Goniec

Switch to desktop Register Login

Młodzi nie chcą zjednoczenia

Oceń ten artykuł
(4 głosów)

trelinskaPonad rok temu Korea Północna wystrzeliła satelitę w kosmos. Wystrzelenie tego satelity zostało uznane przez wszystkie rządy Zachodu za naruszenie zakazu testów rakiet balistycznych. To wystrzelenie zaczęło prawie całoroczne problemy w relacjach pomiędzy Koreą Południową a Koreą Północną.

Dzień po dniu Korea Północna groziła Korei Południowej bombami atomowymi. Zamknęli Kaesong – fabrykę w Korei Północnej, gdzie obywatele Korei Południowej też pracują – oraz zerwali kontakt poprzez "hotline", która była zainstalowana pomiędzy krajami.

W tym czasie mieszkałam pod Seulem, stolicą Korei Południowej. Stolica leży tylko 56 km od granicy z Koreą Północną, to mniej więcej taka sama odległość jak między Bielsko-Białą i Katowicami. Bardzo blisko. Nic dziwnego, że wszyscy się o mnie martwili. Codziennie w wiadomościach było słychać to, co Korea Północna mówi, że Seul niedługo będzie morzem ognia.

A w Korei Południowej? Życie się toczyło normalnym trybem. Rząd się tym zajmował, ale mieszkańcy Seulu i Korei chodzili do pracy i do szkoły jak zawsze, nikt się za bardzo nie martwił.

Rok później jest nadal tak samo? Tak. Teraz świat się zajął kryzysem na Ukrainie, więc już nikt mnie nie pyta, kiedy wyjeżdżam z Korei, ale większość osób nadal zawsze myśli, że Korea Południowa nie może być całkiem bezpieczna. Oczywiście Korea Północna jest niebezpieczna i nieobliczalna, ale na razie atmosfera się bardzo zmieniła.

Podczas kryzysu w zeszłym roku wszystko działało normalnie, ale ludzie o tym mówili, jednak nie było to takie nic. Dziś nikt za bardzo nie myśli o Korei Północnej, przynajmniej jeśli chodzi o wojnę, perspektywy są trochę lepsze. Niedawno odbyły się pierwsze od ponad trzech lat wizyty rodzin, które zostały rozdzielone przez wojnę. Te wizyty, które się odbywają w Korei Północnej, zostały wstrzymane w 2010 r., kiedy Korea Południowa postawiła zarzuty Korei Północnej, że zaatakowała jej okręt wojenny. Wizyty te są ważnym krokiem dla rodzin, które od 60 lat są rozdzielone, rodzice od dzieci, bracia i siostry, i nawet małżeństwa.

Większość osób biorących udział w tych spotkaniach ma już ponad 80 lat i to jest ostatni raz, kiedy się ze sobą widzą. Dla takich osób to było wielkie wydarzenie.

Jednak młodsi ludzie w Korei się mniej interesują Koreą Północną. Osoby w moim wieku urodziły się w wolnej Korei 40 lat po wojnie. Może i mają rodzinę po drugiej stronie, ale nigdy jej nie poznały. Mimo że w Korei Południowej, jak i w Korei Północnej kraj na mapach jest zawsze pokazany jako jedno zjednoczone państwo, coraz więcej młodych osób nie chce zjednoczenia.

To nie znaczy, że ludzie się cieszą z obecnej sytuacji, tylko że zdają sobie sprawę, jak ciężko to będzie ekonomicznie. Nigdy Korei zjednoczonej nie znali i dla nich to jest inny kraj.

W pewnym sensie nie brzmi to dobrze, rodziny się widzą przez trzy dni raz w życiu, młodzi ludzie coraz mniej interesują się, i nie słyszy się dużo o tym wśród znajomych. Ale w Seulu Korea Północna nie jest zapomniana – dużo osób pracuje, żeby pomóc Koreańczykom w Korei Północnej – jest to po prostu tak stały problem, że się wszyscy przyzwyczaili. Wizyty rodzin to ważny krok do jakiegoś pokoju, ale co z tego, jak za parę miesięcy albo za parę lat Korea Północna znowu napadnie na Stany i Koreę Południową.

A więc dziś mieszkam w samym centrum Seulu, mniej niż godzinę jazdy od najbardziej zamkniętego kraju na świecie, i większość dni przechodzi mi bez myślenia o Korei Północnej choćby przez sekundę. Media zachodnie często pokazują tę sytuację jako bardzo groźną i nawet kiedy się zajmują innymi sprawami na świecie – jak na przykład teraz Ukrainą – to już mamy wlepione w głowę, jaki to jest niebezpieczny kraj, jak powinniśmy się go bać. To nie są kłamstwa, ale to nie realia życia codziennego 56 km od wojska Korei Północnej.

Jutro wstanę rano i moim najważniejszym celem dnia będzie dojście do szkoły na czas. I to łączy mnie z większością studentów w tym kraju. Że tak jak oni nie będę myślała o Korei Północnej, jest może trochę przykre, ale jest też i oznaką wolności. Ma się zawsze nadzieję na wyzwolenie Korei Północnej, ale nie żyje się tutaj w ciągłym strachu przed wojną. Zamiast tego biegniemy wszyscy do szkoły, jak zawsze.

Paula Agata Trelińska

Zaloguj się by skomentować