Goniec

Register Login

Działanie giełdy i czy ona rzeczywiście dobrze płaci

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

hi-tmx852        Janusz Binkiewicz mieszka w prowincji Quebec, z zawodu jest inżynierem budowy okrętów. Nauczał okrętownictwa: koncepcji, konstrukcji okrętu, technologii budowy, zarządzaniem i finansami przedsiębiorstwa okrętowego, przez ponad ćwierć wieku. W międzyczasie interesowała go problematyka przedsiębiorstwa, a w szczególności specyfika spółek akcyjnych, co w swoim czasie zaprowadziło go do kanadyjskiej giełdy. Jest autorem książki  po francusku o budowie okrętów. Teksty p. Binkiewicza dostarczą podstawowej wiedzy finansowej pozwalającej nauczyć się inwestowania na giełdzie.  

        Patrząc na giełdę jako całość, można znaleźć na niej wiele korzystnych elementów przysparzających dobrobytu finansowego i analizując je, wybrać swoje własne, dla nas najbardziej zrozumiałe, użyteczne, ulubione i zyskowne.  Oto podstawowe i najbardziej popularne.

        Jako pierwszy – zaczynając od najtrwalszego – możemy zainwestować w obligacje rządowe najwyższej jakości. Ścieżka ta jest raczej uporządkowaną autostradą, bez wielkiego ryzyka i niezwykłego wzrostu, wartość naszego kapitału będzie rosła w funkcji stałego przewidywalnego procentu w danym roku.

        Drugim również użytecznym są z pewnością kanadyjskie fundusze inwestycyjne, które posiadają w swoim portfelu największe krajowe przedsiębiorstwa, jak Loblaw, Power Corporation, Canadian Tire itd. Popularnie nazwane Blue chips. Mogą to być słynne indeksy giełdowe, jak np. S and P / TSX Composite Index (249 przedsiębiorstw), S and P Venture Composite Index na giełdzie Toronto, czy wielkoprzemysłowy Dow Jones w USA. Ryzyko jest dużo większe niż w obligacjach, niemniej jednak używanie tego instrumentu inwestycyjnego umożliwia nam szerszy udział w szybko rozwijającej się gospodarce amerykańskiej i znaczniejsze zyski.

        Trzeci, bardziej śmiały, możemy znaleźć fundusze inwestycyjne tytułów inwestycyjnych niskiej kapitalizacji składające się z silnie rozwijających się małych spółek akcyjnych. Inwestując w młode przedsiębiorstwa, wzrastające w sposób nietuzinkowy, z silnym dynamizmem powstawania i nadzieją silnego wzrostu, bierzemy przez to udział w ich odważnych osiągnięciach, a jednocześnie narażeni jesteśmy na znaczniejsze ryzyko związane z ich gwałtownym rozwojem. Niekiedy przedsiębiorstwa te mogą całkowicie splajtować, jednakże niektóre z nich będą ciągle się rozwijały, z czasem stając się częścią wielkich indeksów giełdowych, jak kanadyjski S and P./T.S.X. lub Dow Jones w USA.

        W końcu, na czwartym stopniu wtajemniczenia, możemy zainwestować nasze przysłowiowe 10 000 dolarów w przez nas wybraną, silnie rozwijającą się pojedynczą spółkę giełdową z przewidywaną przyszłością. Jednakże tej skromnej kwoty pieniędzy nie możemy włożyć w zbyt wiele takich przedsiębiorstw.  To znaczy chciałbym przez to powiedzieć, że należy wybrać lepiej jedną a dobrą niż wiele, ale nie najlepszych.

        Aby osiągnąć pierwsze wymierzalne sukcesy, potrzebny jest czas, i wielu autorów poradników w tym względzie zaleca od pięciu do dziesięciu lat jako najlepszą perspektywę. Wyobraźmy sobie, że zbudujemy sobie jakiś dłuższy limit czasowy, na przykład dziesięć lat, i wrócimy z naszymi dziesięcioma tysiącami do marca 2007 roku. Reasumując pierwsze owoce naszej pracy inwestycyjnej, nasze pieniądze otrzymane z jednej z czterech ww. przedstawionych dróg mogłyby być dziś następujące:

        1. Obligacje rządowe mogłyby przynieść 4% zysku oprocentowania rocznego wkładu pieniężnego, gdzie odsetki za dany okres oprocentowania wliczane są do wkładu – tworząc tzw. procent składany, w tym wypadku cztery procent. Mielibyśmy na dziś 14 800 dolarów.

