Goniec

Register Login

Porady ABC

Fotografia, komputerowe, Internet, telefony komórkowe.

czwartek, 29 marzec 2018 19:09

Życie kanadyjskiego truckera wyjazd po wyjeździe...

Napisane przez

W poprzednim numerze opowiadałem o „Turbulencji”, czyli kanale pana Darka, pilota, który lata dla „wypożyczalni samolotów” w najróżniejszych miejscach na świecie, dzisiaj chciałbym powiedzieć o kanale Rafała Zazuniuka, polskiego truckera z Montrealu, który przyjechał do Kanady wraz z rodzicami jako kilkuletnie dziecko i cały czas ma olbrzymi sentyment do Polski, gdzie jeździ co roku na wakacje, ale dla którego trucking jest pasją. Kocha to i kocha pokazywać miejsca, do których jeździ, a robi to, przyznać trzeba, całkiem profesjonalnie. Niektórzy z komentujących mówią, że to lepsze filmy niż na kanale Discovery, tym bardziej że ostatnio Rafał oprócz obrazów z dwóch kamer GoPro w kabinie i świetnego montażu ma również drona, którego puszcza na przykład w ślad za ciężarówką.

Wspaniałe krajobrazy Kanady; Alberty, Gór Skalistych, no ale też i całych Stanów Zjednoczonych. Rafał jeździ przez większą część roku na chłodniach, wożąc warzywa i owoce a to znad granicy meksykańskiej, a to z Kalifornii czy stanu Waszyngton. Jeżeli ktoś chce poznać pracę kierowcy, zobaczyć, jaka jest ciężka, to nie będzie się mógł oderwać od filmów. Naprawdę trzymają w napięciu, tak jak w przypadku poprzedniego kanału, narracja jest bezpretensjonalna, a opowiadający to człowiek, z którym łatwo się w ten sposób zaprzyjaźnić. Rafał pokazuje nie tylko jazdę, bo ma też w kabinie rower składany i od czasu do czasu po prostu się gdzieś wypuszcza po ciekawych miastach. Możemy więc z nim z zobaczyć, jak wygląda granica amerykańsko-meksykańska, możemy przepłynąć się promem przez zatokę do San Francisco i pooglądać miasto z tej perspektywy; naprawdę w porównaniu z programami telewizyjnymi jest to świeży oddech, narracja spokojna, reklam niewiele albo żadnych. Fajna, spokojna opowieść o własnej pracy, o tym co się widzi dookoła. No i trudno się Rafałowi dziwić, bo praca kierowcy, który jeździ w pojedynkę, jest naprawdę ciężka i samotna, a samochód drugim, albo raczej pierwszym domem. Poznajemy więc kolejne ciężarówki, teraz wypasione volvo, w którym właściwie Rafał gotuje, filmuje, składa filmy; w którym mieszka przez większą część swojego życia. Poznajemy też truck stopy, ich urok, klimat, no i jesteśmy z Rafałem we wszystkich jego problemach, załadunku, rozładunku, żeby się zmieścić w czasie, żeby jechać w zgodzie z log bookiem, książką, która już od jakiegoś czasu jest w postaci elektronicznej, czyli na tablecie, a tutaj nie ma przeproś, niczego nie można wymazać gumką, i czasem można nie dojechać do wymarzonego truck stopu z , bo zabraknie 5 km. Bardzo ciekawy kanał, polecam zwłaszcza na te święta, jak będą Państwo mieli trochę czasu popatrzeć, jak wygląda praca kierowcy ciężarówki w Kanadzie. (tuboman)

 

https://www.youtube.com/channel/UC4UGuAyL1mjpiWDcvdnCPlA

poniedziałek, 26 marzec 2018 22:42

Świetny program na Youtube - polski pilot opowiada

Napisane przez

 

https://www.youtube.com/channel/UCqkZPeA4gaWSG7ttc6P2-xA

 

Nie tylko gazety się zmieniają, zmienia się również telewizja, wielu z nas ogląda coraz mniej kanałów i stacji, a coraz więcej filmów na YouTubie. Oczywiście, popularne stacje telewizyjne mają też swoje kanały na YT, mają swoje kanały felietoniści, politycy, mamy również i my swój kanał GoniecTv Toronto – jest z czego wybierać, ale dzisiaj chciałbym Państwu polecić jeden z nowych, a naprawdę przyjemnie się ogląda; zwłaszcza że dotyczy latania, a my tutaj wszyscy latamy samolotami w tę i we w tę. Bo jakże inaczej się po tej naszej planecie przemieszczać w dzisiejszych czasach. Mówię o kanale „Turbulencja” pana Darka.

