Goniec

Register Login

Moto-Goniec

Moto-Goniec

piątek, 30 październik 2015 14:20

Jazda bez trzymanki

Napisane przez

"Przyszłość jest dzisiaj" – hasło to znajduje potwierdzenie w faktach na ulicy.

Nie tak dawno temu Ministerstwo Komunikacji Ontario podało informację, że od stycznia dopuszczono możliwość testowania samochodów "bezzałogowych" na prowincyjnych drogach, a tu czytam w gazetach, że takie auta jeżdżą już wokół nas. I to wcale nie na zasadzie jakichś wyszukanych eksperymentów prowadzonych przez powołane do tego zespoły R&D, lecz kierowane przez zwykłego Kowalskiego.

Poprzeczkę ponownie przesuwa Tesla, o której pisaliśmy niedawno na tych łamach.

Na początku października Tesla zaoferowała posiadaczom modeli S zbudowanym w tym roku upgrade oprogramowania – za 3000 dol. otrzymać można funkcję "autopilot". Nowe oprogramowanie pozwala złączyć do kupy programy: • automatycznej kontroli utrzymywania pojazdu w środku pasa (dostępne w wielu samochodach), • adaptacyjnego tempotaktu, czyli cruise control, • automatycznej zmiany pasa ruchu (hands-free lane changes), • 360-stopniowego systemu ostrzegania przed zderzeniem, oraz • automatycznego parkowania, w trakcie którego samochód sam szuka miejsca do zaparkowania, a następnie parkuje się sam bez udziału kierowcy.

System wykorzystuje zamontowane w samochodzie sensory oraz dane uzyskane z innych samochodów tesla i pozwala na samoczynną jazdę – zapewnia menedżer Tesla Canada, Martin Paquet, który opowiada, jak jego auto samodzielnie przejechało z Toronto do Montrealu przy dużym natężeniu ruchu.

Aby zmienić pas, kierowca włącza jedynie sygnał kierunkowskazu, a samochód patrzy, czy droga jest wolna, i wykonuje manewr. Co jakiś czas sygnał dźwiękowy przypomina kierowcy o konieczności dotknięcia kierownicy, i jeśli tego nie uczyni, samochód samodzielnie zatrzyma się na poboczu. Ma to być zabezpieczenie przed zaśnięciem i rozkojarzeniem.

Wielu nowych właścicieli bawi się jednak jak dzikie mopsy i wbrew ostrzeżeniom producenta używa autopilota nie tak, jak to założono – czytając w aucie gazety, książki, czy też myjąc zęby, a filmiki z tych "wyczynów" puszcza na YouTube.

Tesla zapewnia, że jej system jest zaprojektowany z myślą o jeździe po autostradzie. Oczywiście system ma ograniczenia, np. kiedy śnieg zasypie pasy malowane na jezdni – może się pogubić.

Czy to jest legalne?

Podobno tak. W Ministerstwie Komunikacji twierdzą, że poziom automatyzacji, jaki prezentuje Autopilot Tesli, jest wystarczająco uregulowany przez istniejące przepisy. Jest również oczywiste, że nadal kierowca jest odpowiedzialny za całość poczynań samochodu.

Niedawno jednak Volvo ogłosiło, że przyjmie odpowiedzialność za wypadki, które w niekwestionowany sposób będą zawinione przez awarię systemów samochodu. Czekają nas więc jeszcze ciekawe batalie sądowe, i tłumaczenia, "to nie ja, to samochód sam z siebie przekroczył dopuszczalną prędkość, jaką mu nastawiłem"...

Są to problemy, z którymi bardzo szybko przyjdzie się zmierzyć.

Problemy bardzo różnorodnej natury. No bo kto by przypuszczał, że programiści, opracowujący software motoryzacyjny kierujący autonomicznymi pojazdami, będą musieli rozstrzygać sprawy życia i śmierci?

