Goniec

Register Login

Zdrowie i inne porady

Nasze zdrowie i inne porady.

piątek, 05 październik 2012 21:47

Szkoła rycerska XXI wieku

Napisane przez

Liceum Akademickie Korpusu Kadetów jest w czasach współczesnych jedyną w Polsce szkołą będącą spadkobiercą chlubnych tradycji Szkoły Rycerskiej, Korpusu Kadetów oraz Junackiej Szkoły Kadetów. Założycielem tej instytucji jest ks. płk dr Marek Wesołowski, kapelan Biura Ochrony Rządu, współautor książki "Duszpasterstwo wojskowe w Polsce w latach 1945-1991": Liceum Akademickie Korpusu Kadetów w Łysej Górze ma kontynuować najlepsze tradycje szkoły rycerskiej, którą w XVIII wieku założył król Stanisław August Poniatowski. Ma w nim kształcić się przyszła elita polskiej armii. Oprócz nauki i zajęć teoretycznych w planie nauczania jest strzelectwo, spadochroniarstwo, narciarstwo, czy nawet jazda konna.

Historycznie pierwsze oddziały kadetów utworzono we Francji za czasów Ludwika XIII, a były to oddziały kadetów gaskońskich. Dla wielu osób wyżej wymieniona instytucja skojarzyć się może z powieścią "Trzej muszkieterowie". Idea korpusu kadetów przekroczyła granice Francji i po pewnym czasie w Berlinie, Kołobrzegu i w Magdeburgu Fryderyk Wilhelm I utworzył Korpusy Kadetów. Po III rozbiorze Rzeczypospolitej na terenie byłego kolegium jezuickiego w Kaliszu Fryderyk Wilhelm III utworzył dla dzieci szlacheckich w zaborze pruskim elitarny Korpus Kadetów w Kaliszu. Po utworzeniu Księstwa Warszawskiego Korpus Kadetów w Kaliszu oraz wychowankowie znaleźli się na terenie Księstwa. Już w późniejszym okresie, z początkiem XX wieku, na mocy traktatu wersalskiego, wszystkie niemieckie korpusy kadetów zostały rozwiązane. W III Rzeszy zorganizowano szkoły SS (SS-Junkerschule) i szkoły Napola, które były zbliżone do korpusu kadetów, przygotowując kadry dla elitarnych Waffen-SS.
W II Rzeczypospolitej utworzono szkoły kadeckie oparte na tradycji Akademii Szlacheckiej Korpusu Kadetów w Warszawie i Korpusu Kadetów w Kaliszu. Szkoły te prowadziły kształcenie na poziomie szkół średnich ogólnokształcących o profilu matematyczno-przyrodniczym oraz szkolenie wojskowe na programie szkół podchorążych piechoty. W latach 1918-1939 utworzono trzy korpusy kadetów.
Mamy rok 2012 i dzięki ks. płk. dr. Markowi Wesołowskiemu powstało wielkie dzieło. W Liceum Akademickim Korpusu Kadetów nauczanie przyszłej elity Polski odbywa się w kościele, w szkole i na strzelnicy, a kadeci noszą w sercu słowa "Bóg, Honor i Ojczyzna".
Witold Jasek – komendant ZS Strzelec
kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

piątek, 28 wrzesień 2012 23:42

Psycholog radzi: Samoocena

Napisane przez

 


"Piszę z nadzieją, że uzyskam pomoc, bo sama nie wiem, co mi jest. Problem polega na tym, że każda najdrobniejsza krytyka wywołuje u mnie okropne stany. Nie mogę znieść, jeśli ktokolwiek zwróci mi najmniejszą uwagę. Dam przykład. Kilka dni temu szef powiedział, że mam nieład na biurku. Miał rację. Posprzątałam, ale ja cały czas o tym myślę! Mam ogromne wyrzuty, że dopuściłam do tego bałaganu, że źle to o mnie świadczy, że mnie w pracy obgadują. Poza tym, gdy jestem gdzieś z moim mężem i on zauważa innych bardziej niż mnie, to mam poczucie, że jestem niepotrzebna, że jestem jak powietrze… Często też wpadam w spiralę pogrążania się, nowe sytuacje mnie stresują, komentarze na mój temat denerwują, widzę cały świat przeciwko mnie. Kiedy nie jestem w centrum uwagi, kiedy ktoś mówi pochlebstwa na czyjś temat, mam wrażenie, że nie jestem wystarczająco dobra, mądra, zabawna i ciekawa, żeby o mnie mówiono. Nie mam przez to przyjaciół, kłócę się z mężem. Nie wiem, co mi jest, i nie wiem, jak z tym walczyć, a bardzo chcę..." Aldona

Nasza osobowość, czyli to jak myślimy, czujemy i zachowujemy się, ma ogromny wpływ na to, jak żyjemy i jak żyje się z nami naszym najbliższym. Jednym ze składników naszej osobowości jest poczucie własnej wartości (samoocena). Może ono być wysokie lub niskie. Po pewnych cechach zewnętrznych (wyglądzie i zachowaniu) można rozpoznać, kto ma jaką samoocenę. Osoby z wysokim poczuciem własnej wartości (nie mylmy tego z wysokim mniemaniem o sobie) zazwyczaj są: skromne, spokojne, zadbane, otwarte, optymistycznie nastawione do życia, towarzyskie, chętne do współpracy, NIE wywyższają się. W ich otoczeniu inni czują się dobrze, bezpiecznie, swobodnie, są dowartościowani i zmotywowani do pozytywnego działania. Osoby te umieją zaufać, szanują siebie i innych, umieją przyjąć słuszną krytykę pod swoim adresem, a gdy sami kogoś krytykują, to tak, aby nie naruszać niczyjej godności. Poszukują u innych przede wszystkim „plusów”, a nie wyłącznie „minusów”, dążą do szczęśliwego życia w związkach z innymi ludźmi, ale też nigdy nie zapominają o sobie samym.
Zupełnie inaczej rzecz się ma z osobami o tzw. niskim poczuciu własnej wartości, potocznie zwanym kompleksem niższości. Czują się one gorsze od innych, a ich życie wydaje im się porażką. Przez to szkodzą własnemu zdrowiu fizycznemu i psychicznemu, swojemu szczęściu i dodatkowo oddziałują negatywnie na otoczenie, wprowadzając wokół przygnębiający nastrój. Niektóre cechy charakterystyczne takich ludzi to także:
• ciągłe porównywanie się z innymi i niezadowolenie z wyników tych porównań,
• narzekanie, pesymizm, nieumiejętność cieszenia się życiem, oczekiwanie najgorszego (życie dla nich to cierpienie i obowiązki bez odrobiny przyjemności i radości),
• obawa przed samotnością i jednocześnie trudność w nawiązywaniu i utrzymywaniu poprawnych kontaktów z innymi,
• nadmierne poczucie własnej winy i obarczanie winą wszystkich dookoła,
• brak akceptacji cudzych błędów i nadmierne usprawiedliwianie swoich,
• częste mówienie źle o innych i obawa przed najdrobniejszą krytyką własnej osoby,
• zazdrość, zawiść, uczuciowa zaborczość,
• perfekcjonizm, wywyższanie się,
• nieumiejętność wyrażania próśb,
• niedotrzymywanie przyrzeczeń, obietnic,
• podejrzliwość, niedostępność, złośliwość, cynizm, wrogie nastawienie do rzeczywistości,
• wyzyskiwanie innych,
• ciągła obawa przed odrzuceniem i ośmieszeniem,
• czują się mało ważni, niepotrzebni, zakompleksieni, oszukani, zagubieni, otoczeni cwaniakami, złodziejami i wyzyskiwaczami; analizują, przetwarzają informacje, zastanawiają się, czy nie zostali właśnie poniżeni: wyśmiani, wykpieni, skrytykowani.


