Goniec

Switch to desktop Register Login

Z Polski rodem: Bratanek Węgrów – Józef Wysocki

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

jozefwysocki        Burzliwe wydarzenia 1848 roku, które przeszły do historii jako Wiosna Ludów – zaczęły się już właściwie w środku zimy. Na przykład, w końcu stycznia wrzenie rewolucyjne ogarnęło Włochy. W lutym rewolucyjne nastroje wstrząsnęły Paryżem, a potem całą Francją. świadomy doniosłości chwili był Adam Mickiewicz, który miał nadzieję, że nastroje rewolucyjne w Europie osłabią Rosję, Prusy i Austrię, a więc dadzą szansę odzyskania przez Polskę niepodległości, toteż wystąpił z ideą powołania polskiego legionu przy ówczesnym Państwie Kościelnym. Nic z tego nie wyszło, bo rewolucjoniści ustanowili w Rzymie republikę i znieśli (na rok) świecką władzę papieża Piusa IX.

        Idea tworzenia polskich legionów pozostała jednak nadal aktualna, tym bardziej że Wiosna Ludów odnosiła sukcesy: w marcu 1848 roku przed ludem berlińskim skapitulował cesarz Fryderyk Wilhelm IV, w Wiedniu nieco później upadł rząd „woźnicy Europy”, twórcy europejskich porządków po rozgromieniu w 1815 roku Napoleona – księcia Klemensa Lothara Wenzla von Metternich-Winneburg, zwanego potocznie Metternichem...

        Oczywiście, do walki szykowano się pospiesznie także na ziemiach polskich. Na przykład w Poznaniu zawiązał się powstańczy Komitet Narodowy, utworzony zresztą przy wydatnym udziale polskiej emigracji. Także przy udziale emigracyjnej Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego oraz w porozumieniu z poznańskim Komitetem Narodowym, identyczne ciało i pod tą samą nazwą utworzono w Krakowie.

        Jednym z członków krakowskiego Komitetu Narodowego był liczący wówczas 39 lat (urodził się w 1809 roku w Tulczynie na Podolu) polityk i oficer, bliski współpracownik Ludwika Mierosławskiego, a jeszcze wcześniej uczestnik Powstania Listopadowego, działacz Towarzystwa Demokratycznego Polskiego w Paryżu – Józef Wysocki. Miał zaledwie stopień majora, ale uchodził za doświadczonego oficera (to on, wspólnie z Mierosławskim, opracował plan niedoszłego powstania narodowego z 1846 roku, a poza tym napisał głośny wtedy „Kurs sztuki wojskowej”), toteż krakowskie gremia niepodległościowe powierzyły mu kierowanie tzw. dyrektoriatem wojny w Galicji, a poza tym zobowiązały do stworzenia siły zbrojnej w tej części ziem polskich – Gwardii Narodowej.

        Formację tę Wysocki rzeczywiście stworzył. Jej żołnierze oficerowie nosili granatowe surduty z amarantowymi kołnierzami, do tego białe konfederatki i białe spodnie z lampasami. Niestety, jedynym uzbrojeniem Gwardii Narodowej były pałasze.

        Przygotowania do powstania w Galicji przebiegały sprawnie. Organizatorzy liczyli na powodzenie zwłaszcza z dwu powodów: byli prawie pewni wsparcia Europy dla polskich aspiracji narodowych oraz liczyli poważnie na poparcie powstania przez chłopów. Uruchomienie czynnika pierwszego miało wynikać z ogólnej sytuacji rewolucyjnej w Europie. Dla uruchomienia drugiego – Komitet Narodowy zaapelował do polskich ziemian, aby w Wielkanoc, 23 kwietnia 1848 roku, ogłosili zniesienie w swoich majątkach pańszczyzny. Niestety, wkrótce miało się okazać, że Europa nie jest taka znowu skora zajmować się losami Polaków, a nadzieje na poparcie powstania zniweczył austriacki gubernator w Galicji, który już 22 kwietnia, w Wielką Sobotę, ogłosił zniesienie pańszczyzny.