Pan Darek jest facetem z ikrą, który pokazuje, co w samolocie jest, jak się robi, jak się lata, jest po prostu kapitanem do naszych usług. Co ciekawe, wcześniej był filmowcem nieprofesjonalnym profesjonalnie, który filmował wesela i składał do kupy, ale dlatego, że swoich dziecięcych marzeń o lataniu – z powodów prozaicznych, bo finansowych nie mógł realizować. Jak człowiek jest uparty, zawzięty, no to jest w stanie zrealizować to, o czym marzył. I pan Darek lata teraz airbusem 320 w przedsiębiorstwie, które użycza samolotów liniom lotniczym na całym świecie. Ostatni wyjazd dotyczy akurat latania w Ameryce Południowej z Santiago i oprócz naprawdę bardzo ciekawych opisów pracy pilota i obsługi samolotu, możemy się dowiedzieć wiele i wiele pooglądać. Co więcej, pan Darek jest superprzyjemnym człowiekiem, który opowiada ekstranaturalnie, bez żadnej pozy, spokojnym głosem. Mamy więc świetny, wciągający program telewizyjny bez nachalnych reklam, po prostu sama radość i relaks, dlatego szczerze polecam kanał Turbulencja, który właśnie w tym tygodniu przekroczył 50 000 subskrybentów. Gratulacje dla pana Darka i więcej tego rodzaju materiałów w polskim YouTubie! (tuboman)

piątek, 22 grudzień 2017 09:58

Na emeryturę za granicę? Wygrzać kości na starość

Napisane przez

        Wiadomo że na emeryturze wielu z nas nie ma lekko; wielu wyprowadza się z miasta, szukając miejsca, gdzie za niewielkie pieniądze można utrzymać w miarę przyzwoity standard życia. Przeprowadzamy się poza Toronto, z reguły blisko szpitala czy dobrej przychodni. Poniżej przedstawiamy państwu kilka pomysłów na emeryturę nieco dalej niż Barrie, czy nawet Elliot Lake; emeryturę, która nie musi być wcale aż tak egzotyczna, a gdzie nasze oszczędności kupują o wiele więcej niż w Kanadzie. 

        Jeśli mamy zaoszczędzone od 200 do 300 tysięcy dolarów, a do tego otrzymujemy świadczenia, które możemy ze sobą zabrać, czy to CPP, czy rentę starczą, to warto rozważyć... ciepłe kraje. 

1. Kostaryka. Tysiące mieszkańców Północnej Ameryki odkryło przyjemności prostego życia na Kostaryce; miejscowości, takie jak Atenas czy Tamarindo, słyną z bardzo dobrego klimatu, przyzwoitych cen żywności i nie tak drogich wciąż domów. Kostaryka jest bezpieczna, ludzie przyjacielscy, przestępczość na niskim poziomie, nieporównywalnym z Meksykiem, a pogoda... No cóż, pogoda pozwala na chodzenie przez okrągły rok w t-shircie. Do tego dochodzą atrakcje w postaci pięknych plaż nad Pacyfikiem, barów, kafejek, restauracji. Miejscowi mówią po hiszpańsku i może to być świetna zabawa, by na starość nauczyć się kolejnego języka. Zresztą ludzi znających doskonale angielski jest dużo, bo Kostaryka to przecież kraj turystyczny. 

        W ciągu minionych lat ceny wzrosły ze względu na napływ turystów, wciąż jednak można wynająć coś za 600 – 800 dolarów. 

        Jedną z ważniejszych rzeczy na emeryturze jest opieka medyczna i na Kostaryce jest ona dobrze zorganizowana. Takie miasta, jak Atenas, mają publiczną przychodnię, aptekę i pogotowie w centrum. Cudzoziemcy mogą albo zapłacić od 75 do 150 dol za składki ubezpieczeniowe w ramach ogólnokrajowego publicznego systemu ubezpieczenia zdrowotnego nazywanego Caja, lub też po prostu płacić lekarzowi od wizyty. Konsultacja u lekarza Caja kosztuje mniej niż 20 dol. 