Uwaga! Niskiej samooceny nie wolno mylić z wyrażaniem prawdy (też krytyki) na swój temat lub przyznaniem się do jakiejś swojej słabości.


Poczucie niższości ma często swoje korzenie w dzieciństwie, kiedy to rodzice odrzucili dziecko, przesadnie rozpieszczali je lub (często nieumyślnie) dawali do zrozumienia, że jest ono głupie, tępe, brzydkie, niezdarne albo w inny sposób nie dorastające do ich oczekiwań.
Na szczęście poczucie własnej wartości nie jest wrodzone. Można je zmieniać. Należy je ustawicznie podnosić i o nie walczyć. Jak? Kiedy uważasz, że inni są mądrzejsi od ciebie, spróbuj skoncentrować się na tym, co w tobie najlepsze, na swoich mocnych stronach. Zapytaj swoich przyjaciół, za co cię cenią. Może się wówczas okazać, że to, co poczytujesz za wadę, inni uznają jako twoją zaletę. Spisz listę tych zalet na kartce i powieś w pokoju w widocznym miejscu.
Unikaj niekorzystnych porównań z innymi. Zamiast myśleć: "Są lepsi ode mnie", pomyśl: "Nie ma lepszych i gorszych, są po prostu różni ludzie. Ktoś, kto jest lepszy ode mnie w jednej rzeczy, być może nie dorównuje mi w innej". Zmuszaj się do poszukiwania zawsze "drugiej strony medalu" w sytuacjach, które na pierwszy rzut oka wydają ci się negatywne i niepomyślne.
Kiedy każda krytyka cię paraliżuje, pomyśl, że nie wszystkich musisz zadowolić. Najważniejsze, byś żył w zgodzie z samym sobą. Zastanawiaj się też nad uwagami od innych, bo uczciwa krytyka może być dla ciebie konstruktywna i budująca. Ale przede wszystkim bezwarunkowo kochaj siebie, akceptuj się za swą niepowtarzalność, wybaczaj sobie nieumyślne pomyłki i nie poszukuj ciągle winy w innych ludziach.
Możesz mieć pewność, że inni uważają cię za osobę mądrzejszą, atrakcyjniejszą i bardziej wartościową niż ci się wydaje. Po co żyć w mylnym przekonaniu, iż ludzie uważają cię za głupiego, brzydkiego i bezużytecznego, skoro w rzeczywistości wcale tak nie myślą?

B. Drozd - psycholog
Mississauga

piątek, 28 wrzesień 2012 21:25

Polscy spadochroniarze wojskowi

Napisane przez

witoldJasek copyPoznaliśmy ostatnio kilka organizacji strzelecko-paramilitarnych, a w naszym dzisiejszym kąciku tematycznym kolejna bardzo ciekawa inicjatywa, którą jest Grupa Rekonstrukcji Historycznej "Południe" Polscy Spadochroniarze Wojskowi.
Pokrótce historia tej organizacji wygląda następująco....
Grupa Rekonstrukcji Historycznej "Południe" Polscy Spadochroniarze Wojskowi zaistniała w roku 2007 jako inicjatywa kilku osób zainteresowanych szerzeniem historii Polskich Wojsk Spadochronowych.


Twórcami i członkami grupy są pasjonaci oraz byli żołnierze wojsk powietrznodesantowych, oddziałów rozpoznania i innych elitarnych formacji. Poprzez swoje hobby i posiadaną wiedzę starają się przenieść część historii w czasy współczesne. Niemal wszyscy członkowie grupy zamieszkują teren południowej Polski. Działalność grupy polega na wystąpieniach publicznych związanych z wydarzeniami historycznymi, festynach, zlotach oraz współpracy z muzeami i innymi instytucjami chcącymi propagować dobre imię polskiego spadochroniarza. Na szczególną uwagę zasługują wystąpienia na uroczystościach znanych w całym kraju "czerwonych beretów", czyli 6. Pomorskiej Dywizji Powietrzno-Desantowej (obecna 6. BPD) .
Przedstawiają różne specjalności i tworzą żywe dioramy, jak: zabezpieczenie zrzutowiska, drużyna obsługi moździerza, zabezpieczenie chemiczne, punkt dowodzenia itp. Dysponują oryginalnym sprzętem, który nie tylko można oglądać, ale także dotykać i przymierzać, a stale starają się pozyskać kolejne eksponaty.


Współpracują także z różnymi instytucjami, jak: Muzeum Spadochroniarstwa w Wiśle, Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Szczególnie mocno związani są z harcerzami ZHP ze 139. HDSp. im Boh. Spadochronowych, która to prowadzi Harcerską Izbę Pamięci 1 SBS i Cichociemnych Spadochroniarzy AK. Członkowie są także kolekcjonerami wszelkich pamiątek związanych z wojskami powietrznodesantowymi, gdzie mogą pochwalić się wieloma już dzisiaj unikatowymi pozycjami w zbiorach. Głównym celem grupy jest popularyzowanie wiedzy o historii polskich jednostek spadochronowych. Czynne uczestniczenie w uroczystościach oraz żywe wystąpienia przed młodzieżą szkolną, tak by lekcje historii nie były obowiązkiem, a przyjemnością. Mamy nadzieję, że przez naszą działalność pomagamy w podtrzymaniu pamięci o tych bardzo elitarnych formacjach, jakimi byli i są POLSCY SPADOCHRONIARZE.


Wyżej opisana organizacja jest tylko małą cząstką wielu inicjatyw mających miejsce w Polsce i poza Jej granicami. Inicjatywy te są pod jednym wspólnym mianownikiem: przekazywania tradycji i historii przyszłym pokoleniom Polaków.


