Goniec

Register Login

Moto-Goniec

Moto-Goniec

piątek, 19 październik 2018 08:40

Lubię oszczędności

Napisane przez

Mówi mi znajomy, że zawsze piszę o takich samochodach z niższej półki, jak dla jakichś looserów i o oszczędnościach. No cóż, taki już jestem, nie interesują mnie samochody, z którymi za bardzo nie wiadomo, co robić, gdzie jeździć, proszę popatrzeć jakie mamy drogi, proszę popatrzeć jakie mamy ograniczenia prędkości, popatrzeć na te wszystkie lamborghini i ferrari ledwie dyszące w korkach. Inwestowanie w samochody naprawdę nie przynosi wiele pożytku, no chyba że ktoś inwestuje w samochody klasyczne i zamierza coś z nimi robić, odremontować, to może jeszcze na tym zarobi, ale większość samochodów to jest po prostu skarbonka, to nasze 4 koła konieczne w tutejszym świecie. 

        Tyle tytułem wytłumaczenia, a dzisiaj prosty przepis na płyn do spryskiwacza tak się składa że przeraziły mnie ceny - w końcu cóż prostszego niż wyprodukować płyn do spryskiwacza?! A Canadian Tire każą sobie za to płacić  pod 5 dolarów za galon. A więc, jak zrobić samemu? Najlepiej kupić w Dollaramie pięćdziesięcioprocentowy spirytus przemysłowy - kosztuje dolara - kupić domowy amoniak w Canadian Tire - to wydatek  tylko 3 dol.  no i płyn do mycia naczyń - tego nie musimy kupować zapewne jest w każdym domu. Do galonowego pojemnika z wodą wlewamy 75% pojemności wody i dodajemy łyżeczkę stołową płynu do mycia naczyń pół szklanki (cup) albo całą amoniaku i połowę butelki (około 250 mililitrów} spirytusu. To mieszamy, uzupełniamy wodą do pełna. Wlewamy i mamy płyn. Jeśli chcemy być pewni że nie zamrozi nam to przewodów i że mamy dobrze dobrane składniki na zimową porę robimy sobie próbę w zamrażalniku. Wlewamy do szklanki zostawiamy w zamrażalniku i patrzymy na termometrze w jakiej temperaturze nam to zamarza. 

        Proste, tanie, a przy okazji trochę rozrywki. 

        To tyle na dzisiaj, bo miejsca mało, ale już zapowiadam Mazdy. Tak się składa że coraz częściej zwracają moją uwagę, między innymi przez to że prawie wszystkie mają opcję z ręczną skrzynią biegów, którą jak już pewnie Państwo wiedzą bardzo lubię.     

    Na pierwszy ogień pójdzie Mazda 2 właśnie z manualną skrzynią biegów która po mieście pali około 7 l, a więc nie można powiedzieć, że dużo, a jest samochodem pojemnym, którego ceny zaczynają się już od 14.5 tys. dol.

Tyle na dziś Wasz Sobiesław 

piątek, 12 październik 2018 08:48

Jeszcze o sytuacjach wzbudzających wątpliwości

Napisane przez

Po ostatnim tekście na temat moich wątpliwości co do niektórych sytuacji ruchu drogowego nasi Czytelnicy zasugerowali też i inne. 

        I tak, pan Arek Budziński mówi że na większości skrzyżowań na światłach można zawracać to znaczy zakręcać o 180°, by jechać w kierunku przeciwnym jest to manewr całkowicie legalny również poza skrzyżowaniami za wyjątkiem kiedy zakazuje go stosowny znak (lub w pobliżu przejazdu kolejowego, czy wzniesienia, w sytuacji ograniczonej widoczności) Tymczasem wiele osób trąbi, gdy ktoś właśnie chce zawrócić, bo błędnie uważa że taka osoba łamie prawo. 

        O innej sytuacji mówiła pani Zborowska, której znajomi mieli ponoć dostać mandat za to, że przy skręcie w lewo na skrzyżowaniu wjechali na skrzyżowanie za innym samochodem; chodzi o to, ile samochodów może być na skrzyżowaniu czekając na skręt w lewo. Oczywiście mowa jest o wjechaniu na skrzyżowanie na zielonym świetle. 

        Otóż, kodeks drogowy nie określa liczby samochodów; wiadomo tylko że należy zrobić to bezpiecznie, a także że przy skręcie w lewo nie powinniśmy wjeżdżać na skrzyżowanie na żółtym świetle. Są więc sytuacje, w których policjant uznać może, że dokonujemy tego manewru z naruszeniem zasad bezpiecznej jazdy, ale nie może nam dać mandatu za to, że - na przykład spokojnie czekamy, jako drugi samochód na skręt w lewo. 

        Zresztą, jak to już wielokrotnie podkreślałem w przypadku mandatów, należy zawsze się odwoływać, choćby po to by przeciągnąć płatności o kilka miesięcy, są to w końcu pieniądze, za które nie musimy płacić żadnego procentu. Podsłuchałem kiedyś podobną poradę na kursie dla kierowców wielkich ciężarówek... 

        Jeśli ktoś ma więcej wątpliwości zapraszam do zadawania pytań. Na koniec zaś jedna podstawowa rada, abyśmy nie dali się podczas jazdy zastraszać ludziom, którzy wymagają od nas natychmiastowej reakcji decyzji podczas gdy my nie jesteśmy jej pewni. Na drodze są ludzie o bardzo różnym refleksie i zdolnościach oceny sytuacji; w końcu jeździ również dużo ludzi starszych i generalna zasada, nie denerwuj się, nie działajmy sobie na nerwy, no bo i po co, jeśli nawet dojedziemy gdzieś 5 min później. Jeżeli nie jesteśmy pewni czy możemy wjechać w daną przecznice, włączyć się do ruchu, czy też skręcić - czekajmy aż naszym zdaniem manewr taki będzie bezpieczniej. Pisałem jakiś czas temu o „arabizacji” naszego ruchu drogowego w związku bardzo licznym napływem imigrantów większości z krajów III Świata, gdzie zasady ruchu są dosyć płynne, jak na przykład w Indiach, no i mimo tego że tutaj ludzie ci zdobywają prawo jazdy, to obyczaje pozostają.  

        Co zauważa

Wasz Sobiesław

piątek, 05 październik 2018 15:47

Kilka wątpliwości

Napisane przez

Powiem szczerze, że jeżdżąc tutaj od 30 lat po Ontario czasem znajduję się w sytuacjach, w których nie wiem jak się zachować. Jednym z takich pytań jest to, czy mogę skręcić w prawo na czerwonym świetle, jeśli w prawo skręcają dwa pasy, a ja jestem na tym środkowym? Tak na pierwszy rzut oka wydawało mi się, że na czerwonym świetle można w prawo skręcać tylko na tym pasie, który jest najbliżej krawężnika, ale okazuje się że nie; mianowicie, jeżeli pasy są oznaczone do skrętu w prawo, tak jak na przykład mamy taką sytuację zjeżdżając z QEW na Hurontario w kierunku północnym, to wówczas, jeżeli zatrzymamy się do stopu możemy wjechać w prawo na czerwonym świetle, o ile jest to bezpieczne i nie zabrania nam tego żaden znak.

