Goniec

Switch to desktop Register Login

Moto-Goniec

Moto-Goniec

czwartek, 05 maj 2016 23:34

Pojazd na odyseję - Honda odyssey 2016

Napisane przez

        Do odysei potrzebny jest niezły korab. Prawdopodobnie dlatego projektanci hondy odyssey zaprojektowali samochód, prawie samowystarczalny, w którym na upartego dałoby się wygodnie mieszkać.

        Oszczędzająca paliwo i mocna szóstka, wyciszona kabina i trzeci rząd foteli, które można złożyć lub wyjąć, a do tego zrywność i dobre prowadzenie się na zakrętach to zalety, których nie posiada wiele miniwanów. Dlatego honda odyssey rocznik 2016 błyszczy wśród plejady aut tej kategorii.

        Jedynym mankamentem jest ce-na plasująca się w wyższych strefach stanów średnich. Ale powiedzmy, że nie jest to najgorsza rzecz, ponieważ popularna „odyseja” trzyma cenę i wartość odsprzedaży jest również wysoka.

piątek, 29 kwiecień 2016 14:47

Mieszać biegami każdy może…

Napisane przez

        Różne można mieć opinie na temat uczciwości sprzedawców samochodów, ale jest rzeczą raczej czy udowodnioną, że oszustw mniejszych większych  jest całkiem sporo.

        No bo jakże inaczej nazywać powszechne oszukiwanie na danych o spalaniu, o aferze Volkswagena nie wspominając.

        Wszyscy podkręcali dane, tak by wydawało się, że auta jeżdżą dosłownie na kropelkach, a jeśli nie były to dane brane wprost z księżyca, to uzyskiwane w superidealnych warunkach nijak mających się do prawdziwej eksploatacji.

        Borykał się z tym Hyundai, a obecnie o to samo oskarżany jest Mitsubishi. W tym przypadku sytuacja jest o tyle skomplikowana, że w takiej na przykład Japonii samochody o niskim spalaniu mają ulgi podatkowe, a więc nie chodzi jedynie o nabicie w butelkę kupującego, ale też tamtejszego fiskusa.

piątek, 22 kwiecień 2016 13:53

Trzeba donosić!

Napisane przez

        Wiosna coraz wyraźniejsza, pora więc wrócić to tekstów „obyczajowych”.

        Ludzie na wiosnę dostają lekkiego podniecenia i zachowują się na drodze jak kretyni, do tego dochodzi osłabienie wiosenne, czyli rozkojarzenie hormonalne. Ze zderzenia tych nastawień rodzi się problem drogowy. No bo jedni cisną gaz i robią slalom między pasami, a drudzy zwalniają, otwierają okno i wdychają wiosnę, wsłuchani w odgłosy budzącego się życia.

        Co robić?

        Zdawać sobie sprawę i hamować własne rozochocenie wiosenne. Wiosna, jaka jest, każdy widzi, ale prowadzenie samochodu to poważna sprawa.

        Pierwsza zasada mówi - odsuwać się od niepewnych kierowców, wszystko jedno czy za szybkich, czy za wolnych; róbmy im miejsce na drodze niczym w psychiatryku. Nie ubędzie nam, a możemy uniknąć sporo nieprzyjemności, czy może nawet ocalić życie.

        Samochód osobowy, minivan, van i co jeszcze? No na przykład ford transit. Po co? No, na przykład, po to, by mieć samochód do biznesu czy wożenia dużej rodziny.

        Transit to nowoczesny van o samonośnym nadwoziu, mało pali, jest wysoki i wejdzie do niego pół zagraconego garażu i mała żyrafa; oferowany jest w trzech wysokościach dachu.

        W konfiguracji pasażerskiej mamy standardowo 8 miejsc dla pasażerów, a opcjonalnie 10. Jeśli myślimy o jakimś lekkim biznesie komunikacyjnym, możemy sobie zamówić wydłużoną wersję 12- lub 15-osobową, o podwyższonym dachu, która pozwala  zabrać całkiem sporo bagażu, a w środku wygodnie postawić wyprostowane osoby 190 cm wzrostu. Ford daje nam transita w trzech długościach i trzech wysokościach  nadwozia.

piątek, 08 kwiecień 2016 14:51

A więc REWOLUCJA!!!

