Goniec

Register Login

Moto-Goniec

Moto-Goniec

piątek, 19 styczeń 2018 08:09

Porsche będzie świętowało w Toronto

Napisane przez

        Na początek przygoda motoryzacyjna z piątku. Człowiek pisze, ale sam tego nie robi... Pisałem, żeby wozić w samochodzie ciepłe ubranie, świeczkę i tak dalej. No, ale skoro nie wyjeżdża się poza miasto, to może to nie ma takiego sensu? Tymczasem ma. Przekonałem się o tym właśnie tydzień temu, kiedy nagle popsuła się pogoda, przyszedł marznący deszcz, zaczął padać obfity śnieg, na ulicach korki i biało.

        Byłem w Scarborough po drugiej stronie miasta, wsiadłem do samochodu, aby zacząć uciekać przed popołudniowym szczytem, kiedy ze zgrozą zauważyłem, że zapala się lampka akumulatora na czerwono, czyli – wiadomo – alternator przestał ładować. Po kilku chwilach, przy zwiększeniu obrotów, lampka zgasła, więc z duszą na ramieniu wjechałem na 401... Tam jednak po kilku minutach lampka z powrotem zaczęła się palić i już zwiększanie obrotów niczego nie zmieniało. Czyli miałem jakąś godzinę jazdy na akumulatorze. Kiedy wyobraziłem sobie, co będzie ,jak stanę na ekspresowych pasach podczas popołudniowego szczytu w piątek, szybko zjechałem z 401, która właśnie zaczynała się wypełniać.

poniedziałek, 15 styczeń 2018 10:37

Mały, zwarty, gotowy

Napisane przez

Przed nami ponoć najbardziej depresyjne miesiące – mało słońca, słota, pół biedy, jeśli będzie biało i rześko, dlatego dzisiaj coś ożywczego, czyli mały uśpiony gigant – golf R 2018.

Ten lekko odświeżony stylistycznie i dopracowany wewnętrznie model – to już siódma generacja golfa. 

R znaczy racing, czyli jest to golf wyścigowy, choć prędkość maksymalna, jak to we wszystkich niemieckich autach bywa, jest elektronicznie ograniczona do 250 km/h.

Golf to połączenie najlepszych rzeczy ważnych dla przeciętnego właściciela – świetnie zaprojektowana kabina, ergonomika pracy kierowcy, piękne wyważenie, superzawieszenie i... pojemny bagażnik. Dlatego też od lat golfy plasują się w pierwszej dziesiątce najlepszych aut osobowych.

Platforma golfa pozwala też na zmontowanie świetnego auta sportowego. Bo jeśli włożyć w to nadwozie trzystukonny silnik i siedmiobiegową dwusprzęgłową skrzynię, dostaniemy auto, które do 120 km/h rozpędza się w 4,6 sekundy, a są to przyspieszenia niczym w promie kosmicznym.

I to wszystko „za jedyne” 42 000 dol. Owszem, to dużo pieniędzy jak na samochód osobowy, ale „R” to jest prawdziwy „śpioch”; samochód, który na zewnątrz nie sprawia żadnego przypakowanego wrażenia; który wyróżniają ze zwykłej masy „standardowych” golfów jedynie znaczki, koła i inne delikatne elementy, a który, jeśli chodzi o przyspieszenie, porównywalny jest z autami torowymi.

Niemcom udało się do użytecznego samochodu, którym można jechać na co dzień po zakupy, wpakować wyrafinowany „środek”, którego pozazdrościłby nawet Pan Samochodzik. Mamy w nim całą paletę współczesnych gadżetów; deska rozdzielcza jest całkowicie cyfrowa, system nagłośnienia nie pozostawia niczego do życzenia, a integracja z Iphone Play czy Android Auto jest bezszelestna. Wszystko zrobione po niemiecku bez lipy. 

Do tego golf trzyma się drogi na zakrętach jak gokart, dwulitrowy turbodoładowany czterocylindrowy silnik w połączeniu z przekładnią DSG Direkt-Schalt-Getriebe pracuje bez wysiłku (skrzynia DSG ma dwa sprzęgła – jedno dla biegów parzystych, drugie dla nieparzystych. Jej praca polega na wykorzystaniu dwóch przekładni. Pozwala to na minimalizację czasu zmiany przełożenia. Może pracować w trybie automatycznym /komfort i sport/ oraz w trybie sekwencyjnym. Maksymalne osiągi i właściwości silnika pozwala wykorzystać tryb sportowy, mimo że zmiana biegu następuje automatycznie.) 

Dynamika jazdy i osiągi to zawsze była mocna strona golfów GTI i wyższych, ale 310 KM w połączeniu z tą skrzynią sprawia, że samochód chce lecieć. Tak więc jeśli nie jesteśmy pozerami i kupujemy auta nadrabiające wyglądem; jeżeli lubimy motoryzacyjne przeciążenie w fotelu, to czterdzieści dwa tysiące to nie jest dużo. Tym bardziej że możemy odwozić dzieci do szkoły, a na weekend mieć sportowy samochód, który na torze czuje się jak w domu. 

Golf R ma kultowy status właśnie dlatego, że jest świetnym sleeperem i że nie tylko niczego nie udaje, ale ukrywa to co najważniejsze. 

