Goniec

Switch to desktop Register Login

Listy z nr. 49/2017

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Redaktor gazety „Goniec” Pan Andrzej Kumor

Szanowny Panie Redaktorze

        W pańskiej gazecie z dnia 19 października 2017 w rubryce LISTY Z NR 42/2070  ukazał się list (podał czp) zawierający notatkę sekretarza Koła nr 8 SPK firmowaną przez prezesa tegoż Koła, wyrażający jego i tylko jego stanowisko odnośnie do spotkań z Polonią organizowanych przez osobę tak kontrowersyjną i znaną ze swej antypolonijnej działalności, jaką jest pan Wacław Kujbida. 

        Notatka nie nawoływała do bojkotu spotkania z ambasadorem. Chciałem zwrócić uwagę, że na spotkaniu nie możemy występować jako Stowarzyszenie, gdyż pan Kujbida wielokrotnie pisał paszkwile zarówno na SPK, jak i inne organizacje polonijne skupione w Kongresie Polonii Kanadyjskiej. 

        Nie rozumiem również, jak w liście pana (czp), prawdopodobnie Czesława Piasty, znalazły się nazwiska Prezesa Okręgu Ottawskiego KPK pani dr Elżbiety Komsty, przebywającej w czasie spotkania z ambasadorem w Polsce, oraz Prezesa ZG SPK pana Andrzeja Ruty, przebywającego w tym czasie w Toronto. Osoby te nie miały nic wspólnego z firmowaną przeze mnie notatką do członków SPK.

Dr Jerzy Kulczycki

Prezes Koła nr 8

Stowarzyszenia Polskich Kombatantów 

w Kanadzie

        Od redakcji: Dziękujemy  za wyłożenie stanowiska. Zgoda buduje, niezgoda rujnuje.

***

Wielce Szanowna Redakcjo „Gońca”. Szanowny Panie Redaktorze! 

        Radość moja nie ma dziś granic i pragnę się nią z wami podzielić, bo i wy przyczyniliście się nie raz do tej radości swymi artykułami, reportażami – Modlitwa Różańcowa na Granicach Polski 7 października 2017 roku, jako odpowiedź na wezwanie Matki Bożej do jej odmawiania w celu ratowania świata – wyrażona 140 lat temu w Gietrzwałdzie i 100 lat temu w Fatimie, znajdzie w grudniu odzew i na kontynencie amerykańskim. Nazywam to kolejnym cudem – duży to wysiłek tysięcy ludzi i wasz też – Różaniec zawsze łączył i łączyć będzie ludzi! A teraz ratuje świat! Akcja różaniec na wybrzeżach i granicach USA, oplecenie różańcem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej odbędzie się 12 grudnia bieżącego roku w dniu Matki Bożej z Guadalupe – katolicy będą się tu modlić na różańcu, naśladując nas Polaków, właśnie też wzdłuż granic USA, jak i my wzdłuż granic Polski 7 października bieżącego roku. Iskra Boża wysłana z Polski od pana Leszka Dokowicza i pana Macieja Bodasińskiego z fundacji Solo Dios Basta, twórców ubiegłorocznej pokuty na Jasnej Górze – ich pomysł wypalił – Polska została otoczona różańcem! Tak się złożyło, że obu tych panów poznałam osobiście, gdyż nasz były ojciec proboszcz Jacek Nosowicz OMI zaprosił pana Leszka Dokowicza i pana Macieja Bodasińskiego do parafii Świętego Kazimierza w Toronto na spotkanie w przeszłości, by mogli podzielić się świadectwem swego życia z nami. 

        8 listopada bieżącego roku Irlandczycy także włączyli się do Modlitwy Różańcowej za swój kraj i za cały świat w intencji pokoju i o łaskę wiary i jedności dla każdego, bo taka jest idea tego wydarzenia i Modlitwy Różańcowej, a 13 grudnia dołączą się do modlitwy może Włosi – niesamowite! 

        Możemy być dumni, nasza akcja „Polska opleciona różańcem” była cudna i zaowocowała na cały świat! Trzeba po prostu chcieć mocno wierzyć i mocno nad tym pracować i wszystko jest możliwe dzięki Łasce Bożej! Matka Boża na pewno cieszy się! Dla mnie to ogromna radość i wielkie przeżycie. 

        Dziękuję i Wam kochani z redakcji „Gońca”, serdecznie pozdrawiam cały wasz zespół u progu Adwentu. Szczęść Boże 

        Bożena Sękowska-Żukowska 

parafia świętego Kazimierza Toronto

        Od redakcji: Szanowna Pani, żadna nasza w tym zasługa, a modlitwa zawsze cieszy.

