Goniec

Register Login

Oferta z Polski

piątek, 17 sierpień 2012 22:58

Raport z Państwa Środka: Ukryta prawda

Napisane przez

Chiny stają się coraz modniejsze na świecie, tak ogólnie. Ja widzę to po liczbie białych twarzy na ulicach oraz po artykułach w polskich mediach, a co też znamienne – po komentarzach czytelników pod tymi artykułami. Nie ma dnia, aby nie pojawił się na jakimś znaczniejszym polskim portalu artykuł donoszący o chińskich sukcesach, prawda była ukrywana, ale już więcej się nie da, fala już jest zbyt widoczna. Kto zobaczył ją pierwszy, zdążył ustawić się do niej dziobem, a teraz dziób tylko otwiera i spija śmietankę. Tak właśnie zrobił McDonald, który jest już tu obecny od ponad 20 lat i zatrudnia właśnie 70 tysięcy nowych pracowników, co po dodaniu ponad 80 tysięcy obecnej załogi da mu możliwość obsłużenia 2 tysięcy punktów.
Jeszcze do niedawna wmawiano nam, że ludzie pracują w Chinach za miskę ryżu i nie ma po co się tu pchać. Oczywiście wmawiali ci, którzy sami się już tu wtedy lokowali i całe masy im w to uwierzyły, a niektórzy nawet do dziś to powtarzają (naiwniacy dali się wyrolować). Jeżeli chodzi o wynagrodzenia, to są one zbliżone do polskich w swojej wartości bezwzględnej (czasem niższe, czasem wyższe), jednak ceny tu są cały czas zdecydowanie niższe ogólnie rzecz ujmując (wiem, że niektóre rzeczy są droższe).
To jest jednak tylko jedna ładna strona medalu. Druga strona jest jeszcze ładniejsza, bo tu wszystko się kręci. Jest towar na półkach jak i u nas, ale też są pieniądze w kieszeniach, żywa szeleszcząca gotóweczka nieobciążona żadną hipoteką czy innym cyrografem. Dokładając do tego chińską mentalność, ludzkie podejście urzędników do ludzi (proszę mi nie rzucać nagłośnionymi odstępstwami, bo one tylko potwierdzają regułę i ja wiem to na 100 proc., bo żyję tutaj) oraz bezpieczeństwo na ulicach, Chiny są naturalną alternatywą dla walącej się Europy.
McDonald już tu jest, a Ty?
PS Żeby mnie nikt źle nie zrozumiał, Donalda tu nie ma i Jarka też nie.

Praca dla tancerek
Jak pisałem, w Chinach jest coraz więcej Polaków. Wiąże się to również z coraz szerszym wachlarzem zawodów, jakie tu nasi rodacy wykonują. Jedną z takich nowych kategorii są artyści, a wśród nich modelki, tancerki i hostessy. Kolejna szansa w Chinach dla osób, które nie zajmują się eksportem-importem, nie są studentami sinologii, a chciałyby przeżyć ciekawą przygodę oraz oczywiście godziwie zarobić. Piszę, że godziwie, bo pensja około 7 tys. złotych miesięcznie (stały kontrakt), a do tego zapewnione wyżywienie i zakwaterowanie, to jak na warunki polskie nie najgorzej a to tylko pensja podstawowa, bo trafiają się jednorazowe pokazy mody, epizody w filmach czy targi.
Dużym atutem pracy dla tancerek jest bezpieczeństwo oraz tradycyjna kultura, która nakazuje odnoszenie się do kobiet z szacunkiem i nie zezwala na tzw. głupie zagrywki. Osoba, która zachowuje się niestosownie, jest napiętnowana przez towarzystwo. Mówiły mi o tym zaskoczone taką sytuacją tancerki z Czech, które już tu przyjechały. Oczywiście żaden taniec go go czy tego typu sprawy nie wchodzą w Chinach w grę, co może być kolejnym atutem. Na pracę mogą liczyć również panie, które potrafią śpiewać, grupy artystyczne (żonglerzy, kuglarze, połykacze ognia, akrobaci itd.); w tym wypadku również panowie mogą znaleźć pracę.

