Goniec

Register Login

Prawo imigracyjne

Prawo imigracyjne

piątek, 28 październik 2016 16:56

Opowieści z aresztu deportacyjnego: Strata dla Kanady

Napisane przez

Janos nosił imię byłego przywódcy komunistycznego swojego kraju, ale nie na jego pamiątkę, ale dlatego, że było to popularne imię na Węgrzech. W małym miasteczku w centrum Węgier, gdzie się urodził przed dwudziestoma pięcioma laty, imię to było popularne i z tego względu, że ostatni hrabia, były pan tych ziem, nosił to imię. Ale komuniści wyprawili go na drugi świat, a jego rodzina uciekła na Zachód. Janos tych czasów nie mógł pamiętać, ale z opowieści rodzinnych nasłuchał się o tym, jak to nieźle się żyło przed wkroczeniem Sowietów.


Po wojnie miasteczko się trochę powiększyło, a to za sprawą zbudowanych tutaj zakładów obuwniczych. Była to dobra lokalizacja tej branży wytwórczej, bowiem tradycyjnie w tym miasteczku szewstwo przechodziło w wielu rodzinach z ojca na syna. Tak więc nie było problemu ze znalezieniem fachowców. Wprawdzie mistrzowie szewscy nie kwapili się do fabryki, ale kiedy najpierw ograniczono, a później zupełnie pozbawiono ich możliwości nabywania legalnie surowca na buty, to i oni zapukali do bramy fabrycznej.


W fabryce tej pracował ojciec Janosa, który w wieku dwudziestu kilku lat ożenił się, dorobił dwóch synów i córki i kiedy Janos ukończył szkołę podstawową, posłał go do technikum obuwniczego w Miszkolcu. Janos przez pięć lat mieszkał w internacie, dojeżdżając przeciętnie raz w miesiącu do odległego o kilkadziesiąt kilometrów rodzinnego domu. Kiedy ukończył tę szkołę, też stał się pracownikiem fabryki obuwniczej.


Ale przyszły nowe czasy. Wraz z upadkiem komunizmu, a przed rozwinięciem się gospodarki rynkowej, nastąpił chaos. Fabryka, zatrudniająca około trzystu pracowników, nie miała surowców. Zaczęły się zwolnienia i poszukiwania inwestora prywatnego. Znalazł się w końcu taki. Pochodził z Polski, w której w niewiadomy sposób dorobił się majątku i postanowił jego część zainwestować na Węgrzech. Miało to chyba związek z tym, że jego żona była Węgierką i oprócz sentymentów, potrafiła mężowi wskazać dobre miejsce inwestycji. Inwestor ten zakupił za jakąś śmiesznie niską kwotę fabrykę. Zaczął inwestować w maszyny i marketing, ale jednocześnie zwolnił około stu pracowników.


Niestety, pracę stracił Janos i jego kolega szkolny. Postanowili oni trochę wyszumieć się w świecie. Zaliczyli najpierw kilka wyjazdów na zachód Europy, a w końcu zdecydowali „kopnąć się” za Atlantyk. Wylądowali w Toronto. Przylecieli jako turyści i uzyskali wizy na sześć miesięcy. Mieli nawiązane kontakty z krajanami, którzy do Kanady przybyli szereg lat wcześniej, i liczyli na ich pomoc. Nie zawiedli się. Uzyskali lokum i pierwsze dorywcze prace. Kiedy zaczęły płynąć pierwsze zarobione dolary, Janos postanowił ściągnąć tutaj swoją, zaślubioną na trzy miesiące przed odlotem z kraju, żonę.