        Jeszcze jedna koncepcja narodowego powstania na ziemiach polskich skończyła się w ten sposób niepowodzeniem. Tliła się jednak ciągle nadzieja, że dalsze walki w Europie sytuację tę odmienią. Dlatego polscy oficerowie i żołnierze z Galicji nie składali broni, lecz przedzierali się do innych krajów, z zamiarem kontynuowania walki „o wolność naszą i waszą”. W ten sposób polskie legiony powstały we Włoszech, w Nadrenii, w Badenii. Próbę stworzenia polskiego legionu podjęto również na ziemi rumuńskiej.

        Ale najwięcej Polaków stanęło z bronią w ręku po stronie Węgrów, którzy od kwietnia 1848 roku wypowiedzieli posłuszeństwo wiedeńskiemu cesarzowi, tworząc w Peszcie własny parlament i rząd. Nad Dunaj było z Galicji najbliżej, a poza tym Polacy też chcieli walczyć z Austriakami, którzy zagarnęli sporą część ziem polskich.

        W powstaniu węgierskim Polacy byli nie tylko żołnierzami. Wszak przez pewien czas szefem sztabu, a potem naczelnym dowódcą powstańczych wojsk węgierskich był gen. Henryk Dembiński, autor zwycięskiej kontrofensywy nad Cisą. Dowódcą jednego z korpusów węgierskich był wtedy inny Polak – gen. Jerzy Bułharyn. Znacząca rola przypadła również w walce Węgrów o niezawisłość gen. Józefowi Bemowi – w 1849 roku dowódcy węgierskiej rewolucyjnej armii w Siedmiogrodzie.

        Major Józef Wysocki przybył na Węgry w połowie 1848 roku jako wysłannik lwowskiej Rady Obywatelskiej, która poparła wezwanie przywódcy węgierskiego powstania –  Lajosa Kossutha, w sprawie zorganizowania nad Dunajem polskiego legionu. Polacy proponowali przy tym stworzenie dwu dywizji – piechoty i kawalerii, upoważniając właśnie Józefa Wysockiego do podjęcia stosownych działań, oczywiście w porozumieniu z Węgrami.

        W pierwszych dniach 1849 roku Wysocki miał już pod bronią 1200 piechurów i 2 szwadrony kawalerii, a także 4 działa. Nabór Polaków do legionu Wysockiego przebiegał opornie, gdyż na przykład generał Bem lansował pogląd, że w węgierskiej rewolucji Polacy winni walczyć w węgierskich lub wielonarodowych formacjach zbrojnych.

        Polski legion jednak powstał nad Dunajem i bił się dzielnie pod komendą Józefa Wysockiego, który po bitwie pod Aradem był już pułkownikiem, a po walkach pod Koszycami – generałem. Nawiasem mówiąc, polski legion liczył już wtedy ponad 5 tysięcy żołnierzy i oficerów.

        Niestety, w sierpniu 1849 roku węgierskie powstanie zaczęło upadać. Po klęsce pod Temeszvarem – Polacy wycofali się na tereny należące do Turcji, składając broń w ręce konwojujących ich Serbów. Było ich już wtedy niespełna 900, w tym 4 generałów: Józef Bem, Jerzy Bułharyn, Henryk Dembiński i Józef Wysocki.

        Polacy założyli obóz w miejscowości Widyń w północnej Bułgarii, a Wysocki zaczął tu znowu tworzyć polski legion. Na ochotnika zgłosiło się 258 oficerów oraz 772 żołnierzy i podoficerów. Przeważali emigranci z Krakowa i ze Lwowa.