Ale co ciekawe, mamy też prawo zaczekać do zielonego światła zanim uczynimy ten skręt - jak wyjaśnia konstabl Stippe z drogówki torontońskiej; nikt nie może nas zmusić do skręcenia w prawo na czerwonym świetle, jeżeli ktoś czeka na zielone to nie grozi mu żaden mandat. Artykuły 141.3,144.1 ontaryjskiej ustawy o ruchu drogowym stwierdzają, że ktokolwiek jest na pasie desygnowanym do skrętu w prawo oznakowanym przez znaki na nawierzchni może skręcić na czerwonym świetle po zatrzymaniu się. Oczywiście, skręt w prawo często wyklucza stosowny znak drogowy, mówiący że nie można skręcać w prawo na czerwonym świetle wówczas zlekceważenie go oznacza dwa punkty karne z prawa jazdy i mandat w wysokości $110.

Kolejna sprawa - jedzenie podczas jazdy. Tyle się ostatnio mówi o tym, żeby uważać podczas prowadzenia, być skoncentrowanym, nie używać urządzeń elektronicznych, a jeśli już, to sterować je głosem. A co z jedzeniem za kierownicą? Przecież wiele razy mieliśmy okazję zobaczyć, jak ludzie zamawiają w drive-in MacDonalda czy Tima Hortonsa całe obiady, kładą na siedzeniu obok, no i raczą się tymi hamburgerami i frytkami popijając colą nierzadko przy prędkości 100 km/h. Czy popełniają wykroczenie? Okazuje się, że nie zawsze; przepisy o tak zwanym „rozproszonym” jeżdżeniu, dotyczą generalnie wyłącznie urządzeń elektronicznych. Natomiast jeżeli policja uzna, widząc kogoś takiego, że zagrożone jest bezpieczeństwo ruchu drogowego, to może wlepić całkiem pokaźny mandat, zarzucając careless driving, a to jest obciążone utratą 6 punktów z prawa jazdy i mandatem do 2000 dol. Tak więc, trzeba uważać. Osobiście zalecam nie mieszać tych rzeczy, wiem że wielu z nas lubi popijać sobie kawkę na długich dystansach, ale właśnie czasem ta gorąca kawa może doprowadzić do wypadku. Po co ryzykować swoje i cudze bezpieczeństwo, lepiej się zatrzymać, wyprostować nogi, napić, zjeść coś, jechać dalej. Sytuacja jest tutaj nie do końca jednoznaczna, ale lepiej dmuchać na zimne.

Jeszcze jedna rzecz, wyprzedzanie z prawej strony Wszyscy to robimy; ale jakoś, może to takie europejskie przyzwyczajenie, nie znoszę ludzi, którzy jadą wolno lewym pasem i myślę że dobrze by było, gdyby nie wolno było wyprzedzać po prawej stronie, a na wszystkich drogach szybkiego ruchu i autostradach to lewy pas służył do wyprzedzania i był pozostawiony wolny. Oczywiście w naszych warunkach tutejszych, jest to marzenie ściętej głowy, ale proszę uważać z tym wyprzedzeniem po prawej stronie. Choć jest dopuszczone w Ontario kodeks drogowy mówi, że jest „bardziej niebezpieczne”. W niektórych stanach USA jest zaś zakazane; stany, w których dopuszczalne jest jedynie wyprzedzanie lewym pasem to m.in. Arkansas, Illinois,. Kentucky, Luizjana, Maine, Massachusetts, New Jersey, a więc niektóre, niedaleko od nas.

Bądźmy więc uważni i szerokiej drogi! Wasz Sobiesław

piątek, 28 wrzesień 2018 08:26

Kia Forte - samochód na downsizing

Napisane przez

Downsizing nie dotyczy tylko nieruchomości; kiedy dzieci dawno wyszły z domu, a na horyzoncie pojawia się jesień życia i gospodarstwo domowe się kurczy również potrzeby motoryzacyjne są inne -  van, którym woziliśmy całą rodzinę, jest za duży na dwie osoby, nasz SUV pali jak smok, a już nie wyjeżdżamy tak często za miasto... 

        Przydałby się więc samochód tani w eksploatacji ale wygodny, nie za ciasny, do którego łatwo się wsiada no i przede wszystkim nie za drogi. 

        Jedną z takich propozycji jest nowy model Kia Forte rocznik 2019 - model przepracowany od nowa i sprawiający wrażenie samochodu z wyższej półki, niż kompakt, którego cena zaczyna się od 21 tys. dol. Na dodatek, jest to samochód ciekawy, przyjemny w prowadzeniu i oszczędny na benzynie, nawet w jeździe miejskiej.  Forte pali w mieście 7,7 l na 100 km a na trasie 5,9 l. mimo, że jej silnik czterocylindrowy o pojemności 2 l  osiąga moc 147 koni mechanicznych. Tak niskie spalanie to zasługa przekładni CTV, bezbiegowej, która w tym przypadku została zaprojektowana od początku. (Kia nazywa ją ITV Intelligent Variable Transmission). Między innymi obniżono w niej o 8 decybeli hałas w stosunku do poprzedniczki, a także pas, zastąpiono łańcuchem.

        Nie jest to oczywiście samochód sportowy ale też nie cierpi na niedostatek mocy. Wspomniana CTV ma elektronicznie symulowane przełożenia.

        W wersji najniższej Forte kupimy z sześciobiegową skrzynią standardową, niestety niedostępną w wersjach wyższych. „Biegówka” pogarsza niestety zużycie paliwa 

        Samochód jak to bywa w przypadku produkcji koncernów południowowkoreańskich jest bardzo dobrze doposażony; nawet w wersji standardowej posiada oddzielne strefy prawej i lewej klimatyzacji i ogrzewania, a także nadmuch na tylne siedzenia, czy indukcyjne ładowanie telefonów komórkowych. Kabina jest  przestronna ładnie wykończona i plastiki nie sprawiają „czipnego” wrażenia. 8-calowy wyświetlacz daje możliwość nawigacji, ale też oczywiście możemy podłączyć w zintegrowany sposób nasz sprzęt

        Co natomiast co rzuca się w oczy to bardzo nowoczesna, sportowa sylwetka. Opływowy kształt sprawia, że można go uznać za pięciodrzwiowy hatchback. Niektórzy wskazują że sylwetka podobna jest do mercedesa inni  mówią o zapożyczeniach wizerunkowych ze sportowej Kia Stinger  2018. Oczywiście auto ma również wszystkie dzisiejsze „gadżetowe” opcje, jak samodzielne hamowanie przed przeszkodą, utrzymywanie się w środku pasa jezdni, czy adaptacyjny tempomat, choć nie pozwalający na jazdę w korkach stop-and-go, bo można go włączyć dopiero od 35 km/h

        Tak czy owak Forte to bardzo dużo auta za niewielkie pieniądze, w sam raz na downsizing bez zbytnich kompromisów. 

