Goniec

Register Login

Moto-Goniec

Moto-Goniec

piątek, 13 kwiecień 2018 07:31

Toyota 4runner

Napisane przez

        Gdyby toyota 4runner miała jeszcze silnik wysokoprężny, można byłoby ją spokojnie wziąć na wojnę…

Miejmy nadzieję, że wiosna jest już za rogiem i niebawem będzie całkiem ciepło, a zatem pora na przynajmniej pobieżny przegląd naszego samochodu po zimie. 

        Trudno to przecenić, ale najważniejsze są płyny; oczywiście zaczynamy od  oleju silnikowego – wypada więc, żebyśmy sprawdzili patykiem, ile go jest i w jakim kolorze, lepsze samochody mają elektroniczne sprawdzanie poziomu, więc tych posiadaczy aut to nie dotyczy.

        Druga rzecz to płyn chłodzący i tu warto wiedzieć, jaki jest używany w naszym samochodzie – czerwony, jak w wielu autach General Motors, czy zielony, uzupełniamy NA ZIMNYM SILNIKU do właściwego poziomu, a jeśli brakuje bardzo dużo, sprawdzamy, czy gdzieś nam nie wycieka, czasem wyciek potrafi być bardzo mały, ale w ciągu kilku miesięcy poziom  znacząco się obniża. 

        Kolejna rzecz to płyn hamulcowy i pozostałe.

        Oczywiście od czasu do czasu płyny powinniśmy wymieniać; to wszystko zależy od tego, ile kilometrów przejeżdżamy i w jakich warunkach – mówią o tym instrukcje. I do nich powinniśmy się stosować. (Jeśli nie mamy ich do naszego auta, można ściągnąć z Internetu.)

        Wielu z nas, posiadaczy starszych samochodów, ogranicza się do wymiany wyłącznie oleju, a tymczasem wymiana płynów to jedna z tych rzeczy, które wydatnie przedłużają żywotność naszego auta. Warto wiedzieć, kiedy płyn był wymieniany ostatnio – to ważne jest, zwłaszcza jeżeli kupujemy samochód z drugiej ręki.

        Jeśli mamy automatyczną skrzynię biegów, to również powinniśmy sprawdzić poziom i wyczyścić filtry. Tak więc oczywiście bez przesady, ale racjonalnie i z głową podejść powinniśmy do właściwego serwisowania wszystkich tych systemów, w których coś tam płynie. 

        To tak na początek, dzisiaj bowiem chciałbym wrócić do samochodu, który już „napocząłem”, a mianowicie toyoty 4runner, czyli prawdziwego SUV-a o właściwościach terenowych. 

        4runner nie wszystkim będzie się podobał, zwłaszcza nie tym, którzy kochają miękką jazdę, ale jest to samochód, który spokojnie można wziąć na wojnę. Co prawda, w środku, jak na auto, którego cena zaczyna się od 45.000 dol., razić mogą tanie plastiki, ale nie o wygląd w tym SUV-ie chodzi. Jest to autentyczny samochód terenowy, którym podróżować może wygodnie do 7 osób, przestronny i silny, ma możliwy do zablokowania tylny dyferencjał, automatycznie rozłączany, osłonową płytę pod silnikiem, kontrolę zjeżdżania z góry na cztery koła i wiele różnych elektronicznych udogodnień; oczywiście zintegrowaną nawigację na ponad 6-calowym ekranie z kamerą tylną. 

        Napędzany jest przez 270-konny sześciocylindrowy silnik czterolitrowy, który pali 12 l w jeździe autostradowej i ponad 14 l w jeździe miejskiej, można tym autem holować do 2268 kg, więc możemy pojechać na wczasy z całkiem niezłą przyczepą; do tego dochodzi wiele systemów poprawiających bezpieczeństwo – 8 poduszek powietrznych i przestrzenie absorbujące energię zderzenia. Jeśli powiem jeszcze, że jest to auto na tradycyjnej ramie z zespołem napędowym jak w pick-upie, to dopełni obraz tego naprawdę nieudającego niczego samochodu. 