Niewielki mankament to znacznie wyższa cena niż za GTI. Na co dzień nie sądzę, byśmy mieli okazję wykorzystywać różnicę osiągów obu modeli. Tak czy owak, jeśli poważnie myślimy o prowadzeniu samochodów, powinniśmy się umówić na jazdę próbną, po to choćby, aby mieć z czym porównywać.

 O czym zapewnia Wasz Sobiesław

czwartek, 04 styczeń 2018 23:46

Wszędzie tylko ta elektryka

Napisane przez

       Nowy Rok, nowy krok, czyli milowymi krokami zbliża się międzynarodowa wystawa samochodowa w Toronto i już zaczynają się różne imprezy z nią związane. Canadian International Auto Show otworzy swe podwoje w lutym, od 16 do 25, jak zwykle w Metro Toronto Convention Center. 

        Podczas wystawy zawsze jest wiele atrakcji, ale tegoroczna oferować będzie nie lada gratkę, otóż będzie można samemu przetestować samochód elektryczny, o ile tylko chętny będzie posiadał ważne prawo jazdy i liczył więcej niż 21 wiosen. Ośmiu producentów samochodów elektrycznych: Nissan, BMW Fiat-Chrysler, Honda, Mercedes Benz, Mitsubishi, Hyundai oraz Volvo, będzie prezentowało swoje najnowsze modele, czyli nissan leaf, BMW i3, chevrolet volt i bolt. Wszystko to w tak zwanej strefie iEvolution. Tak w budynku północnym, jak i południowym centrum zjazdowego zostaną wydzielone sekcje, gdzie można będzie zasiąść za kierownicą elektrycznego auta i zobaczyć, jak się je czuje pod nogą. 

czwartek, 21 grudzień 2017 23:01

Lata lecą, świat się zmienia

Napisane przez

        Muszę się przyznać, że do samochodów elektrycznych podchodzę jak do jeża. Wiem, że to przyszłość; wiem, że mają doskonałe przyspieszenia, ale jakoś ten brak warkotu motoru zraża mnie. 

        Co nie znaczy, że właśnie samochodom elektrycznym powinniśmy się w nowym roku przyjrzeć z dużą uwagą. I wcale nie dlatego, że coraz więcej tesli model 3 jeździ po naszych drogach. Samochód dzisiaj to raczej system komunikacji, a nie przedmiot.

        W dzisiejszych czasach samochód elektryczny ma sens jedynie jako „auto dojazdowe” w mieście, przy założeniu, że mamy w garażu drugi, benzynowy, albo też przy założeniu, że drugi benzynowy samochód do dłuższych wyjazdów pożyczamy w miarę potrzeby, co nie jest wcale takim głupim rozwiązaniem. Jeśli chodzi o jazdę długodystansową, to nawet tesla dostarczy nam dużo kłopotów i jednym z głównych problemów będzie to, gdzie się zatrzymać, żeby się podłączyć do kabla. W promieniu do 100-150 km od domu samochód elektryczny jest jednak rozsądnym i ciekawym rozwiązaniem. I to nie tylko latem, bo przecież latem możemy jeździć elektrycznym rowerem albo skuterem przy jeszcze większej przyjemności i oszczędności. 

piątek, 15 grudzień 2017 07:50

Zimą myjemy częściej niż latem

Napisane przez

        Częste mycie skraca życie, mówi przedszkolne przysłowie. Być może jest to prawdziwe w oczach młodych ludzi, którzy nie lubią wody za uszami, ale w przypadku naszych samochodów jest to stwierdzenie zdecydowanie fałszywe. 

        Częste mycie potrzebne jest zwłaszcza zimą, kiedy na podwoziu, i nie tylko, mamy pokaźną warstwę soli i innych środków solopodobnych używanych do odśnieżania, odladzania i odmrażania. 

        Paradoksalnie to właśnie zimą powinniśmy myć samochód przynajmniej raz na dwa tygodnie, i nie tylko z wierzchu, ale właśnie: nadkola i podwozie, zwłaszcza jeśli ten samochód trzymamy w cieple: domu, garażu podgrzewanym, gdzie lód, śnieg odtaje w ciągu nocy. Wtedy to właśnie sól ma najlepsze możliwości działania. 

piątek, 08 grudzień 2017 08:01

Przeprojektowany Accord 2018

Napisane przez

        Zawsze gdy wychodzi nowy model Hondy, rozmawiamy z naszym zaprzyjaźnionym konsultantem z salonu Marino’s Automotive Group, Sylwestrem Chylińskim, który od 15 lat sprzedaje nam hondy... Tym razem zainteresowała nas całkiem nowa zaprojektowana od początku honda accord 2018...

        – Miło znów się zobaczyć, czas leci, a Honda nadal się sprzedaje i wypuszcza nowe niesamowite samochody. Poprzednim razem rozmawialiśmy o zupełnie nowej hondzie civic, dzisiaj stoi tutaj w salonie u Ciebie nowiutka honda accord, całkowicie przeprojektowana. 

        Chciałem na początku zadać trudne pytanie, te samochody się tak bardzo poprawiają, że honda civic dzisiaj to prawie tak jak honda accord kiedyś. 

        – Zgadza się. 

        – Więc jaki jest sens, żeby jednak kupić accorda, a nie civic? 

        – Trochę w tym racji, bo civic jest właściwie już tej wielkości i ma takie osiągi jak kiedyś, w latach 90., miała accord. Taka jest tendencja na rynku, że te mniejsze samochody „rosną” i są lepiej doposażone. 

        – Czy nie pożerają tego wyższego segmentu? 

