Goniec

Register Login

Przyjaciele nie są na zawsze

Oceń ten artykuł
(1 Głos)

trelinskaKiedy wróciłam do Korei po czterech miesiącach w Polsce, to znalazłam się prawie sama w dużym mieście; nikogo już nie znałam. Jak to się stało, skoro jeszcze cztery miesiące wcześniej miałam wielu przyjaciół, a od tamtej pory wiele osób z Kanady przyleciało też do Korei?

Na pewno było z tym związane to, że przeprowadziłam się do Seulu. Mieszkałam kiedyś pod Seulem, i chociaż wydawało się blisko, jednak kiedy się chce spotkać z przyjaciółmi na obiad, to jest trochę daleko.

Drugą przyczyną jest aspekt mieszkania za granicą, z którym wiele "expats" się muszą pogodzić, prócz tubylców, przyjaciele nie są na zawsze.

To, że cudzoziemcy nie zostają na stałe, nie jest inne niż sytuacja w wielu innych krajach na świecie, dzieci, które chodzą do szkół międzynarodowych, są wszystkie przyzwyczajone do przeprowadzanie się co trzy albo cztery lata, studenci przejeżdżają na rok lub dwa i wracają do swojego kraju, dzieje się to wszędzie, w Korei po prostu dzieje się to szybciej.

Większość młodych obcokrajowców w Korei to są nauczyciele angielskiego. Są i studenci też, ale jest ich mniej. Standardowy kontrakt dla nauczyciela jest na rok, wielu nigdy nie przedłuża na drugi. Studenci też nigdy nie zostają na długo, chociaż jeśli nie są na wymianę, to przynajmniej parę lat zostają, aby skończyć studia. I to wyjaśnia, dlaczego nikogo nie znałam. W tym czasie, kiedy byłam w Polsce, to wszyscy oprócz jednej osoby się przeprowadzili z powrotem do domu.

Korea mi się podoba, ale to jest jeden z najtrudniejszych aspektów mieszkania za granicą, świadomość, że ja też nie jestem tu na stałe. Gdybym miała stałą pracę, rodzinę itd., to troszkę łatwiej byłoby się kolegować z tymi osobami, które tu zostają na zawsze, albo przynajmniej na długi czas. I więcej też z Koreańczykami. Nie to, że nie mogę się z tymi osobami kolegować, ale te osoby w moim wieku są często w mojej sytuacji, nie wiedzą, gdzie będą mieszkały za miesiąc.

Myślę teraz o tym, co powinnam robić za kilka miesięcy, zostać w Korei, pojechać do Polski? Tak naprawdę nie wiem, co będzie najlepszą opcją. Ale kiedy myślę o tym, dlaczego chcę zostać w Korei, to przychodzi mi do głowy wielu ludzi, koledzy i koleżanki, z którymi się dobrze rozmawia, bawi i chodzi na obiad. Ale kto z nich tu jeszcze będzie za rok? Pewnie moja nauczycielka koreańskiego, i nikt inny.

Dziś znam ludzi z całego świata. W wielu krajach bym mogła znaleźć wersalkę, na której mogłabym przespać noc, ale z tym przychodzi tęsknota za tymi ludźmi, z którymi kiedyś się tak dobrze rozmawiało.

Niestety, odległość często znaczy koniec bliskiej przyjaźni. I to nie jest tęsknota za jednym miejscem, nie mogę polecieć po prostu do Kanady, żeby zobaczyć wszystkich moich przyjaciół, musiałabym polecieć do 20 krajów.

Na pewno wielu członków Polonii to rozumie. Problem z mieszkaniem w innym kraju lub miejscu jest taki, że zawsze się będzie za czymś tęsknić, niezależnie od kraju, w którym się jest.

Jak niektórzy mówią, do domu nigdy nie można wrócić (you can't go home again).

Paula Agata Trelińska

Zaloguj się by skomentować