Goniec

Register Login

Zdrowie i inne porady

Nasze zdrowie i inne porady.

piątek, 29 czerwiec 2012 16:56

Pistoletowy rolls-royce: SOKOLOVSKI

Napisane przez

sokolovskyNazwa Sokolovski pochodzi od konstruktora, Paula Sokolovskiego, czy mówiąc czystą polszczyzną, Pawła Sokołowskiego.
Broń, o której mowa, to cudo techniki i perfekcyjne wykonanie pistoletu, gdzie nie ma widocznych wkrętów czy śrub – jest to praktycznie niemal jedna bryła metalu. Materiał, z jakiego wykonano pistolet, to stopy metali 17-4 stainless oraz 440C stainless, a precyzja wykonania daje w efekcie końcowym broń o nadzwyczajnej celności.


Paul Sokolovski to samouk, którego dzieło świadczy o autorze: posiadał przeogromną wiedzę na temat materiałoznawstwa, obróbki metali czy balistyki oraz zamiłowanie do piękna i finezji. Mieszkając, pracując i ucząc się, poznając jako hobby konstrukcje strzeleckie w Kalifornii, Sokolovski zaobserwował brak pistoletu z "wysokiej półki" i nie patrząc na to, że jest nowicjuszem w tej dziedzinie, skonstruował coś, co jest arcydziełem, swego rodzaju rolls-royce'em pistoletów. Produkcja pistoletu nie była masowa, co spowodowało, że cena tej broni jest kosmiczna – od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów.


Konstrukcja Sokolovski Automaster to pistolet w kalibrze ,45 APC z magazynkiem na 7 naboi. Pistolet, dzieło Paula Sokolovskiego, jest wielkim rarytasem i marzeniem kolekcjonerów broni. Egzemplarze, które znajdują się w muzeach, np. w National Firearms Museum w Fairfax w Wirginii, wzbudzają najwięcej zainteresowania wśród zwiedzających koneserów broni.


Witold Jasek
komendant ZS Strzelec
kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

wielodzietniDo mojego gabinetu trafiło wiele kobiet. Oto historie dwu z nich:

      Agnieszka była mężatką od 15 lat, zajmowała się domem i wychowywaniem dorastających dzieci. Mąż pracował zawodowo i finansowo, wiodło im się bardzo dobrze. Problemem, który Agnieszka zasygnalizowała, było to, że mąż od początku zupełnie nie liczył się z jej zdaniem, podejmował wszystkie decyzje sam, nie tolerował jej pytań, a gdy próbowała cokolwiek zrobić bez jego pozwolenia, spotykała się z jego straszną złością. Każdy jej pomysł był od razu wyśmiany i traktowany jak nic niewarte bajki. Czuła się w tym małżeństwie upokorzona i traktowana jak dziecko, a nie jak żona. On kierował wszystkim, a ona siedziała z boku.

      Renata była mężatką z pięcioletnim stażem. Mąż zaniedbywał ją, synka i dom. Niczym się nie interesował i nie robił po prostu nic. Każdą wolną chwilę spędzał, grając na komputerze i oglądając telewizję. Wszystkie obowiązki spoczywały na jej głowie. To Renata zajmowała się dzieckiem, finansami, a także malowaniem domu, koszeniem trawnika i wynoszeniem pojemników na śmieci. Miała dość takiego życia. Próbowała coś zmienić, krzyczała na męża, płakała, czasem była bardzo miła – wszystko na nic.

      Dwie żony – każda w odmiennej sytuacji i każda narawdę rozczarowana swoim związkiem. Mąż Agnieszki to typ osobowości autorytarnej, który sądził, że to on jest odpowiedzialny za wszystkie decyzje dotyczące życia rodzinnego, a żona ma zajmować się tylko domem. Mąż Renaty natomiast był niedojrzały, przyjął postawę "nie licz na mnie" i oczekiwał, że to ona ma być podporą rodziny we wszystkim. Gdzieś między tymi dwiema skrajnościami znajduje się tzw. złoty środek – odpowiedzialny mąż, godny zaufania, przywódczy, a nie apodyktyczny, głęboko oddany żonie i rodzinie. I takiego męża, w głębi serca pragnęły obydwie nasze bohaterki.

      Zarówno kobieta, jak i mężczyzna, zakładając rodzinę, ma pewne oczekiwania, wyobrażenia co do przyszłego męża/żony. Czasem są one nierealne i niemożliwe do zrealizowania, czasem zbyt małe i słabe, co z kolei grozi związaniem się z nieodpowiednią osobą. Można jednak przyjąć, że każdy atrakcyjny (z punktu widzenia kobiety) mężczyzna to taki, który jest:

      1. zupełnie oddany swojej wybrance – Od dnia ślubu to żona powinna stać na pierwszym miejscu. Dalej w jego hierarchii wartości powinny być dzieci, potem jego rodzice, praca, hobby itp. Każda żona chce się czuć kochana, podziwiana, najważniejsza, mieć poczucie wyłączności i wierności;

      2. silny – I chodzi tu zarówno o siłę fizyczną, jak i psychiczną, z czego ta druga jest ważniejsza. Objawia się ona tym, że mężczyzna potrafi zapanować nad sobą, nad swoimi wadami, jest rozsądny, umie oddzielić rzeczy ważne od mało istotnych, po prostu radzi sobie ze swoim życiem;