        – Moim zdaniem, sedany, te z wyższej półki, będą jednak traciły, dlatego że coraz częściej przesiadamy się na samochody typu SUV czy hatchback. Te małe i średnie CUV-y to jest północnoamerykańska odpowiedź na europejskie hatchbacki i one wypierają szczególnie te większe sedany, które w Ameryce były bardzo długo popularne i bardzo długo się trzymały. 

        Honda wróciła do hatchbacków, znowu mamy ich teraz kilka. Przez lata civic to były tylko dwudrzwiowy tzw. coupe  i  czterodrzwiowe sedany, i oczywiście te sedany cały czas dominują ten rynek. To już teraz jest 20. rok w Kanadzie, kiedy civic jest numerem jeden, jeśli chodzi o sprzedaż samochodów osobowych, teraz natomiast mamy w ofercie, wyobraź sobie, pięć rodzajów hondy civic: jest normalny, czterodrzwiowe sedan, jest dwudrzwiowy coupe, takie, jakie zawsze było, jest pięciodrzwiowy hatchback produkowany w Wielkiej Brytanii i jest także produkowany w Kanadzie i Stanach tzw. SI czterodrzwiówka i dwudrzwiówka z manualną skrzynią biegów, z innymi silnikami samochód o takim bardziej sportowym zacięciu. 

        – Bardziej dla młodych ludzi? 

        – Bardziej dla młodych, ale zasobnych, bo to są jednak droższe samochody np. od porównywalnych hyundai, ale są w stanie konkurować ze sportowym golfem, z tymi samochodami europejskimi, które miały bardziej sportowe zacięcie. Honda w ogóle znana jest z lepszego zawieszenia niż większość japońskich samochodów; teraz wracamy do tego tak zwanego double wishbones, czyli po polsku podwójne wahacze, to co mają niemieckie samochody. Japońskie samochody mają głównie, poza mazdą, tzw. belkę skrętną, to jest takie zwykłe zawieszenie, które nie daje tej przyjemności prowadzenia i braku przechyłów karoserii na zakrętach. Honda właściwie we wszystkich samochodach ma teraz te podwójne wahacze. Natomiast wracając do accorda... 

        – No właśnie, zareklamuj go.

        – Jest mi trudno reklamować, ponieważ ja go uwielbiam. Jeżdżę accordami już ponad osiem lat. Mam to szczęście, że tutaj mogę sobie wybierać właściwie, co chcę, ponieważ jestem już uznanym pracownikiem. Jeżdżę accordami i lubię accordy, dlatego że jest to samochód, który ma bardzo dobre osiągi, bardzo dobre przyspieszenie, a jednocześnie cichą, płynną jazdę. 

        Natomiast rozumiem, że ludzie często teraz preferują, gdy siedzi się wyżej, jak w SUV-ie,  dlatego trochę te auta tracą, jeśli chodzi o liczbę sprzedanych samochodów, ale to wciąż jest lepszy samochód od civica. Accord ciągle jest lepszym samochodem, większym, mocniejszym, bardziej wyciszonym, jest też bardzo ekonomiczny. Między innymi dlatego że wprowadziliśmy całą gamę silników turbo...

        – To jest czwórka? 

        – Czwórka, ale z turbodoładowaniem. Mamy zapewnienia od najlepszych inżynierów z Hondy, że... 

        Jak wiesz, ja przez wiele lat byłem sceptyczny, jeśli chodzi o turbosprężarki w samochodach. Faktycznie turbo daje znaczne ograniczenie zużycia paliwa i podniesienie mocy, ale po około 100 – 140 tysiącach w większości, nawet w niemieckich samochodach, wychodziła bardzo poważna potrzeba serwisowania, siadały najczęściej łożyska; silnik pracuje w wyższej temperaturze,  obroty są wyższe; w turbosprężarkach występowały najczęściej problemy z łożyskami, z łopatkami, z ogólną wibracją i były problemy z systemem chłodzenia, dlatego po jakimś czasie wprowadzono tzw. intercoolery, które chłodzą to turbo. Nasi inżynierowie gwarantują, że to turbo jest bezobsługowe i ma wbudowany intercooler z taką automatyczną przepustnicą włącza się w miarę potrzeby. 

        Ja wierzę w Hondę, bo Honda jest jedyną firmą, która przez ostatnie 20 lat nie miała żadnych kłopotów finansowych. Taka firma nie zdecydowałaby się na tak drastyczną zmianę techniczną, jeśli chodzi o silniki, gdyby nie była pewna swego.

        Nasze silniki czterocylindrowe są jednymi z najlepszych na świecie masowo produkowane. Popatrz na te wszystkie urządzenia do koszenia trawy, pompy wodne, łodzie, to wszystko jest napędzane silnikami Hondy – ponieważ są bardzo solidne i niezawodne. Mamy bardzo dużo doświadczenia z silnikami czterocylindrowymi i benzynowymi. 

        Wchodzi oczywiście elektronika, wchodzą silniki elektryczne, ale na najbliższe lata normalne czterocylindrowe silniki z turbodoładowaniem będą się jednak na rynku utrzymywały. Są bardziej wydajne, bardziej ekonomiczne, bardziej sprawne. Mamy teraz małe silniki 1,5 l z pojedynczym turbo, one osiągają bardzo dobre wyniki.

        – Ile to ma mocy? 