Napisane przez

     Dzisiejszy temat narzuca się sam. Co prawda, o samochodach elektrycznych już pisaliśmy, ale Tesla to jest Tesla, czyli klasa dla siebie i nie można jej omawiać razem ze wszystkimi innymi - zwłaszcza gdy mowa o z dawna oczekiwanym modelu 3; samochodzie, który ma po linii „elektrycznej” konkurować z BMW 3, audi czy lexusem.

     Po raz pierwszy w historii zdatny do normalnego użytku całkowicie elektryczny pojazd - nie hybryda - oferowany jest w cenie dla zwykłego obywatela; za mniej niż połowę ceny poprzednich modeli tej nowatorskiej firmy. Co prawda, zasięg jest mniejszy od tesli S, ale i tak ma to być pierwszy masowy model Tesli; model, który może z tej firmy uczynić koncern nawet na miarę General Motors.

     Na razie po teslę 3 ustawiają się kolejki na przedpłaty tych wszystkich, którzy zawsze chcą jako pierwsi mieć coś nowego. Tesla zdołała wypromować swoją markę w podobny sposób jak wcześniej Apple iPod czy iPhon.

piątek, 01 kwiecień 2016 14:49

Owinięta wokół kierowcy...

Napisane przez

    Mazda miata jest samochodem, o którym można opowiadać do znudzenia. W tej kategorii  samochodów, które po prostu przyjemnie się prowadzi nie ma lepszego. Przypomina mi się anegdota o pewnym pilocie z lat 30. ubiegłego wieku, (kiedy to lotnictwo pasażerskie dopiero raczkowało, a większość komercyjnych lotników woziła pocztę), który upomniany, że źle odnosi się do pasażerów stwierdził, I am in the business of flying planes...

    No właśnie, jeśli w ten sposób podchodzimy do jeżdżenia - jako po prostu li tylko jeżdżenia - czynności, która przynosi nam przyjemność, to mazda miata jest samochodem dla nas, dzisiaj już nie miata, tylko MX5. Czy samochód, który w latach 90. stał się kultowy, można jeszcze dopracować? Okazuje się, że tak.

czwartek, 17 marzec 2016 23:22

Tylko na dobrej gumie

Napisane przez

    Pisałem w poprzednim numerze  o możliwości eksplozji opony, zostańmy więc przy ogumieniu, bo wiosna to czas, gdy wielu z nas wymienia opony na letnie lub all-season i może się okazać, że powinniśmy jednak kupić nowe.

    Jedna rada – nie oszczędzajmy na oponach! Możemy oszczędzać na wszystkim innym – nawet na wymianie oleju czy myjni, ale na oponach nigdy! To jest sprawa życia lub śmierci. Nie tylko chodzi tu o drogę hamowania, ale na przykład o to, czy wpadniemy w poślizg i nas obróci, czy nie.

    A więc wymieniajmy opony raz na sześć lat albo gdy bieżnik jest mniejszy od 3 mm.

    Jak najlepiej dobrać oponę do naszego samochodu? Jak czytać oznaczenia na ścianie opony?

    Symbole te mówią o wielu sprawach: rozmiarze, strukturze wewnętrznej, najwyższej dopuszczalnej prędkości, rodzaju samochodów, do jakich opona jest przeznaczona, etc.

    I tak, P oznacza, że mamy do czynienia z oponą do samochodów osobowych, LT (light truck), czyli  niewielkich ciężarówek i furgonów, T to temporary spare – opona zapasowa; a ST (special trailers) – naczepy.

    Co ciekawe, jeśli opona nie ma takiej litery, to oznacza rozmiar metryczny (euro). Opony P-metryczne i Euro-metryczne tych samych rozmiarów mogą się różnić, gdy chodzi o rekomendowane wielkości ciśnienia i dopuszczalnego obciążenia.

