Goniec

Register Login

Moto-Goniec

Moto-Goniec

piątek, 14 lipiec 2017 07:54

Kia soul 2017

Napisane przez

        Kia od dawna oferuje samochody ciekawe i całkiem konkurencyjnie wycenione. Ta przyrodnia siostra południowokoreańskiego Hyundaia mocno uplasowała się dzisiaj na amerykańskim rynku, oferując w kilku segmentach modele ciekawie zaprojektowane i dopracowane.

        Kia soul to crossover produkowanym w Południowej Korei, a zaprojektowany w domu projektowym Kia w Kalifornii. Samochód po raz pierwszy pokazano na wystawie motoryzacyjnej w Paryżu w 2008 r. Od tego czasu, mimo dość awangardowego wyglądu (a może właśnie dzięki temu), podbiła serca licznej rzeszy właścicieli na kontynencie północnoamerykańskim. 

piątek, 07 lipiec 2017 15:08

Z kajakiem na dachu

Napisane przez

        Mamy lato, czas wybrać się nad wodę z kajakiem lub canoe. Jak bezpiecznie przewozić taki sprzęt autem osobowym? 

        Po pierwsze, zdrowy rozsądek; nie układamy trzech kajaków jeden na drugim, nie przyczepiamy canoe z boku na drzwiach...

        Po drugie, dobrze jest zainstalować stelaż nad dachem, a nie wozić ciężkie łódki bezpośrednio na dachu, bo się poociera, a poza tym dach lubi być wypukły, i po trzecie, nie ściskajmy tego sznurkiem do bielizny lub jakimś kablem, lecz silnymi, lekko elastycznymi pasami, które mają mniejszą tendencją do poluzowywania się w rezultacie wibracji i wstrząsów.

        Wiele firm oferuje specjalistyczne stelaże do bezpiecznego przewozu dwóch kajaków czy canoe, wówczas wystarczy się stosować do instrukcji obsługi i montażu, inni potrafią samodzielnie budować takie uchwyty z rurek PCV. Są jednak osoby, które uważają, że taki transport może być lekko prowizoryczny – jednym z najczęściej obserwowanych sposobów jest ułożenie na dachu pociętych „makaronów” do pływania dla dzieci, popularnych noodles, położenie na tym kajaka czy canoe i podwiązanie z tyłu i z przodu. Sposób jest dobry, ale sprawdza się jedynie w przypadku lekkich łódek.

        Musimy też zdawać sobie sprawę, że siły, jakie będą działały nie tylko na dach naszego auta, różnią się zdecydowanie podczas autostradowej jazdy. Dlatego też na przykład warto w przypadku kajaków zamknąć dziurę kokpitu jakimś brezentem, by zwiększyć opływowość. Inna rzecz, to aby montować stelaże na dachu jak najdalej od siebie. Musimy też zdawać sobie sprawę, że wysoki ładunek na dachu znacznie zmienia areodynamikę naszego pojazdu. Co za tym idzie, jechać musimy wolniej i spokojniej. Wiatr to potężny żywioł i jeśli nie mamy stelażu, może nam nawet wgnieść dach. 

        Popatrzmy też na kształt wiezionego sprzętu, byśmy sobie czasem nie zafundowali skrzydła, na którym nasz samochód będzie chciał odlecieć. Rufę i dziób wiążemy z przodu i tyłu auta z prawej i lewej strony tak, by poprawić również stabilizację poprzeczną. Spinamy to wszystko elastycznymi pasami i sprawdzamy za każdym razem, gdy się zatrzymamy, czy nie ma jakiegoś poluzowania. 

        No i oczywiście nie zapominajmy, że mamy to coś na dachu – nie podjeżdżajmy z tym po kawę do drive-through Tima Hortonsa czy McDonalda. A przed załadunkiem sprawdźmy kajak, czy czasem w nim coś nie zostało, co mogłoby nam wypaść. Nie spieszmy się też przy załadunku i mocowaniu – pośpiech się nie opłaca. Ładunek musi być dobrze umocowany i sprawdzony, bo ryzyko jest w tym przypadku bardzo duże i nie sprowadza się wyłącznie do zniszczonego kajaka. 

        A jak nam wystaje coś za auto, warto przyczepić do tego czerwoną szmatę.

        Zatem zdrowy rozsądek, plus umiejętne wiązanie, plus ostrożna jazda. Dobrze mieć kogoś do pomocy przy ładowaniu, bo choć sami pewnie też to zrobimy, to jednak z drugą osobą będzie łatwiej i mniej nerwowo.