        Początkowo Turcy odnieśli się nawet do Polaków przyjaźnie, przydzielając im bezpłatnie mięso, ryż, fasolę i olej oraz wypłacając regularnie pewne sumy pieniędzy. Z czasem jednak zaczęto na Polaków wywierać nacisk – zresztą pod wpływem żądań Austrii i Rosji – aby albo przeszli na służbę do tureckiej armii (co wiązało się z przejściem na islam) – na co zgodził się m.in. generał Bem, zwany już odtąd Muratem Paszą, albo wyemigrowali na Maltę – z czego skorzystało 123 żołnierzy i oficerów.

        Pozostałych Polaków Turcy w 1850 roku internowali. Przez pewien czas grozili nawet wydaniem Rosjanom generałów Dembińskiego i Wysockiego. Domagał się tego energicznie jeden z adiutantów cara, który przyjechał do Stambułu z listem w tej sprawie do sułtana, grożąc nawet Turcji wypowiedzeniem wojny z tego powodu. List cara był jednak mniej stanowczy, toteż Turcy ograniczyli się do wydalenia Polaków poza granice swego imperium.

        W takich to okolicznościach gen. Józef Wysocki popłynął w 1851 roku do Anglii, a potem przeniósł się do Paryża.

        W 1853 roku Wysocki był jednak znowu w Stambule. Polska kolonia witała go z honorami, wystawiając nawet pod domem, w którym zamieszkał, wartę. Entuzjastycznie powitali go również emigranci węgierscy, którzy odśpiewali na jego cześć serenady.

        Generał był tym razem wysłannikiem kierownictwa polskiej emigracji w Paryżu na rozmowy z Wysoką Portą (sułtańskim rządem) i nosił tytuł „dowódcy wszelkiej zbrojnej siły polskiej”. Tym razem miano tworzyć polskie oddziały, których zadaniem było podjęcie walki z wojskami rosyjskimi nad Dunajem, a potem przedarcie się aż do Galicji.

        Początkowo Turcy poparli polskie projekty, ale wkrótce gruchnęła wieść, że Wysockiego popiera szwagier sułtana – Mehmed Ali Pasza, przywódca jednego z obozów walczących o władzę nad Turcją, więc Polakom przestano sprzyjać. W dodatku, rozpoczęły się tarcia wśród Polaków, którzy różnie widzieli rolę nowego polskiego legionu oraz różnych mieli dla tego legionu dowódców.

        Rezultat był taki, że Wysocki zrezygnował ze swojej misji i wrócił do Paryża, gdzie potem otrzymał wiadomość, iż został komendantem polskiej Szkoły Wojskowej w Genui we Włoszech, przeniesionej następnie do Cuneo.

        Po wybuchu Powstania Styczniowego w 1863 roku gen. Józef Wysocki przybył do Galicji, gdzie powstańczy Rząd Narodowy powierzył mu funkcję dowódcy powstańczych sił zbrojnych w tej części kraju. Generał dowodził oddziałami na polu walki aż do klęski pod Radziwiłłowem, kiedy to szukał schronienia we Lwowie, ale został przez Austriaków internowany i osadzony w Linzu (zwolniono go dopiero w 1865 roku).

        Od początku 1866 roku Józef Wysocki mieszkał znowu w Paryżu, gdzie należał do twórców i czołowych przywódców Komitetu Zjednoczenia Emigracji. Właśnie wtedy powstał też jego znakomity „Pamiętnik dowódcy Legionu Polskiego w Węgrzech (...)”, ceniony wysoko nie tylko przez historyków, ale i przez teoretyków sztuki wojennej.

        Zmarł w Paryżu 31 grudnia 1873 roku, tuż przed północą, w 64. roku swego życia.

        Pamięć o Józefie Wysockim w jego ojczyźnie jest raczej – mówiąc oględnie – skąpa. Nawet w zbiorach Biblioteki Narodowej w Warszawie, w końcu 1996 roku, nie było ani jednej publikacji w języku polskim poświęconej wyłącznie tej postaci. Były natomiast aż trzy spore książki w języku węgierskim, wydane w Budapeszcie po roku 1990...!

Ostatnio zmieniany piątek, 23 wrzesień 2016 16:09