Goniec

Switch to desktop Register Login

Wojna o pieniądz (2)

Oceń ten artykuł
(1 Głos)

600-song-hongbing        W 1826 roku działania biznesowe tych ludzi pozostawały w stanie całkowitej harmonii. Salomon Oppenheim utrzymywał bliskie więzi z Rothschildami z Frankfurtu, Wiednia, Paryża i Neapolu, wymieniając z nimi, praktycznie każdego dnia, poufne informacje handlowe

        Wraz z otwarciem Nadrenii dla turystów, wśród wyższych warstw brytyjskiego społeczeństwa zapanowała moda na wycieczki do tego regionu. Ponieważ bogaci goście nie chcieli zabierać z sobą zbyt dużej ilości gotówki, rodziny finansistów nawiązały współpracę: Rothschildowie wystawiali w Londynie weksel, który na­stępnie można było wymienić na pieniądze w nadreńskim banku Oppenheimów. Relacje obu stron stały się jeszcze bliższe.

        Salomon stopniowo przekazywał ster rodzinnych interesów swojemu synowi Abrahamowi - w 1834 roku odbył się jego ślub z Charlottą Breyfus, a zaraz po nim miesiąc miodowy, podróż i odwiedziny u każdego z możnych stryjów. W tym czasie miało też miejsce pewne wydarzenie: Oppenheimowie utracili klienta poleconego im przez Rothschildów. W liście do najpotężniejszego z nich, Nathana, Abraham pokornie i z wielkim szacunkiem pisał:

        Wasza Ekscelencjo, Panie Baronie, dwa lata temu zarekomendowałeś swoim klientom wizytę w Kolonii. Niestety, w ostatnim czasie, nie w wyniku naszych błędów, utraciliśmy ich. Sprawa ta napawa nas wielkim bólem. Ponieważ właśnie szczęśliwie poślubiłem Twoją, Panie, siostrzenicę, i dzięki temu mogę wejść w stre­fę Twojej, Panie, protekcji, podejmując się czegoś znacznie przekraczającego moje możliwości, zastanawiam się, czy nie życzyłbyś sobie, Panie, powrotu do dawnych związków pomiędzy naszymi rodami, a może nawet udzielenia nam pierwszeństwa przed rodziną Schaffhausenów. Ze swej strony pragnę, Panie, byś stał się dla nas głównym partnerem. Mam nadzieję, że ma prośba zostanie przez Ciebie, Panie, wysłuchana. Zaszczycony, przesyłam Ci, Panie, wyrazy największego szacunku. Od 1830 roku Oppenheimowie pozostawali w sojuszu z rodziną Hansemannów, energicznie i z rozmachem angażując się w finansowanie branży kolejowej oraz morskiej. Zawiązali spółkę akcyjną, której zadaniem były inwestycje w pro­jekty budowy dróg żelaznych w Nadrenii. Ponieważ duże tempo industrializacji w Prusach doprowadziło do napiętej sytuacji finansowej i trudności z pozyski­waniem kapitałów, to praktycznie wszystkie firmy szybko wykorzystały limity kredytowania. Abraham Oppenheim sprytnie dostrzegł tę nadarzającą się okazję i bezzwłocznie rozpoczął świadczenie usług pożyczkowych, handlowych oraz in­westycyjnych. 

        Dzięki wielkiej pomocy uzyskanej od Rothschildów założył pierwszą na świecie firmę ubezpieczeniową. W 1842 roku nawiązał stabilne relacje handlowe z rodziną Bleichróderów z Berlina (która odegrała później istotną rolę w procesie zjednoczenia Niemiec). Od tego momentu pozycja Oppeheimów w Europie została ugruntowana: w Prusach dominowali, natomiast we Francji, Austrii, Włoszech i Wielkiej Brytanii posiadali wpływy, których nie można było lekceważyć. 