        A na koniec anegdotka; kiedyś byłem nad Huron i nie chciało mi się spuszczać powietrza z materaca, postanowiłem położyć go na dachu i przytrzymywać rękę.  Już przy 30 km/h materac uznał po prostu, że się wygłupiam, i odfrunął. Niech nam więc nie przychodzi do głowy lekkie wiązanie – wszystko, co na dachu, musi być mocno przymocowane. 

O czym zapewnia Wasz Sobiesław

piątek, 30 czerwiec 2017 08:13

Auto dla emeryta za miastem

Napisane przez

        Ford F-150 w roku 2018 będzie miał nie tylko facelift – nowe światła przednie, nowa kratownica, nowe zderzaki, do wyboru jest też sześć nowych wzorów aluminiowych obręczy kół w rozmiarach od 17 do 22 cali.

        Ale to co najważniejsze, dostanie ulepszone i nowe silniki – 3,5-litrowy silnik V6 został zastąpiony przez 3,3-litrowy V6 ecoboost oraz 5,0-litrowy V8. 

        Do tego dochodzi całkiem nowy trzylitrowy diesel z turbodoładowaniem, a od dawna zwolennicy tej marki domagali się wysokoprężnego silnika. Na razie jeszcze wszystkiego o nim nie wiadomo – ale znamy pojemność i to, że zostały zaprojektowane „w domu” przez koncern Forda. Poprzednio oferowane diesle były produkowane przez International.

        Obecnie ford będzie oferował diesle na obu końcach skali od małego w vanie transit po monstra 6,7 litra w F-250 superduty. W ramach opcji dostaniemy też technologię unikania wypadków, która zapobiegnie najechaniu na samochód z przodu, jak również technologię pozwalającą uniknąć przejechania przechodnia czy radarowy cruise control pozwalający na zachowanie stałej odległości od pojazdu z przodu czy jazdę w korkach. Do tego dodać trzeba całą gamę „zwykłych” gadżetów, jak hotspot wi-fi czy kamery patrzące naokoło.

        W przypadku modelu V8 skrzynia biegów będzie miała 10 biegów – nowość w tym segmencie – zaś w modelu 3,3-litrowym V6  – sześć biegów. Ford obiecuje maksymalną zdolność holowania powyżej 12 200 funtów. Nowy turbodoładowany trzylitrowy diesel powerstroke V-6 również będzie współpracował z dziesięciobiegową automatyczną skrzynią biegów.

        F-150 rocznik 2018 powinny być dostępne w salonach już na jesieni tego roku, nowy diesel będzie jednak oferowany dopiero trochę później. Oczywiście silnik na olej napędowy daje przede wszystkim większe możliwości  i jest bardziej oszczędny. Ford F-150 to narzędzie pracy wielu kontraktorów,  w tym segmencie jest też duża konkurencja. Dodge od jakiegoś czasu oferuje już diesle.

        Ale ford F-150 to prawdziwa legenda – najlepiej sprzedający się pick-up w historii, w obecnej wersji sprzedawany jest od 2014 roku.  

        Oczywiście, jeśli mieszkamy w Toronto i nie pracujemy zawodowo w budownictwie czy przy architekturze zielonej, taki pick-up może jedynie dawać nam większą pewność siebie na drodze, ale jeśli jesteśmy emerytami, którzy wyprowadzili się gdzieś do snow-beltu czy na inne odludzie, F-150 diesel z podłączonym pługiem, da nam możliwość dojazdu i wyjazdu z domu w każdych okolicznościach, być może warto więc pomyśleć o takim samochodzie. W mieście króluje bowiem honda civic, ale za miastem amerykańskim królem jest F-150 i jest to raczej oczywista oczywistość. W połączeniu z silnikiem wysokoprężnym dostaniemy znośne spalanie i rozsądny koszt eksploatacji – zepsuje się kosiarka do trawy – nie ma problemu, zapakujemy wszystko na pakę. I w tym właśnie tkwi urok pick-upów. A na zwykłe potrzeby nie ma lepszego furgonu niż F-150, o czym zapewnia

Wasz Sobiesław

piątek, 23 czerwiec 2017 14:33

Weźmy coś na hol

Napisane przez

       Wreszcie przyszło lato i na drogach coraz więcej dziwnych pojazdów, objuczonych, obłożonych łódkami i rowerami; widać, że nadszedł czas wędrówek. Wiele z nich ciągnie różnego rodzaju przyczepy, naczepy, trailery z łódkami i nie tylko. 