***

        Bardzo serdecznie dziękuję P. Andrzejowi za tak dokładną relację nt. Vincenta Sature Korzydłowskiego, Polaka – kanadyjskego lotnika, który mieszkał w naszym mieście przed wybuchem wojny. Do artykułu wkradły się dwie nieścisłości, które chciałabym sprostować – po odśpiewaniu hymnu Kanady zaśpiewaliśmy nie Mazurka Dąbrowskiego,  ale „Boże coś Polskę”. Jeśli chodzi o przybliżenie sylwetki Vincenta Sature, ogromną  zasługę ma również pani Colleen Callegari z Windsor City Hall, której  mrówczej pracy i prawdziwej pasji historycznej zawdzięczamy odtworzenie życiorysu Vincenta Sature, bo po jakimś czasie poszukiwania Chucka Konkela utknęły w martwym punkcie.

        Na szczęście po  anonsach w „Toronto Sun” i „Chicago Tribune” zgłosiła się do pomocy właśnie Colleen – również córka weterana. Odnalazła nawet rodzinę Vincenta w Polsce – potomków jego rodzeństwa, niestety niewiele z tego wyniknęło...  

Serdecznie  pozdrawiam – Maria Wojewnik

        Od redakcji: Bardzo dziękujemy za to cenne uzupełnienie!

***

        Panie Andrzeju, wysłuchałem Pańskiego wywiadu z prezesem W. Lizoniem na temat programu telewizyjnego CBC dot. Polski. Przyznam, iż nie oglądałem tego programu, jakkolwiek mając w pamięci ubiegłotygodniowy zmasowany atak na Polskę całego niemalże świata medialnego tzw. głównego kanału, przyjmuję oświadczenie prezesa Lizonia jako ze wszech miar wiarygodne. 

        Mam jedynie problem z tym nie tyle, co zapowiada, iż zrobi, ale z tym, co na podstawie dokonań KPK w minionym dziesięcioleciu będzie w tej sprawie „zrobione”.   

        Jako grupa etniczna w Kanadzie jesteśmy bowiem politycznymi eunuchami, z którymi w panującym tutaj systemie wyborczym nikt się nie liczył w minionym ćwierćwieczu, nie liczy się obecnie i nie będzie się liczył w przyszłości, dopóki będzie funkcjonował archaiczny system politycznego zorganizowania naszej grupy etnicznej w tym kraju. Kongres Polonii Kanadyjskiej ma w tym główny udział, zawłaszczając sobie prawo „reprezentowania Polonii”, a jednocześnie nie mając ku temu ani odpowiednich narzędzi, ani też wizji i wewnętrznej strategii, która dałaby szansę zmiany istniejącej reprezentacji politycznej  Polonii na lepszą. Powtórzę jeszcze raz, iż jako bardzo liczna i o długiej historii w tym kraju grupa etniczna, nie liczymy się zupełnie na wszystkich szczeblach politycznej reprezentacji, począwszy od szczebla municypalnego, a na federalnym skończywszy. Dla porównania, grupa etniczna sikhów, niebędąca liczniejszą ani starszą historycznie grupą w porównaniu z Polonią, ba, niemająca jako grupa narodowościowa ustanowionej politycznie podmiotowości prawnej w formie państwa, posiada 16 posłów w parlamencie federalnym we wszystkich trzech głównych partiach, w tym aż 5 ministrów w rządzie, a jeden z nich został liderem partii, która jeszcze w ubiegłej kadencji parlamentu była partią oficjalnej opozycji. A ilu posłów do parlamentu federalnego ma Polonia? 

        Ani jednego! Dzieje się to za sprawą... Kongresu Polonii Kanadyjskiej, który przywłaszczając sobie prawo „reprezentowania Polonii”, otwarcie od lat odmawia jakiegokolwiek otwartego poparcia we wszystkich wyborach, miejskich, prowincyjnych i federalnych, dla kandydatów, którzy wywodzą się ze środowiska polonijnego. Oni zaś, nawet w przypadku sukcesu, w którym nie miała udziału zorganizowana Polonia, nie czują się zobowiązani do rewanżu. 

        Pan prezes Lizoń słusznie twierdzi, iż CBC jest instytucją medialną finansowaną przez podatników. Zapomina jednak, iż o tym, jak te pieniądze są wydawane, decyduje układ sił politycznych w gremiach decyzyjnych, a tam nie mamy nikogo, kto temat oszczerstw wobec narodu polskiego i Polski podniósłby do rangi poważnego problemu, z widocznym i słyszalnym skutkiem satysfakcjonującym Polonię kanadyjską. Dopóki więc Kongres Polonii Kanadyjskiej będzie trwał przy dotychczasowej strategii funkcjonowania, dopóty będziemy słyszeli, widzieli i czytali kolejne opowieści o polskim nacjonalizmie, faszyzmie, ksenofobii, rasizmie, antysemityzmie, itd., itd.  

