Goniec

Register Login

C300 - jest moc, jest szpan, jest wygoda

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

"Bez gwiazdy nie ma jazdy" mówią Polacy i mają wiele racji, bo okazuje się, że nie tylko oni tak sądzą. Jeśli ktoś lubi niedrogie, porządnie wykonane samochody oferujące pod rękę wszystko, co technika dać może, eksperci zgodnie pokazują na model 2015 Mercedesa -Benza C300, przodujący w klasie compact luxury sedan.

Dlaczego wydawać pieniądze na coś takiego?

Po pierwsze, dość dobrze trzyma wartość, po drugie jest to optymalne wyważenie po niemiecku użytecznych gadżetów z doskonałym wyczuciem jazdy, po trzecie cena nie jest tutaj bardzo wygórowana i powiedzmy sobie szczerze, że możemy tu mieć porządne auto za cenę SUVa.

Kupno auta o uznanej, luksusowej marce często da nam też lepszą gwarancję czy program pomocy drogowej. No i - umówmy się - słowo "luksusowy" służy tutaj raczej celom wizerunkowo-marketingowym, i dotyczy po prostu dobrze zrobionego pojazdu, na którego produkcji nie oszczędzało się ani przy desce projektanta, ani w fabryce. Jest też w czym wybierać, ten segment to m.in. Audi A4, Acura TLX, BMW serii 3, Cadillac ATS, Infiniti Q50, Lexus IS czy Volvo S60
C300 został na 2015 rok całkowicie przeprojektowany, i prócz nowoczesnego wyglądu oferuje, dobre przyspieszenie przy jednoczesnym niskim zużyciu paliwa.

Wizualnie wydaje się większy niż w rzeczywistości a wykończenie kabiny pasażerskiej nie pozostawia nic do życzenia.

Jak się już do tego przyzwyczailiśmy w nowoczesnych samochodach, Benz ma dwulitrowy, czterocylindrowy silnik, który dzięki turbodoładowaniu daje super przyspieszenie, przy spalaniu (kombinowanym) rzędu 8,4 litra na sto.

W wersji podstawowej dostaniemy skórzane fotele, przednie są podgrzewane, radio satelitarne, system nawigacji, szyberdach i rozruch na guzik.

Oczywiście pierwsze co się nasuwa to porównanie z innym faworytem naszej nacji BMW 328i, którego precyzja prowadzenia i przyspieszenie są legendarne.

Jednak w BMW, to entuzjastyczne posłuszeństwo kierowcy odbywa się za cenę twardszej jazdy i uboższego wyglądu. W porównaniu z C300, BMW jest w tym wypadku mniej eleganckie tak na zewnątrz, jak i wewnątrz. Na dodatek, jeśli pododajemy kilka pakietów, by dorównać doposażonemu mercedesowi, beemka okaże się droższa. Jej kabina wydaje się też być mniej wyciszona od ziomka z gwiazdą na masce. Ponoć też C300 prowadzi się tak dobrze, że jedynie najbardziej "wyrafinowani" smakosze kierownicy będą w stanie odróżnić go od BMW.

Trudno pisząc o mercedesie pominąć prestiż, jaki daje wożenie się takim autem. To jeden z tych intangible assets, jakie zapewnia kupno luksusowego wozu.

Słowem, auto "wygląda na drogie" i o to tu przecież chodzi. Wszak nie każdy z nas ma duszę Pana Samochodzika i chciałby coś co przypomina syrenkę z ferrari w środku.

Wspomniani przeze mnie eksperci zgodnie podkreślają, że choć C300 to najbiedniejszy pociotek serii C, auto jest dopracowane w każdym szczególe i pod względem standardu jakości samo jest dla siebie wyrocznią.

Oczywiście, musimy wspomnieć też o sercu, - niewielkim jak na tę klasę czterocylindrowym motorze, który jednak potrafi z dwóch litrów pojemności dać 241 KM mocy przy momencie obrotowym 273 stopo-funtów.

To wszystko zestrojone jest bezszelestnie z siedmiobiegową przekładnią automatyczną, co daje poczucie mocy i przyspieszenie 6,8 sek. od 0 do 60 mil na godzinę. Dla porównania sześciocylindrowy lexus IS 250 rozpędza się w tym przedziale w 8,7 sek.

Jak w wielu współczesnych samochodach z wyższej półki, C300 pozwala na ustawienie stylu jazdy; mamy do dyspozycji Eco, Comfort, Sport i Sport Plus. Eco robi z naszego mercedesa, coś na kształt hondy civic - Sport Plus daje wszystko co miała fabryka.

Minusy?

Zawsze można się do czegoś przyczepić - Przede wszystkim gałka zmiany biegów wyglądająca na coś, jak włącznik wycieraczek. Jest to tendencja zauważalna w wielu współczesnych samochodach, m.in. dlatego, że nie mamy już do czynienia z żadną mechaniczną dźwignią, lecz włącznikiem; jako że przekładnie są dzisiaj sterowane elektronicznie.

Niewiele jest też z tyłu miejsca na nogi. Ale te minusy nie powinny nam przesłonić plusów, których jest prawdziwe multum, o czym zapewnia

Wasz Sobiesław

Zaloguj się by skomentować