Goniec

Switch to desktop Register Login

Cykl życia imperium

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nasz upadek nie jest wynikiem zewnętrznych sił, nad którymi nie mamy kontroli, lecz naszej własnej chciwości, egoizmu i niemoralności, a także utraty odwagi i energii…

Cykl życia imperium

        Zamieszczamy poniżej fragment książki „Cykl życia imperium”, obowiązkowej lektury każdego rozgarniętego Polaka. Autor sir John Bagot Glubb (ur. 16 kwietnia 1897, zm. 17 marca 1986) – to brytyjski wojskowy, generał broni, w latach 1939–1956 dowodził Legionem Arabskim w Królestwie Transjordanii.  W 1930 otrzymał przeniesienie do Emiratu Transjordanii, gdzie we współpracy z emirem Abdullahem I utworzył rok później pierwszą jednostkę Beduinów, którzy patrolowali południową pustynną część kraju zwalczając przemyt i bandy rabusiów. W ciągu kilku lat zdołał przekonać Beduinów do porzucenia swoich przyzwyczajeń do najazdów na sąsiednie plemiona. Zdołano w ten sposób zaprowadzić porządek i spokój w Transjordanii.

         Podczas I wojny izraelsko-arabskiej Glubb dowodził Legionem Arabskim, zajmując Zachodni Brzeg i Wschodnią Jerozolimę. Po zakończeniu wojny dowodził działaniami Legionu na terenach okupowanych. W dniu 1 marca 1956 został odwołany przez króla Husajna I, który chciał w ten sposób zdystansować się od Wielkiej Brytanii i obalić twierdzenie arabskich nacjonalistów, że w rzeczywistości to Glubb sprawuje władzę w Jordanii. Pomimo odwołania pozostał on bliskim przyjacielem króla Husajna. Pozostałe lata swojego życia Glubb spędził na pisaniu książek i artykułów o swoich doświadczeniach na Bliskim Wschodzie i historii Arabów.

Książka ukazała się dzięki fundacji PAFERE i tam można ją nabyć


Nasze bezcenne dziedzictwo
(...)

Utrata witalności
        Europejczycy odwiedzający Londyn na początku XIX wieku byli pod wrażeniem dużej aktywności. Pośpiech w Londynie był wszechobecny. Jednak w drugiej połowie stulecia to zjawisko przeniosło się do Nowego Jorku, gdzie mówiło się, że tempo życia i ciśnienie były niemal nie do zniesienia.
        Ale w numerze „Blackwood’s” z lutego 1977 roku Jean Gimpel (1918–1996) mówi nam, że w 1956 roku mężczyźni i kobiety na ulicach Stanów Zjednoczonych „chodzili do pracy i z pracy tak spokojnie, jak gdyby byli w Rzymie; i, jak ich koledzy po fachu w Paryżu, wielu menedżerów jadło lunch przez dwie godziny lub dłużej”.
        Czemu możemy przypisywać ten regularny spadek energii w starych narodach? Czy jest to zjawisko fizyczne, rezultat komfortu i przejedzenia? Czy może jest to umysłowy lub moralny upadek idealizmu i ducha?

        Zobaczymy, że w wielu dziedzinach nie możemy rozwiązać naszych problemów, bo nigdy nie myśleliśmy w kategoriach długofalowego wzrostu i upadku narodów i kultur. Mam głęboką nadzieję, że obecna debata może doprowadzić do zmian w naszych badaniach historycznych, a także do dokładniejszych badań nad powstawaniem i upadaniem narodów na przestrzeni dziejów. Takie badania mogą nam pomóc odkryć przyczyny upadku narodów i umożliwić odpowiednie skorygowanie naszych działań.