O czym radośnie donosi

Wasz Sobiesław

piątek, 21 wrzesień 2018 05:09

Trabant 601 - mały pracuś

Napisane przez

Tym razem trochę historii, bo byłem na festiwalu polskim na ulicy Roncesvalles, gdzie tradycyjnie już, obok kościoła świętego Kazimierza prezentowane są nasze samochody z lat młodości, czyli czasów PRL. Nie wszystkie polskie, zdarzała się tam i Skoda, były tam o ile dobrze pamiętam Fiat 127, a tym razem uwagę zwrócił trabant, którego przyprowadził Jiri. Właściciel jest Czechem, ożenionym z Bułgarką, ale mówi świetnie po polsku „bo lubi”; ma firmę malującą no i kocha samochody tamtych lat.


Jeśli możesz wesprzyj nas


Trabant Jirego to ostatni rocznik w oryginalnej wersji czyli jeszcze z silnikiem dwusuwowym - niewiele osób pamięta że po zjednoczeniu Niemiec trabanty chyba przez rok były produkowane z silnikiem volkswagena polo, a to z uwagi na przepisy czystości powietrza w RFN.

Trabant to naprawdę bardzo ciekawe i w 1957 roku nowoczesne auto. Oczywiście, także niebezpieczne; podobnie jak volkswageny garbusy, trabant miał zbiornik benzyny przed pasażerem z przodu, a więc w przypadku czołowego zderzenia, można powiedzieć, że była to swego rodzaju palna i wybuchowa „poduszka powietrzna”. Niestety palna była cała karoseria bo wykonano ją z nasączonej plastykiem tektury - jak niosła wieść gminna - a faktycznie trabant zrobiony jest z Duroplastu, produkowanego z recyklingowanej bawełny pozyskiwanej ze Związku Radzieckiego, do której mieszano żywice fenolowe - to tak w skrócie. Zaletą rozwiązania jest to, że trabant co najwyżej gnije, ale nigdy nie rdzewieje. I rzecz niebywała był to samochód wykonany z materiałów recyklingowych i to w tamtych czasach!

silniktrabanta

Trabant Jiriego jest w bardzo dobrym stanie, ma na liczniku zaledwie 20 000 km, a właściciel nie jeździ więcej niż 1000 km rocznie; zapewnia, że auto zachowuje się doskonale i odpala natychmiast nawet zimą. Jiri ma też Škodę 120 GL i ta ma czasem swoje humory, trabant nigdy! Jiri twierdzi, że to był taki pracuś, jeśli do niego jeszcze podpiąć przyczepkę to praktycznie obywatel Krajów Demokracji Ludowej uzyskiwał pełnię motoryzacyjnego szczęścia. Trabant pali mieszankę z olejem no bo jest to silnik dwusuwowy - w granicach 6,5 do 10 l na 100 km, prędkość maksymalna... Jiri twierdzi że może w porywach uzyskać 120 na godzinę a 110 jest osiągalne cały czas, natomiast prędkość przelotowa na autostradzie 100 km/h jest jak najbardziej do uzyskania w dłuższym czasie.

Trabant to przykład Bauhausu na kółkach; wszystko tu jest proste, nie ma, na przykład, wskaźnika poziomu paliwa w kabinie, ale jest za to „patyk” do mierzenia - wkłada się go do baku (bak jest w komorze silnika, więc wszystko jest bardzo proste) i widzimy na podziałce ile litrów mamy. Jeśli benzyna nam się kończy to wtedy niewielkim kranikiem przełączamy na rezerwę, na której pojedziemy jeszcze 60 km. Podobnie proste rozwiązanie dotyczy ogrzewania - rurę zasysającą przekręca się o 180° i powietrze zasysane jest znad wydechu ogrzane, a na lato bierze się je tuż spod maski.

Wciąż do trabanta można kupić w Europie bardzo wiele części bardzo tanio. Jest to samochód, który ma status kultowy i wiele osób używa go do reklamy, nadal jest go trochę jeszcze na drogach. Większość użytkowników zwraca też uwagę na specyficzną zmianę biegów przy kierownicy, drążek przypomina klamkę.
Trabant był samochodem bardzo prostym nie tylko technicznie, ale prostym w obsłudze i przyjemnym w prowadzeniu. Oczywiście miał charakterystyczny dźwięk i jeśli dało się za dużo oleju no to niestety pozostawiał za sobą biały tuman. To głównie z tego powodu silniki dwusuwowe pomimo że tak proste, nie stały się najbardziej popularne.

jiri

Jiri twierdzi że o wiele lepszy był trabant kombi, bardziej pojemny, bardziej użyteczny; no ale czasem po prostu nie można było przebierać, bo na trabanta czekało się latami, były talony, była przedsprzedaż. Produkowany w latach 1957 -1990 praktycznie stał się volkswagenem Wschodu; miał wiele ciekawych rozwiązań, napęd na przednie koła i niezależne zawieszenie, co w 57. roku było nowatorskie. Wyprodukowano 3 100 000 trabantów, praktycznie z niewielkimi zmianami w podstawowym projekcie.

Jednostką napędową był dwusuwowy silnik dwucylindrowy o pojemności 600 ccm dostarczający aż 25 KM mocy. Trabant od 0 do 100 km/h rozpędzał się w 21 sekund, a więc dawał sobie radę. Proste rozwiązania oznaczały brak pompy paliwowej i brak pompy olejowej wszystko działało grawitacyjnie; paliwo spływało po prostu ze zbiornika umieszczonego nieco wyżej od silnika. Trabant nie posiada też chłodnicy ponieważ silnik chłodzony jest powietrzem. Niektórzy z oglądających na ulicy Roncesvalles po otworzeniu maski samochodu, pytali gdzie jest silnik, bo jest tam tyle miejsca.

Dodać jeszcze wypada że trabant Jiriego pochodzi z Bułgarii, stamtąd importował go do Kanady pewien Bułgar, a od niego Jiri odkupił auto już na rejestracji.

Wiem że trabanta ma pewien harcerz polski, był nim kilka lat temu na Kaszubach, ale to już jest wersja z silnikiem polo czyli mocniejszym, mniej trującym no i przede wszystkim czterosuwowym, a więc pozbawionym tego charakterystycznego trabanciego dźwięku.

O czym z nostalgią donosi
Wasz Sobiesław

goniec.net
piątek, 14 wrzesień 2018 08:13

Można po polsku porozmawiać

Napisał

Honda pilot, jeden z bardziej popularnych modeli w naszym polonijnym środowisku. Luksusowy samochód, piękny samochód, który praktycznie rzecz biorąc, wyczerpuje wszystkie potrzeby, jakie może mieć średniej wielkości rodzina. Pytamy o najnowszy model naszego zaprzyjaźnionego sprzedawcę z Marinos Auto Mall, Sylwestra Chylińskiego.

        – Chciałem zapytać o pilota, bo jeśli ktoś rzeczywiście chce kupić coś luksusowego, coś większego niż CRV...

