Goniec

Register Login

Twoje pieniądze: Fundusz w równowadze

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

jacekTrudno orzec, dlaczego Polacy (przynajmniej tu, w Kanadzie) często nie mają sympatii do funduszy powierniczych. Ten holenderski wynalazek (encyklopedie przypisują pomysł utworzenia pierwszego funduszu powierniczego holenderskiemu kupcowi w 1774 roku) spopularyzował się następnie w Europie, ale naprawdę o jego rozwoju można mówić od lat 20. ubiegłego stulecia na terenie Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj, "mutual funds" to gigantyczny rynek papierów wartościowych, miliardy dolarów w inwestycjach i źródło zabezpieczenia finansowego dla milionów drobnych inwestorów.

A ja, mówiąc o funduszach, słyszę od ewentualnych klientów, że wolą sami obracać swoimi oszczędnościami i unikać płacenia administratorowi funduszu niewielkiej opłaty MER za jego pracę. Cóż, można i tak…
Jeden z najciekawszych rodzajów funduszu to tzw. fundusz zrównoważony (balanced fund). Na jego pakiet składają się zarówno akcje przedsiębiorstw, jak i obligacje. A więc – pozwala na zarobek, gdy indeksy giełdowe idą w górę, oraz stanowi swoiste zabezpieczenie dla oszczędności inwestora, gdy rynek finansowy przechodzi okres trudności i spadku wartości akcji.
System działa. Jak wynika z danych statystycznych, w okresie 10 lat do końca września 2012, kanadyjskie zbalansowane fundusze osiągnęły zaskakująco korzystny wynik przeciętnego dochodu rocznego w wysokości 5,25 proc. Było to oczywiście mniej niż przeciętna wartość wzrostu ceny funduszy opartych wyłącznie na akcjach przedsiębiorstw, które odnotowały w tym okresie przeciętny dochód w granicach 7,12 proc. Z drugiej jednak strony – coś trzeba zapłacić za owe zabezpieczenie na wypadek "przejściowych trudności". Taka była tu cena za uniknięcie katastrofy w okresie dramatycznego spadku cen funduszy akcyjnych w latach 2001-2001 oraz w katastrofie 2008 roku.
Dodatkową zaletą takich funduszy jest możliwość stopniowego modyfikowania składu, czyli proporcji środków zainwestowanych w akcje do środków zainwestowanych w obligacje. Większość funduszy zaczyna od 60 proc. pieniędzy wkładanych w akcje przedsiębiorstw, a 40 proc. – w obligacje (bonds). W miarę zbliżania się momentu, gdy ostatecznie chcemy wyjąć nasze pieniądze z rynku i zamienić na stały dochód emerytalny, proporcja ta może być modyfikowana w kierunku większego wkładu w obligacje. Wartość przychodu zmniejsza się, ale rośnie bezpieczeństwo inwestycji. A im starszy inwestor, tym mniej musi zostawić sobie czasu na odrobienie strat w przypadku ewentualnej rynkowej katastrofy.
W obecnej sytuacji na rynkach finansowych, dochody z obligacji są nikłe – w granicach dwóch – trzech procent. Można więc, a raczej trzeba zmniejszyć wkład obligacji w kompozycję funduszu i liczyć na dochody z akcji. Ale i to zmieni się w najbliższych latach i można będzie wrócić do sprawdzonej strategii.
Tak czy inaczej – fundusze to skuteczna metoda pomnażania swoich zasobów finansowych. Z kalkulacji firmy doradców finansowych Exponent Investment Management Inc. w Ottawie wynika, że 100 tysięcy dolarów starannie inwestowane w zrównoważone fundusze powiernicze da po dwudziestu latach wartość inwestycji w granicach 386 tysięcy dolarów. A to już całkiem przyzwoita sumka.
Tyle, że trzeba nauczyć się ufności wobec doradców finansowych i wyzbyć się uprzedzeń rodem z całkiem innej epoki w innym świecie.

Zaloguj się by skomentować