    Inne oznaczenia:

    Szerokość opony

    Szerokość mierzy się w milimetrach w najszerszym miejscu. I tak, opona 225 ma 225 mm od zewnętrznej do wewnętrznej ścianki.

    Aspekt Ratio

    Określa stosunek wysokości ściany opony do jej wysokości. I tak, na przykład, opona 225/55 ma 225 mm szerokości, a stosunek wysokości ściany do jej szerokości wynosi 55 proc. Im mniejszy ten stosunek, tym bardziej "przysadzista" sama opona.

    Wielkość felgi

    Kolejne oznaczenie to średnica koła – opona 225/55/16 nadaje się na koła średnicy 16 cali.

    Trzeba wiedzieć, że do danego modelu felgi pasują opony o kilku rozmiarach – warto więc zastanowić się, czy nie chcemy trochę szerszej albo wyższej opony, przy czym zawsze trzeba pamiętać, że zmiana wielkości koła, która się za sprawą takiej decyzji dokona, wpłynie na odczyt licznika prędkości.

    Kolejna wielkość służąca do określania  opony to indeks obciążenia (load index) – jaką wagę dana opona może przenosić przy maksymalnym bezpiecznym napompowaniu. Wielkość ta odpowiada specjalnemu indeksowi. I tak na przykład, gdy indeks wynosi 97, to nie oznacza, że opona ma dopuszczalne obciążenie 97 funtów czy kilogramów, lecz – 1609 funtów.

     Następna ważna charakterystyka to speed rating, czyli maksymalna bezpieczna prędkość, z jaką można jechać na danej oponie. Wielkość ta oznaczana jest literami od A do Y z jednym wyjątkiem – H przypada między U i V.

    Odpowiednie dla danego samochodu rozmiary opon oraz zalecane ciśnienia napompowania znajdują się na tabliczce umieszczonej przy drzwiach kierowcy, no i oczywiście w instrukcji do auta.

    Oczywiście opony powinny być jednakowe na wszystkie koła, jedne da się przekładać, by wyrównać zu-żywanie, inne nie. Opony letnie lub do samochodów usportowionych często mają zaznaczony kierunek obrotu. Od rzeźby bieżnika zależy nie tylko to, jak sprawnie opona odprowadza wodę, błoto czy śnieg, ale również wielkość szumu jazdy w samochodzie.

    Na rynku mamy bardzo dużo opon z Azji, wiele dziwnych marek. Zazwyczaj są dobrej jakości i jeśli eksploatujemy nasz samochód bez żadnych ekscesów, będziemy z nich zadowoleni.

    Dla większości z nas głównymi rzeczami przy podejmowaniu decyzji kupna jest trwałość bieżnika, czyli to czy opona starczy na 60 tys., czy np. na 105 tys. km (wielkości te oczywiście zależą od sposobu eksploatacji) oraz to czy jest cicha podczas jazdy. To drugie ma znaczenie zwłaszcza dla ludzi jeżdżących na długich trasach.

    W Internecie można znaleźć wiele firm sprzedających opony wysyłkowo, polecam te kanadyjskie, jak choćby PMCtire.com z Quebecu czy naszą poczciwą CanadianTire – warto poczekać na wyprzedaż – znać rozmiary, o jakie nam chodzi, i kupić, kiedy cena będzie 50 proc. Przy kupnie opon niestety dochodzi jeszcze koszt instalacji i wyważenia koła – można to zawczasu negocjować przy kupnie, oraz opłata środowiskowa. Wiele firm każe sobie też płacić za zostawiane stare opony.

    Jednym słowem, kupujmy opony na spokojnie, zaopatrzeni w podstawowe informacje i najlepiej porównujmy wszystko w Internecie.