Problem w tym, co się na przykład dzieje, kiedy nagle na jezdnię wchodzi w nieprzepisowy sposób grupa przedszkolaków. Czy nasz samochód ma wówczas uznać, że bezpieczeństwo nas samych i naszych pasażerów jest ważniejsze i bez zmrużenia – przepisowo rozjechać te dzieci (skoro gwałtowne hamowanie nic nie da), czy też powinien raczej narazić na szwank nasze cztery litery, gwałtownie skręcając w bok na ścianę wiaduktu czy słup oświetleniowy? Jako kierowcy decyzje takie podejmujemy podświadomie. Ale nasz automatyczny samochód nie ma podświadomości, tylko słupki komend programu. Co wybrać?

Czy samochód chronić ma nasze życie i zdrowie kosztem innych, nawet wówczas, kiedy zmuszamy go do nieprzepisowej na przykład przekraczania prędkości o 15 km/h jazdy?

To są już dzisiaj całkiem istotne zagadnienia, które nie powinny być rozstrzygane na poziomie jakiegoś Ziutka programisty, lecz powinny stać się przedmiotem debaty społecznej.

Jak mówię, są to w końcu sprawy życia i śmierci, o czym z pewnym niepokojem zawiadamia

Wasz Sobiesław

piątek, 23 październik 2015 14:00

Rdza, czyli samochodowa siwizna

Napisane przez

Jesień zadomowiła się na dobre, i póki jeszcze nie leją solanką po nogawkach, warto się zastanowić, czy czasem nie zabezpieczyć antykorozyjnie samochodu.

Pierwsze pytanie, ale po co?

Otóż, dla ochrony naszej atmosfery i w ogóle planety.

Warto sobie uświadomić prostą prawdę, że im dłużej używamy danej rzeczy i bardziej przedłużamy trwanie materialnych produktów, im częściej kupujemy rzeczy używane, z drugiej ręki – samochody, rowery, komputery, tym bardziej ZMNIEJSZAMY na nie zapotrzebowanie.

Spada popyt, a co za tym idzie, mniej się ich wyprodukuje. A produkcja artykułów przemysłowych stanowi główną przyczynę emisji szkodliwych gazów do atmosfery!

Weźmy taki samochód, trzeba przecież wydobyć rudę żelaza i innych metali, wytopić, wywalcować, pogiąć na dobry kształt, trzeba wyprodukować plastyki, gumy, oleje, gdy to podliczymy razem do kupy, to wyjdzie nam, że to właśnie ta produkcja jest odpowiedzialna za 80 proc. emisji, zaś to co tam ujdzie z rury wydechowej, to jedynie 18 proc.

Jeśli więc ratuję artykuły przemysłowe przed śmiercią na złomowiskach i wysypiskach, przed przetapianiem w hutach (znów idzie w powietrze smród i gaz), no to zachowuję się niezwykle ekologicznie. Stąd też wbrew ekopropagandzie, różnych ideologów zielonego, namawiających do kupowania coraz to nowszych hybryd, największymi przyjaciółmi planety są użytkownicy różnych dżanków. To dzięki nim planeta jeszcze ma czym oddychać...

Wcale nie żartuję.

Jest to dodatkowy powód, dla którego powinniśmy kupować starsze samochody z drugiej ręki, ale jest to także powód, dla którego powinniśmy dbać o te, które mamy, stąd impuls do zabezpieczenia antykorozyjnego.

Przyjemność ta kosztuje od 120 do 140 dol. rocznie. Najbardziej popularne jest zabezpieczenie olejem skapującym, a więc przez dwa dni musimy się liczyć z poplamioną podłogą w miejscu parkowania. Takie zabezpieczenie pozwala jednak na lepszą penetrację płynu antykorozyjnego w karoserii.

Jeśli zaś gdzieś nam już rdza dała znać o sobie, trzeba to jak najwcześniej "wypalić żelazem", czyli wyciąć, wyszlifować, naprawić i zabezpieczyć antykorozyjnie.

Żyjemy w świecie konsumpcyjnego szaleństwa i wszyscy usiłują skłonić nas do poświęcania czasu życia na harowanie na nowe fanty. Tymczasem używając starszych, możemy mieć więcej przyjemności i możliwości.

Tak to jest skonstruowane. Przyznam się bez bicia, że jest to główna przyczyna, dla której jeżdżę 15-letnim BMW nadal cudownie zachowującym się na drodze. I właśnie drogą licytacji nabyłem niedawno 5-letni laptop, który pomimo upływu czasu nie zestarzał się technologicznie. Oczywiście, wszystko to za jedną dziesiątą ceny nowego.

