Goniec

Switch to desktop Register Login

Jeszcze o przejściach dla pieszych

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

    Kilka osób pytało mnie, jak to jest w końcu z tym przepuszczaniem pieszych na pasach – czy skręcając w prawo na zielonym świetle, trzeba czekać, aż pieszy opuści jezdnię i wejdzie na chodnik, przechodząc przez sześć pasów? Na zdrowy rozum jest to idiotyzm, który doprowadziłby do całkowitego paraliżu komunikacyjnego.

    Cóż, szczęśliwie sytuacja nie jest aż tak zła... Kiedy nowe przepisy podano po raz pierwszy do wiadomości publicznej, ludzie zaczęli łapać się za głowy, sądząc, że dotyczą każdego przejścia dla pieszych ze światłami;  że niezależnie od tego, ile jest pasów ruchu, kierowca, aby przejechać, musi poczekać, aż przez pasy przejdą wszyscy piesi.

    Tymczasem prawo, które obowiązuje od początku stycznia, stanowi jedynie, że kierowcy (i rowerzyści) muszą się zatrzymać i poczekać, aż piesi całkowicie opuszczą jedynie przejście oznaczone jako crossover, czyli to z migającymi światłami uruchamianymi przez przechodnia, albo też zwykłe przejście (crosswalk), jeśli jest na nim obecny strażnik szkolny ze "stopem".

   Ministerstwo Komunikacji wyjaśnia, że jeśli kierunki ruchu rozdzielone są przez fizyczną barierę, to kierowca powinien czekać do czasu, kiedy przechodnie lub strażnik szkolny usuną się z naszego kierunku jazdy.

    W przypadku niepodporządkowania się grozi nam mandat w wysokości 150-500 dol. oraz utrata trzech punktów karnych prawa jazdy. W tzw. strefach bezpieczeństwa mandaty te rosną o 100 proc.

    A zatem co to takiego pedestrian crossover? – Jest to wymalowane na jezdni przejście dla pieszych ze światłami zawieszonymi nad nimi uruchamianymi przez przechodnia po naciśnięciu przycisku.

    Zanim prawo zostało znowelizowane, mogliśmy w przypadku takiego przejścia ruszać już w momencie, gdy przechodnie przeszli za linię rozdzielającą kierunki jazdy.

    Prawo zmieniono, ponieważ zachodzi obawa, że gdy kierowcy z przeciwka zobaczą ruszające samochody, również ruszą. W strefach przyszkolnych łatwo też jest o rozbiegane dzieci.

    Tego rodzaju przejścia (crossover) instalowane są wyłącznie na ulicach, gdzie ograniczenie prędkości nie przekracza 60 km/h, a liczba pasów ruchu nie jest większa niż cztery w obu kierunkach.

•••

    Nieuchronnie zbliża się motoryzacyjna uczta w Ontario – kolejna Międzynarodowa Wystawa Motoryzacyjna w Toronto, organizowana jak zwykle w Metro Convention Centre w dniach od 12 do 21 lutego.

    Jest to największa tego rodzaju ekspozycja w Kanadzie, gdzie na powierzchni 650 tys. stóp kwadratowych zaprezentowanych zostanie ponad 1000 samochodów, pick-upów, motocykli i wszystkich motoryzacyjnych nowinek.

    Wokół tradycyjnych eksponatów – czyli najnowszych modeli największych światowych marek obecnych w Kanadzie – pokazane zostanie szereg tematów równoległych, jak na przykład sztuka i samochody; jak wiadomo od lat samochody były częścią mody i wpływały na wzornictwo przemysłowe.

    Pomysłodawcy analizują również to, w jaki sposób wykorzystywano sztukę do sprzedaży samochodów. W galerii przedstawionych zostanie 17 kultowych modeli na tle ogłoszeń, którymi je reklamowano, poczynając od oldsmobila z 1904 roku, poprzez pierwszy w USA samochód z napędem na przednie koła cord L-29 z 1929 roku, po pionierów  opływowych kształtów – chryslera airflow z 1935 roku czy wyznaczającego cały styl projektowania studebakera coupe z 1953 roku. Będziemy też mogli zobaczyć modele, które zapoczątkowały całe firmy, jak mclaughlin-buick z 1908 roku, od którego datujemy rozwój GM of Canada czy Chryslera z 1925 roku.

    Słowem, jest to historia motoryzacji amerykańskiej antycznymi modelami opowiadana.

    Oprócz historii będzie też, jak zwykle, dział egzotyków, czyli Exotica,  w nim modele takich marek, jak ferrari, maserati, aston martin, lamborghini, bentley, rolls-royce, zobaczyć też będziemy mogli sporo tuningowanych unikatowych egzemplarzy "z ulicy".

    Słowem, będzie na czym oko zawiesić i warto namówić całą rodzinę na wypad do Metro Convention Centre. Nie musimy się w końcu znać na samochodach, aby przymierzyć się w kabinie. Tam nikt samochodów nie sprzedaje, nie ma presji.

    O czym Państwa powiadamia, obiecując fotorelację

Wasz Sobiesław.

Zaloguj się by skomentować