Witold Jasek
komendant ZS Strzelec
kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

wielodzietni"Za pół roku wychodzę za mąż. Przygotowania ruszyły już pełną parą, a ja nie jestem pewna swojej decyzji. Bardzo kocham swojego narzeczonego i chcę z nim być, ale bardzo boję się ślubu. Jakby na potwierdzenie moich lęków, nasz wspólny znajomy ostatnio powiedział: »waszym rodzicom nie udało się, ale może wam się uda«. Problem, który mnie męczy, to właśnie to, że obydwoje pochodzimy z rozbitych domów. Czy wobec tego mamy szansę na założenie szczęśliwej rodziny? Czy jest jakaś recepta na udane życie małżeńskie? Czy nie mając dobrego przykładu, można nauczyć się, jak żyć we dwoje?" Olga


Oto kilka powszechnie znanych, ale trochę zapomnianych prawd:
• Małżeństwo to nie meta miłości, lecz punkt wyjścia, a miłość (w przeciwieństwie do zakochania), to nie gorące uczucie, ale akt woli: chcę z tobą być aż do śmierci i chcę twojego dobra.
Szczęście w małżeństwie to nie dar, to sukces okupiony ciężką pracą, wysiłkiem i walką we dwoje o siebie.
• Jeśli oboje zdecydujemy, że chcemy walkę o swoją miłość wygrać, to nikt i nic nam nie przeszkodzi w osiągnięciu tego celu.
• To, jakie jest dzisiaj nasze małżeństwo, będzie miało wpływ na wiele kolejnych pokoleń naszej rodziny!
• Wszelkie relacje w rodzinie (te dobre i te złe) mają źródło w naszej relacji małżeńskiej.
• Najlepszą inwestycją dla dzieci jest inwestycja w nasze małżeństwo.


A oto recepta na szczęście małżeńskie:
1. Zacznijmy od narzeczeństwa. Najważniejszy jest dobry wybór przyszłego męża/żony. Jest to długi temat, ale myślenie: "jak się ożeni to się odmieni", raczej zawsze przynosi opłakane skutki.
2. Jak poznać, która para narzeczonych dobrze rokuje? Jest to dosyć proste. Jeżeli stają się dzięki sobie lepszymi ludźmi, lepiej odnoszą się do swoich rodziców, rodzeństwa, do innych ludzi, stają się bardziej dojrzali i odpowiedzialni, poważniej podchodzą do obowiązków, to znak, że narodziła się miłość. Bo prawdziwa miłość zawsze przynosi dobre owoce.
3. Aby poradzić sobie z problemami małżeńskimi, trzeba posiadać wiedzę, jak to robić. Należy ciągle dokształcać się, zdobywać na ten temat nowe informacje, ale tylko ze źródeł, dla których małżeństwo jest wielką wartością, a ich celem jest utrzymanie jego trwałości. Jeśli ktoś podpowiada nam rozwód jako najlepsze rozwiązanie, zawsze musimy być bardzo ostrożni!
4. Od dnia ślubu do końca życia największą wartością dla małżonków ma być małżeństwo, a najważniejszą osobą dla żony ma być mąż, a dla męża żona. Na drugim miejscu powinny być dzieci, a na trzecim rodzice (teściowie).
5. Na każdym etapie naszego, wspólnego życia powinniśmy zadawać sobie pytanie: "Czy to, co robię, w co się angażuję, służy dobru naszego małżeństwa, czy mu zagraża? Czy to, co planuję robić, będzie dobre dla naszego małżeństwa?". Nigdy nie należyrobić niczego, co mogłoby zagrażać związkowi!

6. Szacunek to podstawa wszystkiego. Mąż nie będzie kochał żony, ani żona męża, jeśli wzajemnie nie będą okazywali sobie poszanowania. W małżeństwie jest taka zasada: NA JEGO BRAK MIŁOŚCI ONA REAGUJE BRAKIEM SZACUNKU. NA JEJ BRAK SZACUNKU ON REAGUJE BRAKIEM MIŁOŚCI.

7. Staraj się zmieniać nie współmałżonka, a siebie (by być lepszym mężem, żoną). W szczególności walcz z własnym egoizmem, by dorosnąć do relacji miłości rozumianej jako bezinteresowny dar z siebie samego.
8. Doceniajcie się wzajemnie, bądźcie sobie wdzięczni za zwykłą, szarą codzienność.
9. Wzbudźcie w sobie wewnętrzną życzliwość do teściów i nie miejcie pretensji do współmałżonka o zachowania jego/jej rodziców.
10. Budujcie wspólnotę, róbcie jak najwięcej rzeczy razem, ale też dawajcie sobie tzw. przestrzeń życiową, w której możecie coś robić indywidualnie.
11. Rozmawiajcie ze sobą o swoich uczuciach, pragnieniach, problemach i przede wszystkim słuchajcie się wzajemnie. Mówcie szczerze, ale o sobie: ja tak czuję... myślę... boli mnie, gdy... Starajcie się nie używać słów: bo ty to... ty zawsze... ty nigdy... Zawsze rozwiązujcie problemy na bieżąco.
12. Pod żadnym pozorem nie pozwalajcie sobie na tzw. ciche dni. Obrażanie się niszczy was i waszą rodzinę.
13. Drogą donikąd jest oczekiwanie, że współmałżonek (szczególnie mężczyzna) wszystkiego się domyśli. On się nie domyśli! Mąż o żonie przeważnie wie tyle, ile ona sama mu o sobie powie.
14. Mając świadomość tego, że nikt nie jest idealny, naucz się wybaczać i prosić o wybaczenie. Pamiętaj, małżeństwo oparte na pokorze nie rozpada się.
15. Rozwiązujcie problemy, które można rozwiązać, a także określcie i zaakceptujcie te, których nie potraficie pokonać. Być może jakieś trudne kwestie będą nieodłączną częścią waszego związku.
16. Wypominanie sobie i pielęgnowanie uraz sprzed wielu lat to wielki błąd. Przeszłości nie ma, dlatego nie pozwól, aby miała ona destrukcyjny wpływ na wasze życie dzisiaj. Na błędach należy się uczyć i o nich pamiętać, ale tylko po to, aby ich więcej nie popełniać w przyszłości.
17. Nie pozwalajcie sobie na poufałości i dwuznaczne sytuacje z osobą płci przeciwnej. Zawsze zachowujcie zdrowy dystans. Pamiętajcie, zdrada prawie zawsze zaczyna się bardzo niewinnie, od otwierania serca, od rozmów, od flirtów.
18. Zaspokajajcie swoje potrzeby, pamiętając, że kobieta i mężczyzna kompletnie różnią się, ale i dopełniają pod tym względem. Najważniejsze potrzeby męża to: zaspokojenie seksualne, towarzystwo w czasie rekreacji, atrakcyjna współmałżonka, wsparcie w domu i potrzeba bycia podziwianym. Najważniejsze potrzeby żony to: okazanie uczucia, rozmowa, szczerość i otwartość, wsparcie finansowe i oddanie się potrzebom rodziny.
19. I na koniec pamiętajcie, że kryzysy zdarzają się w każdym związku, ale każde małżeństwo przy dobrej woli obydwojga można uratować!

piątek, 21 wrzesień 2012 17:42

Great Canadian Gun Registry Shuffle

Napisane przez

witoldJasek copyKanadyjczycy, entuzjaści sportów strzeleckich, rozpoczęli zupełnie nową inicjatywę mającą na celu upewnienie niedowiarków, że (była) rejestracja broni długiej jest bezwartościowa.
Poprzez zakup nowej broni długiej, jej sprzedaż lub wymianę między posiadaczami, dane zawarte w long gun registry staną się jeszcze bardziej bezużyteczne.
Liberałowie, NDP czy inne partie chcące w przyszłości rozpocząć od nowa rejestrację nie będą w stanie użyć do działania jako punktu wyjściowego poprzedniej rejestracji.
Inicjatywa godna poparcia.