Już po miesiącu od wysłania zaproszenia przez kolegę Janosa jego żona wylądowała w Montrealu. Ale na zupełnie innym statusie. Ona oświadczyła, że pragnie tutaj się osiedlić, podając jako przyczynę wyjazdu z kraju niepewną sytuację polityczną, korupcję, narastającą przestępczość. Podała również, że jest w czwartym miesiącu ciąży i pragnie, aby jej dziecko urodziło się w wolnym, bezpiecznym kraju. I o dziwo, poszło gładko. Kiedy Janos ją odebrał z rąk oficera imigracyjnego, dysponowała już tymczasowym dokumentem zezwalającym jej na pobyt w Kanadzie, aż do ostatecznego rozstrzygnięcia o jej losie. To dało jej podstawy do uzyskania Social Insurance Number, prawa do pracy, karty zdrowia i zapomóg finansowych. Po urodzeniu się dziecka te zapomogi znacznie wzrosły.


Janos zamieszkiwał w tym czasie z kolegą, z którym również razem pracował. Przez pierwsze tygodnie zamieszkiwała z nimi również jego żona. Ale na jej prośbę Janos wynajął jednosypialniowe, tanie mieszkanie tylko dla nich. Nie informowali oni władz imigracyjnych o wspólnym zamieszkiwaniu i o tym, że są małżeństwem.


Dopiero po urodzeniu się córeczki, po konsultacji z doradcą imigracyjnym Janos (jak również jego kolega) ujawnił władzom imigracyjnym swój zamiar pozostania w Kanadzie. Wprawdzie termin ważności wizy turystycznej obu panów się skończył, ale potraktowano ich wyrozumiale. Przyjęto od nich oświadczenia o przyczynie takiego kroku i kazano czekać. Janos miał dodatkowy argument, że urodziła mu się córeczka, obywatelka Kanady. Ale byli oni przesłuchiwani przez różnych oficerów imigracyjnych i w finale okazało się, że to jego kolega był na dobrej drodze zalegalizowania swojego pobytu, gdy tymczasem Janos był ciągle nękany przez władze imigracyjne i żądano od niego wyjazdu z Kanady.


Pierwsze dwa lata pobytu w Kanadzie były raczej trudne, szczególnie ze względów finansowych. Ale ostatnie trzy lata to pogłębiająca się stabilizacja. Stało się to za sprawą uzyskania przez Janosa i jego kolegę stałej pracy w dobrej firmie, która głównie zajmowała się wymianą wykładzin dywanowych. I to gdzie? Głównie w bankach! Jak powiedział Janos, w Toronto było około czterysta banków, tj. głównych siedzib i ich oddziałów. W ciągu swojej pracy w tej firmie Janos uczestniczył w wymianie wykładzin dywanowych w dwustu czterdziestu z nich. Był on zatem specjalistą bankowym, o wąskim zakresie specjalizacji.
Małe siedziby oddziałów banków załatwiali w ciągu tygodnia. Główne halle w niedzielę, a w kolejne dni tygodnia, po zamknięciu banku, wymieniali każdego wieczora i nocy wykładziny w kilku pomieszczeniach. Większe siedziby załatwiali w weekendy. Zaczynało się od piątku wieczorem i praca trwała bez przerwy, aż do poniedziałku rano. W czasie tego maratonu pracownicy się wymieniali. Kiedy część jechała do domu, aby się trochę przespać, to zastępowali ich inni, i tak na zmianę. Praca była ciężka, ale popłatna. Żona Janosa ani dnia nie przepracowała w Kanadzie, mimo że to ona miała zezwolenie na pracę, a on nie. Któregoś dnia do miejsca pracy Janosa, w jednym z większych banków w Toronto, przybyło dwóch oficerów imigracyjnych, został on aresztowany i po krótkim przesłuchaniu odwieziony do aresztu imigracyjnego. W czasie tego przesłuchania, z udziałem tłumaczki, bo Janos, mimo pięcioletniego pobytu w Kanadzie, z trudem porozumiewał się po angielsku, zaproponowano mu uwolnienie go za kaucją. Na pytanie ile, padła odpowiedź siedem i pół tysiąca dolarów. Janos był zszokowany niedorzecznością tej kwoty, bo skąd miałby wziąć tyle pieniędzy. Nie miał też tak zasobnych znajomych. Nawet jego przyjaciel, z którym przybył tu z Węgier i wspólnie pracowali przez te lata, nie był w stanie zaoferować takiej kwoty jako kaucji.
Po kilku dniach odbyła się rozprawa przed sędzią administracyjnym, na której padła podobna suma kaucji. Janos oświadczył wówczas, że gotów jest wracać na Węgry. Miał do kogo wracać. Pozostali tam jego rodzice i dwoje rodzeństwa. I kiedy chaos przemian ustrojowych ciągle trwał, jego rodzina wspinała się systematycznie po szczeblach dobrobytu. Założyli najpierw warsztat, a później fabryczkę obuwia. Już nie było problemów z surowcami. Raczej głównym problemem był zbyt, a on zależał od gustów klientów, którym należało dogadzać. Buty produkowane prawie manufakturową metodą przez rodzinę Janosa były najwyższej jakości, ale i nietanie. Stały się one jednak poszukiwane na rynku węgierskim. Bo zasłynęły solidnością wykonania i nowoczesnym wzornictwem. Ludzie zwykle raz dawali się nabrać na azjatycką, tanią tandetę. Po złych doświadczeniach z tanimi butami, coraz szersza warstwa średnia zaczęła poszukiwać produktów, które puszczała na rynek rodzina Janosa.