        – Z podstawowym silnikiem sto dziewięćdziesiąt kilka. Więc jest bardzo duże przyspieszenie, a jednocześnie te nowe skrzynie biegów CVT...

        – O to też chciałem zapytać, bo to był zawsze problem, ludzie się skarżyli, że jednak jest to zawahanie po naciśnięciu pedału gazu. 

        – Ciągle jest trochę tego wahnięcia. Tak, jak już kiedyś mówiliśmy przy okazji civic czy CRV, że jest to kwestia czysto ekonomiczna, dlatego że te transmisje są o połowę lżejsze, o połowę tańsze jest wykonanie, są też sprawniejsze, jeśli chodzi o przekazywanie mocy i zużycie paliwa, i Honda oraz inni producenci twierdzą, że to będą bardzo wytrzymałe przekładnie. 

        Planuje się ich czas życia na pół miliona kilometrów, aczkolwiek masz rację, jest zauważalny taki moment bezwładności, szczególnie jak się rusza. Teraz to już trwa milisekundy, ale jest taka maleńka czkawka. Przy ręcznej przekładni, gdzie jest sztywne połączenie z kołami i z silnikiem, tego w ogóle nie ma, natomiast przy automatycznej mamy malutki poślizg. CVT, czyli continuously variable transmission, działa na bardzo prostej zasadzie dwóch kółek pasowych z jednym paskiem między nimi. Nie ma wtedy biegów; to jest stałe przełożenie, płynne przechodzenie od jednych obrotów do drugich bez biegów. 

        – Co się dzieje, gdy potrzebujemy więcej mocy na autostradzie i wciskamy pedał gazu?

        – Turbo daje nam doładowanie a jak już ta transmisja CVT jest w użyciu, w biegu, to przełączanie z tych wyższych na niższe obroty jest mechanicznie płynniejsze. Ja z tym jeżdżę i nie mam większych problemów. 

        – Jesteś zadowolony?

        – Jestem bardzo zadowolony, a poza tym na moje zadowolenie też bardzo znacząco wpływa bardzo niskie zużycie paliwa. Silnik accorda to ten sam silnik co w civic, tylko z innymi ustawieniami i przekładnią. Zużycie paliwa tego silnika jest trochę wyższe niż w civicu, ale na pewno w jeździe mieszanej będzie między 8 a 9 litrów na sto kilometrów. 

        Spodziewamy się, że przed świętami lub tuż po wejdzie accord z silnikiem 2,0 z turbodoładowaniem o mocy 252 KM, który zastępuje sławne jednostki napędowe hondy V6 trzy i pół litrowe, które sprzedawaliśmy przez minione 10 lat.

        Czyli Honda zupełnie odchodzi od tamtych silników na rzecz turbo przy relatywnie tańszych samochodach. 

        – Czy uważasz, że mamy teraz okres przejściowy do samochodów elektrycznych? Czy w dłuższej perspektywie samochody elektryczne zdominują rynek? Oczywiście przy odpowiedniej infrastrukturze, bo umówmy się, że na razie infrastruktura nie jest przygotowana do samochodów elektrycznych. Co by było, gdybyśmy wszyscy mieli auta elektryczne i codziennie włączali je do kontaktu...  

        – Oczywiście tę energię trzeba wyprodukować, to też obciąża środowisko, trzeba mieć te wszystkie połączenia, trzeba mieć sieć ładowania w całym kraju, nie tylko w dużych miastach.

        – Myślisz, że zmieni się struktura posiadania samochodu, że coraz więcej ludzi będzie korzystać z programów sharing tak jak z miejskimi rowerami i tam będą samochody elektryczne? 

        – Rozsądnie myślący ludzie tak powinni myśleć i tak powinno się działać, ludzie powinni jednak wracać do komunikacji miejskiej, wypożyczania małych aut elektrycznych bo w centrach miast nie ma dużych prędkości, nie ma ryzyka, nie wspominając już o środowisku. 

        Samochód to jednak jest narzędzie przemieszczania się. 

        – Z drugiej strony, wyprodukowanie samochodu to jest olbrzymie zanieczyszczenie, więc jeśli ktoś dba o samochód i ten samochód służy przez więcej lat, ma dłuższy czas życia, to efekt tego jest taki, że nie trzeba wyprodukować innego samochodu, a więc oszczędza się środowisko naturalne, bo gros zatrucia dokonuje się nie teraz na naszych oczach, ale podczas produkcji, w Chinach czy w Korei Południowej. 

        – To samo, gdy chodzi o produkcję samochodów elektrycznych, bo przecież na pewno wiesz, że wyprodukowanie baterii to jest straszne obciążenie środowiska naturalnego.

        – Wracając do hondy accord, to jest wspaniały samochód, aby go mieć na własność przez wiele, wiele lat... 

        – Wspaniały. Na pewno jest bardzo ekonomiczny i solidny. Dlatego bardzo zachęcam, żeby się accordowi przyjrzeć, szczególnie jeśli ktoś nie przewozi jakichś większych gabarytowo rzeczy, nie jeździ w trudnym terenie. Tutaj, w rejonie aglomeracji torontońskiej, ile razy będzie nam potrzebny na przykład napęd na cztery koła? Właśnie accord to samochód, który ma niskie zawieszenie, dobrze trzyma się drogi, którym się po prostu przyjemnie jeździ, a do tego, jeśli założymy zimowe opony, to na co dzień przy dojeżdżaniu tutaj do pracy, gdy to jest 5 km czy 15 km dziennie, to w sumie jest to najlepsze rozwiązanie, najwygodniejsze i przyjazne środowisku.   