Rewolucja 1848 roku i akcja ratowania branży bankowej

        Około 1830 roku, za sprawą wyraźnie przyspieszonego rozprzestrzeniania się rewolucji przemysłowej z Wielkiej Brytanii na całą Europę, nastąpił pewien moment zwrotny we współczesnej historii świata, Rozwój gospodarczy we Francji, Niemczech, Austrii i innych krajach wszedł w całkowicie nowy etap. Industriali­zacja oznaczała bezprecedensowy rozwój górnictwa, włókiennictwa, kolejnictwa, produkcji maszynowej, stoczniowej oraz innych branż. Jednak gdy kształtowała się nowa spora grupa zwycięskich kapitalistów, przemiany prowadziły także do tworzenia się liczniejszych jeszcze rzesz przegranych. Byli nimi nieposiadający niczego chłopi, którzy utracili ziemię i zostali zmuszeni migrować do miast, pracujący w tragicznych warunkach robotnicy, bezrobotni rzemieślnicy oraz miejska biedota. W obliczu stopniowego rozpadu despotycznej władzy feudalnej, wzrastający w siłę przemysłowcy z niezadowoleniem przyjmowali fakt, że rządzący nie biorą pod uwagę coraz majętniejszej elity ekonomicznej - i domagali się od decydentów kolejnych uprawnień. Natomiast ci, których rewolucja przemysłowa zniszczyła, gromadzili w sobie frustrację i niezadowolenie. Do grupy odrzuconych możemy też włączyć Żydów, od zawsze spotykających się z uprzedzeniami. Te sfrustrowane społeczności, bez pełni praw obywatelskich, w obliczu przemocy i niesprawiedliwości, które pociągnął za sobą rozwój gospodarczy, sformowały wspólny nurt. Pomimo oznak prosperity i postępu pod cienką warstwą dobrobytu narastał ferment.

        W latach 1845-1847 wiele krajów europejskich dotknęła trzyletnia klęska su­szy, na rozległych obszarach panował głód. Zbiory były marne, ceny zboża gwałtow­nie poszły w górę, sprzedaż produktów rolnych spadła, prowadząc w konsekwencji do znacznego ograniczenia możliwości kredytowania rolnictwa; bardzo zmalały też szanse na pracę. W tym samym czasie, począwszy od 1840 roku, przemysł europejski wszedł w okres stagnacji. Szczególnie widoczne było to w przypadku budowy nowych linii kolejowych, a właściwie ich braku. Branża ta praktycznie przestała się rozwijać. I w tym przypadku także znacznie ograniczono dostęp do pożyczek. Zjawiska deflacyjne połączyły się, wywołując w wielu rejonach Europy recesję. W zbudowanym po upadku Napoleona I stabilnym układzie, z powodu presji ze strony kurczącej się gospodarki, pojawiły się pęknięcia.

        Obserwując zjawisko niedoboru kapitału na poszczególnych rynkach, Abra­ham Oppenheim przewidział nadejście wielkiego kryzysu.

        W lutym 1848 roku na giełdzie w Paryżu nastąpił krach i wybuchła doj­rzewająca od dłuższego czasu rewolucja. Poczucie krzywdy i nienawiść, a także kierujące burżuazją pragnienie zdobycia władzy doprowadziły do gwałtownych rozruchów. 26 lutego rodzina Fouldów rozsyłała wiadomości mówiące o sukce­sie i ustanowieniu Drugiej Republiki, wystarczyły jednak dwa dni, by sytuacja przedstawiana w depeszach uległa radykalnej zmianie. W marcu fala rewolucyjna z Francji zaczęła docierać do Kolonii. Wywrotowcy domagali się od Abrahama Oppenheima, by jako ich reprezentant udał się na rozmowy z rządem, on jednak, bez zastanawiania się, żądanie to odrzucił. W rzeczywistości relacje pomiędzy rodziną Oppenheimów, a uczestnikami rewolty były szczególne: młodszy brat Abrahama, Dagobert, osobiście w niej uczestniczył. Wcześniej, latem 1842 roku, zaraz po ukończeniu uniwersytetu, dopomógł Karolowi Marksowi zostać redak­torem „Gazety Reńskiej”, ten zaś, na jej łamach, często wytaczał ciężkie działa przeciwko rządowi Prus.

