Goniec

Switch to desktop Register Login

Wierne cztery koła

Oceń ten artykuł
(2 głosów)

Yaris to samochód dla tych, którzy wiedzą, że małe jest piękne. Jako środek komunikacji miejskiej takie auta są doskonałe.

Co prawda, nie jest to najtańsze "małe", bo Nissan przebił niedawno wszystkich, wyceniając swoją micrę poniżej 10 tys. dol. i zmuszając konkurencję z Hyundaia i Mitsubishi do obniżenia cen; Toyota pozostała jednak niewzruszona i najtańszego yarisa, rocznik 2015, dostaniemy dopiero za 14,5 tys. dol.

Jak na segment subcompact to trochę dużo.

Zanim jednak zaczniemy przygryzać wargi – porównajmy modele, bo nawet "podstawowy" yaris ma automatycznie opuszczane okna, wyświetlacz LCD i inne wspaniałości, ponadto Toyota obniżyła jednak ceny wyższych modeli yarisa do 17.665 dol. z 19.225 dol., i nie można narzekać, by auto było niedoposażone.

Mimo że złośliwi widzą yarisa 2015 jako stare ciało w nowych fatałaszkach – bo model w tym roku został jedynie "odświeżony", to jednak wygląd deski rozdzielczej i całego wyposażenia kabiny pasażerskiej zdecydowanie się poprawił – nie wygląda już tak "tanio", jak to miało miejsce w przypadku poprzednich roczników.

Yaris świetnie trzyma się drogi, a to m.in. za sprawą twardo zestrojonego "europejskiego" zawieszenia, co zapewnia mały przechył na zakrętach, choć niektórym ta sztywność podwozia przeszkadza.

Inne zarzuty to niewielka moc silnika. Czterocylindrowy półtoralitrowy motor daje jedynie 106 KM. Do wyboru mamy 5-biegową przekładnię ręczną lub 4-biegową automatyczną.

Cóż, w tym segmencie mamy ofertę wielu nowoczesnych silników w innych maluchach, jak choćby w opisywanym niedawno na tych łamach FIT-cie. Mimo że wielu z nas dąsać się będzie na motor toyotki, to jednak przyznać trzeba, że przy szybszej jeździe na autostradzie jednostka ta zadziwiająco cicho pracuje, co dobrze świadczy o wyciszeniu kabiny. Ponadto nie jest zbytnio wyżyłowany, jako że jadąc z prędkością ok. 100 km na godzinę, mamy poniżej 3000 obrotów na minutę.

Komfort jazdy i poczucie "zborności" auta jest dodatkowo zasługą zwiększenia liczby punktów zgrzewczych nadwozia, zwłaszcza w okolicach kabiny.

Podobnie jak camry, yaris to dzisiaj produkt zamerykanizowany – zaprojektowany na tym kontynencie, choć od kilku lat produkowany nie w Japonii, a we Francji.

Większość yarisów z zakładów w Valenciennes trafia oczywiście na rynek Starego Kontynentu i do Quebecu, jako że w tej kanadyjskiej prowincji gusta nabywców są najbardziej zeuropeizowane. Na rynku japońskim samochód występuje pod nazwą toyota vitz. W USA i w Kanadzie model był oferowany pod nazwą echo, lecz od 2006 roku jest nazywany tak samo jak w Europie i dostępny również w wersji sedan. Samochód ma na swym koncie wiele nagród i tytułów, m.in. samochodu roku 2000. Obecnie produkowana jest trzecia generacja pojazdu po liftingu.

Co Toyota ma takiego w środku, że nie przestaje przyciągać? NIEZAWODNOŚĆ. Echo jest nadal legendarne, jeśli chodzi o niepsucie się. Poświadcza to jeden z właścicieli, którego echo przejechało bez żadnych napraw do momentu odsprzedaży, kiedy licznik stuknął 250 tys. km. Samochód nie miał też na sobie śladu rdzy.

Wymagający kierowcy narzekają na mułowatość yarisa z automatem oraz dość niechętne redukowanie biegów do jedynki przy ostrych podjazdach.

Mimo starej technologii yaris pali niczym motocykl – 7,7 l po mieście i 6,3 na highwayu – lepiej niż nowa micra, która po mieście żłopie jednak 8,6 l.

Na zewnątrz yaris prezentuje się też całkiem nieźle, a to dzięki europejskiej stylistyce. W wersji LE można sobie nawet zażyczyć 16-calowe koła.

Czy yaris to ciekawa propozycja dla motoryzacyjnych minimalistów? Na mój gust wyznawców Toyoty nie trzeba przekonywać, bo to bardzo wierna grupa.

Słyszałem sam tyle pozytywnych opinii o niezawodności corolli czy camry, że przewracałem oczami. Ludzie, którzy kupują samochód po to, by mieć wierne cztery koła do jeżdżenia na co dzień, powinni yarisa poważnie brać pod uwagę, zwłaszcza gdy mieszkają w naszych coraz bardziej zagęszczonych miastach. To oszczędne auto nie da satysfakcji "rajdowcom" z ciężką stopą, ale zapewni nam wieloletnią służbę – tanio, niezawodnie i przy niewielkiej deprecjacji.

O czym zapewnia
Wasz Sobiesław

Zaloguj się by skomentować