W areszcie Janos wskazał na wykładzinę chodnikową w swoim pokoju, mówiąc, że kładli ją partacze. Bo po roku użytkowania widać było wyraźnie złącza poszczególnych elementów. Janos wskazał na podstawowy błąd tej fuszerki: wykładzinę kładziono w różnych kierunkach, a powinna to być jednolita płaszczyzna z włosem schodzącym się tak, aby nie było widać tego, że składa się z różnych kawałków. Był on wiernym synem swojej rodziny: wiedział, co to solidna robota.


Wraz z żoną zdecydowali, że Janos wraca na kilka miesięcy, aby rozpoznać, gdzie będzie im lepiej. Jego żona miała otrzymać za miesiąc status stałego mieszkańca Kanady. Po tym miała złożyć dokumenty sponsorowania swojego męża. On miał się poddać na Węgrzech całej procedurze z tym związanej. Tak więc zabezpieczali sobie możliwość stałego pobytu w Kanadzie. Z drugiej strony, rodzice i rodzeństwo Janosa gwarantowali mu i jego żonie dogodne warunki startu po reemigracji. Ale Janos brał też pod uwagę i jeszcze jedną możliwość: osiedlenia się gdzieś w Europie Zachodniej. Po doświadczeniach kanadyjskich uważał, że może sobie dać radę w każdym zakątku świata cywilizowanego.


Po dziesięciu dniach pobytu w areszcie ten przystojny, wysoki osiłek, wyróżniający się na tle kolorowego „plebsu” imigracyjnego, opuszczał Kanadę. Traciła Kanada, a zyskiwały Węgry, a może oba te kraje będą stratne, kiedy wybierze on kierunek trzeci. Szkoda, że w polityce imigracyjnej Kanady formalności polityczno-biurokratyczne biorą górę nad wyszukiwaniem faktycznych talentów: tych dużych, na szczeblach naukowych, i tych niby przyziemnych, rzemieślniczych, ale jakże istotnych z punktu widzenia całokształtu życia narodu.

piątek, 21 październik 2016 11:07

Opowieści z aresztu deportacyjnego: Dziwna wędrówka

Napisane przez

Ludzie podążają za swoim szczęściem do przeróżnych i z różnych zakątków świata. Zmieniają kontynenty, języki, którymi muszą w kolejnych krajach się posługiwać, środowiska kulturalne, i głównie odrywają się od swoich rodzin i swoich korzeni.

Charles, czarny jak heban około 35-letni mężczyzna, urodził się w stolicy Ghany, Akrze (Accra). Był on jednym z czternaściorga dzieci swoich rodziców. Nie był to rekord w jego rodzinie i jego kraju. Jego dziadek miał dziewięćdziesięcioro sześcioro dzieci. Ile miał żon, Charles dokładnie nie wiedział. Charles też nie wiedział dokładnie, jakiego wyznania był jego dziadek. Najprawdopodobniej był on wyznawcą religii naturalnej, z domieszką islamu. Bowiem dość silne były w tym kraju i w tym czasie wpływy arabskiej północy.

piątek, 21 październik 2016 17:07

Jak odnowić nieważną wizę?