Upadek sztuki przywództwa
        Nieważne, jak zaangażowani mogą być ludzie – sukces ich pracy jest nierozłącznie związany z jakością ich przywódców. Jestem przekonany, że klucz do przywództwa kryje się w zasadzie: przywództwo nie powinno przynosić przywilejów, lecz obowiązki.
        Żaden człowiek nie powinien wymagać od swoich podwładnych robienia więcej niż sam robi. Jeśli prace rozpoczynają się o ósmej rano, szefowie powinni być tam na czas. Jeśli pracownicy łapią szybki lunch na stołówce, dyrektorzy powinni robić to samo, zamiast znikać na dwie godziny na jedzenie w restauracji.
        Każdy powinien cieszyć się ze swojej codziennej pracy. A radość z pracy zależy też od relacji międzyludzkich. Obowiązkiem przełożonych jest zapewnienie szczęścia podwładnym przez poznanie ich osobiście i przez stworzenie ducha koleżeństwa i wspólnej dumy z pracy.
        Ciepłe relacje między ludźmi mogą być używane przez kierownictwo do dyskusji z podwładnymi o postępach prac oraz wspólnych osiągnięciach i trudnościach, które przed nimi stoją. Takie kontakty i wymiana zwierzeń wspierają poczucie koleżeństwa i pracy zespołowej.

Plaga papierkowej roboty
        Jedną z głównych przeszkód dla przywództwa jest dziś coraz większa ilość papierkowej roboty, która ma tendencję do utrzymywania kierownictwa stale przy biurku, co działa na szkodę relacji międzyludzkich. Ta plaga przenika każdą sferę naszego życia – przemysł, siły zbrojne, Kościół, administrację i niemal każde inne ludzkie działanie.
        Żadna ilość papierkowej roboty, planowania czy statystyki nie zaowocuje koleżeństwem.

„Wyzwolenie” z biura
        Gdy dowodziłem Legionem Arabskim, również byłem boleśnie zalewany niekończącymi się strumieniami papieru. Co więcej, życie biurowe zdawało się rozrastać. Aby od tego uciec, poczułem, że muszę stworzyć i przestrzegać własnych zasad. Trzy dni w tygodniu spędzałem w biurze. Pozostałe trzy dni spędzałem na odwiedzaniu ludzi w pracy lub w terenie, bez względu na to, ile papierów na mnie czekało. W razie potrzeby dodatkową robotą papierkową mogłem zająć się w domu, po godzinach pracy. Dyrektorzy firm i urzędnicy powinni pamiętać, że kiedy życzą sobie więcej raportów i statystyk, uniemożliwiają swoim podwładnym wykonywanie podstawowych zadań.

Egoizm
        Niedawno otrzymałem list od przyjaciela ze Stanów Zjednoczonych. Napisał w nim, że wyróżniającą się cechą życia w tym kraju jest dziś egoizm. Ta szczególna cecha wydaje mi się brać z faktu, że zdobywanie pieniędzy stało się głównym celem naszego życia.
        Jak stwierdziłem w moim pierwszym artykule, zarabiamy pieniądze dla siebie, nie dla naszej społeczności czy naszego kraju. Możemy jednak rozszerzyć wagę egoizmu z jednostek na wspólnoty, związki zawodowe i przedsiębiorstwa, z których każde koncentruje się na korzyściach dla swoich członków, a ignoruje kraj jako całość czy inne instytucje sobie podobne.

Konieczność pracy
        Motto szkoły, w której się uczyłem, brzmiało: Labor Omnia Vincit – praca wszystko zwycięża. Azjatyccy imigranci często przyjeżdżają bez grosza przy duszy do Stanów Zjednoczonych, jednak w ciągu pięciu lub sześciu lat zdobywają pieniądze i stabilizację. Sekret ich sukcesu zawiera się w tym, że są przygotowani do pracy dniami i nocami, podczas gdy rdzenni Amerykanie pracują tylko przez kilka godzin.
        Związki zawodowe niewątpliwie osiągnęły bardzo dużo w Wielkiej Brytanii, ale też w znacznym stopniu przyczyniły się do jej upadku – przez zachęcanie swoich członków do ograniczania wydajności.
        Konstruktywne nastawienie wymaga ciężkiej pracy, zwiększenia produkcji i energicznej polityki ekspansji. Takie nastawienie doprowadziłoby do zwiększenia zarobków i poprawy warunków życia.
        Biznesmeni, którzy spędzają dwie godziny na lunchu, i pracownicy hali produkcyjnej, którzy ograniczają swoją produktywność, to dwie strony tego samego medalu – spadku energii i wydajności społecznej, a przede wszystkim entuzjazmu.
        Potrzebujemy konstruktywnych liderów, którzy będą w stanie rozbudzić w narodzie nową energię i entuzjazm, tak jak zrobił to Winston Churchill (1874–1965) w swoim przemówieniu z 1940 roku, kiedy to powiedział Brytyjczykom: „nie mam nic więcej do zaoferowania ponad trud, krew, pot i łzy”.
        Politycy, którzy szukają głosów przez obiecywanie wyborcom większej ilości pieniędzy, nie są w stanie być dobrymi przywódcami. Entuzjazm u ludzi można rozbudzić jedynie przez wyraźne wezwanie do służby i poświęcenia się w szlachetnej sprawie.

