Goniec

Register Login

D L A C Z E G O?!

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Gaz, gaz, gaz na ulicach – śpiewał pewien zbuntowany zespół popularny w czasach mojej młodości, czym zarabiał sobie na opinię "antysystemowości".

A właśnie gazu na ulicach powinniśmy mieć dużo, nawet bardzo dużo. Dlaczego? Bo jest dobry, czystszy i o niebo tańszy od benzyny (33 centy za litr). Niestety, nadal ma złą prasę...

Dlaczego nie mogę dzisiaj kupić w Kanadzie samochodu na propan, a tony tego niezłego paliwa, puszcza się do atmosfery?

Dlaczego w ofercie koncernów nie ma gazowych SUV-ów czy pick-upów? Wydawałoby się czymś naturalnym, że w sytuacji, kiedy cena litra benzyny oscyluje wokół 1,20 dol., rynek wymusi korzystanie z tańszego paliwa.

Propan jest produktem ubocznym procesów otrzymywania tzw. gazu ziemnego oraz rafinacji ropy. We współczesnych silnikach spalinowych, w których o mieszance decyduje elektronika doskonale nadaje się na paliwo.

Owszem, są kłopoty z zaprojektowaniem aparatury wtryskującej w motorach tzw. direct injection, ale wszystko da się zrobić, zwłaszcza przy zaangażowaniu środków na poziomie koncernów. Zrobiła to już jedna firma w Polsce.

Dlaczego zatem gaz nie jest popularny? Bo jest tani. A tu nie ma być tanio, ma być drogo!

Samochód to nie pojedynczy pojazd, lecz cały system komunikacyjny. Ten system ma przynieść państwu znaczne dochody. Z propanem jest to o wiele trudniejsze niż z benzyną, której do niewielu innych rzeczy poza napędem się używa.

Mamy dzisiaj takich kierowników systemu, którzy nie rozumieją, że tania energia jest warunkiem koniecznym do rozwoju gospodarczego i sprzyja rozruszaniu wszystkiego – od wycieczek na północ na ryby, po zwykły handel. Jeśli więc jest coś, co pozwala jeździć za 1/3 ceny, to powinno to być promowane przez państwo, a jest tymczasem niechętnie tolerowane.

No taki mamy klimat...

Tymczasem gazem można napędzać nie tylko silniki benzynowe, ale również diesle. I tu jest dopiero rewolucja! Prostą przystawką można przestawić na propan ziejące chmurami węglowodorów autobusy czy sprzęt budowlany.

Polska firma jako jedna z pierwszych na świecie rozpoczęła właśnie sprzedaż na masową skalę instalacji LPG do aut z silnikami Diesla.

W długodystansowym teście jazdy po 100 tysiącach kilometrów, oszczędności na paliwie wyniosły 20 procent, a przy tym odnotowano ten sam poziom sprężania, żadnych wycieków, klekotania, uszkodzeń wtryskiwaczy, innych oznak wskazujących na szybsze zużycie. Następuje poprawa elastyczności pracy silnika przy oszczędnościach paliwa i przyroście mocy.

W samochodach z napędem benzynowym instalacja potrafi przełączyć zasilanie na 100 procent gazu, w dieslu wygląda to trochę inaczej. Instalacja powoduje jedynie "dotrysk gazu". LPG jest katalizatorem, dzięki któremu mieszanka spala się wydajniej.

Diesel LPG to nie pierwsza rewolucja białostockiej firmy STAG, pisze Tomasz Molga w natemat.pl. Kilka lat temu opracowano tam instalację do silników z wtryskiem bezpośrednim, przeznaczoną do aut z grupy Volkswagena. Instalacje gazodiesel przeznaczone głównie do aut ciężarowych, gdzie roczne przebiegi sięgają 100 tys. kilometrów.

Gazu mamy tutaj w bród, dlaczego nasz rząd tak nie ułoży spraw, byśmy mogli jeździć o niebo taniej niż dzisiaj? Czy Kanadzie nie zależy na tym? Wydaje się to bardzo dziwne, bo przecież tani dojazd pozwala rozwijać tereny leżące dalej na północy z dala od granicy USA.

Na dodatek propan ma status czystego, zielonego paliwa. I gdyby np. rząd Ontario premier Wynne serio mówił o ograniczeniu szkodliwych emisji z komunikacji, to już dawałby ulgi na przestawianie aut na gaz. Tymczasem suto dofinansowuje się różne hybrydy elektryczno-benzynowe... Tymczasem mogłyby to być hybrydy elektryczno-propanowe. Sam propan jest nietoksyczny, i w przeciwieństwie do benzyny posiada śladowe ilości siarki, a spalając się, zostawia zero sadzy.

Samochody napędzane propanem emitują 26 proc. mniej gazów cieplarnianych i do 60 proc. mniej tlenku węgla.

Cały czas ciśnie się więc na usta pytanie "dlaczego?"; komu zależy na wyrzucaniu do kosza superczystego taniego paliwa, którego w Kanadzie po prostu mamy zatrzęsienie? Komu zależy na tym, aby nikt w żadnym dealershipie nie oferował samochodów na gaz? Co to za spisek?

pyta zaniepokojony Wasz Sobiesław.

Zaloguj się by skomentować