        – Narzekaliśmy poprzednio na  gadżety, zapytam ponownie o Twoją opinię. Tesla pokazała, że można mieć w samochodzie autopilota, który za nas jedzie. Co sądzisz o tych wszystkich nowinkach typu wyłączanie silnika na światłach, trzymanie auta w pasie ruchu, automatyczne hamowanie awaryjne odczytywanie znaków drogowych i tak dalej?

        – Wskazuje to na automatyzację codziennego ruchu drogowego, element ludzki będzie eliminowany, może będą próbować budować pociągi samochodowe na autostradach, które pozwolą zwiększyć przepustowość.

        – Mój problem polega na tym, że im więcej tej automatyki w samochodzie, to człowiek tym bardziej odpuszcza sobie prowadzenie; mniej zwraca uwagę na okoliczności, ma tendencję do odpływania myślami, sądzi, że samochód wszystko za niego zrobi. Powiem szczerze, że czasem jestem przerażony, dlatego że nie wszystko można zaprojektować i zaprogramować, nie każdą sytuację można przewidzieć, czasem się zastanawiam, co będzie, kiedy takim wyposażonym we wszystkie systemy bezpieczeństwa samochodem będę chciał kogoś rozjechać, bo ten ktoś będzie zagrażał mojemu życiu, to czy mój samochód pozwoli mi to zrobić.

        – To już teraz jest. Nie pozwoli ci, mamy systemy, które obserwują ruch, ludzi na ulicy i reagują.

        – Druga rzecz, czy mój samochód, który będzie mnie wiózł, będzie przedkładał moje bezpieczeństwo nad życie przechodnia czy innych użytkowników drogi, czy nie? 

        – Trudno powiedzieć, w jakim kierunku to pójdzie, ale masz rację, to zabezpieczenie ruchu i osób postronnych na drodze będzie coraz większe. Jak to się wszystko skończy, trudno przewidzieć, ale to już jest w dużej mierze już dzisiaj obecne. 

        W standardowym wyposażeniu hondy accord dostajemy bardzo dużo elementów; dostajemy podgrzewane siedzenia,  kamerę wsteczną, dostajemy tzw. car play, który pozwala na bezprzewodowe zsynchronizowanie telefonu komórkowego. Mało tego, dzisiejsze samochody łącznie z naszym accordem pozwalają ci operować tym samochodem zdalnie w takim sensie, że można go przez Internet włączyć i wyłączyć, ustawić temperaturę wnętrza przez swój telefon komórkowy

        – To ja się w takim razie zaczynam już bać (śmiech). 

        – Nie mówiliśmy o bezpieczeństwie, ale oczywiście to jest superbezpieczny samochód. Honda używa wzmocnionej stali do zbudowania klatki chroniącej pasażerów i kierowcę. 

        – Powiedz na koniec tę najmniej przyjemną rzecz – ile to wszystko kosztuje? 

        – Cena waha się między 27 tys. w wersji podstawowej i dochodzi do 36 tys. Ta najdroższa to wersja z silnikiem 2.0 turbo ze skórami, ze wszystkim. 

        – Zawsze podkreślam, że mówiąc o cenie samochodu, trzeba brać pod uwagę deprecjację, patrzeć, ile ten samochód po iluś tam latach będzie kosztował, ile za ten samochód zapłacimy, a Honda jest jedną z tych marek, które trzymają cenę, w których ta deprecjacja nie jest duża. 

        – Zgadza się i dziękuję ci za tę uwagę, dlatego że to bardzo często wpływa na podejmowanie decyzji przez moich klientów. Dyskusja zaczyna się od tego, czy kupić używany, czy też nowy model, ponieważ deprecjacja przy nowym samochodzie jest trochę większa niż przy używanym. To wszystko zależy, jak długo się planuje ten samochód trzymać; jeśli ktoś planuje trzymać samochód przez długi okres,  to deprecjacja ma mniejsze znaczenie, a do tego honda ma tę deprecjację niską, bo wartość odsprzedaży jest dość wysoka. Do tego przy nowym samochodzie dochodzi zabezpieczenie gwarancjami i pełnego serwisu. Ten samochód przez pierwsze 3 – 4 lata w zasadzie nie wymaga żadnej większej uwagi. 

         A zatem jak ktoś chce mieć samochód większy niż civic, bardziej wygodny, wyciszony, dający poczucie większego bezpieczeństwa, mocniejszy, to moim zdaniem accord jest tutaj opcją numer jeden.

        – W tej sytuacji pozostaje nam jedynie zaprosić wszystkich naszych czytelników do Hondy. 

        – Bardzo mi będzie miło, zapraszam wszystkich.

piątek, 01 grudzień 2017 07:53

Idzie kanadyjska zima

Napisane przez

        To jest temat stary jak świat i dawno już go omawiałem; wiadomo, że przed zimą trzeba trochę popatrzeć na samochód,  warto wymienić to i owo, np. wycieraczki; to niedużo kosztuje, a nie będziemy mieć tych nacieków; trzeba się też upewnić że nie mamy w spryskiwaczu jakiegoś śmiesznego płynu na komary czy inne insekty, które latem się rozbijają na szybie, a który zimą zamarznie i zrobi dużo kłopotu; należy w ogóle popatrzyć na płyny, czy wszystkie poziomy są w porządku, czy nie mamy jakiegoś wycieku z chłodnicy... 