        Oczywiście nie jest to pojazd dla kogoś, kto szuka przestronnego crossovera, którego miło prowadzi się po mieście i który ma charakterystykę jazdy przypominającą samochód osobowy; to jest prawdziwa terenówka, która dobrze czuje się na szutrowych i błotnistych drogach, a nawet leśnych duktach. Pozytywne jest też to, że można toyotę 4runner konfigurować na wiele różnych sposobów, od czego zależy cena. 

        4runner ma bardzo dobre oceny i użytkowników oraz opinię niezawodności, którą Toyota wypracowała niemal wszystkimi swoimi modelami. 

        Tak więc, jeśli chcemy mieć pojazd, w którym będziemy się czuć pewnie, niezawodny, zdolny do omijania dróg, to jest to SUV dla nas. 

        Jedyne, co można dodać, od czego tego rodzaju samochód zyskałby bardzo wiele, to gdyby był napędzany silnikiem Diesla; silnik wysokoprężny to jest to, co rzeczywiście pozwalałoby to auto wziąć na wojnę 

o czym zapewnia Wasz Sobiesław

Ford odwołuję do naprawy około 350 000 pick-upów i SUVów w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie oraz w Meksyku ponieważ ich skrzynia biegów może być na innym biegu niż to pokazuje się na drążku zmiany biegów. Komunikat dotyczy pick-upów F – 150 model 2018 a także SUVów Expedition z 10-biegowymi automatycznymi przekładniami. Wycofane są też do naprawy modele F 650 i F-750 z 6-biegowymi skrzyniami. Ford F-150 jest najlepiej sprzedającym się pojazdem w Stanach Zjednoczonych.
Jak poinformował koncern, w niektórych pojazdach zatrzask, który zabezpiecza linkę do przekładni może się obluzować co spowoduje, że kierowca może być w stanie przesunąć drążek biegów na pozycję P i wyjąć klluczyk ze stacyjki gdy skrzynia biegów wciąż jest na innym biegu, co pozwoli na ruch pojazdu. Jak na razie, Ford wie o jednym przypadku, w którym jedna osoba stała rana w rezultacie tego problemu.

piątek, 06 kwiecień 2018 07:46

Nowa corolla nas odmłodzi

Napisane przez

        Znajomy miał kiedyś toyotę corollę. Zaczął się bać, że wcześniej umrze, niż jego toyota się zepsuje...

        Przez 12 lat po prostu lał benzynę i wymieniał olej. Auto było nie do zdarcia, mogło się jedynie znudzić.

        Podczas tegorocznego międzynarodowego salonu samochodowego w Nowym Jorku Toyota pokazała właśnie nową corollę, ale hatchback, model 2019. 

        Tak więc od przyszłego roku będzie można w Kanadzie kupić małą zwinną sportową corollę, która w założeniu zastąpić ma toyotę iM. Nowa toyota jest niższa, szersza i dłuższa. Model iM był niedopasiony – za mało mocy, za mało synchronizacji i podłączeń medialnych. 

        Corolla hatchback 2019 ma mieć nowy dwulitrowy rzędowy silnik czterocylindrowy o mocy jeszcze nieogłoszonej, połączony z kołami albo przez sekwencjonowaną dziesięciostopniową przekładnię CVT (czyli bezbiegową z modelu iM), albo nową sześciobiegową ręczną IMT (czyli Intelligent Manual Transmission). Dlaczego „inteligentną”? Dzisiaj coraz częściej również te „ręczne” skrzynie biegów są częściowo zautomatyzowane i same sobie dobierają obroty przy redukcji biegów, czyli odpada ta część umiejętności ręcznej zmiany biegów, którą najtrudniej opanować bez szarpnięcia – synchronizacji obrotów silnika z nowym przełożeniem biegów. 

        W przypadku tej inteligentnej skrzyni odbywa się automatycznie. 

