Goniec

Register Login

Malibu - bardzo dobre auto

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Kończy się rok i tradycyjnie czas na wyłonienie najlepszych modeli, czas na wystawy motoryzacyjne; czas pięknych aut i kobiet. Tak się składa, że mimowolnie częściej piszę w tej rubryce o samochodach zagranicznych niż krajowych. Cokolwiek by jednak mówić, doniesienia o śmierci amerykańskiego przemysłu motoryzacyjnego okazują się wielce przesadzone. Przynajmniej na razie. Amerykanie nadal mają ikrę, która pozwala od czasu do czasu oferować coś przyzwoitego.

W tym roku tytuł North American Car of the Year przypadł właśnie rodzimej produkcji – chevrolet malibu 2016. W pierwszej trójce znalazły się ponadto honda civic i mazda MX-5. W grupie truck/utility w pierwszej trójce były honda pilot, nissan iitan XD i volvo XC90. Wśród wymienionych pojazdów, jedynie malibu jest tradycyjnie "krajowe", budowane w montowni w Kansas.

Chevrolet pokonał w konkurencji hondę accord, nissana altimę, forda fusion i toyotę camry. General Motors wziął sobie do serca uwagi właścicieli poprzednich wersji malibu; poprawiono niedociągnięcia, osiągi techniczne i wygodę jazdy. Zwłaszcza ta ostatnia była przedmiotem narzekań właścicieli poprzednich roczników wozu. Zwiększono przestrzeń na nogi tak z przodu, jak i z tyłu kabiny pasażerskiej, dorzucono system MyLink z Android Auto i Apple Car Play, bezprzewodowe ładowanie telefonu komórkowego, nawigację i hot-spot wi-fi, przez co auto stało się bardziej atrakcyjne dla młodych kierowców, a i starsi mniej są przez to narażeni na tradycyjne "are we there yet" z tylnego siedzenia.

Mimo zwiększenia gabarytów, auto jest lżejsze o 300 funtów, a to głównie za sprawą zmniejszenia silnika. To zaś osiągnięto – tradycyjnie – zmniejszając pojemność.

Wersje L, LS i 1LT napędzane są czterocylindrowym turbodoładowanym motorem o pojemności 1500 cm3, czyli tyle, ile miał silnik dużego fiata! Współczesna technologia pozwala jednak z takiej pojemności wycisnąć160 KM, co w połączeniu z sześciobiegową skrzynką biegów daje przyzwoite rezultaty na drodze.

Mała pojemność pozwala ograniczyć spalanie do 8,7 l/100km w mieście i 6,4 l na trasie. Ekonomikę spalania poprawia dodatkowo funkcja start/stop.

Wyższe wersje 2LT i premier wyposażone są w dwulitrowy silnik czterocylindrowy o mocy 250KM i 8-biegowej automatycznej skrzyni biegów.

Hybrydowa wersja ma czterocylindrowy silnik o pojemności 1,8 litra, dwa motory elektryczne i 1,5 kWh baterię litową, co łącznie pozwala na moc 182 KM. W tym wypadku w jeździe miejskiej uzyskamy 4,9 l na sto, a na trasie 5,23 l/100km.

Kiedy w 2013 roku GM rozpoczął produkcję ósmego pokolenia malibu, można było śmiało powiedzieć, że jest to już model globalny z montowniami w USA, Korei, Chinach i Rosji. Obecne dziewiąte pokolenie również za taki uchodzi.

Auto, prócz wymienionych zalet, z pewnością też po prostu lepiej wygląda. Szczerze mówiąc, wygląd ten nie odbiega jednak zbytnio od obecnej mody, która preferuje zaokrąglone tyły; dokoła znajdziemy kilka podobnie wyglądających samochodów.

Najlepsze jest jednak to, że cena wyjściowa tego średniej wielkości sedana zaczyna się w Kanadzie od 21 745 dol., a standardowe wyposażenie obejmuje 10 poduszek powietrznych, cruise control i zapalanie na przycisk.

Wspomniana technologia stop/start dostępna jest jako opcja już przy niższej wersji silnika. General Motors nie bez kozery określa nowe malibu jako najbardziej technologicznie zaawansowane i paliwooszczędne w historii tych aut.

Rocznik 2016 oferuje pięć wersji: L, LS, LT, hybrid i premier. LS zaczyna się od 24 245 dol. i daje dodatkowo radio MyLink z siedmiocalowym kolorowym wyświetlaczem oraz kamerą cofania. Za tysiąc więcej dostaniemy malibu LT z LED-owymi dziennymi światłami i elektrycznie sterowanym fotelem kierowcy.
Za wersję premier zapłacimy trochę ponad 32 tys. dol.

Co ciekawe, GM oferuje w wersjach LT, a standardowo w Premier, funkcję Teen Driver, która wycisza system nagłaśniający, jeśli osoby na przednich fotelach nie mają zapiętych pasów bezpieczeństwa. No cóż, można próbować i tak, choć znając pomysłowość młodych ludzi w obchodzeniu tego rodzaju zabezpieczeń, pewnie skórka jest tu niewarta wyprawki.

Czy chevy malibu to dobry samochód pod choinkę? Powiem szczerze, jakoś na mnie nie działa, może jest to auto poprawne, ale w dzisiejszym świecie, żeby być na pierwszym miejscu, trzeba zaskakiwać. A malibu jest tylko bardzo dobry.

Wesołych Świąt!

Oby wstęga szosy życia wiła się nam bezkolizyjnie.

Wasz Sobiesław

Zaloguj się by skomentować