Polecam!

•••

A gdy już jesteśmy przy jakości aut, to właśnie Consumers Report opublikował ranking za rok 2015 Most Reliable Car Brands.

Pewnym zaskoczeniem jest usunięcie z pierwszego miejsca tesli model S. Stało się tak za sprawą sondowania opinii 1400 właścicieli. Tesla cierpi na mrożenie się ekranu, przecieki z szyberdachu czy konieczność wymiany silników elektrycznych. Oczywiście nie zdarza się to nagminnie i nadal jest to auto bardzo niezawodne.

Na pierwsze wjechał jednak lexus, a zaraz potem toyota, na trzecim jest audi, na kolejnych znalazły się subaru, kia i mazda. Honda oraz acura przesunęły się w dół. Głównie za sprawą przekładni CVT, na którą narzeka wielu posiadaczy najnowszych hond. Acura również ma kłopoty z przekładnią oraz z systemem infotainment AcuraLink. Mini, BMW, volkswagen i porsche uplasowały się w środkowej części tabeli, zaś mercedes benz gdzieś nieco powyżej jednej trzeciej od dołu.

Buick, jako jedyna marka amerykańska, wymieniony został w pierwszej dziesiątce. Zaś takie marki, jak jeep, fiat i ram, zaklasyfikowano poniżej przeciętnej.

Skrzynie biegów pozostają największym problemem w grupie Fiat Chrysler.

Doroczny Consumers Report sporządzany jest na podstawie "zeznań" 740 tys. respondentów.

Paradoksalnie powiem, że jest to kolejny powód, dla którego warto kupować auta z drugiej ręki, w których, co miało się popsuć, to już się popsuło.

O czym przekonuje
Wasz Sobiesław.

piątek, 16 październik 2015 14:00

Nie ma nic lepszego

Napisane przez

Wrzesień, październik to najlepsze miesiące na samochodowe wycieczki – zwłaszcza jeśli możemy otworzyć dach i łapać w nozdrza zapachy jesieni. 

Wiele jest aut godnych polecenia na takie spacery, ale chyba żaden nie wzbudza tylu zachwytów, nie obraca tak szybko głów i nie daje tyle frajdy na drodze co ford mustang. Nie, nie mówię tu o dzisiejszym wypasionym "bydlęciu", w którym błyszczą gadżety, lecz o jego "pradziadku" z 1965 roku.

Model zadebiutował co prawda w kwietniu 1964 roku, ale rocznik 65 był już w pełni dojrzały i można go śmiało polecić dzisiejszym kolekcjonerom. Bo też jest to auto kolekcjonerskie. Zresztą był to samochód kultowy już w momencie narodzin, a liczba chętnych do zakupy pierwszego modelu o 6 tys. przekroczyła liczbę wyprodukowanych samochodów. Na to auto czekało się niczym na małego fiata w peereleu.

czwartek, 08 październik 2015 23:28

Golf "R" - auto przyczajone

Napisane przez

Lubię samochody, w których się coś czai. Wyglądają jak zwyczajne auta, jak gdyby nigdy nic, a potem zaskakują nas na plus. Takim autem dostępnym na kanadyjskim rynku od 2015 roku jest golf R rocznik 2016.

Powiem na początek tylko tyle, że jest to ot, taki zwykły hatchback ważący 1489 kg i wyróżniający się literką "R" na masce. Pod nią ma jednak silnik, wyciskający z czterech cylindrów o łącznej pojemności 2 litrów, czyli niewiele więcej niż duża butelka Kryniczanki... prawie 300 koni mechanicznych.
Jak inżynierowie z Reichu to zrobili, pozostanie ich słodką tajemnicą. Oczywiście, silnik jest turbodoładowany i ma bezpośredni wtrysk, ale... W porównaniu z GTI "R" inną głowicę cylindra, nowe zawory wydechowe, nowe tłoki oraz większą turbosprężarkę zdolną do podniesienia ciśnienia do 17,4 psi. 296 KM uzyskiwane jest przy 5500 obrotach. Jeśli chodzi o moment zamachowy to maksymalna wartość 280 stopofuntów pojawia się już przy 1800 obrotach i trwa do 5500.

piątek, 02 październik 2015 12:34

Wszystko jest podejrzane. Kłopoty Volkswagena z prawem

Napisane przez

No to co z tymi dieslami, trują czy nie trują? Czy diesel to nadal dobry silnik? Afera Volkswagena daje wielu ludziom do myślenia, a tymczasem rzecz jest prosta.