        Oczywiście dzisiaj w samochodach króluje elektronika, a więc corolla hatchback, której jak to się brzydko mówi, targetem sprzedaży są ludzie młodzi, w przedziale wieku 20-30 lat, oferuje integrację wielu różnych innych aplikacji smartfonowych, ma też 8-calowy wyświetlacz, port USB 2, a także rozpoznawanie głosu, podawane głosem informacje o ruchu i pogodzie... 

        Co ciekawe, wspomniana skrzynia biegów IMT została zbudowana specjalnie z myślą o nowej małej toyocie, chodzi o to, że tego rodzaju ręczną skrzynią biegów dość łatwo się nauczyć posługiwać, a daje ona wszystkie przyjemności wynikające  z własnoręcznego przekładania biegów, dzięki temu nowi młodzi kierowcy nie będą się frustrować, zgrzytając zębatkami, co może poszerzyć grono zainteresowanych kupnem.

        Wkrótce do hatchbacka dołączy też sedan – oba samochody na tej samej modularnej platformie Toyoty TNGA (na niej jest również camry i prius).

O czym z ciekawością informuje Wasz Sobiesław

        Filmową relację można znaleźć na stronach YT GoniecTv Toronto.

czwartek, 29 marzec 2018 07:55

Syrena meluzyna wciąż w drodze

Napisane przez

        Syrena meluzyna to dziecko mieszkającego tutaj w Toronto Arkadiusza Kamińskiego, którego od czasu do czasu spotykam na Mszy Świętej u świętego Stanisława. 

        Firma AK Motors International Corporation to narzędzie, które ma doprowadzić do tego, aby wreszcie w Polsce powstała polska marka samochodowa. Polska jest potęgą, jeśli chodzi o produkcję motoryzacyjną, tutaj zlokalizowanych jest wiele zakładów produkujących części zamienne, a nawet całe podzespoły, silniki, czy składające auta, jednak to, czego nam brakuje, to właśnie marka. 

        Arkadiusz Kamiński tę słynną polską markę wykupił i reaktywował, zabezpieczając prawnie na terenie całej Unii Europejskiej. 

        Pan Kamiński jest dzieckiem emigrantów „solidarnościowych”, którzy przyjechali w 1982 roku do Kanady bez pieniędzy i tutaj wykształcili dzieci, z zawodu projektantem wyspecjalizowanym we wzornictwie przemysłowym, to właśnie on uświadomił mi kiedyś, że najważniejszą rzeczą w przemyśle jest marka; to, gdzie coś się produkuje w dzisiejszym zglobalizowanym świecie, jest mniej ważne, wszyscy wiedzą, że BMW to niemieckie auto, niezależnie od tego na którym kontynencie jest składane, i właśnie z marki są największe dochody. 

        Reaktywacja syreny napotyka wiele trudności w Polsce, również prawnych, ale pasja Arkadiusza Kamińskiego wydaje się wreszcie przynosić rezultaty i nowoczesna bryła nowej syreny meluzyny być może niedługo będzie dostępna jako samochód elektryczny. Na razie w bardzo ograniczonej liczbie egzemplarzy można kupić samochód rajdowy, którego wykonano 25 sztuk. 

        Syrena jako samochód elektryczny to kolejna odsłona projektu; nadaje się do takiego wykorzystania doskonale, jest niewielka, opływowa, więc przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii, a takie są pod ręką, można naprawdę zrobić samochód, który doskonale będzie nadawał się do jazdy w mieście, tym bardziej że polski rząd, gdzie działa AK Motors, promuje innowacje na wiele różnych sposobów. 

        Tak więc jak pisze korporacja w najnowszym komunikacie prasowym, odzew na projekt i pomysł samochodu elektrycznego jest w Polsce olbrzymi, ale nie tylko w Polsce, ponieważ AK Motors pracuje obecnie również nad rozwojem kanadyjskiego samochodu i kanadyjskiej marki, która skupiałaby te wszystkie innowacyjne technologie i tworzyła szansę na budowę światowej klasy samochodu tutaj, na miejscu. 

