Goniec

Switch to desktop Register Login

Moto-Goniec

Moto-Goniec

piątek, 19 sierpień 2016 15:24

Demon prędkości

Napisane przez

        W ubiegłym tygodniu, pisząc o samochodowych wojażach po Europie, wspomniałem o braku ograniczenia prędkości na niemieckich autobahnach. Okazuje się, że nie tylko w Niemczech można jeździć szybko, a – co ciekawe – w grupie krajów, gdzie na autostradach można nieco depnąć gazu, znajdują się również Polska i Bułgaria z limitem 140 km/h.

        Brak ograniczenia prędkości na drodze nie oznacza, że można jeździć z prędkością maksymalną samochodu. Nie wprowadzając limitu, prawodawca wierzył po prostu w ludzki zdrowy rozsądek i uznawał, że czegoś takiego jak bezpieczeństwa nie można zapewnić przepisami. Dlatego niemiecki kodeks drogowy stwierdza we wstępie, że prędkość powinna być dostosowana do warunków drogowych i możliwości zachowania  pełnej kontroli nad pojazdem, uwzględniając jego ładunek, charakterystykę etc. Podobna klauzula jest w amerykańskim prawie drogowym, określana jako „basic rule”.

piątek, 12 sierpień 2016 15:12

Ahoj przygodo! Urlop w Europie

Napisane przez

        Lato co prawda powoli chyli się ku jesieni, zagraniczne wojaże wielu z nas ma już za sobą, ale nie zawadzi przypomnieć rzeczy ważne, o których należy pamiętać, wyjeżdżając do krajów mniej lub bardziej obcych i pożyczając tam samochody.

        Tak się bowiem składa, że nie należy dać się zwieść pozorom i zakładać, że wszystko wygląda tak samo lub podobnie jak na tutejszym kontynencie.

        1. Pierwsza sprawa to prawo jazdy. Do Europy, w tym do Polski, trzeba jechać z wykupionym międzynarodowym prawem jazdy (o ile nie posiadamy polskiego). Jest to dokument wydawany od ręki na podstawie naszego prawa jazdy w biurach CAA i kosztuje 25 dol., o ile mamy dwa zdjęcia paszportowe, jakie należy dołączyć. Jeśli ich nie mamy, zrobią je nam na miejscu za opłatą.  Sprawa jest o tyle ważna, że jeśli takiego dokumentu nie posiadamy, a legitymujemy się wyłącznie kanadyjskim prawem jazdy, miejscowa policja może uznać, że prowadzimy pojazd, nie posiadając uprawnień, co wiąże się z wieloma kłopotami.

piątek, 05 sierpień 2016 13:41

Hyundai Sonata 2016 - Auto na co dzień

Napisane przez

        Dawno temu już pisałem, że jeśli ktoś chce dużo samochodu za rozsądne pieniądze, to tylko Hyundai. Ten koreański koncern po niezbyt udanych pierwszych modelach – sprzedawanych na północnoamerykańskim rynku, usiłuje pokonać konkurencję jakością i bogactwem oferty.

        Hyundai sonata 2016 nie jest tu wyjątkiem. Ten przestronny, w miarę silny i elegancki samochód jest do kupienia już od niespełna 25 tys. dol. po różnych upustach.

        I w tej najniższej mutacji GL oferuje podgrzewane przednie fotele, 6-biegową, automatyczną skrzynię biegów z możliwością manualnego przełączania biegów, siedem poduszek powietrznych, klimatyzację, elektroniczną stabilizację toru jazdy, kontrolę przyczepności, elektroniczną dystrybucję siły hamowania; do tego dochodzą 5-calowy wyświetlacz funkcji połączony z kamerą biegu wstecznego, Bluetooth, przyciski sterowania system nagłośnienia oraz cruise i Bluetooth na kierownicy czy szyby przyciemniane w zależności od słońca.

        Dzisiaj coś o holowaniu czy też mówiąc „po naszemu” tołowaniu. Latem - ale nie tylko - przychodzi ochota, by podwieźć coś na cottage w przyczepce bagażowej, podczepić przyczepę kempingową albo namiotową, czy choćby podpiąć wózek ze skuterem wodnym.

        Wszystko to wymaga haka, ale zanim zabierzemy się za kupowanie i montowanie czegokolwiek warto dowiedzieć się ile możemy wziąć na hol. To zaś zależy od tonażu naszego pojazdu oraz mocy silnika.