Silnik wysokoprężny jest bardzo dobrym motorem, bardzo sprawnym (sprawniejszym od benzynowego) i dającym większe momenty zamachowe. Do tego spala o wiele mniej i mniej truje. Tak, emisja spalin z diesla jest mniejsza niż z silników benzynowych. Zwłaszcza z tych nowoczesnych diesli wyposażonych w dobre filtry cząstek stałych oraz skrubery tlenków azotu.

piątek, 25 wrzesień 2015 22:10

Elektryka na horyzoncie

Napisane przez

No nie mam do nich serca, ale trzeba przyznać, że postęp w oprogramowaniu silników elektrycznych, baterii – czasu ładowania i stosunku trzymanej energii do masy – oraz prostota (wyeliminowanie skrzyni biegów, chłodnicy i wielu innych systemów silnika spalinowego) powoduje, że samochody elektryczne powoli zaczną wypierać spalinowe.

Na przeszkodzie na razie nie stoi jedynie technologia samego samochodu, ale przede wszystkim brak stosownej infrastruktury,

a – pozwalającej na masowe ładowanie aut w domu (być może zostanie ono ograniczone jedynie do wyspecjalizowanych stacji),
b – pozwalającej opodatkować poruszanie się takimi pojazdami.

Na mojego nosa, dożyjemy płacenia podatku za każdy przejechany kilometr – automatycznie bezgotówkowo, wprost z konta, co będzie również oznaczało GPS–owe kontrolowanie poruszania się takich pojazdów.

sobota, 19 wrzesień 2015 15:45

Nowa Syrena na rajd

Napisane przez

Szanowni Państwo, od lat kibicujemy w "Gońcu" wielkiemu projektowi p. Arkadiusza Kamińskiego, który usiłuje wskrzesić polską markę w motoryzacji – Syrenę. Samochody można montować tam, gdzie taniej – i tak się dzieje – jetty są z Meksyku, hondy z Kanady, jednak marka to jest to, co pozwala kształtować długofalową obecność na rynku. Rozumie to właśnie p. Kamiński, Polak z Kanady, którego rodzice byli działaczami "Solidarności", i dlatego kupił prawa do znaku Syreny i pracuje nad uruchomieniem jej produkcji w FSO, gdzie właśnie pokazano model w skali 1:5 nowego samochodu. Oto informacje z Polski:

AK Motor Polska Sp. z o.o. i FSO S.A. prezentują pierwszy wyskalowany model AK Syreny Meluzyny i jednocześnie ogłaszają premierowy udział AK Syreny Meluzyny R w tegorocznym Rajdzie Barbórka (w pierwszej połowie grudnia 2015 roku).

Makieta w skali 1:5 jest także pierwszym projektem samochodu nowej Syreny w realnej postaci, będącym zapowiedzią auta tej marki, które powstanie na nowo, od czasu kiedy ostatnia Syrena zjechała z linii produkcyjnej w 1983 roku.

Model został wykonany już w pierwszej połowie 2015 roku, aby zweryfikować zgodność z założeniami projektowymi. Jest odwzorowaniem oczekiwanego, prawdziwego, jeżdżącego już samochodu, który będzie dostępny w przyszłości.

Przy budowie wyskalowanej repliki Meluzyny, AK Motor Polska i FSO współpracowały zarówno z polskimi, jak i kanadyjskimi partnerami. Model został zbudowany przez firmę Quadur, bezpośrednio przy wykorzystaniu CAD, a pomalowany przez Paint Car/Plasti DIP. Elementy zdobnicze nadwozia wykonane zostały przez firmę Proto3000 z Kanady. Producentem towarzyszącego wideo jest Studio 9zero.