        Sylwester Chyliński: Trafiłeś w samą dziesiątkę, dlatego, że Honda wyhodowała tego pilota jako główną konkurencję, na początku do Toyoty Highlander, to jest mniej więcej ten sam rozmiar, ten sam performance, ta sama jakość i wytrzymałość. Ale muszę Państwu powiedzieć zupełnie uczciwe, że Honda zbudowała bardzo dobry samochód, w związku z tym, zaczynamy konkurować ze szczebelkiem troszkę wyższym niż japońskie samochody tej klasy i ceny, bo mamy dużo klientów, którzy przychodzą do mnie i rozglądają się za pilotem, który daje im więcej miejsca, daje im oczywiście lepszą cenę, lepsze zużycie paliwa, a porównują, na przykład, z lexusem RX350, nawet z mercedesem klasy ML, czyli mniej więcej ta sama wielkość, może ciut mniejszy, cenowo droższy. Nawet mam klientów, którzy porównują pilota z BMW X5. 

        Tak że Honda wyhodowała  faktycznie luksusowy samochód. A przy tym jest jeszcze opinia niezawodności ciągnąca się od hondy civic, hondy accord z lat 70., 80. i 90. 

        To samochód naprawdę dobry, sam nim nieraz jeżdżę – bardzo cichy, bardzo wygodny. Ma kilka technicznych rozwiązań, które pozwalają być oszczędniejszym na paliwie niż konkurencja, ponieważ mamy system, który czasowo odłącza pewną liczbę cylindrów, bo to jest silnik 6-cylindrowy w układzie V.

        – Czy we wszystkich modelach?

        – We wszystkich. W momencie, kiedy ustawisz sobie nogę na danej prędkości, czy to będzie 95 na godzinę, czy to będzie 110 na godzinę, to ten samochód automatycznie, bez właściwie żadnych wstrząsów, bez żadnej informacji, zaświeca się światełko ECO i w tym momencie samochód zamiast na sześciu, jedzie na czterech cylindrach.

        – A czy musisz mieć samochód przestawiony na tryb ECO?

        – Nie, mamy inny system ECON we wszystkich hondach, i to jest troszkę innych system, działa na innej zasadzie. On ma inny algorytm wpisany do komputera. ECON system powoduje trochę uboższą mieszankę, w związku z tym w momencie, gdy stoisz w dużym korku czy to w mieście, czy na autostradzie, ten system można po prostu uruchomić zielonym guzikiem i on ma wtedy taką oszczędniejszą wersję przy przyspieszaniu, nawet przy klimatyzacji, ona jest wtedy niewiele mniej efektywna. Ale to jest jak gdyby fizycznie wymuszone, żeby mieszanka była ubożej podawana do cylindrów, w mniejszej ilości. Samochód w tym momencie ma mniejszą moc. Natomiast ten system działa w momencie, kiedy samochód jest już rozpędzony i moment obrotowy, bezwładnościowy, który jest w silniku, wystarcza z czterech cylindrów. A kiedy potrzebujemy mocy, to dosłownie natychmiast, bez żadnych wstrząsów, bo to wszystko jest wybalansowane wałkiem korbowym z odpowiednimi obciążeniami, włącza się  pełne 6 cylindrów.

        Skrzynia biegów notabene w nowym pilocie jest teraz standardowo 9-biegowa. Kiedyś tańsze modele miały 6-biegową, 7-biegową, teraz mają wszystkie 9-biegową.

        – W Kanadzie jest też model „czarny”, Black Edition.

        – Tak, masz rację, w 2019 r. na Kanadę tylko przychodzi wersja tzw. Black Edition; w Stanach to się chyba nazywa Elite, ale jest troszkę uboższa. To wszystko jest w czerni, ale jest bardziej sportowo urządzone, siedzenia są też z czarnej skóry, ale mają obszycia czerwone, dość efektownie to wygląda.

        Oprócz tego samochód dodatkowo na 2019 rok został wyposażony w coś takiego jak cabin talk, cabin control. To są takie rzeczy, że można się komunikować z pasażerami, z dziećmi, z ludźmi siedzącymi w drugim czy trzecim rzędzie, bo pilot ma trzy rzędy, za pomocą mikrofonów i kamer. Ludzie siedzący z tyłu mogą mieć teraz dostęp do Internetu nawet, można mieć hotspot w samochodzie. To wszystko, oczywiście, ze względów bezpieczeństwa zależy od kierowcy. Jest to możliwa opcja teraz w samochodzie i te najdroższe, najlepsze, najbardziej wyposażone modele przychodzą z tym. Oprócz tytułowej „How Much Farther”, czyli „Jak daleko jeszcze mamo i tato”...

        – Co daje ta aplikacja?

        – Jest to rysunkowa bajeczka na monitorze podwieszonym pod dachem dla dzieci. Oprócz funkcji podstawowej tego monitora, żeby pokazywać im bajki na DVD, to jest to aplikacja, która w wersji rysunkowej przedstawia trasę samochodu na tle mijającej drogi, czyli drzew, domów, szkół, szpitali itd. pokazuje dzieciom, jak daleko jeszcze do celu, jak np. jadą na Florydę i są bardzo znudzone.         Oprócz tego Internet jest osiągalny w tym samochodzie 4 G LTE, można też mieć jako subskrypcję dostęp do Internetu właśnie poprzez ten hot spot.  9-biegowa skrzynia biegów, ledowe światła przeciwmgielne i hadlights.

        – Przeciwmgielne nie we wszystkich modelach?

        – Tylko w tym najdroższym, w Black Edition. 

         – A co ludzie sądzą o tych przyciskach, bo to jest samochód, w którym nie ma już lewarka zmiany biegów?

        – Te tańsze modele ciągle przychodzą jeszcze z tradycyjnym przełącznikiem biegów, natomiast te droższe z guzikami. Jest to tendencja, która mnie osobiście jeszcze nie przekonuje do końca, ale muszę powiedzieć zupełnie uczciwie, że to jest kwestia przyzwyczajenia. To daje więcej miejsca, daje trochę więcej bezpieczeństwa, że nie ma przypadkowego potrącania dźwigienki biegów. Jest to faktycznie troszkę dziwne na początku, ale myślę, że po kilku dniach, kilku tygodniach ludzie się do tego przyzwyczajają. 

        Jeszcze jedna rzecz, taka opcja operowania samochodu przychodzi z tych samochodów bardzo drogich. Wszystkie drogie samochody, mercedesy klasy GL czy BMW X5, X6, mają prawie identyczne rozwiązania, choć wyglądają inaczej, bo nieraz jest gałka, nieraz rząd guzików. Nie myślę, że ta tendencja się odwróci. Tak będzie w przyszłości, że samochód będzie się operowało najpierw guzikami, później pewnie głosem. Do intuicji może jeszcze nie dożyjemy, ale to niewykluczone, że przyszłość jest taka.

        – Wszystkie samochody są dzisiaj takie, że się same prowadzą. Tzn. on ma te systemy, które pomagają w unikaniu wypadków itd.