Obama czy Romney?
Społeczeństwo naszego południowego sąsiada, republiki zwanej Stanami Zjednoczonymi, już wkrótce dokona wyboru kolejnego prezydenta.
Jak zawsze pewna część wyborców odda swe głosy na podstawie tego, który kandydat jest przystojniejszy. Kolejna grupa pokocha prezydenta, który da jej więcej pieniążków na welfare. Jeszcze można by wymieniać inne lobby, np. czy prezydent twardo potwierdzi, że "kochający inaczej" mogą nazywać się małżeństwem.
No i na koniec o lobby, które chce stać na straży konstytucji i upewnić się, że to władza, rząd Stanów Zjednoczonych, będzie szanować swój naród, a nie broń Boże Amerykanie będą obawiać się nadużyć, przemocy i bezprawia ze strony swoich władz. W tym kontekście Obama wypada nijako. Romney natomiast w sprawach prawa do posiadania broni – bo o tym oczywiście mowa – wygląda całkiem rumiano.
Podczas dorocznej konferencji National Rifle Association Romney zapewnił, że konstytucyjne prawo do posiadania broni będzie za jego potencjalnej kadencji zapewnione. Podobnie jak Ronald Reagan -– Mitt Romney zabiega usilnie o poparcie członków NRA. Wybory już w listopadzie. Kroczący w ślady swojego poprzednika z lat 80. prezydenta Ronalda Reagana, Mitt Romney zyskuje bardzo poważne zaplecze polityczne.


Witold Jasek
komendant ZS Strzelec
kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

 

ZAPRASZAMY WSZYSTKICH RODAKÓW
DO BARRIE NA

BANKIET


KTÓRY BĘDZIE MIAŁ MIEJSCE
W HALI ZWIĄZKU POLAKÓW W KANADZIE
20 PAŹDZIERNIKA OD GODZ. 19.00
ADRES: 4782 SIMCOE RD. 90, SPRINGWATER ON.

Do tańca będzie grał zespół VOCALVOX. Serwowana będzie gorąca kolacja i dodatkowo, obficie zaopatrzony bar.
Bilety w cenie 30 dol. dostępne są w polskich sklepach w Barrie: European Deli oraz Polski Deli.
Więcej informacji dla osób spoza Barrie pod numerem (705)735-6638.
ZAPRASZAMY !!!
* LICZBA MIEJSC OGRANICZONA!
DOJAZD: Autostradą 400 na północ, do BARRIE. W Barrie zjazd na Dunlop St. West, na Angus. Dunlop St. West po kilkuset metrach zamienia się w Simcoe Rd. 90 (Hwy 90).

piątek, 14 wrzesień 2012 16:45

Psycholog radzi: Kilka słów o prezentach dla dzieci cz. II

Napisane przez

wielodzietniJestem mężatką i mamą 9-letniego chłopca. Przez 6 lat zajmowałam się domem i dzieckiem. Trzy lata temu znalazłam wymarzoną pracę. Mamy dzięki niej więcej pieniędzy i mogę wreszcie spełniać marzenia mojego syna. Zawsze robię mu prezenty z wielką radością. Na początku syn bardzo się z nich cieszył. Ostatnio jednak coś się w nim zmieniło. Zrobił się dziwny i zamknięty w sobie. To, co od nas dostaje, niszczy albo wyrzuca do śmieci lub ubikacji. Gdy pytam go, dlaczego tak się zachowuje, to tylko spuszcza wzrok i mówi tylko "przepraszam", a potem i tak robi to samo. Czasem myślę, że moje dziecko jest nienormalne (...) Agata

Pamiętajmy, że nasze dzieci nie potrafią bezpośrednio zakomunikować nam tego, że cierpią. Przekazują nam to jednak w sposób pośredni. Każdy rodzic musi więc nauczyć się odczytywania potrzeb i emocji swojego dziecka. I tak na przykład wyrzucanie i ignorowanie podarunków to klasyczny przykład zachowania (szczególnie łagodnego dotąd) dziecka, które rozpaczliwie potrzebuje uczucia rodziców.


Aby prezent był odebrany jako przejaw naszej miłości, dziecko musi być przekonane, że jest naprawdę kochane. Ono potrzebuje w pierwszej kolejności naszego czasu, dobrego słowa, dotyku, poczucia, że jest dla nas ważne, że się interesujemy jego sprawami. Jeżeli sprawimy, że dziecko będzie emocjonalnie zaspokojone, to także nasz prezent, który ma zakomunikować mu naszą miłość, zostanie przez nie w ten sposób odebrany.
Często kupujemy naszym pociechom zwykłe rzeczy, np. ubrania czy przedmioty niezbędne do szkoły. Nabywamy je, bo kochamy nasze dzieci, z troski o nie i staramy się zawsze wybierać to, co najlepsze. Dobrze jest, wręczając i takie prezenty, uczynić z tego wyjątkową chwilę. Wystarczy, że je ładnie zapakujemy i z radością wręczymy dziecku w obecności całej rodziny. Rozpakowując prezent, dziecko na pewno będzie bardzo podekscytowane, a wy nauczycie je, że bez względu na wartość materialną tego, co dostaje, każdy podarunek jest przejawem waszego uczucia. Uroczyste przyjmowanie prezentów uczy też dziecko, jak reagować, kiedy otrzyma upominek od innych. Powinno wiedzieć, że bez względu na jego materialną wartość, należy zawsze okazać ofiarodawcy wdzięczność.

Kupując podarunki dla naszych dzieci pamiętajmy o kilku sprawach:


1. Nie pozwólmy, żeby reklamy, które każdego dnia bombardują nas i nasze dzieci siłą o wiele większą, niż jesteśmy w stanie pojąć, narzucały nam rodzaj i ilość zabawek, które wybieramy.


2. Pamiętajmy, że stałe podnoszenie sobie poprzeczki i kupowanie coraz droższych upominków, to jak zastawianie na siebie sieci.


3. Nie wszystkie zabawki muszą być edukacyjne, ale każda z nich powinna odegrać pozytywną rolę w życiu dziecka. Powinny one służyć jego dobru, uczyć go otaczania się pięknem, wprowadzać w jego życie harmonię i spokój. Dlatego uważajmy na brzydkie, straszne rzeczy, np. te z rogami, pazurami, w ciemnych, przygnębiających kolorach, ociekające krwią itp. Mają one zawsze bardzo zły wpływ na psychikę dziecka.


4. Zanim kupimy dziecku nową rzecz, zadajmy sobie kilka pytań: Czy nas na nią stać? Jakiej jest jakości? Jak szybko zabawka dziecku się znudzi i czy będzie później do niej powracać? Jaki przekaz niesie? Czy jako rodzice zgadzacie się z tym przekazem? Czego dziecko nauczy się, bawiąc się taką zabawką? Czy będzie miała na nie pozytywny wpływ? Czy jest odpowiednia do jego wieku? Czy trafia w zainteresowania i rozwija jego wyobraźnię?


5. Jeśli to tylko możliwe, wybierajmy takie prezenty, które podobają się naszym dzieciom. Nie chodzi tu o zaspokajanie jego chwilowych kaprysów czy zachcianek, ale realizację jego prawdziwych preferencji i marzeń.