        No co trzeba uważać przede wszystkim, żeby nie przedobrzyć? Chodzi o to, aby waga naszego samochodu odpowiadała wadze tego, co ciągniemy za sobą. Informacja o tym umieszczona jest w instrukcji do naszego auta. Pamiętam opowieści znajomego, który chryslerem ściągał do Toronto pokaźnych rozmiarów przyczepę z Alberty, no i na zjazdach przyczepa usiłowała go wyprzedzać i popędzać. 

piątek, 16 czerwiec 2017 08:40

Jeżdżenie po Kanadzie

Napisane przez

        Tego lata przypada 150-lecie konfederacji, dlatego warto zastanowić się nad wypadem w najpiękniejsze miejsca naszego rozległego kraju. Lato, lato, lato, czeka, a wraz z latem czeka rzeka, a wraz z rzeką czeka las... 

        No nie tylko las i nie tylko rzeka, w Kanadzie mamy wszystko, czego dusza zapragnie, a więc jeśli tam nas jeszcze nie było, to warto pojechać do: Miriam Porter w wheels.ca wymienia 7 takich miejsc, zaczynając od oczywistego w dniu urodzin Kanady, czyli stolicy kraju, Ottawy, gdzie ciekawe jest nie tylko zwiedzanie budynku parlamentu czy wiosłowanie canoe wzdłuż kanału Rideau. W tym roku w związku z rocznicą konfederacji w stolicy odbywać się będzie bardzo wiele imprez kulturalnych i artystycznych prezentujących dorobek kanadyjskich prowincji i terytoriów. Wiele atrakcji czeka również w okolicach stolicy, a wśród nich spływ po wzburzonych wodach rzeki Ottawa, Gatineau czy la Rouge. Do Ottawy z Toronto warto jechać „dookoła” drogą nr 7, wśród pagórków, lasów i jezior. Szczerze mówiąc, jazda autostradą 401  jest dosyć nudna. 

        Kolejne odlotowe miejsce to Hopewell w Nowym Brunszwiku. Fundy National Park na wszystkich zrobi wrażenie. Hopewell to miejsce, do którego zaprowadzi nas malownicza country road Route 915. To, co jest tam szczególne, to najwyższe na świecie przypływy morza. Tam też przez 3 godziny można sobie chodzić po dnie oceanu, więc dobrze wziąć ze sobą buty nadające się do chodzenia po wodzie. 

        Inne kanadyjskie miejsce, które na 150. rocznicę warto poznać, to północny Vancouver; sceneria samochodowych wojaży wokół Vancouveru czy to w góry nad wybrzeżem oceanu zapiera dech w piersiach, jeszcze inne miejsca to Lake Louise w Albercie, Montreal, Quebec City czy Charlottetown na Prince Edward Island. Wszystkie one oferują wspaniałe wakacyjne wrażenia i jeśli mieszkamy w tym kraju już jakiś czas, wypadałoby je poznać. A czymże najlepiej jak albo jadąc na motocyklu, albo wypożyczonym kabrioletem. Ja polecam forda mustanga, któremu z pewnością nie zabraknie mocy, co prawda w modelu 2018 zniknie popularny silnik V-6 i do wyboru będziemy mieli jedynie turbodoładowaną czwórkę 2,3 l oraz ósemkę 5,0 l, jednak z obydwu można wyciągnąć hektolitry mocy, zwłaszcza przy ręcznej przekładni sześciobiegowej. W wypożyczalni pewnie jednak będą mieli jedynie automatyczne 10-biegowe, te same, które montowane są w camaro Z13 i w fordzie raptors. No, ale to dopiero rocznik 2018, który będzie osiągalny pewnie pod koniec roku, na razie standardowo możemy sobie pożyczyć kabriolet rocznik 2017 z silnikiem 3,7 i V-6 z sześciobiegową automatyczną skrzynią biegów ze zmianą biegów na kierownicy lub sześciobiegową przekładnią „ręczną”. Samochód taki wyposażony jest we wszystkie opcje, których oczekujemy w aucie sportowym – 17-calowe koła,  niezależne zawieszenie tylne, elektryczny układ kierowniczy o regulowanym oporze. W zależności od wersji mustang da nam od 300 do 526 KM mocy. Oczywiście nie jest to auto do jeżdżenia na co dzień, dlatego na nasze wakacyjne samochodowe wojaże warto sobie coś takiego wziąć z wypożyczalni...

