Goniec

Register Login

Moto-China

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Wiele razy człowiek łapie się na tym, że nie ogarnia; nie ogarnia zmian zachodzących bardzo szybko w otaczającym świecie. Mamy tendencje, by myśleć stereotypami sprzed lat. Tymczasem świat mknie do przodu niczym pies Łajka w "Wostoku".

Dotyczy to również motoryzacji. Większość z nas ma tendencje do traktowania rynku amerykańskiego za pępek świat, a europejskiego za ostoję elegancji. Tymczasem prawda jest taka, że są to rynki gasnące. To, co się liczy, to Chiny i Azja jako całość.

Aby nie być gołosłownym, powiem tylko, że w roku 2014 Chińczycy (kontynentalni – bez Hongkongu) kupili 20 mln nowych samochodów, zaś w latach 2005–2012 sprzedaż nowych modeli w Chinach wzrosła o 221,2 proc. Co takiego kupują Chińczycy? O tym za chwilę...

Największe koncerny, od Forda po Volkswagena, swoje priorytetowe strategie lokują dzisiaj w Chinach, Oczywiście, Chińczycy nie pozwalają na prosty import zagranicznych samochodów. Choć pierwsze 10 najlepiej sprzedających się aut w Chinach to wozy zagraniczne, jednak wszystkie są montowane na miejscu, a Pekin za każdym razem wymaga dokonania pełnego transferu technologii.

Producenci amerykańscy i europejscy swoje plany uzależniają w coraz większym stopniu od smaku i gustu chińskich klientów. Tylko to pozwala im na uzyskanie prawdziwie globalnego statusu. Jak bez krztyny skromności stwierdza "China Daily", "konsumenci na całym świecie muszą sobie uświadomić, że dynamiczny rozwój zapewnia jedynie ustawienie globalnych trendów projektowania samochodów pod kątem chińskich klientów...".
Podoba się? Bo mnie nie bardzo!

Jakie modele najlepiej sprzedawały się w 2014 roku w Państwie Środka?

Oto lista i ceny:

1. Elantra langdong – miejsce 10., sprzedano 252 300 samochodów – cena 17-24 tys. USD – elantra produkowana jest w wersji chińskiej w Bejing Hyundai Motor Co.

2. Chevrolet sail – miejsce 9. – 253 300 sztuk, cena 9-12 tys. dol. US.

3. Chevrolet cruze – miejsce 8. – 266 000 sztuk, cena 16-27 tys. dol.

4. Buick excelle – 293 100 egzemplarzy, cena 15-19 tys. dol.

5. FAW-volkswagen jetta – sprzedaż 297 tys., cena 13-21 tys. dol.

6. Nissan sylphy – miejsce 5. – sprzedaż 300 100 sztuk, cena 16-27 tys.

7. FAW – volkswagen sagitar – sprzedaż 300 100 sztuk, cena 21-29 tys. dol. Wzrost sprzedaży w ostatnim roku – 10 proc.

8. Volkswagen santana, miejsce 4. – sprzedaż 307 300 sztuk, cena 13-22 tys. USD. Volkswagen sprzedał w roku 2014, o 26,3 proc. więcej santan niż w roku 2013.

9. Volkswagen lavida – miejsce 2. w sprzedaży z wynikiem 372 tys. sztuk i ceną od 17 do 26 tys. dol. Budowana w Szanghaju lavida pozostaje jednym z bestsellerów chińskiego rynku i oczekuje się, że w bieżącym roku sprzedaż przekroczy 372 tys. egzemplarzy.

10. Ford focus – miejsce pierwsze w rankingu ze sprzedażą 391 800 egzemplarzy – o 2,9 proc. MNIEJ niż w roku 2013, kiedy to FORD sprzedał 403 600 focusów w ChRL.

Żadne z chińskich aut, które – umówmy się – śmiało uznać można za podróbki europejskich i amerykańskich wozów, nie zmieściło się w pierwszej dziesiątce. Koncerny, jak Geely, który jest właścicielem szwedzkiego Volvo, nie uplasowały żadnego modelu, co skłania miejscowych komentatorów do domagania się zmiany polityki ekonomicznej i wprowadzenia obowiązku ograniczenia rządowych zamówień wyłącznie do aut chińskich. Jak pisze komentator "China Daily", kraj, który stawia na popyt wewnętrzny, nie może osiągnąć pełnego potencjału gospodarczego, jeśli 80 proc. samochodów to "import". Chiński rząd powinien stosować bardziej proaktywną politykę zakupu chińskich towarów – dodaje.

Jest to tylko pół prawdy, bo w rzeczy samej, wszystkie wymienione wozy są produkowane w Chinach przez przedsiębiorstwa joint-venture z koncernami zachodnimi. A więc nie ma tak, by samochód składany w USA trafił na chiński rynek.

Jak wskazują inni komentatorzy, to właśnie takie ustawienie produkcji "pozwala w najtańszy sposób odnosić korzyści z najnowszych technologii motoryzacyjnych".

Jakie z tego wnioski dla nas? Po prostu boję się myśleć. Tym bardziej że zmiany dokonują się bardzo dynamicznie i nabierają tempa. Dlatego być może powinniśmy przyzwyczaić się do wyglądu chińskich marek.

O czym nieco przerażony informuje Wasz Sobiesław.

Zaloguj się by skomentować