        Jeśli rzeczywiście, myślimy o czymś dużym i mamy sporego pick-pa warto dowiedzieć się, ile wynosi jego rating GVWR - czyli Gross Vehicke Weight Rating; jaka jest jego maksymalna dopuszczalna ładowność - licząc w tym ładunek w samym aucie oraz obciążenie na haku. A to różni się nawet w tej samej grupie modeli. Inny wskaźnik to GAWR Gross Axle Weight Rating - czyli, ile wynosi dopuszczalne obciążenie na oś, a wszystko to razem pozwoli ustalić GCWR czyli Gross Combined Weight Rating, a to określa, ile mogą maksymalnie ważyć pojazd plus pasażerowie, plus ładunek. Przeciążenie może bardzo znacząco utrudnić kierowani, powodować kłopoty z hamowaniem i w konsekwencji prowadzić do wypadku. Być może nawet opłaca się z naszym składem zajechać na wagę, aby mieć pewność, że wszystko jest w granicach limitów, a my sami mamy uprawnienia, by tym powozić.

piątek, 15 lipiec 2016 07:59

Dla inwalidy od A do Z

Napisane przez

Jadąc po 401 zwróciłem kiedyś uwagę na dziwny samochód ze znaczkiem inwalidy z tyłu - taki gabarytowo podpompowany SUV.
Co się okazało? Wbrew podejrzeniom o jakąś chińską czy indyjską dywersję rynkową pojazdy te, o nazwie MV-1 (Mobile Vehicle-1 produkowane są w pobliskiej Indianie przez... Vehicle Production Group LLC przedsiębiorstwo z Miami specjalizujące się w wytwarzaniu taksówek i innych pojazdów dostępnych dla osób na wózkach inwalidzkich. Produkcja rozpoczęła się w 2011, a po pokonaniu kłopotów finansowych, ponownie w marcu 2014 roku, tym razem w całości w oparciu o firmę AM General, która wyłoniła z siebie w tym celu firmę córkę Mobility Ventures. To ta ostatnia zajmuje się dystrybucją taksówek dla inwalidów - 4-drzwiowych minivanów z silnikiem z przodu i napędem na tylne koła. Jednostkę napędową jest silnik Forda, 4,6 litrowy, ośmiocylindrowy, o mocy 248 KM. Co ciekawe, producent sprzedaje ten samochód również w wersji na gaz ziemny. Najnowsze modele wyposażone są w oszczędniejsze silniki 6-cylindrowe Tri-VCT o pojemności 3,7 litra. Skrzynia biegów jest automatyczna czterobiegowa i pochodzi z Crown Victorii. Przełączanie biegów - przy kierownicy.
MV-1 jest pierwszym w Ameryce samochodem zaprojektowanym od zera z myślą o osobach niepełnosprawnych. Może przewozić do 6 osób, w tym dwie na pełnowymiarowych wózkach. Wykorzystywany w wielu miejscowościach USA i w Kanadzie do usług przewozowych dla niepełnosprawnych.
A z czym kojarzy się AM General?

czwartek, 07 lipiec 2016 20:59

Autka

Napisane przez

Wiele razy pisałem już, że jak tak człowiek dobrze pomyśli, to za mniej niż 10 tys. może mieć całkiem porządne używane auto, komfortowe, a czasem nawet luksusowe; jeśli jednak upieramy się – nie przeczę, że czasem słusznie – by jeździć nowym samochodem z całą furą gwarancji na lata, to mamy też do wyboru całkiem przyjemne samochody w granicach 10 tys. dol. Trzeba tu jednak uważać, bo ceny są tak skonstruowane, że jeśli będziemy wybredni i dodawali opcje, to zamiast 10 zapłacimy 16 tysięcy. To dziesięć to jest raczej na wabia, bo jak się podliczy wszystkie podatki i opłaty, to ostatecznie wychodzi coś na kształt 13 tys. I tak jest to bardzo tanio.
Jednym z takich przyjemnych małych i tanich samochodów jest nissan micra wyposażony w 1,6-litrowy rzędowy silnik czterocylindrowy i pięciobiegową ręczną skrzynię biegów. Oczywiście, jest to auto „podstawowe”, bez elektrycznie otwieranych okien czy innych udogodnień. Gdy chcemy je mieć, musimy dopłacić – w wersji S dostaniemy klimatyzację, cruise control, w SV podgrzewane lusterka boczne, otwieranie na pilota i właśnie elektrycznie otwierane okna. Najdroższa, usportowiona micra SR ma dodatkowo światła przeciwmgielne, spoiler z tyłu, monitor tylnej jazdy i wtyk USB. No, ale wtedy cena podskakuje do ok. 15 tys.

        Jeżdżenie w klapkach, boso, wykładanie przez pasażera nóg pod przednią szybę, wszystko to są uroki lata w samochodzie. Problem w tym, że uroki bardzo niebezpieczne.