Korupcja
        Innym głęboko niepokojącym objawem jest pojawienie się korupcji w życiu publicznym. Jedną z cech charakteryzujących brytyjskich urzędników od ponad stulecia był brak łapownictwa. Spędziłem sporą część swojego życia na Bliskim Wschodzie i bez końca słyszałem, jak mieszkańcy tych krajów wyrażają zdziwienie i zachwyt faktem, że brytyjscy oficerowie i urzędnicy nigdy nie brali łapówek.
        W ciągu ostatnich kilku lat, niestety, czytamy o coraz większej liczbie przypadków korupcji wśród brytyjskich urzędników. Korupcja jest rakiem niszczącym naród od wewnątrz.

Intelekt nie jest w stanie dostarczyć rozwiązania
        W moim pierwszym artykule wskazałem na niedociągnięcia intelektualizmu. Cierpimy dziś w iluzji, że ludzka inteligencja może nas uratować. Nowa ideologia, więcej nowych przepisów, więcej intelektualnego planowania, zmiana partii rządzącej – są oferowane jako skuteczne remedium na nasze problemy.
        Politycy nie chcą lub boją się przyznać, że nasz upadek jest spowodowany utratą zasad moralnych. Jednak nie może być najmniejszej wątpliwości, że tak właśnie jest. Żadna ilość intelektualnej zręczności nie przywróci świetności narodowi, który stracił swoją energię, inicjatywę, uczciwość i, przede wszystkim, oddanie pracy. Jak napisałem w moim pierwszym artykule: „Jedynie duch gotowości do poświęceń umożliwia społeczeństwu przetrwanie”.
        Naszym problemem jest więc przeprowadzenie reformy norm moralnych oraz doprowadzenie społeczeństwa do poświęcenia i oddania się pracy.

Jak grom z jasnego nieba
        Osobiście wierzę w Wielką Brytanię. Jeśli tylko będziemy w stanie porzucić nasze negatywne nastawienie, rozwiązać problem naszych wewnętrznych waśni i nastawić się energicznie do pracy, to uważam, że będziemy w stanie zaszokować wszystkich naszych krytyków.

7. Pozycja kobiet
Feminizm
        Byłem zaskoczony, jak niewiele komentarzy otrzymałem na temat moich uwag dotyczących zwiększenia udziału kobiet w życiu publicznym jako czynnika wpływającego na upadek narodu. Wspomniałem, że arabski ruch feministyczny zakończył się u schyłku XIX wieku, gdy załamanie bezpieczeństwa publicznego sprawiło, że niebezpieczne dla kobiety stało się wyjście na ulicę bez eskorty.
        Nie znamy przyczyny pojawienia się kobiet w życiu publicznym w okresie dekadencji, a to dlatego, że rozkwit i upadek narodów nigdy nie były badane przez naszych historyków. Czy jest możliwe, że dekadencja ogarnia tylko mężczyzn danego narodu, a omija kobiety? 

Odwrócenie płci
        Wzrastające znaczenie kobiet w życiu publicznym wydaje się zbiegać z chęcią niektórych mężczyzn do naśladowania kobiet. W Bagdadzie byli młodzi mężczyźni, którzy nosili kobiece ubrania i korale. Ta tendencja może pokrywać się ze wzrostem homoseksualizmu. Zostało to nazwane odwróceniem płci – mężczyźni chcą być kobietami, kobiety mężczyznami.
        Oczywiście większość mężczyzn i kobiet nadal bierze śluby, tworzy rodziny i przestrzega uznanych za normalne relacji między płciami. Niemniej jednak odwrócenie płci wydaje się być oznaką dekadencji.
        Znów jednak, choć odnotowujemy taką tendencję, nie jesteśmy w stanie zaoferować wyjaśnień czy środków zaradczych.