Napisane przez

Izabela EmbaloMoże się zdarzyć, że osoba przebywająca w Kanadzie turystycznie chce dłużej pozostać. Prawo imigracyjne zezwala, by ubiegać się o przedłużenie statusu czasowej rezydencji. Nie ma ograniczenia, ile razy można wizę turystyczną odnawiać, jednak należy wziąć pod uwagę, że muszą być powody jej przedłużenia, oficer wydający decyzję musi być także usatysfakcjonowany, iż taka osoba nie złamie kanadyjskiego prawa imigracyjnego (np. podejmowanie się nielegalnego zatrudnienia).

Nie należy do rzadkości sytuacja, że ktoś zbyt późno zorientuje się, że chciałby swój status przedłużyć, ewentualnie przypomni sobie, że termin wizowy przepadł w kilka dni po dacie ważności wizy. Co można wtedy zrobić? Ponownie, kanadyjskie prawo imigracyjne zezwala, by ubiegać się o przywrócenie legalnego statusu, ale tylko w terminie do 90 dni od daty jego wygaśnięcia.

Spotkałam się kilkakrotnie z opinią, że taka osoba w ciągu tych 90 dni jest nadal legalnie w Kanadzie i że to żaden problem przywrócić status czasowego pobytu (wiza turystyczna, wiza studiów, wiza pracy). Nie zgadzam się z tą opinią. W momencie wygaśnięcia legalnego statusu turysta przebywa w Kanadzie nielegalnie. A zatem, jeśli zdarzy się wylegitymowanie przez kanadyjskie władze, może dojść do przykrej sytuacji aresztowania. Przekonanie, że jestem nadal legalnie przez 90 dni, bo do tego terminu mogę wystąpić z podaniem o wznowienie wizy, nie jest prawidłowe. Dopiero złożenie podania o przywrócenie statusu imigracyjnego jest prawnym zabezpieczeniem turysty.

Czasowy pobyt można przedłużyć w prostszy i tańszy sposób, dlatego jeśli istnieje opcja złożenia wniosku o przedłużenie statusu, lepiej z tej możliwości skorzystać, zamiast z opcji prawnej wniosku o odnowienie wizy.

Dlatego radzę, by starać się dopilnować terminu przedłużenia wizy. Przypominam, że jeśli osoba przybywająca do Kanady otrzymała jedynie pieczątkę z datą wlotu, ma prawo legalnie pozostać na terenie Kanady do 6 miesięcy. Jeśli pod pieczątką jest adnotacja urzędnika, należy dostosować się do tej daty. Niekiedy przybysz otrzymuje specjalny dokument określający datę ważności imigracyjnego statusu.

Podanie o przedłużenie pobytu czasowego lub o restaurację wizową należy starannie przygotować, więc lepiej pomyśleć o tym trochę wcześniej. Wniosek można złożyć elektronicznie lub na papierze drogą korespondencyjną. Urząd rozpatrujący wnioski z terenu całej Kanady znajduje się w Albercie, nie ma możliwości pójścia z prośbą o przedłużenie wizy do lokalnego biura osobiście, tak jak to było kiedyś.

Izabela Embalo

licencjonowany doradca imigracyjny

Kanada

Osoby zainteresowane poradą prawną, przedłużeniem lub wznowieniem pobytu czasowego, otrzymaniem kanadyjskiej wizy lub stałej rezydencji prosimy o kontakt. Pomagamy także w sytuacji otrzymania decyzji negatywnej, deportacyjnej oraz w innych sprawach związanych z emigracją.

Tel. 416-5152022 Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Przyjmujemy także w niektóre weekendy i wieczory po uprzednim umówieniu wizyty.