6. Czasem kupujemy zabawki nie dzieciom, ale "dla siebie" – ponieważ w dzieciństwie o tym marzyliśmy i nie mogliśmy tego mieć. Warto sobie to uświadomić i nie być zawiedzionym, gdy dziecko nie ucieszy się z naszego prezentu.


7. Nie każdy prezent musi być kupiony w sklepie. Piękna roślinka, wyjątkowy minerał, kolorowa muszla też mogą być wspaniałymi podarkami, szczególnie dla mniejszych dzieci. Wystarczy, że je ładnie zapakujemy i wręczymy w uroczysty sposób.

Trzeba też pamiętać, że nigdy, nawet w największych nerwach, nie wolno niszczyć zabawki, którą wcześniej ofiarowaliśmy dziecku, i mówić: "żałuję, że ci to dałem/łam". To nie jest kara, jest to wielka krzywda wyrządzana dziecku, które po takim zachowaniu czuje się kompletnie zdruzgotane.
Jeśli chcemy, aby nasze dzieci kiedyś, w przyszłości nie zapominały o nas w dniu naszych urodzin, już dziś powinniśmy nauczyć je obdarowywać innych. Jest to bardzo proste. Wystarczy, że maluch narysuje laurkę, zrobi bukiecik kwiatuszków dla mamy lub babci i sam go wręczy, czy kupi za swoje oszczędności symboliczny prezent dla brata lub siostry z okazji ich urodzin. A gdy będziemy wspólnie z nim wybierać prezent urodzinowy dla kolegi, zróbmy z tego miłe wydarzenie i pokażmy, jak to fajnie wybierać coś, z czego obdarowana osoba na pewno będzie się cieszyć. I nie musimy wtedy kupować naszemu dziecku niczego "na pocieszenie". Nauczymy go w ten sposób szacunku dla innych i tego, że można wyjść poza obszar własnych zachcianek.

piątek, 14 wrzesień 2012 16:00

Orzeł - królewski ptak

Napisane przez

witoldJasek copyOd tysięcy lat ludzie obserwujący przyrodę i zachowania różnych zwierząt zauważyli, iż orzeł jest ptakiem o inteligencji, odwadze i umiejętnościach przewyższających "o niebo" inne stworzenia. Ptak ten jest naszym godłem, symbolem narodowym. Przyjrzyjmy się więc naszemu symbolowi narodowemu nieco bliżej.
Orła najłatwiej w Polsce odnaleźć w terenach górzystych, np. w Tatrach, bo tam właśnie lubi zakładać gniazda – w najbardziej niedostępnych miejscach. Dzięki swojemu "orlemu wzrokowi" potrafi z wysokich przestworzy dojrzeć najmniejsze detale na ziemi.
W czasach faraonów też używano orła jako symbolu. Oznaczał on umiejętność myślenia najwyższych lotów. Myśleć jak orzeł oznaczało widzieć zagadnienie, problem z miejsca, gdzie niewiele stworzeń może się wzbić. Jego ostry i twardy dziób potrafi przeciąć skórę i rozszarpać mięso i ścięgna upolowanego zwierzęcia w kilka sekund, a ulubionym przysmakiem jest wątroba.


Pazury orła są tak ostre i wbijają się z taka siłą, że zwierzę upolowane i uniesione w powietrze przestaje się ruszać, gdyż pazury orła już przebiły ważne organy bądź uścisk je zadusił. Jeśli jest to zwierzę o wiele większe od orła i ten nie może go po prostu porwać do góry – krąży, czekając na odpowiednią okazję, aby zrzucić np. kozicę z urwiska czy skały, lub porywa ją i wolnym lotem jak spadochron opada, upuszczając zdobycz kilkanaście metrów nad ziemią, by ją ogłuszyć.

13594 Golden Eagle Vs Siberian Wolf NiceFun 3 1
Żadne zwierzę bez względu na rozmiary nie jest w stanie zastraszyć dorosłego orła. W walce z wilkiem orły stosują taktykę wbijania pazurów w górną część paszczy lub nos wilka. Przy takim uchwycie nie jest on w stanie ugryźć orła i jeśli nie uwolni się szybko z tego uchwytu, za moment straci oczy. Orzeł w następnej kolejności wytrąci wilka z równowagi, używając swoich potężnych skrzydeł, i będzie zadawał kolejne, coraz dotkliwsze ciosy ostrym dziobem.
Nawet niedźwiedź obawia się orła i jeśli widzi go krążącego nad sobą, ucieka gdzie pieprz rośnie, bo w błyskawicznym ataku orła może stracić oko lub oczy.

 

znaczek rajd Ognia

Tradycyjny już rajd strzelców: Rajd Szlakami Żołnierzy Wyklętych
VII Rajd Szlakami Żołnierzy Wyklętych mjr. Józefa Kurasia "Orła", "Ognia" rozpocznie się w Nowym Targu, na Kowańcu, i potrwa kilka dni. Strzelcy zapoznają się z terenem działań i historia partyzantów.

logo fsPortal pomniksmolensk.pl oraz Fundacja Strzelecka
serdecznie zapraszają na:
VII Rajd Szlakami Żołnierzy Wyklętych
mjr. Józefa Kurasia "Orła", "Ognia"
"W Gnieździe Orła"
21-23 września 2012 r.
PATRONAT HONOROWY RAJDU:
Zbigniew Kuraś (syn mjr. Józefa Kurasia), Zbigniew Paliwoda "JUR" (żołnierz VI Kompanii ZP "Błyskawica" mjr. Józefa Kurasia), Czesław Stolarczyk "GUC" (żołnierz III Kompanii ZP "Błyskawica" mjr. Józefa Kurasia), Zuzanna Kurtyka (prezes Stowarzyszenia Rodzin Katyń 2010), Anna Paluch (poseł RP), Włodzimierz Bernacki (poseł RP), Stanisław Kogut (senator RP).

 

Witold Jasek
komendant ZS Strzelec
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.



Piknik Związkowy w Barrie

DSC06462

Mimo deszczowej i wietrznej pogody dnia 9 września 2012 w hali związkowej Związku Polaków w Kanadzie gr. 43 odbył się coroczny piknik.
Nikt nie spodziewał się, że przy tak niepomyślnej pogodzie jakakolwiek impreza może się odbyć, a jednak... Rodacy zrzeszeni w związku, przy którym istnieje prężnie działające Koło Polek, spotkali się jak co roku, aby przedyskutować sprawy bieżące, omówić to, co już zostało zrobione, oraz zaplanować działania na przyszłość.
Wszyscy członkowie związku, bez wyjątku – włożyli ciężką pracę przez cały rok, aby Polonia z Barrie i okolic mogła uczestniczyć w ciekawych imprezach organizowanych na hali oraz by cały obiekt był zawsze gotowy na indywidualne imprezy, jak urodziny czy wesela.
Podsumowując oraz porównując rok 2012 z poprzednim, prezes grupy, pan Józef Kazimierczak, powiedział, że można ten rok ocenić bardzo, bardzo pozytywnie, po czym osobiście podziękował oddanym wspólnej sprawie związkowcom. Podczas wspólnego, rodzinnego niemal obiadu – nadal trwały dyskusje nad kolejnymi pomysłami, których w Grupie 43 nigdy nie brakuje. Zbliżają się krótsze dni i dłuższe wieczory i już 20 października kolejna uroczystość, a jest to tym razem Bankiet Związkowy.