        2. Fundusze blue chips przyniosłyby wynik zbliżony do procentu składanego 10% w skali 10 lat 26 000 dolarów.

        3. Fundusze przedsiębiorstw o małych kapitalizacjach pozwolą nam osiągnąć wartość procentu składanego 11,5%, co równowarte jest 29 700 dolarów.

        4. Inwestowanie autonomiczne w jedną firmę, dla przykładu Richelieu Hardware w 2007 roku posiadała wartość akcji 7,7 dol., a w marcu tego roku 27,5 dolara za akcję, co daje 13% procentu składanego, a co za tym idzie, otrzymamy po sprzedaży tej samej liczby akcji okrągłą sumę 34 000 dolarów.

        Tak więc, jeśli będziemy dokładnie analizowali powyższe liczby, to biorąc pod uwagę wartość kapitału początkowego i pojawiający się kapitał końcowy, możemy zauważyć, że im odważniej, im bardziej autonomicznie, niezależnie i w sposób przemyślany podejdziemy do giełdy i korzyści z niej płynących, tym bogatszy będzie nasz portfel jutro.

        Powyższe dane uwidaczniają nam bez wątpienia, że giełda jest wyśmienitym instrumentem do wzbogacania się wybitnej jakości, ale w dłuższym czasie. Widzimy tu podobieństwo w odkładaniu kapitałów w nieruchomościach, jak i w spółkach akcyjnych, liczy się czas, wytrwałość i pracowitość. Im dłuższy zaś jest czas obecności inwestora na giełdzie, tym wyraźniej wydaje się korzystniejsza giełda w procesie bogacenia się indywidualnych inwestorów, w stosunku np. do nieruchomości, a więc giełdowa wartość i jakość pieniędzy uzyskanych z tego tak wspaniałego instrumentu, stają się widoczniejsze i owocniejsze.

        W trakcie naszego życia początkowo wynajmując, a w końcu stając się właścicielem samochodu, łatwo jest nam podjąć decyzję, która z opcji jest bardziej korzystniejsza dla nas. Wynajmować czy posiadać. Podobna sytuacja jest z przedsiębiorstwem można pracować jako właściciel lub pracownik, z pewnością bardziej ryzykowne jest być właścicielem firmy niż jej pracownikiem, ale korzyści są dużo większe. A kupując akcje, ryzykujemy, ale i zyskujemy więcej.

        Giełda pozwala stać się właścicielem, oczywiście w części, lecz jednakże właścicielem, i do tego wielu przedsiębiorstw, które wybierzemy z tysięcy prosperujących na rynku gospodarczym kraju. Ponadto pozwala nam kupić lub sprzedać nasz udział w firmie szybko i sprawnie w momencie, kiedy tylko będziemy chcieli. Giełda umożliwia nam również branie praktycznego udziału w rozwoju wybitnego przedsiębiorstwa i gospodarki kraju i otrzymania z tego finansowych korzyści, szczególnie ważnych, jeśli rozpatrzymy to w dłuższej perspektywie czasu. Kupując pierwsze akcje i inwestując z rozwagą, przekonamy się, że dobrze wybrana przez nas giełdowa spółka akcyjna wskaże nam drogę do niezależnego i skutecznego wzbogacania się w dłuższej perspektywie czasu.

        Wracając do początku dzisiejszych wyjaśnień, możemy powiedzieć, że ładnie, pięknie mówię o ww. efektywności, ale to już było. Nie oznacza to, że indywidualny inwestor będzie w stanie na pewno to osiągnąć.  Wiadomo, że to co było i nie jest, nie pisze się w rejestr. Rozumiem frustrację czytelnika, to jest przecież tylko na papierze, ale dowody na osiągnięcie sukcesu na giełdzie możemy znaleźć na giełdzie Toronto, odnajdując każdego dnia w Internecie czy w gazecie wiadomość, o ile procent wzrosła i jaka firma w ciągu jednego seansu giełdowego.