18 lat doświadczenia.

www.emigracjakanada.net

piątek, 14 październik 2016 15:04

Opowieści z aresztu deportacyjnego: O polskich korzeniach

Napisane przez

        Wydawało się, że pięcioletnia okupacja Polski przez Niemców i realizacja ich planu ostatecznego rozwiązania problemu żydowskiego wyeliminuje ich zupełnie z terytorium Polski – państwa najbardziej tolerancyjnego dla tych prawie dwutysięcznych wygnańców. Udało się to nazistom w około 97 proc., bo około trzech milionów wymordowali, ale udało się przetrwać, w ogromnej większości wypadków dzięki pomocy Polaków, resztkom liczącym około sto tysięcy. Ale wraz za Armią Czerwoną podążała na teren Polski w nowych granicach dalsza stutysięczna grupa Żydów. Byli to bądź potomkowie mieszkańców dawnej Rzeczypospolitej, lub też tacy, którzy żyjąc pod butem Stalina, liczyli na to, że w kraju o tolerancyjnych tradycjach będzie się im żyło lepiej.

        Część od razu rozwinęła interesy i interesiki, ale część zasiliła, w sposób nieproporcjonalny do swojej reprezentacji w społeczeństwie polskim, liczącym wówczas około 28 milionów mieszkańców, aparat ucisku. Włączyli się oni żwawo w umacnianie „władzy ludowej”, aresztując i mordując przedstawicieli polskiej opozycji. To wywoływało określone nastroje wśród ludności polskiej. Kiedy w roku 1968 doszło w Polsce do przesilenia politycznego, częścią ofiar tej rozgrywki politycznej wśród aparatu komunistycznego stali się Żydzi. Wielu z nich wyemigrowało do Izraela lub innych krajów wolnego świata. W Polsce pozostało już tylko kilkadziesiąt tysięcy przedstawicieli wyznania mojżeszowego.

czwartek, 13 październik 2016 22:56

Zapowiadają się zmiany

Napisane przez

Izabela Embalo        Rząd kanadyjski zapowiedział wiele zmian, jakie mają nastąpić w następnych latach. Kilka z nich to korzystna zmiana wieku dziecka zależnego. Obecnie możemy zasponsorować dziecko do 19. roku życia. Nie wiemy na razie, jaki to będzie wiek, ale w poprzednim prawodawstwie dzieci mogły emigrować z rodzicami lub być sponsorowane do 22. roku życia, czyli w wieku starszym, aniżeli obowiązuje to obecnie.

        Drugą zapowiedzianą zmianą jest zniesienie wymogu wspólnego zamieszkania i trwania w związku w terminie do dwóch lat po otrzymaniu pobyt stałego. Wymóg ten stwarza niekiedy sytuację pozostawania w niebezpiecznych, nieszczęśliwych związkach, gdzie sponsorowana na przykład żona lub konkubina musi cierpieć psychiczne lub fizyczne znęcanie się sponsora tylko dlatego, by nie stracić pobytu stałego.

        Dodatkowo, rząd zapowiedział zmiany prawa obywatelskiego, praktycznie powraca stary kodeks prawny, którego wymogi są znacznie mniejsze aniżeli prawa obowiązującego.

        Rząd kanadyjski zapowiedział także większą swobodę używania systemu elektronicznego w procedurach imigracyjnych, a zatem możemy się spodziewać, iż podania elektroniczne staną się bardziej popularne. Osobiście mam wiele zastrzeżeń odnośnie do elektronicznych podań, nie zawsze komputer jest w stanie zrozumieć wszystkie aspekty sprawy i podanie elektroniczne ogranicza możliwość dołączenia dodatkowych dokumentów, nie wspominając innych technicznych problemów, jakich doświadczyliśmy w ostatnich latach.

        Zreformowany ma także zostać program dla opiekunek do dzieci,

        Nowe prawo ma także wyeliminować kategorie inwestora i biznesmenów z kanadyjskiego kodeksu prawa. Domyślam się, że chodzi tu głównie o przepisy federalne, programy prowincyjne promują często rozwinięcie przedsiębiorstw i inwestycji na terenie niektórych kanadyjskich prowincji.