        – Tak, pod logo jest umieszczony radar, a za szybą u góry jest kamera i czujniki. To wszystko jest sprowadzone do dosyć skomplikowanego algorytmu, który jest zapisany w komputerze i ten algorytm ogląda, rejestruje na drodze i w okolicy dwie rzeczy – ludzi i samochody. Dziwne to jest, ale wytłumaczalne, nie rejestruje zwierząt czy jakichś innych mniejszych obiektów, bo gdyby było tyle obiektów do rejestrowania, byłoby to prawdopodobnie za dużo, żeby to było bezpieczne.

        – Czasem bezpieczeństwo pasażerów samochodu jest ważniejsze niż sarenki na drodze...

        – ...małego psa czy kota, czy wiewiórki. Niestety. Nagranie, obraz ludzi i samochodów na drodze, powoduje to, że samochód w momencie, kiedy zjeżdża, gdy tracisz uwagę albo przytomność, będzie korygował ci trasę jazdy albo będzie wręcz budził, ostrzegając, wibrując kierownicą. Będzie też hamował za ciebie w momencie, gdy ktoś się nagle zjawi. Poza tym jest cruise control, po polsku tempomat, też bardzo inteligentny. Można ustawić samochód na konkretną odległość między naszym a poprzedzającym samochodem.

        – Czy on wymaga pewnej minimalnej prędkości, czy działa od zera i można na nim jechać w korku?

        – To jest bardzo dobre pytanie. To są właściwie dwa systemy. Jeden tzw. Low Speed Follow, czyli przy każdej prędkości ten samochód będzie jechał za kimś, np. na parkingach, zatłoczonych miejscach na drodze itp. Natomiast drugi system nazywa się Lane Departure Warning System i Forward Collision Mitigation Breaking System. Te dwa systemy są zarezerwowane na prędkość troszkę większą, w Kanadzie na prędkość powyżej 69 km na godzinę, czyli autostrady i szybkie drogi.

        – I wtedy też samochód utrzymuje się w odległości od poprzedzających aut?

        – Utrzymuje się w odległości, tam są chyba cztery odległości do wyboru, między tobą a poprzednikiem, i samochód będzie zwalniał i przyspieszał do prędkości, którą zaprogramujesz.  

        – Można ustawić to powyżej prędkości, która jest ograniczona?

        – Można, 130 jest limit i on będzie zwiększał prędkość do 130 i już na 130 zostanie.

        – Czy on rozpoznaje znaki drogowe?

        – Tak, czyta znaki drogowe, ale tylko mówiące o prędkości, czyli ograniczenia prędkości.

        – Większość ludzi jeździ powyżej ograniczeń.

        – To się wiąże z kolejnym problemem, ludzi, którzy przychodzą i zarzucają nam nieraz, że samochody nigdy nie osiągają podawanych norm zużycia paliwa i ekonomiczności jazdy. Ale ja mam zawsze prostą odpowiedź, dlatego że nikt z nas nie jeździ w Kanadzie 99 czy 100 km na godzinę, tylko każdy jeździ 120, ponieważ takie są wymogi logistyczne poruszania się, praktyczne. Policja nie egzekwuje tego. To samo jest w mieście. Toronto nie jest przeciętnym miastem w Kanadzie, tak że nie możemy brać zużycia paliwa w Toronto, dlatego że większość samochodów w Kanadzie się testuje w miastach typu Sarnia.

        – Większość się testuje tak, żeby te rezultaty były jak najlepsze.

        – Tak. Przy dobrej pogodzie, z mniejszym ruchem itd.

        – Wielu ludzi też nie bierze pod uwagę, że ma do pracy 5 km i cały czas jeździ na niedogrzanym silniku.

        – Te wielkości, które są podawane, są tylko orientacyjne. Na niekorzyść klienta działa to, że nigdy nie jeździmy w idealnych warunkach, warunki są różne i różnie jeździmy. To samo zresztą dotyczy zużycia opon i paru innych rzeczy w samochodzie, które się zużywają.

        – Powiedz jeszcze, jakie ma gwarancje ta „czarna bestia”.                

        – Standardową gwarancją dla tego samochodu jest pięcioletni okres lub 100 tys. kilometrów, pokrywające układ napędowy, czyli silnik, przenoszenie napędu, skrzynia biegów, wszystkie rzeczy mechaniczne. Natomiast całościowa gwarancja jest na trzy lata lub 60 tys. km. Z tym że Honda oferuje od wielu, wielu lat przedłużoną gwarancję, która nie jest tak droga jak u innych samochodów. Wiąże się to oczywiście z tym, że jest to lepszej jakości produkt. Można kupić gwarancję o różnych etapach, różnych zasięgach kilometrów aż do ośmiu lat. Tak że Honda jest dosyć dobrze zabezpieczona.

        – Jest to też samochód, który nie ma dużej deprecjacji, tzn. ma dużą wartość odsprzedaży.

        – Tak, ta wartość na rynku wtórnym jest jedną z najlepszych, jeśli chodzi nie tylko o pilota, ale w ogóle o Hondę, i to jest na poziomie lexusa czy droższych wersji toyoty; w odróżnieniu nawet od wielu europejskich samochodów, które są znacznie droższe, ale deprecjacja wartości po okresie gwarancyjnym jest drastyczna. Np. audi A8 po trzech latach używania, samochód, który kosztował 140 tys. dol. w podstawowej wersji, spada do 40 tys. dolarów.  

        – Na ile osób jest to samochód?

        – Przychodzi w dwóch wersjach, pierwsza to 2 osoby z przodu, 2 z tyłu, a na końcu 3, ale mamy wersję o kilka tysięcy tańszą, która się nazywa pilot touring 2019 i przychodzi w wersji 8-osobowej, czyli 2, 3, 3. W środkowym rzędzie jest dodatkowa ławka.  Siedzenia z tyłu i w środku są składane. Siedzenia się przesuwa, one składają się na płasko. Minivan będzie oferował ciut więcej miejsca, bo ma niżej ulokowaną podłogę i niższe zawieszenie. 

        No i koło zapasowe, co jest wyjątkiem, jest z normalną oponą w normalnych wymiarach.

        – A cena?

        – Ceny zaczynają się od 41 do 54 tysięcy. Z drugiej strony, muszę powiedzieć, w związku z tym, że jest to samochód, który wchodzi w początkowe sfery wyższych półek, nie jest go tak łatwo, od ręki dostać. My dostaliśmy teraz dwa Black Edition i obydwa się od razu sprzedały. Ludzie, którzy się zdecydują na ten samochód, niejednokrotnie będą musieli troszkę poczekać i wykazać się cierpliwością.

        Ten samochód to niewątpliwy sukces Hondy. Polacy bardzo dobrze się wypowiadają na temat tego samochodu, cieszy się on bardzo dużą popularnością wśród naszej polskiej, polonijnej klienteli.    

