Goniec

Switch to desktop Register Login

Nasze akwarium

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

        Witam wszystkich czytelników „Gońca”.

        Dzięki uprzejmości redakcji mam okazję napisać coś na temat dość popularnego wśród Polonii hobby: akwarystyki. Jest to również moje hobby od wielu lat.

        Bakcyla złapałem już jako kilkulatek, gdyż zajmował się tym także mój ojciec. Jestem przekonany, że w dzisiejszym świecie, gdzie ze wszystkich stron nasze umysły są bombardowane za pomocą elektroniki, jesteśmy zestresowani gonitwą za pieniędzmi itp., nasza psychika potrzebuje od czasu do czasu jakiejś „odskoczni”, wyluzowania się. Jest na to wiele sposobów: praca w ogródku, wyjazd na urlop, uprawianie jakiegoś sportu itp. Jednym ze zdrowych, rozwijających pozytywne cechy, jak: miłość do natury, zrozumienie jej, poczucie estetyki, oderwanie się od stresów codzienności – jest hodowla tropikalnych rybek w swoim domowym akwarium.

        Obserwacja ich ciekawego zachowania, rozmnażania się, walki o terytorium, zmiany zachowania kolorów jest bardzo wdzięcznym zajęciem, wyciszającym umysł i dającym dużą satysfakcję.

        Akwarystyka ogólnie dzieli się na dwa „działy”: słodkowodna i słonowodna. Akwarystyka słodkowodna to hodowla rybek i innych organizmów żywych (raków, krewetek, ślimaków, małży, roślin), które żyją w tropikalnych wodach słodkich: jeziora, stawy, rzeki i inne zbiorniki wody słodkiej, jak np. pola ryżowe w Azji. Akwarystyka słonowodna to ogólnie to samo, tylko dotyczy organizmów, których cały cykl rozwojowy odbywa się w morzach i oceanach, czyli w wodach słonych. Ponad 90 procent ryb i innych „żyjątek” w tym wypadku pochodzi z tropikalnych raf koralowych.

        Nie wdając się w szczegóły, akwarystyka słonowodna jest bardziej czasochłonna, droższa i wymaga większych zbiorników. Choć rybki i inne organizmy są bardziej kolorowe, to trudniej się rozmnażają w warunkach, które jesteśmy w stanie im stworzyć, a większości gatunków nie można rozmnażać w warunkach, które zbyt odbiegają od ich środowiska naturalnego, gdzie ich cykl rozwojowy uzależniony jest np. od prądów morskich, czasowych zmian tym spowodowanych. Jest też różnica w stopniu zasolenia wody itp.

        Hodowanie rybek słodkowodnych jest dużo łatwiejsze i daje nie mniejszą satysfakcję, gdyż prawie wszystkie gatunki mogą się rozmnażać w tych warunkach, które jesteśmy im w stanie stworzyć w domu lub mieszkaniu, a najbardziej fascynujące jest obserwowanie ich w czasie godów, opieki nad swoim potomstwem, zakładania gniazd i ich obrony przed intruzami . Te cechy wykazują szczególnie gatunki z rodzaju pielęgnic. Wiele innych gatunków składa ikrę i nie widzimy ich troski o  potomstwo. W naturalnych warunkach ich „troska“ objawia się w takim wyborze miejsc tarła, gdzie jest największa szansa na przetrwanie jajeczek i potomstwa po wykluciu. Są to często płytkie wody ocieplone słońcem, z dużą ilością roślin i miejsc, gdzie mikroskopijnej wielkości narybek może się ukryć przed drapieżnikami. W warunkach domowych takiej możliwości nie mają i rozmnażają się chętnie, korzystając z warunków chociaż zbliżonych.

        Tym moim pisaniem chciałbym przede wszystkim zachęcić niezdecydowanych do spróbowania. Często od znajomych słyszę opinie: miałem rybki, ale mi zdechły, miałem ciągle brudną wodę i musiałem czyścić często, szyby obrastały glonami, to jest czasochłonne i kosztowne hobby, rybki dostały jakiejś choroby i nie dało się ich uratować. O! Jakie ty masz piękne akwaria! Masz chyba z tym kupę roboty? Co zrobię z rybkami, jak wyjadę na wczasy, nie znam nikogo, kto się na tym zna i się zaopiekuje.

        Ośmielę się stwierdzić, że wszystkie powyższe opinie nie są całkowicie prawdziwe. Sekret jest w tzw. know how, czyli wiedzieć jak. Często jestem w sklepie akwarystycznym Big Alls na 850 Dundas St. East w Mississaudze, gdzie sprzedaję część ryb, które rozmnażam. Słyszę polski język i przyglądam się z boku, co kupują.