        Osobiście uważam, że usunięcie programu inwestora może nie być najkorzystniejsze dla gospodarki Kanady, choć na pewno rząd ma poważne powody, by program usunąć z kodeksu prawnego.

        Obawa przed napływem zbyt dużej fali inwestorów z Chin może być jednym z powodów, także lokata w Kanadzie pieniędzy z nielegalnego pochodzenia.

        Rząd kanadyjski zastanawia się także nad naprawdę potrzebną reformą przepisów dotyczących pracowników zagranicznych.

        Zmiany te są jedynie zapowiedziane, ale będę Państwa informować na bieżąco, jeśli któraś z tych propozycji stanie się obowiązującym prawodawstwem i od kiedy możemy korzystać z pozytywnych zmian.

Izabela Embalo
licencjonowany doradca
tel./text:
416-515-2022
www.emigracjakanada.net

piątek, 07 październik 2016 15:25

Opowieści z aresztu deportacyjnego: Bezradność

Napisane przez

        78-letni Maciej po raz pierwszy w swoim życiu wsiadł do samolotu i od razu lecącego z Wrocławia do Monachium, stamtąd do Toronto i z kolei do Montrealu. Maciej nie znał ani słowa po angielsku. Troskliwa córka, która zafundowała mu tę podróż i załatwiała wszelkie formalności, poinformowała go, że wylatuje z Polski na stałe do Kanady. Maciej zlikwidował swoje sprawy w Bielawie, gdzie mieszkał od 1945 roku, i leciał z przeświadczeniem, że tam już nie wróci. Mógł wylądować w areszcie imigracyjnym, gdyby doszło do rozmowy przez tłumacza z oficerem imigracyjnym na lotnisku torontońskim. Bo Maciej nie dysponował dokumentami „landed immigrant”. W polskim paszporcie miał wklejoną półroczną wizę kanadyjską. Jak to się stało, że to  „stare drzewo” miało być przeszczepione?

        Maciej urodził się w Łodzi. Ojciec jego był majstrem w największej, niemiecko-żydowskiej fabryce włókienniczej. Wiodło im się bardzo dobrze. Ojciec miał pięć garniturów, „swojego” szewca, rodzina wyjeżdżała na letniska. Wojna nie dokonała jakichś wielkich spustoszeń w rodzinie Macieja. Natomiast przestając z ówczesną rzeczywistością i kolegując się z rówieśnikami półniemieckiego pochodzenia, nauczył się niemieckiego.

czwartek, 06 październik 2016 23:37

Łączenie rodzin 2016

Napisane przez

Izabela Embalo        Jednym z popularniejszych programów imigracyjnych jest program łączenia rodzin. Wielu współmałżonków lub konkubentów chce zamieszkać i żyć razem w Kanadzie, ale zanim takie plany można spełnić, kanadyjski obywatel lub rezydent musi zasponsorować żonę/męża/konkubinę lub konkubenta, co w świetle prawa jest dość złożoną procedurą prawną.

        Pisałam ostatnio o wymaganych niekiedy urzędowych rozmowach kwalifikacyjnych, i zwłaszcza w przypadku podań sponsorskich, jednak chciałabym przypomnieć także samą procedurę ubiegania się o pobyt stały.

        Procedury imigracyjne nieustannie się zmieniają, choć w przypadku sponsorowania małżonków/konkubentów wygląda to dość stabilnie. Możemy jednak zauważyć, że urząd opracowuje i publikuje nowe, obowiązujące nas  formularze w krótkim odstępie czasu. Osoby ubiegające się o pobyt mają obowiązek wysłać najnowsze formularze, by nie zwalniać procedury imigracyjnej. Urząd ma także prawo odesłać podanie bez aktualnych form i dokumentów.