        – Zapraszamy więc do Marinos Auto Mall, zapraszamy do Ciebie. Mnie jest miło polecać Ciebie, bo jesteś naszym czytelnikiem i też Marinos Auto Mall jest naszym reklamodawcą.

        – Pozdrawiam wszystkich Państwa. Jeszcze jedna bardzo ważna uwaga. W ciągu prawdopodobnie niespełna trzech miesięcy przeprowadzamy się na nowe miejsce. Bardzo nowoczesny, jeden z większych budynków, jeśli chodzi o sprzedaż samochodów w Kanadzie, pięciopiętrowy budynek na skrzyżowaniu ulic Queensway i Kipling w Etobicoke, widać go z autostrady. Spodziewamy się niesamowitego przyrostu klienteli w związku z fenomenalną lokalizacją.  

         To się ma wydarzyć w grudniu i mimo pewnie początkowego chaosu będzie naprawdę dużo ludzi tam przychodziło. Zapraszam wszystkich, żeby zobaczyć nie tylko samochody, ale też zobaczyć architekturę, poznać ludzi. Mamy też tutaj sporo polskiego personelu, również w serwisie, w dziale samochodów używanych, w dziale finansowym mamy jednego menedżera, tak że miło jest, można po polsku załatwić sprawy, napić się kawy, porozmawiać, niekoniecznie kupić samochód. 

        Zapraszam bardzo serdecznie do naszego dealershipu.

piątek, 07 wrzesień 2018 09:04

Automatyzacja jazdy

Napisane przez

Wiele razy pisząc o różnych modelach samochodów, pomijałem suchym stwierdzeniem, że „mają elektroniczne gadżety”, urządzenia, które w zasadzie pojawiają się obecnie w każdym, nawet podstawowym modelu, a które mają poprawiać bezpieczeństwo jazdy i w pewnym sensie wyręczyć kierowcę.

Jednym z liderów tego trendu jest Toyota. Koncern ten wprowadził w swoich modelach sprzedawanych w roku 2018 nową, drugą już generację systemu TSS, czyli Toyota Safety Sense. System ten składa się z kilku elementów dostępnych również w modelach bazowych koncernu. Pakiet TSS w Kanadzie dzieli się na następujące: TSS-C, który obejmuje system ostrzegający przed zderzeniem i, jeśli nie ma reakcji, uruchamiający hamulce samochodu; ostrzeżenie przed opuszczeniem pasa jazdy oraz system automatycznego włączania i wyłączania świateł długich. Co ciekawe, włączenie i wyłączanie świateł długich jest ważne dla wszystkich innych systemów bezpieczeństwa, ponieważ wiele z nich opartych jest na kamerach, które w przypadku brudnej przedniej szyby albo złej widoczności przestają dobrze działać. A więc włączanie świateł długich pozwala na lepsze funkcjonowanie wszystkich pozostałych systemów bezpieczeństwa elektronicznego.

Kolejna opcja elektronicznego bezpieczeństwa to TSS-P, który obejmuje system ostrzeżenia przed wypadkami oraz korektę toru jazdy razem z funkcją wykrywania pieszych, jak również alarm przed opuszczeniem pasa jazdy, z dostępną w niektórych modelach asystą systemu sterowania, co oznacza, że samochód sam jedzie nam w środku pasa ruchu. Do tego wspomniany już system automatycznych świateł długich, a także adaptacyjny tempomat, czyli cruise control, używający technologii radarowej albo laserowej, w niektórych modelach obejmujący również jazdę w korku, co pozwala nam praktycznie nie uważać przy jeździe na zatłoczonych drogach; samochód „sam się prowadzi”.

Od połowy 2018 dostępny jest system TSS, który obejmuje właśnie wykrywanie pieszych oraz rowerzystów, i to zarówno w dzień, jak i w nocy. Toyota uważa, że oferowanie tych wszystkich elektronicznych zabezpieczeń, które zwalniają kierowcę z reakcji w sytuacjach nagłych, poprawia bezpieczeństwo jazdy, a także pozwala zmniejszyć zatłoczenie na ulicach – choćby poprzez prosty fakt utrzymywania samochodu w niewielkiej odległości za autem jadącym z przodu i natychmiastowe reagowanie na zmiany jego prędkości. Samochody na autostradzie mogą tworzyć coś na kształt pociągu samochodowego, w którym tworzenie się korków będzie o wiele bardziej ograniczone, niż to ma miejsce w przypadku gdy reagują poszczególni kierowcy.

Oczywiście, można mieć wiele zastrzeżeń do tego rodzaju systemów; na ile są one bezpieczne; na ile ich działanie nie powoduje zmniejszenia uwagi kierowcy w sytuacjach, kiedy systemy przestają działać lub napotykają znaczne ograniczenia możliwości działania, jak chociażby wspomniane już zmniejszenie widoczności.
Innymi ciekawymi kontrowersyjnymi przypadkami są sytuacje nieprzewidziane przez programistów. Wyobraźmy sobie, na przykład, że znajdujemy się w tłumie wrogo nastawionych ludzi, którzy chcą nam zrobić krzywdę. Gdy usiłujemy naszym samochodem wyrwać się z tego zbiegowiska, potrącając napastników, system bezpieczeństwa Toyoty, wbrew naszej woli, nie pozwoli nam tego uczynić i nasz samochód będzie hamował, uniemożliwiając tratowanie ludzi.

Opisałem tutaj systemy Toyoty, ponieważ są one bardzo zaawansowane i dostępne w bardzo podstawowych modelach. Trzeba sobie też zdać sprawę, że cała ta elektronika samochodowa zmierza w stronę automatyzacji jazdy. Z pewnością na początku nie wyeliminuje nas, kierowców, całkowicie, podobnie jak ma to miejsce dzisiaj w przypadku pilotów komercyjnych samolotów – „starty” i „lądowania” będą się odbywały nadal ręcznie z udziałem człowieka. Natomiast „przeloty”, czyli jazda po autostradzie na długich dystansach, zostaną całkowicie zautomatyzowane już w bardzo nieodległej przyszłości. Będzie to dotyczyło nie tylko samochodów osobowych, ale przede wszystkim transportu komercyjnego. Tak więc być może pisanie o samochodach straci już wówczas całkowicie sens,
o czym ze smutkiem powiadamia

Wasz Sobiesław

piątek, 31 sierpień 2018 10:38

Honda pilot 2019 - SUV pojemny jak VAN

Napisane przez

Honda pilot jest samochodem, który parkuje w wielu polskich garażach w Ontario. Dlaczego? Bo jesteśmy ludźmi rozsądnymi, którzy jednak lubią odrobinę luksusu.

        Honda pilot 2019 – model, który właśnie wszedł do sprzedaży, to trochę odmieniony model 2018. Różnicę widać zwłaszcza z przodu w ułożeniu lamp i nieco zmienionej kratownicy. Pilot to duży SUV z trzema rzędami foteli, bardzo dobrze wyposażony nawet w wersji podstawowej; Honda Sensing (jeszcze do niedawna tylko w wyższych wersjach), nowy wyświetlacz systemu audio, przeprojektowana deska rozdzielcza i pokrętło głośności (dawniej był suwak)... 