 

W razie wszelkich pytań lub spraw związanych z Chinami, prosimy o bezpośredni kontakt z autorem.
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

piątek, 10 sierpień 2012 16:37

Raport z Państwa Środka: Kolejna nagonka na Chiny

Napisane przez


Jak wynika z tabeli klasyfikacji medalowej igrzysk olimpijskich w Londynie, Chiny są nie tylko potęgą gospodarczą, ale i sportową. Aby Polacy nie zażyczyli sobie od rządzących wprowadzenia chińskich rozwiązań spraw społecznych, politycznych czy gospodarczych, trzeba te Chiny jakoś Polakom obrzydzić. Jak pisałem już w poprzednim poście, w pracę za miskę ryżu już nikt za bardzo nie wierzy, a jako że olimpiada jest teraz na topie w mediach, a na olimpiadzie na topie są Chiny, to na najważniejszych portalach internetowych w Polsce przechodzi fala informacji na temat nieludzkiego traktowania sportowców w Chinach, co ma wytłumaczyć ich olimpijskie sukcesy. Jednak chyba ten trik się za bardzo nie udał, a widać to po komentarzach zawartych pod tymi oszczerczymi artykułami.


Np. użytkownik o nicku Sportsman napisał: "Taaaaaak, te dzieciaki w basenie są biedne, nie to co nasi »sportowcy« – popić, zajarać, a grać nie potrafią. Na marginesie: większość naszych dzieci basen tylko w TV ogląda". Kolejna osoba, o nicku MaćkoPL, napisała: "Fabryki medali cha cha cha, a co jest złego w tym, że państwo interesuje się rozwojem dzieci i młodzieży? Że zamiast od małego uczyć ich kraść i kombinować, kształtuje w nich wolę walki i chęć odniesienia sukcesu w życiu? Że dzieciaki uczą się zdobywać szczyty poprzez ciężką pracę? W Polsce o takich dzieciach mówi się, że »nie mają dzieciństwa« albo że spełniają chore ambicje rodziców, lepiej żeby gniły przed kompami z paczką chipsów. No bo w sumie racja, takie pokolenie ambitnych, dowartościowanych dzieci mogłoby być w przyszłości niewygodne dla grupy trzymającej władzę, nie pozwoliłoby się wziąć pod but. Lepiej hodować tępych, gnuśnych nieudaczników karmionych marzeniami o zielonej wyspie...".
Wszystkie komentarze są mniej więcej podobne, a generalna myśl, która z nich płynie, to to, że aby osiągać sukces, to trzeba ciężko i wytrwale pracować, oraz że lepiej, aby dzieci troszkę się pomęczyły, niż siedziały przed kompem z chipsami i tyły lub, co gorsza, narkotyzowały się po bramach.


Większość naszych elit politycznych jest niechętna, aby wprowadzić elementy chińskich rozwiązań na nasze podwórko, z kilku podstawowych względów:


1. W Chinach częstą karą za korupcję na wysokich szczeblach władzy jest kara śmierci.
2. Chiny są krajem niezależnym, prowadzącym samodzielną politykę narodową, więc nasze elity uzależnione od UE, NATO, USA, międzynarodowych korporacji (m.in. banki, firmy farmaceutyczne), obcych służb specjalnych, nie są zainteresowane rozwojem Polski jako takiej, a na pewno nie są zainteresowani ich mocodawcy.
3. Chińczycy nie wyobrażają sobie, aby rząd sprzedawał ich majątek, to jest zakłady pracy i ziemię, w ręce kapitału zewnętrznego. Jeden taki przypadek mógłby wywołać w Chinach rewolucję. Ziemia może być jedynie dzierżawiona, a obce firmy wchodzą zazwyczaj w spółki z chińskimi partnerami lub zakładają nowe firmy, których działalność w Chinach jest bardzo kontrolowana w odniesieniu do interesu narodowego Chińczyków.