Już 31 października 2013 roku firma AK Motor International Corporation zapowiedziała, że integralną częścią strategii marki Syrena będzie obecność w "segmencie wyścigowym", a więc udział we wszelkiego rodzaju imprezach związanych ze sportem samochodowym. Podążając w tym kierunku, powstało już kilka koncepcji modelu Syreny Meluzyny, włączając wersje modeli "S" i "Turbo" (przedstawionych już wcześniej).

24 czerwca 2015 r. zaprezentowany został również inny model Syreny - AK Syrena Ligea, będący całkowicie sportowym samochodem z serii limitowanej. Obecnie przedstawiamy AK Syrenę Meluzynę R, w wariancie, który będzie produkowany z przeznaczeniem wyłącznie do celów sportowych.

Powyższy prototyp Syreny w pełnej skali został zbudowany przy współpracy z polską firmą Proto Cars Sp. z o.o., reprezentowaną przez Pawła Dytkę, i następny, już jeżdżący samochód jest teraz przygotowywany do roli auta sportowego, które zadebiutuje podczas tegorocznego Rajdu Barbórki (w grudniu 2015 r.).

Stwarza to niepowtarzalne możliwości dla sponsorów, aby mogli umieścić swoje logo na nadwoziu Syreny Meluzyny R podczas rajdu. Jesteśmy otwarci na zapytania ofertowe zespołów sportowych, które mogą być kierowane pod adresem: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. W oparciu o informacje pochodzące od społeczności związanej ze sportami samochodowymi, stwarzamy możliwość składania zamówień na Syrenę Meluzynę R.

Według założyciela firmy, Arkadiusza Kamińskiego: "Samochody budowane dziś z ram rurowych poruszają się wyłącznie po torach wyścigowych.

Meluzyna R nie jest samochodem przeznaczonym do zwyczajnej jazdy po drogach. Jest wykonana ręcznie, a została zaprojektowana z opcją dostosowania do indywidualnych wymagań zespołów wyścigowych.

Angażując się w ewentualną masową produkcję standardowej Meluzyny, zdecydowaliśmy się na unitarną, samonośną konstrukcję podwozia, które całkowicie dorównuje, czy nawet przewyższy jakością światowej klasy standardy, rezygnując tym samym ze »skrótowych rozwiązań«, które niewątpliwie przyspieszyłyby proces produkcji.

Społeczeństwo zasługuje bowiem na doskonały pod względem jakości, bezpieczny i efektywny samochód Syrena, podobnie jak społeczność związana z branżą wyścigową zasługuje na wyspecjalizowany pojazd tej marki. Jest to jedyna wielka szansa dla marki Syrena, dlatego podjęliśmy to wyzwanie".

Założona 14.02.2012 w Toronto w Kanadzie AK Motor International Corporation jest spółką zarządzającą własnością intelektualną w branży motoryzacyjnej. AK Motor specjalizuje się w zarządzaniu aktywami marki, innowacjami technologicznymi i biznesowymi, jak również komercjalizacją i licencjonowaniem aktywów majątkowych. W lutym 2013 r. AK Motor, w porozumieniu z FSO, uzyskała prawa do stosowania znaku Syrena dla nowo projektowanych pojazdów. 9 lipca 2014 r. została założona w Warszawie, w Polsce, spółka AK Motor Polska Sp. z o.o., w celu kierowania rozwojem pojazdów marki Syrena.

FSO S.A.: Powstała 6 listopada 1951 r. w Warszawie, jest jednym z najbardziej znanych producentów samochodów w Polsce. Fabryka Samochodów Osobowych odpowiada za stworzenie i rozwój wielu polskich marek pojazdów uznawanych za klasyki, takich jak Warszawa, Syrena, Polonez i wiele innych.

FSO obecnie świadczy usługi w zakresie produkcji części i komponentów samochodowych na rzecz producentów oryginalnych części oraz posiada zdolność do wytwarzania gotowych samochodów.

Syrena jest czołową marką samochodów w Polsce, której nazwa wywodzi się od polskiej legendy o istocie "Syrena" sięgającej roku 1300. Pierwszą Syrenę zaprezentowano w Polsce na Międzynarodowych Targach Poznańskich w roku 1955. Produkcję rozpoczęto w roku 1957 w zakładzie FSO (Fabryka Samochodów Osobowych) w Warszawie w Polsce, która trwała do roku 1972.