        Ważne jest także, by odpowiednio przygotować podanie imigracyjne. Należy bowiem pamiętać, że urzędnik imigracyjny nie widzi wnioskodawców, widzi jedynie dokumentację, jaką otrzyma od sponsora i osoby sponsorowanej. Po wielu latach praktyki wiem, że osoby ubiegające się o pobyt stały nie rozumieją za bardzo prawnych reguł gry i przede wszystkim zasady, że sprawę należy udowodnić tak, by przekonać urzędnika imigracyjnego o tym, że małżeństwo jest zawarte po to, by zaistniała jednostka rodzinna, która chce wspólnie żyć w Kanadzie. Klienci czasem mówią mi, że posiadają legalny ślub, dlaczego muszą coś dokumentować, przedstawiać dowody swojego związku? Każdy ślub jest legalny i akt ślubu pary prawdziwej i fikcyjnej nie różni się niczym.

        Fakt zawarcia związku małżeńskiego lub zadeklarowania konkubinatu nie są wystarczające. Jeśli urzędnik nie będzie przekonany o prawdziwości rodziny i intencjach sponsora oraz sponsorowanej osoby, może w łatwy sposób wydać decyzję negatywną. Wtedy zaczynają się długie  i kosztowne procesy odwoławcze, jakich warto uniknąć. Staranne i odpowiednie przygotowanie swojego podania imigracyjnego oraz dokumentacji zazwyczaj przynosi odpowiedni efekt, a zatem pozytywną decyzję, i często może odbyć się to bez stresującej rozmowy kwalifikacyjnej. Na osobie ubiegającej się spoczywa prawny obowiązek przekonania urzędnika o prawdziwości swojej relacji, a nie odwrotnie. Urzędnik nic nie musi udowadniać.

        Radzę także, by sprawdzić przed wysłaniem dokumentacji, czy sponsor spełnia wymogi prawne. Nie każdy obywatel czy rezydent może sponsorować członka rodziny na pobyt stały. Nie każda także osoba może być zasponsorowana. Warto zapoznać się z obowiązującymi kryteriami prawnymi. Osoby w związku konkubinatu mogą skorzystać z możliwości sponsorskiej dopiero po 12 miesiącach wspólnego pożycia, małżeństwo może wysłać podanie sponsorskie praktycznie zaraz po ślubie i nie musi dokumentować rocznej relacji małżeńskiej.

Izabela Embalo
licencjonowany doradca
OSOBY ZAINTERESOWANE IMIGRACJą DO KANADY PROSIMY O KONTAKT: TEL. 416 5152022, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..">Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript..
Z dużym sukcesem pomogliśmy setkom polskich imigrantów osiedlić się na stałe w Kanadzie.
www.emigracjakanada.net

        Pochodzili z tego samego regionu byłego Związku Sowieckiego. Urodzili się w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku, kiedy ich rodzinny kraj był silny ze swoją wielomilionową armią, powszechnym zatrudnieniem i mniej więcej równo rozłożoną biedą. Region Kaukazu dość późno został dołączony do carskiej Rosji, i to po wielu latach walk z dzielnymi góralami żyjącymi w tym regionie. Ale po tym następowała systematyczna rusyfikacja, tak, że trzej nasi bohaterowie, wprawdzie mówili z pewnymi oporami w swoich rodzinnych językach, ale płynnie porozumiewali się w języku rosyjskim.

        Dziwny to był zestaw mężczyzn tak z wyglądu, jak i z charakterów. Pochodzili z Czeczeni, Dagestanu i Gruzji. Ten ostatni kraj wybił się na niepodległość, ale dwa pozostałe pozostawały jeszcze ciągle pod „opiekuńczym skrzydłem” Rosji, której rząd traktował terytoria tych odrębnych narodów jako zdobycz z czasów carskich. Ustroje się zmieniały (feudalny, komunistyczny, anarchiczno-biurokratyczny), ale wielkoruskie poczucie własności wielowiekowych zdobyczy pozostało.

czwartek, 29 wrzesień 2016 23:25

Zatrudnienie i pobyt stały

Napisane przez

Izabela Embalo        Legalne zatrudnienie i uzyskanie wizy pracy jest w obecnym prawie imigracyjnym bardzo pomocne w otrzymaniu kanadyjskiej stałej rezydencji w klasie tak zwanych imigrantów ekonomicznych. Istnieją oczywiście programy imigracyjne, które uwzględniają na przykład łączenie rodzin czy względy humanitarne, ale ponieważ klasa ekonomiczna jest bardzo popularna wśród polskich imigrantów, warto przypomnieć, jak ważne jest zatrudnienie w Kanadzie w uzyskaniu stałej rezydencji.