        Auta elektryczne to przyszłość komunikacji miejskiej, nie ulega wątpliwości; już dzisiaj wiele osób, które poruszają się tylko po mieście albo coś rozwożą, myśli o kupnie takiego samochodu. Kilka dni temu spotkałem przed Centrum Jana Pawła II kolegę, który mówił, że jego znajomy kupi w USA elektrycznego fiata za 10.000 dol. i ładowanie na tydzień kosztować go będzie około 3 dol., więc jak gdyby będzie jeździł za darmo, a zasięg samochodu przekracza 100 km – można więc codziennie wypuścić się na miasto, a w nocy podładować na kolejny dzień. Samochód zachowuje się świetnie i w charakterystyce ruchu drogowego niczym nie różni od samochodów spalinowych. 

        Gdyby w salonach dostępna była syrena właśnie z napędem elektrycznym na pewno miała by spore powodzenie, nie tylko w Polsce, o czym z nadzieją w głosie donosi Wasz Sobiesław, życząc Wesołych Świąt i wielkiej radości na Wielkanoc. 

piątek, 23 marzec 2018 08:12

Olej trzeba mieć też w głowie

Napisane przez

        CBC News przedstawiło niedawno program o wyłudzaniu przez zakłady samochodowe zbyt częstych zmian oleju. W zakładach radzą nam zmieniać olej częściej, niż wynika to z instrukcji obsługi samochodu; tak więc dziennikarze programu Marketplace udali się do sześciu serwisów na terenie aglomeracji torontońskiej, aby ocenić, jak tamtejsi doradcy reagują na to, co napisane jest w instrukcji obsługi pojazdów. Wymiana oleju jest  jedną z najczęstszych operacji serwisowania w Kanadzie. Robi się to w prywatnych warsztatach, robi się w wyspecjalizowanych placówkach, jak Mr.Lube, robi się  u dilera. Niestety, bardzo często robi się zbyt często. Jak można się spodziewać, jest to też czynność, która zalecana jest w warsztatach jak najczęściej, po to żeby klient przyprowadził samochód, można było ten samochód obejrzeć, zaproponować naprawę. 

        Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że większość nas uważa samochody, zwłaszcza te nowoczesne, skomputeryzowane, za „czarną skrzynkę”; niewielu zdaje sobie sprawę, jak to działa, i każdy mechanik może odgrywać przed nami teatrzyk guru/eksperta, czarując potokiem pięknych, specjalistycznych słówek. 

        Tymczasem od dłuższego czasu polepszają się oleje, i te mineralne, i te syntetyczne, pozwalając na bezawaryjną pracę silnika przez wiele, wiele godzin. Bardzo duża liczba nowoczesnych samochodów wybudowanych w ciągu minionych pięciu lat wymaga zmiany oleju jedynie raz do roku przy maksymalnej liczbie przejechanych kilometrów 16 000, a tymczasem wielu dealerów mówi klientom, że olej powinno się wymieniać co najmniej co sześć miesięcy, tak by nie przekraczać 10 000 km. Inni sugerują nawet interwał 5000 km i co trzy miesiące.        

        Jest to po prostu wyrzucanie pieniędzy w błoto, zaś wielu posiadaczy przeważnie nowych aut poddaje się tej presji, sądząc, że w przeciwnym wypadku stracą gwarancję. Jest to kompletna bzdura, dlatego że do utrzymania gwarancji wystarczy, abyśmy wypełniali zalecenia zawarte w instrukcji obsługi samochodu, a te są inne. 