        Emerytura na Kostaryce to również świeże, zdrowe jedzenie, warzywa, owoce, kawa, ale też jajka, kury czy boczek, wszystko świeże, rośnie cały czas...

dalek        Dotychczasowa praktyka pokazuje, że inwestycje typu syndicate mortgage investment mogą być bardzo zyskownym oraz ważnym elementem dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. Koncepcja dywersyfikacji podpowiada, by lokując oszczędności, podzielić je pomiędzy różne typy inwestycji, powszechnie zwane klasami aktywów. Nie wszystkie inwestycje przynoszą zyski w tym samym czasie oraz inaczej reagują na wydarzenia w polityce i gospodarce. 

        Jednym z tych aktywów może być właśnie syndicate mortgage investment. Jest to inwestycja, która wykorzystuje pożyczkę hipoteczną, czyli „mortgage”, jako źródło zarobku dla inwestora. Oprocentowanie jest stałe i wynosi zwykle 8% rocznie. Ważne podkreślenia jest także to, że tego rodzaju inwestycja oferuje hipoteczne zabezpieczenie kapitału inwestora. Polega to na tym, że zainwestowane pieniądze w formie  pożyczki hipotecznej są zarejestrowane na tytule własności nieruchomości. Tego rodzaju  inwestycja jest dostępna jako konto gotówkowe, czyli „cash account”, jako RRSP, jako pensja zakładowa  LIRA, a także jako TFSA, czyli konto wolne od podatków.

        Lista szczęśliwie zakończonych inwestycji już teraz powiększy się o 3 kolejne projekty, w których uczestniczą prywatni inwestorzy, w tym także moi klienci. Projekty, o których mowa, to: inwestycja Station West-Masonry w Burlington, gdzie deweloperem jest firma ADI Developments,  projekt budowlany Aloa Greens-Mayfield 3 w Brampton, gdzie deweloperem jest Flato Developments, oraz plaza usługowo-biznesowa Kingridge Square w Oakville  (Kingridge Developments). 3 różne projekty, 3 różnych deweloperów, 3 różne sposoby na szczęśliwe zakończenie inwestycji, tj. zwrot kapitału inwestorów oraz wypłatę oprocentowania.

Diversify        Inwestycja Station West w Burlington była przeze mnie kilkakrotnie opisywana, w momencie kiedy projekt potrzebował finansowania ze strony prywatnych inwestorów na pokrycie tzw. niebezpośrednich kosztów budowy. Ten syndicate mortgage kończy się praktycznie 1,5 roku przed planowanym terminem zakończenia. Deweloper skorzystał z opcji refinansowania na niższy procent w celu spłacenia inwestorów.  Firma ADI  Developments prowadzi jeszcze jeden projekt budowlany w Burlington, w którym uczestniczą inwestorzy prywatni na zasadzie syndicate mortgage. Projekt Sutton (Link Condos + Towns)  jest aktualnie w trakcie budowy. 

        Pierwsi mieszkańcy wprowadzą się w 2018 roku, tak więc inwestorzy w tym projekcie już wkrótce także zakończą kolejną inwestycję. Innym całkowicie zakończonym projektem oferowanym przez ADI Developments był projekt The Mod’rn, także w Burlington. Prywatni inwestorzy uzyskali oprocentowanie wysokości 8,25% w skali rocznej. Wracając do ostatnio zakończonych inwestycji, we wcześniej wspomnianym projekcie Aloa Greens-Mayfield 3 deweloperem jest doświadczona firma Flato Developments, która skompletowała już 2 pierwsze fazy tego samego projektu: Mayfield 1 oraz Mayfield 2, w obu fazach uczestniczyli inwestorzy w syndicate mortgage. Uzyskane oprocentowanie w tych projektach wyniosło odpowiednio 10,27% oraz 10,04% w skali rocznej. Innym zakończonym projektem od Flato był projekt w Markham o nazwie Helen Avenue. Uzyskane oprocentowanie wyniosło 11,61% rocznie. Od początku tego roku moi klienci zakończyli udział w kilku innych projektach, a mianowicie w inwestycji Emerald Falls w St. Catharines (9% rocznie), w projekcie Bronte Crossing w Oakville (8,23% rocznie), a także w projekcie Brock Village (8,83% rocznie). Inwestorzy otrzymali całkowity zwrot kapitału wyjściowego wraz z oprocentowaniem za pełen okres uczestnictwa w tych inwestycjach. 