    Wbrew pozorom koła to jest najważniejsza rzecz w samochodzie, bez nich auto nie pojedzie, a to co na kołach, decyduje o naszym bezpieczeństwie, komforcie jazdy, no i ma też wpływ na zużycie paliwa, o czym życząc wiosennie szerokiej drogi, zapewnia Wasz Sobiesław.

    Wiele osób  prosiło o komentarz do niedawnego wypadku limuzyny prezydenta Dudy, więc dzisiaj wszystko inne odkładamy na bok.

    Szczęśliwie nigdy nie rozleciała mi się opona na kole, widziałem, jak rozlatywały się  u innych, ale zawsze były to naczepy ciągników siodłowych, które z reguły mają niezadbane koła i stare ogumienie. Nie mogę więc powiedzieć, że piszę z własnego doświadczenia, nie znam też nikogo, komu opona rozleciała się na autostradzie. W bardzo dawnych czasach  jakiś dowcipniś przeciął mi oponę nożem z boku do kordu stalowego i gdy przejeżdżałem z prędkością jakichś 60 km/h przez tory tramwajowe, gwałtownie uszło z niej powietrze. Może gdybym był na autostradzie, miałbym kłopot, a tak, skończyło się na wymianie koła i nowej oponie.

piątek, 04 marzec 2016 14:00

Kia optima 2016

Napisane przez

    Podobno nazwa Kia oznacza "wschodzący z Azji", wychodzący z Azji. Pamiętam, jak ten ciekawy  koreański producent samochodów debiutował w Ontario modelem kia rio sprzedawanym poniżej 10 tys. dol. Te mydelniczkopodobne pojazdy nie wzbudzały wówczas większego zainteresowania, ale podobnie jak Hyundai (który notabene jest właścicielem 33 proc. Kia Motors), Kia powoli, ale systematycznie powiększała gamę modeli i poprawiała ich jakość. Czternaście lat temu J.D. Power lokował ją na ostatnim miejscu w zestawieniach jakości, dzisiaj zaś na drugim, zaraz za... porsche.

    Dzisiaj śmiało można powiedzieć, że w tym przypadku nasze pieniądze kupują "najwięcej auta" na rynku.

    Jedną z ciekawszych propozycji Kia w tym roku jest model optima; auto nie najtańsze, ale oferujące  bardzo dobre niskie spalanie, duży komfort jazdy i całą szeroką gamę różnych gadżetów (jak choćby automatyczne wyłączanie długich świateł w przypadku wykrycia ruchu z przeciwka) i atrakcyjną sylwetkę. To wszystko w "górnych stanach stanów średnich", nieco ponad 20 tysięcy CAD. W dzisiejszych czasach globalizacji wszystko można kupić, dlatego też swe seksowne kształty optima 2016 zawdzięcza projektantowi Audi, Peterowi Schreyerowi.

czwartek, 25 luty 2016 22:39

Kiedy kuper zaczyna latać po drodze

Napisane przez

    Zanim jeszcze w tym tygodniu zaczęły się śnieżyce, mżawki marznące i ulewy, jechałem w środku nocy przez Skyway Bridge,  na cruise control, nieco ponad dopuszczalną prędkość. Pusto głucho, sucho. Dobra, leniwa jazda.

    No i na samym szczycie mnie zmroziło. Dostałem nagły podmuch wiatru i kuper auta zaczął się wozić.

    Miałem szczęście, bo było sucho i nie zareagowałem gwałtownie. Jednym z pierwszych błędów, jakie popełniamy w takiej sytuacji, jest spanikowana reakcja i szarpnięcie kierownicą; to szarpnięcie może właśnie pozbawić nas przyczepności, a gdybyśmy tego nie zrobili, sytuacja wcale nie byłaby taka groźna.

    Nie tylko jazda zimowa grozi nagłą utratą kontroli nad pojazdem. Można się poślizgnąć nie tylko na lodzie, ale również na wodzie, można czasem wpaść w poślizg na zmoczonym kurzu, gdy latem zaczyna padać...

    Pierwszym przykazaniem jest oczywiście uważna jazda...