        Jakie więc mogą być pierwsze kroki na drodze do niezależnego indywidualnego inwestowania? Można zacząć od tego, aby nauczyć się podstaw księgowości firm, aby móc z łatwością odczytywać rezultaty finansowe wybranych spółek. Możemy również i powinniśmy czytać klasyków w tej dziedzinie, jak: Benjamin Graham, Philip Fischer, Peter Lynch itd. Zapoznać się z działalnością, rezultatami i wynikami Warrena Buffetta. Zainwestować po raz pierwszy za własne pieniądze, korzystając z umiejętności innych specjalistów w tej dziedzinie (na przykład zapoznając się z comiesięcznym listem finansowym firmy Cote 100 i dzięki abonamentowi poznać szybciej tajniki dobrego inwestowania itd.). W konsekwencji powinniśmy przeprowadzić wnikliwą analizę pierwszych popełnionych błędów i wypracować sobie własną drogę ciągłego doskonalenia się jako inwestor na giełdzie. Co oznacza między innymi: myślenie jak właściciel spółki, przewidywanie czasu na inwestowanie w dłuższej perspektywie. Przy wyborach własnej drogi, opierając się na poszukiwaniu firm jakościowych. Dokonywać ze świadomą dyscypliną wyboru firm zwycięzców, tych, które umiały, umieją i będą chciały wygrywać dzięki swojej niesłabnącej przedsiębiorczości. Jednocześnie, jeśli trzeba, przyznając się do błędu, jeśli nasz wybór był niewłaściwy, sprzedać jak najszybciej złą spółkę. Zbierać wiadomości o przedsiębiorstwach wybitnych i jedynych w swoim rodzaju, które chcą i umieją rosnąć, mimo otaczającego ich agresywnego i niepewnego rynku i środowiska ekonomicznego, pełnego niespodzianek. I tylko te, o których wiemy, jak przynoszą sukcesy, przyniosą nam dobre pieniądze.

        Fluktuacja tytułów giełdowych jest również niepokojąca zarówno dla szefów spółek działających na niej, jak i inwestorów, a więc nieuleganie panice w wypadku nawet znaczących wahań na giełdzie, pozwalać nam będzie wykorzystać pełny potencjał każdego instrumentu finansowego, zdając sobie sprawę, że należy zakupić akcje w najkorzystniejszym momencie i sprzedać również w następnym korzystnym momencie, bez ulegania panice chwili i presji finansowej, psychologicznej czy politycznej.

        Dla każdego indywidualnego inwestora dwa największe ryzyka wiążą się z koniecznością dokonania właściwego wyboru i wyceny wartości akcji danego tytułu inwestycyjnego. Dzięki doświadczeniu i starannej pracy w wyszukiwaniu udanych spółek do inwestowania, możemy w dużym stopniu zmniejszyć ryzyko fluktuacji wartości wyselekcjonowanej spółki.

        Tak więc, jak w każdym zawodzie, im więcej pracy przeznaczymy na dogłębną analizę, tym giełda staje się dla nas bardziej przyjazna, zaś im inwestor giełdowy bardziej ulega panice i chwilowym emocjom, tym giełda staje się dla niego bardziej ryzykowna.

        Na początku jednym ze sposobów pomniejszenia ryzyka jest dywersyfikacja. W związku z tym, że nie możemy być na sto procent pewni, że jedna wybrana spółka jest najpewniejszą lokatą, nie wydajmy może wszystkich posiadanych pieniędzy tylko na zakup jednej firmy. Dokonując zakupu pewnej liczby różnorodnych akcji z różnych dziedzin życia gospodarczego, stajemy się w ten sposób zabezpieczeni przez fakt, że jeśli jedna branża w danym momencie przeżywa okres słabości, na przykład kopalnie ropy naftowej, inna, jak infrastruktura czy służba zdrowia, ma się w danej chwili znakomicie.

        W książce „The Prudent Speculator” A. Frank wspomina, że inwestycja w osiem spółek eliminuje prawie 80% ryzyka związanego z wyborem właściwego instrumentu finansowego, a posiadanie szesnastu, eliminuje w ponad 90% takie ryzyko. Wydaje się więc racjonalne, aby inwestor próbował znaleźć się w ww. nożycach ilościowych.

        Oczywiście im dłuższe będzie nasze doświadczenie, możemy zmniejszać liczbę zakupionych akcji, które będąc sumiennie wybrane, będziemy mogli dokładnie nadzorować. Wspomniany A. Frank mówi również, że jedna dobrze wybrana spółka w ciągu roku jest mniej ryzykowna niż zakupionych sto w pół roku.

Zaloguj się by skomentować