      3. psychicznie niezależny od rodziców – Niezdrowy to objaw, gdy mama męża wymaga, aby on codziennie rozmawiał z nią przez telefon i opowiadał szczegóły swojego pożycia małżeńskiego;

      4. partnerem/przewodnikiem – W małżeństwie mąż i żona są równi sobie i razem stanowią zarząd firmy zwanej rodziną. Razem np. powinni podejmować ważne decyzje. Jednak każda kobieta w głębi duszy oczekuje, że mężczyzna zapewni jej oparcie i jeśli dzieje się coś nie tak, gdy ma problem, traci grunt pod nogami, jest w niebezpieczeństwie, to on ją poprowadzi w dobrym kierunku;

      5. zaradny – Kobieta oczekuje, że mąż będzie miał pracę, z której będzie w stanie utrzymać rodzinę. A jeśli ją straci, to zachowa trzeźwy umysł, stanie na wysokości zadania, będzie aktywny i "zawsze coś wymyśli", aby nie pozwolić zginąć najbliższym;

      6. ambitny – Kobieta uwielbia w mężczyźnie, gdy ten stawia sobie coraz to nowe (realne!!!) cele i wyzwania, gdy ma jakiś plan na przyszłość i ciągle myśli, jak polepszyć byt rodziny. W kobiecie budzi się niepokój, gdy mężczyzna nie chce już niczego w życiu osiągnąć, nie ma żadnej wizji, perspektywy i zadowala się tylko tym, co ma;

      7. pomysłowy – Kobieta lubi być mile zaskakiwana. Dobrze się czuje, jak mąż zaproponuje jej ciekawe spędzanie czasu, ma inicjatywę i chęć do życia. Takie podejście bardzo się jej udziela i dopinguje ją do tego samego;

      8. zadbany – Ważne jest, aby mężczyzna dbał o swój wygląd. Nie chodzi o tu oczywiście o przesadę, ale o to, aby nie zapominał na co dzień o higienie osobistej, był czysty i schludny. Kobiety nie wymagają żadnych "cudów", ale on czasem naprawdę powinien pójść do fryzjera, dermatologa lub schudnąć kilka dobrych kilogramów. Krótko mówiąc, mężczyzna powinien poprawić swój wygląd, jeśli może to zrobić swoimi siłami.

      Na koniec jeszcze jedna rzecz: każda kobieta pragnie być szanowana. Szacunek można okazywać na różne sposoby: od rzeczy z pozoru błahych, takich jak podawanie płaszcza, dźwiganie zakupów, przepuszczanie w drzwiach, po rzeczy ważne, tj. szacunek do jej ciała, dbanie o jej godność. W tym miejscu należy wspomnieć o pewnym błędzie, który robią mężczyźni. Niektórzy myślą, że jak będą potulni, pozwolą jej na decydowanie o wszystkim, będą spełniać każdą jej zachciankę, to okażą kobiecie szacunek. Jest to nieprawda. Kobiety chcą, aby mężczyźni wzięli tzw. ster w swoje ręce i prowadzili je mądrze przez życie. Kobieta, której mąż pozwala o wszystkim decydować, w głębi duszy jest tym zmęczona, podenerwowana i myśli, że wszystko musi robić sama! Ona chce mężczyzny – mądrego przywódcy (nie mylić z dyktatorem!!!). Tylko przy takim czuje się kobietą, czuje się piękna.

piątek, 22 czerwiec 2012 11:05

Criminal minds, czyli trening mas

Napisane przez

      Przeglądając kanały telewizyjne dostępne na TV kablowej bądź poprzez inne nowoczesne metody wizji i fonii, czyli sposoby dostępu do naszego mózgu i podświadomości, warto zwrócić uwagę na pewną zależność. Muzyka i filmy ukazujące piękną przyrodę, piękne uczucia i wartości pozytywne w człowieku to reklama, promocja tych wartości. Takich dzieł promujących dobro jest w XXI w. jak na lekarstwo.

      Zupełnie z przeciwnym skutkiem będzie karmienie naszej podświadomości wartościami przeciwnymi do wyżej wymienionych. Podpierając to konkretnym przykładem, niech to będzie film "Criminal minds", który jest badziewiem stworzonym, aby podkopać nasze zaufanie do świata nas otaczającego, gdzie schemat jest niemal zawsze ten sam: na koniec filmu "czarnym charakterem" okazuje się być jakiś zwariowany farmer czy ojciec lub fanatyk chrześcijański, nawet może być to ksiądz.

      Jest to po prostu inżynieria społeczna zaaplikowana widzowi, ot, takie domowe nauczanie o tym, komu ufać, kogo lubić, kogo nienawidzić. Jak wiadomo też z takich filmów, "służby" dokonujące aktów przemocy i bandytyzmu to są "dobre charaktery". Gdyby Goebbels (propagandysta Hitlera) miał możliwość wyprodukowania serialu telewizyjnego, to na pewno widzielibyśmy SS-manów dzielnie wykonujących obowiązki, którym należy się bezwzględnie podporządkować, gdyż wykonują tylko polecenia i broni ich"prawo".