        Na rynku nieruchomości w Kolonii nastąpiło załamanie. W wyniku nad­ miernych inwestycji w tej branży kryzysem płatniczym dotknięty został bank Schaffhausena. Oppenheim natomiast nie ryzykował tak kapitału. Działał zgodnie z tradycyjnymi poglądami międzynarodowych bankierów, którzy żywili zdecy­dowaną niechęć do aktywów o słabej płynności i bardzo rzadko lokowali środki na rynku nieruchomości. 29 marca Bank Schaffhausena wstrzymał wypłaty dla stu siedemdziesięciu pracowników oraz ponad czterdziestu tysięcy klientów, ci zaś, w przerażeniu, jak jeden mąż, ruszyli do placówki w celu odzyskania swoich pieniędzy, lecz nie było to już możliwe. Kryzys zagroził dalszemu istnieniu banku. Jednak w przypadku jego plajty prawdopodobny stałby się też krach i upadek całego systemu bankowego Nadrenii - instytucja należąca do Schaffhausena była zbyt duża, by można było pozwolić na jej bankructwo. Zresztą także Oppenheimowie, mając z nią bliskie relacje handlowe, znaleźliby się w poważnych tarapatach. Pilnie potrzebowali w tym czasie 500 tysięcy talarów w gotówce na kontynuację finan­sowania budowy drogi żelaznej Kolonia-Minden. Bankowi brakowało podobnej sumy, by przetrwać w trudnych czasach.

        Simon, brat Abrahama, aktywnie wspierał pomysł inwestowania przez ich rodzinę w branżę kolejową. W liście z 3 kwietnia pisał: „Mam wielkie zaufanie do Twoich umiejętności. Czuję, że zdołasz uzyskać od rządu wsparcie naszych lokat kolejowych w wysokości przynajmniej 500 tysięcy talarów, z terminem płatności na rok lub nawet dłuższym”. Jednak trzy dni później informował: „Drogi Abra­hamie, dziś wydatki na linię Kolonia-Minden ponownie wyniosły 3000 talarów. Dagobert poinformował mnie, że jutro potrzebna będzie jeszcze większa kwota”. 10 kwietnia, nie otrzymawszy odpowiedzi, Simon zaczął się poważnie niepokoić: „Nasza sytuacja jest szczególna, David Hansemann [pruski minister finansów] powinien pójść na kompromis, jesteśmy największym w Nadrenii i praktycznie jedynym wciąż działającym bankiem, [uratowanie nas] leży w interesie rządu, każdy zgodziłby się, że ochrona naszej firmy to nadzwyczaj roztropne posunięcie”. 11 kwietnia ponownie ponaglał: „Mam nadzieję, że dojrzały już decyzje, które będą ochroną dla wszystkich naszych dążeń. Ufam, że Hansemann zawyrokował o udzieleniu nam wsparcia na sumę 500 tysięcy talarów. Drogi Abrahamie, zro­zum, że jeśli chcemy cieszyć się bezpiecznym i spokojnym snem w nocy, musimy otrzymać owe pieniądze”.

