Goniec

Register Login

Kryzys ekonomiczny w rodzinie

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

wielodzietni"Już nie wiem, co robić. Moja żona jest strasznie rozrzutna i nasze zadłużenie rośnie z dnia na dzień. Nic do niej nie dociera, ani wyliczenia, ani uzgodnienia na początku miesiąca – i tak zrobi, jak zechce. Jak kategorycznie mówię, że na coś nie możemy sobie pozwolić, to straszy, że odejdzie z dzieckiem. Ma jakąś psychiczną blokadę: na słowo »nie stać« reaguje furią. Lepszej pracy w mojej miejscowości nie znajdę. Do innych miejsc nie mogę się przenieść, bo przecież nie zostawię rodziny samej. Poza tym o przeniesieniu się całą rodziną żona też nie chce słyszeć. Rozrzutność to oczywiście nie jedyna przyczyna niesnasek, ale wydaje mi się, że to już nas może doprowadzić do katastrofy...

Proszę o pomoc, bo naprawdę nie wiem, jak znaleźć sposób na poskromienie rozrzutności żony". Zbyszek

W dzisiejszych czasach temat pieniędzy nabiera szczególnego charakteru. Półki w sklepach uginają się od kolorowych towarów, reklamy kuszą i nakłaniają do zakupów. Co krok spotykamy promocję, obniżkę, wyjątkową ofertę. A co jeśli na te wszystkie dobra nie mamy pieniędzy? Wtedy wystarczy przecież użyć karty kredytowej lub kupić na raty. I tak uczestniczymy w pięknym, kolorowym świecie, dla którego przedstawiamy wartość dopóty, dopóki mamy pieniądze i jesteśmy potencjalnymi klientami. Jaki jest tego skutek? Kilkadziesiąt procent małżeństw w USA kończy się rozwodem. Osiemdziesiąt procent z nich twierdzi, że trudności finansowe były jedną z głównych przyczyn problemów małżeńskich. Tak jak rozwód jest konsekwencją wielu wcześniejszych problemów (braku komunikacji, egoizmu itd.), podobnie problemy finansowe mogą być rezultatem innych problemów osobistych i rodzinnych. Wśród nich są często: brak cierpliwości, niedojrzałość, niewłaściwa postawa wobec życia, niewiedza, niskie poczucie własnej wartości (kompleksy) czy niewłaściwe priorytety. Niektórzy psychologowie twierdzą nawet, że sposób traktowania pieniędzy i zarządzania nimi jest wskaźnikiem naszego stanu duchowego – naszych zasad i wartości, które wyznajemy.


Kultura konsumpcjonizmu wywołuje w nas niepotrzebny stres, kreuje fałszywe potrzeby. Wielu z nas nie może oprzeć się pokusie porównywania się z innymi, nie godzi się na swój ekonomiczny status quo. Jesteśmy gotowi popaść w długi, aby mieć najmodniejsze ubrania, najlepszy samochód lub duży dom w najbardziej prestiżowej dzielnicy miasta i dopiero wtedy wydaje się nam, że jesteśmy szczęśliwi. Dla niektórych jest to droga donikąd, bo kredyt trzeba będzie tak czy inaczej spłacić, a czasem jest on już tak wysoki, że małżeństwo nie ma na to środków. Szczęście pryska, zaczynają się problemy. Takich sytuacji na pewno byłoby mniej, gdybyśmy nauczyli się cieszyć się z tego, co mamy. Nikt nie rodzi się zadowolonym z natury; wszyscy musimy nauczyć się być zadowolonymi. Doktryna zadowolenia mówi, że musimy nauczyć się czerpać radość z każdych, nawet małych rzeczy, z sytuacji w jakich przyszło nam żyć tu i teraz. Nie oznacza to oczywiście, że należy zrezygnować z właściwie umotywowanej ambicji, aby poprawiać byt swój i swojej rodziny. Wręcz przeciwnie. Jednakże radość z tego, co mamy, wyrobienie sobie właściwej postawy wobec rzeczy materialnych, mogą uwolnić nas od wielu rozterek i pozwolić czerpać radość z wolności, szczególnie tej finansowej.
Jeśli popadliśmy w trudności ekonomiczne lub boimy się w nie popaść, powinniśmy uważnie przypatrzeć się naszym wydatkom i sprawdzić, które wynikają z uzasadnionych potrzeb, a które z próżności, zachcianek, chęci "pokazania się".
Wszyscy mamy podstawowe potrzeby, które musimy zaspokoić, takie jak jedzenie, ubranie, czyli rzeczy absolutnie konieczne. O pragnieniach mówimy wtedy, gdy chcemy kupić coś, co zalicza się do podstawowych potrzeb, ale jest lepszej jakości. Jeśli nas na to stać, realizujmy je pamiętając, aby nie udawać kogoś, kim nie jesteśmy, aby nie żyć ponad stan i wydawać więcej niż zarabiamy. Wszystko, co nie jest podstawową potrzebą lub pragnieniem, jest sprawianiem sobie przyjemności – zachcianką (lepszy samochód, dom, elektroniczne gadżety, biżuteria itd). Niekoniecznie są to złe rzeczy, ale ulegajmy im dopiero wtedy, gdy mamy pewność, że nasz budżet na to pozwala. W ten sposób być może uda nam się ominąć pułapkę ekonomiczną.
Gdy naszą rodzinę dotknął już kryzys, to pamiętajmy, aby przeżyć go w godności i wzajemnej miłości, aby jego ciężar nosić we dwoje, nie odejść w tym czasie od siebie (bo kryzysy zawsze po jakimś czasie się kończą), by siebie nie ranić i nie rozciągać go na "nowe terytoria". Szczególnie bolesne wtedy bywa oskarżanie. Oskarżając się wzajemnie, cierpimy dodatkowo, słabniemy, przestajemy kochać, zaczynamy nienawidzić. Oskarżanie prowadzi do śmierci. Do śmierci jedności małżeńskiej. Gdy jednak wtedy uda się nam przebaczyć sobie nawzajem, doznamy tak wielkiej ulgi, radości i pokoju, jakby wydarzył się cud.

 

B. Drozd

psycholog

Ostatnio zmieniany wtorek, 26 wrzesień 2017 13:03
Zaloguj się by skomentować