Goniec

Register Login

Przeszłość, która zatruwa naszą teraźniejszość

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

wielodzietniBłagam o poradę, bo w moim małżeństwie przeżywam coś, czego po prostu nie mogę dłużej znieść. Chce mi się uciekać od tego, co się dzieje. Pobraliśmy się z żoną jeszcze jako studenci. Byliśmy młodzi, zakochani, mieliśmy wielkie plany i nadzieję na emigrację. Gdy wszystko było już gotowe do wyjazdu, okazało się, że żona jest w ciąży. Podjęliśmy wspólnie trudną decyzję. Ona naprawdę nie mogła wtedy urodzić tego dziecka, bo pokrzyżowałoby to nam cały plan. I tak 20 lat temu przyjechaliśmy tutaj. Życie jakoś nam się poukładało, mamy 13-letniego syna, pracę, dom. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że od mniej więcej kilku lat coś złego dzieje się z moją żoną. Jak nakrywa do stołu, zawsze ustawia talerze dla czterech osób. Ten czwarty to – jak mówi – dla "naszej córki", którą nazwała Iza. Płacze, ma dziwne nastroje i co jakiś czas zadaje pytania typu: "Jak myślisz, jakie Iza ma włosy? Czy jest podobna do ciebie, czy do mnie?" itp. W dzień, kiedy to dziecko miało się urodzić, chodzi po sklepach i wybiera prezenty urodzinowe (!). Moje życie z żoną jest straszne. Przestała mnie szanować, zachowuje się, jakbym był kimś najgorszym w jej życiu. Zaczynamy mieć też poważne problemy z synem. Ja już dłużej tego nie wytrzymam. Myślę, że żona potrzebuje pomocy. (...) Co ja mam z tym wszystkim zrobić? Jarosław M.

Normalną reakcją dla nas wszystkich jest to, że zaraz po stracie bliskiego dla nas człowieka, a czasem nawet ważnej rzeczy, odczuwamy ból, czyli przeżywamy żałobę. Nie można jej dobrze zakończyć i wrócić do normalnego życia, bez zmierzenia się z własnym cierpieniem i smutkiem. Jeśli uciekamy od bólu, negujemy stratę, udajemy, że nic się nie stało, to oszukujemy samych siebie. Skutki takiego postępowania w późniejszym życiu okazują się katastrofalne. Nagle "znikąd" pojawiają się problemy zdrowotne, depresja, poczucie winy, choroby psychiczne.

Dokładnie w ten sam sposób reagują kobiety, które przerwały ciążę. Możliwe są ich dwie reakcje:

1. rozpacz – Około 30 proc. kobiet, przez rok od śmierci dziecka przeżywa świadomą rozpacz. Odczuwają one bolesną stratę, pustkę, poczucie winy. Bardzo często przeżywają ogromne pragnienie wynagrodzenia popełnionego zła. To one często angażują się w ruchy pro-life, przyznają się do tego, że zrobiły coś, czego strasznie żałują. Robią to po to, aby przestrzec inne kobiety przed popełnieniem tego samego czynu. Ratując życie innych dzieci, same odczuwają ogromną ulgę.


2. odsunięcie bólu fizycznego i psychicznego na dalszy plan – Większość kobiet niestety udaje, że nic się tak naprawdę nie stało. Mówią np. "usunęłam i nie ma problemu", "to nie był dla mnie jeszcze człowiek". Nie dochodzi u nich do rozładowania emocji, które to, zepchnięte do podświadomości, sterują ich działaniem. To te kobiety najczęściej stają się tzw. apostołkami przerywania ciąży. Aktywnie przekonują inne kobiety, że mają do niej prawo, walczą o legalizację, zaprzeczają jakimkolwiek konsekwencjom. Działa w nich prosty mechanizm psychologiczny, tzw. dowód słuszności społecznej. Jest to zasada, według której człowiek, jeśli nie wie, czy postąpił dobrze, patrzy, ile osób zachowuje się w ten sam sposób. Im więcej, tym bardziej upewnia się, że zachował się poprawnie. W ten sposób kobiety te podświadomie odczuwają ulgę, widząc, że inni robią to samo co one. Niestety, gwałtowne przerwanie przemian zachodzących w organizmie matki od momentu poczęcia zawsze ma swoje skutki. Oprócz konsekwencji fizycznych (niepłodność, nowotwory, infekcje), w ich życiu prędzej czy później pojawia się zaburzenie, które nosi nazwę syndromu postaborcyjnego (PAS). Zaczyna się on kilka lub kilkanaście lat po zabiegu, najczęściej w okresie klimakterium. Może go wywołać wszystko: samotność, niemożność zajścia w upragnioną ciążę, widok małego dziecka, urodzenie następnego dziecka, sny, daty, wspomnienia (kolor, zapach) itd. Nie zależy on od światopoglądu, wyznania, wrażliwości moralnej kobiety. Obserwuje się go na całym świecie od Ameryki po Japonię.

Niektóre objawy PAS to:
– nieufność i wycofywanie się z relacji z ludźmi, niezdolność przeżywania miłości i czułości
– nawracające, uporczywe wspomnienia dotyczące zabiegu – sny, złudzenia i halucynacje, które dotyczą utraconego dziecka lub sprawiają, że kobieta ma wrażenie powtórnego przeżywania aborcji
– reakcje rocznicowe, czyli głęboki żal i depresja przy kolejnych rocznicach aborcji lub terminu spodziewanego porodu utraconego dziecka
– trudności w zasypianiu i śnie
– drażliwość, wybuchy złości, trudności w skupieniu uwagi
– depresja, myśli samobójcze, poczucie bezsilności i beznadziejności
– poczucie winy, poniżanie siebie, niezdolność do wybaczenia sobie
– nadużywanie środków zmieniających nastrój, np. alkoholu i środków uspokajających
– zaburzenia seksualne
– rozpad związku z ojcem dziecka
– zaburzenia łaknienia (bulimia, jadłowstręt)
– obrzydzenie do samej siebie
– złośliwość i cynizm


Syndrom PAS – podobnie jak inne zaburzenia psychiczne – wraca i o ile kobieta nie podda się terapii – powraca aż do śmierci.
Podsumowując, należy stwierdzić, że nie ma ani jednego przykładu, który mówiłby o zaletach usuwania ciąży. Przeciwnie, jest wiele badań (np. dr. Philipa & Marii Ney), które dowodzą szkodliwości tego zabiegu dla każdej dziedziny życia rodziny.

B. Drozd - psycholog

Ostatnio zmieniany niedziela, 21 styczeń 2018 20:43
Zaloguj się by skomentować