        Podsumowując rzecz w kilku zdaniach: pilot jest napędzany trzyipółlitrowym sześciocylindrowym silnikiem o mocy 280 KM i spala od 10,2 do 11,2 litra na 100 km w jeździe mieszanej, a ceny zaczynają się od 41.090, a kończą na 54.000 dol. za najwyższą „czarną” edycję, dostępną jedynie w Kanadzie. Pilot jest jednym z niewielu modeli w segmencie, który oferuje 8 miejsc dla pasażerów, a to w przypadku gdy zamówimy wersję, gdzie w rzędach drugim i trzecim siedzieć mogą trzy osoby. Co ciekawe, w modelu 2019 Honda wyposażyła tablicę rozdzielczą pilota w pokrętło do regulacji głośności, tak więc można to zrobić „fizycznie”, a nie na ekranie czy przyciskach wmontowanych w kierownicę. We wszystkich modelach wyświetlacz jest 8-calowy i nawigacja Hondy pokazuje się znakomicie. Wspomniana najwyższa, czarna wersja ma błyszczące czarne akcenty, czarne felgi kół, a także czerwone siedzenia z widocznym ściegiem szycia – pełen luksus! W wyższych wersjach mamy też do dyspozycji lepszą skrzynię biegów, 9-biegową, która znacznie poprawia i tak bardzo dobrą płynność przerzucania biegów; biegi możemy  również zmieniać ręcznie przy użyciu motylków na kierownicy. Połowa oferowanych wersji – EX, LX oraz EX-L Navi, wyposażona jest w skrzynię sześciobiegową, zaś od wersji  touring 7P, 8P i black w 9-biegową. 

        We wszystkich wersjach przyczepność samochodu jest kontrolowana elektronicznie, wszystkie wersje wyposażone są też w napęd na cztery koła z wektorowaniem przyczepności. Oznacza to, że moc przekazywana jest z kół, które tracą przyczepność, na koła, które ją posiadają. Ma to duże znaczenie również przy jeździe off-roadowej na szutrowych czy błotnistych drogach. Ta trzecia już generacja pilotów wyposażona jest w wiele nowinek elektronicznych. Mamy więc we wszystkich wersjach system Honda Sensing, aktywny cruise control, start silnika na pilota, Collision Mitigation Breaking System, który hamuje, jeżeli elektronika samochodu uważa, że jesteśmy o krok od wypadku, systemy ostrzegające przed opuszczaniem pasa ruchu oraz drogi, pozwalające stabilnie holować przyczepę, automatycznie wyłączający światła długie, a w modelach wyższych mamy również informacje o martwym punkcie. Pilot wyposażony jest w bardzo dobrą kamerę biegu tylnego, zapewniającą obraz o dużej rozdzielczości i pozwalającą na zmianę kąta widzenia. 

        W środku kierowca  ma obok siebie bardzo wiele miejsca i pojemników dużej objętości, między innymi dzięki wyeliminowaniu drążka zmiany biegów. Honda zastąpiła go przyciskami. Tak więc, żeby ruszyć, po prostu wciskamy przycisk D, żeby jechać do tyłu przycisk R i tak dalej. Dla wielu nowych użytkowników jest to rzecz, która wymaga przyzwyczajenia. 

        Wszystko to sprawia, że mamy auto zdolne do całkiem poważnej jazdy terenowej, a jednocześnie zapewniające bardzo wygodną, cichą jazdę po drodze. Zaś jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to pilot właśnie uznany został za lidera w klasie. 

        Jak można oczekiwać w samochodach tej klasy,. SUV Hondy ma  funkcję cabin control, gdzie kierowca przy użyciu swojego smartfonu może kontrolować system nagłaśniający tudzież klimatyzację tak z przodu, jak i z tyłu. W wersjach wyższych pilot pozwala na stworzenie hotspotu. Niestety, obecna generacja pilotów nie jest już budowana w Kanadzie, w zakładach Aliston, gdzie pilot był produkowany do kwietnia 2007 r. Obecny model pochodzi z montowni w Lincoln w Alabamie w Stanach Zjednoczonych. 

        Podsumowując to wszystko, można powiedzieć, że pilot jest naprawdę godną uwagi ofertą, również dla tych, którzy rozważają kupno vana. Jest to duży, pojemny SUV, ma możliwość zabrania nawet 8 osób, bardzo ciekawą konfigurację wnętrza, wszystkie gadżety elektroniczne, jakie są na rynku, a do tego jest to auto bardzo bezpieczne, co dla każdej rodziny ma przecież największe znaczenie. Dlatego zapraszam na jazdę próbną, na którą warto się umówić u naszych reklamodawców w salonie Marinos Honda.

        Wasz Sobiesław 

piątek, 24 sierpień 2018 10:48

Kilka porad nie tylko na lato

Napisane przez

Ostatnio pisałem o modelach samochodów, dlatego dzisiaj trochę porad praktycznych. Na początek może trochę śmieszna; mieliśmy niedawno dużo opadów... Nie ma to jak myć samochód deszczówką; niektórzy mówią, że deszczówka jest dobra na włosy, ale na karoserię też nie zaszkodzi. Jak to robić? Wystarczy po dużym deszczu wytrzeć mokry samochód do sucha. Jak się komuś chce, może go jeszcze nawoskować. Oszczędzimy sobie w ten sposób co najmniej 4 dolary i trochę się pogimnastykujemy – same dobre rzeczy. 

        Pisanie o samochodach w dzisiejszych czasach jest dosyć trudne, dlatego że większość z nich składa się z podobnych części produkowanych przez tych samych gigantycznych poddostawców. Do tego coraz więcej koncernów używa jednakowych platform dla różnych modeli. A jeśli uwzględnimy jeszcze oczywisty fakt mód wzornictwa przemysłowego (projektanci też pracują globalnie), który skutkuje mniej więcej podobnym wyglądem samochodów większości producentów, zrozumiemy trudność całej sprawy. 

        Ale dzisiaj chciałbym napisać o czym innym, mianowicie o samym podejściu do całego zagadnienia kupowania samochodu. W naszych tutejszych warunkach rodzina zazwyczaj ma dwa auta. Jak je kupić rozsądnie? Jak eksploatować najmniejszym kosztem? 

        Myślę, że najważniejszą sprawą jest potraktowanie naszych potrzeb transportowych całościowo, a samochody rozpatrywać razem. Chodzi o to, byśmy mieli jeden mniejszy do jeżdżenia lokalnego, a drugi większy do przewożenia dużych rzeczy i rodzinnych wyjazdów za miasto. Gdyby do tego problemu podejść w najbardziej racjonalny sposób, myślę, że najrozsądniej byłoby kupić dwu – trzyletniego vana i przerobić go na propan z zamiarem trzymania przez co najmniej 10 – 15 lat, a do jazdy miejskiej kupić elektrycznego bolta, również zamiarem trzymania przez 10 – 15 lat. Myślę, że taka opcja to najtańsze rozwiązanie, gdy chodzi o zabezpieczenie pełnej palety potrzeb transportowych. Oczywiście dodge caravan czy inny rodzinny van to nie jest nic „seksownego”, ale pomimo narzekań na skrzynię biegów, to najwięcej samochodu za najmniejszą cenę; jeżeli lubimy jeździć na ryby za miasto czy na cottage, nie ma nic lepszego, a jeszcze jeśli przestawimy go na propan, to jego koszt eksploatacji obniży się o połowę. 