        Tak, to prawda, że dzisiejsze samochody prawie same się prowadzą, że w mroki ludzkiej niepamięci odeszły złowrogie pojęcia typu „pięta-gaz” czy męcząca jazda standardem w wielokilometrowych korkach nad morze. Dzisiaj nawet standardy nie uciekają do tyłu przy ruszaniu pod górkę, a wiele samochodów w korkach o prędkości do 40 km/h jeździ samoczynnie.

        Tak czy owak, auto to duże i ciężkie urządzenie, które niejednemu może wyrządzić krzywdę.

        Nie trzymajmy nóg pod szybą, bo w razie eksplozji poduszki powietrznej (do jakiej może dojść nawet na dużym „bumpie”) połamie nam te nogi w kilku miejscach lub urwie; szanujmy samochodowe pedały, bo w niektórych sytuacjach będziemy je musieli z całych sił wcisnąć i noga w klapku, który może się ześlizgnąć, nie bardzo do tego się nadaje. Nie prowadźmy samochodu boso, bo w razie stłuczki czy wypadku będziemy musieli bawić się w fakira, chodząc po szkle, rozlanym oleju i rozrzuconych plastykowych i metalowych odłamkach.

        Lato, oprócz tego, że to czas najprzyjemniejszej jazdy, jest również okresem największej liczby śmiertelnych wypadków, między innymi dlatego, że upał, odwodnienie i zmęczenie wzroku prowadzą do błędnych decyzji. Nie lekceważmy tych czynników, bo czasem nie warto ryzykować życia własnego i rodziny nocnym powrotem po całodziennym brykaniu na słońcu.

        Inne uwagi?

        1. Zachowujmy się zgodnie z przepisami i korzystajmy z przysługującego pierwszeństwa, grzeczni wbrew przepisom, stanowią zagrożenie, ponieważ ich działania są nieprzewidywalne – masz pierwszeństwo – to jedź!

        2. Kierunkowskaz misiu, kierunkowskaz – jedno z najważniejszych „światełek” w samochodzie; sygnalizujmy swe zamiary na długo wcześniej – zwłaszcza zamiar zmiany pasa ruchu.

        3. Włączanie się do ruchu. Kocham ludzi, którzy rozpędzają się do zawrotnej prędkości 60 km/h, po to by wjechać na autostradę, gdzie większość samochodów ma na liczniku dwa razy tyle. Jest to szczególnie widowiskowe, gdy, na przykład, uda im się w ten sposób wjechać przed rozpędzoną cysternę z naczepą.

        Włączając się z taką prędkością, uniemożliwiają bezpieczny wjazd na autostradę wszystkim jadącym za nimi. A więc Panie, Panowie, gdy zrównamy się z kierunkiem pasów autostrady, to „rura”, pokazujemy, ile koni siedzi w motorze, i nie ważmy się wjeżdżać, gdy mamy mniej niż 100 na liczniku.

        4. Blokowanie lewego pasa – wyprzedziłeś, to zjeżdżaj! Nawet jeśli wydaje ci się, że 120 km/h to maksymalna prędkość, z jaką powinno się jechać. Lewy pas powinien być do wyprzedzania. Koniec, kropka. Od wyłapywania demonów szybkości jest policja. Blokowanie lewego pasa prowadzi do groźnych sytuacji i nie jest ważne, kto ponosi winę, ważne jest, aby ich unikać.

        Żyj i daj żyć innym. Widzisz, że ktoś się spieszy – daj mu jechać – może ma powody, może go coś boli, chce mu się sikać albo gna seksualne oszołomienie. W każdym z tych wypadków trzeba mu zrobić miejsce. Jeśli zaś rzeczywiście jedzie dużo za szybko, stwarzając zagrożenie – można z samochodu zadzwonić na policję. To jej sprawa.

        To samo dotyczy idiotów, którzy „siadają nam na tyłku” – przy pierwszej lepszej okazji dajmy im jechać.

        Wszystkie powyższe wskazówki, to nic innego jak zdrowy rozsądek w działaniu. Pan Bóg daje nam lato – korzystajmy z niego jak ludzie – do czego namawia

Wasz Sobiesław.
        Udanych wakacji!

piątek, 24 czerwiec 2016 00:07

Mazda CX-5 - Użyteczna i miła

Napisane przez

        Zdarza mi się pisać o samochodach niepraktycznych, mało kombatybilnych ze zwykłą rodziną z dwójką dzieci.