      Wracając do produkcji filmowych naszego okresu historycznego, wyłamywanie drzwi i potraktowanie PODEJRZANEGO/PODEJRZANEJ bardzo szorstko (pobicie?) jest czynnością często ukazywaną na ekranach. Przed programami tego typu są ostrzeżenia, że film nie jest odpowiedni dla dzieci ze względu na wulgarny język, przemoc i "akty". Ostrzeżenia powinny dotyczyć jednak wszystkich bez względu na wiek, gdyż przemoc i demoralizacja wpływa na podświadomość każdego człowieka.

Witold Jasek

komendant ZS Strzelec kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

niedziela, 21 styczeń 2018 11:47

PSYCHOLOG RADZI: Teściowa może być skarbem

Napisane przez


 Mam na imię Sławek. Mnie i moje dwie, starsze siostry wychowywała matka. Tata zmarł jak miałem 10 lat. Mama i siostry zawsze bardzo mnie kochały i próbowały rekompensować brak ojca. Gdy miałem 22 lata zakochałem się. Byłem kompletnie zaślepiony. Kiedy przyprowadziłem do domu moją dziewczynę, obie siostry i mama niezależnie od siebie orzekły: „To nie jest kobieta dla ciebie. Jest z zupełnie innej gliny ulepiona, reprezntuje zupełnie inny świat wartości. Ponadto ma cały szereg wad, widocznych gołym (nie zakochanym) okiem.”

      Wiele trudu matka i siostry włożyły w ostrzeganie mnie, przekonywanie, otwieranie oczu. Nic nie pomogło. Postawiłem na swoim, doprowadziłem do ślubu. Od tego momentu postawa matki i sióstr zmieniła się radykalnie. Robiły wiele, by być dobrą teściową i szwagierkami. Rzeczywiście, cała ich aktywność skierowana została na to, by wspierać moje małżeństwo. Siostry i mama zaprzyjaźniły się, na ile to było możliwe, z moją trudną żoną. Jednak moje małżeństwo cały czas kulało, przeżywało kryzysy praktycznie od samego początku. W pierwszym roku po ślubie rozegrało się coś, co zaważyło na moim dalszym życiu. Dwa tygodnie przed świętami Bożego Narodzenia strasznie pokłóciliśmy się z żoną. Nie wytrzymałem i w późne, zimowe popołunie uciekłem od żony. Poszedłem do mamy, mieszkającej niedaleko. Powiedziałem jej, że już dłużej nie mogę wytrzymać, że odszedłem od żony. Mama wysłuchała mnie i kazała wracać z powrotem. Powiedziała: „Twoje miejsce jest przy żonie. Ty musisz być odpowiedzialny za losy swej rodziny...” Nie było wyjścia. Pokręciwszy się trochę po ulicach, wróciłem do żony. Wspólnie spędziliśmy święta. Minęło wiele lat, wychowaliśmy swe, już dorosłe dzieci i mimo, że ciągle są trudności, nasze małżeństwo trwa... Uratowała je moja mądra matka – teściowa, która – jak potem opowiadała - w tamten zimowy wieczór najchętniej przygarnęłaby mnie i utuliła mój ból. Miała nawet ochotę powiedzieć: „A nie mówiłam? To rzeczywiście okropna kobieta, a ty jesteś taki biedny. Dobrze, że wróciłeś, teraz już będzie dobrze”. A jednak wbrew miotającym ją uczuciom postąpiła inaczej...”

      Każdy zna chyba wiele pozytywnych przykładów, kiedy teściowie tak szanują małżeństwo dziecka, że w chwilach konfliktów bronią synową/zięcia i usprawiedliwiają przed swym rodzonym dzieckiem. Nierzadko bywa, że dom teściów jest pięknym, pociągającym wzorem miłości rodzinnej, której zięć czy synowa nie zaznali we własnym domu. Jeśli chciałabyś być wspaniałą teściową, taką, do której wszyscy lgną i która nigdy nie jest samotna, to wiedz, że to wcale nie jest takie trudne. Wystarczy trochę wiedzy i poczucia humoru, a więc:

      •Nie zapominaj, że wszystkie dzieci – łącznie z twoją synową/zięciem – chcą czuć się kochane, doceniane i potrzebne.

      •Niech synowa czuje, że zawsze może na ciebie liczyć i przyjść do ciebie z każdym problemem.

      •Nie wypominaj błędów swojej synowej.

      •Oczywiście możesz zwrócić jej uwagę, ale w sposób bardzo delikatny np. pytając: „Jak myślisz, a gdyby to i to zrobić tak i tak?”

      •Jeśli jesteś przekonana, że twoja zupa jest lepsza od zupy synowej - to naucz ją robić tą zupę. Być może dzięki takiemu zachowaniu zaskarbisz sobie jej sympatię.

      •Jeśli lubisz doradzać, to najlepiej na samym poczatku powiedzieć synowej, żeby nie brała sobie twoich rad do serca, bo to taka przywara starszych pań. W ogóle dobrze działa nazywanie głosno naszych wad i obśmiewanie ich. Poczucie humoru zawsze rozładowuje atmosferę.

      •Zapytaj zanim pomożesz przy kolacji, sprzątaniu domu czy przestawianiu mebli. Budowanie dobrych relacji z synową polega przede wszystkim na poznaniu pewnych granic.

      •Jeśli rozmawiasz z synową, bądź zainteresowana jej osobą, nie wychwalaj pod niebiosa swojej córki, choćby nie wiem co. Nie wiadomo dlaczego, ale między synową, a córką jest jakieś napięcie.