        O czym zazdrośnie informuje 

Wasz Sobiesław 

czwartek, 08 czerwiec 2017 23:34

Kiedy leci ciepłe zamiast zimnego...

Napisane przez

        No i wreszcie chyba mamy trochę lata. Temperatury podskoczyły powyżej 30° i siłą rzeczy ręka wędruje nam w kierunku naszej samochodowej klimatyzacji. Jeśli mamy auto nowe lub prawie nowe, powiedzmy takie do 6 lat, na to wiemy czego się spodziewać. Jeśli nasz samochód jest starszy to jest tutaj pewne zawahanie; co poleci? Zimne, czy zimnawe, czyli pytanie o to, jak nasza klimatyzacja przezimowała. Jeśli powietrze jest zimnawe, albo całkiem nijakie to wypada coś z tym zrobić. Wiele osób nie lubi klimatyzacji. Są jednak takie dni, kiedy bez niej trudno żyć. Generalna zasada jest taka że powyżej 30°C jednak warto ją włączyć. Jedzie się wtedy nie tylko przyjemniej, ale przede wszystkim, jazda jest mniej męcząca. Na długiej trasie w gorący dzień temperatura przyspiesza zmęczenie niemalże wykładniczo. 

        Jeśli więc nasza klimatyzacja nie działa tak jak trzeba,  to mamy dylemat, jechać do zakładu, czy próbować napić samemu. Jak ze wszystkim są tutaj dwie szkoły i chyba wszystko zależy od tego o jakim samochodzie mówimy. Jeśli nasze auto ma 10 lat i chcemy nim jeździć może jeszcze rok albo dwa to warto pojechać do Canadian Tire i zobaczyć co tam mają. Za 60,  70 kupimy sobie albo zestaw, lub za 30 20 dol. puszkę z gazem, którą nabije mynam klimatyzację. W zestawie dostaniemy jeszcze dodatkowo manometr, który pokaże,  jakie rzeczywiście jest ciśnienie w układzie klimatyzacyjnem. 

        Oczywiście tak nieprofesjonalnie zrobiona „naprawa” klimatyzacji a ma swoje złe strony. Jeżeli w systemie nadal gdzieś jest przeciek na to wcześniej czy później czasami w ciągu miesiąca dwóch to ciśnienie znów spadnie i znów będziemy mieli ten sam kłopot. No, ale może objedziemy w ten sposób całe lato 

        Profesjonalne naprawienie klimatyzacji może jednak zrobić nam niezłą dziurę w kieszeni, kosztować kilkaset dolarów, a nawet powyżej tysiąc dolarów. Tym bardziej, że w zakładzie na pewno w pierwszej kolejności będą chcieli wyeliminować jakiekolwiek możliwości nawet najmniejszego wycieku,  a my czasem z małym wyciekiem chcielibyśmy jeździć, zwłaszcza jeżeli nasze auto młode nie jest.  Gdy wyciek jest niewielki, a samochód bardzo stary, to raczej nie opłaca się tego wszystkiego naprawiać, a więc nabicie pozostaje całkiem dobrym sposobem ożywienia klimatyzacji w naszym staruszku, zwłaszcza po okresie zimowego leżakowania. Jeśli samochód jest w miarę nowy, ale skończyła się gwarancja, to warto z kolei jednak ten system sprawdzić i naprawić.                 

        Tak, jak powiedziałem,  wszystko zależy od tego, jaki jest nasz stosunek do samochodu. Naprawiony system z pewnością przetrwa dłużej niż kilka miesięcy czy rok. 

        Tu jeszcze mała uwaga, że gdyby przyszła nam ochota tymczasowo „dobić” sobie taki system, a dopiero później decydować się naprawę, to wielu mechaników ostrzega, że te doraźne związki tam wtryskiwane często zanieczyszczają układ klimatyzacji i później bywa z tym większy kłopot. Musimy sobie też zdawać sprawę, że klimatyzacja, klimatyzacji nierówna i różne były montowane, z różnymi gazami, w zależności od roku produkcji naszego samochodu. Zanim też zdecydujemy się pojechać do zakładu dobrze jest poszukać w You Tube filmików o tym jak sprawdzać klimatyzację,  gdzie patrzeć po to żeby zobaczyć czy na przykład pracuje kompresor. 