        W celu uzyskania więcej informacji dotyczących aktualnych możliwości inwestycyjnych proszę o bezpośredni kontakt.

JAROSŁAW DAŁEK

Mortgage Agent, lic.M13000616

Manager, Real Capital Investments

Tel. 416-904-1181 

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Brokerage Licence # 12010

204 Queen St. South, suite 102

Mississauga, ON L5M 1L3

Tel. 905-997-7001

piątek, 13 październik 2017 09:43

Inwestycje alternatywne. 22 projekty zakończone sukcesem.

Napisane przez

dalek        Ostatnie dwie podwyżki stóp procentowych ogłoszone przez Centralny Bank Kanady spowodowaly praktycznie natychmiastowe podwyższenie tzw. „prime rates” przez banki komercyjne. Wpłynęło to oczywiście w sposób bezpośredni na podwyższenie kosztów obsługi pożyczek hipotecznych o zmiennym oprocentowaniu oraz linii kredytowych. Klienci posiadający środki finansowe zgromadzone na bankowych kontach oszczędnościowych lub na kontach terminowych nie zauważyli konkretnych zmian w wysokości oprocentowania, albowiem banki nie spieszą się z podwyższaniem wysokości oprocentowania depozytów. Oprocentowanie 5-letnich GIC oscyluje na poziomie znacznie poniżej stopy inflacji, dlatego rozsądnym rozwiązaniem jest skorzystanie z produktu finansowego wypłacającego stałe oprocentowanie przewyższające obecny poziom inflacji, dzięki czemu możemy uzyskać realny wzrost kapitału. Syndicate Mortgage Investment jest inwestycją, która wykorzystuje pożyczkę hipoteczną, czyli mortgage, jako źródło zarobku dla inwestora. Oprocentowanie jest stałe i wynosi zwykle 8% rocznie. Dodatkowo może być jednorazowo wypłacony bonus w postaci profit sharing, czyli udział w zysku na zakończenie, może to wpłynąć na podwyższenie średniego rocznego oprocentowania.

        Ważne podkreślenia jest także to, że tego rodzaju inwestycja oferuje hipoteczne zabezpieczenie kapitału inwestora. Polega to na tym, że zainwestowane pieniądze w formie  pożyczki hipotecznej są zarejestrowane na tytule własności nieruchomości. Tego rodzaju  inwestycja jest dostępna jako konto gotówkowe, czyli „cash account”, jako RRSP, jako pensje zakładowe LIRA, a także jako TFSA, czyli konto wolne od podatków. Do tej pory zakończono już 22 projekty, w których inwestorzy uzyskali średnie roczne oprocentowanie na poziomie 9,3%, oraz oczywiście zwrot zainwestowanego kapitału wyjściowego. W sumie, w 22 projektach zwrócono ponad 100 mln $. W tym roku zakończono 5 projektów. W ciągu najbliższych 6 miesięcy przewidziane jest zakończenie kilku następnych. W czerwcu tego roku został zakończony projekt The Brant Park, w centrum Toronto. Deweloperem była firma Lamb Development Inc. Lamb Development jest prawdziwym weteranem na rynku syndicate mortgage investments, albowiem do tej pory zakończyła już 5 projektów, w których uczestniczyli inwestorzy w syndicate mortgage. 