        Są to wszystko rzeczy, które niewiele kosztują, które można zrobić samemu. Po prostu popatrzmy przed zimą gospodarskim okiem na samochód, trochę go posprzątajmy, włóżmy skrobaczkę do lodu, zmiotkę do śniegu, takie rzeczy... 

        Jak ktoś jeździ tylko po mieście, to nie musi się aż tak bardzo przejmować, ale nawet wtedy w samochodzie warto wozić cieplejsze ubranie, jakiś sweter, jakieś grube robocze rękawice, bo bardzo często jak coś nam się stanie, nawet taka głupia guma, i człowiek wyjdzie na mróz, a właśnie miał za 10 minut być już w domu, to może z samego zdenerwowania się rozchorować. Dlatego warto mieć w samochodzie czapkę, komin, rękawice, sweter, dla spokoju wozić parasol.

        Dzisiaj trochę sentymentalnie. Niedawno obchodziliśmy Święto Niepodległości... Polska dzisiaj jest absolutnym potentatem, jeśli chodzi o produkcję części zamiennych do samochodów. Problem tylko w tym, że nie ma polskiej marki. To nasi tak zwani decydenci skutecznie wykosili. Dlaczego? Bo działały zagraniczne pieniądze, bo ktoś dał łapówkę, bo trzeba było kontynuować podpłacony z zewnątrz kontrakt, bo „wicie-rozumicie” trzeba było ten peerelowski kraj rozszabrować.

        Jednym z takich samochodów, które PRL zdołała stworzyć, a który nigdy nie wszedł do produkcji seryjnej, jest beskid. 

        Auto, które wyprzedzało swoje czasy o dekadę. Beskid był nowoczesny, mógłby być eksportowany nie tylko do tak zwanych demoludów; dawał szansę na stworzenie tego, co w tym przemyśle najważniejsze – marki. Może powinien się nazywać syrena, jak chciałby nasz krajan z Toronto Arkadiusz Kamiński, który usiłuje tę właśnie markę reanimować w Polsce i napotyka potężne trudności. To kwestia do ustalenia dla marketingu. Samochód jednak nigdy marketingu się nie doczekał, został bowiem skazany na zniszczenie, jak  tutejszy kanadyjski avro arrow. Wydano decyzje, aby wszystkie egzemplarze pociąć na żyletki. 

        Polska dusza od niemieckiej różni się jednak zasadniczo, dlatego tak się nie stało i zachowało się kilka egzemplarzy. Można je dzisiaj oglądać w muzeach i mieć to tradycyjne polskie ssanie w żołądku, że coś mogliśmy, ale jak zwykle nie wyszło; że mieliśmy ten złoty róg, ale... 

        No właśnie, o beskidzie opowiadał kiedyś przed kamerą dr Wacław Hepner z Politechniki Opolskiej. Oto jego słowa:  

        – Nie można powiedzieć, że jest kultowy bo właściwie wszyscy o nim zapomnieli. Poprzednie pokolenie kojarzyło beskida. Ja pamiętam, 10 -15 lat temu, bo budził sensację na drogach. W tej chwili wygląda jak auto współczesne i to jest właśnie największa zdobycz konstruktorów; że 30 lat temu stworzyli samochód, który dzisiaj nie zwraca niczyjej uwagi, a była to właściwie jedyna w dziejach polskiej motoryzacji szansa na stworzenie samochodu nowoczesnego. Jak czas pokazał, rzeczywiście za taki mógłby uchodzić dziś. 

        Powstał w Bielsku w 1983 roku po rocznym okresie przygotowań i projektów. To było tempo ekspresowe nawet z dzisiejszego punktu widzenia, nieosiągalne bez użycia komputerów, w stanie wojennym, a więc udało się pokonać wszystkie przeszkody, które z tego tytułu wynikały. 

        W dodatku był on stworzony wysiłkiem właściwie całego kraju. Nie jest to efekt radosnej twórczości kilku zapaleńców. Większość ośrodków naukowych uczestniczyła w tym projekcie. 

        Na przykład Akademia Medyczna w Krakowie dokonała pomiarów antropometrycznych populacji polskiej. Zmierzyli 15 000 Polaków, żeby stworzyć reprezentatywną sylwetkę pasażera tego samochodu. Na tych sylwetkach obrysowano potem kształt wnętrza, na makiecie sprawdzono, że samochód będzie wygodny dla 5 pasażerów. Rzeczywiście tak jest. Jego przestronność wnętrza jest porównywalna z polonezem, który jest przecież samochodem segmentu wyższego. 

        Akademie Sztuk Pięknych w Krakowie i Warszawie uczestniczyły w powstawaniu projektu designerskiego. Politechnika Warszawska zajmowała się strukturą nośną nadwozia, a Politechnika Krakowska zawieszeniem, Instytut Lotnictwa w Warszawie pomiarami opływu. 

        W ten sposób powstał samochód dopracowany, chociaż zaledwie w 8 egzemplarzach. Wydawać by się mogło, że tych 8 sztuk nie ma wpływu na cokolwiek, a jednak rozwiązania z beskida znajdziemy w renault twingo i w daewoo matizie, a nawet mercedesie A, ponieważ te rozwiązania, które wymyślono dla beskida, znalazły się potem w tych samochodach.