        1 kwietnia Abraham osobiście udał się do Berlina, by prosić swojego starego przyjaciela Hansemanna o kredyt rządowy w wysokości 500 tysięcy talarów, pod zastaw środków trwałych oraz akcji, na ratowanie banku Schaffhausen. Ratowanie banku Schaffhuasen oznaczało ratowanie samego siebie. Rozmowy i negocjacje trwały dwa tygodnie, w czasie których zadecydowano o ugodzie z wierzycielami. W tym celu konieczne było zwrócenie się do rządu z prośbą o pieniądze. Władza nie przejawiała początkowo chęci angażowania się w to przedsięwzięcie. Oppenheim, strasząc, tłumaczył jednocześnie, że istotą tej pomocy nie jest po prostu rozwią­zanie problemu płynności finansowej poszczególnych banków, lecz zatrzymanie postępów rewolucji, a zatem fundamentalny problem polityczny - kwestia być albo nie być pruskiego rządu; że w przypadku, gdy działalność kredytowa banków nie zostanie przywrócona, nastąpi rozpad istniejącego porządku społecznego. Rząd Prus, wsłuchawszy się w ów głos, wpadł w panikę i błyskawicznie powołał nadzwy­czajny komitet kryzysowy. Radę ministrów reprezentował Hansemann, liderem bankierów został Abraham. Strony wspólnie dyskutowały o konkretnych rozwią­zaniach dotyczących udzielenia Schaffhausenom pieniężnego wsparcia i szybko osiągnęły porozumienie w sprawie przekształcenia ich instytucji w spółkę akcyjną. W ten sposób powstał pierwszy w Prusach bank inwestycyjny. W rzeczywistości był to jeden z punktów reformy finansowej, na rzecz której, począwszy od 1830 roku, agitowała partia liberalna oraz Abraham Oppenheim. W celu wywarcia jeszcze większego nacisku na decydentów głosił on, że w przypadku, gdy pomoc nie zostanie udzielona na czas, utrata Nadrenii przez Prusy będzie nieunikniona. Bardzo rzucało się w oczy to podniesienie kwestii ratowania banków do poziomu obrony suwerenności terytorialnej państwa. W tej sytuacji rząd, zajęty tłumieniem niepokojów społecznych, nie mając czasu na długie rozważania, wykonał zdecy­dowany ruch. Podstawową wytyczną dla jego ówczesnych działań było utrzymanie porządku, dlatego Abraham i Hansemann, trzymając się twierdzenia: „stabilność finansowa stanowi warunek stabilności politycznej”, przejęli inicjatywę. W isto­cie wszystko to było elementem już znacznie wcześniej opracowanej przez nich strategii, mającej na celu przeprowadzenie rewolucji finansowej oraz politycznej. Wykorzystując wstrząsy społeczne i chaos, Oppenheim osiągnął ostatecznie wy­ marzony cel: na początku maja uzyskał od rządu Prus wsparcie w wysokości 500 tysięcy talarów. W systemie pieniężnym tego kraju rozpoczął się proces wielkiej transformacji.

        Jeśli porównamy powyższą historię z obecnym kryzysem i akcją pomocy finansowej udzielonej przez amerykański rząd, prawdopodobnie odkryjemy, że zmieniły się jedynie dekoracje, natomiast wszystkie główne fakty mogłyby znaleźć się na czołówce dzisiejszego wydania „The Wall Street Journal”. Tytuł brzmiałby „Ratowanie banków oraz reforma finansów: wspólne cele ministra i finansistów”.

Historia powtarza się po wielokroć...


Otto von Bismarck: 

droga do władzy

        Jeżeli przyjmiemy, że zjednoczenie Niemiec nie może być rozpatrywane bez odniesienia do osoby Bismarcka, to trzeba też uznać, że nie byłoby jego sukcesów bez żydowskiego bankiera Gersona Bleichródera. 

        Pozycja Żelaznego Kanclerza w niemieckiej historiografii odpowiada tej, którą w chińskiej zajmuje Pierwszy Cesarz (Qin Shi Huang) - obaj pełni wytrwałości i determinacji, krwią i żelazem zakończyli proces zjednoczenia kraju, odciskając w dziejach swój trwały ślad. W Niemczech do dnia dzisiejszego powstało około siedmiu tysięcy prac związanych z osobą Bismarcka, badacze przeprowadzili szczegółową, niesłychanie dokładną analizę wszystkich jego sukcesów i porażek, słusznych decyzji i popełnionych błędów. Niestety, w tych wytworzonych w pocie czoła opracowaniach praktycznie całkowicie pominięty został wątek wpływającej na politykę kanclerza wielkiej finansowej grupy interesu. On sam, w trzytomowej autobiografii, dopiero przy okazji wspomnień o śmierci Wilhelma II umieścił wzmiankę na temat rodziny Bleichróderów. Oddziaływanie żydowskich rodzin bankierskich na niemiecką scenę polityczną pozostaje ciemnym punktem badań historycznych.