W latach od 1972 do 1983 Syrena była produkowana w zakładzie FSM (Fabryka Samochodów Małolitrażowych) w Bielsko-Białej. Ocenia się, że wyprodukowano 521 311 egzemplarzy pojazdów Syrena od roku 1955.

Źródło: AK Motor Polska Sp. z. O.O., Fabryka Samochodów Osobowych S.A.
Kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
Strony internetowe: www.newsyrena.com, www.nowasyrena.pl, www.facebook.com/AK.Syrena, http://www.fso-sa.com.pl

piątek, 11 wrzesień 2015 15:20

Na lądzie i na wodzie

Napisane przez

Byłem z dzieckiem na Air Show w Toronto w jednym z parków w Etobicoke, wracaliśmy już do domu, a tu, proszę Państwa, jedzie sobie starszy siwy człowiek malutkim kabrioletem z dwiema śrubami i personalizowaną rejestracją CAR H2O...

Jedzie i przy zjeździe, gdzie ludzie opuszczają łódki do wody, wjeżdża sobie spokojnie do jeziora Ontario.

Scena niczym z Pana Samochodzika. Serce dziecka podskoczyło we mnie całe, no bo o czymże lepszym można marzyć, jak nie o posiadaniu pływającego samochodu.

Nie ma ich dużo, ale można znaleźć takie na rynku. Niestety większość należy do kategorii "classic".

Najlepszym i chyba najbardziej masowo produkowanym jest schwimmwagen montowany w hitlerowskich Niemczech w latach 42–44, wyposażony w czterocylindrowy silnik VW w układzie bokser chłodzony powietrzem. Wyprodukowano tego ponad 14 tys. egzemplarzy w dwóch wersjach, 128 i 166. Do dzisiaj w wielu krajach jeżdżą schwimmwageny i działają kluby ich miłośników, a jeden taki VW grał właśnie główną rolę w ekranizacji "Pana Samochodzika".

piątek, 04 wrzesień 2015 21:38

FIT to jest hit

Napisane przez

Niewątpliwie spośród zgrabnych aut jest to samochód najzgrabniejszy, przyznać jednak trzeba, że nie najtańszy. Podstawowy model fita zaczyna się od 14,5 tys. dol., a za auto maksymalnie doposażone zapłacimy 22,9 tys. dol. Cóż, w tej cenie mamy też i inne możliwości, tym bardziej że w klasie subcompact taki nissan micra zaczyna się od 10 tys. dol.

Dlaczego więc honda fit?

Po pierwsze, kalkulując kupno samochodu – o czym zawsze przypominam – trzeba brać pod uwagę nie tylko, za ile kupujemy, ale to za ile po latach będziemy sprzedawać. I tutaj honda fit okazuje się trzymać wartość jak mało które auto.

Po drugie zaś, fit rocznik 2015 to samochód, który przeszedł wiele zmian. Oczywiście, na lepsze. Mimo tego, że skrócono karoserię, to rozsunięto bardziej koła, przez co uzyskano dodatkową przestrzeń na nogi dla pasażerów. Fit 2015 jest zadziwiająco wygodny, i to nie tylko dla tych, którzy jadą z przodu.

Po trzecie wreszcie, jest to samochód, który w wersji podstawowej DX oferuje całą gamę gadżetów – jak na przykład wsteczna kamera, Bluetooth, wejście usb czy pięciocalowy wyświetlacz z radiem. Jeśli więc już mamy coś porównywać cenowo, to warto popatrzeć, co za konkretne pieniądze kupimy.

W wariancie LS za nieco ponad 17 tys. dostaniemy 7-calowy dotykowy wyświetlacz systemu audio oraz podgrzewane przednie siedzenia; a za nieco powyżej 19 tys., w wersji EX, będziemy mieli aluminiowe felgi i manetkę zmiany biegów paddle shifters oraz szyberdach. W wersji EX-L navi dostaniemy do tego nawigację i skórzane fotele. Przy takim doładowaniu nasz fit zaczyna konkurować z... małym mercedesem.