        Podstawowy błąd popełniany przez początkujących jest kupowanie rybek o ciekawym wyglądzie, wielobarwnych kolorach, bez wiedzy, czy one mogą żyć razem i do jakich rozmiarów dorastają. To stwarza później problemy, następuje zniechęcenie i rezygnacja. Ogólnie sekret polega na stworzeniu w akwarium mikrośrodowiska, które w ramach możliwości odpowiada środowisku naturalnemu, w którym dane gatunki żyją na wolności. Np.: nie można się spodziewać estetycznych doznań i sukcesu, trzymając w jednym akwarium razem gatunki ryb, których naturalne środowiska różnią się zasadniczo, tak jak pielęgnice afrykańskie, mocno terytorialne i waleczne, ze spokojnymi tetrami lub brzankami z dorzecza Amazonii. Pielęgnice afrykańskie pochodzą głównie z dwóch ogromnych jezior Afryki Centralnej: Malawi i Tanganika. Są to jeziora głębokie, o twardej wodzie, ze znikomą roślinnością, kamieniste. Pielęgnice i inne gatunki z Ameryki Południowej są mniej wojownicze i lubią wodę bardziej miękką, o trochę wyższej temperaturze.

        Założenie akwarium dla początkujących wcale nie musi być kosztowne. Nowe 20-galonowe akwarium z oprzyrządowaniem (oświetlenie, grzałka, pompa powietrzna, żwirek, parę kamieni) kosztuje w sklepie ok. 100 – 150 dol. To samo, kupując używane z Kijiji, połowę tej ceny lub mniej. Jeszcze taniej, gdy mamy czas pojeździć po garage sale. Filtr jest pomocny szczególnie w „przeludnionym“ akwarium, ale niekonieczny, gdy trzymamy np. kilka lub kilkanaście rybek niewielkich rozmiarów.

        Woda u nas, w południowym Ontario, jest raczej twarda, z dużą ilością minerałów. Dlatego bardzo wrażliwe gatunki, jak np. skalary lub paletki, wymagają jej zmiękczenia.

        Innym nieporozumieniem jest opinia o zużyciu prądu. Przeciętna pompka powietrza to 2 do 4 watów, oświetlenie neonowe: ok. 10 –  20 watów, ledowe jeszcze mniej, filtr podobnie –  10 – 15 watów. Najwięcej prądu zużywa oczywiście grzałka, jednak jest to również niewiele, gdyż wszystkie są z termostatem, którym reguluje się wymaganą temperaturę i po jej osiągnięciu grzałka się wyłącza. Do 20-galonowego akwarium może być grzałka 50- lub 100-watowa. Czyli wszystko razem to kilkakrotnie mniej niż zużywa np. telewizor.

        Wyjazd na wczasy: rybki zniosą bez uszczerbku na zdrowiu 2- lub 3-tygodniową głodówkę. Zostawiłem kilka lat temu swoje akwaria „samym sobie” na miesiąc, po powrocie z zadowoleniem stwierdziłem, że nic złego się moim podopiecznym nie stało. Nie dotyczy to tylko narybku niedawno wyklutego, który należy karmić raczej codziennie.

        Bardzo ważne jest wiedzieć, że woda w naszych kranach nie nadaje się do bezpośredniego użycia w akwarystyce. Jest zbytnio chlorowana. Ja stosuję wodę odstaną w temperaturze pokojowej przez 2 dni. Można kupić w sklepach „water conditioner”, który eliminuje chlor prawie natychmiast, jest to jednak tak nielubiana przez wielu „chemia„. Przy prawidłowym stosowaniu nie powinno być jakichkolwiek skutków ubocznych.

        Mam cichą nadzieję, że ten pierwszy artykuł spowoduje jakiś odzew miłośników akwarystyki w środowisku polonijnym. Chętnie udzielę rad początkującym w miarę znajomości tematu i dostępnego czasu, by ograniczyć straty finansowe i błędy przy zakładaniu nowego akwarium. Myślę także, że dobrze byłoby w przyszłości zorganizować jakąś polonijną „giełdę akwarystyczną“ np. w Polskim Centrum Kultury. Giełdy takie są popularne w środowisku akwarystycznym Kanadyjczyków, gdzie ludzie przynoszą swoją „nadprodukcję” w postaci rybek, roślin i wyposażenia. Byłaby to również dobra platforma do wymiany doświadczeń wśród bardziej i mniej doświadczonych akwarystów. Wiele wiadomości na powyższe tematy można znaleźć na stronach internetowych, odnoszę jednak wrażenie, że nie wszyscy hodowcy są otwarci i całkowicie uczciwi.

        Są ludzie, którzy z akwarystyki żyją. Nie zawsze chcą się dzielić swoją wiedzą, zwłaszcza dotyczącą sposobu np. rozmnażania rzadkich i drogich ryb, oraz tych nowych w akwarystyce gatunków, których jeszcze niewielu akwarystom udało się rozmnożyć w niewoli . Podawane są tez nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd informacje.

        Pozdrowienia dla czytelników „Gońca”. Również wyrażam podziękowania dla pana Andrzeja Kumora za udostępnienie łamów swojego tygodnika.  

Bogdan Gondor, Guelph
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Zaloguj się by skomentować