        Na koniec zaś rada z rodzaju ekstremalnych, jeśli już naprawdę nie możemy wytrzymać, klimatyzacja nie działa, a przed nami długa droga, kupmy sobie jakiś pojemnik, a następnie wrzućmy do niego 2 - 3 worki posolonego lodu. Jest to rozwiązanie doraźne ale warto je znać, żeby przeżyć do jesieni, zaś jazda z otwartymi oknami miewa swoje dobre strony. 

        O czym zawiadamia 

Wasz Sobiesław. 

piątek, 02 czerwiec 2017 01:02

Blacha, która drożeje

Napisane przez

        Czy na  samochodach, można zarobić podobnie jak na domach? Wydaje się, że to jest zupełnie niemożliwe, tymczasem wśród tysięcy modeli zdarzają się te kolekcjonerskie, więc trzeba tylko wiedzieć, które to są. 

        Co zatem opłaca się zatrzymać w garażu na dłużej z tych samochodów, które jeszcze dzisiaj są na drodze, a urodziły się w latach osiemdziesiątych? Jak wynika z ostatniego zestawienia portalu Hagerty, który specjalizuje się w informacjach dla kolekcjonerów piątka takich aut zaczyna się od Pontiaca Trans AM, trzeciej generacji Pontiaca firebird, dzisiaj być może  jeszcze niedocenianej. Samochód ten zagrał w serialu telewizyjnym Night Rider i na pewno ma statusu kultowy, jak można się spodziewać, w najbliższych 10 latach jego cena będzie rosła. Dziś za dobrze utrzymanego Pontiaka trans AM z lat osiemdziesiątych zapłacimy koło $15 000, jak się oczekuje, w ciągu 10 lat auto to będzie kosztowało od 30 000 do 40 000.

        Kolejny  model to DeLorean DMC – 12 Samochód ten ma tragiczną historię, a miał być autem przyszłości. Nieszczęściem było wyposażenie go w  słaby 130 - konny silnik Renault – Peugeot-Volvo V – 6. Auto ma nie malowaną karoserię z nierdzewnej stali i drzwi otwierane do góry. Problemy prawne właściciela marki oraz pomysłodawcy przyczyniły się do upadku projektu. Auto zagrało w filmie „Back to the Future” i tym samym osiągnęło status ikony kulturowej. Dzisiaj taki model „w kolorze”  stainless steel można kupić za $ 35 000, a za 10 lat prawdopodobnie cena sięgnie 65 000 dol. 

        Trzeci model to Toyota Hilux pick-up zanim jeszcze stała się ulubionym pojazdem wszystkich terrorystów i partyzantów była ulubionym wozem młodzieży szkolnej w latach osiemdziesiątych, w tej wersji zamiast karabinu maszynowego kalibru .50 na pace wożono koleżanki.  Auto to dzisiaj z oryginalną farbą i bez rdzy można kupić płacąc 15000 do 18000 dol., a przewiduje się, że za 10 lat cena wyniesie od 30 000 do 35 000.

        Kolejny wóz do tanich nigdy nie należał, Ferrari 308 GTS. Znów mamy tu do czynienia z marką popularną w serialach i filmach. Jak się oczekuje, w ciągu najbliższych 10 lat popyt na te samochody będzie dosyć duży; za model z końca lat siedemdziesiątych trzeba dzisiaj zapłacić 75 000 dol, a za 10 lat prawdopodobnie dwa razy tyle. 

        Mercedes 350/450/380/560 S L obecny był prawie we wszystkich romansidłach lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. To auto zawsze symbolizowało status i to zanim jeszcze Lexus czy BMW zdominowały rynek drogich kabrioletów.

        Mercedes SL był autem, które zagrało  między innymi w takich serialach jak Dallas i Dynasty. Dzisiaj za dobrze utrzymany model 560 SL trzeba zapłacić 35 000 dol., za 10 lat prawdopodobnie cena ulegnie podwojeniu mówi się o 65 000 do 75 000 dol. 

        A jeśli kogoś nie stać na wyłożenie takiej kwoty dzisiaj, warto popatrzeć świeżym  okiem na samochód który stoi nam w garażu. Eksperci nie zawsze mają rację, czasem to nasz nos  trafi w dziesiątkę. A zatem, być może coś, co do niedawna jeszcze było naszym utrapieniem, za 10 lat sprzedamy z zyskiem  o czym informuje nieco zaskoczony listą Hagerty 

Wasz Sobiesław 

***

        Szanowni Panowie Andrzej i Sobiesław,

        O ile można to proszę o wydrukowanie w kąciku motoryzacyjnym poniższego listu - być może jakiś “entuzjasta” Chryslera ma odpowiedź.