Po szczegóły na temat bankietu proszę dzwonić do pana Kazimierczaka pod numer (705) 735-6638.
Beata Jasek - Barrie

piątek, 14 wrzesień 2012 15:52

ABC fotografii: Ostrość cz. 1

Napisane przez


Wakacje, wakacje i po wakacjach. Nie wątpię, że oprócz wielu wrażeń przywieźli też Państwo mnóstwo zdjęć. Teraz, kiedy wieczory jesienne stają się coraz dłuższe, przyjdzie czas na ocenę naszych fotograficznych dokonań. Jak zwykle jedne zdjęcia będą lepsze, inne gorsze. Pierwszym kryterium, wg którego będziemy je oceniać, na pewno będzie ostrość i o niej właśnie chciałbym dzisiaj porozmawiać. Można by powiedzieć, że rady na ten temat kiedy już zdjęcia są wykonane to przysłowiowa "musztarda po obiedzie", jednak niezupełnie, gdyż ponoć na własnych błędach najlepiej się człowiek uczy
.


Wrażenie ostrości lub nieostrości jest oczywiście związane z wielkością powiększenia danego zdjęcia. Fotografie w formacie pocztówkowym, które wydają się ostre, po powiększeniu do większych rozmiarów ostrość tę tracą. Dla wielu zamieszczone tu porady mogą się wydać przesadne, jednak warto się nad nimi zastanowić, jeśli chcemy mieć zawsze ostre zdjęcia, nawet te najbardziej banalne. Dokonajmy więc przeglądu powodów, dla których zdjęcia bywają nieostre.


Pierwszym i zasadniczym jest poruszenie aparatem. Jest to szczególnie łatwe w przypadku małych, lekkich kompaktów, tak obecnie popularnych. Jak już kiedyś pisałem, małą łódkę rozkołysze byle fala, natomiast duży statek w takich samych warunkach ani drgnie. Na tej samej zasadzie łatwiej poruszyć lekkim kompaktem niż ciężką lustrzanką. Nie znaczy to oczywiście, że nagle wszyscy posiadacze kompaktów winni się "przesiąść" na lustrzanki, warto jednak mieć świadomość, z jakimi problemami możemy mieć do czynienia i jak im zapobiegać.
Przede wszystkim, na co zwracałem już niejednokrotnie uwagę, choćby nie wiem jak lekki i jaki mały był aparat, zawsze trzymamy go oburącz przyciskając łokcie do tułowia. Chodzi w tym wypadku o to, aby mięśnie ramion nie były w najmniejszym stopniu napięte, jak to się dzieje, gdy trzymamy jakiś przedmiot, w tym przypadku aparat, z dala od tułowia – wiadomo, że napięte mięśnie drgają. Technika trzymania aparatu kompaktowego i lustrzanki jest nieco inna. Kompakt opieramy dolnymi rogami o wewnętrzną stronę obydwu dłoni, natomiast lustrzankę trzymamy prawą ręka za uchwyt, natomiast lewą od dołu podtrzymujemy obiektyw. Ważna jest też postawa. Większość zdjęć wykonujemy w postawie stojącej, czasem musimy przyklęknąć (nigdy kucać, jako że jest to pozycja wielce niestabilna), jednak zawsze starajmy się, aby punkt ciężkości aparatu nie był wysunięty zbytnio do przodu. Zwrócić też musimy uwagę na sposób przyciskania spustu migawki. Robimy to miękkim ruchem palca wskazującego bez poruszenia całego aparatu. Z tym ostatnim wiąże się też sprawa prawidłowego oddechu. Spust migawki przyciskamy po wydechu.
Innym powodem nieostrości związanej z wykonywaniem zdjęć z tzw. ręki jest źle dobrany czas naświetlania, czyli migawki. Aby zobrazować, na czym polega ten problem, przypomnijmy sobie nasze doświadczenia z obserwacją przez lornetkę. Każdy, kto kiedykolwiek korzystał z lornetki, zauważył, że trudno jest utrzymać w niej obraz bez drgań, a im większe powiększenie, tym drgania większe. Powiększenie jest ściśle powiązane z długością ogniskowej, stąd też im dłuższa ogniskowa naszego obiektywu, tym bardziej możemy spodziewać się nieostrych zdjęć wykonywanych z ręki.
Możemy sobie tu pomóc pewną zależnością między czasem naświetlania a długością ogniskowej. Otóż dla pełnej klatki małoobrazkowej możemy w przybliżeniu przyjąć, że "bezpieczny" , najdłuższy czas naświetlania z ręki to odwrotność ogniskowej danego obiektywu. I tak dla ogniskowej 50 mm czas ten wynosi 1/50 sek dla 100 mm 1/100 sek. itd. Przy czym dla mniejszych rozmiarów matryc, jak to ma miejsce w popularnych lustrzankach, których współczynnik długości ogniskowej wynosi 1,5 lub 2, o tyle też należy skrócić czas migawki. Czyli np. dla ogniskowej 100 mm będzie to odpowiednio 1/150 sek i 1/200 sek. Współzależność ta jest jedynie orientacyjna i może się zmieniać w zależności od predyspozycji danej osoby. Jeden potrafi utrzymać aparat bez drgań nawet przy 1/10 sek, dla innego nawet czas 1/1000 sek jest za długi.
Przy czasach dłuższych oczywiście korzystamy ze statywu lub w przypadku jego braku z innego solidnego oparcia. W dawnych, niekoniecznie dobrych czasach, wśród fotografów znane było powiedzenie, że statyw powinien być ciężki albo żaden. Obecnie, w dobie włókien węglowych powiedzenie to straciło częściowo rację bytu, choć dalej obowiązuje zasada, że statyw, choć niekoniecznie bardzo ciężki, winien być stabilny. Wiąże się to niestety z ceną, gdyż dobre statywy potrafią kosztować kilkaset dolarów, i to bez głowicy.
Skoro mowa o fotografowaniu ze statywu, warto zwrócić uwagę na wyłączenie stabilizacji obrazu, jeśli nasz aparat taką posiada. Obrazowo mówiąc, układ stabilizacji, gdy aparat jest umieszczony na statywie, "nudzi " się i próbuje kompensować drgania, których nie ma. W rezultacie mamy kompletnie nieostre zdjęcia.


