Goniec

Switch to desktop Register Login

Porady finansowe: Inwestycyjny alfabet

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

jacekJak wynika z pobieżnego nawet przeglądu, możliwości, jakie kanadyjski urząd skarbowy pozostawia obywatelom państwa w zakresie inwestowania zaoszczędzonych pieniędzy, są olbrzymie i wielorakie. Wystarczy spojrzeć na same nazwy: RRSP (co znamy wszyscy) oraz TFSA (nowy dodatek). No i oczywiście – RESP. To jednak wcale nie koniec. Oto kłaniają się jeszcze ESOP, SOP, DPSP, RSP (grupowe), oraz RDSP. A także – proponowane PRPP. Istne szalone abecadło.


Rozeznają się Państwo w tej miksturze inicjałów? Zaręczam, że nie.
Nic dziwnego. Urząd Canadian Securities Administrators zamówił ostatnio sondaż opinii publicznej na temat inwestycji. 40 procent ankietowanych nie zdało egzaminu. Ponad połowa indagowanych twierdziła, że są w stanie samodzielnie i bez pomocy doradców podjąć właściwe, najbardziej korzystne dla siebie decyzje inwestycyjne. Ale zaledwie co dziesiąty był w stanie określić (nawet w przybliżeniu) dochód, jaki przyniesie mało nawet skomplikowane portfolio inwestycyjne po roku oczekiwania na wyniki.


Nadzorujący właściwy przebieg procesu inwestycyjnego w Ontario funkcjonariusze Ontario Securities Commission nie są zdziwieni tym stanem rzeczy. Dyrektor wydziału Office of the Investor w tej instytucji, pani Eleanor Farrel, mówi w rozmowie z dziennikarzem "The National Post" o licznych przykładach strat, jakie ponoszą inwestorzy samodzielnie i wbrew zdrowemu rozsądkowi (oraz wyliczeniom zawodowców) podejmujący ważkie decyzje, gdzie ulokować skromne zazwyczaj oszczędności. Raz za razem wraca bumerangiem stare finansowe porzekadło: bogaci zawdzięczają swój majątek dobrym radom pozwalającym uniknąć strat, a nie oszałamiającym operacjom przynoszącym gigantyczne zyski.
Większość inwestycyjnych amatorów nie ma pojęcia, na jakie dochody z inwestycji można realistycznie liczyć. Większość nie potrafi też docenić znaczenia czasu, na jaki inwestycje te są lokowane. Bardzo rzadko zdarza się, by drobny ciułacz wiedział, jakie sumy powinien odkładać na czas emerytury, by zapewnić sobie taką właśnie emeryturę, o jakiej marzy. Wyliczenie niezbędnego minimum inwestycyjnego oraz kalkulacja, jakie dochody w przyszłości przyniosą dzisiejsze decyzje, to skomplikowane operacje matematyczne na niezbyt lubianych procentach składanych. Władze namawiają i przekonują, specjaliści ostrzegają o finansowym analfabetyzmie, doradcy finansowi wskazują na zawiłe ścieżki, na których rozsypane jest inwestycyjne abecadło, ale postęp w pożądanym kierunku lepszej orientacji społeczeństwa w skomplikowanym procesie zatroszczenia się o własne finanse w końcowej fazie życia pozostawia nadal wiele do życzenia.


Specjalny zespół, powołany w 2009 roku przez ministra finansów Jima Flaherty'ego, doszedł do wniosku, że należy wiedzę o finansach włączyć do edukacji na poziomie szkolnym. Pierwsze jaskółki tego procesu pojawiły się już. Zanim jednak inicjatywy te owocują – najlepiej poświęcić odpowiedni czas na długą i szczegółową rozmowę z zawodowym doradcą finansowym. Jego obowiązkiem jest przecież znać wszystkie literki szalonego abecadła.

Zaloguj się by skomentować