 

W razie wszelkich pytań lub spraw związanych z Chinami, prosimy o bezpośredni kontakt z autorem.
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

piątek, 03 sierpień 2012 19:02

Raport z Państwa Środka: Hurtownie w Chinach

Napisane przez

Zakupy

Każde miasto w Chinach posiada minimum jeden kompleks handlowy, w którym znajdują się sklepy-hurtownie. Dla klientów indywidualnych oferowane są produkty w cenach detalicznych, zaś dla osób, które prowadzą działalność handlową i kupują w ilościach hurtowych, ceny są odpowiednio niższe. Kompleksy takie to zazwyczaj kilka wielkich domów towarowych znajdujących się obok siebie, wewnątrz których w boksach prezentowane są towary, a na dalszych zapleczach mieszczą się małe magazyny (duże są poza kompleksem). Boksy-hurtownie nie są specjalnie piękne, tak aby nie ponosić niepotrzebnych kosztów, które w konsekwencji odbiłyby się na cenach towarów. Hurtownie usytuowane są według branż, więc chcąc kupić konkretne artykuły, udajemy się do konkretnego budynku na konkretne piętro. Oprócz działalności handlowej w takich miejscach rozbudowana jest też cała niezbędna infrastruktura, tj. firmy transportowe, logistyczne, celne, usługi gastronomiczne i hotelowe.
W Tianjinie, mieście, w którym ja mieszkam, miejscem takim jest Da Hu Tong. Położony na obrzeżach centrum i bardzo dobrze skomunikowany z innymi dzielnicami. Bardzo dobrze rozwinięty z dużą gamą towarów stanowi centrum handlowe dla ponad 12-milionowej aglomeracji i nie tylko. Samo usytuowanie miasta nad Morzem Żółtym daje duży atut w postaci portu morskiego oraz rozwiniętej tradycji handlu zagranicznego.

Papierosy
Zakaz palenia obowiązuje w taksówkach, biurach, autobusach itd. Już od dawna w Chinach istnieją zakazy, ale przepisy przepisami, a życie życiem. W Chinach pali się prawie wszędzie i żaden przepis tego z dnia na dzień nie zmieni. Widziałem już palących w McDonaldzie, autobusie (sam paliłem) czy przy kasie w markecie (to był znany nam dobrze Carrefour). Oczywiście pali się w takich miejscach bardzo rzadko i tak aby nie uprzykrzać życia innym osobom w pobliżu. Rozmawiałem również dziś z Chińczykami na temat tego zakazu i mają go głęboko gdzieś i w ogóle nikogo to nie interesuje. Kraj wolnych ludzi.
Jak już jesteśmy przy temacie papierosów, to na koniec jeszcze wspomnę, że za najniższą pensję Chińczyk może kupić sobie 500 paczek papierosów, najtańszych rzecz jasna.

W razie wszelkich pytań lub spraw związanych z Chinami, prosimy o bezpośredni kontakt z autorem.
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

piątek, 03 sierpień 2012 18:57

Raport z Państwa Środka: Hurtownie w Chinach

Napisane przez

 

Zakupy
Każde miasto w Chinach posiada minimum jeden kompleks handlowy, w którym znajdują się sklepy-hurtownie. Dla klientów indywidualnych oferowane są produkty w cenach detalicznych, zaś dla osób, które prowadzą działalność handlową i kupują w ilościach hurtowych, ceny są odpowiednio niższe. Kompleksy takie to zazwyczaj kilka wielkich domów towarowych znajdujących się obok siebie, wewnątrz których w boksach prezentowane są towary, a na dalszych zapleczach mieszczą się małe magazyny (duże są poza kompleksem). Boksy-hurtownie nie są specjalnie piękne, tak aby nie ponosić niepotrzebnych kosztów, które w konsekwencji odbiłyby się na cenach towarów. Hurtownie usytuowane są według branż, więc chcąc kupić konkretne artykuły, udajemy się do konkretnego budynku na konkretne piętro. Oprócz działalności handlowej w takich miejscach rozbudowana jest też cała niezbędna infrastruktura, tj. firmy transportowe, logistyczne, celne, usługi gastronomiczne i hotelowe.
W Tianjinie, mieście, w którym ja mieszkam, miejscem takim jest Da Hu Tong. Położony na obrzeżach centrum i bardzo dobrze skomunikowany z innymi dzielnicami. Bardzo dobrze rozwinięty z dużą gamą towarów stanowi centrum handlowe dla ponad 12-milionowej aglomeracji i nie tylko. Samo usytuowanie miasta nad Morzem Żółtym daje duży atut w postaci portu morskiego oraz rozwiniętej tradycji handlu zagranicznego.