        Droga dochodzenia praw poprzez sądy, co zapowiada prezes Lizoń, jest drogą wielce nieefektywną, kosztuje olbrzymie ilości pieniędzy i czasu, a nawet jeśli okaże się być skuteczna, to dotyczy to pojedynczych, odizolowanych przypadków, niemających bezpośredniego wpływu na tysiące temu podobnych, tym bardziej iż ogłaszane to jest wystarczająco długo po fakcie, wystarczająco długo dla społeczeństwa, by zapomniało o okolicznościach sprawy, a jednocześnie wystarczająco długo dla utrwalenia krzywdzącego nas stereotypu. O wiele skuteczniejsza, bardziej efektywna w sensie ROI jest metoda zaangażowania w proces politycznej reprezentacji. Tam są bowiem podejmowane decyzje, które mają wpływ na kształtowanie opinii publicznej i na kształtowanie systemów prawnych w tym kraju. No ale o tym już napisałem wcześniej. Dodałbym jedynie jeszcze taki mały przykład z windsorskiego podwórka, jak „działają” funkcyjni działacze tegoż Kongresu. Dziennikarze polskiego programu radiowego i telewizyjnego z Detroit wysyłają zawiadomienie do prezesa okręgu Windsor-Chatham, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Kongresu, zawiadomienie o szkalującym Polskę i Polaków artykule jaki został opublikowany w miejscowej gazecie „Windsor Star”, jako przedruk artykułu z „The Washington Post”. 

        Dziennikarze Ci proszą o reakcję Kongresu na ten artykuł. (KPA, z ich inicjatywy, wystosował w tej sprawie list do redakcji „The Washington Post”). Jaka jest odpowiedź tego wielofunkcyjnego prezesa  KPK? „Informacja o artykule została przesłana do prezesa ZG KPK do spraw kanadyjskich, który jest właśnie w Polsce”. 

        Chyba nie muszę komentować tego. Artykuł „siedzi “ nadal na stronie internetowej tej gazety bez jednego nawet komentarza. Ktoś powie, no dobrze, jeśli tak krytycznie wypowiadasz się o KPK, to co ty zrobiłeś w tej sprawie? Oddzielnie prześlę Panu kopię mojego e-mailu do autora artykułu z „The Washington Post”. Pozdrawiam i mam nadzieję, iż dotrwał Pan w czytaniu do końca tego przydługawego tekstu.

        Panie Andrzeju, dziękuję za relację z  uroczystości upamiętnienia sierżanta pilota Vincentego Sature, jednego z wielu pilotów, mieszkańców Windsor i Essex County, którzy polegli w czasie drugiej wojny światowej. Vincent Sature to w rzeczywistości Wincenty Saturnin Korzydłowski (matka z domu Kobylańska) – Polak, który walczył z dwoma zbrodniczymi systemami – rosyjskim bolszewizmem i niemieckim nazizmem. 

        Do wczoraj nieznany mieszkańcom Windsor, nieznany windsorskiej Polonii, ale już nie teraz i nigdy więcej. Pragnę sprostować informację dotyczącą kościoła Our Lady of Mount Carmel. Vincent Sature nie był członkiem tej parafii, parafia powstała znacznie później. To pani Colleen Caligieri jest członkinią tej parafii i ona zamówiła tę mszę, tak by w godziwy sposób zamknąć ziemski rozdział życia „zwykłego obywatela”, który po prostu spełnił swą powinność. 

        To miała być taka „najzwyklejsza poranna msza”. Dzięki jednak zebranym licznym mieszkańcom Windsor, w tym sporego grona Polaków i zaproszonych gości reprezentujących rządy czterech państw: Kanady, Polski, Holandii i Wielkiej Brytanii, msza przerodziła się, za sprawą Vincenta Sature-Wincentego Saturnina Korzydłowskiego  w manifestację braterstwa w czasie wojny i w czasie pokoju i to było to ostatnie ziemskie zwycięstwo sierżanta pilota – Polaka.   

        Jeszcze jedna ciekawostka, to wiek pilota samolotu, który w tak piękny sposób dał wyraz uszanowania pamięci jednego z nich – pilot ma 87 lat! Miałem ten zaszczyt przygotowania programu uroczystości w Windsor i pragnę uprzedzić komentarze, czy też pytania o udział w tej uroczystości polskich weteranów, czy też polskich księży. Nie wzięli udziału. Prosiłem i proponowałem, niestety spotkałem się z odmowną odpowiedzią. To smutne, a zarazem wpisujące się w ten stan świadomości, o którym napisałem w mojej poprzedniej notce do Pana. Nie komentuję tego dalej i nie będę przytaczał „argumentów”, jakie usłyszałem. 

        To Vincent Sature vel Wincenty Saturnin Korzydłowski pozostanie w naszej pamięci na zawsze.                                

Richard Kuśmierczyk

Andrzej Kumor

Widziane od końca.

Strona: www.goniec.net/
Zaloguj się by skomentować