Goniec

Register Login

Idzie kanadyjska zima

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

        To jest temat stary jak świat i dawno już go omawiałem; wiadomo, że przed zimą trzeba trochę popatrzeć na samochód,  warto wymienić to i owo, np. wycieraczki; to niedużo kosztuje, a nie będziemy mieć tych nacieków; trzeba się też upewnić że nie mamy w spryskiwaczu jakiegoś śmiesznego płynu na komary czy inne insekty, które latem się rozbijają na szybie, a który zimą zamarznie i zrobi dużo kłopotu; należy w ogóle popatrzyć na płyny, czy wszystkie poziomy są w porządku, czy nie mamy jakiegoś wycieku z chłodnicy... 

        Są to wszystko rzeczy, które niewiele kosztują, które można zrobić samemu. Po prostu popatrzmy przed zimą gospodarskim okiem na samochód, trochę go posprzątajmy, włóżmy skrobaczkę do lodu, zmiotkę do śniegu, takie rzeczy... 

        Jak ktoś jeździ tylko po mieście, to nie musi się aż tak bardzo przejmować, ale nawet wtedy w samochodzie warto wozić cieplejsze ubranie, jakiś sweter, jakieś grube robocze rękawice, bo bardzo często jak coś nam się stanie, nawet taka głupia guma, i człowiek wyjdzie na mróz, a właśnie miał za 10 minut być już w domu, to może z samego zdenerwowania się rozchorować. Dlatego warto mieć w samochodzie czapkę, komin, rękawice, sweter, dla spokoju wozić parasol.

        Jeśli zaś od czasu do czasu wyjeżdżamy daleko, na przykład na ryby, to warto też wozić w samochodzie dużą świecę. 

        Te wszystkie rzeczy na co dzień wydają się egzotyczne i bardzo dziwne, jednak tak się może akurat w życiu zdarzyć, że właśnie taka głupia świeca uratuje nam życie. W jaki sposób? W taki, że na przykład wpadniemy na odludziu w poślizg, zjedziemy z jakieś skarpy, nie będziemy mogli się wydostać, będziemy musieli siedzieć i czekać. I co? I zamarzniemy, jeśli nie będzie się jak ogrzać. Świeca pozwala się ogrzać na tyle, żeby wytrzymać nawet kilka godzin i nie zamarznąć tak więc warto o zimie myśleć poważnie. 

        Przeczytałem tymczasem niedawno kolejną rzecz na temat nabijania nas w butelkę przy okazji serwisowania samochodów. Jak wiadomo, jest to temat morze. To jest ta dziedzina, w której najczęściej ktoś nam bezczelnie wyrywa pieniądze z kieszeni.

        Dlatego warto, prócz tego by mieć w miarę godnego zaufania mechanika, wiedzieć również, co w naszym samochodzie trzeba zrobić. I tu można zacząć od pytania dr Googla... i nie dać się.

        Czytałem chyba w „Globe and Mail” jak samochód który był w miarę dobry, wysłano z jakąś panią w objazd po różnych serwisach dealerów. Oczywiście okazało się, że wszędzie ktoś chciał jej wcisnąć jakieś niepotrzebne zupełnie rzeczy; czy to wymianę świec, czy wymianę bębnów w tylnych hamulcach.

        Dopisuje się do zlecenia obojętnie co, zwłaszcza jeśli na oko człowiek który tę usługę sprzedaje, oszacuje nas jako naiwnych i bezbronnych

         Tak czy owak z samochodem do dużego mechanika zawsze lepiej jest wysłać kogoś, kto robi wrażenie, że się zna. 

        Między innymi dlatego, że ci, którzy przyjmują zlecenia, często mają procent od sprzedawanych usług, a więc im więcej czynności sprzedadzą, tym więcej zarobią. To motywuje tych ludzi do naciągania nas na rzeczy zupełnie odlotowe, niemające  sensu, ale taka jest struktura zarabiania i taki jest łańcuch pokarmowy...

        Oczywiście klasyka tematu „zima” to jest nowy akumulator i opony zimowe. Przyznam, że w tym roku opon nie zmieniłem, dlatego że moje zimówki są dosyć przechodzone i bieżnika nie zostało w nich już wiele. A cóż nam da założenie łysych opon zimowych. Mimo że ich guma jest bardziej przyczepna w niskich temperaturach, to nic przecież nie zastąpi głębokiego bieżnika. Tak się złożyło, że mam kupione latem nowe wielosezonowe opony, więc postanowiłem pierwszą zimę na nich przejeździć i uważam, że jest to zupełnie rozsądne. 

        Akumulator to druga ważna sprawa, nie odkładajmy tego na koniec, aż padnie, bo czasem naprawdę dużo zależy od tego, czy będziemy w stanie odpalić. Niby mamy cały czas globalne ocieplenie, ale w tym roku zimy mają być mroźne, a taki akumulator przy –30, a nie daj Boże –40°, nawet nowy, ma bardzo ograniczoną pojemność. 

        Stary po prostu nam tego wszystkiego nie ruszy z miejsca. 

        Kolejna sprawa; na śnieżne wyjazdy warto sobie kupić może nie pełnowymiarową, ale jednak łopatę do odśnieżania. To naprawdę pozwoli nam dojechać do ciepłego. Przykład? Choćby sytuacja, gdy przez cały Boży dzień nasz samochód stoi na parkingu przy pracy, my wychodzimy i okazuje się, że wszystko zasypane. Odkopanie sobie jakiegoś przejazdu ratuje cały wieczór. 

        Wspominałem już o świecy, warto też trzymać choć jakieś jedzenie, batony, wody wozić nie trzeba, zimą zawsze można podjeść śniegu. Pamiętajmy, żeby samochód odśnieżyć przed ruszeniem. Jest to z jednej strony jest całkiem dobry wysiłek fizyczny, a liczy się nie to, że będziemy widzieć, ale też, że oderwane z naszego auta płaty nie uderzą innych na drodze.

        Tak więc wystarczy wszędzie kierować się zdrowym rozsądkiem i dawać sobie więcej czasu. Coś, co latem zabiera nam kilka minut, zimą może zabrać godzinę.

         Na koniec rzecz zasadnicza; jeśli są złe warunki drogowe, nie lubimy jeździć na śniegu, to po prostu doceńmy, że mamy ciepły dom, a samochód spokojnie niezaśnieżony stoi sobie w garażu i go tam zostawmy. W końcu nie zawsze musimy wychodzić, nie zawsze też musimy jeździć, do czego w zimowym już nastroju namawia wasz Sobiesław. 

PS Niedługo, a wręcz już za tydzień, rozmowa na tych łamach z naszym zaprzyjaźnionym dealerem Hondy Sylwestrem Chylińskim o całkowicie nowym modelu accorda. Naprawdę robi wrażenie, a więc do następnego tygodnia. 

Zaloguj się by skomentować