      •Nie komentuj fryzury, ubrania, wagi, makijażu, dochodów czy ostatnich zabiegów kosmetycznych swojej synowej, chyba, że chcesz jej szczerze pogratulować.

      •Jeśli doświadczysz wrogości, podejrzliwości lub zdystansowania ze strony swojej synowej, bądź cierpliwa. Staraj się powoli budować jak najlepsze relacje i nie gniewaj się na nią. Twój syn zarówno z tobą jak i ze swoją żoną chce utrzymać dobre relacje. Na pewno czułby się źle gdybyście się nie lubiły.

      •Absolutnie nie pozwalaj żonatemu synowi czy zamężnej córce na ucieczki do ciebie po kłótni ze współmałżonkiem i nigdy nie gódź się, aby wtedy nocowali w twoim domu. Jeśli raz to zrobisz, masz w synowej/zięciu wroga!

      •Zdobądź się na szczerość i luz w relacji z synową lub zięciem. Pochwal zięcia bezpośrednio, a nie za pośrednictwem córki. Spontanicznie powiedz komplement synowej. Od razu wszystkim zrobi się przyjemniej.

      •Staraj się nie zrzędzić i nie marudzić.

      •Pamiętaj, że twój syn i jego żona mają własne życie. Jeśli chcesz się z nimi zobaczyć, zadzwoń i zapytaj, kiedy będzie to możliwe. Nigdy nie odwiedzaj ich, kiedy tylko masz na to ochotę.

      •Naucz się dostosowywać do sytuacji. Na przykład, jeśli twój syn z żoną nie mogą odwiedzić was w Boże Narodzenie, zaproś ich na Wigilię i ciesz się z każdej spędzonej wspólnie chwili.

      •Nie dziel wnuków na te bardziej i mniej kochane, mniej lub więcej potrzebujące. Wszystkie wnuki są równe!

      •Nie zapomnij o takich słowach jak “Kocham cię” i “Bardzo cię cenię”.

      •A na koniec – opowiedz kawał o teściowej. Powodzenia!!!

piątek, 15 czerwiec 2012 11:24

Problem ONZ wraca

Napisane przez

larry-miller dsc0782Znany i popularny w kanadyjskim środowisku pro-gun członek parlamentu kanadyjskiego z ontaryjskiego regionu Bruce-Grey-Owen Sound MP Larry Miller, który zasłynął z tego, że porównał rejestrację broni długiej do działań systemu totalitarnego z Hitlerem włącznie - po raz kolejny udowodnił swoim lojalnym wyborcom, że dba o ich interesy.

      MP Miller zwrócił się bezpośrednio do premiera Stephena Harpera oraz ministra spraw zagranicznych Johna Bairda z propozycją rozpatrzenia możliwości wystąpienia Kanady z grona państw członkowskich Organizacji Narodów Zjednoczonych.

      Powodów na taką decyzję przybywa z miesiąca na miesiąc. Jednym z głównych przykładów takiego powodu są ONZ-towskie insynuacje jakoby instytucje kanadyjskie nieprawidłowo obchodziły się z uchodźcami uznanymi za przestępców wojennych poprzez wydalanie ich z kraju "bez uczciwego sądu", jak również kontrowersyjne kontrole prowadzone przez inspektorów ONZ mające sprawdzać czy obywatele Kanady nie cierpią przypadkiem na braki żywności.

      Ogólnie znany jest też fakt próby wpływania ONZ na premiera S.Harpera w temacie Arms Trade Treaty mającym ograniczyć wiele swobód społeczności strzelecko-myśliwskiej w Kanadzie. Kulminacyjnym punktem Arms Trade Treaty będzie tegoroczna konferencja, która odbędzie się w lipcu.

      Powtarzając słowa MP Miller'a:"...już najwyższy czas, aby rozważyć za i przeciw naszego członkostwa w ONZ."

Witold Jasek

komendant ZS Strzelec

kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

piątek, 08 czerwiec 2012 15:47

Czy warto być kobietą?

Napisane przez

wielodzietni "Mam 31 lat i jestem matką trzyletniego chłopca i rocznej dziewczynki. Zawsze marzyłam o tym, żeby wcześnie wyjść za mąż, mieć kochającego męża i zdrowe dzieci. Wszystko ułożyło się tak, jak pragnęłam, a mimo to, ja wciąż nie jestem szczęśliwa.

      Czuję się zmęczona, nie mogę wykroić dla siebie z dnia nawet piętnastu minut, a moje bezdzietne koleżanki są w tym czasie wypoczęte, zrelaksowane i zadbane. One pracują, umawiają się na imprezy, chodzą na gimnastykę i biegają po sklepach. A ja? Cóż ja? Po każdej rozmowie z nimi czuję się głupia i upokorzona. One czasem śmieją się ze mnie i mówią: "no to po co ci to było?" Widzę, jak omija mnie wszystko co miłe. Zaczynam żałować, że zdecydowałam się na takie życie. Ostatnio przestają mnie cieszyć dzieci, mam o wszystko pretensje do męża, siebie, całego świata. Dlaczego jedni mają takie fajne życie, a moje jest takie jednostajne i trudne? (...)"