Następna uwaga dotyczy posiadaczy lustrzanek. Mało osób zwraca na to uwagę, ale jednym z powodów nieostrych zdjęć wykonanych ze statywu jest klapnięcie lustra w lustrzance. Ruch lustra, choć bardzo szybki, potrafi wprawić korpus aparatu w drgania. Dlatego też wytrawni fotografowie krajobrazu korzystają z funkcji, w którą wyposażona jest każda lustrzanka, mianowicie możliwość podniesienia lustra już po skomponowaniu obrazu, a przed naciśnięciem spustu migawki. Napisałem naciśnięciem, a czynność ta też może być źródłem drgań. Przy dłuższych czasach naświetlania, gdy korzystamy ze statywu, lepiej jest wyzwalać migawkę wężykiem spustowym lub za pomocą samowyzwalacza. Na dzisiaj tyle podstawowych uwag dotyczących metod zapobiegających nieostrości zdjęć. Do tematu tego będziemy wracać w kolejnych odcinkach.

piątek, 07 wrzesień 2012 21:12

Kilka słów o prezentach dla dzieci cz. 1

Napisane przez

wielodzietniPiszę do Pani, bo już sama nie wiem, jak wychowywać moje dziecko. Mam 31 lat i 4-letnią córeczkę. Oboje z mężem pracujemy i materialnie powodzi nam się całkiem nieźle. Mamy grupę przyjaciół. Są to trzy małżeństwa w naszym wieku, które też mają małe dzieci. Wszystko między nami niby jest w porządku, ale jak się spotykamy, to jedni przez drugich przechwalamy się naszymi pociechami (np. które jest mądrzejsze, ładniejsze, szybsze itp.) i tym, co im ostatnio wspaniałego kupiliśmy. Niedawno na przykład jedna z mam zapoczątkowała modę na zabawki interaktywne. Ona kupiła swojej córeczce jakieś tam zwierzątko i zaraz za nią reszta towarzystwa. Jedno małżeństwo, żeby pokazać, że są najlepsi, kupili dwie! My z mężem stwierdziliśmy, że nasze dziecko czegoś takiego nie potrzebuje i powiedzieliśmy o tym głośno. Ostatecznie ze spotkania wyszliśmy z poczuciem winy, że jesteśmy złymi, skąpymi rodzicami. Na drugi dzień mąż pojechał do sklepu i też kupił córce taką zabawkę. Przez te "zawody" zrobiliśmy już z pokoju małej sklep z zabawkami. Nasza Ola jest już nimi znudzona i nie chce się tym wszystkim bawić, a my nie potrafimy przestać kupować... Basia

W dzisiejszych czasach możemy kupić wszystko, o czym marzymy, ale ceną, jaką za to płacimy, jest intensywna praca i ciągły pośpiech. Pracujący zawodowo rodzice często cały dzień spędzają poza domem i mają mało czasu dla rodziny i dzieci. Mają z tego powodu poczucie winy, które z kolei próbują zagłuszyć obdarowywaniem dzieci coraz to nowymi przedmiotami. Traktują więc podarunki jako substytut prawdziwej miłości i uciszają w ten sposób własne sumienie. Trzeba powiedzieć sobie jasno, że jeśli będziemy zastępować niedostatek swojego uczucia rzeczami, to nasze dzieci staną się w przyszłości chłodnymi materialistami, manipulującymi innymi, osobami bez wartości moralnych. Od takich dzieci trudno będzie nam np. oczekiwać wsparcia na starość.
Często narzekamy na to, że nasze dzieci nie szanują tego, co dostają. Niestety to, że każdy kolejny prezent przestaje mieć dla dziecka jakąkolwiek wartość i przyjmuje je ono bez wdzięczności, wręcz z obojętnością, to nasza, dorosłych, wina. A dlaczego tak się dzieje?
• Ponieważ dzieci mają tak dużo przedmiotów wokół siebie i tak często je dostają, że dbanie o nie wydaje im się czymś dziwnym, wręcz nienaturalnym. Nie kojarzą zabawek z czymś trwałym, z czymś, czym długo się będą bawić i cieszyć, bo przecież za chwilę i tak dostaną coś nowego.
• Bardzo często nasze dzieci psują zabawki celowo, po to aby zwrócić na siebie uwagę, żeby pokazać, że są, że potrzebują naszej miłości i zainteresowania. W takiej sytuacji musimy poważnie zastanowić się i zadziałać odpowiednio do sytuacji, np. spędzać więcej czasu z dzieckiem, przytulać, rozmawiać o tym, co się w jego życiu dzieje, grać z nim w jego ulubione gry, tłumaczyć, że rzeczy nie można niszczyć itp.
• Czasem to my, dorośli, jesteśmy dla dziecka złym przykładem. Jeśli np. w nerwach niszczymy coś, kopiemy nerwowo przedmiot, który akurat znalazł się pod naszymi nogami, to pamiętajmy, że dziecko to widzi i naśladuje. Dlatego szanuj swoje rzeczy, jeśli chcesz, aby dziecko w przyszłości postępowało podobnie. Przykład zawsze idzie z góry.
Zwróćmy uwagę też na to, że jeśli pokój naszego dziecka wygląda jak sklep z zabawkami, to niemal niemożliwe jest utrzymanie w nim ładu. A przecież od naszych pociech wymagamy porządku, prawda? Tak więc zabawki, które miały sprawiać radość, stają się czasem dla naszego dziecka... udręką.


W liście Basi poruszony został jeszcze jeden temat. Czasem zdarza się, że kupujemy coś naszemu dziecku, a tak naprawdę robimy to nie dla niego samego, ale z próżności, po to, aby pokazać się przed innymi rodzicami. I to nie radość naszego dziecka, ale wygrywanie w tych zawodach stwarza nam wtedy największą przyjemność. (A więc znów myślimy tylko o sobie.) W ten sposób podsycamy w naszym dziecku niebezpieczną postawę: ono wkrótce nie będzie wiedziało, czego tak naprawdę chce, ale będzie wiedziało, że to coś ma być lepsze od tego, co dostają jego koledzy. O radości i wdzięczności z mniejszych podarunków możemy wtedy zapomnieć. Ważne jest więc, aby dawanie prezentów wynikało z odruchu serca, z miłości, z potrzeby dziecka, a nie z chęci niezdrowej konkurencji!
Na koniec jeszcze jedna uwaga. Czasem jeśli nie kupimy dziecku czegoś, czego ono bardzo chce ("mamo, wszyscy to mają, tylko ja nie"), obarczamy się poczuciem winy. Zaczynamy też myśleć, że jesteśmy bez serca, bo nie kupiliśmy dziecku rzeczy przecenionej ze 100 na 30 dol.
Zupełnie niepotrzebnie. To my wiemy, co dla naszego dziecka jest najlepsze, i mamy prawo decydować o tym, co i kiedy dostaje. Z dzieckiem oczywiście należy na ten temat rozmawiać i tłumaczyć mu powody takiej, a nie innej decyzji. Uczy się ono w ten sposób marzyć, czekać na upragnioną rzecz, a także rezygnować z zachcianek. Jest to nauka, która na pewno przyda mu się w dorosłym życiu.
Pamiętajmy, dzieciom najbardziej potrzeba nas, naszej miłości i naszego czasu. Bez tego nie mogą się one prawidłowo rozwijać i osiągnąć pełni swoich możliwości. A podarunki są tylko miłym dodatkiem do tego, aby nasze dzieci czuły się kochane. A wtedy, gdy nasze pociechy dorosną i będą wspominać swoje dzieciństwo, to zrozumieją, że naszym największym prezentem dla nich była nasza miłość i obecność.
O tym, jak wybierać i wręczać prezenty dzieciom, za tydzień.

piątek, 07 wrzesień 2012 15:34

Związek Strzelecki Rzeczypospolitej.