        Wielu mechaników każe nam wcześniej, niż to potrzebne, wymieniać olej, tłumacząc, że mamy w Kanadzie ekstremalne warunki pogodowe i dlatego ten kalendarz powinien być przyspieszony. Nasza tutaj pogoda to nie jest Syberia – w południowym Ontario mamy mniej więcej takie same warunki pogodowe jak w Europie, zwłaszcza w jej środkowej części. Tak więc zdaniem uczciwych doradców, jako właściciele samochodu raczej powinniśmy trzymać się tego co napisane jest w instrukcji obsługi niż tego, do czego namawia nas diler. Do tego dochodzi również aspekt moralny, bo w końcu olej trzeba wyprodukować, następnie się go recyklinguje lub wylewa, a to są wszystko niepotrzebne czynności, które zatruwają środowisko naturalne, zużywają cenne surowce, a to wszystko po to, żeby z naszych kieszeni wyciągnąć te kilkadziesiąt dolarów więcej. 

        Więc, proszę państwa, nie dajmy się robić w bambuko przy tak banalnej czynności serwisowania samochodu. Zresztą nie od dziś namawiam, abyśmy się troszkę poduczyli o tym, co w naszym samochodzie może się zepsuć, co i kiedy trzeba wymienić. Ta wiedza pozwoli nam zaoszczędzić tysiące, tysiące dolarów. 

        Bo dobry „olej” trzeba mieć nie tylko w silniku, ale i w głowie, o czym z całym przekonaniem mówi 

Wasz Sobiesław 

piątek, 16 marzec 2018 13:37

Nie prowadź bez patrzenia!

Napisane przez

        Nowe ontaryjskie przepisy, mające na celu przeciwdziałanie przypadkom nieuważnego prowadzenia samochodu, wchodzą w życie w 2018. Niektórzy twierdzą, że są drakońskie, bo w przypadku skazania za jazdę bez należytego zwracania uwagi będziemy tracić prawo jazdy w przypadku: 

        – za pierwszym razem na 3 dni przy grzywnie wysokości tysiąca dol.,

        – za drugim na 7 dni i przy grzywnie dwa tysiące dol. 

        – i w przypadku trzeciego razu 30 dni i 3000 dol. mandatu, a także 6 punktów karnych na koncie prawa jazdy. 

        Policja nie będzie jednak mogła odebrać nam prawa jazdy w momencie zatrzymania, będziemy je tracić dopiero w rezultacie decyzji sądu. Jak podają źródła policyjne, w 2016 r. w samym tylko Toronto brak uwagi kierowcy przy prowadzeniu był przyczyną 7435 wypadków.

        Co to zatem jest nieuważne prowadzenie? 

        Przede wszystkim rozmowa przez telefon komórkowy bez zestawu głośnomówiącego, nawet dotknięcie telefonu, GPS-u czy innego urządzenia elektronicznego może być uważane za sprzeczne z obowiązującym prawem. Legalne jest natomiast używanie urządzeń kierowanych głosem.

piątek, 09 marzec 2018 07:51

Subarowy tytan

Napisane przez

        Oczywiście, że z każdego samochodu można wyrosnąć, nawet z forestera, dlatego od tego roku Subaru oferuje ascenta – SUV-a, który łączy wszystkie tradycyjne zalety tej marki, a jednocześnie oferuje przestronne olbrzymie wnętrze i trzeci rząd foteli.

         Ascent jest największym subaru, jaki do tej pory ta firma produkowała, który konkuruje w tym samym segmencie co ford explorer, honda pilot, toyota highlander czy nowy volkswagen atlas.

          Subaru słynie z tego, że nie jest samochodem udawanym i na pokaz; czyli jeżeli jest to samochód, którym możemy jeździć off road, to znaczy, że rzeczywiście możemy. Ascent właśnie takim autem ma być, łącząc osiągi, niezawodność i bezpieczeństwo w jeden pakiet doskonale służący dużej rodzinie, a zmieści się w nim od 7 do 8 pasażerów, i to w komfortowych warunkach. 

piątek, 02 marzec 2018 07:45

ZGRABNY - Całkiem nowy hyundai kona

Napisane przez

        Opowiadając o wystawie motoryzacyjnej, zapowiedziałem, że kona robi wrażenie i jest to auto, któremu poświęcę cały odcinek. Kona troszkę odstaje z tłumu. Podobnie jak kiedyś Honda wprowadziła CRV, który zmienił sposób patrzenia na SUV-y i wyznaczył pewnego rodzaju standard, tak chyba coś podobnego usiłuje zrobić Hyundai. Oczywiście, trudno tutaj o jakieś rewolucje, ścieżka jest utarta, a segment SUV i CUV zatłoczony. 