Agata

      Agata, jesteś wspaniałą, bardzo wartościową kobietą. Na pewno czujesz się zmęczona, bo prowadzenie domu i opiekowanie się dwójką maluchów wymaga wiele wysiłku. Wydaje mi się, że potrzeba ci w tym momencie kilku rzeczy. Po pierwsze odpoczynku (może mógłby cię w tym wspomóc mąż, ktoś z rodziny lub któraś z bezdzietnych przyjaciółek), po drugie poluzowania kontaktu z toksycznymi koleżankami (mniej rozmów z nimi z pewnością wyjdzie ci na dobre), po trzecie znalezienia sobie grupy młodych mam, po to, aby się wzajemnie wspierać, podnosić na duchu i dzielić troskami.

      I pamiętaj, nie ma chyba na tym świecie nic cenniejszego niż dać życie i miłość drugiemu człowiekowi. Nie można tego porównać do żadnych uciech, chodzenia po sklepach, imprezowania itp. Macierzyństwo oczywiście niesie ze sobą zmęczenie, troski, nieprzespane noce. Ale tak to już jest, że wszystko co dobre, pełne i wartościowe w naszym życiu wymaga trudu i poświęcenia. Miłość macierzyńska od zawsze wiązała się z wyrzeczeniem. I właśnie dojrzałość matczynej miłości polega na tym, że matka ten trud akceptuje, zgadza się go przyjąć i nie ucieka od niego za wszelką cenę. Jeśli kobieta nie jest gotowa znieść cierpienia dla swojego dziecka, nie będzie też potrafiła go ani kochać, ani wychowywać. Ale to jej poświęcenie jest też jej najlepszą inwestycją, można powiedzieć, że "opłaca się". Naprawdę nic nie jest w stanie dać tak wiele radości, satysfakcji i spełnienia jak bycie matką. Na zawsze pamięta się pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, pierwszy samodzielny krok, pierwsze "kocham cię" - to wszystko daje poczucie, ze trud włożony w opiekę i wychowanie dziecka ma sens. Potem, gdy przychodzi dojrzały wiek, kobieta cieszy się obecnością, pomocą dzieci i wnuków. Tak naprawdę nigdy już nie będzie sama.

      W dzisiejszych czasach kobiety, które czują w sobie pragnienie bycia żonami i matkami mają niełatwe zadanie. Współczesne media propagują bowiem model eleganckiej bizneswoman, nastawionej przede wszystkim na sukces i przyjemność, zainteresowanej głównie urodą, pozycją, luksusem materialnym, która dystansuje się od małżeństwa i macierzyństwa. Często jest też ona podobna do mężczyzny, nieuległa, silna i wyzwolona seksualnie. Wmawia się nam jednocześnie, że era kobiet – oddanych mam i wiernych żon skończyła się. Pamietajmy, że naszym przodkom też reklamowano różne obrazki kobiet: ascetyczne damy ze średniowiecza, renesansowe szlachcianki, barokowe kokietki, romantyczne muzy, pozytywistyczne emancypantki, czy socjalistyczne przodownice pracy... Tamto minęło. Dziś przyszedł czas na wyzwoloną, silną, męską... To też minie. Wiekszość kobiet, w głębi duszy marzy o szczęśliwej rodzinie, kochającym mężu i to – niezależnie od ich aspiracji zawodowych - jest dla nich najważniejsze. Dlatego, biedne te z nas, które uwierzą w propagandę środków masowego przekazu. Przyjęcie proponowanego przez nie stylu życia jest groźną pułapką. Prowadzi do wielu nieszczęść, do niszczenia więzi rodzinnych, a z biegiem czasu do zgorzknienia, samotności i rozpaczy wszystkich: kobiet, mężczyzn i dzieci.

      Przy okazji warto zauważyć, że człowiek, niezależnie od czasów, w których żyje, fizycznie i psychicznie jest taki sam. Mamy takie same potrzeby, pragnienia, oczekiwania jak nasi dziadowie. Czasy się zmieniły, ale ludzie nie. Kobieta zawsze była i będzie inna niż mężczyzna. Dlatego też i jej rola społeczna musi być inna. "Tylko ona może być matką. Tylko ona może podzielić się z własnym dzieckiem swoim ciałem i krwią. Macierzyństwo jest najpiękniejszą realizacją kobiecości. I nie chodzi tu tylko o macierzyństwo fizyczne. Nie mniej ważne jest macierzyństwo duchowe, które oznacza podtrzymywanie życia w innych ludziach przez karmienie ich kobiecą obecnością, miłością i codzienną troską. W tym sensie każda kobieta powołana jest do macierzyństwa..." (M. Dziewiecki)

      Na koniec myśl Nicole Echivard: "W rodzinie kobieta jest więzią, która łączy ojca z dzieckiem. Jest tą, przez którą ojciec spieszy ku dziecku, a dziecko ku ojcu. Tą, ku której spieszy i ojciec i dziecko. Jest wspólnym oddechem ojca i dziecka. Dzięki niej ojciec staje się bardziej ojcem, a dziecko bardziej dzieckiem..."

B. Drozd - psycholog

Mississauga

piątek, 08 czerwiec 2012 11:07

O rodzajach światła po raz drugi

Napisane przez

W ostatnim odcinku traktującym o rodzajach światła mówiliśmy o światle skierowanym, lub tzw. twardym, dającym ostre, głebokie cienie. Jak pamietamy, takim rodzajem światła jest słoneczne światło w bezchmurny dzień. Jest nim również światło np. reflektorów teatralnych, a także światło lampy błyskowej, o której porozmawiamy w następnym odcinku. Powiedzieliśmy sobie także, że ten rodzaj światła powstaje wtedy, gdy jego źródło jest małe w stosunku do oświetlanej sceny. Słońce choć naprawdę wielkie z perspektywy ziemi jest małą tarczą.

