Goniec

Switch to desktop Register Login

Podoba mi się poziom usług w Korei

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

trelinskaKiedy w zeszłym tygodniu zdecydowałam, że kupię rower, musiałam dobrze pomyśleć, ile chciałabym na to wydać pieniędzy.

Jestem studentką, więc bogata nie jestem, a do roweru trzeba dorzucić światełka, zamek i kask, akcesoria mogą łatwo kosztować powyżej pięćdziesięciu dolarów. Biorąc to pod uwagę, szukałam najtańszego roweru, jaki można znaleźć. W końcu zapłaciłam sto dolarów, ale za rower z dzwonkiem, światełkami i porządnym zamkiem. Przed drzwiami stoi też pompka, którą można za darmo napompować koła, i większość małych napraw będzie albo za darmo, albo bardzo tanio.

Mogłoby się wydawać, że udało mi się po prostu znaleźć bardzo dobry sklep rowerowy, który niesamowicie troszczy się o klientów, ale w Korei to jest standard.

Jeśli jest coś, co Korea i Japonia robią lepiej niż wiele innych krajów, to właśnie dbałość o klientów.

trelinskafotoTo nie tylko ten jeden sklep rowerowy oferuje pompowanie rowerów za darmo, ale wszystkie. We wszystkich można kupić rower ze światełkami i dzwonkiem. I to nie tylko sklepy rowerowe tak działają. W sklepach kosmetycznych rozdają próbki przed wejściem i dają jeszcze więcej, jeśli się coś kupi. Można często dostać więcej próbek niż to, co się kupiło.

Kupując ostatnio komputer, byłam zaskoczona wszystkim, co dostałam, nie tylko komputer, ale też mysz, podkładkę pod mysz, słuchawki i porządną torbę na laptopa. Wszystko, czego się potrzebuje, żeby efektywnie używać kupionego produktu, jest do niego dołączane.

Czasem się też dostaje produkty całkiem niezwiązane z tym, co się kupuje. Jeśli się kupuje jedzenie w większym sklepie, to często się zauważy, że przyklejony do pudełka płatków na śniadanie będzie dzbanek na herbatę lub kredki dla dzieci, najprzeróżniejsze rzeczy. Do dużej paczki jogurtów jest przeważnie przyklejony jeszcze jeden jogurt, zamiast wyrzucać jedzenie, jogurty, które się zbliżają do daty ważności, są po prostu dodane za darmo do większych paczek, które się kupuje.

Ale to nie ogranicza się do tego, co się za darmo dostaje w Korei, chociaż tego jest dużo, ale też chodzi mi o ogólną atmosferę i traktowanie klientów.

W restauracji nie daje się napiwku, dlatego że dobry serwis jest uznawany za część pracy, a nie coś dodatkowego.

Starsze osoby, które nie znają ani słowa po angielsku, też zawsze próbują pomóc czy to w wybieraniu najlepszego papieru toaletowego, czy dobrych butów do biegania, nawet nie znając wspólnego języka, pracownicy nie ignorują klientów.

Czasami to może być troszkę denerwujące; przy wybieraniu papieru toaletowego nie potrzebuję pomocy, więc rozmowa z pracownikiem sklepu, energia poświęcona niepotrzebnie, ale w większości wypadków to bardzo mi się podoba poziom usług w Korei. Wiem, że nieważne, czego szukam lub gdzie pójdę, znajdzie się ktoś, kto może mi pomóc i mimo to że po koreańsku za dobrze nie mówię, będą się starali jak najwięcej wytłumaczyć albo po angielsku, albo gestami.

Jest też duża szansa, że ze sklepu wyjdę z darmowymi prezentami, po które nie przyszłam.

I kto mógłby na to narzekać?

Paula Agata Trelińska

Zaloguj się by skomentować