        Aktualnie jest dostępne kilka interesujących projektów inwestycyjnych mogących stanowić ważny element dobrze zdywersyfikowanego portfolio inwestycyjnego. Projekt deweloperski Union Waterfront mieści się w St. Catharines, a dokładnie w Port Dalhousie, nad samym brzegiem jeziora Ontario. Projekt jest częścią planu rewitalizacji Port Dalhousie. Malowniczo położony 12-piętrowy budynek, w pobliżu restauracji, kafejek oraz plaży, będzie mieścił 157 jednostek mieszkalnych. Mieszkania zewnętrzne będą posiadały obszerne tarasy z widokiem na jezioro. Parter będzie przeznaczony na sklepy oraz butiki. Projekt bryły budynku został opracowany przez firmę Kirkor Architects, która znana jest m.in. z zaprojektowania budynku the TIFF Bell Lighbox w centrum Toronto, a także the SkyCity Winnipeg. Ceny mieszkań w Union Waterfront zaczynają się już od 200 tys. $. Moi klienci mają możliwość pierwszeństwa w zakupie mieszkania/domu w tym, a także innych aktualnie dostępnych projektach na zasadach tzw. VIP pricing.  Inwestycja Union Waterfront jest planowana na około 4 lat. W pierwszym roku oprocentowanie wynosi 10% i jest płatne w jednej kwocie za cały rok z góry. W kolejnych latach oprocentowanie wynosi 8% rocznie. Union Waterfront jest jedną z wielu dostępnych propozycji inwestycji typu mortgage investment. 

        W celu uzyskania więcej informacji dotyczących aktualnych możliwości inwestycyjnych proszę o bezpośredni kontakt.

Jarosław Dałek

piątek, 12 maj 2017 00:33

Zacznij swoją przygodę z FOREX

Napisane przez

Szanowna Redakcjo!

        Chciałbym przedstawić Państwu projekt, nad którym obecnie pracuję.

        Jest to jedyny polonijny Trading Room, w którym osoby zainteresowane giełdą walutową oraz finansami, mogą na żywo zobaczyć, jak wygląda dzień profesjonalnego tradera Forex.

        Moim celem jest przybliżenie zagadnienia związanego ze światem finansów osobom, które chcą odnieść sukces oraz niezależność finansową, jednak potrzebują wskazówek – jak mogą to osiągnąć.

czwartek, 27 kwiecień 2017 23:12

Giełda albo jakość zarządu spółki akcyjnej

Napisane przez

stock exchange        To 9 marca 2009 roku, w całej Ameryce Północnej, nastąpił największy spadek wartości giełdy na skutek wielkiego kryzysu ryzykownie skalkulowanych hipotek rozpoczętego w roku poprzednim.

        Wszystkie wielkie światowe indeksy (S@ P 500, Dow Jones. NASDAQ, S@P. /T.S.X. z Toronto, paryski CAC, FTSE 100 z Londynu, Nikkei z Japonii, DAX Niemiecki, HSI z Hongkongu itd.) spadły do 50% wartości i więcej. Niemniej jednak w perspektywie czasu, w miarę upływu lat, według danych firmy Aubin Actuaire Conseil, wskaźnik Giełdy w Toronto S and P /TSX osiągnął wzrost roczny z dywidendami licząc 10,1% w ciągu minionych 8 lat. 

        Z drugiej strony, wskaźnik indeksu amerykańskiego S@P 500 wykazał wzrost o 14,5% procentu składanego od 2008 roku. Zaś azjatyckie i europejskie wielkie indeksy wzrosły o 8% w skali rocznej. Index obligacji kanadyjskich FTSE TMX Obligations Univers osiągnął wynik 4,7% w osiem lat. Namacalnych, pozytywnych, a aktualnych przykładów można by tutaj mnożyć. 

        Oczywiście każdy z ww. przypadków wymagał od inwestora: nade wszystko tolerancji wobec ryzyka nieskoordynowanych ruchów rynku giełdowego, a jak wiemy, nie każdy jest w stanie to zaakceptować. 

        A więc nasze rozmyślanie o giełdzie powinniśmy rozpocząć od szukania firm o solidnych podstawach, nie zapominając przy wypracowaniu strategii, aby w każdym elemencie ewaluacji przedsiębiorstwa szukać elementów kreatywnych, twórczych i solidnych, jakimi powinna się cechować wymarzona przez nas spółka giełdowa.

        Możemy zatem wnioskować, że potencjalny inwestor na rynku papierów wartościowych, jakimi są akcje, musi mieć lub zdobyć umiejętności pozwalające sterować własnymi myślami, emocjami i zachowaniami w sposób, który nastawia go na odnoszenie sukcesów. Nade wszystko, nie tracąc czasu na użalanie się nad zmienną sytuacją, która wywołuje wahania rynku, sytuacją ekonomiczną, ogłoszonymi czy zakończonymi wyborami, lokalnymi napięciami politycznymi itd. 