      Stosujemy je wszędzie tam gdzie zależy nam na pokazaniu bryły, lub szorstkiej struktury powierzchni. Niestety jest to rodzaj światła bardzo trudny do kontrolowania, szczególnie w portrecie.

      Dzisiaj zajmiemy się światłem dużo łatwiejszym, mianowicie rozproszonym, lub miękkim. W przeciwieństwie do świała twardego powstaje ono wtedy, gdy jego źródło jest duże, lub stosunkowo duże względem oświetlanej sceny lub gdy światło twarde przechodzi przez medium lub materiał, który je rozprasza.

      Najbardziej popularnym przykładem, który znamy jest światło dzienne w pochmurny dzień. Mamy tu oba czynniki powstawania takiego światła – chmury, które je rozpraszają oraz wielką, świecącą powierzchnię nieba.

      Światło takie rzuca mało zdefiniowane, subtelne cienie, czasem trudne nawet do zuważenia przez niewprawne oko. Jest łatwe do kontrolowania i co najważniejsze do zmierzenia. Gdy w przypadku światła twardego mamy do czynienia z duża różnicą jego natężeń od pełnego blasku do głębokich cieni, z która to różnica słabo sobie radzą aparaty z nawet najbardziej wymyśną automatyką, to w przypadku światła miękkiego raz zmierzona jego wartość nie zmienia się tak długo jak pozostajemy w obrębie obszaru, które ono oświetla.

      Światło to dobrze nadaje się do fotografii osób, nie tworzy bowiem brzydkich cieni na twarzach, zwłaszcza świetnie zdaje egzamin w portecie dzieci, gdyż podkreśla delikatna fakturę dziecięcej cery. Generalnie nadaje się do ukazania delikatnej stuktury różnych powierzchni. Aby pozostać przy przykładzie drzew, a konkretnie kory dębu z ostatniego odcinka, którego fakturę wydobywa światło twarde, światło miekkie dobrze oddaje strukturę kory np. brzozy. Na podstawie tych przykładów sami możemy znalźć więcej zastosowń światła rozproszonego .

      Być może w czasie wizyty w studiu fotograficznym zwróciliśmy uwagę na różne dziwne przedmioty jak białe parasolki lub rodzaj skrzynek z czarnego materiału z jedną ścianą z materiału białego. Można też zauważyć reflektory o różnej średnicy.

      Wszystkie te przedmioty służą do rozproszenia światła i zwiększenia jego powierzchni. Np. światło odbite lub przechodzące przec dużą parasolkę jest bardziej rozproszone niż przez mniejszą. Również reflektor o dużej średnicy daje bardziej miękkie światło niż o mniejszej.

      To tyle jeśli chodzi o fotografię studyjną, o której wspominam jednie w celach, nazwijmy to, poglądowych.

      Wróćmy do fotografii bliższej naszym codziennym doświadczeniom, np krajobrazowej, której na ogół w większości z przyjemnością się oddajemy. Mamy dwa zdjęcia.

      Jedno wykonate w piekny, słoneczny dzień, błękit nieba, zieleń aż w oczy kole, inne kolory też, a wszystko ostre, jak wyciete z kartonu. I drugie – mglisty, pastelowy pejzaż, miękkie kolory, nostalgiczny nastrój. Które z nich bardziej przypadłoby Państwu do gustu? Wydaje mi się, że raczej to drugie. A jeśli tak, to zawdzięczamy je m.in. rozproszonemu światłu. Krótko mówiąc, tzw. plażowa pogoda nie zawsze sprzyja ciekawym zdjęciom. Często te najciekawsze są wykonane w pogodę, kiedy jak to się mówi, psa żal na dwór wygonić. Prawda, wymagają nieco samozaparcia, jak zreszta wszystko co jest ciekawe. Chciałbym tym samym przekonać Państwa, że czasem warto chwycić za aparat, w czasie tzw. złej pogody. Niekoniecznie kiedy leje, ale troche rozpraszającej mgiełki na pewno doda naszym zdjeciom potrzebnego nastoju.

      Na zakończenie ważna uwaga techniczna. Kiedy fotografujemy w pochmurny dzień, starajmy się nie umieszczać w kadrze samego nieba. Mimo, że zachmurzone, jest jednak w porównaniu z tym co na ziemi bardzo jasne. W związku z tym na zdjęciu wyjdzie prześwietlone, białe, bez szczegółów czyli nieciekawe. Natomiast gdy światłomierz uchwyci większą jego połać, to wprawdzie chmury wyjdą dobrze, ale to co naprawdę chcemy sfotografować będzie kompletnie ciemną plamą.

      Jest wprawdzie na to rada przez zastosowanie filtra tzw. połówkowego, ale to już temat na zupełnie inną okazję.

Wojciech Porowski

Mississauga

piątek, 08 czerwiec 2012 10:40

Broń pneumatyczna

Napisane przez

      Broń pneumatyczna jest bronią, w której siłę napędową pocisk uzyskuje dzięki energii sprężonego gazu-powietrza lub dwutlenku węgla.

