Goniec

Register Login

Sensory - bez tego ani rusz

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Odwołam się dzisiaj do własnego doświadczenia. Auto mam nienowe, by powiedzieć eufemistycznie, dlatego od czasu do czasu lubi sobie poprychać.

Niedawno okazało się, że dostaje jakiejś dziwnej zadyszki, traci moc, i choć jeździ, to jakby niechętnie. Po jakimś czasie zapaliło się złowrogie światełko check-engine.

Oprócz spadku mocy dwa razy silnik zgasł na wolnych obrotach. Pojechałem do diagnostyki i stwierdzono tam, że problem jest zwyczajny – wadliwy czujnik położenia wału korbowego – czyli prosta poważna sprawa!

Dlaczego?

W dzisiejszych silnikach to komputer decyduje, kiedy wtrysnąć paliwo, kiedy odpalić świece i jak otwierać się mają zawory, zatem błędna informacja o położeniu wału korbowego powoduje złą pracę całego silnika.

Czujniki te (camshaft position sensor) umierają ze starości – głównie z powodu przegrzania. źle działający czujnik położenia wału korbowego nie tylko prowadzi do spadku mocy, ale również do „roztrzęsionych” wolnych obrotów. Czujnik położenia wału korbowego wysyła też do komputera pokładowego informacje o prędkości obrotowej wału. Sygnał prędkości obrotowej wykorzystywany jest do stabilizacji pracy silnika na biegu jałowym, usuwania par paliwa ze zbiornika, sterowania działaniem kolektora dolotowego o zmiennej długości, określania pracy zmiennych faz rozrządu i wielu, wielu innych czynności zależnych od położenia wału korbowego.

Uff...

Słowem, jest to samo pikające serduszko naszego motoru, bez którego ani rusz – dosłownie. Są sytuacje, kiedy z powodu awarii tego czujnika nie uruchomimy silnika. Jak można sobie przeczytać w fachowej literaturze:

Najczęściej stosowanymi czujnikami położenia wału korbowego są czujniki indukcyjne, czujniki Halla oraz czujniki dwubiegunowe. Czujnik indukcyjny wykorzystuje zmianę pola magnetycznego. Wywoływana jest ona zmianą szerokości szczeliny powietrznej pomiędzy czujnikiem, który jest zamocowany na stałe w jednym miejscu, a elementami ferromagnetycznymi obracającej się tarczy, czyli w większości przypadków koła zębatego. Za każdym razem, kiedy jeden z zębów koła jest blisko czujnika, na którym nawinięte są zwoje cewki, pojawia się impuls elektryczny. Zmienne natężenie przepływającego prądu indukuje zmienne napięcie na zwojach cewki czujnika pomiarowego. Na podstawie amplitudy napięcia oraz częstości impulsów obliczana jest prędkość obrotowa wału korbowego.

Czujnik Halla wykorzystuje zjawisko Halla. Przy tym rozwiązaniu tarcza pomiarowa posiada wprasowane magnesy trwałe, dzięki czemu możliwe jest działanie czujnika Halla. W dużym skrócie, przetwarza on energię magnetyczną na energię elektryczną.

Jak można wymienić ten sensor samemu – odsyłam do YouTube, gdzie łatwo znaleźć instrukcje dla każdego typu i modelu auta. Sam czujnik to od kilkudziesięciu do 200 – 300 dol. Ja za wymianę swojego zapłaciłem 240 dol. ze wszystkim.

Wadliwy czujnik położenia wału korbowego zostanie od razu zidentyfikowany przy pomocy komputera diagnostycznego.

A przy okazji, gdy już jesteśmy przy czujnikach, innym, który często pokazuje nam światełka na tablicy rozdzielczej, jest czujnik prędkości obrotowej koła. Te urządzenia od dawna są montowane w wozach wyposażonych w ABS i nawet najbardziej prymitywne systemy kontroli przyczepności, po to by komputer zdawał sobie sprawę, które koła są zablokowane, a które się ruszają i jak szybko musi dostawać sygnał z czujnika.

Zazwyczaj sensory te jest łatwo wymienić, a koszt jednostkowy to ok. 50 dol. Zanim jednak zabierzemy się za wymianę, nie zaszkodzi sprawdzić połączenia – w komorze koła łatwo o zasolenie i inne zabrudzenia kabelków. Przy pomocy prostych narządzi po zdjęciu koła – akurat nadchodzi czas wymiany opon na letnie – możemy wadliwy sensor wykręcić i wyczyścić – bardzo często rozwiązuje to problem.

W każdym razie u mnie to pomogło,

o czym informuje zadowolony
wasz Sobiesław.

Zaloguj się by skomentować