        Nie może narzekać na okoliczności czy czynniki, które nań wpływają, ani na to, jak giełda nas chwilowo traktuje. 

        Zamiast tego bierze odpowiedzialność za odgrywaną w życiu rolę i zrozumie, że zarabianie pieniędzy przez zakupy akcji nie jest zawsze łatwe ani sprawiedliwe. Nie pozwala też innym, by pojawiające się stresogenne wydarzenia spekulacyjne, niezależne od nas, przejęły nad nim kontrolę. 

        Nie myśli również kategoriami w rodzaju: dziś wybrana przeze mnie spółka, w którą zainwestowałem, straciła 10% wartości, bo jej szef odszedł na emeryturę, wiedząc, że w całości firma osiąga, w dalszym ciągu, dobre rezultaty, kontroluje niepowtarzalny, trudny do naśladowania segment rynku itd. 

        Rozumie jednocześnie, że mając kontrolę nad emocjami i nie będąc od nich uzależniony, może decydować, jak podchodzić do tej sytuacji z zimną krwią. 

        Wniosek wydaje się prosty; nie należy tracić energii na rzeczy, na które nie mamy wpływu, a trzeba koncentrować się nad tym, nad czym mamy kontrolę. Zdając sobie sprawę, że czasami jedyną ważną rzeczą jest właściwe nastawienie i czas na naprawienie sytuacji.

        Przyjmując pozytywnie zmiany, staramy się być elastyczni.

        Interesującym przykładem może tu być jedna z najsilniejszych spółek giełdowych Kanady, Franco-Nevada Corporation (której głównym „produktem” są tzw. royalties lub po polsku tantiemy), a zajmującą się przede wszystkim korzyściami z wydobycia złota, platyny itd. 

        Od chwili swojego założenia w 1983 roku przez dwóch inwestorów S. Schulicha i P. Lassonde, przeszła spółka wiele przeobrażeń, aby dziś być elementem TSX i NYSE i wchodzić w skład ekskluzywnego indexu S@P / TSX 60. Utrzymuje wciąż wysoki poziom, a od 2007 roku stała się akcyjną spółką giełdową i dobrze prosperującą do dziś dnia firmą, która jeszcze trzydzieści lat temu nie była znana szerokiej publiczności.

        Trzydzieści cztery lat temu jej pierwotni twórcy i założyciele, Seymour Schulich i Pierre Lassonde, przejmując firmę, rozpoczęli w sposób bardzo nietypowy drogę do niezwykłego sukcesu finansowego. Ich początki kariery inwestycyjnej były zaskakujące. Zaczynali bowiem od zawodów, które wydawałoby się, że nie dawały nadziei na wielkie milionowe sukcesy finansowe i giełdowe.

        Otóż, pierwszy z nich, o siedem lat starszy od drugiego, wspólnik S. Schulich, absolwent Uniwersytetu McGill w 1961 roku, obecnie torontończyk, w trakcie swojej wspaniałej kariery zawodowej, dostrajając się do reguł giełdy wielkich finansów, ciężko na to pracował, ukończył, na przykład, słynną szkołę inwestorów Instytut C.F.A. w Wirginii w Stanach Zjednoczonych w 1969 roku (trzeba tu przede wszystkim wspomnieć, że tylko około 40 % studentów zdaje egzamin końcowy pomyślnym wynikiem) i zdobył ten imponujący tytuł czternaście lat wcześniej od swojego wspólnika. 

        Mimo wielu lat pracy w USA to w Kanadzie stworzył firmę przynoszącą złote jaja.    

        Młodszy z nich, pochodzący z St.-Hyacinthe w Quebecu, skończył Politechnikę w Montrealu jako inżynier elektryk w 1971 roku, następnie dwa lata później uzyskał MBA, co nie było wcale tak popularne jak dziś, na Uniwersytecie Utah w USA. Już w trakcie pracy w słynnej firmie inwestycyjnej Bechtel Corporation w St. Francisco kształcił się dalej. W 1983 roku ukończył, również jak jego kolega, trudne i wymagające studia, zarezerwowane dla śmietanki inwestorów świata, zdobywając najbardziej prestiżowy tytuł, jaki można otrzymać w zakresie inwestowania w papiery wartościowe, C.F.A. (Chartered Financial Analyst).