        Cóż można do tego dodać, ano to, że dr Hepner bardzo łagodnie obszedł się z tymi „naśladowcami”. Beskida po wygaśnięciu patentów, czyli po okresie 10 lat, Francuzi po prostu wzięli w całości i z niewielkimi przeróbkami wypuścili jako renault twingo, którego trzaskali później przez 15 lat do 2007 roku!

beskidtwin

       

Z prawej beskid z lewej renault twingo

 

 

  Beskid 106 w porównaniu z maluchem miał chłodzony cieczą silnik, a dzięki zaokrąglonej karoserii palił nie 6, ale niecałe 4 litry paliwa na setkę.  Auto na głowę biło swoich rywali. Francuzi trochę zwiększyli długość, żeby wszedł silnik  1,2 l. Resztę zostawili praktycznie bez zmian.    

        Po co o tym dzisiaj mówić? Po to aby się uczyć; po to aby przypominać nowym pokoleniom Polaków, by nie dali się walić w rogi, tak jak ich dziadkowie i ojcowie.

        Beskidy pokonały setki tysięcy kilometrów w czasie jazd testowych. Głównym konstruktorem samochodu był mgr inż. Wiesław Wiatrak. Zawieszenie przednie to kolumny McPherson, a tylne to wahacze wleczone ze sprężynami śrubowymi i amortyzatorami. Podstawową jednostką napędową beskida był dwucylindrowy silnik pochodzący z fiata 126p bis, ale konstrukcyjnie był przystosowany do poprzecznej zabudowy silnika czterocylindrowego większej pojemności. W dużym stopniu był zunifikowany z PF 126p (osprzęt silnika, układ hamulcowy, koła z piastami, osprzęt elektryczny i wiele innych). 

Oto dane techniczne

Silnik 2-cyl., 4-suw., chłodzony cieczą. Pojemność skokowa 703 cm3. Moc 22 kW (30 KM) przy 4800-5000 obr./min. Usytuowanie / napęd poprzecznie z przodu / przedni. Wymiary dł./szer./wys. 3235 / 1530 / 1364 (mm). Rozstaw osi 2250 mm. Rozstaw kół P/T 1315/1291 mm. Pojemność bagażnika 300 / 1200 l. Liczba drzwi / miejsc 3 lub 5 / 5. Hamulce hydrauliczne, przód - tarczowe, tył - bębnowe. Zawieszenie przód - kolumny McPherson, tył - sprężyny śrubowe i amortyzatory. Ogumienie 135SR12. Zużycie paliwa 3,9 l / 100 km przy V = 90 km/h. Masa 630 kg. V max 125 km/h.

O czym ze smutkiem w oczach donosi 

Wasz Sobiesław

piątek, 17 listopad 2017 07:32

Subaru, samochód, który niczego nie udaje

Napisane przez

   

    Rozmawiamy ponownie o subaru z Izabelą Kosmowską, tym razem   z Subaru of Mississauga. Pani Izabela sprzedaje subaru od wielu lat, bo kocha te samochody od wczesnej młodości, kiedy za sprawą znajomości z jednym z najlepszych (mówią, że najlepszym) polskich kierowców rajdowych, Marianem Bublewiczem, jeździła w rajdach. Zanim zajęła się sprzedażą, była klientem Subaru, kiedy straciła pracę, pomyślała, że nie ma dużo kobiet, które sprzedają samochody... I tak się zaczęło.

        Subaru to jedna z niewielu firm, które oferują nawet małe samochody z napędem na cztery koła, bo wszystkie subaru mają taki napęd.

        Goniec: Miło znowu się spotkać. Pamiętam, że Pani jest pasjonatką samochodów

        Izabela Kosmowska: Zgadza się. 

        – Ja dzielę kierowców na tych, którzy używają samochodu, dlatego że chcą się przenieść z punktu A do punktu B i najchętniej w ogóle by nie prowadzili, woleliby, gdyby ktoś ich zawiózł albo żeby ten samochód wszystko za nich zrobił, ale są też ludzie, dla których samochód jest częścią osobowości, którzy lubią prowadzić... 

        – Wie pan, spotykam wielu takich ludzi, którzy lubią prowadzić, również kobiety; miałam ostatnio klientkę, która mi mówiła, że uwielbia jeździć, dlatego chce mieć wygodny samochód, bo ona wszystkich wozi. To się rzadko zdarza wśród kobiet, bo zazwyczaj mężczyźni uwielbiają prowadzić. A ona chciała kupić wygodny samochód do codziennej jazdy. 

czwartek, 09 listopad 2017 21:31

Rekonfiguracja korzystania z samochodu

Napisane przez

        W ubiegłym tygodniu pisałem o zmianach w samochodach w związku z coraz bardziej rozpowszechnionymi systemami poprawiania reakcji kierowcy i korygowania błędów kierowcy. 

        Systemy te de facto przedefiniowują rolę, jaką w samochodzie odgrywa prowadzący. Postęp w stronę autonomicznej jazdy jest nie do zatrzymania. Tak więc wkrótce nasze możliwości manewrowania za kółkiem będą poważnie ograniczone. 

        Co może mieć konsekwencje dla swobody naszych decyzji, choćby przez to że nie będziemy już w stanie rozjechać człowieka, który stanie nam na drodze, choćbyśmy chcieli to zrobić z pełną premedytacją i było to konieczne do obrony naszego własnego życia. 