      Sprężony pod wysokim ciśnieniem gaz przekazuje swoją energię pociskowi. Najbardziej znaną bronią pneumatyczną są wiatrówki, ASG lub kusze pneumatyczne.

      Ten rodzaj broni wziął swój początek prawdopodobnie w krajach Skandynawii. Najstarszy egzemplarz broni pneumatycznej pochodzi z około 1580 r. i znajduje się w Livrustkammaren Muzeum w Sztokholmie.

      Już w XVII wieku używano broni pneumatycznej w kalibrach .30-.51 do polowań na sarny jelenie i nawet niedźwiedzie. Broń ta była używana też do celów militarnych czego przykładem jest wiatrówka Girandoni.

      Francuzi, Austriacy i Japończycy i inne narodowości posiadały wytrawnych snajperów używających broni pneumatycznej w okresie broni czarnoprochowej, gdyż wiatrówkę można było o wiele szybciej załadować.

      Ze względu jednak na swoją delikatną i skomplikowaną budowę nie ma ten rodzaj broni dzisiaj tak niezawodnego zastosowania wojskowego jak broń palna. Ma jednak doskonałe zastosowanie przy szkoleniu adeptów strzelectwa, a z wiatrówką należy się zawsze obchodzić jak z bronią palną, bo bezpieczeństwo jest pierwszym punktem szkolenia.

Witold Jasek

komendant ZS Strzelec

kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

piątek, 01 czerwiec 2012 11:03

PSYCHOLOG RADZI: Mężczyzna z syndromem Piotrusia Pana

Napisane przez

wielodzietniPolub "Gońca"  na fejsbuku

Piszę, bo jestem załamana zachowaniem mojego syna i tracę już nadzieję na to, że on kiedykolwiek się zmieni. Wiem, że zrobiliśmy z mężem wiele błędów wychowawczych, ale tak złego skutku naszych wysiłków naprawdę się nie spodziewałam.

      Sebastian ma 29 lat i jest moim trzecim, najmłodszym dzieckiem. Ma już troje dzieci. Pierwsze dziecko urodziło mu się, jak miał 22 lata. Swoją dziewczynę i malutką córeczkę zostawił po kilku miesiącach, a za rok już inna kobieta urodziła mu syna. Dwa lata temu związał się z trzecią partnerką, którą pół roku temu opuścił. Z tego związku też ma synka.

      Sebastian wszystkim wokół chwali się swoimi dziećmi, wytatuował sobie ich imiona, pokazuje ich zdjęcia i mówi, że bardzo je kocha, a tak naprawdę to w ogóle się nimi nie zajmuje, nie płaci na nie i nie ma z nimi żadnego kontaktu.

Syna nie trzyma się też żadna praca. Kilka razy przyjmował się do różnych miejsc, ale nigdzie pracował dłużej niż rok. Jest niesłowny, nigdy nie można na niego liczyć, spóźnia się, gubi dokumenty, klucze. Jest po prostu skrajnie nieodpowiedzialny. Za to zamartwia się, jak nie ma za co kupić markowych ubrań, najnowszego modelu telefonu, albo jak koledzy nie zapraszają go na imprezy.

      My z mężem czujemy się bezsilni, nie wiemy, co robić, rozmawiamy z nim, krzyczymy, szantażujemy. To wszystko na nic. (...) Czy jest jeszcze dla niego jakaś nadzieja?

Katarzyna

      W psychologii istnieje pojęcie syndromu (kompleksu) Piotrusia Pana – nigdy nie dojrzewającego mężczyzny, wiecznego chłopca, który chce się tylko dobrze bawić, ucieka od odpowiedzialności, dorosłości, unika zobowiązań, jest skrajnym egoistą i nigdy nie można na niego liczyć.

      W obecnych czasach, możemy spotkać więcej "Piotrusiów Panów" niż kiedykolwiek wcześniej. Każdy chyba ma w swoim otoczeniu tzw. wdowy: "piłkarskie", "piwne", "garażowe", których mężowie uciekają z domu, od obowiązków, dzieci, w świat hobby czy chłopięcych zabaw. Każdy też chyba zna dorosłych synów, którzy wciąż trzymają się "maminej spódnicy".

      Nie jest to jednak zjawisko nowe i towarzyszy człowiekowi od początku jego istnienia. Pierwszym "Piotrusiem" był już biblijny Adam, gdyż nie obronił Ewy, własnej żony, przed szatanem. Gdy była kuszona, on był bierny, stał obok, milczał, a na koniec uciekł.

      Mężczyźni z tym syndromem boją się "uwiązania", nie chcą ślubu, wolą tzw. wolne związki. To z ich ust najczęściej słyszy się, że "papierek zabija miłość". W ich przypadku niestety jest to prawda. Kiedy kobieta zaczyna stawiać im wymagania, gdy okazuje się, że posiadanie dziecka to nie tylko zabawa, gdy pojawiają się trudności, kłopoty, oni najczęściej opuszczają swoje partnerki i wypisują się z ojcostwa. Przyczyna jest prosta: w hierarchii wartości takiego mężczyzny ważny jest tylko on, jego potrzeby, dobre samopoczucie, a nie inni ludzie.

      Podobnie jest z pracą. Piotruś Pan nie może znaleźć odpowiedniej dla siebie, bo swoje obowiązki wykonuje z musu, jest do nich uprzedzony, nigdy nie ma na nie ochoty, no chyba że może się przy nich dobrze bawić.