        COŚ (co ??) się dzieje w okolicach wolnych obrotów i bardzo słabego obciążenia silnika. A oto list:

96 Chrysler  Concorde LXi    V6  3.5 L  24 valves

132 000 km  mechanically/body  very sound.

Symptoms:

Slightly rough idle and engine sometime dies at red lights or at idle. 3 out of 4 cases dies out, sometime just “stumbles” and recovers. It does this regardless of the engine temperature or the outside temperature, rain, snow or shine. Most of the time restarts easily. Never dies when driven. Sometime a very slight hesitation at very light load and around  1 500/2 000 rpm. No error codes in the computer (except 12 and 55 – 12 means the battery has been disconnected during the last 50 start ups (which is NOT true), 55 means no more codes) – the codes read by the ignition key “dancing routine” (ON/OFF/ON/OFF/ON within 5 seconds) – mechanic could not find any codes from the computer (P-codes ?). When started cold in the underground garage there is sometime smell of gas/rotten eggs (rich mixture?). When driven in the underground garage (at a very light load !) sometime the car accelerates (slightly) by itself. Sometime it slightly “jumps” when pressing accelerator (easily) from idle (1000) to say 1500 RPM.  Sometime idle is very smooth than becomes slightly rough after 10/15 seconds.

Done so far:

- I have original Chrysler factory repair manual.

- long time ago installed 82 C thermostat, instead of factory 91 C.

- at about 60 000 km the PCM was replaced with new one (bought from Chrysler) but it was not reprogrammed.  Reason for the replacement: the coolant fans were constantly ON.

- Lucas injector cleaner used every second/third gas fill up.

- about 10 000 km ago spark plugs were replaced, gaps were checked before installation.

- normally 89 octane fuel (as recommended by Chrysler) used, either  Petro Canada or Shell

- idle air motor was checked for operation about 6 months ago. It was OK but it was replaced anyway. No difference.

- about 6 000 km ago the throttle blades were cleaned twice – very little (if any) improvement here.  

- PCV valve seems to operate normally.  When hose unplugged from intake manifold and finger placed on the valve, it sucks air. Valve rattles when unscrewed from the manifold and shaken.

- hi tension wires were replaced about 3 months ago. No difference

- Throttle Position Sensor was checked on the bench with analog Ohm-meter. No jumping was found when moving wiper but it was replaced with new one a few weeks ago anyway. No difference

- Both EGR connections to upper intake manifold (Y tube) were blocked off with sheet metal and car was driven like that for about a week. No difference. The blocking meant no EGR gases could reach intake manifold regardless of malfunctioning of PCM, EGR distribution valve etc.

- Fuel pressure pump was checked at 2 different garages, both showed 40 PSI.

- About 8 000 km ago the ignition switch was replaced.

- About  2000 km ago the Crankshaft Position sensor was replaced – no difference.

- two vacuum hoses replaced a few months ago – very slight improvement.

Z poważaniem

Jacek Hejnar,

Mississauga

Odpowiedź: Szanowny Panie diagnostyka na odległość to jak leczenie przez telefon, ale może akurat…

piątek, 26 maj 2017 15:02

Made in USA - Chevrolet Sonic

Napisane przez

Wygląda na to że w mojej rubryce  omawiam więcej aut produkcji zagranicznej niż naszych krajowych, amerykańskich. Potwierdzam to bez szczególnego zadowolenia, po prostu tak się jakoś składa. Muszę powiedzieć, że wiele lat temu kupowałem wyłącznie auta amerykańskie. Tak z przekonania. 

        Bo przecież samochody produkowane tu, na miejscu, w oczywisty sposób poprawiają naszą sytuację gospodarczą, tworzą miejsca pracy; tutaj w okolicy. Ale skoro tych miejsc pracy nie chronią ani politycy, którzy dawno sprzedali nas z butami chińskim koreańskim,  czy innym azjatyckim firmom, kiedy same amerykańskie koncerny motoryzacyjne w nosie mają gospodarczy patriotyzm, no to przepraszam bardzo, ale czemu ja mam być jakimś Donkiszotem samotnie prowadzić wojnę przeciwko importowanym samochodom, tym bardziej, że wojna uderza mnie po kieszeni.

