Goniec

Register Login

Psycholog radzi: Zdrada przez Naszą Klasę

Oceń ten artykuł
(9 głosów)

wielodzietniZwracam się do pani z problemem, z którym sama sobie nie mogę poradzić. Jestem mężatką z 20-letnim stażem. Mamy trzech, prawie dorosłych synów. Nasze życie małżeńskie było różne, ale ogólnie można powiedzieć, że szczęśliwe. Do czasu. Dwa lata temu mój mąż założył sobie konto na "Naszej Klasie" i nawiązał kontakt ze starymi znajomymi. Wśród nich jest jego dawna sympatia, która dzisiaj jest bezdzietną rozwódką po przejściach. Mąż często z nią rozmawia, pisze e-maile, wymieniają się zdjęciami. I właśnie dzięki tym zdjęciom wiem, że w zeszłym roku, w czasie jego pobytu w Polsce, spotkali się, pływali razem w jeziorze, jeździli konno. Kiedy zapytałam o to wszystko męża, odpowiedział tylko, że zapomniał mi o tym powiedzieć. Gdy mówię mężowi, że ten ich kontakt jest chory, mówi, że przesadzam, i zapewnia, że to tylko "przyjaźń", wspomnienia, i o niczym więcej nie ma mowy. A mnie to boli, czuję się oszukiwana, zaniedbana, zostawiona sama sobie i jest mi z tym bardzo źle. Nasze relacje psują się z dnia na dzień i mam coraz mniej zaufania do męża. Ja po prostu nie wierzę w przyjaźń między mężczyzną a kobietą. A może jednak to ja się mylę? (...)

Agnieszka

      Portale typu "Facebook" czy "Nasza Klasa" to miejsca, które niestety dla wielu osób okazały się przekleństwem.

      Bilans każdego z tych portali to: depresje (przez porównywanie się z tymi, którym lepiej się powiodło), wiele rozbitych małżeństw, zdrady i rozczarowania, że nie można w cudowny sposób powrócić do kraju lat młodości.

      Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, w większości z nas istnieją niezrealizowane marzenia z młodości i sentymentalne wspomnienia typu: "z tamtym/tamtą było cudownie i gdybyśmy się nie rozstali, dziś na pewno byłabym/byłbym szczęśliwsza/wszy". Tak naprawdę tęsknimy za pewnymi emocjami, np. pierwszą miłością, spontanicznością, radością, beztroską, czyli czymś, czego ludzie dojrzali i odpowiedzialni nie mogą w takiej intensywności doświadczać. I należy sobie jasno powiedzieć: powrotu do czasów młodości nie ma. Zmieniliśmy się my, zmienili się ludzie i zmieniły się też miejsca.

      Po drugie, nasze dzisiejsze, dorosłe życie obarczone jest kłopotami, obowiązkami i odpowiedzialnością. Często w małżeństwie doskwiera nam brak czułości, nuda, doświadczamy kryzysów, zaniedbujemy siebie samych i siebie wzajemnie. I wtedy zamiast skupić się na pielęgnowaniu związku, zadbaniu o niego, zaczynamy poszukiwać nowych doznań, świeżości, adrenaliny. Gotowe rozwiązanie posuwa nam wtedy Facebook czy Nasza Klasa. Odszukujemy dawną miłość, wysyłamy i odbieramy słodkie teksty, zdjęcia, dowcipy, potem czułości, coraz bardziej otwarte propozycje, w końcu dochodzi do spotkania i zdrady. Kontakty takie zawsze są tragiczne w skutkach. Trzeba pamiętać, że prędzej czy później znów przeżyjemy rozczarowanie, bo sympatia z lat młodości to zawsze zupełnie inna osoba niż ta, którą pamiętamy! Ona też się zmieniła i też dźwiga bagaż różnych doświadczeń. Poza tym, swoim niedojrzałym zachowaniem krzywdzimy siebie, swojego współmałżonka, własne dzieci, jak i również całą rodzinę "nowej, pierwszej miłości".

      Wracając do pytania Agnieszki: czy między kobietą a mężczyzną przyjaźń jest możliwa? W małżeństwie jak najbardziej tak, a poza nim – jak pokazuje życie – nie. Prawie zawsze w jednej ze stron, z czasem pojawia się bardzo silne uczucie i pożądanie drugiej osoby. Zaczyna ona pragnąć innej, głębszej relacji i ma nadzieję na coś więcej. Bo czy nie jest naturalne, że dwoje ludzi różnych płci, których łączą różne sprawy, zaczyna patrzeć na siebie pod kątem wzajemnej atrakcyjności? Bardzo szybko wtedy następuje nagły zwrot i z przyjaciółki/przyjaciela stajemy się tylko kochanką/kochankiem.

      Jeżeli w taki układ zaangażowane są osoby pozostające w związku małżeńskim, staje się to przyczyną tragedii całych rodzin i naprawdę każda osoba tutaj jest przegrana.

      My wszyscy, jeśli nie wiemy, czy postępujemy dobrze, zapytajmy samych siebie: "Czy to, co robię, w co się angażuję, co planuję, będzie służyć dobru mojego małżeństwa?". I pamiętajmy, że od dnia ślubu do końca życia, najważniejszą osobą dla żony ma być mąż, a dla męża żona (nie znajomi czy chore marzenia). Natomiast dla nich obydwojga największą wartością ma być ich małżeństwo. Tylko mając tak ustawioną hierarchię wartości, mamy szansę "wygrać" małżeństwo, a co za tym całe życie.

      A jeśli mamy męża/żonę, a ciągnie nas do bliskich kontaktów z osobami płci przeciwnej, to zanim zaangażujemy się w tę "przyjaźń", zastanówmy się, czego brakuje nam w naszym małżeństwie i jak możemy to w nim uzyskać. Po prostu szybko i intensywnie zajmijmy się naprawą swojej relacji ze współmałżonkiem.

      Podstawą każdego związku powinno być zaufanie. W przypadku małżeństwa Agnieszki zostało ono nadużyte i teraz konieczne jest jego zbudowanie od nowa. Niestety, nie ma co liczyć na to, że stanie się to z dnia na dzień. Przed nimi wiele pracy. W pierwszej kolejności mąż powinien natychmiast zerwać kontakty z "przyjaciółką" i spróbować odzyskać zaufanie żony. A jeżeli sami nie potrafią sobie poradzić z tą sytuacją, powinni zasięgnąć porady mądrej, życzliwej im osoby lub psychoterapeuty.

      Podobno stara miłość nie rdzewieje, a teraz, dzięki współczesnej technice można ją odnaleźć. Tylko, że chyba nie warto...

B. Drozd, psycholog

Mississauga

Ostatnio zmieniany niedziela, 20 maj 2012 12:41
Zaloguj się by skomentować