Goniec

Switch to desktop Register Login

Mechanik z YouTuba

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Dzisiaj porozmawiajmy o czymś przyziemnym. Powiem szczerze, lubię grzebać przy samochodzie.

Może naprawiać to zbyt górnolotne słowo, ale mimo całego "unowocześnienia" aut, jest nadal sporo rzeczy, które możemy zrobić sami. Zwłaszcza gdy mamy kawałek garażu, czy choćby podjazdu przed domem.

Tym bardziej że obecnie skorzystać możemy ze wspaniałego narzędzia, jakim jest YouTube i zasoby internetowe.

Podam przykład. W HHR mojej żony, od jakiegoś czasu zapalała się lampka check engine poprzedzona chwilę wcześniej ostrzeżeniem o wyłączeniu traction control. Na dodatek, gdy to się włączało, skrzynia szarpała, przerzucając biegi.

Zmartwienie było duże, bo bez podłączenia samochodu do komputera trudno takie rzeczy diagnozować. A komputer kosztuje (o komputerach i oprogramowaniu na tablety już kiedyś pisałem). Często z informacji komputerowych bez odpowiedniej wiedzy i doświadczenia nie jesteśmy w stanie wyciągać poprawnych wniosków.

Nieubłaganie zbliżał się termin testu spalin – który, jak wiadomo, dzisiaj nie polega na badaniu wydechu, lecz na stwierdzaniu właściwej pracy komputera i wszystkich monitorujących czujników.

Cóż było robić, poszukałem w sieci na forach posiadaczy tej marki samochodów podobnych tematów dyskusji. Okazało się, że... BINGO! Jest to przypadłość wcale nie taka rzadka w samochodach GM. Na dodatek nie ma nic wspólnego ze skrzynią biegów czy traction control. Polega zaś na nieprawidłowo działających selenoidach kontrolujących pracę silnika. W motorze są takie dwa, wydechowy i wdechowy, wchodzące wprost do bloku po prawej stronie.

W HHR dostęp do nich jest nieco utrudniony przez nasadzone z góry na silnik plastikowe pudło z filtrem powietrza.

Postanowiłem zaryzykować samodzielną naprawę bez zbadania kodów. W YouTube znalazłem krok po kroku filmik, jak to zrobić. Co w jakiej kolejności odkręcać, co w jakiej kolejności poodpinać.

Skąd części zamienne? Tu znów na pomoc przychodzi Internet. Oczywiście możemy każdą część zamówić przez dealera (warto zadzwonić i zobaczyć, ile co u niego kosztuje), ale bardzo wygodnie jest kupować w amazon.ca czy na e-bayu. Tanio, a z reguły wysyłka jest darmowa.

Selenoidy kupiłem przez amazon, przyszły po trzech dniach.

Przeżegnałem się, odłączyłem negatywną klemę akumulatora – bateria akurat w HHR jest przy kole zapasowym z tyłu – i zabrałem się do wymiany.

Po 45 minutach byłem gotowy, nowe selenoidy siedziały spokojnie zamontowane w bloku silnika.

Po załączeniu akumulatora, z duszą na ramieniu odpaliłem silnik i...

Wszystko było OK.

Naprawę przeprowadziłem trzy tygodnie przed datą odnawiania stickera, aby dać komputerowi czas na zresetowanie wszystkich czujników. Jak to wielokrotnie pisaliśmy, jeśli zresetujemy kontrolki przez odłączenie od akumulatora, możemy nie zdać testu bo część czujników będzie wyświetlała wiadomość "NOT READY".

Udało mi się! Koszt naprawy wyniósł cenę części, czyli 112 dol. Prawdopodobnie, gdybym pojechał do warsztatu, prosząc o zdiagnozowanie czegoś, co "czasami mi się pokazuje", koszt mógłby być pewnie i 500 dol. – wszystko zależałoby od uczciwości naprawiającego.

Tak czy owak, jest wiele rzeczy, które przy aucie możemy zrobić samemu. Rozumiem, że czasem nie chcemy się brudzić, ale poza oczywistymi oszczędnościami, dobrze przecież poznać własne auto od środka.

A od brudzenia... to dobrze sobie kupić lateksowe rękawiczki, w których będziemy dobrze czuć palcami.

Na przykład wymienić olej nie jest trudno, a już z pewnością bez problemu wymienimy filtr powietrza, również tego kabinowego. Z reguły są to łatwo dostępne obszary komory silnika. Trzeba tylko poznać, jak się uwalnia zapinki, trzeba zobaczyć w YouTube, jak to najłatwiej zrobić, bo czasem jest bardzo dobry sposób na skróty.

To samo dotyczy żarówek i lamp. W zależności od typu samochodu – czyli od tego czy mamy łatwy dostęp, czy trudniejszy, możemy wymienić alternator, czy nawet pompę wodną lub termostat.

Oczywiście, nie róbmy nigdy nic na siłę. Gdy uznamy, że jakieś zadanie nas przerasta, lepiej zapakować się i pojechać do warsztatu, ale gdy wiemy dokładnie, o co chodzi, mamy części i można je prosto zainstalować, to czemu nie spróbować.

Oczywiście, mówię o autach nie na gwarancji, samochodach starszych, z którymi zazwyczaj jeździmy do mechanika.

Nie robimy rzeczy, do których potrzebny jest sprzęt diagnostyczny czy skomplikowane narzędzia właściwe dla danego modelu.

A zatem zacznijmy od zdiagnozowania dolegliwości poprzez peregrynacje na forach internetowych skupiających właścicieli naszego modelu, następnie poszukajmy najlepiej rozpisanej ścieżki naprawy, i po upewnieniu się, że dysponujemy wszystkimi wymaganymi narzędziami – do roboty.

A za zaoszczędzone pieniądze możemy... No, ale tutaj nie będą już doradzał...

Sobiesław Kwaśnicki

Zaloguj się by skomentować