Kobiety i kolejne pokolenie
        Kiedy rozmyślamy o przyszłości, musimy zdawać sobie sprawę ze znaczenia kobiet w decydowaniu o jakości kolejnego pokolenia. Pierwsze dziesięć lat życia kształtuje przyszły charakter dziecka. Podczas tych lat wpływ dobrej matki jest decydujący. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że większość wielkich postaci historycznych zawdzięcza swoje charaktery raczej wspaniałym matkom, a nie wzorcom prezentowanym przez ojców. Z tego powodu nowoczesna tendencja, aby matki małych dzieci pracowały zawodowo, wydaje się stanowić zagrożenie dla przyszłości kraju.

Rozbite domy
        Rosnąca liczba mężczyzn i kobiet, porzucających małżonków i dzieci, aby uciec z kimś innym, stanowi niepokojący znak dla przyszłości. Dzieci podróżujące od rodzica do rodzica stają się psychicznie niestabilne, nieposłuszne, cyniczne, naruszają prawo.
        Żadna wypowiedź nie może być dalsza od prawdy niż twierdzenie, że moja moralność jest moją własną sprawą i nikomu nic do tego. Moralność każdego z nas ma ogromne znaczenie dla innych i dla przyszłości naszego kraju.

Szlachetna i bezinteresowna praca
        Bóg, jak się mówi, stworzył nas mężczyzną i kobietą. Ale moim zdaniem kobiety wykonują pracę bardziej szlachetną i bezinteresowną. Wydają mi się stanowić życiodajny fundament narodu. Trudzą się dzień po dniu nad obowiązkami domowymi i nad wychowaniem dzieci, bez widocznych nagród i uznania, z jakich korzystają mężczyźni. Niewątpliwie realizacja bezinteresownej służby wykonywanej przez kobiety doprowadziła do czci, jaką okazywano im w przeszłości.
        Ale nawet w naszej kulturze praktyki takie jak otwieranie kobietom drzwi, przepuszczanie ich, zdejmowanie kapelusza czy ustępowanie im miejsca były oznakami tego samego uczucia. Pokazywały, że naród opiera się na kobietach, które w związku z tym zasługują na cześć i szacunek mężczyzn.

Więcej „wyzwolenia”
        We wszystkich wewnętrznych kłótniach, którym poświęcamy tak wiele czasu, z pewnością najbardziej absurdalne są żądania „wyzwolenia” kobiet. Obie moje babcie zmarły przed 1910 r., jednak pamiętam je wyraźnie. Na pewno żadna myśl o ich niższości nigdy nie pojawiła się w ich głowach. One królowały jak cesarzowe, łagodne i ukochane, a poddanymi były ich dzieci i wnuki.
        Wszystko, co dobrego mogłem zrobić w życiu, przypisuję głównie wpływowi mojej mamy.

Kobiety i kultura
        Musimy też pamiętać, że kobiety są inspiracją i strażniczkami powieści, poezji i kultury. Każdy człowiek, który służył w armii na wojnie lub w odległym regionie, gdzie nie było żadnych kobiet, zdaje sobie sprawę, jak nieokrzesani i brutalni potrafią być mężczyźni bez ich wpływu.
        Mężczyźni są pospolitą gliną ludzkiej rasy, to rębacze drzew i nosiciele wód. Jak tragiczne jest, że kobiety, nasze anioły stróże, inspiratorki wszystkich naszych najlepszych działań, pragną zejść z wysokich piedestałów i grzebać się w błocie obrzydliwego wyścigu szczurów.

8. Populacja i przyszłość
Nieprzewidywalność
        Podczas próby dyskusji na temat przyszłości warto zauważyć, że przez całą historię nawet najmądrzejszym ludziom swoich czasów w żadnym stopniu nie udało się przewidzieć przyszłych wydarzeń. Opatrzność zawsze wydaje się grać zupełnie nieoczekiwanymi kartami. Kto dziesięć czy dwadzieścia lat temu przewidziałby nagłe ogromne bogactwo, jakie Iran i pustynny Półwysep Arabski uzyskały w ciągu ostatnich trzech lub czterech lat?