        Jeśli taka rodzina 2+2 weźmie kartkę i spisze, czego potrzebuje, to wyłoni się  obszerny, w miarę oszczędny samochód, w który oprócz codziennych zadań, będziemy w stanie włożyć całą naszą gromadę, zapakować wszystkie bety i wyjechać na dwa tygodnie na północ; samochód, który będzie miał wygodny dostęp do rzeczy w bagażniku, a zarazem będzie się przyjemnie prowadził na długich trasach.

        Gdy tak to podsumujemy, wyłoni się nam obraz mazdy CX-5 rocznik 2016 – idealnego małego SUV-a, który jest nafaszerowany współczesną technologią, a jednocześnie jako jeden z niewielu na rynku oferuje trochę fanu kierującemu, choćby w postaci 6-biegowej standardowej skrzyni biegów, z automatyczną blokadą ujeżdżania do tyłu na podniesieniach. Konkurująca z mazdą honda CRV ma niestety wyłącznie przekładnię stożkową bezbiegową. A więc mamy tutaj użyteczność posuniętą do granic religii, a jednocześnie samochód, z którego każdy kierowca wysiądzie z uśmiechem.

        CX-5 kwalifikowany jest jako compact crossover. Mazda produkuje go od 2012 roku na wspólnej, lekkiej platformie z mazdą 3 i 6, oferując oszczędne silniki czterocylindrowe: 2-litrowy o mocy 155 KM i 2,5-litrowy o mocy 184 KM. Do wyboru mamy napęd na cztery koła lub na przednie – Jeśli uznamy, że napęd na cztery koła w naszym klimacie jest konieczny, zapłacimy więcej za benzynę, co jest chyba oczywiste.

        I jeśli komuś potrzeba mocy, nie będzie rozczarowany, jeśli wybierze  155-konny motor z ręczną przekładnią. W tym w miarę lekkim samochodzie jest to zupełnie wystarczające.

        Na co możemy liczyć, jeśli chodzi o technologię? 7-calowy wyświetlacz centralny, standardowo Bluetooth, adaptacyjny cruise control oraz ostrzeganie przed wyjeżdżaniem z pasa ruchu, a także elektroniczny hamulec ręczny.

        Mazda sprzedaje CX-5 w trzech wersjach, sport, touring i grand touring – we wszystkich mamy możliwość zamówić napęd na wszystkie koła.

        W CX-5 sport (od 22 675 dol. za auto z napędem na przód  i 25 325 dol. AWD) otrzymamy 2-litrowy silnik, 17-calowe koła, klimatyzację, składane tylne siedzenia, CD stereo z 4 głośnikami i łączem USB, Bluetooth, tapicerkę z materiału, pilota, uruchamianie silnika na guzik, cruise control, teleskopowo regulowaną kierownicę, elektrycznie opuszczane okna, zamki i elektryczne ustawianie lusterek.

        W przypadku touring dostaniemy 2,5-litrowy silnik z 6-biegowym automatem pozwalający przestawić jazdę na tryb sportowy, dodatkowo system monitorowania martwego punktu, kamerę biegu wstecznego i 6-głośnikowy system nagłaśniający czy sterowane głosem menu komunikacyjne etc.       

         Jeśli zdecydujemy się wyłożyć 29 100 dol., dodamy do tego pakietu skórzane, podgrzewane przednie fotele, szyberdach, podgrzewane lusterka boczne, automatyczną, dwustrefową kontrolę temperatury, 9-głośnikowe nagłośnienie etc.

        Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, CX-5 zaliczany jest do czołówki. Insurance Institute for Highway Safety klasyfikuje tę mazdę do Top Safety Pick.

        Auto ma wysoko zaawansowaną technologicznie kontrolę przyczepności  i stabilności oraz system ABS. Kierowcy zgodnie podkreślają, że świetnie wchodzi w zakręty i można bronić twierdzenia, iż jest to jeden z najlepiej prowadzących się crossoverów na rynku.

        Konkurencja?

        Wspomniana honda CR-V, ford escape, subaru forester.
        
        Jednym słowem bardzo przyjemny samochód.

O czym zapewnia
Wasz Sobiesław

piątek, 17 czerwiec 2016 15:28

Auto na poziomie

Napisane przez

        Bardzo często usiłuje się nas przekonywać lipnymi argumentami. W Stanach Zjednoczonych w rezultacie zamachu na homoseksualny klub nocny trwa kampania przeciwko sprzedaży karabinów dla ludności – przekonuje się przy tym, że jak tylko dostęp do karabinów będzie utrudniony, to od razu ustaną zamachy...         

        Tymczasem w takiej w Szwajcarii, gdzie każdy mężczyzna ma w domu obowiązkowe jedną albo dwie wojskowe giwery strzelające ogniem ciągłym, liczba zamachów i morderstw na głowę należy do najniższych na świecie.