        Można tu przy okazji wspomnieć pewną zabawną anegdotę na temat perypetii w wyborze właściwej drogi kariery. Otóż Lassonde po szkole średniej, wybierając się na studia, przez trzy lata starał się dostać na architekturę i ostatecznie egzaminujący go wykładowca uznał go za całkowite beztalencie, co Lassonde wspomina dziś  z uśmiechem. Była to najlepsza opinia, jaką otrzymał w swoim życiu, która doprowadziła go do koniecznej zmiany kierunku studiów, a co za tym idzie, znalezienia drogi właściwej dla  jego talentu, temperamentu, zamiarów, co doprowadziło do dzisiejszych niekończących się sukcesów.

        P. Lassonde nie bał się powiedzieć – nie, swej „wymarzonej” drodze, gdy sytuacja tego wymagała. Nie obawiał się skalkulowanego ryzyka, nie działał brawurowo, musiał się długo doskonalić i w konsekwencji zdobytych doświadczeń nie miał problemu z podejmowaniem skalkulowanego ryzyka, stwarzając jedną z najlepiej prosperujących w Kanadzie spółek akcyjnych, gdzie dziennie, wyobraźmy to sobie, zmienia właściciela na giełdzie w Toronto około pół miliona akcji. 

        Jeśli się dobrze przyjrzymy i zapoznamy z karierą zawodową tych ludzi, zauważymy również, że poświęcali olbrzymią ilość czasu na działalność biznesową. W podobny sposób musi postępować każdy indywidualny inwestor giełdowy. Sukces idzie w parze z ciężką pracą i trzeba być gotowym pracować ciężko na swój sukces. Nie poddawać się  po pierwszej porażce. O tym przekonują te nietuzinkowe i niezwykle bogate, renesansowe można powiedzieć, życiorysy.

        Nie rozpamiętywali przeszłości, zostawiając za sobą trwałe ślady i  kształtując nowe oblicze dzisiejszej gospodarki Kanady. Nie przeszkadzało im, mimo nawału pracy, aby każdy z nich napisał znaczące książki w zakresie inwestowania, opisując w szczególności, jak należy postępować, inwestując w najcenniejsze bogactwa naturalne, jak złoto i inne minerały. Oto one:  S. Schulich – „Get Smarter Life and Bussines Lessons” oraz „Weather Gas Distribution Companies and Stock Market”. 

        Z kolei P. Lassonde napisał „The Gold Book: The Complete Investment Guide to Precious Metals”. Skupiając się nad swoim sukcesem, nie zapominali, że żyją w społeczeństwie, które trzeba edukować.  Na pewno ww. dzieła mogą być i dziś wspaniałą lekturą dla początkującego inwestora w zgłębianiu specyfiki kanadyjskiego rynku kapitałowego.

        Jednocześnie należy wspomnieć, że obydwaj są znanymi i uznanymi w całej Kanadzie filantropami. Zobaczmy namacalne przykłady, np. dzięki ich darom pojawiły się takie budynki w Toronto, jak: Lassonde Engineering School, Schoulich School of Bussines w York University itd. 

        Nauka płynąca z tego jest taka, że każdy inwestując swój czas i umiejętności w to, co jest jego mocną stroną, powinien rozumieć, że prawdziwa zmiana wymaga w każdym wypadku dużo czasu i ciężkiej długoplanowej i solidnej pracy. Początkujący inwestor nie powinien postrzegać pierwszych porażek jako powodu do poddania się, a po prostu traktować je jako szanse.