      Skąd się bierze taki wieczny chłopiec? Najczęściej jest to syn, który dorasta w rodzinie z fizycznie lub psychicznie nieobecnym ojcem i nadopiekuńczą matką. Niestety, nawet najlepsza matka nie nauczy syna, jak być mężczyzną. Dla prawidłowego rozwoju i dojrzewania ważny jest tzw. męski wzorzec, ojciec, który wprowadzi syna w świat dorosłych, pokaże, co dobre, mądre, ważne, męskie. Nauczy go odwagi, zdolności do poświęceń, wierności, odpowiedzialności, samokontroli, uczciwości. Gdyby mężczyźni wiedzieli, jak wiele od nich zależy! Bez dobrych ojców naprawdę trudno o dobrych synów!

      "Wieczni chłopcy" mogą się zmienić, ale wymaga to od nich i ich otoczenia wiele pracy. Potrzebny jest im do tego jakiś impuls. Najczęściej impulsem tym jest cierpienie, np. śmierć kogoś bliskiego, wypadek, zagrożenie życia, strata pracy itp., lub uświadomienie sobie, że mimo swego, często zaawansowanego wieku są samotni, bez wartości, w zupełnej pustce, często z problemem alkoholowym. Dużą rolę do odegrania w ich życiu może mieć dobra, prawdziwie dojrzała męska relacja z kimś, od kogo mogą dostać to, czego nie otrzymali od ojca.

      Jeśli twój bliski jest "Piotrusiem Panem", to:

      • nie akceptuj jego beztroskiego zachowania,

      • jasno i wyraźnie dawaj mu do zrozumienia, co ci się nie podoba,

      • przerywaj jałowe dyskusje, usprawiedliwienia, a przedstawiaj prawdziwą ocenę sytuacji,

      • nie gniewaj się, bądź cierpliwa i zawsze wymagaj, aby cię wysłuchał,

      • ucz go na przykładach,

      • pamiętaj, że można go częściowo uzdrowić, ale musisz go traktować jak dziecko,

      • angażuj go w to, co sama robisz (mycie dziecka, zakupy itp.),

      • chwal go, jeśli tylko możesz, on (jak mało kto) bardzo tego potrzebuje,

      • po pracowicie spędzonym dniu, pozwól mu odebrać sobie jakąś nagrodę,

      • postaraj się, aby mógł porozmawiać z kimś, kto mu uświadomi to, że obowiązki są ważniejsze niż przyjemności,

      • pozwól mu poczuć, że nie poradzisz sobie bez niego,

      • a jeśli jest to tylko twój chłopak/narzeczony, to pamiętaj, że w związku z nim na pewno będziesz cierpieć.

      A może ty sam jesteś Piotrusiem Panem? Jeśli tak, to pamiętaj, że niezależnie jaka była twoja przeszłość, nie jesteś nią zdeterminowany. Możesz nad sobą pracować – obserwować swoje myśli, uczucia, reakcje i starać się zastępować te dziecinne, bardziej odpowiednimi. Stopniowo będziesz widział, jak się zmieniasz. Będziesz coraz szczęśliwszy, a wraz z tobą, twoi najbliżsi.

B. Drozd – psycholog

Mississauga

piątek, 01 czerwiec 2012 11:02

Łucznictwo – strzelectwo bez hałasu

Napisane przez

      Umiejętność posługiwania się łukiem znana jest ludzkości od tysięcy lat.

      W XXI wieku łuk jest nadal narzędziem używanym do polowań lub łucznictwa sportowo-rekreacyjnego.

Technika posługiwania się tym rodzajem broni i sama broń przeszła niezliczone ulepszenia i w łucznictwie sportowym dziś to międzynarodowa organizacja zwana FITA (The International Archery Federation) ustala reguły i normy. Jest łucznictwo i częścią sportów olimpijskich.

      Pierwsze mistrzostwa świata w łucznictwie odbyły się w 1931 r.... we Lwowie, a pierwszymi mistrzami świata w łucznictwie byli Polacy: Michał Sawicki i Janina Kurkowska-Spychajowa. Polska znajduje się też w posiadaniu kilku medali olimpijskich zdobytych w łucznictwie.

      Łuki używane do łucznictwa klasycznego, czyli olimpijskiego, to łuki refleksyjne zwane po angielsku recurve i wywodzą się one z historycznych łuków angielskich. Są to łuki bardzo ciężkie w obsłudze i wymagają najwięcej treningu, aby uzyskać dobre rezultaty.

      Łuki bloczkowe, czyli compound, są o wiele łatwiejsze w użytku i dzięki temu są najbardziej popularne, zwłaszcza wśród myśliwych.

      Co roku pojawiają się też coraz to nowsze technologie i materiały użyte do produkcji łuków. Warto też tu wspomnieć o łucznictwie historyczno-rekonstrukcyjnym. Na przykład podczas turniejów rycerskich odgrywanych w naszych czasach zawodnicy konkurują w strzelaniu z łuków, używając sprzętu z epoki średniowiecznej. Dzięki tego rodzaju zawodom dzieci i młodzież poznają historię. Historię, której coraz mniej w szkołach.

Witold Jasek

komendant ZS Strzelec

kontakt: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Strona 12 z 12