        Elektryczny bolt nie dość, że zapewni nam bardzo tanią jazdę na prąd, to jeszcze pozwoli na korzystanie z wydzielonych pasów na autostradach, co wydatnie skróci czas naszej komunikacji do i z pracy. Zalet wymienionych modeli nie będę tutaj ponownie przytaczał, pisałem już o caravanie, pisałem i o bolcie, więc proszę sobie odszukać te rzeczy, a najlepiej zapytać po prostu w salonie. Z tym że,  jak powiedziałem, caravana kupowałbym raczej z drugiej ręki, a bolta od dealera. 

        Na koniec zaś rada na długie wyjazdy; letnie zmęczenie za kierownicą to naprawdę poważna przyczyna groźnych wypadków, tak zwanych wypadków poplażowych, kiedy to po opalaniu się albo po całym dniu na wodzie wsiadamy za kierownicę i usiłujemy wracać do domu. Jeśli jeszcze na tej wodzie wypiliśmy sobie jedno albo dwa piwka, problem może być zasadniczy. 

        Moja rada jest oczywista; nie forsujmy się, to, że wrócimy godzinę czy dwie później, nie ma żadnego znaczenia w porównaniu z wypadkiem i problemami, jakie nam zrobi. Druga rzecz to cukier. Kofeina pomaga jedynie na krótko, natomiast poważny zastrzyk cukru w żyłę naprawdę ożywia, a więc nie żałujmy sobie – duże lody, milkshake i wszystkie inne słodkości. To daje bezpośrednio energię w krew. 

        A zatem, szerokiej drogi, zwłaszcza że przed nami niedługo ostatni długi weekend lata.

Wasz Sobiesław 

piątek, 17 sierpień 2018 02:18

Clarity - cicha jazda bez skrzyni biegów

Napisane przez

Bardzo często zdarza się tak, że zaciekawi mnie samochód, za którym jadę. W przypadku hondy clarity była to... niezbyt piękna „tylna część ciała”, na której z pewnym zdziwieniem zauważyłem znak Hondy.

Honda clarity to nowy – można zaryzykować stwierdzenie, że flagowy model hybrydowy koncernu sprzedawany w Ameryce Północnej.

W skrócie mówiąc, auto ma obszerne wnętrze, pełną gamę gadżetów elektronicznych (jak adaptacyjny tempomat czy utrzymywanie się w pasie ruchu). Wszystkie wersje mają też dwie strefy klimatyzowania, z duktami do tylnych siedzeń, a także ośmiocalowy wyświetlacz i ośmiogłośnikowy system nagłaśniający. Miłym pozytywnie zaskakującym akcentem są kieszenie na smartfony w oparciach foteli przednich – widać, że ktoś pomyślał; ktoś, kto wie, co dzisiaj robią w samochodzie dzieci na tylnym siedzeniu.

Co ciekawe, w Kalifornii można clarity kupić w wersji... wodorowej na ogniwa paliwowe. Słowem przyszłość. Tutaj, w Kanadzie, za nieco ponad 40 tys. dol. otrzymamy do ręki duży sedan na 5 osób. Nowy ontaryjski rząd anulował program dofinansowania samochodów elektrycznych, a zatem przy okazji tego zakupu nie możemy spodziewać się rządowego czeku na 14 tys. dol. Nie ma też już dofinansowania instalacji stacji ładowania w domach prywatnych. Naładowanie do pełna clarity ze zwykłego gniazdka zabierze nam 12 godzin, co może nie jest najgorzej, jeśli używamy auta jedynie do dojazdów do pracy, ale w przypadku przerwy w podróży zupełnie nie do przyjęcia. Dla 240-woltowej stacji ładowania czas ten skraca się do 2,5 h.

Clarity to tzw. hybryda plug-in, czyli, możemy ją doładować prądem z zewnątrz, a nie generowanym przez wewnętrzny silnik spalinowy pojazdu. Honda clarity jeździ też wyłącznie na prądzie – to znaczy silnik spalinowy (czterocylindrowy, o poj. 1,5 l) nie jest podpięty do napędu, a zasila prądnicę. W zależności od trybu jazdy (mamy do dyspozycji 3 – normalny, sportowy i oszczędnościowy) ładowanie elektryczne starcza na ok. 80 km, po czym jedzie się już na benzynie.

Samochód jest bardzo cichy w środku. Posiada nawet alarmy dźwiękowe ostrzegające przed zostawieniem go z włączonym silnikiem (bo go prawie w ogóle nie słychać). Motor elektryczny daje 181 koni mechanicznych (łączna moc elektro-spalinowa wynosi 212 KM) i to on napędza koła przednie, będąc jednocześnie przekładnią, tradycyjnej przekładni auto nie posiada i napęd obrotowy silnika elektrycznego idzie bezpośrednio na koła. Nie jest to więc nawet bezbiegowa przekładnia CVT, lecz proste zespolenie silnika i kół. Posiadana moc, sprawia, że auto prowadzi się bezpiecznie i pewnie. Nawet w przypadku najbardziej „mułowatego” trybu mamy bowiem zawsze do dyspozycji pełnię mocy uzyskiwaną po gwałtownym wciśnięciu pedału gazu „do dechy”.

Clarity możemy dostać w dwóch wersjach; wyższa touring to 43.900 dol. – cztery tysiące drożej od podstawowej.

Clarity z pewnością daje przedsmak przyszłości, to swego rodzaju platforma rozwojowa dla koncernu. Za głównego konkurenta wozu uznać można volta.

Rynek elektryczny powoli powiększa się, o czym świadczy choćby to, jak często widuję na torontońskich ulicach tesle. Zniesienie zachęt i upustów rządowych nieco spowolni ten wzrost, ale go nie zahamuje.

Na koniec zaś po raz kolejny wyrażę zdziwienie, że żaden z producentów hybryd czy aut wyłącznie elektrycznych, jak nissan leaf, nie oferuje dokładanych baterii – znacząco zwiększających zasięg. Do każdego telefonu komórkowego czy tabletu możemy podłączyć przez USB zewnętrzną baterię, dlaczego takiej zewnętrznej baterii nie można dokupić do samochodu? Trudno zrozumieć.

Inną śmieszną rzeczą jest to, że nawet w tak futurystycznych autach jak clarity mamy gniazda na zapalniczki elektryczne do papierosów zamiast wejść USB – a to przecież przez micro USB dzisiaj ładuje się wszystkie gadżety. I większość z nas musi dokupować adapter.

To takie tylko małe podpowiedzi.

Wasz Sobiesław

Strona 1 z 26