Goniec

Switch to desktop Register Login

Jeżdżenie po Kanadzie

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

        Tego lata przypada 150-lecie konfederacji, dlatego warto zastanowić się nad wypadem w najpiękniejsze miejsca naszego rozległego kraju. Lato, lato, lato, czeka, a wraz z latem czeka rzeka, a wraz z rzeką czeka las... 

        No nie tylko las i nie tylko rzeka, w Kanadzie mamy wszystko, czego dusza zapragnie, a więc jeśli tam nas jeszcze nie było, to warto pojechać do: Miriam Porter w wheels.ca wymienia 7 takich miejsc, zaczynając od oczywistego w dniu urodzin Kanady, czyli stolicy kraju, Ottawy, gdzie ciekawe jest nie tylko zwiedzanie budynku parlamentu czy wiosłowanie canoe wzdłuż kanału Rideau. W tym roku w związku z rocznicą konfederacji w stolicy odbywać się będzie bardzo wiele imprez kulturalnych i artystycznych prezentujących dorobek kanadyjskich prowincji i terytoriów. Wiele atrakcji czeka również w okolicach stolicy, a wśród nich spływ po wzburzonych wodach rzeki Ottawa, Gatineau czy la Rouge. Do Ottawy z Toronto warto jechać „dookoła” drogą nr 7, wśród pagórków, lasów i jezior. Szczerze mówiąc, jazda autostradą 401  jest dosyć nudna. 

        Kolejne odlotowe miejsce to Hopewell w Nowym Brunszwiku. Fundy National Park na wszystkich zrobi wrażenie. Hopewell to miejsce, do którego zaprowadzi nas malownicza country road Route 915. To, co jest tam szczególne, to najwyższe na świecie przypływy morza. Tam też przez 3 godziny można sobie chodzić po dnie oceanu, więc dobrze wziąć ze sobą buty nadające się do chodzenia po wodzie. 

        Inne kanadyjskie miejsce, które na 150. rocznicę warto poznać, to północny Vancouver; sceneria samochodowych wojaży wokół Vancouveru czy to w góry nad wybrzeżem oceanu zapiera dech w piersiach, jeszcze inne miejsca to Lake Louise w Albercie, Montreal, Quebec City czy Charlottetown na Prince Edward Island. Wszystkie one oferują wspaniałe wakacyjne wrażenia i jeśli mieszkamy w tym kraju już jakiś czas, wypadałoby je poznać. A czymże najlepiej jak albo jadąc na motocyklu, albo wypożyczonym kabrioletem. Ja polecam forda mustanga, któremu z pewnością nie zabraknie mocy, co prawda w modelu 2018 zniknie popularny silnik V-6 i do wyboru będziemy mieli jedynie turbodoładowaną czwórkę 2,3 l oraz ósemkę 5,0 l, jednak z obydwu można wyciągnąć hektolitry mocy, zwłaszcza przy ręcznej przekładni sześciobiegowej. W wypożyczalni pewnie jednak będą mieli jedynie automatyczne 10-biegowe, te same, które montowane są w camaro Z13 i w fordzie raptors. No, ale to dopiero rocznik 2018, który będzie osiągalny pewnie pod koniec roku, na razie standardowo możemy sobie pożyczyć kabriolet rocznik 2017 z silnikiem 3,7 i V-6 z sześciobiegową automatyczną skrzynią biegów ze zmianą biegów na kierownicy lub sześciobiegową przekładnią „ręczną”. Samochód taki wyposażony jest we wszystkie opcje, których oczekujemy w aucie sportowym – 17-calowe koła,  niezależne zawieszenie tylne, elektryczny układ kierowniczy o regulowanym oporze. W zależności od wersji mustang da nam od 300 do 526 KM mocy. Oczywiście nie jest to auto do jeżdżenia na co dzień, dlatego na nasze wakacyjne samochodowe wojaże warto sobie coś takiego wziąć z wypożyczalni...

        O czym zazdrośnie informuje 

Wasz Sobiesław 

Zaloguj się by skomentować