        Popatrzmy na fakty, na przykład grafik wzrostu akcji tej firmy od 2007 roku (już z innym wspólnikiem, Davidem Harquailem) mówi sam za siebie, w ciągu ostatnich lat wzrost wartości akcji tej firmy na giełdzie nastąpił z 17,5 dol.  w roku 2007, dochodząc do 87,5 dol. na początku kwietnia br., co daje 17% wzrost procentu składanego – imponujące, nieprawda… No jakże zachęcające są takie przykłady z giełdy, wydającej się czasami tak niezrozumiałą jak młoda dziewczyna… 

piątek, 21 kwiecień 2017 14:40

Giełda nie jest kasynem, to jest aukcja

Napisane przez

stock exchange        Janusz Binkiewicz mieszka w prowincji Quebec, z zawodu jest inżynierem budowy okrętów. Nauczał okrętownictwa: koncepcji, konstrukcji okrętu, technologii budowy, zarządzaniem i finansami przedsiębiorstwa okrętowego, przez ponad ćwierć wieku. W międzyczasie interesowała go problematyka przedsiębiorstwa, a w szczególności specyfika spółek akcyjnych, co w swoim czasie zaprowadziło go do kanadyjskiej giełdy. Jest autorem książki  po francusku o budowie okrętów. Teksty p. Binkiewicza dostarczają podstawowej wiedzy finansowej pozwalającej nauczyć się inwestowania na giełdzie.  

        Giełda, podobnie jak każda aukcja, jest zorganizowaną formą sprzedaży w postaci przetargu, w którym bierze udział wielu, wielu nabywców chętnych na zakup wielu, wielu wyemitowanych towarów – akcji, prowadzoną w określonych godzinach i określonym miejscu. A więc nie jest kasynem, jest grą.  Można zatem racjonalnie opisać jej zasady, przygotować się do reguł tam obowiązujących, rozpoznać i kontrolować skutki i decyzje podjęte przez nas na tym rynku.

        I jak każda prawdziwa aukcja, wiąże się z emocjami, obawami i strachem od pierwszych minut rozpoczęcia danej sesji, z drugiej strony, karmi się entuzjazmem, przygotowuje przynęty obliczone na naiwność i  zauroczenie potencjalnym zyskiem. Tak więc na każdej sesji szarpią nami sprzeczne uczucia, trudne do pogodzenia, sprzeczne interesy osób i instytucji biorących w tym udział, chęć zarobienia pieniędzy jak najszybciej, a jednocześnie strach, czy to się uda.

piątek, 07 kwiecień 2017 14:25

Giełda to jednak ryzykowne przedsięwzięcie

Napisane przez

stock exchangeDla doświadczonego inwestora inwestowanie na giełdzie jest bardzo korzystne. Zwykle częściej jednak usłyszymy, że inwestowanie na giełdzie jest bardzo ryzykowne. Nawet znani i aktywni na co dzień inwestorzy wspominają o tym dość często. Również nasi najbliższy znajomi o tych, którzy inwestują na giełdzie, mówią: to taki dziwny facet, bo on „gra na giełdzie”, tak jakby grał w ruletkę.

Dla większości giełda zarezerwowana jest dla trzech kategorii osób: tych dobrze poinformowanych, zawodowych inwestorów oraz graczy ryzykujących wysoką stawkę. Przy takim założeniu, jeśli nie znajdujemy się w dwóch pierwszych grupach, zostaje nam tylko rola pokerzysty. Ale czy na pewno?

W istocie jest niezwykle trudno ocenić ryzyko związane z działalnością giełdową według wymierzalnych kryteriów.

dalek        Naturalne, kolorowe diamenty są znane i podziwiane od stuleci, ale dopiero od kilkudziesięciu lat zaczęły cieszyć się uznaniem inwestorów i kolekcjonerów. Są prawdziwą rzadkością, albowiem na 100 tys. kamieni w barwie D i bez skazy przypada 1 kolorowy. Są to tzw. Fancy Color Diamonds.

        Aktualnie, naturalne różowe diamenty należą do jednych z najbardziej wartościowych ze wszystkich kamieni szlachetnych.

        Kopalnia Argyle z zachodniej Australii dostarcza około 90% światowego wydobycia różowych diamentów. Całoroczna produkcja różowych diamentów o masie ponad pół karata zmieściłaby się w filiżance, a większe fioletowe diamenty ledwo wypełniłyby naparstek… Podczas międzynarodowych aukcji słynnych domów aukcyjnych, takich jak Christie’s czy Sotheby’s, różowe diamenty obok intensywnie niebieskich regularnie osiągają ceny setek tysięcy, a nawet kilku milionów dolarów za karat. 1 karat równa się 0,2 g.

Strona 1 z 12