Środki transportu i komunikacji
        Jest oczywiste, że nowoczesne środki transportu i komunikacji mają znaczący wpływ na przyszłość. Niektórzy przewidują rozwój jednej rasy ludzkiej, dzielącej wspólną, mieszaną kulturę. Takie prognozy to nic więcej niż zgadywanie. Pojawienie się na ziemi tylko jednej rasy i kultury wydaje mi się grozić tragiczną monotonią i zubożeniem życia ludzkiego.
        Niemniej jednak warto zauważyć, że bliskość nie musi oznaczać współpracy czy bratania się. Grecy i Turcy żyli razem na Cyprze od wieków, a dopiero w ostatnich latach pojawiła się tam gwałtowna wrogość. Irlandia jest innym przykładem dwóch narodów, które nigdy się nie połączyły.
        Czy nie jest bardziej prawdopodobne, przynajmniej przez długi jeszcze czas, że łatwość transportu z jednego kontynentu na drugi może prowadzić do powstania wielu małych ludzkich skupisk złożonych z przedstawicieli różnych narodów, odseparowanych od większości etnicznych?

Czy obowiązkowa integracja jest sensowna?
        Rządy bliskowschodnie zawsze wiedziały, że ludzie wolą żyć w swoich własnych społecznościach, z ludźmi dzielącymi ich język, obyczaje i religię. Każde miasto miało osobne dzielnice dla Arabów, Turków, Ormian, Persów, Czerkiesów, Żydów i chrześcijan czy jakichkolwiek innych grup. Jeśli wszystkie one były traktowane sprawiedliwie przez bezstronny rząd, nie występowały żadne problemy.
        Oczywiście, wszystkie wspólnoty muszą być równo traktowane, a takie dobra publiczne jak szkoły, drogi, czy usługi komunalne powinny być dostępne dla wszystkich. Tak długo, jak wszyscy traktowani są sprawiedliwie, jestem zdecydowanie przeciwny nadgorliwym rządom próbującym organizować ludzi przy użyciu siły.

Jednorodność narodowa
        Pojęcie jednorodności narodowej, wydające się pochodzić z Zachodu, doprowadziło do wielu problemów. W Stanach Zjednoczonych żołnierze byli wykorzystywani do zmuszania czarnych i białych dzieci do chodzenia do tych samych szkół. Rząd izraelski z kolei przy użyciu sił wojskowych wysiedlił setki tysięcy palestyńskich Arabów z ich domów i z ich kraju. Ludność Izraela miała być całkowicie żydowska.
        Idea jednorodności, w dobie szybkiego transportu, wydaje się prowadzić jedynie do przemocy i nienawiści.
        Prawdą jest, że w moim pierwszym artykule określiłem napływ cudzoziemców jako źródło narodowej słabości, bo tak rzeczywiście jest. Skłaniam się ku myśleniu, że jednorodne narody byłyby lepsze. Nie chcę tym stanowczo wykluczać wszystkich cudzoziemców, którzy mogą przyjeżdżać do kraju w sprawach zawodowych czy w charakterze ekspertów technicznych lub z podobnych przyczyn. Mam na myśli raczej masowy transfer ludności.
        Jednak z czasem, kiedy transport staje się łatwiejszy i szybszy, może nie dać się uniknąć mieszanych populacji. W takich przypadkach wzajemna tolerancja różnych środowisk wydaje się być bardziej rozsądna niż próba integracji ich przy użyciu siły.

Światowa populacja
        Jeden z moich czytelników zauważył krytycznie, że nie wspomniałem o ogromnym wzroście liczby ludności na świecie. Moim usprawiedliwieniem jest, po raz kolejny, fakt, że opisuję to, co działo się w przeszłości.
        Muszę jednak przyznać, że nie wiem, jaki efekt może mieć w przyszłości zwiększenie światowej populacji. Generalnie bardziej zaawansowane w rozwoju narody nie zwiększają znacznie swojej liczebności. Jednak na przykład w państwach Azji obserwuje się ogromny wzrost populacji, co może stanowić zagrożenie dla innych narodów.