        W rzeczywistości, w ciągu całej swej kariery politycznej, Bismarck wymienił z Bleichróderami i Rothschildami blisko tysiąc listów i depesz; sam Bleichróder praktycznie codziennie informował Rothschildów o zmianach na niemieckiej scenie politycznej, o ruchach armii oraz przeróżnych wydarzeniach dotyczących rynku pieniężnego. Na podstawie tej korespondencji możemy przyjąć jako rzecz pewną, że bez potężnej tarczy finansowej otrzymywanej od wspomnianych rodzin, kanclerz nie miałby tak dużego wpływu na niemiecką politykę, a tym bardziej nie przeprowadziłby wielkiego projektu zjednoczenia kraju. Wyciągnięcie nazwiska Bleichróder, przez blisko sto lat pozostającego w zapomnieniu, na światło dzienne, i przypomnienie o jego znaczeniu w historii, pozwala uświadomić sobie, jak wielką rolę odegrały w dziejach finansowe grupy nacisku.

Bismarck urodził się w znanej i wpływowej rodzinie pruskich właścicieli ziemskich. Takie pochodzenie dawało przepustkę, złoty klucz do przyszłości. Od najmłodszych lat wykazywał wielkie ambicje. Pozycja społeczna, nieosiągalna dla większości ludzi, oraz wielki majątek były dla Bismarcka czymś oczywistym i łatwo dostępnym, i ukształtowały jego wyjątkową osobowość. Miał gwałtowny temperament, w załatwianiu spraw wykazywał twardą konsekwencję i bojowość, był silny i wytrwały, charakteryzowała go sztywna, nieuprzejma postawa, często był wręcz zawzięty i absolutnie nieskory do rewizji swoich sądów Jego ambicje szły w parze z wielkim zainteresowaniem polityką i działalnością rządową. Ponadto, podobnie jak inni członkowie warstwy junkrów, pragnął pieniędzy. Zapewniały mu one ochronę przed zagrożeniami i niepokojami, wykorzystywał je, by realizować swoje aspiracje polityczne oraz dążenie do władzy. A gdyby pewnego dnia znużyła go i zniechęciła działalność publiczna, miał możliwość, posiadając wielkie sumy, szybko wycofać się ze sceny, bez narażania na szwank swej sytuacji ekonomicznej.

        Od chwili, gdy zaangażował się w politykę, jego apetyt na pieniądze wzrastał, czas zaś poświęcany na zarządzenie oszczędnościami stawał się coraz krótszy. Nie miał zatem innego wyjścia: musiał wykorzystać Żydów i posiadany przez nich dar gospodarowania bogactwem. Przekazał im kontrolę nad swoim majątkiem, by umożliwić jego akumulację i wzrost. Postawa Bismarcka wobec Żydów była pragmatyczna - nie czuł wobec nich specjalnej sympatii i uważał, że nie powinni mieć szans na wchodzenie do struktur rządowych, jednocześnie jednak podziwiał ich umiejętność obchodzenia się z kapitałem. Dzięki tej umiejętności, w efekcie działań podejmowanych przez wnikliwych i bystrych bankierów, jego bogactwo zwielokrotniło się.

        Rewolucja 1848 roku doprowadziła do powstania w Europie wielkiej luki w obszarze władzy i dostarczyła Bismarckowi wspaniałej okazji i przestrzeni do rozwoju, pobudzając jego polityczne ambicje. Jednocześnie utwierdziła go w, tak charakterystycznym dlań, poczuciu realizmu. Podczas trwającego przewrotu ostatecznie wybrał opcję, stając się członkiem partii rojalistycznej. Miał głębokie przekonanie, że Niemcy nieodwołalnie muszą wstąpić na drogę prowadzącą do pełnego zjednoczenia, a proces ten będzie potrzebował oparcia w silnej władzy panującego. Sądził, że demokracja może doprowadzić jedynie do osłabienia i roz­padu. By zrealizować ten wielki cel [zjednoczenia] Bismarck postanowił zostać wiernym i oddanym strażnikiem króla. W jego listach osoba pruskiego monarchy zajmuje miejsce szczególne. W 1851 roku, jako wynagrodzenie za wierną służbę, Fryderyk Wilhelm IV mianował go swym przedstawicielem na odbywające się obrady parlamentu we Frankfurcie. Od tej chwili Bismarck stał się osobą publiczną, obecną na kartach historii.