Papierosy
Zakaz palenia obowiązuje w taksówkach, biurach, autobusach itd. Już od dawna w Chinach istnieją zakazy, ale przepisy przepisami, a życie życiem. W Chinach pali się prawie wszędzie i żaden przepis tego z dnia na dzień nie zmieni. Widziałem już palących w McDonaldzie, autobusie (sam paliłem) czy przy kasie w markecie (to był znany nam dobrze Carrefour). Oczywiście pali się w takich miejscach bardzo rzadko i tak aby nie uprzykrzać życia innym osobom w pobliżu. Rozmawiałem również dziś z Chińczykami na temat tego zakazu i mają go głęboko gdzieś i w ogóle nikogo to nie interesuje. Kraj wolnych ludzi.
Jak już jesteśmy przy temacie papierosów, to na koniec jeszcze wspomnę, że za najniższą pensję Chińczyk może kupić sobie 500 paczek papierosów, najtańszych rzecz jasna.

W razie wszelkich pytań lub spraw związanych z Chinami, prosimy o bezpośredni kontakt z autorem.
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

piątek, 27 lipiec 2012 16:39

Raport z państwa środka: życie

Napisane przez

Jeżeli przyjąć, że życie to ruch, aktywność, nieustanna zmienność barw, obrazów, zapachów oraz dźwięków, to możemy powiedzieć, że dzisiejsze Chiny tętnią życiem na całego. Na ulicach czy to noc, czy dzień zawsze jest gwarno. Za dnia korki i nieustanne trąbienie, wieczorem za to hałaśliwe towarzystwo w knajpach, które to nigdy nie narzekają na brak klientów. Kraj się rozwija, krąży żywa gotówka (!), ludzie, nieograniczeni przez unijne przepisy, wydają i zarabiają pieniądze. Zarabiają jak się da, od wielkich biznesów do ulicznego handlu i usług (u nas to już dawno zakazane!). Wszędzie migają neony reklam, których zadaniem jest wabić potencjalnych klientów. Czy to wieś, czy duże miasto jak chcesz iść na masaż o 2 w nocy, to idziesz i jest otwarte, jak chcesz coś zjeść, to jest knajp cała masa (tanio!), jak chcesz kupić garnek, to o 2 w nocy też może się to udać. Wieczorową porą tańce na ulicach, a w dyskotekach zawsze tłumy, i to od poniedziałku do poniedziałku – zawsze jest gdzie iść. Budowa goni budowę, i to na trzy zmiany.


Trochę to wszystko inne od naszej polskiej rzeczywistości. Małe miasteczka, jak i dzielnice dużych miast (poza centrum) w Polsce to wieczorem miasta widma.


