Goniec

Register Login

Reportaże

trelinska"Ile kosztuje?" – pytam p. Kim. "450.000 wonów" – odpowiada. "A kiedy mogłabym się wprowadzić?" "Jedenastego stycznia."

Czterysta pięćdziesiąt dolarów na miesiąc za pokój, który ma 8,3 m kw. łącznie z łazienką i bez okna? I jeszcze nie mogę się przez tydzień wprowadzić!? Witamy w Seulu.

Seul jest jednym z największych miast na świecie. W samym Seulu, który obejmuje 605 km kw., mieszka 10 i pół miliona ludzi. Ale jeśli się doda do tego okolice, połączone systemem metra, to mieszkańców jest 25 i pół miliona, połowa mieszkańców całej Korei Południowej. Mały kraj, dużo ludzi, a 70 proc. lądu to są góry, miejsca nie ma dużo.

sobota, 18 styczeń 2014 13:17

Planet Africa. I tak zmienia się powoli cała Kanada

Napisane przez

"Planet Africa" jest kolorowym miesięcznikiem czarnej społeczności wydawanym w Toronto. Co roku, od dziesięciu lat pod opieką miesięcznika odbywa się uroczysty bankiet połączony z różnego rodzaju występami zespołów folklorystycznych i piosenkarzy. Kolejny dziesiąty uroczysty bankiet "Planet Africa" miał miejsce na początku listopada 2013 w International Conference Centre przy lotnisku Pearsona w Toronto. Bankiet połączony był z przemówieniami i z wręczaniem okolicznościowych nagród. Ja i Marek Gołdyn zostaliśmy zaproszeni na tę imprezę jako członkowie National Ethnic Press and Media Council of Canada (organizacji mediów etnicznych). 

Przy stole z nami siedzą dwie panie z Kamerunu, pięć kobiet i mężczyzna są z Karaibów. Rozglądam się po sali. Widzę, że za stołami siedzą goście często całymi rodzinami. Przy stole siedzą starsi rodzice, ich dzieci i dzieci ich dzieci. Z rodzicami jest sporo zupełnie małych dzieci. To zupełna inność w stosunku do imprez na przykład w naszej polskiej społeczności.

niedziela, 05 styczeń 2014 02:43

Patrząc na Polskę z Dalekiego Wschodu

Napisane przez

trelinska– Paula, ty prowadź – mówi Sangwon – jesteś tubylcem. – Oczywiście – odpowiadam, wcale niepewna, gdzie jest nasz przystanek – idziemy w tę stronę. 

Niestety, okazało się, że nie wybrałam prawidłowego kierunku, przystanek znaleźliśmy, kiedy zapytałam panią z kiosku, jak tam dojść. Zbyt dobrym tubylcem nie jestem...

***

 

Spotkałam Sangwona i Rikę poprzedniego dnia w moim hostelu w Krakowie. Chociaż razem przyjechali do hostelu, wcześniej się nie znali. Sangwon z Korei studiował przez semestr na Litwie, Rika z Japonii wyjechała na wycieczkę dookoła świata, poznali się w autobusie z Wilna. Ja, dlatego że mieszkałam w Korei i byłam w Kioto, rodzinnym mieście Riki, to szybko się z nimi zaprzyjaźniłam. Zdecydowaliśmy się razem spędzić następny dzień i pojechać do Wieliczki. No i tak stałam się przewodniczką i "tubylcem".

sobota, 21 grudzień 2013 22:18

Jedziemy po choinkę!

Napisane przez


    Trudno wyobrazić sobie święta bez choinki, tym bardziej jeśli są to "białe święta", jeszcze trudniej to zrobić, jeśli mamy w domu małe dzieci, które świątecznego oczarowania łakną jak kania dżdżu.

    Tak więc choinka to konieczność – zwłaszcza ekologiczna, czyli świeża prosto z farmy. Choinki z tworzyw sztucznych, nie dość, że śmierdzą, to jeszcze w procesie produkcji nieznośnie trują środowisko i pobierają energię elektryczną – zazwyczaj z nieprzestrzegających żadnych ludzkich norm chińskich elektrowni węglowych… a stojąc w naszym domu, wydzielają  – jak to plastyki – szkodliwe związki chemiczne.        

piątek, 13 grudzień 2013 12:45

Paryż polski... i kanadyjski

Napisane przez

trelinskaDla młodych osób jak ja – z bardzo ograniczonym budżetem i bez większych obowiązków – mieszkanie w Polsce jest bardzo korzystne dla podróżowania.

Europa jest malutka. Z Toronto chyba najkrótszy lot jest do Ottawy, albo może do Detroit, a nawet wtedy kosztuje to parę stów, Porterem albo Jazz Air. Co prawda latając z jednej prowincji do drugiej, można czasem poczuć się, jakby się poleciało do innego kraju, ale jednak to nie to samo.

Przed tym jak się zdecydowałam na kilka miesięcy przeprowadzić do Polski, miałam w planach spędzić ten czas w Paryżu, studiując francuski na Sorbonie. Plany się zmieniły i zdecydowałam się jednak na Polskę, ale to nastawienie do Francji mi pozostało, więc wiedziałam, że muszę przynajmniej pojechać tam na wakacje.

sobota, 30 listopad 2013 23:04

Ponglish po polsku

Napisane przez

trelinskaW Złotych Tarasach w Warszawie jest salon Play, w którym zawsze jest kolejka. Nie wiem, skąd tylu ludzi się tam bierze, ale zawsze w tym samym momencie, kiedy mi się rozładuje konto jest, tam przynajmniej pięć osób w kolejce.

Na szczęście niedawno zauważyłam, że w Empiku też jest salon Play i tam nikogo nie ma. Zadowolona swoim odkryciem podeszłam pewnego dnia do pracownika i powiedziałam: "Chciałabym naładować telefon". Trzy osoby się na mnie popatrzyły skonfundowane.