9. Duch ożywia
Efekt ducha
        We wszystkich problemach to nie zręczność planowania jest tym, co przesądza o sukcesie, ale duch, który inspiruje osoby zaangażowane. Miłość zawsze znajdzie rozwiązanie. Miłość, mówi się, jest cierpliwa i łaskawa, nie jest zazdrosna ani arogancka, ani egoistyczna, nie daje się też łatwo sprowokować. W pewnym stopniu obecne ideały Wspólnoty Narodów mogą być na tym oparte, jeśli tylko jej przywódcy sprostają oczekiwaniom. Przede wszystkim oznacza to nieużywanie przymusu, chyba że w ostateczności – to znaczy: jeśli jest to jedyny sposób, aby ochronić słabszych przed najstraszniejszymi formami ucisku.

Odrodzenie religii
        Jestem przekonany, że poziom standardów moralnych można podnieść jedynie przez odrodzenie religii. Szybki wzrost liczby „-izmów” w naszych czasach udowadnia, że nie ma intelektualnego panaceum na uzyskanie ogólnego poparcia. Grupa mądrych ludzi tworzy teorię społeczeństwa, co do której są przekonani, że stworzy ona raj na ziemi. Jednak nie jest możliwe zbudowanie idealnego społeczeństwa z agresywnymi i samolubnymi ludźmi. Każda taka teoria jest oczywiście ostro atakowana przez inne grupy, a to skutkuje konfliktami i nienawiścią.
        Sama religia może skłonić ludzi do porzucenia ich obecnego, krótkowzrocznego egoizmu i pełnego poświęcenia się dla dobra wspólnego. Przez religię mam na myśli przekonanie, że to życie nie jest końcem; że istnieje świat duchowy, który – choć niewidoczny – przenika całe stworzenie i może wywołać przychylność w sercu każdego człowieka.
        Zaakceptowanie istnienia tego ogromnego świata duchowego niezmiernie poszerza nasze horyzonty i pozwala nam dojrzeć małostkowość naszych kłótni i naszych prób zagarniania wszystkiego dla siebie. Może to prowadzić do stopniowych przeobrażeń naszych charakterów. Jednak zazwyczaj duma z własnej przebiegłości i sprytu zamyka nasze umysły na wszechobecny świat duchowy. 

Przesłanie nadziei
        Celem mojego pierwszego artykułu nie było utyskiwanie, że „koniec jest bliski” – raczej coś wręcz przeciwnego. Nasz upadek nie jest wynikiem zewnętrznych sił, nad którymi nie mamy kontroli, lecz naszej własnej chciwości, egoizmu i niemoralności, a także utraty odwagi i energii. „Wina to, drogi Brutusie, nie gwiazd naszych, ale nas samych, żeśmy tacy mierni”. To są słabości, które każdy z nas może próbować przezwyciężyć.
        Naszym obowiązkiem jest zatem zainaugurowanie ruchów mających na celu odwrócenie tych tendencji; skrupulatne spełnianie obowiązków wobec naszych rodzin, pracowanie tak ciężko, jak to tylko możliwe, i prowadzenie za sobą naszych podwładnych przez braterstwo i relacje międzyludzkie; wykorzystywanie każdej okazji do wypowiadania się pisemnie i ustnie na rzecz poświęcenia, służby i bezinteresowności. To przede wszystkim odrodzenie naszego ducha, który odmieni naszą sytuację i zapewni nam dobrą przyszłość.
        Nasz kraj jest opętany niechętnym duchem: „Dlaczego ja?”. Potrzebujemy przywódców, którzy zainspirowaliby nas raz jeszcze duchem bezinteresownej służby. Ale jeśli nasi przywódcy nie są w stanie dać nam takiego przykładu, musimy zrobić to sami.
        Potrzebujemy ducha proroka, który, gdy usłyszał, że potrzeba kogoś do ciężkiej pracy, zawołał z radością: „Oto jestem! Poślij mnie!”.

Ostatnio zmieniany piątek, 22 grudzień 2017 22:42