        Tak więc w salonach Hyundaia od kwietnia będą kony. Skąd taka nazwa? Ta akurat pochodzi od największej wyspy Hawajów, nie wiem, co to ma wspólnego z Hyundaiem, ale każda nazwa jest dobra, jeśli intryguje. Hyundai od 1999 roku, od santa fe, nazywa swoje modele od miejsc geograficznych. Zamykając sprawę nazwy, warto dodać, że jest to region, w którym uprawia się doskonałą kawę. Ponoć właśnie z tą nazwą związana jest kolorystyka samochodu, który na wystawie motoryzacyjnej był prezentowany w zielonkawo-kanarkowym kolorze. Mnie tam kolor nie przykuwa uwagi, ale dla mojej żony to główny wyznacznik tego, czy samochód jest pożądany czy niepożądany. Tu warto dodać, że jednym z głównych „targetów” kony są panie. 

        Oczywiście że oglądanie ponad 1000 samochodów w czasie kilku godzin to duże wyzwanie, nie tylko dla zwiedzających, ale również dla organizatorów Kanadyjskiej Międzynarodowej Wystawy Motoryzacyjnej. Bo co zrobić, żeby oglądający się nie nudził, nie znużył i zbyt wcześnie nie wyszedł, a przede wszystkim żeby nie wyszedł niezadowolony? Dlatego atrakcji w tym roku było co niemiara. 

        Postanowiłem po prostu przejść wystawę z jednego końca na drugi, od budynku północnego do południowego, i zobaczyć, co się rzuca w oczy.  Zapraszam do obejrzenia 14- minutowego filmiku na YT.

        Tłumy ustawiały się wokół aut, które działają na wyobraźnię, zazwyczaj wozów sportowych. Ale też oblegane było Subaru, Honda, Volkswagen. Trudno zresztą wskazać na stoiska nieoblegane, bo w weekendową niedzielę tłum był bardzo duży. Oczywiście jedną z zalet takiego megasalonu jest możliwość porównania aut różnych koncernów stojących obok siebie. I choć nie możemy sobie zaordynować jazdy próbnej, co z pewnością warto wsiąść na fotel kierowcy, rozejrzeć się dookoła i zobaczyć, jak nam auto „leży” choćby pod względem widoczności na zewnątrz czy ergonomiki.

        Wielokrotnie już pisałem o minivanach ponieważ są to samochody trochę niedoceniane. Mamy modę na SUV, CUV etc które są cool, zaś miniwany skojarzone zostały z zasapaną soccer mom wożącą dzieci od hokeja po pływalnię... Tak jakby coś złego miało być w takich mamach i były przez to mniej atrakcyjne... 

        Minivany to motoryzacyjne małżeństwo różnych modeli z rozsądku; prowadzą się zupełnie dobrze, jak samochód osobowy, dostarczają wszystkiego co potrzeba nam w codziennym życiu niczym pick-up i to nie tylko w domu, ale również podczas wyjazdów na urlopy, gdzie mogą uchodzić z dom kempingowy. Pozwalają zgromadzić na wyjazd jednym samochodem całą liczną nawet rodzinę, a do tego - co może w dzisiejszych czasach najważniejsze - nie są drogie; zwłaszcza jeżeli kupujemy z drugiej ręki markę „spokojną”, jak na przykład dodge'a grand caravan.  To produkowane w Windsor  auto można dostać nowe już od 30 000 dol., co oznacza że za 8 tys. kupimy całkiem niezły lekko przechodzony samochód.