Napisane przez

witoldJasek copyW sali BHP Stoczni Gdańskiej powstaje nowy niezależny byt niepodległościowy: Związek Strzelecki Rzeczypospolitej.
Nie przypadkiem nowa organizacja, Związek Strzelecki Rzeczypospolitej, proklamuje dziś swoje powstanie w tak znamienitym miejscu jak kolebka "Solidarności" i w tak symbolicznym czasie jak 32. rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych i 30. rocznica powstania Solidarności Walczącej. W walce o nową jakość odmeldowujemy się dziś w sali BHP Stoczni Gdańskiej, by oddać hołd niezłomnym załogom zakładów Trójmiasta i działaczom WZZ-ów, zapewniając jednocześnie wszystkich zainteresowanych, że sztafeta niepodległości wciąż trwa i właśnie uzyskuje nową odsłonę. A młodsi i starsi patrioci "odliczają się" dziś na nowo.
31.08.2012 r.
Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do kontaktu: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..
Związek Strzelecki Rzeczypospolitej jest patriotycznym i proobronnym, dobrowolnym, samorządnym i niezarobkowym stowarzyszeniem młodzieży polskiej i osób dorosłych – jest bezpośrednim spadkobiercą ideowym i duchowym oraz kontynuatorem Związku Strzeleckiego z lat 1910–1914 i 1919–1939.
Związek Strzelecki Rzeczpospolitej, przygotowując Polaków do służby obywatelskiej, kieruje się w swojej działalności jedynie względami dobra państwa polskiego, a jako organizacja z ducha i czynu apolityczna, służy tylko dobru Rzeczypospolitej Polskiej. Podobnie jak w okresie II RP, hołduje ideologii piłsudczykowskiej (ideologii państwowotwórczej), na którą składa się zbiór podstawowych poglądów i wartości prezentowanych przez twórcę Związku Strzeleckiego – Marszałka Józefa Piłsudskiego, oraz jego najbliższych współpracowników, organy prasowe i akty prawne obozu piłsudczykowskiego w II RP oraz Prawo strzeleckie i Przyrzeczenie strzeleckie. Związek Strzelecki Rzeczypospolitej przybliża swoim członkom podstawowe założenia tej ideologii przez działalność bezpośrednich przełożonych, terenowych i centralnych komórek organizacyjnych odpowiedzialnych za sprawy wychowawczo-szkoleniowe oraz władze wszystkich szczebli.
Podstawę do pracy wychowawczej w Związku Strzeleckim Rzeczypospolitej stanowią: etyka chrześcijańska, tradycje walk niepodległościowych i tradycja strzelecka, a w szczególności Prawo strzeleckie i Przyrzeczenie strzeleckie.
Związek Strzelecki Rzeczypospolitej działa jedynie godziwymi metodami, zgodnymi z ogólnie przyjętymi normami moralnymi, społecznymi i prawnymi. Realizując statutowe cele i zadania, Związek Strzelecki Rzeczypospolitej pragnie przedłużać i uzupełniać wpływy wychowawcze wojska i szkolnictwa państwowego na terenie pozawojskowym i pozaszkolnym, w celu wytworzenia w społeczeństwie trwałych grup społecznych, oddanych Państwu, i w celu wykształcenia przez te ośrodki typu "obywatela – żołnierza", w myśl zasady "każdy obywatel – żołnierzem, każdy żołnierz – obywatelem".
Ponadto Związek Strzelecki Rzeczypospolitej zamierza wychowywać pokolenia wartościowych, nowoczesnych obywateli, potrafiących w sposób twórczy współdziałać z innymi w pracy mającej na celu potęgowanie sił życiowych państwa, kierowania jego losami, bronienia go i wreszcie przekształcania jego form w zależności od zmiennych warunków życia.

rotaprzyrzeczenia

ROTA PRZYRZECZENIA
CZŁONKÓW
RZECZYWISTYCH ZWIĄZKU STRZELECKIEGO
RZECZYPOSPOLITEJ
Wstępując w szeregi członków rzeczywistych Związku Strzeleckiego Rzeczypospolitej, w obliczu Boga i zebranych strzelców, na wszystko, co dla mnie najświętsze, przyrzekam i ślubuję:
Służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej w każdym czasie i miejscu,
jej dobro i pomyślność przyjmując za wartość najwyższą, dbać o dobro i rozwój Związku, powinności swoje oraz rozkazy przełożonych w Związku Strzeleckim Rzeczypospolitej wypełniać, powierzonych mi tajemnic nie ujawniać, braci strzeleckiej w potrzebie nie opuścić bez względu na to, co by mnie spotkać miało.
Tak mi dopomóż Bóg.


***


Ahoj strelci a strelćatá,
SZANOWNI STRZELCY,
KOLEŻANKI I KOLEDZY
Bliskość geograficzna i kulturowa Słowaków, jak też podobieństwo językowe ułatwia współpracę i jest niemal genetycznie przekazywanym impulsem: Słowacy to nasi przyjaciele.
Strzelcy z Polski, zajmujący się strzelectwem dynamicznym, stworzyli wraz z przyjaciółmi ze słowackiej strony organizację rozwijającą ten impuls, jest to Liga IPSC Slovensko-Polska.
Oto historia jej powstania i działalności. SPL – historia SPL sięga roku 2005, kiedy to po zakończeniu Mosquito Meczu, podczas długich, nocnych polsko-słowackich rozmów, "urodził się" pomysł, aby strzelać zawody IPSC pomiędzy dwoma narodami – Polakami i Słowakami – w obydwóch krajach. Pomysłodawcami tej idei byli Paweł Zember, Tadeusz Noga, Peter Brazdil i kilku innych obecnych w tym historycznym momencie strzelców. Nie jest zresztą ważne kto... liczy się idea!!! W krótkim czasie przeszliśmy do czynów, ustalając zasady, na jakich te wspólne zawody mają się odbywać. Nie trzeba mówić, że aby cały pomysł miał ręce i nogi, potrzebny był "doping", którego raz dostarczała strona polska, a drugi słowacka. A może odwrotnie??? SPL-ka wystartowała na Wielkanoc roku 2006 w Krakowie na strzelnicy hotelu Twierdza i polegała na przemiennym organizowaniu zawodów, na zasadzie wy u nas, a my u was. I ten system działa po dziś dzień.
Początek wspólnego współzawodnictwa przebiegał pod hasłem "D-miss" (!!!), pomimo że ten sławny miss nie został zdobyty na strzelnicy. Niemniej jednak przeszedł do historii SPL-ki. Wszystkie mecze charakteryzują się wspaniałą atmosferą, doskonałą zabawą i perfekcją organizacji zawodów przy udziale klubów: SKP Trenczyn, KPSN Nitra, Magnum Rimawska Sobota, SKP Luger Zilina po stronie Słowacji i ZSD Kraków jako Polska. Jak to jest zawsze po meczach IPSC, najbardziej wszystkich strzelców cieszy to, co dzieje się po...!!! Rozmowy, wymiana informacji, nowinek nie tylko związanych z konkretnym meczem. I to jest to, co łączy nas, wszystkich strzelców IPSC, dzięki idei SPL-ki.
Witold Jasek
komendant ZS Strzelec
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.