Goniec

Switch to desktop Register Login

Nie ma to jak własny dom na kołach: Przerobić vana na camper!

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Lato podobno będzie gorące, a cóż lepszego w gorące lato niż wypad „w piękne okoliczności przyrody”.

Dla ludzi w pewnym wieku namiot stanowi dość bolesną alternatywę turystyczną; człowiek budzi się obolały i coraz bardziej tęsknym wzrokiem spogląda na przyczepy oraz samochody kempingowe. Te niestety nie są tanie. A nawet dwutygodniowe wypożyczenie to wydatek rzędu kilku tysięcy dolarów.

Jest jednak tańszy sposób - własnoręczna przeróbka zwykłego vana na turystyczny dom na kołach. Wiele rzeczy można zrobić samemu, przy odrobinie umiejętności majsterkowania.

Od czego zacząć? Po pierwsze, od wyboru przedmiotu przeróbki – najlepiej, aby był to van z silnikiem diesla, no bo to znacznie zmniejsza koszty paliwa, a jednak na nasze wakacje musimy gdzieś dojechać. Po drugie, w miarę tanio i w miarę dobrym stanie. Szczęśliwie już pobieżna kwerenda w kijiji wyłania kilku dobrych kandydatów. Przy odrobinie zdrowego rozsądku za 3 tysiące wejdziemy w posiadanie czegoś, co jeździ i jest pakowne.

Zanim pomyślimy o tym, co i jak, rzeczą wskazaną jest poznanie przepisów, abyśmy wiedzieli, co możemy legalnie przerobić, a czego nie.

Kolejnym krokiem powinno być sporządzenie planu, obejmującego prace

– Na zewnątrz,

– W środku

– Instalację wodną

– Instalację gazową i elektryczną

– Meble

Oczywiście wszystko zależy od tego, jakie mamy ambicje i czy montujemy prawdziwy pałac na kółkach, czy też po prostu chcemy spać w miarę wygodnie i mieć gdzie umyć naczynia. Ważna spraw to także to, na ile osób liczymy nasze auto, no bo gdy będzie ciaśniej, to i wygody muszą być mniejsze.

Dobrą rzeczą tu jest możliwość puszczenia wodzy fantazji – kto twierdzi, że nie możemy spać na dachu w dobudówce? Jedynym naszym ograniczeniem jest wyobraźnia. Dobrze też poznać, jakie mamy ewentualne możliwości poszerzenia naszego campera o część namiotową; z jakich gotowych elementów możemy skorzystać, co da się przerobić. – Być może mała drabinka i stelaż na materac plus elementy namiotowe pozwolą nam wykonać sypialnię na samochodzie, a środek w całości przeznaczyć na mały salonik połączony z kuchnią.

Pomysłów jest bez liku i warto trochę pogooglować, aby zobaczyć, jak to zrobili inni. Niektórzy stosują na przykład teleskopowe wysuwanie pomieszczeń, aby podwoić albo potroić powierzchnię mieszkalną – możemy wówczas z naszego vana wysuwać do tyłu kolejne segmenty – camper robi się przez to bardziej kiszkowaty, ale za to niezwykle pojemny. Możemy też zastanowić się na łóżkami piętrowymi; warto zawczasu zaplanować wieszaki na canoe czy rowery. Pomyśleć też o wysuwanym w górę pięterku. Gdy kupiliśmy zwykłego blaszaka, warto pokusić się o zainstalowanie okien (można kupić ze złomowanych camperów), tak aby dało się odsuwać szyby). Można również rozplanować wentylację, bo na tym etapie łatwiej przebić otwory.

Gdy już mamy to wszystko poukładane w głowie, trzeba auto dokładnie odczyścić, wyeliminować rdzę, zabezpieczyć, posprawdzać, a następnie zaizolować – właściwa izolacja nie tylko zwiększy komfort jazdy, ale przede wszystkim zabezpieczy wnętrze przed nagrzewaniem. Mamy do dyspozycji wiele materiałów, jak na przykład armaflex, czy wełna mineralna. Armaflex jest łatwy w obróbce, można go ciąć i kleić, ponadto odporny na wilgoć, a w camperze to jeden z głównych problemów, dlatego tak ważna jest wspomniana wcześniej wentylacja. Powinniśmy stosować przy budowie szafek i elementów wewnętrznych sklejkę odporną na wilgoć – jak do łódek. No i pamiętajmy, że stal łączy się ze stalą, aluminium z aluminium itd. – niektóre metale nie lubią być ze sobą i jeśli je połączymy, powstaną z tego problemy. Generalnie, powinniśmy też pamiętać, aby stosować materiały dobrze znoszące szeroki zakres temperatur.

Łazienka może być prosta, ale nie musi; dobrym rozwiązaniem jest zewnętrzny prysznic, latem ciepłą wodę możemy mieć ze zbiornika (np. napełnionego wodą starego materaca), ułożonego na dachu – nie dość, że pomoże izolować przed upałem, to jeszcze wieczorem da nam letnią kąpiel. Tu naprawdę możemy się wykazać wyobraźnią.

Ubikacja – przede wszystkim powinniśmy się zastanowić, czy w ogóle chcemy z niej wewnątrz samochodu korzystać – natura podsuwa lepsze rozwiązania.

Oświetlenie – cały kosmos rozwiązań; oczywiście nie powinniśmy zapominać o bateriach słonecznych i ładowaniu akumulatorów podczas jazdy – generatory prądu nie dość, że smrodzą i hałasują, to jeszcze są drogie.

Kuchnia – zlew można odprowadzać do wiaderka, na zewnątrz pojazdu, a następnie od razu opróżniać – wożenie ze sobą brudnej wody w zbiorniku, jak na jachcie, to mało rozsądne rozwiązanie. W większości wypadków wystarcza nam kuchenka dwupalnikowa na gaz i przenośny grill – cóż przyjemniejszego niż grillowanie na świeżym powietrzu?

Jeśli koniecznie potrzebna nam jest lodówka, możemy kupić turystyczną, która chodzi na zwykłym prądzie, ale też na 12-woltowym oraz na propanie. Pamiętajmy też, że w szafce, gdzie trzymamy butlę z gazem, otwory wentylacyjne powinny być na spodzie – propan jest cięższy od powietrza.

Podsumowując, budowa własnego campera to duża frajda, możemy naprawdę wyżyć się konstrukcyjnie, dobrze jest też zapytać wśród znajomych, czy ktoś już tego nie robił ,ponieważ takie doświadczenia są bezcenne i pozwalają uniknąć kosztownych pomyłek.

Dobrze jest też popatrzeć na firmowe campery, podpatrzeć najnowsze rozwiązania, a także skorzystać ze starych części i mebli, że złomu. Tak czy owak, camper to fajna rzecz i zabezpieczenie, gdyby nas czasem wyrzucili z domu...

O czym zapewnia Wasz Sobiesław.

Zaloguj się by skomentować