    No, ale jeśli nam się zdarzyło odpłynąć myślą od drogi, i zmiana warunków nas jednak zaskoczy, wówczas drugie przykazanie mówi "spokój" – trzeba zachować spokój i dać sobie sekundę – dwie na reakcję. Samochód często – np. przy hydroplaningu – wróci sam do przyczepności, jeśli nic gwałtownego nim nie uczynimy.

    Gdy jednak zagrożenie zacznie się rozwijać, reagujmy w zależności od potrzeby; łagodnie sterujmy kołami przednimi, by były ustawione zgodnie z kierunkiem przemieszczania się samochodu, broń Boże żadnego gwałtownego hamowania.

    Trudno w dzisiejszych czasach coś ogólnie radzić, ponieważ bardzo dużo zależy od tego, czym kierujemy; czy nasze auto wyposażone jest w automatyczny system traction control albo wspomaganego brania zakrętów, czy nie; czy ma napęd na cztery koła, na przednie, czy na tylne; czy ma hamulce bezblokadowe, a jeśli tak, to której generacji. W coraz tańszych samochodach jest coraz więcej systemów wspomagających. Stąd trudno mówić o jednakowej formule – prócz wspomnianego zachowania spokoju.

    Generalnym przykazaniem powinno być poznanie własnego samochodu w takich sytuacjach, stąd rada, by jednak poćwiczyć sobie na jakimś placu jazdę po śniegu i lodzie. I nie chodzi o to, byśmy uczyli się dryftu, tylko byśmy generalnie mieli poczucie zachowania się naszego samochodu; byśmy wiedzieli, co on zrobi, gdy na abeesie skręcimy kołami etc. No i oczywiście, dbajmy o swoje auta, nie o to jak wyglądają, bo to życia nam nie uratuje, ale dobre opony, to i owszem, mogą. Dobrze ustawiona zbieżność, dobrze napompowane koła. To wszystko są drobne rzeczy, które łącznie sprawią, że w danej sytuacji nie wpadniemy w poślizg.

    Kolejna rzecz zaś, to by jednak w bardziej wymagających warunkach nie jeździć na cruise control czy innych automatach i nie pozwalać sobie na dekoncentrację.

    Skoro już jestem przy urokach zimowej jazdy, to warto przypomnieć kilka podstawowych zasad.

    Pierwsza jest taka, aby ZAWSZE odśnieżać całe auto łącznie z dachem, a nie tylko szyby. Jest to nie tylko grzeczność wobec innych użytkowników dróg, ale również kwestia naszego własnego bezpieczeństwa - w trakcie jazdy śnieg z nieodśnieżonego dachu czy maski natychmiast będzie nawiewany na oczyszczone szyby i mimo włączonego ogrzewania możemy mieć ograniczoną widoczność. No i  wycieraczki – właściwie powinniśmy je wymieniać każdej zimy, bo jest to wydatek groszowy w porównaniu z korzyściami. Dobre wycieraczki, zwłaszcza nocą, to podstawa! Dobrze oczyszczona szyba przekłada się na mniejsze zmęczenie przy prowadzeniu.

    Warto też wozić w aucie grubsze ubranie, jakiś sweter, rękawice. Zazwyczaj w mieście, jeśli jeździmy samochodem, jesteśmy zbyt lekko ubrani i przez lekką stłuczkę możemy nabawić się zapalenia płuc.

    Oczywiście, oprócz dobrej zmiotki do śniegu i drapaczki do lodu przydałaby się szufla, może być krótka,  ale za to na tyle zgarniająca, by dało się odkopać auto na parkingu.

    I na koniec, rzecz najbardziej zdroworozsądkowa. Pada, drogi białe – nie musisz jechać, no to nie jedź! A jeśli musisz, to popatrz na prognozę, ruch na drogach, zobacz na radarze pogodowym, czy, gdzie i kiedy będzie padać, i zachowuj się jak dorosły człowiek.
    

    Do czego szczerze namawia, Wasz Sobiesław.