Wróćmy jednak do kabiny pasażerskiej fita, bo można śmiało powiedzieć, że jeśli chodzi o funkcjonalność i przestrzeń wewnątrz samochodu, jest to najlepsze ułożenie w tej klasie. Honda utrzymuje, że jeśli chcemy cokolwiek przewieźć, od kwiatka z IKEI, po dużego psa, to jest to samochód dla nas. Nad wnętrzem inżynierowie Hondy nieźle popracowali. Przede wszystkim istnieje możliwość podniesienia do góry i zablokowania tylnych siedzeń, co sprzedawcy Hondy nazywają "magicznym fotelem". W ten sposób otrzymujemy za przednimi fotelami przestrzeń od podłogi do sufitu. Było to możliwe m.in za sprawą przesunięcia zbiornika paliwa pod przednie fotele. Można włożyć przewożony bagaż, a następnie opuścić siedzenie tylnego fotela, "zamykając" niejako bagaż pod spodem.

Jeśli chcemy natomiast przewozić coś długiego, to w naszej hondzie złożą się na płasko nie tylko tylne fotele, ale również siedzenie pasażera z przodu. To da nam przestrzeń towarową całej kabiny samochodu za wyjątkiem miejsca kierowcy.

Jeśli więc popatrzymy na przestrzeń na nogi, na barki i inne części ciała, okaże się, że fit pozwala nam jechać wygodnie i bez obijania się na boki.

Nowa honda jest również nowocześnie wybudowana z wytrzymałej stali high tensile, przez co można było znacznie odchudzić, a więc zmniejszyć wagę karoserii.

O 27 proc. lżejszy jest też silnik nowego fita. Nowo opracowany 1,5-litrowy czterocylindrowy motor z wtryskiem bezpośrednim pozwala uzyskać 130 KM mocy.

Napęd przenoszony jest przez również nową 6-biegową przekładnię ręczną. I jak się wydaje, klienci właśnie lubią w hondzie fit przekładnię ręczną, ponieważ aż 25 do 35 proc. kupujących wybiera właśnie taką. A można ją zamówić od modelu podstawowego do najbardziej luksusowego.

Jednak to, co najbardziej nowatorskie, to bezbiegowa skrzynia biegów pozwalająca na niesamowite wprost osiągi, jeśli chodzi o spalanie. Między innymi dlatego, że znów jest o 16 proc. lżejsza od starej przekładni automatycznej, którą zastąpiła. Przekładnie bezbiegowe stają się coraz lepsze. Nawiasem mówiąc, jeśli chcemy poczuć się bardziej "tradycyjnie", mamy do dyspozycji przełożenie "S", które pozwala na 7-stopniową zmianę biegów automatycznie lub przy pomocy lewarka.

Wszystko to przekłada się również na lepsze przyspieszenia, bo nowa przekładnia ma mniejsze opory własne. Jeśli chodzi o spalanie, honda fit naprawdę należy do minimalistów – 7 litrów na sto w jeździe miejskiej i 5,7 litra na sto w jeździe szosowej – a są to dane według nowych, zaostrzonych norm, czyli zbliżone do tego, co rzeczywiście będziemy w stanie sami uzyskać.

Tak więc, Panie, Panowie, fit to jest hit!

o czym zapewnia wasz Sobiesław.

A jeśli honda, to oczywiście u naszego zaprzyjaźnionego sprzedawcy na Lakeshore, Sylvio Chylińskiego z Lakeshore Honda...

piątek, 28 sierpień 2015 16:16

Wnuczek babci celiki - Scion tC

Napisane przez

Scion to marka, która wśród wielu 50-60-latków wywołuje wzruszenie ramion. Tymczasem jest to dziecko Toyoty powołane w celu odmłodzenia wizerunku. Toyota to samochód tak niezawodny, że aż przestaje się kojarzyć z jakimikolwiek ekscesami.

Scion ma być więc agresywny, dynamiczny, młodzieżowy; ma być cool. Toyota Motor Corporation w 2002 roku wykreowała markę scion głównie z myślą o rynku USA. W 2002 r. na salonie w Nowym Jorku ukazały się pierwsze prototypy bbX i ccX. W 2003 roku na salonie w Los Angeles zadebiutowały modele seryjne xA i xB, których sprzedaż ruszyła w czerwcu tego samego roku. Na salonie w Detroit 2004 r. swoją premiere miał właśnie model tC.