        Otrzymanie wizy pracy otwiera drzwi do korzystania z różnych programów:

1.  Canadian Experience Class,

2. Federal Skilled Worker,

3. oraz w licznych programach prowincyjnych.

        Oczywiście spełnione muszą być określone kryteria programowe. Jeśli  kandydat chce skorzystać z programu federalnego, musi pracować w zawodzie wymagającym wykwalifikowania, by móc starać się o stałą rezydencję w Kanadzie. Zatrudnienie np. w sklepie jako sprzedawca, praca jako kierowca lub w usługach – sprzątanie, nie zakwalifikuje kandydata na pobyt stały. Osoba taka musi także legalnie pracować przynajmniej rok, praca powinna być na stałe, tak by od pracodawcy otrzymać dokument T4 (program CEC). Zatrudnienie na zlecenie (subcontract) jest bardziej samozatrudnieniem i może nie być uznane przez urzędnika imigracyjnego tylko dlatego, że taka osoba nie jest w stanie wiarygodnie wykazać liczby dni przepracowanych w Kanadzie.

        W innych prowincjach wygląda to trochę inaczej, gdyż prawo zezwala, by osoby pracujące w zawodzie „niewykwalifikowanym” mogły ubiegać się o stałą rezydencję (programy prowincji).

        Na przykład prowincja Kolumbia Brytyjska posiada swoje wewnętrzne przepisy zezwalające na sponsorowanie pracowników zatrudnionych w hotelarstwie, fabrykach czy transporcie. Ontario nie posiada obecnie takich udogodnień.

        Wiza pracy i roczne zatrudnienie są także bardzo pomocne w programie punktowym, ponieważ za przepracowany czas w Kanadzie i za ofertę pracy otrzymuje się punkty. Bonus za ofertę pracy podpartą opinią rynku pracy LMIA jest już wystarczający, by otrzymać pobyt stały.

        Istnieje kilka możliwości uzyskania wizy pracy. Dość popularnym programem jest praca wakacyjna, choć nasi rodacy nie wykorzystują tej szansy maksymalnie. Przylatują bez odpowiednich informacji, zatrudniają się do pracy „niewykwalifikowanej” lub na zlecenie i takie zatrudnienie nie może być wykorzystane do programu ekonomicznego ( CEC).

        OSOBY ZAINTERESOWANE KONSULTACJA LUB USłUGą  IMIGRACYJNą PROSIMY O KONTAKT Z NASZYM BIUREM: 416-5152022, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.  www.emigracjakanada.net

        Z czasów rzymskich wiedza o terenach wchodzących obecnie w skład państwa polskiego związana jest z tzw. szlakiem bursztynowym. Państwo rzymskie nie posunęło się na tej szerokości i długości geograficznej dalej niż do środkowych Czech, ale kupcy rzymscy docierali aż nad Bałtyk celem zakupu bursztynu, który miał nie tylko walory ozdobne, ale traktowany był również jako środek leczniczy.

        W czasach nam bliższych Wybrzeże Gdańskie było nadal głównym źródłem zaopatrzenia w bursztyn dla połowy Europy. Ale zasoby się wyczerpały, mimo odejścia od zwykłego zbieractwa, a wprzęgnięcie w poszukiwania ciężkiego sprzętu. Za to odkryte zostało nowe zagłębie zasobów bursztynu na Litwie. Odwiedzający Wilno, Troki czy Kłajpedę mogą podziwiać tony wyrobów z bursztynu. Na stronach internetowych oferuje się każdą ilość surowego bursztynu czy wyrobów jubilerskich z tej skamieniałej żywicy, wydobywanej z litewskiego wybrzeża Bałtyku.