W czasach globalizacji jednak pewne zwyczaje, modele czy rozwiązania są na świecie wszędzie takie same. Wchodząc właśnie do chińskiego supermarketu, możemy zobaczyć dowód na powyższe stwierdzenie. Sposób eksponowania towarów, ustawienie kas, koszyków nie różni się niczym od naszych odpowiedników w Polsce. Ponadto ochrona, dziewczyny rozdające promocyjne próbki produktów, karty lojalnościowe na punkty czy osobne regały z egzotycznym jedzeniem (w tym wypadku europejskim) to norma w Chinach, jak i w Polsce. I ja również, czy to jestem w Polsce, czy w Chinach, mam wobec takich miejsc identyczne odczucie, unikam chodzenia tam. Kolejka przy kasie, płatna reklamówka i świadomość, że moje pieniądze trafią do tych, co już mają tych pieniędzy w nadmiarze, jest wystarczającym powodem. Ja mam alternatywę kupować na targowiskach, w małych sklepach czy na ulicznych straganach bezpośrednio od właściciela, nieuwikłanego w żadne sieciowe "Żabki" czy inne "Biedronki". Czy w Polsce są jeszcze takie miejsca?


W razie wszelkich pytań lub spraw związanych z Chinami, prosimy o bezpośredni kontakt z autorem.
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

piątek, 20 lipiec 2012 20:14

Raport z Państwa Środka: Kanony piękna

Napisane przez

Chińskie kanony piękna różnią się nieco od europejskich i wiele spośród naszych kompleksów po wyjeździe do Azji może nie tyle co przestać istnieć, ale nawet stać się cechami pozytywnymi.


Najbardziej chyba dostrzegalną różnicę stanowi podejście do wyglądu skóry. O ile w Europie cenimy opaleniznę, to w Chinach jest ona przejawem "brzydoty" oraz także świadczy o niskim statusie społecznym opalonego. Chińczycy tłumaczą to tym, że osoba, która jest blada, pracuje w biurze i nie jest narażona na promieniowanie słoneczne w przeciwieństwie do ludzi, których praca związana jest z częstym kontaktem ze słońcem, czyli np.: rolników czy budowlańców. Trudno nam to do końca zrozumieć, bo niejeden rolnik u nas ma więcej niż byle biuralista już przez samo to, że ma ziemię, oborę, dom itd. Na dodatek co by powiedzieć o ludziach, którzy pracują w halach lub kopalniach – też ich słońce nie muska, a urzędnikami czy biznesmenami nie są. Tak czy inaczej, w Chinach w odniesieniu do skóry blade (białe) znaczy ładne, a ciemne (brązowe) brzydkie. W konsekwencji tego stereotypu na półkach z kosmetykami mamy całą gamę kremów z dodatkiem środka wybielającego, a panie w czasie lata noszą małe parasolki, które chronią je przed słońcem. Nie muszę już chyba dodawać, że coś takiego jak salony solarium po prostu nie istnieje.

Jeżeli chodzi o płeć brzydką, tu również widzimy duże różnice pomiędzy Polską a Chinami. Po pierwsze, bardzo rzadko możemy spotkać w Chinach ogolonych na łyso i napakowanych dżentelmenów. Z reguły panowie starają się nosić bujne czupryny i są dość szczupli. W ubiorze nie mają jakichś sztywnych reguł i białe skarpetki do garnituru jak najbardziej wdziewają.


Mają za to inne ważne elementy świadczące zarówno o wyglądzie, jak i o statusie. Takimi elementami są zegarek oraz złoty łańcuch w myśl zasady: to co drogie to piękne i warte, żeby to podziwiać. Prócz zegarka oraz złota bardzo ważnym dodatkiem (dla obu płci) jest telefon komórkowy. Ten dodatek to temat na osobny post, ale powiem w skrócie, że powinien być najnowszy model i znana marka.
W myśl zasady, że lubimy to, czego sami nie mamy, Chińczycy zazdroszczą nam białej skóry (moim zdaniem, ich jest bielsza od naszej) oraz "długich pięknych nosów". Jako długonosi (bo w stosunku do Chińczyków każdy nos Europejczyka jest długi) i egzotyczni jesteśmy dla Azjatów z reguły atrakcyjni. Z tego powodu dopóki nie zapominamy, że to nie szata zdobi człowieka, możemy w Chinach czuć się w jakiś tam sposób ponadprzeciętnie atrakcyjni.

W razie wszelkich pytań lub spraw związanych z Chinami, prosimy o bezpośredni kontakt z autorem.
E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.