        W życiu jednak jest tak że wszystko się wyrównuje; samochody amerykańskie z czasem doganiają jakością te importowane, a jakość importowanych nieco spada. Ponadto podzespoły są produkowane w tych samych miejscach i są to te same części zamienne. 

        Czym się więc kierować przy zakupie samochodu no oczywiście gustem, wyglądem, ułożeniem.- Większość samochodów podobnie się prowadzi zwłaszcza w segmentach masowych. Przyznać też trzeba że z biegiem lat poprawia się jakość wszystkich produkowanych modeli i wszędzie jest ta sama elektronika. Poza tym samochody z tego samego segmentu rynku są do siebie bardzo podobne. 

        Co dzisiaj chciałbym polecić? Jakiś czas temu zauważyłem na ulicy zgrabne auto - o dziwo chevroleta!  Chevrolet Sonic, model 2017, bo o nim mówię to więcej niż przeciętność. Z 1,4-litrowym turbodoładowanym silnikiem sprzężonym z sześciobiegową ręczną skrzynią biegów zapewnia przyjemną jazdę kierowcy a do tego, jest to auto pojemne, ładne, nowoczesne, z dobrymi gwarancjami. Wyróżnia się bardzo dobrym wyciszeniem kabiny. Oczywiście, oferuje pełną gamę gadżetów dostępnych we współczesnych samochodach. Ponadto jest to samochód jest bezpieczny, dobrze wypada w testach;  ma 10 poduszek powietrznych i kabinę wzmocnioną wytrzymałą stalą. 

        Mówiąc o gadżetach, oczywiście, mamy kamerę biegu wstecznego, ostrzeżenie przed kolizją, ostrzeżenie przed wyjeżdżaniem z pasa ruchu i wspomaganie parkowania równoległego. 

        Cena po naszej stronie granicy, w Kanadzie, zaczyna się od $18 000, więc nie jest to samochód bardzo tani jak na segment subcompact, ale za te pieniądze dostajemy dosyć dużo nowych technologii i ładny wózek.

        Sonic 2017 jest dostępny w 2 wersjach sedan lub hatchback. Osobiście bardziej podoba mi się hatchback, zwłaszcza z pakietem RS, w którym dostaniemy lampy przeciwmgielne 16-calowe, aluminiowe koła, usportowiony wygląd, tylny spoiler i tak dalej. Sonic niedużo pali i nadaje się doskonale do jazdy miejskiej a jest pojemny. Jak to dzisiaj bywa we zwyczaju, silnik jest mały i turbodoładowany o mocy 138 KM, czyli akurat tyle, żeby bez żadnego wysiłku poruszać się w ruchu miejskim, ale nie tylko. Przy jeździe na dalsze do odległości docenimy bardzo dobre wyciszenie kabiny. Po złożeniu tylnych siedzeń naprawdę otrzymuje się dużą przestrzeń bagażową. Gdybyśmy mieli polegać na opiniach Consumers Reports to Chevrolet Sonic model 2017 plasuje się nieco powyżej środka skali, ma celujące noty za testy wypadkowe,  hamulce, natomiast jeśli chodzi o osiągi to przyspieszenie jest dobre, zawieszenie również dobre, generalnie jest to samochód, który w swoim segmencie wypada bardzo dobrze. A dla wielu z nas istotna będzie tutaj informacja że Chevrolet Sonic jest jedynym samochodem w tym właśnie segmencie subcompact, który jest obecnie produkowany w Stanach Zjednoczonych, konkretnie miejscowości Orion w stanie Michigan. A zatem jeśli czujemy się lokalnymi patriotami - bo Stany Zjednoczone to kraj gdzie idzie 80% naszego eksportu -  kupujmy sonica -  nie będziemy tego żałować.

O czym zapewnia Wasz Sobiesław 

czwartek, 18 maj 2017 23:27

Auto popowodziowe

Napisane przez

        Jesteśmy akurat na kupnie, a tu nadarza się okazja - względnie nowy samochód, cena więcej niż niska... Zobaczmy jednak czy czasem nasza „okazja” gdzieś już wcześniej nie pływała. 

