższe.
Odpowiedź: Niektórzy nie płacą, a niektórzy płacą.
Podobnie jak poprzednio – tylko statusowi Indianie i Inuici (ale już nie Metysi czy Indianie "bez statusu") mogą skorzystać z tego przywileju. Rząd opłaca koszty czesnego za studia, transportu z rezerwatu do uniwersytetu i stancji niektórym studentom. Chętnych jest więcej niż pieniędzy, więc liczba miejsc jest ograniczona. Zwykle mowa też o pierwszym kierunku studiów (jeśli Indianin zmieni zdanie i zechce zmienić kierunek albo skończy pierwszy i zechce studiować drugi – może nie dostać pomocy finansowej), albo o konieczności studiowania na odległość – poszczególne plemiona same decydują o tym, w jaki sposób chcą wykorzystać rządowe fundusze.
Stereotyp 3: Rdzenni mieszkańcy Kanady mieszkają w rezerwatach albo na prowincji.
Odpowiedź: Fałsz. Ponad połowa z nich mieszka w miastach. W samym Winnipegu mieszka około 25 tysięcy Indian.
Dalsze stereotypy, jakie raport opisuje, dotyczą bardziej szczegółowych zagadnień natury finansowej (co zrozumiałe w tym przypadku – raport koniec końców ma służyć bankowi), więc nie będę się nad nimi rozwodził. Kto ciekawy, może sam zerknąć w monitor, wpisawszy ten adres w przeglądarkę: http://www.td.com/document/PDF/economics/special/sg0612_aboriginal_myth.pdf
Skoro już rozpisałem się na tematy związane z pieniędzmi, to podsumuję to zdjęciami z pow-wow w Whitesand. Jedno z nich przedstawia ceremonię "give away". Give away nie musi się koniecznie odbywać podczas pow-wow, ale pow-wow jest dobrą dla niego okazją. Polega ono na tym, że jeśli ktoś chce w szczególny sposób uczcić jakieś ważne wydarzenie lub osobę, przygotowuje różnego rodzaju podarunki (może ich być nawet kilka setek lub tysięcy) do rozdzielenia pomiędzy członków wspólnoty. Położone na kocu czekają na nowego właściciela. Tradycyjnie "give aways" były okazją do rozdziału dobytku między członków plemienia, w tym możliwością pomocy dla rodzin biedniejszych lub mających mniej szczęścia podczas ostatnich polowań. Pomoc taka była bardzo taktowna, bo nie musiała stawiać obdarowanego w pozycji wdzięczności względem darczyńcy. Podarunek był ze strony darczyńcy czymś w rodzaju "zapłaty" za wspólne świętowanie ważnego wydarzenia.
W 1925 roku rząd kanadyjski w ramach polityki asymilacji Indian zakazał praktykowania pow-wow, a co za tym idzie ograniczył też możność "give aways". W latach 50. zakaz ten zdjęto.
Aleksander Borucki
Północne Ontario

Ostatnio zmieniany piątek, 06 lipiec 2012 22:34
Zaloguj się by skomentować