        A zatem to nie karabin zabija, przeciwnie, dzięki niemu czasem udaje się ocalić życie.

piątek, 10 czerwiec 2016 15:14

Spanie w aucie

Napisane przez

        Pisałem już o przerabianiu vana na camper, czas na inny interesujący temat letni.

        Jeżdżąc na weekend na północ, mamy ograniczone możliwości noclegu. Biwakowanie w parkach prowincyjnych w odległości mniejszej niż 300 km od Toronto jest bardzo niepewne – wielu ludzi rezerwuje miejsca jeszcze zimą i wyjeżdża tam na wakacje całymi rodzinami. Motele są taką sobie alternatywą, i również bywają obłożone.

        Co w takim razie ze spaniem we własnym samochodzie? Wiele aut doskonale się do tego nadaje, siedzenia składają się na płasko i dwie osoby wyśpią się całkiem dobrze.

        Nie mówiąc już o całej gamie namiotów na dach, choć są one trochę drogie (ponad 1000 dol.). Urządzenia te rozkładają się w pięć minut, zapewniając wygodne spanie na wysokościach.

        No więc, jak to jest z tym spaniem w aucie? Można w Ontario, czy nie można?

        Można! Wszędzie tam, gdzie wolno parkować na noc, możemy także spać; na rest stopach albo na przykład na jakichś spokojnych parkingach koło Walmartu czy dużych stacji benzynowych.

        Te ostatnie przybytki są o tyle ważne, że można w nich skorzystać z ubikacji, łazienki i coś sobie kupić.  Walmart jest zresztą przyjaźnie nastawiony do użytkowników camperów, jest co prawda jakieś 10 proc. sklepów, gdzie na całonocny parking się nie zezwala, ale to są wyjątki – warto więc zapytać w sklepie, czy można się zatrzymać. No i parkować z głową, nie na przejściu, tylko w oddalonym miejscu, na uboczu – najlepiej w sąsiedztwie stojących już tam domów na kółkach. Niepisana zasada mówi, żeby nie nadużywać gościnności i spać w takim miejscu tylko jedną noc.

        Oczywiście, mieszkanie w samochodzie przez tydzień jest dość uciążliwe, ale kiedy właśnie wyskoczyliśmy na rybki, to jest to prowizoryczny sposób przeflancowania się z jednego dnia na drugi.

        Trzeba też pamiętać, aby mieć jak najmniejszą sygnaturę „radarową” i swoją obecnością nie drażnić gospodarzy miejsca. Warto popatrzeć i ustalić miejsce noclegu zawczasu, tak by później podjechać wieczorem, a zwinąć się wczesnym ranem. Skoro i tak spędzamy cały dzień na wodzie lub nad wodą, jest to rozwiązanie zupełnie niezłe. Trzeba przy tym kierować się zdrowym rozsądkiem, jak to w życiu.

        Czy jest to niebezpieczne – raczej nie – wszystko zależy od miejsca.

        Pamiętajmy też o jednej bardzo ważnej rzeczy. Otóż w samochodzie trzeba być trzeźwym – niezależnie od tego czy prowadzimy, czy w nim śpimy. Gdy idziemy do auta po cd, śpimy w nim, tankujemy, kiedy kierujący jest w ubikacji – wszystkie te sytuacje podpadają pod care and control. Jeśli policjant uzna, że „opiekujemy się” lub jesteśmy w stanie „kontrolować” samochód, będąc w stanie nietrzeźwym, możemy być oskarżeni o przestępstwo kryminalne, co w konsekwencji może nas nawet zaprowadzić do więzienia, o mandacie nie wspominając.

        Czy zatem możemy pijani spać we własnym samochodzie? Tak, jeśli nie mamy dostępu do kluczyków (są zamknięte w domu) lub pozostawione w innym niedostępnym miejscu. W pewnym cytowanym szeroko przypadku kierowca zostawił kluczyki w krzakach poza samochodem, ale i tak dostał mandat, ponieważ przyznał się, że cały czas wiedział, gdzie są...

        Spanie w samochodzie po piciu to jest ostateczność i trzeba tu być bardzo ostrożnym, bo można się nabawić nieprzyjemności. Oczywiście, o wiele większych nieprzyjemności nabawimy się, prowadząc auto po pijanemu...

        Tak więc weekendowy wypad – zwłaszcza bez rodziny – możemy przeprowadzić z uwzględnieniem noclegu w aucie – może nie najprzyjemniejszego, ale całkiem wygodnego.

                O czym zapewnia Wasz Sobiesław.