Goniec

Switch to desktop Register Login

Samochód na wiosnę

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Nie ma lepszej osłody na tegoroczną wiosnę niż przypominający cudowną włoską stylistykę Pininfariny fiat 124 spider.

1,4-litrowy turbodoładowany 164-konny silnik, sześciobiegowa ręczna sportowa skrzynia biegów, napęd na tylne koła z niemal perfekcyjnym rozłożeniem wagi.

Do tego 9-głośnikowy system audio firmy BOSE, z głośnikami w zagłówkach...

Auto nawiązuje do szczęśliwej Europy lat 60., kiedy to właśnie około 1966 roku wspomniana firma założona w 1930 r. przez Battistę Pininfarinę, zaprojektowała oryginalnego spidera.

Silnik jest podobny do montowanego w fiatach 500 Abarth, ale z modyfikacjami napędu na tył i z o 4 psi podkręconym ciśnieniem turbo, dzięki któremu Spider ma cztery konie więcej, ale ten sam moment zamachowy. Włoski spider montowany jest w japońskiej Hiroszimie, choć silnik przyjeżdża tam z Włoch.

OK, na naszym rynku przestrzeń, do której wdziera się włoski „pająk”, od lat zajmuje mazda miata. I z nią też większość kierowców porównywać będzie nowe włoskie cacko. Miata poszła trochę inną drogą, zachowując większy litraż czwórki, co pozwala jej zachować dynamikę do samego końca skali obrotomierza, podczas gdy u fiata końcówka jest już jednak mdła. Do tego wyraźnie czuć wahnięcie turba – chyba że nie pozwalamy spaść obrotom poniżej 2000 na minutę.

Sześciobiegowej skrzyni trudno się nachwalić – precyzyjna, blisko położone biegi pozwalają na sportową jazdę. Dla tych, którzy się nie nauczyli puszczać sprzęgła, jest opcja 6-biegowego automatu.

Projektanci dużo pracy włożyli w wyciszenie kabiny – również przy odkrytym dachu, przy 120 km/h, daje się rozmawiać i nie czuć turbulencji. Przy złożonym, poziom hałasu jest praktycznie nieodczuwalny aż do prędkości, które przestają być legalne.

Jedyne, co można zarzucić włoskiej produkcji, to właśnie zbyt przytłumione brzmienie z rury na wysokich obrotach. Jeśli jednak komuś na tym bardzo zależy, może sobie zaordynować wydech Record Monza Dual Mode Performance i on nam głęboko warknie na obrotach!

Fiat 124 spider jest do nabycia w trzech edycjach – classica już od 31 tys. dol., poprzez lusso – o 3 tys. drożej, po „wyścigowy” abarth, który raptem ma 4 konie więcej od classiki.

Tak czy owak, do setki jesteśmy w stanie dojść w ok. 6 sekund – co na wiosenny nastrój jest jak znalazł. Auto pali niewiele, bo po mieście poniżej 10 litrów, i można sobie w nim dobrać zwykłą paletę elektronicznych gadżetów.

Nie ma co strzępić języka, warto po prostu się przejechać i zobaczyć, jak to sportowe cacko leży w ręku.

Tymczasem gdy już jesteśmy przy sportowych samochodach, wypada przypomnieć, że rząd naszej miłościwej premierki Ontario Kathlynne Wynne umożliwił władzom municypalnym montowanie fotoradarów w safety community zones.

Dwie dekady po tym, jak niesławnej pamięci urządzenia zniknęły z naszych dróg – kto jeszcze pamięta te błyskające nocą vany na QEW... – automatyka wraca mimo oczywistego pogwałcenia praw konstytucyjnych (karanie właściciela samochodu a nie kierującej nim osoby).

No, tak to już jest, że te piękne, agresywnie zaprojektowane samochody i motocykle coraz częściej stanowią dzisiaj substytut, ersatz – excuzes moi – jaj, jakie z roku na rok robią się nam coraz mniejsze.

I na tym właśnie polega różnica między oryginalnym spiderem z czasów Lollobrigidy a naszym dzisiejszym włoskim pięknym, wyciszonym i inżynieryjnie dopracowanym naśladowcą.

O czym ze smutkiem zawiadamia, życząc Wesołego Alleluja

Wasz Sobiesław.

Zaloguj się by skomentować