        Pozostańmy dzisiaj przy temacie autofuturologii, a więc zmian nie tylko w technologii samochodu i unowocześniania jego podzespołów, ale również rekonfiguracji całego transportu drogowego. Obecnie już w wielu miastach świata istnieją nie tylko tradycyjne wypożyczalnie, ale również takie, gdzie po okazaniu karty i załadowaniu aplikacji do smartfona można samochód wypożyczyć na minuty. Ponadto samochód można zostawić w miejscu, do którego się przyjechało, a wsiąść do najbliższego zostawionego w okolicy przez kogoś innego. 

        Tak więc posiadanie własnych czterech kółek ma coraz mniej sensu. Co z kolei zmienia horyzont przyszłości  dla sieci sprzedaży, salonów motoryzacyjnych czy ubezpieczalni. W wielu europejskich i polskich miastach już dzisiaj można skorzystać z takiej usługi. 

        Oczywiście, prekursorem wykorzystania sieci komputerowych i aplikacji na smartfony był i jest Uber. Tu, w Kanadzie, od jakiegoś czasu można korzystać z opcji UBER Pool, co oznacza, że za mniejszą kwotę niż w przypadku indywidualnego podwiezienia można jechać wspólnie z innymi pasażerami, którym jest po drodze. Są oni kojarzeni przez oprogramowanie UBER. Dzięki temu można uzyskać prawdziwie publiczny transport bez konieczności wsiadania do autobusu czy tramwaju. W wielu autobusach w Mississaudze poza godzinami szczytu nie jedzie więcej niż 5 – 7 osób; a więc duży van Ubera, który zabiera na pokład właśnie tyle, nie dość że za niewiele więcej pieniędzy niż autobus, to jeszcze odbierze, podwiezie pod dom albo wskazane miejsce. 

        W krajach europejskich i azjatyckich, w tym w Polsce, coraz bardziej rozwinięty jest system „Ubera” dalekodystansowego, czyli założonej przez Francuzów ponad 10 lat temu firmy BlaBlaCar. 

        Jadąc z Warszawy do Gdańska, z Krakowa do Lwowa, czy nawet między małymi miejscowościami, warto sprawdzić, za ile możemy to zrobić wspólnie z kimś, kto ogłasza, że akurat tam już jedzie. Jest to po prostu nowoczesna wersja podwożenia na łebka. 

        W dawnych czasach trzeba było po prostu wyjść za miasto na stójkę i złapać jakiegoś żuka. Jechało się za to co łaska albo jakąś drobną opłatę. Dzisiaj wystarczy zainstalować aplikację blablacar, by pojechać na przykład z Krakowa do Warszawy za 35 zł, a nie jak pociągiem za 120 złotych; można wybrać sobie czas, można wybrać sobie, ile osób będzie siedziało na tylnym siedzeniu (niektórzy zapewniają, że tylko dwie). Można również wybrać kierowcę „starszego i doświadczonego”. 

        Oczywiście, zawsze wiąże się to z ryzykiem spotykania nieznajomych osób. Ale to ryzyko istnieje dwustronnie i dotyczy tak tych, którzy podwożą, jak i osób podwożonych. Ceny zaś są bardzo konkurencyjne, no bo również z Krakowa do Lwowa można właśnie jechać za 40 czy 50 zł, a jest to cena nie do pobicia przez pociąg czy regularny autobus. 

        W ten sposób od czasu do czasu posiadany przez nas samochód zarabia jak publiczny środek komunikacji. Jest to rewolucja w modelu transportu i wielu przeciwko niej protestuje; są problemy z ubezpieczalniami etc. 

        Tego rodzaju nowinki zagrażają całym zawodom, ale też służą one nam wszystkim i ograniczają zanieczyszczenie powietrza. 

        Wygodne podwożenie na żądanie to przyszłość i nie da się jej uniknąć. Miejmy nadzieję, że takie firmy jak BlaBlaCar zawitają również do nas i że jadąc do Montrealu, będziemy mogli o dowolnej porze wybrać sobie samochód, który za pół ceny podwiezie nas na miejsce.  

        Jak w takiej sytuacji będzie wyglądała własność samochodu, jak będzie wyglądało ubezpieczenie motoryzacyjne? A w końcu obecnie są to wydatki stanowiące znaczną część przeciętnego budżetu domowego. Nie wątpię, że nasi „kierownicy” znajdą sposób, aby wyrównać sobie ewentualne różnice w dochodach. A my będziemy korzystać z usług transportowych na zasadzie pay as you go, ale prawdopodobnie płacić będziemy tyle samo co dziś. Tak przynajmniej wynika z mojego życiowego doświadczenia 

o czym Państwa zapewnia 

Wasz Sobiesław 

        PS Na koniec anegdota zasłyszana od kolegi z Polski, który regularnie bierze łebków w ramach BlaBlaCar. Otóż jadąc z Warszawy, wziął dwóch Ukraińców, a ponieważ jest człowiekiem zainteresowanym sytuacją na Wschodzie, wypytywał o to i owo; o prezydenta, o polityków. Na co jego pasażerowie odpowiadali, że to wszystko są złodzieje. Narzekali, jak to ich tam okradają. Już w domu kolega sprawdził aplikację i stwierdził, że jego pasażerowie wpisali, iż kierowca nie zgłosił się na umówione miejsce, w związku z czym mu nie zapłacili; innym słowem, okradli go, czyli okazali się złodziejami, no i jak można wymagać od innych czegoś, czego nie wymaga się od siebie?