 

        W tym roku poziom jeziora Ontario jest wyjątkowo wysoki, karpie pływają po boiskach na wyspach torontońskich i a rzeki wylały nie tylko w  Quebecu. Może się więc zdarzyć i tak, że ktoś nam zaoferuje podsuszone auto po powodziowe. Firmy ubezpieczeniowe lubią takie samochody od razu spisywać na straty, ale to nie oznacza, że nie można ich ponownie wprowadzić na rynek. 

piątek, 12 maj 2017 00:21

Gadżety do kabiny

Napisane przez

        Idzie lato, więc kontynuuję dzisiaj temat przygotowania się na wyższe temperatury i dłuższe wyjazdy. Jest wiele rzeczy, które w samochodzie warto mieć latem. A więc szybciutko i nie po kolei: 

        1. Zasłonka na boczne okna – przydatna zwłaszcza u nas, gdzie drogi są „kierunkowe” wschód-zachód północ-południe i słońce lubi świecić na jedną stronę auta. Taka zasłonka poprawi komfort jazdy pasażera i zmniejszy konieczność klimatyzowania wnętrza. Przyklejana na ssawkach, łatwa w użyciu. Do tego, oczywiście, możemy dodać termiczną zasłonę odblaskową na przednią szybę, która obniża temperaturę w zaparkowanym na słońcu aucie. Wyższa szkoła jazdy takiej zasłony, to pokryta ogniwami fotoelektrycznymi, co daje nam możliwość doładowania akumulatora albo podłączenia niewielkiej lodówki.

        2. No właśnie, lodówka! Niektóre samochody mają w glove compartment wbudowany schładzacz do napojów, ale warto też zaopatrzyć się w podłączaną do gniazda elektrycznego lodówkę, co pozwoli przy dłuższych wyjazdach mieć w aucie w miarę chłodne picie czy kanapkę z serem.

        3. Kolejna rzecz to mapy. Wiem, że wszyscy mamy GPS i nawigację. Ale warto te rzeczy sprawdzać, żebyśmy nie pobłądzili, gdy na przykład zapomnimy, że ostatnio mieliśmy ustawioną nawigację „na najbliżej”, a nie „najszybciej” lub vice versa, albo też nawigacja będzie nas kierować na płatne autostrady, a my akurat nimi nie chcemy jechać. Słowem, grunt to kontrola, gdy już wstukamy docelowe miejsce w nawigację, każmy jej pokazać, jak nas chce prowadzić, i zobaczmy, jak to się ma do naszej mapy. Naprawdę bardzo często są tutaj różnice. W przypadku samochodów bez nawigacji warto zaopatrzyć się w dobrą nawigacją na smartfony i przykleić sobie telefon do szyby na przyssawkę. Pisałem już o tym, więc nie będę powtarzał tematu.

        4. Dzieci podczas jazdy lubią się nudzić. Jeśli nie mamy w aucie wyświetlaczy dla pasażera, warto kupić sobie trzymacz na tablet i dać dziecku do oglądania film albo... podłączoną do GPS aplikację wyświetlającą atrakcje, jakie mamy po drodze. Jeśli dziecko jest już podrośnięte, to  zamiast oglądania głupawych filmów, może być naszym pilotem – patrzeć, jak i dokąd jedziemy, gdzie będziemy skręcać, szukać, co mamy po drodze, gdzie moglibyśmy jeść, zatrzymać się etc. Słowem, dzięki takiemu tabletowi możemy mieć interakcję z juniorem i utrzymywać z nim kontakt rodzicielski.

        5. Kolejna rzecz, jaką warto wziąć ze sobą latem do auta, to walkie-talkie – urządzenia takie są w miarę tanie, a podczas wyjazdu, i to nie tylko w dwa samochody, pozwalają utrzymać łączność –kiedy za cell musimy płacić roaming, albo po prostu – jak to w Kanadzie często bywa – nie ma zasięgu. Tu znów jest szeroka droga do popisu na interakcję z juniorem, którego walkie-talkie z pewnością będzie fascynować. Osoba oddalająca się od grupy bierze walkie-talkie i mamy wszystko pod kontrolą.

        6 Poduszki zakładane na szyję – wiele jest dmuchanych – w czasie długiej jazdy pozwalają przysnąć – zwłaszcza dzieciom – bez opadania głowy na ramiona.  Dobra rzecz.

        7. Inna prosta rzecz to podkładka na komputer lub stolik do rysowania dla dziecka – chodzi o to, aby mały podróżnik miał na czym sobie porysować. 

        Oczywiście tych rzeczy z pewnością jest więcej. Pomyślmy o tym, żeby naszą długą drogę uczynić jak najprzyjemniejszą, bo wówczas przyjedziemy wszyscy na miejsce w dobrych nastrojach, a czas wypoczynku będziemy mogli liczyć już od wejścia do samochodu.

        O czym zapewnia Wasz Sobiesław

Szerokiej drogi!