Bleichróder: prywatny bankier Bismarcka

        Gerson Bleichróder był nie tylko prywatnym bankierem pierwsze­ go kanclerza Rzeszy, Bismarcka, ale również bankierem niemieckiego społeczeństwa. Dzięki podstępom oraz cierpliwości, które tak dobrze opanował, zagarniał ogromne zyski. Rothschildowie byli dlań wzorem oraz sekretnym sojusznikiem, choć jednocześnie podążał własną drogą i realizował własne wartości.

        W 1851 roku Bismarck przybył do Frankfurtu i bardzo szybko zwrócił na siebie uwagę mieszkającego tam Amschela Rothschilda - głowy rodu, najstarszego z pięciu braci, dobiegającego wtedy osiemdziesiątki. Pierwsze spotkanie wywarło na Bismarc­ku głębokie wrażenie. Po powrocie do domu bardzo często naśladował (zwracając się do żony) jego charakterystyczny sposób mówienia po niemiecku - z żydowskim akcentem i gramatyką. Majątek, aspiracje i siła Rothschildów wzbudziły w nim podziw i z prawdziwą radością przywitał tę nową znajomość. Korzystał z każdego zaproszenia, odbierając je jako wielki honor. Osobę starego Amschela, przy jakiejś okazji, opisał następującymi słowami: „To bardzo stary Żyd, posiadający tony złota i srebra, wiele złotych widelców, noży i talerzy. Ponieważ nie ma syna, to, mimo że jest niezmiernie bogaty, brak mu spadkobiercy tej wielkiej fortuny. W rzeczywistości bardziej przypomina on mieszkającego w ekskluzywnym pałacu biedaka. Niezliczone rzesze ludzi wokół niego starają się, oszustwem i trikami, wyłudzić pieniądze. Krewni, by odziedziczyć majątek, otaczają go ciasnym kręgiem, choć w rzeczywistości nie żywią wobec niego żadnych prawdziwych uczuć i szczerej miłości”.

        Bismarck był pracowitym i zdolnym studentem, nadzwyczaj spragnionym i wiedzy, i władzy. Jego ambicje i zdolności bardzo szybko skierowały nań uwagę Amschela oraz wyznaczonego na jego spadkobiercę Mayera Carla. Rothschildo­ wie szczególnie lubowali się we wspieraniu rozwoju utalentowanych politycznie młodych ludzi, a wybierając ich, wykazywali się często wielką intuicją. Spod ich rąk wyszło wiele gwiazd europejskiej historii. W przypadku Bismarcka ufali, że ma on ogromny potencjał i wart jest inwestycji. Oprócz niego rodzina ta wyróżniła, między innymi, Benjamina Disraelego, późniejszego premiera Wielkiej Brytanii, a także lorda Archibalda Rosebery ego. Ten ostatni postanowił sobie w młodości, że ożeni się z bardzo bogatą kobietą [ w 1878 r. poślubił Hannah Rothschild - przyp. red.], obejmie stanowisko szefa rządu Wielkiej Brytanii, a jego koń wygra wyścigi konne w Derby. I ostatecznie wszystko to udało mu się zrealizować. W latach późniejszych Rothschildowie odkryli i wspierali innego jeszcze brytyjskiego pre­miera - Winstona Churchilla. Wszyscy ci ludzie zostali wyłowieni, wspomożeni i starannie edukowani, aż do momentu osiągnięcia przez nich dojrzałości i na­ brania siły, tak by mogli realizować cele swych mecenasów, stając się politykami z pierwszego szeregu, wpływającymi na losy całego świata.

        Nathan Rothschild, manifestując swą potęgę, miał niegdyś oznajmić, że kontroluje prawo emisji pieniądza w całym imperium brytyjskim. Jednak stara arystokracja wciąż przejawiała wobec tej rodziny oraz wobec innych „nowobo­gackich” żydowskich bankierów  głęboko zakorzenioną i trudną do ukrycia nie­chęć i pogardę - chyba że sytuacja robiła się nadzwyczajna, bez wyjścia, i musieli podporządkowywać się władzy pieniądza. Takie nastawienie charakteryzowało również Bismarcka: wykorzystywał żydowskich finansistów, a jednocześnie nimi gardził.