Goniec

Register Login

Reportaże

piątek, 20 wrzesień 2013 22:09

Korea w Warszawie - korespondencja z Warszawy

Napisane przez

korea4

W Warszawie na lotnisku urzędnik sprawdza paszporty unijne w mniej więcej trzy sekundy, jeśli zdjęcie się zgadza, to puszcza osobę dalej. Podchodzę i podaję swój paszport: "A gdzie jest Kitchener?" – pyta się. "W Kanadzie" – odpowiadam. "Aha, a paszport wydany w Seulu?" "Tak" – odpowiadam, już myśląc o tym, co mam odpowiedzieć, jeśli mnie zapyta, jak długo nie było mnie w Polsce. Sześć miesięcy? Tyle minęło od mojej ostatniej wizyty. Całe życie? Urodziłam się w Kanadzie, nigdy z Polski nie wyjechałam. Na szczęście do tego nie doszło, bez słowa oddał mi paszport i poszłam sobie dalej, już teraz oficjalnie w Polsce.

piątek, 06 wrzesień 2013 21:41

Poświęcenie kościoła w Berezynce

Napisane przez

Korespondencja własna z Białorusi

1 września 2013 roku we wsi Berezynka (Bierezynskaje) w gminie Horodziłów. Metropolita mińsko-mohylewski arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz konsekrował kościół Bożego Ciała wybudowany przez wiernych kontynuujących tradycje wcześniejszej parafii powstałej w Horodziłowie w 1443 roku.
W uroczystości wzięli udział parafianie, liczni mieszkańcy sąsiadujących wsi, księża i przedstawiciele władz lokalnych i parlamentarnych. Oficjalne powitanie rozpoczął nowy starosta Mołodeczna W. Jachnowiec. Wśród gości zaproszonych byli: Wiktor Niewierowicz prezes Rady Starostwa Mołodeczno. Aleksander Lis, dyrektor szkoły średniej w Horodziłowie, Wiktor Staniszewski, wójt gminy Horodziłów i Stanisław Kulesz, poseł do parlamentu białoruskiego z okręgu Mołodeczno.

piątek, 30 sierpień 2013 17:47

Uroki DMZ - korespondencja z Korei

Napisane przez

trelinskaKorea Południowa jest jednym z najbardziej technologicznie rozwiniętych krajów na świecie. Kiedy przjeżdża się do Seulu, to jest łatwo być pod wrażeniem, jak bardzo "połączony" jest ten kraj. Komunikacja miejska jest jedną z najlepszych na świecie, wi-fi w każdej restauracji i kawiarni, i każdy człowiek chodzi z samsungiem albo iPhonem. Jest to na pewno nowoczesna metropolia. Ale zaledwie 56 km na północ od Seulu, mniej niż godzinę jazdy, leży Korea Północna, jeden z najbardziej despotycznych i zamkniętych krajów na świecie. 

sobota, 17 sierpień 2013 11:34

Korea poza Gangnam Style

Napisane przez

trelinskaJedna z pierwszych rzeczy, o których musiałam pomyśleć, kiedy jechałam do Korei, to gdzie chciałabym mieszkać. 

Na wsi można było trochę więcej zarobić i taniej mieszkać, ale w dużym mieście jest oczywiście więcej udogodnień. Kiedy się dowiedziałam, że moja koleżanka nie będzie się ze mną przeprowadzała, to od razu zdecydowałam się na miasteczko pod Seulem.

Nie żałuję mieszkania w Anyang, ale muszę powiedzieć po moim roku tu w Korei, że odkryłam, że jest naprawdę dużo fajnych miejsc poza Seulem.

Niestety, jestem już przyzwyczajona do życia w metropolii, więc powrót będzie znów do dużego miasta. To, że połowa ludności kraju mieszka w albo tuż poza Seulem, nie znaczy, że prowincja nie ma nic do oferowania.

piątek, 02 sierpień 2013 12:58

Będzie brakowało

Napisane przez

trelinskaZa miesiąc wyjeżdżam z Korei

Z jednej strony, nie mogę się doczekać, już tęsknię za jedzeniem polskim i kanadyjskim, tęsknię za przyjaciółmi, do których nie muszę pół godziny jechać, żeby odwiedzić, i przeważnie to tęsknię za krajem, gdzie mogę się dogadać bez kłopotów i bez używania gestów w pomocy. Ale to, że w Korei brakuje mi kilku rzeczy, do których jestem przyzwyczajona, to nie znaczy, że nie będę tak samo tęskniła za koreańskimi wynalazkami i produktami. Jest kilka takich w tym kraju, bez których już nie mogę sobie wyobrazić życia. Interesujące, praktyczne, no i z Korei, jest parę rzeczy, które można by wprowadzić do Kanady.

piątek, 26 lipiec 2013 22:38

Siedmioro z ulicy Promyka

Napisane przez

Wraz z nadchodzącą rocznicą Powstania Warszawskiego może Czytelników "Gońca" zainteresuje powstańcza akcja kierowana przez mojego ukochanego Wujka śp. doktora Stanisława Świtala, który został odznaczony nagrodą "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata"... – Dorota Polak.

drstanislawswitalBył niby zwykły, powszedni, jesienny dzień. Dzień piętnasty w listopadzie 1944 r. i 43. dzień po kapitulacji Powstańców Warszawy, i 1903. dzień drugiej wojny światowej.

W tym pamiętnym dniu 15 listopada 1944 r. ok. godz. 9 rano weszła do mojego małego, skromnego gabinetu lekarskiego jakaś młoda nieznana mi kobieta, a stanąwszy przede mną powiedziała: "to pan doktor Śwital" i, nie czekając na potwierdzenie lub zaprzeczenie tych słów, podała mi wyciągniętą ręką małą karteczkę białego papieru, na którym od razu dostrzegłem znany mi dobrze podpis: "Bartosz". Onże "Bartosz", prof. dr med. Lesław Węgrzynowski, były szef sanitarny Warszawa-Śródmieście w Powstaniu Warszawskim, w kilku skreślonych słowach prosił mnie, byłego swego podwładnego, tj. byłego zastępcę szefa sanitarnego Warszawa-Śródmieście, o uczynienie wszystkiego, na co mnie stać, w sprawie, którą przedstawi oddawczyni kartki. Dr Węgrzynowski napisał też, że ja jestem jedynym człowiekiem, w którym widzi nadzieję ratunku dla siedmiu osób. Jasne było, że nie tylko dr Węgrzynowski, ale i kobieta, którą miałem przed sobą, znali mnie: "Bartosz" ze współpracy ze mną, a ona z opowiadania "Bartosza".